Dodaj do ulubionych

Standardy na studiach doktoranckich

27.03.08, 12:06
Bolszewickich ciągot uregulowania wszystkiego, co się rusza, ciąg dalszy:

www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=71976&data=&lang=PL&_CheckSum=883325585
"Powstaną standardy kształcenia na studiach doktoranckich - zapowiedziała w
środę podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof.
Grażyna Prawelska- Skrzypek"

Najbardziej spodobało mi się to:

"Izba zwróciła się też z prośbą do rektorów o zbadanie dlaczego tak mało osób
uzyskuje stopnie doktora i doktora habilitowanego."

Widzę, że postulaty kol. Niewyspanego padły na podatny grunt.
Obserwuj wątek
    • flamengista ale przecież można to łatwo zmienić! 27.03.08, 12:43
      Wystarczy nadać z urzędu tytuł doktora wszystkim magistrom, którzy pracę
      obronili przynajmniej na 4,0. Powinno się dodać ten postulat do pomysłów reform
      zebranych przez Naszego Szanownego Kolegę Niewyspanego.

      I od razu doktorów będzie u nas dostatek...
      • niewyspany77 Re: ale przecież można to łatwo zmienić! 27.03.08, 13:07
        Szanowni koledzy.
        Dziekuje za wsparcie, zachete do dalszej pracy oraz inspiracje.
        Odpowiedni projekt przygotuje wieczorem.

        Jednoczesnie alepuje o dalsza prace Kolegow i Kolezanek na rzecz naszej oddolnej
        inicjatywy Reformy Nauki Polskiej.
    • joannah31 Re: Standardy na studiach doktoranckich 27.03.08, 13:41
      moim zdaniem trzeba się koleżanki i koledzy pospieszyć z
      doktoratami, bo "jakoś im nie ufam i jakoś nie chce mi się z nimi
      gadać", że się cytatem z klasyka posłużę...
      • pr0fes0r Re: Standardy na studiach doktoranckich 27.03.08, 20:43
        Swoją drogą, jeśli rzeczywiście "skończalność" studiów doktoranckich na
        kontrolowanych uczelniach wynosi od 1.6% do 20%, jest to bardzo zły objaw. Nie
        potrafię tego zrozumieć, tbh, u nas na studiach dziennych ten współczynnik
        wynosi blisko 100%, natomiast na zaocznych pewnie waha się koło 80%-90%. Co
        oznacza 1.6%? - jedyne, co mi przychodzi do głowy, to chamski nabór na 1 rok
        studiów płatnych, a po 1 roku równie chamski odsiew. Jak to u Was wygląda?
        • babazgaga Re: Standardy na studiach doktoranckich 27.03.08, 21:21
          Ja też jestem tym współczynnikiem przerażona. Tylko że co tak naprawdę to oznacza?

          "na większości skontrolowanych przez nią uczelni liczba osób, które uzyskują
          doktorat, w stosunku do tych, które rozpoczęły studia, waha się między 1,6 proc.
          a 20 proc"

          czyli jak, na 51%? Czy na 99%? co to ta większość?
          I druga kwestia:
          Czy jeśli studia doktoranckie uruchomiono dwa-trzy lata temu, przyjęto przez te
          kilka roczników 63 osoby, a jak na razie obroniła się jedna, to mamy
          współczynnik 1,6%?
          Nie lubię takich cyferek, które nie wiem jak były policzone.
        • flamengista no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 21:22
          I o nim mówiła Kudrycka.

          Bo jednak mniej niż 20% piszących doktorat spośród przyjętych na 1 rok to
          przegięcie i marnowanie publicznych pieniędzy.

          U nas do tej pory było tak, jak piszesz. Nabór na płatne jak leci, fatalne
          warunki (mało który promotor się angażował w pracę z delikwentem) a potem wypad
          z baru. Teraz mamy mieć dziennych i już słyszę głosy samodzielnych, że "ani mi w
          głowie opiekowanie się takimi doktorantami".

          Podobnie jest pewnie na innych uczelniach.

          Tyle że wnioski moim zdaniem należy wyciągnąć inne, niż robi to MNiSW. Ostro
          skontrolować te studia a tym nie spełniającym wymogów szybko zakręcić kurek z
          kasą. Wymusić pójście na jakość, nie na ilość. Wymusić rzetelną pracę promotorów
          z doktorantem.

          A nie działać na siłę w kierunku "zwiększania zdawalności", bo odbędzie się to
          kosztem jeszcze większej deprecjacji tytułu doktora.
          • pr0fes0r Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 21:45
            O, właśnie, słusznie prawisz. Uprawnienia do prowadzenia studiów III stopnia
            można szybko cofnąć pod zarzutem niegospodarności. Ty to widzisz, ja to widzę,
            całe forum to widzi - czemu w ministerstwie tego nie widzą? I to jest dla mnie
            prawdziwy problem.
            • niewyspany77 Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 21:52
              A ja sie z czeystej ciekawosci spytam, najzupelniej powaznie, co daje promowanie
              doktoranta (tak wiem ze 1 potrzebny do profesury +1 do belwedera). A reszta?
              Sport? Chwala ojczyzny?
              • pr0fes0r Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 22:17
                Pieniądze dla uczelni za 4 lata czesnego plus opłata za przewód. Dla
                indywidualnego naukowca zysk niewielki (poza naukowym oczywista), dla jednostki
                konkretny i finansowy.
                • niewyspany77 Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 22:28
                  Ojej, to ja wiem :)
                  Spytam zatem inaczej: czy ma z tego jakis bonus - mniej h dydaktycznych, kase
                  etc czy tylko wdziecznosc Jego Magnificencji?
                  • pr0fes0r Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 22:33
                    Promotor dostaje pieniądze za każdego wypromowanego doktora.
                • flamengista Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 22:29
                  No, dla promotora zysk taki, że w ankiecie swojej jednostki nabija punkty.

                  A to się przekłada na większą kasę z badań statutowych - a więc więcej środków
                  na książki, wyjazdy, konferencje etc.
                  • salzburg Re: no właśnie - jednak jest problem 27.03.08, 22:47
                    Pewnie na roznych uczelniach jest roznie, ale np. w mojej kazdy promotor ma
                    pewna liczbe godzin tzw. seminarium. Moze za to dostac pieniadze, albo wliczyc
                    do pensum.
                    Efektywnosc studiow doktoranckich bywa niska, ale tylko niestacjonarnych.
                    Wiekszość wykrusza sie w trakcie trwane studiow doktoranckich. Powody sa rozne
                    (niektorym sie wydaje, ze praca doktorska to opisanie obecnego stanowiska pracy,
                    inni rezygnuja bo maja rodziny, obowiazki w pracy, ale takze ze wzgledow
                    materialnych). