Dodaj do ulubionych

dziecko a doktorat

09.01.06, 12:23
witajcie,
mysle, co robic dalej z zyciem i tak trafilam na to forum
koncze studia podyplomowe i zamierzam zaczac doktoranckie, tyle ze mysle
rowniez rowniez o powiekszeniu rodziny
czy wedlug Was mozna pogodzic doktorat z niemowlakiem? a przede wszystkim czy
bedac w ciazy, mam szanse na przyjecie na studia doktoranckie?
prosze, podzielcie sie swomi doswiadczeniami i spostrzezeniami
pozdrawiam,
Basia
Obserwuj wątek
    • autumna Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 12:29
      Odkurzam wczesniejszy wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=25209611&a=25209611
      • ferrr Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 13:48
        Pojawiło się kilka nowych osób na forum: może podzielą się swoimi
        doświadczeniami? Ja np. zastanawiam się: lepiej przed obroną czy po? Bronić się
        z niemowlakiem 'przy cycu', czy odłożyć to na nieznaną, bliżej nieokreśloną
        przyszłośc?
        • mama.tadka Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 13:54
          Przed obroną zdecydowanie :)
          Dlaczego? Bo czas ucieka, a zegar biologiczny tyka.
    • msto05 Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 15:02
      Zapisałam się na studia doktoranckie nie wiedząc, że jestem w ciąży (po raz
      II). Na zajęcia musiałam dojeżdżać 180 km w jedną stronę, niestety miałam ciązę
      zagrożoną i w pewnym momencie nie mogłam brać udziału w zajęciach. Jeden
      egzamin zdałam "zaocznie" leżąc w domu. Dwa pozostałe - już po porodzie -
      zostawiając w domu 1,5 mies. dzieciątko. Uczyłam się do nich lulając dziecko w
      wózku i bez problemu je zaliczyłam. Teraz córcia ma skończone 2 latka, a ja
      kończę pisać moją rozprawę.
      Pozdrawiam,
    • dunia77 Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 17:07
      Zalezy, jak beda wygladac studia doktoranckie, bo jak sama widzisz bywa
      diametralnie roznie.
      Ja tam czasem nie mialam czasu, zeby isc do kibla, a co dopiero, zeby rodzic
      dzieci :-P
    • sjudo Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 17:24
      Jak już zdecydowałaś się robić doktorat, to może lepiej wstrzymać się z
      dzieckiem do obrony, bo potem możesz całe życie pluć sobie w brodę, że
      zawaliłaś doktorat przez przewijanie pieluch (znane są mi przypadki osób, które
      wpakowały się w dzieciaka i zawaliły pewne sprawy).
      • ferrr Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 18:32
        Zdecydowałam się robić doktorat, ale nie zamierzam na 4 lata wyrzec się innych
        wymiarów swego człowieczeństwa... ;) Ja znam mnóstwo osób, które bez dziecka
        kilka rzeczy zawaliły.
        • aga9001 Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 20:39
          Moje doswiadzcenia matki (bo to najważniejsze) i doktorantki (to też ważne)
          Zasatanwaic sie nad doktoratem zaczełam w 2001 roku (wolna stopa), w miedzy
          czasie wyszłam za maż i pytanie czy dziecko teraz czy czekać , aż napisze i sie
          obronię. odpowiedzi mozna udzielać tyle ile jest kobiet takiej sytuacji. Ja
          wybrala i dziecko i doktorat. Z perpsktywy czasu wiem, ze wybór był dobry. Mam
          2,5 letnią córkę, mam nadzije, ze obronie się w tym roku kalenradzowym (praca
          oddana do drugiego czytanai przez promotora). Ale nie powiem, zeby było mi
          lekko. Co zadecydowłąo o tym , że dziecko na początek a potem doktorat:
          1. bałam sie , ze jak nie zdecydujemy sie szybko po ślubie "to będzie nam za
          dobrze" zeby to psuć pojawieniem sie pieluch, smoczków, kaszek itp.
          2. tego bałam się jeszcze bardziej - , z ejak przeciągne czas odkładani dziecko
          to moze za pare lat okazać się, ze nie moge mieć dzieci, jestem chora, bede
          miał problemy z zajściem w ciąze i inne.

          Te dwa powody przyczyniły się do tego, ze w sierpiniu 2003 roku urodxziłam
          córkę. przyznaje uczciwie, że miałam przerwę w pracy około roku, jak byłam w
          ciazy trzy osttnie miesiace i po urodzeniu córki.
          Było i jest mi czasmi bardzo cięzko, ale wielokrotnie tez córka była
          zapalnikiem pracy, tego , ze siadałam i pisałam. Bo słowa malutkiego
          człowieczka, który lezy obok ciebie i zaczyna całować cie i mówić : mamusiu
          kosiam cie- mogą zmobilizować. Wtedy pracujesz nie tylko dla siebie , ale też
          dla tej istotki.
          Nie raz siedizłąm w nocy i płakałm ogromnymi łzami, ale taki ludzki los.
          Wiem tez jedno, mam koleżanki, które nie maja dzieci, a ich prace nad rozprawą
          nie idą szybciej, ani lepiej. Gdy masz dziecko, mnóstwo obowiazków, jesteś w
          stanei lepiej sie zmobilizować, lepiej ułożyć harmonogram dnia i co
          najważniejsze skupiasz sie na najważniejszych rzeczach ( ja np. nie wiem co to
          jest film w telewizorze).
          I to co powiedziała mama_tadka - doktorat to praca i potrzebna jest pomoc do
          opieki nad dzieckiem :niania, babcia. Ja mam akurat opcję babcia:)
          Jakby były pytania do matki i doktorantki w jednym to chcetnei odpowiem.
          Powodzenia w podejmownaiu życiowych decyzji :)
        • borreo Re: dziecko a doktorat 10.01.06, 11:49
          Dzieki za odpowiedzi. Ja tez nie zamierzam czekac do obrony, pytanie tylko,
          ktory moment doktoratu jest najlepszy na urodzenie dziecka :)
          Jako ze studia doktoranckie planuje dopiero rozpoczac (jesienia), to zaczely
          dopadac mnie mysli,ze moze teraz jest dobry czas na ciaze, no ale raczej sie
          powstrzymam
    • suffo Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 21:11
      A ja zaszłam w ciążę, żeby dali mi spokój z doktoratem ;-) Nie wyszło -
      pociągnęłam jedno i drugie i dzisiaj jako mama prawie czterolatka oświadczam -
      doktorat w porównaniu z wychowywaniem mojego synka, to wakacje ;-))))
      • ferrr gulp... n/t 09.01.06, 21:28
      • dunia77 Re: dziecko a doktorat 09.01.06, 22:05

        Jak mialas takie podejscie do doktoratu, to wcale sie nie dziwie... |
        • marcelina_prust Re: dziecko a doktorat 10.01.06, 10:50
          A do czego ten brak zdziwienia się odnosi?, bo ja nie bardzo rozumiem
          • mama.tadka Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 07:08
            To chyba taka zlośliwość miala być :) Ale ja też nie rozumiem.
            • suffo Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 08:43
              Ja też nie zrozumialam ;-) Po dłuższym zastanowieniu zinterpretowalam tak:
              skoro miałam niepoważne podejście do doktoratu, to dlatego byłam na wakacjach
              ;-))), a nie przykładałam sie tak jak ona. Dziewczyna nie ma dziecka, w dodatku
              nie zna mojego Jureczka, więc trudno się dziwić, że nie wiem o czym napisałam ;-
              )))
              • mama.tadka Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 09:47
                He he :)
              • coalla Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 10:14
                hej Suffo, ja jestem z tej opcji doskonale Cię rozumiejącej ;)

