Dodaj do ulubionych

autoplagiat - jak definiowac?

18.02.08, 10:31
czesc,

w ktoryms z ostatnich watkow bylo o autoplagiacie... rozumiem, ze w sytuacji gdy ktos publikuje ten sam artykul w dwoch czasopismach wowczas nie ma watpliwosci, ze jest to autoplagiat... podobnie jest w sytuacji gdy ten sam artykul przepisuje sie "innymi slowami"... ale co sadzicie o nastepujacych sytuacjach:

1. wykorzystuje sie wyniki badan opublikowane juz w czasopismie polskim do napisania artykulu do swiatowego journala po angielsku (tekst nie jest tlumaczeniem slowo w slowo, ale empiria tak);

2. sytuacja jak wyżej ale tekst po angielsku jest doslownym tlumaczeniem tekstu, ktory poszedl w polskim czasopismie (zalozmy, ze nie podpisywalismy formulki o zrzeczeniu praw autorskich);

3.wykorzystuje sie te same wyniki badan do napisania innego artykulu po polsku - innego w tym sensie, ze ujmuje sie wszystko w swietle innych teorii - wychodzi calkiem inny tekst, ale na bazie tych samych badan - cytowane liczby/tabele sila rzeczy powtarzaja sie do pewnego stopnia w obu tekstach (w naukach spolecznych jest to mozliwe);

4. zrobilo sie duze badanie, z czego wychodza 4 artykuly do czasopism polskich - kazdy opiera sie na innej czesci duzego badania (tu nie ma chyba problemu?), ale drobna czesc (pol strony - strona) wyjasniajaca zastosowane metody jest w kazdym artykule podobna (ciezko wiele razy to samo innymi slowami przepisac by sie nie powtarzac)?

5. wydaje sie ksiazke, w ktorej chce sie umiescic jedna czy dwie tabelki (z wynikami wlasnych badan) wczesniej opublikowane w czasopismach polskich?

moze macie jeszcze inne pomysly na sytuacje watpliwe?
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: autoplagiat - jak definiowac? 18.02.08, 10:38
      dworzec napisał:

      > 1. wykorzystuje sie wyniki badan opublikowane juz w czasopismie polskim do nap
      > isania artykulu do swiatowego journala po angielsku (tekst nie jest tlumaczenie
      > m slowo w slowo, ale empiria tak);

      Moim zdaniem dopuszczalne, wszak wiadomo - nie kazdy czyta swiatowe journale i
      nie kazdy polskie. Poza tym w polskim pismie mozna pominac detale, niuanse
      lokalne znane rodzimym fachmenom.

      > 2. sytuacja jak wyżej ale tekst po angielsku jest doslownym tlumaczeniem tekstu
      > , ktory poszedl w polskim czasopismie (zalozmy, ze nie podpisywalismy formulki
      > o zrzeczeniu praw autorskich);

      A to juz autoplagiat wg mnie.

      > 3.wykorzystuje sie te same wyniki badan do napisania innego artykulu po polsku
      > - innego w tym sensie, ze ujmuje sie wszystko w swietle innych teorii - wychodz
      > i calkiem inny tekst, ale na bazie tych samych badan - cytowane liczby/tabele s
      > ila rzeczy powtarzaja sie do pewnego stopnia w obu tekstach (w naukach spoleczn
      > ych jest to mozliwe);

      To jak najbardziej normalne - naukowiec ma prawo do zmiany swoich pogladow,
      przyznania sie ze cos opracowal zle.


      > 5. wydaje sie ksiazke, w ktorej chce sie umiescic jedna czy dwie tabelki (z wyn
      > ikami wlasnych badan) wczesniej opublikowane w czasopismach polskich?

      jedna czy dwe to nie jest problem, gorzej jak jest to 1/3 publikacji.

      W naukach humanistycznych gdzie postep czesto idzie "w boki" a nie "w przod"
      analizowanie wynikow z kilku roznych punktow jest normalna praktyka o ile nie
      jest robione na sile i po chamsku (tzn jesli badania nadaja sie do takiej
      analizy). Bo w innym przypadku do kazdych danych mozna podpiac z d*y wizeta
      teorie i udowodnic ze "to sie nie sprawdza" :)
    • flamengista kilka moich przemyśleń 18.02.08, 11:25
      Po pierwsze - ja do autoplagiatu nie mam aż tak negatywnych odczuć jak do
      plagiatu. Bo jednak ściąga się od siebie, a nie kradnie cudze.

      Po drugie - granica w przypadku autoplagiatu i pracy oryginalnej jest bardzo
      wąska. No bo jak określić sytuację, gdy:
      a) umieściłem pierwszą wersję moich badań wraz z modelem teoretycznym jako
      working paper w necie.
      b) z tą pierwszą wersją pojechałem na konferencję międzynarodową.
      c) następnie model poprawiłem, właśnie poprawiam badania i wysyłam to na kolejne
      konferencje (z myślą o tym, by po tych konferencjach jeszcze coś poprawić - w
      końcu to mój doktorat).
      d) w międzyczasie pierwotny model z pierwotnymi badaniami dostał recenzje i
      ukaże się w książce z pierwszej konferencji (pkt. b)
      e) czy to oznacza, że nie mogę już zrobić nowej publikacji z ulepszonego modelu
      i ulepszonych badań? Jeśli mogę, to w jakim stopniu mam zmodyfikować opis, jeśli
      podstawowe założenia są podobne, przegląd literatury raczej nie uległ większej
      zmianie...
      f) ja to chcę rozwiązać tak, że piszę że artykuł jest nowszą wersją poprzedniego
      papera i tłumaczę co w nim zmieniłem. Widzę, że takie rozwiązanie stosowane jest
      powszechnie.

      Po trzecie - wbrew wyrażanej tu opinii (chyba alby.alby) autoplagiaty są nie
      tylko nieścigane, ale wręcz akceptowane. No bo jak określić sytuację, gdy
      ostatnio niemal ten sam tekst (opis+model teoretyczny) znalazł się w:
      - working paperze jednej z czołowych instytucji badawczych;
      - dwóch czasopismach LF z górnej półki.

      Rzecz jasna, obowiązuje tu zasada: "co wolno wojewodzie"...
      • carnivore69 Pare moich uwag 18.02.08, 12:55
        Ad e) - ryzyko jest takie, ze w journalu powiedza Ci, iz Twoja 'incremental
        contribution' w stosunku do artykulu zamieszczonego w ksiazce pokonferencyjnej
        jest niewystarczajaca.

        Ad sytuacja z ostatniego akapitu - working paper to nie publikacja, wiec sie nie
        liczy. A w opublikowanie niemal tego samego tekstu w dwoch czasopismach z gornej
        polki nie chce mi sie wierzyc ;) (chetnie linka bym zobaczyl).

        Pzdr.
        • flamengista Re: Pare moich uwag 18.02.08, 13:27
          No, zawsze mogą tak napisać. To prawda. Ale z drugiej strony - nie robię nic
          nieuczciwego, jestem w porządku wobec nich i czytelników mówiąc że istnieje
          wcześniejsza wersja.

          Inny przykład:

          Aghion i Hevitt są autorami "schumpeterowskiej teorii wzrostu endogenicznego" -
          swój model rozwijają począwszy od lat 90tych. A ostatnia wersja dostępna jest z
          roku 2006:

          Appropriate Growth Policy: A Unifying Framework, JEEA, April-May 2006, Vol. 4,
          No. 2-3, Pages 269-314
          www.mitpressjournals.org/doi/abs/10.1162/jeea.2006.4.2-3.269
          Szczerze powiedziawszy, to co tam napisali niewiele się różni od wcześniejszych
          wersji. Ale jednak nie nazwałbym tego autoplagiatem.

          Co do tych tekstów co cię zainteresowały - zerknij na gazetowego maila;)
          • dworzec Re: Pare moich uwag 18.02.08, 15:29
            słuchajcie, a co sadzicie o opisanej przeze mnie sytuacji nr 4:
            "mam jedno duze badanie, z czego wychodza 4 artykuly do czasopism polskich - kazdy opiera sie na innej czesci duzego badania (tu nie ma chyba problemu?), ale drobna czesc (pol strony - strona) wyjasniajaca zastosowane metody jest w kazdym artykule podobna (ciezko wiele razy to samo innymi slowami przepisac by sie nie powtarzac)?"

            to mnie akurat obecnie nurtuje najbardziej - rozbilem sobie moje badanie na kilka niezaleznych innych od siebie czesci i z tego robie artykuly - za kazdym razem jednak jest to to samo badanie (mam duzo wynikow), wiec powiniennem powtorzyc za kazdym razem czesc metodologiczna - chocbym nie wiem co wymyslil, we wszystkich kilku powstajacych artykulach okolo strony tekstu (metody plus opis demograficznych cech badanej zbiorowosci) jest o tym samym, ciezko nawet to inaczej napisac bo juz na pamiec umiem...

            w przypadku nie zrzekania sie praw autorskich to chyba jest dopuszczalna sprawa (sama tresc artyklulow jest inna), ale co jesli za ktoryms razem bede musial sie zrzec?
            • flamengista moim zdaniem nie ma żadnego problemu 18.02.08, 15:54
              Jak chcesz się porównywać z najlepszymi, popatrz na badania Alejandro Portesa i
              spółki n.t. transnacjonalizmu wśród imigrantów z Salwadoru, Kolumbii i
              Dominikany w USA:

              1. Guarnizo, Portes, Haller
              Assimilation and Transnationalism: Determinants of Transnational Political
              Action among Contemporary Migrants American Journal of Sociology, Volume 108
              Number 6 (May 2003)2003
              2. Portes, Guarnizo, Haller Transnational Entrepreneurs: An Alternative Form of
              Immigrant Economic Adaptation, American Sociological Review, Vol. 67, No. 2
              (Apr., 2002)

              W obu artykułach przedstawiono dane z badania Comparative Immigrant
              Entrepreneurship Project (CIEP) (link do danych i metodologii masz tu:
              cmd.princeton.edu/data.shtml)
              Siłą rzeczy opis samych badań i metodologii był w zasadzie identyczny.

              Najlepiej sama przeczytaj oba teksty i porównaj ze swoją sytuacją - pozbędziesz
              się wątpliwości.
            • gagolek Re: Pare moich uwag 19.02.08, 01:01
              w przypadku tej samej metodologii nie ma problemu. Najlepiej w
              kolejnych artykulach dac przypis do pierwszego opisu.
    • tocqueville Re: autoplagiat - jak definiowac? 18.02.08, 20:57
      a co jest de facto złego w opublikowaniu tego samego tekstu w dwóch czasopismach???

      Jeśli czasopismo zgodzi się drukować - jego sprawa, wieksza siła rażenia...,
      możliwość dotarcia do większej liczby odbiorców
    • turzyca przyklad jasny... 18.02.08, 21:09
      ...na wspomnienie, ktorego trzesie mnie do tej pory.

      Pewien znany polski naukowiec o nazwisku kojarzacym sie z pewnym dostojnikiem
      koscielnym wspoltworzyl dwie ksiazki - jedna o pewnym obszarze Polski, druga o
      pewnej instytucji koscielnej na tym obszarze dzialajacej. Ksiazki ukazaly sie w
      odstepstwie 17 lat. W obydwu sa kilkunastostronicowe rozdzialy tego pana
      rozniace sie moze jednym, moze dwoma akapitami. Nawet literatura nie zostala
      uzupelniona o pozycje, ktore sie w miedzyczasie pojawily. Juz nie mowiac o
      uzupelnieniach merytorycznych, a akurat ten temat byl w owym czasie badany.

      I to jest dla mnie przyklad autoplagiatu rownie obrzydliwego jak prawdziwy plagiat.
      • tocqueville veto 18.02.08, 21:22
        Nie przesadzajmy - jest czymś innym kradzież cudzych badań (myśli, sformułowań)
        i przedstawianie jako własnych a czymś innym - wykorzystanie własnych badań
        (myśli, sformułowań) do napisania kolejnej książki

        Dla mnie przykład nie jest ewidentny
        uważam, że człowiek ma prawo wykorzystywać to, co wymyślił
        • turzyca Re: veto 18.02.08, 22:01
          tocqueville napisał:

          > czymś innym - wykorzystanie własnych badań
          > (myśli, sformułowań) do napisania kolejnej książki

          Ale ten pan NIE napisal kolejnej ksiazki.
          I o to mi chodzi, ze nie napisal. Ze nie poprawil nawet tego, co napisal
          wczesniej, ze nie zadal sobie tego wysilku, zeby dopisac chocby aktualna
          literature i stan najnowszych badan.
          Gdyby na podstawie tamtego rozdzialu napisal nowy - nie zglaszalabym wiekszych
          zastrzezen. Ale on tego nie zrobil.
        • gagolek Re: veto 19.02.08, 01:09
          Autoplagiat najczesaciej jest stosowany aby "napompowac" walsny
          dorobek naukowy. Po co sie wysilac na tworzenie czegos nowego?
          Jesli chce sie zwiekszyc pole razenia to mozna uczciwie wydac dany
          artykul jako tlumaczenie a nie jako cos nowego.

          Mozna uczciwie wydawc uzupelnione wydanie danego tytulu, a nie
          utrzymywac, ze to nowe dzielo. Jesli wykorzystujemy poprzednio
          wydane wyniki w nowym artykule, to przeciez mozna zwyczajnie
          opatrzyc to przypisem. Istotne jest tez achowanie proporcji.

          • tocqueville Re: veto 19.02.08, 07:26
            Ok, ale w dalszym ciągu nie zostałem przekonany, że naganność takiego zachowania
            jest identyczna jak w przypadku plagiatu sensu stricto.


            • turzyca Re: veto 19.02.08, 19:40
              Oszustwo nabywcy - placi za ksiazke, ktora juz de facto ma.
              Oszustwo konkurencji - autor ma dwie publikacje, mimo ze napisal jedna.
              Oszustwo spoleczenstwa/panstwa/uczelni - publikacje licza sie do dorobku,
              awansow itd.
              Oszustwo odbiorcow, innych badaczy, uczniow, studentow itd - biorac do reki
              ksiazke oczekujesz, ze prezentuje ona akutalny stan wiedzy, a nie jest kopia
              tekstu sprzed 17 lat.

              Przy czym to wszystko odnosi sie do autoplagiatu czystej wody, jak ten opisany
              powyzej. (Opisywany przeze mnie przyklad to duzy, jednoznacznie wydzielony,
              fragment tekstu, w zestawieniach czesto przytaczany jako dwa rozne artykuly z
              dwoch prac zbiorowych.) Jesli piszemy dwa artykuly na podstawie tych samych
              badan czy zgola na ten sam temat, to oczywiscie czesc zawartosci musi byc
              podobna. Ale powinna byc podobna, a nie identyczna i czesc zawartosci, a nie calosc.
    • tocqueville Re: autoplagiat - jak definiowac? 18.02.08, 21:26
      dla mnie pojęcie autoplagiatu jest mętne
      plagiat - rzecz oczywista = kradzież cudzego dobra intelektualnego i
      przedstawianie jako własnego

      ale, jak można coś ukraść samemu sobie? - no chyba, że ktoś przeniósł prawa
      autorskie na inną osobę

      • niewyspany77 Re: autoplagiat - jak definiowac? 18.02.08, 21:44
        Autopalgiat to nie kradziez, istotnie. Ale to po prostu fabrykowanie pustego
        dorobku, taki rodzaj naukowego oszustwa - dajesz czytelnikowi produkt ktory jest
        niepierwszej swiezosci. Przyklad: jesli per ksiazka mamy 20 punktow kbn, to ile
        sie nalezy za ksiazke ktora jest w polowie przepisana zywcem? Jesli artykul w
        pismie A punktuje sie na 4 pkt, ile jest wart ten sam artykul w pismie B tez
        cenimnym na 4 pkt, jesli jest po prostu taka czy inna kalka?
        • dworzec Re: autoplagiat - jak definiowac? 18.02.08, 22:18
          piszecie ciekawe rzeczy, ktore zrodzily u mnie jeszcze jedna watpliwosc: zwrocilbym tez uwage na to czy czasopismo, do ktorego piszemy wymaga przeniesienia praw autorskich (w swiatowych journalach to standard, u nas niekoniecznie)...

          jesli tak - wowczas takiego tekstu oczywiscie nie mozna nigdzie juz opublikowac, nawet jesli autor nie ma oporow przed popelnianiem autoplagiatu... wyobrazmy sobie jednak sytuacje, w ktorej zrzeklismy sie praw autorskich do tekstu, ktory zawiera wyniki badan, dajmy na to 5 poteznych tabel... chcemy napisac od podstaw calkiem nowy tekst na bazie tych badan... i tu sie rodzi pytanie - mozna wstawic te 5 tabel do nowego tekstu? w sumie prawa autorskie (takze do tabel) ma juz SAGE czy inny Routledge... moze jakis prawnik wie cos na ten temat?
          • niewyspany77 mala uwaga 18.02.08, 22:23
            Prawa autorskie sa niezbywalne, przynajmniej w prawie polskim. Mozesz sobie
            odsprzedac prawo do rozpowszechniania, publikacji etc czyli mowisz raczej o
            prawach majatkowych.
            • dworzec Re: mala uwaga 18.02.08, 22:28
              wiem. skrot myslowy. osobiste prawa autorskie sa niezbywalne, chodzilo o majatkowe, bo to ich sie zrzekasz (czy jak to tam nazwac, udostepniasz)...

              wazne jest raczej to, ze po takim zabiegu wiele z takim tekstem nie zrobimy poza tym, ze nikt nam nie odbierze autorstwa (tj. praw osobistych)
              • niewyspany77 Re: mala uwaga 18.02.08, 23:13
                Mam wrazenie ze to zalezy od konstrukcji umowy z wydawca. jesli chcesz
                przekopiowac jakis gwozdz publikacji to raczej marnie to widze, ale z drugiej
                strony - jesli mialaby z tego powstac kolejna publikacja dla tego wydawnictwa to
                mozliwe ze by przeszlo. No ale ja tylko tak teraz gdybam, niestety.
            • tocqueville mały komentarz 18.02.08, 22:46
              prawa autorskie dzielimy na:
              - autorskie prawa osobiste (niezbywalne)
              - autorskie prawa majątkowe (zbywalne)

    • ma.o Re: autoplagiat - jak definiowac? 16.07.08, 12:17
      mnie nurtuje jeszcze inny przypadek:
      co w przypadku artykułów na ten sam temat, ale napisanych do dwóch różnych
      czasopism o różnych profilach: naukowego (naukowe opracowanie tematu) i dla
      laików (popularno-naukowy język, pomijanie szczegółów, swobodne potraktowanie
      tematu. Pisząc dwa oddzielne artykuły na ten sam temat popełnię autoplagiat?
      • niewyspany77 Re: autoplagiat - jak definiowac? 16.07.08, 13:13
        Wg mnie nie. Dlaczego: artykuly popularno-naukowe nie sa wliczane do dorobku
        naukowego, a popularyzowac swoje osiagniecia i idee mozna do woli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka