alana5
10.02.06, 10:02
Witam, nie pisałam tu z pół roku, choć często zaglądam. Teraz znów jest mi
ciężko. W poniedziałek mam "rocznicę". Głupie słowo, bo to przecież ponowne
urodziny mojego Czarka - do nowego życia. Mój Synek zmarł 13 lutego, przed
dwoma laty. Czy jest mi lżej? Chyba tak. Nauczyłam się żyć z bólem i uciskiem
w mostku, który pojawia się często, niespodziewanie: i w pracy, i w czasie
towarzyskiego spotkania. Czasem zdarza mi się rozpłakać, ale że nie ukrywam
faktu, że mój Syn zmarł, mogę bez problemu wyjść do łazienki i się wypłakać,
moi współpracownicy traktują to normalnie. Choć może to dlatego, że to sami
faceci. Kochani Rodzice, którzy przeżyliście stratę swojego Skarbu przed
chwilą, miesiąc temu, czy trzy miesiące temu. Wydaje się, że to koniec
świata, ale tak nie jest. Teraz nie stanowi to dla Was pociechy i nie
przynosi ulgi, ale z czasem naprawdę świat i dla nas rusza znów do przodu.
Choć na początku, właśnie to jest najgorsze: nasze Dziecko nie żyje, a cały
świat kręci się dalej. Powoli da się do niego dołączyć. Choć wczoraj znów
zasypiałam płacząc..