                czytanie, pisanie, badania, analizy, zajęcia ze studentami to dla mnie
                rekreacja i relaks, upragniony i coraz bardziej limitowany ;)
              • marcelina_prust Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 14:03
                A może dziunia przeczytała, że "nie wyszło" i wywnioskowała, ze nie wyszło z
                napisaniem doktoratu? a tu jak wół przecież stoi, że nie wyszło z
                NIEpisaniem :) A może nie wie, co to są emotikony i że doktorant też człowiek,
                czasem sobie chce pożartować i najzwyczjniej w świecie zachować zdrowy dystans
                od tego, co robi? a swoją drogą: niedawno wróciłam ze stypendium i potwierdzam
                reakcje pozostałych mam: wyczekiwałam pod drzwiami biblioteki od świtu,
                wieczorem mnie stamtąd wyrzucali (autentycznie!), w oczach piasek i nadwyręzone
                mięśnie od dźwigania książek - to naprawdę nic, w porównaniu z dzieckiem. Ale
                co ja ślepemu będę tłumaczyć, jak wygląda zachód słońca :)
                Pozdrowienia dla doktoryzujących się mam i tatusiów (im przecież chyba tez
                nielekko)
                AAA, właśnie, dzisiaj w nocy świat powiększył się o nowego Michałka
                (siostrzeniec męża) dlatego trochę niedospana jestem :)
            • dunia77 Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 20:54
              Ojejku, ze tez baby sie wszedzie musza dopatrywac zlosliwosci ;-(

              Chodzilo mi o to, ze nie kazde studia doktoranckie sa tak samo intensywne. Tak
              mi sie skojarzylo, bo mam znajoma, ktora twierdzi, ze dopiero urlop macierzynski
              pozwolil jej odpoczac po doktoracie :-)
    • hyris Re: dziecko a doktorat 10.01.06, 14:47
      Mój syn urodził się w wakacje po pierwszym roku studiów doktoranckich. Dzięki
      temu nie musiałam niczego przekładać i w miarę bezkolizyjnie wróciłam w
      pażdzierniku na zajęcia.Nie zawsze da się zaplanować termin, ale można próbować
      celować tak, by poród przypadł w wakacje. Przez pierwszy rok intensywnie
      gromadziłam materiały do pracy (i tak trzeba zebrać sobie potrzebną
      literaturę) - teraz mogę pisać praktycznie nie wychodząc z domu. Przynajmniej
      korpus pracy. W praniu na pewno coś jeszcze wyjdzie, ale na uzupełnianie
      przyjdzie czas, gdy maluch troche sie usamodzielni (teraz ma 5 miesięcy).
      Zgadzam się z poprzedniczkami, że z góry trzeba się nastawić, że potrzebna
      będzie pomoc babci lub opiekunki. Pojawienie się dziecka uczy jeszcze większej
      dyscypliny pracy i choc wymaga to wyrzeczeń, to znalezienie czasu na pracę jest
      możliwe. Aha, zawsze też można zaangażować ojca do pomocy - ja niestety nie mam
      takiej możliwości, bo mój mąż też pisze dr i to po powrocie z pracy - kilka
      godzin popołudniu i wieczorami oraz w soboty - uzbiera się kilkanaście godzin
      tygodniowo - a kilkanaście godzin intensywnej pracy to wcale nie tak mało. A co
      do kryzysów w pisaniu, to nachodzą one każdego - niezależnie od potomstwa.
      Dobrych decyzji życzę! ps: my za 2 lata planujemy drugie dziecko- niezależnie
      od tego, czy uda mi się do tej pory obronić. Uznaliśmy, że rodzina to nasz
      priorytet...a w tej rodzinie 2 lub 3 dzieci w krótkich odstępach czasowych. Ale
      to już inna sprawa ;)
    • oso_ondo Re: dziecko a doktorat 10.01.06, 15:42
      ja mam pytanie do wszystkich entuzjastycznie nastawionych matek: czy ktoras z
      was pracowala nie na uczelni, ale w jakiejs firmie prywatnej na caly etat,
      bedac w ciazy i robiac doktorat? jestem teoretycznie na finiszu z moja praca
      (5rok). planowany terin obrony na kwiecien, ale tylko czysto teoretycznie,
      poniewaz brakuje mi dwoch rozdzialow, a przeciez musze po drodze zdac 3
      egzaminy doktorskie. w moim przypadku glownie wzgledy finansowe przemawiaja za
      tym, by jednak najpierw napisac, obronic sie i znalezc jakas mniej meczaca
      prace, najlepeij wlasnie na uczelni. Jak to u Was wygladalo? (Przepraszam za
      brak polskich czcionek, ale nie posiadam :(.
    • yenna_m Re: dziecko a doktorat 10.01.06, 22:08
      no to ja z innej strony

      pracowalam juz jakis czas na uczelni (chyba ponad 3 lata), gdy okazalo, że
      jestem w ciazy

      jesli ma sie jedno dziecko - pisanie doktoratu to raczej nie problem. Pod
      warunkiem, że dziecko nie jest problematyczne, w miare dobrze spi, nie jest
      przewlekle chore.

      W innym wypadku wszystko sie komplikuje.

      U mnie pokomplikowalo sie mocno, gdy, bedac juz matka rocznego dziecka,
      zorientowalam sie, że jestem w ciazy.
      Poniewaz roczniak slabo mi jeszcze przesypial noce, a w drugiej ciazy czulam
      sie wrecz koszmarnie - nie bylam w stanie poracowac naukowo w czasie ciazy.

      Potem bylo jeszcze weselej, bo opiekujac sie dwojka dzieci nie ma sie za wiele
      czasu i sil na nic co byloby nie zwiazane z dziecmi, na prace naukowa tym
      bardziej.

      Nie bede opisywac szczegolow mojej sytuacji, bo chyba nie ma sensu - koniec
      koncow, po poltorarocznym pracowaniu na uczelni po urodzeniu drugiego dziecka i
      po probach pisania doktoratu - dalam sobie spokoj. Od roku jestem na
      wychowawczym i niestety widze, że nie dam rady napisac tego doktoratu i w domu
      (jakis koszmarny pech nas przesladuje, no i mamy dwojke dzieci astmatycznych a
      to tez nieco zmienia postac rzeczy).

      Jedno dziecko - ok, nie ma problemu.
      Dwojka... Rozejrzyj sie dokola, po kobietach pracujacych na uczelni. Rzadko
      ktora ma dwojke dzieci. Przy dwojce (u mnie rocznikowo rok po roku) to juz
      raczej niezwykle trudne do przeprowadzenia.

      Ja w kazdym razie se odpuscilam.
      Nie zaluje.
      • aga9001 Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 07:08
        Popatrz na to z drugiej strony masz dwoje super cudnych dzieciaczków. W moim
        przypadku nie mam pojęcia keidy zdecyduje sie na drugie i czy sie zdecyduje.
      • aniapac Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 10:01
        Jestem mamą dwóch synków (5 lat i 2,5 roku). We wrześniu obroniłam doktorat, w
        listopadzie wygrałam konkurs na adiunkta i od grudnia pracuję na Uniwersytecie.
        Nic nie jest niemożliwe. U mnie wyglądało to tak: kiedy podjęłam studia
        doktoranckie pracowałam w gazecie z nienormowanym czasem pracy. Nie brałam
        stypendium, w zzwiązku z tym nie musiałam mieć bardzo dużo zajęć ze studentami.
        Na drugim roku studiów urodziłam pierwszego syna i poszłam na urlop w pracy -
        najpierw macierzyński, potem wychowawczy. Pod koniec czwartego roku urodziłam
        drugiego syna. W drugiej ciąży wyjechałam za granicę na kwerendę biblioteczną,
        bo wiedziałam, że potem będzie to już niemożliwe. Byłam wtedy już w siódmym
        miesiącu, wzięłam ze sobą męża i dwuletniego synka. Po powrocie miałam wielki
        zapał do pisania, ale niestety rozchorował się mój promotor - miał nowotwór,
        więc to nie ciąża, ale jego choroba trochę opóźniła wszystko. Poprzedłużałam
        sobie maksymalnie studia doktoranckie - zgodnie z regulaminem - i po sześciu
        latach od ich rozpoczęcia obroniłam się. W tzw. międzyczasie zdawałam po kolei
        egzaminy doktorskie i prowadziłam śladowe ilości zajęć ze studentami -
        maksymalnie po dwie grupy w semestrze. Byłam też na jednej konferencji,
        napisałam kilka publikacji. Nie angażowałam się więc wybitnie w życie naukowe -
        poza pisaniem dysertacji - ale na szczęście to nie przeszkodziło w zdobyciu
        etatu i to niejako wbrew woli mojego promotora - w zupełnie innym zakładzie.
        Starsze dziecko od 3,5 roku życia chodziło do przedszkola (z przerwami, bo co
        miesiąc było chore), młodsze od skończenia roczku miało na 3 godziny dziennie
        opiekunkę. Na pewno miałam dużo szczęścia - chociażby z otrzymaniem pracy, ale
        nie jestem ewenementem, bo mam koleżankę dokładnie z takim samym przychówkiem,
        która broniła się dwa tygodnie przede mną.
        • coalla Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 10:27
          aniapac napisała:

          > Nic nie jest niemożliwe (...)

          zawsze powtarzałam, że "odkad człowiek wylądował na księżycu, wszystko jest
          możliwe"....
          ale ostatnio nachodzą mnie wątpliwości czy i jak sobie poradzę, więc Twoja
          historia jest dla mnie budujaca

          pozdrawiam, gratuluję sukcesów i życzę kolejnych osiągnięć :)
          • harry1973 Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 13:27
            Ja też się przyłączam do życzeń i gratulacji dla wszystkich doktorskich mam;)
            Ale chciałem, jako ten rodzynek w tym wątku podkreślić rolę doktorskich
            tatusiów;) - obroniłem się w zeszłym roku, mój syn ma 20 miesięcy - ostatnie
            miesiące nauki i pisania to była przyjemność: praca, dom, zabawa, kąpiel,
            usypianie, po czym, gdy żona z synem już spali - ja zasiadałem do komputera,
            nad ranem chwila snu i ...wszystko od początku. Udało mi się dzięki żonie,
            która wyręczała mnie, jak tylko mogła, również pracując. Tym bardziej podziwiam
            mamy, które potrafią jeszcze skupić się nad dysertacją.
            Pozdrawiam
            • yenna_m Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 18:59
              nie pisze, ze to nie jest niemozliwe, bo sama mam dwie kolezanki, ktorym jakos
              udalo sie obronic doktorat

              pisze, ze jest to bardzo trudne

              u mnie (juz w szczegolach):
              - zero pomocy ze strony rodziny (jestesmy "elementem naplywowym")
              - maz w pracy do 19-20, czesto delegacyjny
              - koniecznosc pracy dydaktycznej (pomimo bycia w okresie chronionym mialam
              ponad 300 godzin zajec - fakt, ze przy jakims uwzglednieniu przelicznikow za
              niektore zajecia, ale zajecia byly na wystepach goscinnych, wiec naprawde bylo
              ciezko wszystko zorganizowac- u nas kazdy jezdzi na wystepy goscinne do
              filii ;) )
              - dzieci astmatyczne (a tu zartow nie ma), wiec 3 dni w przedszkolu konczyly
              sie praktycznie domowym szpitalem na miesiac (i tak co kazde pojscie do
              przedszkola - nasz rekord: przechodzone niecale 1,5 tygodnia, potem miesiac
              przerwy)
              - zdecydowalismy sie w pewnym momencie na opiekunke, ale po pewnym czasie
              dalismy sobie spokoj (mielismy kilka) - niestety opiekunka to taka istota,
              ktorej przeszkadza pracujaca w domu naukowo matka ;) ktora moze obserwowac, jak
              opiekunka zajmuje sie dziecmi - bardzo czesto opiekunki sa niezainteresowane
              takim ukladem z uwagi na ograniczona swobode ;) gdy o zajmowanie sie wlasną
              osobą idzie ;)

              u mnie dochodzi jeszcze klopot laryngologiczny i w sumie lekarska sugestia,
              zeby sie przekwalifikowac

              wiec nie czuje absolutnego parcia na zrobienie doktoratu (co nie oznacza, że
              jesli teraz zrezygnuje - zamkne sobie mozliwosc zrobienia tego doktoratu do
              konca zycia, bo z pewnoscia tak nie jest, o ile checi napisania czegokolwiek
              sie znajda)

              poki co - przekwalifikowuje sie (robie trzecie studia ;) )
              i powaznie mysle o zmianie pracy


              i nie zaluje.
    • suffo Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 19:49
      Znam kobietę, która zrobiła doktorat, będąc matką 5 dzieci. Super młoda nie
      jest, jak tego dokonała nie wiem, ale dokonała. Znam dziewczynę, która robiła
      doktorat (nagrodzony przez MEN) z 1 dziaciakiem i miała czas na takie głupoty
      jak regularny AZS i mecze w weekendy ;-) Szybką habilitację robiła już z dwójką
      dzieciaków. Wiele można zdziałać jak się chce i jest się poukładanym ;-)
      • yenna_m Re: dziecko a doktorat 11.01.06, 21:25
        co nie`zmienia faktu, ze kobiet pracujacych na uczelni jest o wiele mniej niz
        mezczyzn robiacych kariere naukowa, i co nie zmienia faktu, że przewazajaca
        wiekszosc albo nie decyduje sie na dziecko, albo tez decyduje sie na jedno
        dziecko.

        Bo z dziecmi jest trudniej napisac doktorat. Jak i trudniej jest studiowac,
        dobrze pracowac i te de. I napisze jeszcze jedno - nie chodzi o to, żeby miec
        te dzieci. Tylko żeby na te dzieci miec jeszcze czas. Bo system, gdy ojciec i
        matka sa poza domem sporo i dzieci sa wychowywane przez przedszkole i potem
        przez opiekunke - jest cokolwiek nie halo ;)

        Co nie znaczy, ze napisanie doktoratu jest niemozliwe. Jest mozliwe. Ale po
        pierwsze niestety potrzebna jest pomoc przy dziecku (rodzina, opiekunka - tu
        moze byc jeszcze barierą kwestia kasy na opiekunke). A po drugie - bardo dobra
        organizacja czasu pracy (szczegolnie w wypadku dydaktykow, ktorzy
        semestralnie "obsluguja" po 7-10 grup cwiczeniowych, bo jakos te dydaktyke z
        praca naukowa i zyciem rodzinnym pogodzic trzeba)
        • suffo z boku tematu 11.01.06, 22:33
          A, tam grupy ćwieczeniowe ;-) Jeżeli jeden przedmiot, to i tak nieźle, gorzej
          jak się ma roztrojenie/roz-n-nie jaźni na wykładach i trza habilitacją się zająć
          ;-))))

          Podkreślam, że jestem w niepoważnym nastroju :-))))
          • yenna_m Re: z boku tematu 12.01.06, 17:11
            no wiesz, mi sie zdarzalo rownolegle prowadzic dwa przedmioty na czterech
            roznych kursach (zdarzalo sie, że kazdy kurs mial odrebny program) - i tu wtedy
            sie dzialo ;)

            z doswiadczenia nieswojego wiem, że habilitacja to ból... ;)
            glupia magisterka to ból czasami... zwlaszcza, jak promotor nie halo ;) albo
            ugrzeznie sie nowatorsko w dziewiczym temacie ;)
    • ewkapalka Re: dziecko a doktorat 27.01.06, 23:28
      Co do bycia w ciąży i przyjmowania na studia, to nie spotkałam się z
      problemami. Natomiast wychowywanie niemowlaka i pisanie doktoratu, to dla mnie
      wyższa szkoła jazdy!
      W ciążę zaszłam po trzecim roku studiów dr. W trakcie ciąży nie bardzo mogłam
      pisać (drętwiejące ręce, brak czucia itp.). A teraz jest jeszcze gorzej. Udało
      mi się co prawda przedłużyć studia o rok, ale zostało mi już bardzo mało czasu,
      a końca nie widać. Co gorsza spadł poziom naukowy moich prac.
      To nie jest łatwe i podziwam te matki, którym się to udaje godzić.
    • megynka Re: dziecko a doktorat 08.02.06, 13:41
      Borreo, ja na rozmowę kwalifikacyjną na doktorat szłam w 7 miesiącu ciązy i się
      dostałam :) Faktem jest, że nie szłam tak sobie dla żartu, tylko od dwóch lat
      mój opiekun naukowy wiedział, że chcę iść na doktorat i jestem bardzo
      zmotywowana.
      Teraz mam małą Hanię (ponad miesiąc) i na razie sobie radzę (już po urodzeniu
      małej zaliczyłam 2 egzaminy, napisałam dwa artykuły). Zobaczymy co będzie
      dalej. Im większe dziecko, tym mniej śpi, więc czasu będzie mninej. Ale jestem
      dobrej myśli. Decyzji o dziecku nie żałuję w najmniejszym stopniu (i planujemy
      kolejne ;)
      • hyris Re: dziecko a doktorat 08.02.06, 14:40
        Ja tuż po porodzie też pracowałam pełną parą. Teraz potwór ma pół roku i
        przyszedł kryzys.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka