plagiaty

03.06.06, 13:01
w tym roku zgodziłam się prowadzić zajęcia w szkole pomaturalnej. W ramach
zaliczenia słuchacze musieli napisać pracę roczną. Kiedy dostałam teksty,
okazało się, że 10 z nich (czyli mniej więcej 1/4) zostało w całości
przepisanych z różnych źródeł. W kilkunastu innych znalazłam przepisane
fragmenty. Na pozostałe prace patrzę podejrzliwie. Przeglądam różne publikacje
na podobny temat i upewniam się, czy nie pokrywają się z tekstami moich
słuchaczy. Czuję się jak dwaj bracia Kaczyńscy razem wzięci. (Swoją drogą,
zaczęłam im współczuć - wietrzenie wszędzie spisku jest rzeczą bardzo
nieprzyjemną.) Jestem przerażona skalą zjawiska. Na uniwersytecie też zdarzyło
mi się parę razy wykryć plagiat, ale w żadnej grupie nie była to praktyka
powszechna (choć moze jestem naiwna i przeceniam swoją umiejętność wykrywania
tego rodzaju oszustw). Studenci wydawali się przy tym zawstydzeni i
przestraszeni, kiedy im to wytykałam, a panie z owego studium są raczej
zaskoczone, że mi to przeszkadza. Jedna powiedziała mi wprost: przecież
wszyscy tak robią. To już drugi rok ich nauki. Przez ten czas pisali
przynajmniej kilka prac. Czy to oznacza, że inni nauczyciele tolerowali tę
praktykę? Czy aż tak to wygląda w różnych szkołach pomaturalnych? Wiem, że
poczucie niewłaściwości takiego postępowania jest w ogóle w Polsce bardzo
niskie, ale to mnie jednak zaskoczyło. Mieliście podobne doświadczenia? Co
robicie w takich sytuacjach?
    • r.richelieu Re: plagiaty 03.06.06, 13:27
      a co Ci kierownictwo szkoły "zaleca" robić? Jeśli możesz to każ napisać jeszcze
      raz i postaw ocenę niżej za karę. Sęk w tym, że pewnie nie będziesz mogła, bo
      uczni coraz mniej, trzeba ich przynęcać luzacką atmosferą, grr
    • niebo.nad.berlinem Re: plagiaty 03.06.06, 13:29
      co do Twoich wątpliwości - gdzieś tu był taki wątek z burzliwą dyskusją
      odnośnie różnych rozwiązań takich sytuacji.

      jeżeli chodzi o moje zdanie, to chyba wszystko na ten temat mówi fakt, że z
      zasady nie zadaję żadnych prac pisemnych.
    • mpienio Re: plagiaty 03.06.06, 14:49
      Zyłam w naiwności do czasu, aż zaczęłam wykładac na prywatnej uczelni.

      Na 100 osób, 25 przyniosło prace od A do Z ściągnięte z Internetu (Copy, Paste,
      nawet bez drobnego formatowania). Trzy takie same prace. Dwie będące kopią
      artykułu profesora będącego głównym znawcą przedmiotu, który wykładalam (chyba
      się nie spodziewali, że go nie znam?) Myślę że tylko tyle wychwyciłam, bo były
      z netu, na pewno dodatkowo kilka przepisanych artykułów lub fragmentów książek
      ale nie miałam dowodów. NIe zaliczyłam żadnej z tych prac. 1 osoba wykazała
      niewielką skruchę, 1 osoba odpisała mi że się nie zgadza z tak krzywdzącym
      traktowaniem (wysłałam w odpowiedzi linka), kilka było wręcz oburzonych że im
      zwracam uwagę, reszta olała problem.

      Rozpisałam się, ale końcówka semestru odebrała mi chęc do dalszych wykłądów.
    • maja20061 Re: plagiaty 03.06.06, 15:28
      Dziękuję za odpowiedzi. Faktycznie, nie pomyślałam, że takie problemy musiały
      już tu być omawiane. Zaraz sobie poczytam. Przede wszystkim zaciekawiło mnie,
      jak wielu z was zetknęło się z tak dużym procentem oszust w obrębie grupy i
      takim powszechnym w grupie przekonaniem, że to normalne. To mnie tu przede
      wszystkim zaniepokoiło. Nieuczciwe jednostki zawsze się znajdą, ale tutaj chodzi
      o co innego. Mam wrażenie na podstawie ich reakcji, że złamałam coś w rodzaju
      niepisanego układu - oni udają, że piszą, ja udaję, że sprawdzam - i wszystko
      jest cacy. Nie wiem, czy to dlatego, że ja sprawiam wrażenie łagodnej
      dziewczynki, która na wszystko się zgodzi, czy po prostu jest to w tej szkole
      powszechna i półjawna praktyka. Dylematów, co zrobić z plagiatowcami, właściwie
      nie mam. Zrobiłam mniej więcej tak, jak radzi Richelieu - nawymyślałam od
      złodziei, pracę piszą od nowa i uprzedziłam, że zaliczę już teraz najwyżej na
      trójkę. U osób, które miały cudze fragmenty we własnym (załóżmy optymistycznie)
      tekście - ocena niżej. Władz szkoły dotąd nie zawiadamiałam. Nie widziałam
      powodu, skoro nie planuję wnioskować o wyrzucenie ze szkoły czy udzielenie
      nagany. A nie planuję, bo jednak żal mi tych kobiet, przeważnie niemłodych i
      dokształcających się głównie po to, żeby nie stracić pracy. To oszustwa nie
      usprawiedliwia, ale sprawia, że kara, o której wyżej pisałam, wydaje mi się
      dostateczna. Teraz jednak myślę, że może jednak powinnam postawić sprawę na
      radzie, nawet nie w celu dodatkowego karania moich słuchaczy, ale tak, dla
      wprowadzenia zamętu i przypomnienia na wszelki wypadek, że akceptowanie takich
      rzeczy nie jest jednakowoż zupełnie w porządku.
      • r.richelieu Re: plagiaty 03.06.06, 17:32
        Nie mówiłam o zwymyślaniu od złodziei ;) Po co się stresować tymi, którym
        wszystko jedno czy zerżną żywcem czy nie.
    • node Re: plagiaty 03.06.06, 16:29
      Takie rzeczy powinne byc tepione z najwieksza zaciakloscia. Ciesze sie ze sa
      jeszcze takie osoby jak ty, ktore widza ten problem we wlasciwym swietle.

      W USA za samo zrobienie czegos takiego student mialby duzo szczescia jakby nie
      skonczyl usuniety z uczelni. Jezeli chce sie to zalatwic w bialych rekawiczkach
      to sugeruje sie studentowi dobrowolne zrezygnowanie z przedmiotu co jest
      rownowazne ze strata pieniedzy i oblaniem przedmiotu. Jezeli student
      zachowywalby sie z pretensjami, wyrzucenie ze studiow murowane.
      • flamengista mało tego 05.06.06, 09:11
        wpis o oszustwie - tak określa się plagiat bądź ściąganie - wpisuje się do akt.
        Po relegowaniu takiego studenta z uczelni może go przyjąć ponownie najwyżej
        college handlujący swoimi dyplomami w internecie, a nie MIT czy University of
        Chicago.

        W tej dziedzinie mamy naparawdę wiele do nadrobienia.
    • kwiaty.we.wlosach Re: plagiaty 03.06.06, 18:42

      Ja tak może trochę obok tematu głównego, ale możecie mi powiedzieć, jak
      definujecie plagiat? Pytam o to z perspektywy studentki, której zadawane są
      również prace pisemne. Zawsze korzystam z paru źródeł, przekształcam zdania i
      robię odpowiednie przypisy, ale pozostawiam sensu danych wypowiedzi.

      Śmiesze jest to, że w czasie całych studiów (i to na uniwersytecie z czołowych
      miejsc rankingów) ani raz żaden wykładowca nie sprecyzował, jak takie prace
      zaliczeniowe powinny być napisane.

      Z moich obserwacji wynika, że wielu studentów ściąga całe prace z internetu, a
      wielu wykładowców patrzy na to przez palce. Natomiast często na rzetelne
      napisanie pracy trzeba poświęcic więcej czasu, niż na przygotowanie się do
      egzamniu.


      PLAGIAT: przywłaszczenie cudzego utworu lub pomysłu twórczego, wydanie cudzego
      utworu pod własnym nazwiskiem, także: dosłowne zapożyczenia z cudzych dzieł
      podane jako oryginalne i własne (definicja ze słownika PWN).
      • maja20061 Re: plagiaty 04.06.06, 09:01
        do kwiaty we włosach:
        A to akurat proste. Korzystanie ze źródeł jest rzeczą jak najbardziej właściwą,
        zalecaną, a często nawet konieczną. Wzbogaca to pracę i świaczy o wysiłku, jaki
        zrobiłaś, żeby zgłębić temat. Trzeba tylko szczegółowo poinformować czytelnika,
        co od kogo zaczerpnęłaś. Jeśli przepisujesz fragment czyjegoś tekstu, to
        umieszczasz go w cudzysłowie i robisz przypis z nazwiskiem autora, tytułem
        utworu, datą i miejscem wydania,( i, w zależności od sytuacji, tytułem i
        redaktorem dzieła zbiorowego, z którego tekst pochodzi lub tytułem, rocznikiem,
        numerem czasopisma, w którym został wydrukowany), a także numerem strony, z
        której pochodzi cytat. Jeśli nie przepisujesz dosłownie czyjegoś tekstu, tylko
        streszczasz zawarte w nim koncepcje, to nie bierzesz tego w cudzysłów, ale także
        robisz odnośnik i zamieszczasz przypis jw. W tym przypadku można już sobie
        ewentualnie darować podanie numeru stron, na których owe koncepcje zostały
        przedstawione.
        Naturalnie, jeśli twój tekst będzie się składał z samych takich cytatów i
        streszczeń cudzych mysli, bez własnej autorskiej koncepcji, to możesz się
        spotkać z zarzutem, że praca jest mało twórcza i mało samodzielna. Ale jeśli
        zrobisz przypisy, nikt nie zarzuci ci oszustwa.
        Do sekulli:
        Masz rację, że mogłam bardziej precyzyjnie zredagować tematy prac i absolutnie
        nie godzić się na tematy własne, wymyślone przez słuchaczy. Pokpiłam tu sprawę i
        następnym razem zapewne zrobię to inaczej. Jasne, ze nie ma sensu stwarzać
        okazji do oszukiwania.
        Z drugiej strony - kraść nie należy nawet wtedy, kiedy nikt nie patrzy, także
        uważam, że prawo do oburzenia mam. W końcu studia nie powinny być zabawą w to,
        kto kogo przechytrzy.
        • mikrometr Re: plagiaty 04.06.06, 11:40
          Nie pokpiłaś sprawy. Jest coś nienormalnego w konieczności patrzenia z zasady na
          ludzi z podejrzliwością. Tematy dowolne natomiast mają tę zaletę, że dają szansę
          na pokazanie swych możliwości osobom o sprecyzowanych zainteresowaniach.

          Dobrym sposobem jest zapowiedzenie na początku semestru czegoś w rodzaju obron
          prac. Przed wystawieniem oceny delikwent ma przyjść i podyskutować o tym co
          napisał. Zadajesz jedno dwa pytani i już wiesz czy to praca samodzielna czynie.
          Studentom starcza zazwyczaj ta świadomość, by odgonić pokusę skorzystania ctrl c
          , ctrl v
          • niebo.nad.berlinem Re: plagiaty 04.06.06, 12:40
            też uważam, że wymyślanie i narzucanie studentom tematów to nie jest dobry
            pomysł. Ogranicza i odbiera możliwość zaprezentowania swoich zainteresowań. Nie
            lubiłam takich rozwiązań jako studentka, zatem - zgodnie z zasadą nie rób
            drugiemu... - wystrzegam się ich teraz.
            Obrona pracy to fajny pomysł, wcześniejsza jej zapowiedź też może być jakimś
            straszakiem. Pewnym rozwiązaniem może też być wcześniejsze ustalenie tematu i
            bibliografii (np. w połowie semestru).
            Na szczęście mogę sobie pozwolić, ze względu na charakter przedmiotów, których
            uczę, na zastępowanie prac pisemnych rozmową. Zamiast zadawać prace, proszę o
            opracowanie tematu na podstawie tekstów źródłowych, opracowań. Zaliczenie
            polega na rozmowie na ten temat.
          • flamengista może i jest coś nienormalnego, 05.06.06, 09:16
            ale to właśnie ta praca ze mnie zrobiła.

            Nie ufam już żadnemu studentowi. Każdą napisaną pracę traktuje jak potencjalny
            plagiat. Jak jest dobra to zamiast satysfakcji, że mam dobrych studentów,
            stwierdzam z przygnębieniem, że coraz lepiej kombinują.

            Na kolokwiach czuję się jak klawisz w więzieniu - zaprowadzam teror, ciągle
            inwigiluje - w przeciwnym wypadku bezczelnie ściągają.

            Definitywnie rezygnuję z wymogu pisania prac zaliczeniowych - to nie na moje nerwy.
            • mikrometr Re: może i jest coś nienormalnego, 05.06.06, 09:59
              Szczerze mówiąc mam małą styczność z problemem oszustwa. Jedynie zdarza się to
              na egzaminach. Prace natomiast są, jak to w dziedzinie technicznej, bardzo
              indywidualne. Najczęściej się je "robi" a nie "pisze", czyli tekst jest tylko
              podsumowaniem innego rodzaju wysiłku. Źródła co najwyżej dostarczają narzędzi a
              nie gotowych rozwiązań.

              Dlatego też wciąż mogę chlubić się pokładami naiwności :))
        • sekulla Re: plagiaty 05.06.06, 19:57
          Jasne, masz prawo do oburzenia. Poza tym Alma Mater też wychowuje studentów,
          wpaja im etos, kształtuje honorowe postawy itd. a robi to rękami nauczycieli
          akademickich - m inn. rękami młodych asystentów....w każdym razie tak było
          kiedyś.
          Twoje oburzenie jest jak najbardziej uzasadnione, reakcja także.
    • sekulla Re: plagiaty 03.06.06, 20:10
      > Czuję się jak dwaj bracia Kaczyńscy razem wzięci.

      Gratuluję samopoczucia!!! Czy oprócz "wczucia" partycypujesz także w ich
      ilorazie inteligencji ????????????????????

      A na plagiaty najlepszym sposobem jest takie formułowanie tematów prac
      pisemnych, aby nie można było znaleźć odpowiadających im "gotowców". Cóż, żeby
      taki temat wymyśleć trzeba panować nad zagadnieniem, tzn. umieć ustawiać je w
      różnych kontekstach i na różne sposoby je problematyzować. Dzięki temu temat
      jest nie-standardowy a zatem i ciężki do sciągnięcia
      Prowadzący musi ruszyć czaszką, miast omdlewać z oburzenia !
      • waiesa4 Re: plagiaty 03.06.06, 22:59
        ja po wykryciu na uczelni (prywatnej) zwymyslałem od złodzieji postraszyłem
        prokuraturą, dwóch bestrzelnych ulałem permanentnie(wylot ze studiów) trzech
        dostało wnioski o nagane. Szefostwo jeszcze mnie pochwaliło. Więc nie jest tak
        źle w narodzie.
        • flamengista możesz podać nazwę szkoły? 05.06.06, 09:20
          Poważnie, to najlepsza reklama jaką jej mozesz zrobić. Jestem pełen podziwu, są
          jeszcze widać porządne prywatne uczelnie:)
          • r.richelieu Re: możesz podać nazwę szkoły? 05.06.06, 16:01
            no, zwłaszcza, że szefostwo go pochwaliło. Ja mam na koncie teoretyczne
            pilnowanie autorstwa prac, a praktycznie prikaz przymykania oka, grr. Dobrze,
            że mam już to za sobą, źle, że choć moralność czysta to i konto czyste.
          • tocqueville Re: możesz podać nazwę szkoły? 05.06.06, 18:33
            To chyba normalne że walczy się z plagiatami?
      • flamengista to żadne sposób 05.06.06, 09:19
        Sekullo, w internecie jest wszystko. Każdego gotowca znajdziesz.

        Ja daję tematy specyficzne, zawężam tematykę i tylko z rzeczy na których znam
        sie bardzo dobrze. Dlatego większość plagiatów wyłapuję. Mimo to 1/3 prac to
        były plagiaty i teraz definitywnie rezygnuję - w przyszłym roku prac do pisania
        nie będzie.
        • sol_bianca Re: to żadne sposób 05.06.06, 17:23
          flamengista napisał:

          > Sekullo, w internecie jest wszystko. Każdego gotowca znajdziesz.

          jakby tak bylo, to po co ktokolwiek zajmowalby sie praca naukowa? :))))
          • flamengista tak właśnie jest 06.06.06, 14:48
            Na szczęściej jakość tych gotowców pozostawia wiele do życzenia.
        • sekulla Re: to żadne sposób 05.06.06, 23:12
          Tak, tylko ile trzeba siedzieć i szukać???? czy nie łatwiej samemu napisać?
          Mnie by taka szperanina szybko zmęczyła
          • flamengista no właśnie 06.06.06, 14:50
            Też się nad tym zastanawiam. Jedyna sensowna odpowiedź: Może już nie umieją inaczej?

            ale tu chyba przegiąłem z pesymizmem;)
    • dorwoj1 Wszędzie to samo... 04.06.06, 12:30
      ...mnie równiez to spotkało - reakcje studentów podobne.Dodam,ze szkoła była
      niepubliczna, płatna, co w konsekwencji należało by chyba rozumiec, jako "ta o
      obniżonym progu wymagań"...Na mnie studentki złożyły nawet skargę gdzieś wyżej,
      ze stawiam za duże wymagania. Głównym argumentem było to,że ta szkoła jest
      przecież w głównej mierze dla ludzi, którzy PRACUJĄ! (to po co szli na studia,
      jak nie maja czasu na naukę?). A wszystko dlatego,że z uporem maniaka tępiłam
      plagiaty w pracy pisemnej, która w zamierzeniu miała być prostym zadankiem,jak
      na studentów III roku pedagogiki: trzeba było napisać recenzję bajki dla dzieci.
      I co sie okazało (szczególnie w pracach przesłanych mailem) - że niektórym
      osobom nie chciało się nawet wykasować linków na dole strony naprowadzających do
      tego samego tekstu na stronach jakiegoś wydawnictwa. Albo, że na cztery
      równoległe grupy po 30 osób każda, przynajmniej z pięć prac było identycznych
      (słowo w słowo!a panie sie oczywiście nie znały i prawie się przy mnie pobiły o
      to, której praca jest oryginałem, a która plagiatem)...Nie mówiąc juz o tych
      pracach, które powielały się "tylko" we fragmentach, ale za to bardzo
      wiernie...Jednej studentce podkreśliłam nawet te pięć słów, które różniły jej
      pracę od innej (to były zamianki typu: "rzec" w miejsce "powiadzieć", itp), a
      ona mi na to:"No, ale jednak coś zmieniłam po swojemu"...Ręce opadaja, a
      rozpowszechnienie internetu wśród studentów to prawdziwe przekleńswto dla
      wykładowców...I jeszcze jedno- gdyby oni chociaż starali się "inteligentnie"
      mnie oszukać, co świadczyło by jednak o pewnym poziomie, klasie itd.Ale w ten
      sposób...A szkoła co roku wydaje radośnie na świat rzesze magistrów pedagogiki,
      którzy (tak!jakże by inaczej!) pójdą uczyć dzieci w szkołach. Być może również
      moje i wasze.Czego nikomu oczywiście nie życzę. Pozdrawiam
      • niebo.nad.berlinem Re: Wszędzie to samo... 04.06.06, 12:41
        dorwoj1 napisała:
        gdyby oni chociaż starali się "inteligentnie"
        > mnie oszukać, co świadczyło by jednak o pewnym poziomie, klasie itd

        złodziej z klasą:) to jak arsen lupin niemalże:))
    • tocqueville Re: plagiaty 05.06.06, 08:53
      Plagiaty stają sie niestety coraz powszechniejsze
      Co gorsze studenci przestają widzieć w tym problem
      na moją uwagę, że praca skłąda się z powklejanych fragmentów z innych tekstów z
      netu (copy-past) stwierdzają, "ale przeciez napisałem, że korzystałem z Internetu"
      U mnie to tylko drobne rozprawki (1/3 ostatecznej oceny), ale jesli podobnie
      dzieje się w przypadku prac licencjackich...
    • flamengista absolutnie mnie to nie dziwi 05.06.06, 09:07
      Muszę tylko pochwalić Twoich podopiecznych - tylko 25% wykrytych plagiatów to
      dobry wynik. Być może ktoś nawet napisał pracę samodzielnie;)

      Prowadzę zajęcia na elitarnym kierunku (5 i więcej kandydatów na miejsce) na
      studiach dziennych, wieczorowych i zaocznych. Paradoksalnie na wieczorowych i
      zaocznych skala plagiatów była mniejsza. Na dziennych ok 1/3 prac to BEZCZELNE
      plagiaty. Zrobione metodą "kopiuj+wklej". Znajduję je w 5 minut wpisując parę
      zdań do przeglądarki.

      Najgorsza jest jednak reakcja plagiatorów. Bardzo rzadko zdarza sie reakcja
      typu: zawstydzenie i przeprosiny. W większości wypadków żąl, że się nie udało. A
      czasem wręcz bunt i całkowite niezrozumienie! Oni twierdzą, że praca jest
      samodzielna - nawet gdy pokazuję całe fragmenty żywcem wzięte z internetu...

      I nic się nie da z tym zrobić. Wiecie dlaczego? Wystarczy poczytać niektóre
      artykuły naukowe w "poważnych czasopismach" i porównać je z artykułami
      zagranicznymi... Przyzwolenie idzie od góry.
      • rolka5 plagiaty :( 05.06.06, 13:03
        Moge dorzucic swoje trzy grosze... Ucze studentow w Anglii i Holandii i
        plagiaty sa traktowane bardzo powaznie od samego poczatku studiow! Dlatego
        pozniej nie ma zwykle z tym problemu - studenci wiedza, ze jest to po prostu
        kradziez... co tu duzo mowic. No i grozi im wyrzucenie ze studiow albo
        wyzerowanie ocen. Na szczescie sami studenci czesto powaznie do tych spraw
        podchodza i nie ma "przyzwolenia" na takie praktyki, w stylu "przeciez wszyscy
        tak robia"...
        W Holandii mamy taki system, ze kazda praca jest oddawana w formie
        elektronicznej, idzie przez program od plagiatow, ktory okresla procent w jakim
        powtorzone sa fragmenty z innych zrodel. Pewnie u was tez jest cos takiego.
        Oczywiscie sa w tym cytaty itd, wiec trzeba to jeszcze sprawdzac... ale
        ostatnio mialam przypadek, kiedy kilka zdan (3 czy 4) rzeczywiscie skopiowane
        bylo z dokumentu bez podania przypisu. Ocena na pewno drastycznie idzie w
        dol...
        • flamengista jest plagiat.pl 06.06.06, 14:51
          co z tego, skoro wykupiło go bodaj 20 polskich uczelni.
          • truzzie Re: jest plagiat.pl 24.07.06, 16:57
            Skoro mowa o plagiatach to u mnie na uczelni częśc studentów stosowało taką
            metodę: Skaner + program do OCR wczytujący tekst do WORDA. Następnie zmieniało
            się słówka( słownik synonimów). 3 godzinki pracy i był tekst na 50 stron a4. I
            nikt tego nie potępiał, bo korzystaliśmy z książek. Czasem nawet robiło się
            gdzie niegdzie przypisy, żeby się nie zorientowali.
            • rolka5 Re: jest plagiat.pl 25.07.06, 15:59
              No to nie ma sie czym chwalic, to jest taki sam plagiat jak kazdy inny.
              Przypisy tutaj nic nie zmieniaja jesli pozmieniane sa tylko slowa. Przykro
              czyta sie o takich sprawach, ale potem nie ma sie co dziwic, ze poziom
              niektorych kierunkow w Polsce jest po prostu beznadziejny...
              • rilian Re: jest plagiat.pl 25.07.06, 23:06
                amen.
            • kasiamat00 Re: jest plagiat.pl 30.07.06, 16:49
              No to ja jeszcze opisze "smieszna" historyjke z ubieglego roku. Kolezanka
              prowadzila laboratorium z programowania. Oczywiscie na zajeciach malo kto sie
              pojawial, ale przeciez nie bedziemy scigac studentow - moze akurat juz to
              umieja, po co maja tracic czas? Na zaliczenie nalezalo napisac prosciutki
              program, wiadomo bylo o tym gdzies tak od polowy semetru, prowadzaca bardzo
              starala sie pomagac, bo to jej pierwsze cwiczenia. W terminie projekt wyslala
              polowa osob, wszystkie dostaly zaliczenie, nawet, jesli bylo to mocno naciagane.
              W II terminie program przyslalo jakies 5 osob. Wszystkie byly sprawdzane hurtem,
              bo po co tracic pare razy czas na przypominanie sobie zalozen programu. Na
              pierwszy rzut oka bylo widac, ze 3 sa jakies takie podobne, do tego we
              wszystkich brakuje tej samej funkcjonalnosci. Porownanie kodu: programy roznia
              sie o jakies 10%, reszta jest identyczna, z dokladnoscia do ilosci spacji i
              glupich nazw zmiennych! Porownanie z programami z pierwszego terminu: jeden
              identyczny! Decyzja oczywista, oblanie i informacja do wykladowcy.

              Najgorsze z tego wszystkiego bylo to, ze ci ludzie mieli czelnosc sie klocic i
              twierdzic, ze przeciez oni potrafia programowac, a tylko z tym projektem nie
              potrafili sobie poradzic!
Pełna wersja