Dodaj do ulubionych

doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaocznie

27.07.06, 09:40
Która wersja jest lepsza?
W zasadzie i tu, i tu trzeba sięgnąć do własnej kieszeni - pewnie
finansowo "z wolnej stopy" wyjdzie nawet taniej. Z drugiej strony studia
zmuszają w jakiś sposób do pracy w terminach.
Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat?
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • iskierka43 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 18:06
      Cześć. Zamieściłeś post jakiś czas temu, ale ja dopiero na niego trafiłam.
      Obroniłam się trzy lata temu. Doktorat pisałam "z wolnej stopy", ale ,że nie
      jestem pracownikiem uczelni musialam zaplacić 6tys. Do tego dwa razy "impreza"
      dla komisji wszczęć i podczas obrony oraz poczęstunek po obronie. W sumie
      wyszło jakieś 8tys. Nie dawałam żadnych łapówek:-), promotora miałam super
      gościa. Dopasowywał się czasowo do mnie, umawialiśmy się tak jak mi pasowało.
      Trochę musiałam się nagimnastykować, ale zrobiłam to w dwa lata a gdybym się
      bardziej postarała mogłabym i w rok. Ja polecam taki tok doktoratowy.
      Pozdrawiam.
      • koliber123 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 18:12
        Czesc

        Gratuluje ze Ci sie udalo. Napisz jak mozesz czy ten dopktorat robiony z wolnej
        stopy, a wiec angazujacy napewno sporo wysilku i pieniedzy, oplacil Ci sie i w
        jakis sposob polepszyl Twoja sytuacje zawodowa i finansowa, czy otworzyl jakies
        perspektywy przed Toba.I czy z perspektywy czasu uwazasz ze bylo to dobre
        przedsiewziecie i oplacalo sie walczyc samemu a nie w trybie studiow
        doktoranckich.
        • iskierka43 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 20:25
          Sytuacji finansowej niestety nie polepszył...zawodową jak najbardziej. Ale
          muszę zaznaczyć, że pracuję na państwowym stanowisku w służbie zdrowia. W
          perspektywie mam wyjazd na zagraniczne stypendium ( po urlopie wychowawczym ).
          Czy oplacało się walczyć samej? Ja myslę, ze w ogóle opłacało się walczyć. Na
          studia doktoranckie nie zgodziła się moja przełozona ( kolidowały z obowiązkami
          zawodowymi:-))i w takich sytuacjach działanie na własną rękę ma sens.Tak, jak
          napisałam miałam wyjątkowego promotora a to też nie jest bez znaczenia. Nie
          żałuję.
          • digel Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 21:16
            Ja uważam ze lepiej z wolnej stopy ja tak studiuje. Faktem jest wybór dobrego rozumiejącego doktoranta promotora ja ma fajnego - na razie nie robi problemów jestem na etapie opracowywania artykułów pierwszy ma byc wydrukowany we wrześniu :).
            Wpływ na wybór doktoratu ma też rodzaj wykonywanej pracy zawodowej, nalezy postawić sobie pytanie czy znajdzie sie czas na wszystko, ale podobno z drugij strony dla chcącego nic trudnego:))).
            Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych doktorantów.
            • digel Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 21:25
              Przepraszam poprzednio chciałam napisac ze doktorat zaoczny jest lepszy niż z wolnej stopy to chyba zmęczenie - ja robię zaocznie a nie z wolnej stopy.
              Zmęczenie tak tak nie mam już siły siedze właśnie nad następnym artykułem - mam dość kiedy to się wszystko skończy? ;( (właśnie mam chyba chwilę zwątpienia)
              Pozdrawiam Was gorąco
              • dr_in_spe Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 21:42
                Digel trzymaj sie, bo "najlepsze" jeszcze przed Toba :) A co watku to jestem za
                zaocznym - wszystko czarne na bialym i nie ma problemow z przewodem i obrona.
                • joannafr Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 21:56
                  Ja też zastanawiam się nad przejściem na zaoczne studia doktoranckie. Piszę
                  doktorat z wolnej stopy, ale nie mogę się zmobilizować. Lata płyną a ja mam
                  wątpliwości, czy warto i mnie na to stać. Chcę nappisać swój doktorat i obronić,
                  ale czuję,że co mnie trzyma. Może studia doktoranckie zaoczne mnie zmobilizują?
                  Poza tym chciałam ubiegać się o wyjazd na stypendium doktoranckie za granicę a
                  tym, którzy piszą z wolnej stopy, nie przysługują. Co o tym myślicie?
                  Czy mieliście chwile zwątpienia?
                  Ja bardzo chciałąbym pracować na uczelni i wiem, że bym się realizowałą w tym.
                  • dr_in_spe Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.09.06, 22:14
                    wszystko zalezy od uczelni i promotora, kazdy przypadek jest oddzielny. studai
                    dr mobilizuja tylko ze wzgledu na kase jaka sie za nie placi, nie gwarantuja
                    pracy na uczelni i z wyjazdami tez nie jest kolorowo. Mysle, ze najlepiej
                    uzgodnic to z promotorem.
                    • niewyspany77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 08:10
                      Racja - ja jestem na wolnej stopie. Nikt mnie nie pogania. Place raz. Gwarancji
                      pracy na uczelni nie ma nikt - czy to stacjonarni, czy zaoczni, czy
                      wolnostopowcy. Mobilizacja w wolnej stopie jest dobra - umawiasz sie z
                      profesorem, konsultujesz, piszesz prace. PRzewod wolnostopowcom otwiera sie gdy
                      prace nad dysertacja sa "znaczne" (to niejeasne pojecie ale z reguly trzeba miec
                      napisany calkiem spory kawal tekstu).

                      Jedyne co dostalem od uczelni po otwarciu przewodu to papier ze mam przewod
                      otwarty - pomaga przy robieniu badan oraz w dostepie do bibliotek.

                      Zaoczne tez sa fajne ale placisz co semestr, zdajesz jakies egzaminy,
                      produkujesz mnostwo papierow (referaty prezentacje itd) i to jest dobre. Tylko
                      ze na wolnej stopie tez tak mozna, kwestia doboru rzetenego profesora ktory nie
                      olewa.
                • digel Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 08:03
                  Hej "dr_in_spe" co moze mie jeszcze gorszego spotkać nic się nie chec już mówić
                  na temat doktoratu, oprócz tego promotor nakazał mi iść na kurs podyplomowy
                  bagatela kosztuje około 3000 za (3 semestry)traktowany jao studia podyplomowe
                  oraz na dalszą naukę angielskiego pomiomo że mam jakiś tam certyfikat ale
                  stwierdzil ze on się nie liczy więc zapisalam się dodatkowo na angielski nie
                  wiem czy dam radę po 1: praca zawodowa, po 2: zaoczne studia dr po 3:
                  podyplomowo pedagogiczne, po 3: angielski. Załamka totalna a kiedy czas na sen?
                  Pozdarwiam
                  • niewyspany77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 08:14
                    digel napisała:

                    > Załamka totalna a kiedy czas na sen?

                    PRawdziwy Doktorant Nie Ma Czasu Na Takie Duperele Jak Spanie ;)

                    A serio - naprawde musisz robic wszystko naraz? A co do podyplomowki
                    pedagogicznej to nie martw sie, to rzecz prosta, wiem co mowie bo mam taka.
                    Angielski to trzeba szlifowac i bez bata profesora, chyba wiadomo czemu.
    • digel Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 11:02
      no będę szlifowag ang. i niemiecki też. Dzisiaj nowy dzień - nowe perspektywy i
      szara rzeczywistość pisanie artykułu ;))).

      Pozdrawiam
      • iskierka43 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 19:46
        A wiesz co mi powiedział mój promotor jak się skarżyłam na zmęczenie i nerwy?
        Że stres doktoratowy jak kazdy inny dobrze robi na cerę:-)Poza tym wszyscy
        młodzi naukowcy mają różne dylematy a to się potem fajnie wspomina po latach.
        Życzę połamania póra (lub klawiatury komputera, bo teraz artykuły się
        pisze "elektronicznie",:))
        • digel Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 02.09.06, 20:32
          O super rada a nie mówił co trzeba robić na siniaki pod oczami ;)? A co do nerwów to staram się raczej nie denerowac - trzeba je oszczedzac na gorsze czasy (np. zebranie rady wydziału, egzaminy doktorskie czy obronę).
          Wszystkiego naj....
          • iskierka43 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 03.09.06, 15:54
            Siniaków pod oczami nie miałam, więc nie radził:-)ale podobno skutkuje okład z
            torebek z herbaty ( gorących ):))Faktycznie ciężko jest pracować i równoczesnie
            robić doktorat, wiem coś o tym. A co do reszty to chyba najgorsze jest
            wszczęcie przewodu doktorskiego ( przynajmniej na naszej uczelni ).Najbardziej
            się "czepiają". Jak juz zatwierdzą temat i przyjmą wyniki badań ( pozwolą robić
            dalej:))- jest już "z górki". Egzaminy doktorskie nie są takie złe - troskliwy
            promotor zazwyczaj prosi o to profesorów przyjaznych sobie a co za tym idzie i
            doktorantowi. Jak już zdasz egzaminy - obrona jest formalnością. Tyle tylko,że
            jest to takie spektakularne wydarzenie i trochę spala nerwowo jednak. Warto
            wygłosić przedtem chociaż jeden wykład na jakimś zjeździe naukowym itp.żeby się
            oswoić z faktem występu przed publiką. Też się bałam jak to będzie, ale
            naprawdę nie było źle.Pozdrawiam.
            • miriam1336 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 04.09.06, 14:51
              Ja mam otwarty przewod doktorski.
              Przed otwarciem musialam wylozyc kase na badanie pilotazowe.
              Ale jestem zadowolona z tej formy bo i tak pracuje gdzie indziej i nie
              zostawilabym tej pracy.

              Poza tym bylam na stypendium doktoranckim za granica. Mozna spokojnie wyjechac
              na takowe, bo potrzebne jest potwreidzenie z macierzystej uczelni czy robi sie
              tam doktorat, anie czy sie studiuje w jakiejs formie. I jeszcze dostalam grant
              KBN - ale to sa jakies smieszne pieniadze. W sumie ttle z enie bede musiala
              doplacac do badan, a w moim wypadku wiaze sie to z wyjazdami do innych miast.
              • kamenka Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 04.09.06, 17:30
                Witam!
                Został mi jeszcze rok do magisterki ale już planuję robić dokotorat z
                psychologii ( o zespole Williamsa ). I chyba najbardziej skłaniam się
                ku "wolnej stopie". (Mój temat dotyczy bardzo żadkiego zaburzenia i większość
                psychologów nie wie o nim kompletnie nic. Ciężko będzie mi znaleść promotora.
                Chyba większe szanse miałabym na medycynie.) Czy moglibyście podzielić się
                informacjami dotyczącymi ścieżki z wolnej stopy? Interesują mnie przede
                wszystkim procedury rozpoczęcia? Gdzie musze się zgłosić? Jak szukać wyjazdów i
                innych stypendiów? Ile maksymalnie mogę zwlekać do obrony? I czy mam też
                legitymację i zniżki jak na studiach dokoranckich? Bedę bardzo wdzięczna za
                wszystkie uwagi lub wskazówki gdzie mogę znaleść takie i inne ważne informacje.
                Dziękuję i pozdrawiam.
                Magda
                • niewyspany77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 04.09.06, 22:04
                  No to po 1.
                  Zastanow sie gdzie znajdziesz material do badan, skoro chcesz badac cos co
                  wystepuje w 1/20000 przypadkow urodzen dzieci.****

                  Po 2.
                  Nie dziw sie ze bedzie Ci trudno znalezc promotora. Ambicje sa wazne ale tez
                  musisz to na czyms badac, a badania psychologiczne na poziomie doktoratu to jak
                  przypuszczam nie jest taki pikus.

                  Po 3.
                  W sensie stricte doktorat z wolnej stopy (ja jestem wolnostopowcem) jest fajny:
                  robisz mgr, znajdujesz chetnego profesora, piszesz prace, jak praca bedzie miala
                  juz rece i nogi to dopiero wtedy otwierasz przewod.

                  Po 4.
                  W mojej dzialce (pedagogika) badania robi sie czesto w szkole. Malo ktora szkola
                  wpuszcza kolesia z ankietami bez papieru z uczelni ze jest sie doktorantem.
                  Papier taki dostajesz po otwarciu przewodu (patrz punkt 3) chyba ze promotor
                  pomoze (jak? nie wiem).

                  Po 5.
                  Wyjazdy i stypendia? Pierwsze jest mile widziane, ale pomoc z uczelni jest
                  zerowa (w sensie moze Ci i pomoga zalatwic procedury ale kase bulisz sama).
                  Stypendia to zapomnij, tu nawet dzienni maja z tym ogromne problemy.

                  Po 6.
                  Plus obrony z wolnej stopy polega na tym ze bronisz sie jak napiszesz prace (po
                  raz kolejny odsylam do pkt 3 - przewod otwierasz de facto na samym koncu
                  pisania). Czyli w tym ukladzie masz szanse bronic sie bardzo szybko albo i
                  zrobic sobie iles tam lat przerwy.

                  Po 7.
                  Zero legitymacji. Znizek nie wiem, ale raczej nie (brak legitymacji). Dostajesz
                  co najwyzej zaswiadczenie z uczelni ze jestes doktorantka (dopiero po otwarciu
                  przewodu) co ulatwi Ci badania oraz da lepszy dostep do bibliotek i ichnych zasobow.

                  Nie zniechecam, lecz doktorat z wolnej stopy jest dosc specyficznym produktem
                  ktory ma zastowanie w mniej lub bardziej uzasadnionych przypadkach.

                  I jeszcze jedno: z tego co slyszalem to w zwiazku z wprowadzeniem studiow II
                  stopnia wolne stopy beda wymierac, a juz na pewno tam, gdzie w danej dzialce sa
                  robione studoa dzienne/zoczne.


                  **** tu taka refleksja z mojej praktyki. ukladajac swoj ambitny plan badan
                  oparlem sie na pewnych danych znakomitego profesora ktory w swoim dziele pisal,
                  iz w PL jest ponad 100 tysiecy uczniow spelniajacych pewien warunek. Tak sie
                  sklada ze w calych dwoch wojewodztwach (slaskie i lodzkie) mialem problem z
                  zebraniem takiej grupki uczniow o liczebnosci AŻ 80 osobnikow. Ergo: informacje
                  o ilosci osob moga byc wziete z sufitu.
                  • kamenka Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 05.09.06, 15:04
                    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź!
                    To duży minus że nie ma legitymacji i takiego dostępu do bibliotek...
                    Zastanawiam się jeszcze jak wygląda sprawa z kredytem studenckim? Pewnie też
                    odpada....
                    A propo mojego tematu, to tym akurat się nie martwię- piszę o tym też pracę
                    magisterską i mam już 25 badanych i widoki na kilka następnych :) Miałam bardzo
                    dużo szczęścia i spotkałam dwie bardzo pomocne i wspaniałe kobiety.
                    Jeśli jesteś zainteresowany przeprowadzeniem swoich badań w pomorskim, to
                    mogłabym popytać się, poszperać i może kogoś bym znalazła ( pracuję w placówce
                    edukacji). W razie czego pisz na : kamenaa@wp.pl
                    • tocqueville Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 23.10.06, 14:15
                      Jeśli będziesz robić badania jakościowe to 25 osób w zupełności wystarczy.
                      Niewyspany77 to ilosciowec (zmienne zależne, hipotezy i takie tam :)
                      U mnie w ośrodku dominują prace jakosciowe
                  • kamenka Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 05.09.06, 15:10
                    A czy robiąc doktorat z wolnej stopy muszę też zaliczyć jakieś przedmioty?
                    (angielski itp)?
                    • niewyspany77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 05.09.06, 15:58
                      kamenka napisała:

                      > A czy robiąc doktorat z wolnej stopy muszę też zaliczyć jakieś przedmioty?
                      > (angielski itp)?

                      Co do maila 1 to mam juz badania zrobione ;)

                      Co do egzaminow: obowiazuje Cie to samo co wszedzie: jezyk obcy nowozytny,
                      przedmiot dodatkowy (u mnie filozofia, u Ciebie to zalezy od uczelni na ktorej
                      przewod otworzysz) i oczywiscie egzamin z przedmiotu kierunkowego ( u Ciebie
                      psychologia).

                      PS. grupka 25 osob - nie wiem jak to w psychologii ale u mnie na takich grupkach
                      pisze sie licencjaty. ZNam osobe ktora obronila swoja prace dr oparta o niecale
                      200 badanych, w mojej pracy badam sumarycznie ponad 500 przypadkow.

                      PS2. Niektorzy promotorzy nie zgadzaja sie na prace typu 'kontynuacja
                      magisterki'. Temat byl jakis czas temu poruszany, z konkluzja, iz tak waska
                      specjalizacja na tym poziomie jest niewskazana (czy tak jakos, z pamieci cytuje,
                      wiec nie podam Autora wypowiedzi, ale bankowo jest na tym forum:-)
                      • tocqueville ilościowe versus jakościowe :) 23.10.06, 14:17
                        niewyspany77 napisał:

                        > PS. grupka 25 osob - nie wiem jak to w psychologii ale u mnie na takich
                        grupkach pisze sie licencjaty.

                        Ech ci ilościowcy :)

                        ZNam osobe ktora obronila swoja prace dr oparta o niecale
                        > 200 badanych, w mojej pracy badam sumarycznie ponad 500 przypadkow.

                        tylko 500? co to za próba :)
                        czemu nie 10.000? :)


                        • babazgaga Re: ilościowe versus jakościowe :) 23.10.06, 18:31
                          Hyhy
                          Cóż nam po wielkich próbach, jak są, jakby to napisał Kotler, łatwościowe;) a
                          nie reprezentatywne
                          Jakkolwiem żem ilościowiec, chylę głowę przed ironią tocqueville'a.
                          Bo, jeśli cała populacja w naszym kraju ma 50 osób, a koleżanka przebada 25, to
                          uzyska wyniki daleko bardziej reprezentatywne, niż Ty, niewyspany, czy ja, czy
                          ktokolwiek inny, kto bada "popularne" cechy.
                          Reasumując (tą.... albo tę.... nigdy nie wiem.... i niestety wiele innych
                          dyskusji) taki oto cytat z wierzyka dziecięcego

                          No cóż wasze swary głupie,
                          wszak i tak zginiemy w zupie:D
                          • tocqueville indukcja 23.10.06, 18:39
                            Odpowiem cytatem z ulubionego podręcznika Niewyspanego77

                            "Badacz, który zebrał 200 ankiet może uzyskać mniej materiałów, do opisania
                            poznawanego przez siebie zjawiska, niż ten, który przeprowadził jeden pogłębiony
                            wywiad"
                            Pilch Tadeusz, Bauman Teresa, Zasady badań pedagogicznych. Strategie ilościowe i
                            jakościowe, Warszawa 2001, s. 282.
    • m_k_77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 25.09.06, 18:46
      chciałbym zacząć doktorat z nauk weterynaryjnych, czy ktoś z Was może mi podać
      różnicę w doktoracie, a dokładniej w uzyskiwaniu go z wolnej stopy a zaocznie.
      Czy są jakieś akty prawne dotaczące doktoryzowania się nie stacjonarnego.
      dzięki z góry za odp.
      • iskierka43 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 01.10.06, 22:16
        Nie potrafię odpowiedzieć Ci konkretnie na to pytanie tzn.powołując się na
        ustalenia prawne. Ja pisałam "z wolnej stopy" na Akademii Medycznej, nie będąc
        pracownikiem naukowym. Najważniejsze to znaleźć promotora ( najlepiej takiego,
        który Cię nie "olewa", ale zalezy mu żebyś zrobił doktorat z prawdziwego
        zdarzenia ). Lepiej w tej roli sprawdzają się "docenci" niż profesorowie. Taki
        układ jest "czysty" - docenci, którzy chcą zostać profesorami muszą wypromować
        określoną liczbę doktorantów, czyli jest "coś za coś":-). Z punktu widzenia
        przebiegu wyglądało to umnie identycznie jak u osób, które chodziły do studium
        doktoranckiego lub były pracownikami Akademii. Jedyna róznica to koszta: ja
        musiałam zapłacić za otwarcie przewodu. Nie płaciłam za badania, bo mój
        promotor objął je swoim grantem ( post factum napisałam kilka artykułów
        opartych na wynikach i z nazwiskiem mojego promotora, oraz swoim ).Jesli chodzi
        o zgodę komisji etycznej też odbyło się to tak jak w przypadku pracowników
        Akademii. Wykłady zorganizował mi promotor ( parę występów gł. na zjazdach
        naukowych ). Wcześniej napisałam wspólnie z nim dwa artykuły ( niezbędne do
        otwarcia przewodu doktorskiego ). Nie mniej jednak kazda uczelnia rządzi się
        swoimi prawami, więc nie wiem jak to jest na Twojej.
        Pozdrawiam.
    • m_k_77 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 30.09.06, 08:42
      chyba nikt już tego postu nie czyta...
      • larka7 Re: doktorat z "wolnej stopy" vs. doktorat zaoczn 23.10.06, 10:39
        czyta, ale szuka odpowiedzi i nie umie jej udzielić :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka