Dodaj do ulubionych

warsztat badawczy

24.05.06, 22:07
Jakie umiejętności (poza wiedzą merytoryczną) powinien, Waszym zdaniem,
posiadać doktorant (a właściwie każdy pracownik naukowy), żeby sprawnie
organizować i przeprowadzać badania? Moim zdaniem musi:

1) mieć przyzwoicie opanowaną metodologię danej dyscypliny (trudno określić,
co znaczy "przyzwoicie", ale jak doktorant piszący pracę z zakresu
socjologii, ekonomii albo psychologii ma problemy z odróżnianiem zmiennych
wyjaśniający od zmiennych objaśnianych, to, delikatnie mówiąc, niedobrze),

2) obsługiwać programy statytsyczne (nie będę nawet pisać o obsłudze edytorów
tekstu, bo aż wstyd, takie to oczywiste),

3) znać angielski na bardzo dobrym poziomie (natrualnie znajmość innych
języków nie zaszkodzi).

Kurcze, miała jeszcze czwarty punkt, ale zapomniałam :)

Chcę jeszcze zaznaczyć, że powyższe dotyczy nauk społecznych, trudno mi
wypowiadać się o innych dyscyplinach naukowych.

magda

PS. Do napisania wątku zainspirował mnie kolega, który pisze pracę o
globalizacji i nie zna angielskiego. Śmiać się, czy płakać?
Obserwuj wątek
    • md0512 Re: warsztat badawczy 24.05.06, 23:20
      megynka napisała:
      > PS. Do napisania wątku zainspirował mnie kolega, który pisze pracę o
      > globalizacji i nie zna angielskiego. Śmiać się, czy płakać?

      W niektórych dziedzinach da się przeżyć bez biegłego angielskiego (szczególnie w tych gdzie praca powstaje w laboratorium na podstawie choćby pomiarów), ale w innych już nie... I podkreślam - biegłego (tj. komunikatywnego), bo wiele publikacji czy oprogramowania jest jednak po angielsku.
      • aiczka Re: warsztat badawczy 25.05.06, 09:17
        > W niektórych dziedzinach da się przeżyć bez biegłego angielskiego
        Mojego kierunku nie można skończyć, nie zdając egzaminu z tego języka. Ale może
        na kierunku Twojego kolegi nie jest to konieczne? Może wszystkie teksty i tak sa
        tłumaczone na język polski?
        Jakiś czas temu rozbawiła zasłyszana w radiu wypowiedź jakiegoś studenta
        ekonomii czy zarządzania, który był na stypendium w Holandii. Z podziwem
        opowiadał o tym, jak holenderscy studenci, chcąc korzystać z najnowszych źródeł,
        używają podręczników po angielsku. Na czwartym i piątym roku moich studiów w
        listach proponowanych lektur pozycje dostępne po polsku zdarzały się
        sporadycznie. Zapewne ksiązki z dziedziny ekonomii, socjologii, marketingu etc.
        bardziej opłaca się tłumaczyć.
        • flamengista Re: warsztat badawczy 25.05.06, 09:52
          "Zapewne ksiązki z dziedziny ekonomii, socjologii, marketingu etc.
          bardziej opłaca się tłumaczyć"

          Nie "zapewne" a "na pewno". Niestety, jakość tłumaczeń podręczników
          ekonomicznych pozostawia WIELE do życzenia. Teraz korzystam właściwie tylko z
          angielskich, polskie traktujac jako słownik do tłumaczenia terminów marko na
          literaturę polską.

          Nawet przy tłumaczeniach najlepszych podręczników - popełnia się podstawowy błąd
          w polskiej nauce. "Warum einfach wenn es auch kompliziert geht". Jeśli można
          skomplikować tekst, wtrącając wyszukane słownictwo - to świetnie. Czytelnikowi
          nie ma być łatwo. Proces przyswajania wiedzy ma być trudny, dostępny jedynie dla
          wybranych.

          Zupełnie odwrotnie niż na zachodzie, gdzie ambicją każdego autora podręcznika
          ekonomicznego jest to, żeby jego tekst zrozumiał nawet najsłabszy student.
    • mikrometr Re: warsztat badawczy 25.05.06, 09:29
      mieć pomysł

      mieć chęci

      mieć dużo silnej woli

      • dorwoj1 Pomysł, pracowitość, talent 25.05.06, 10:55
        Piszę prace z zakresu nauk humanistycznych, zajmuję się głównie literatura
        polską, w moim przypadku język angielski nie jest niezbędnym narzędziem
        pracy.Aczkolwiek, niedługo czeka mnie egzamin z tegoż własnie języka. Co do
        metodologii badań...Cóż, ludziom po socjoligii, psychologii, ekonomii zawsze
        będzie łatwiej bo mieli statystykę itp. Humanista musi sobie ten warsztat jakoś
        sam wypracować.I zwykle ludzom to się udaje na całkiem przyzwoitym poziomie (mam
        nadzieję, że ze mną też tak bedzie, chociaz nie odróżniam zmiennych
        objaśniających itd...).Nie można jednej miary przykładać do wszystkich.Obecnie
        coraz trudniej o ludzi renesansu, takich jak "stara gawrdzi profesorska",
        chociażby na tutejszym UWr.Każdy stara sie zrobic coraz węższą specjalizację w
        swojej dziedzinie, chociaz, mnie tez np. szlag tradia,jak spotykam psychologa
        (specjalistę od psychoz) i on np. nie zna sztandarowych utworów
        Przybyszewskiego, Baudelaire'a, Komornickiej... nie mówiąc o malarstwie (van
        Gogh, tak, "Słoneczniki" namalował, widziałem)...To jest dopiero obciach, bo
        świadczy nie o braku wiadomości,ale o braku kultury w ogóle!PS: Jestem w stanie
        się założyć, ze ten "psycholog" miał b.dobrze opracowany warsztat metodologiczny
        i odróżniał te zmienne objasniające,itd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka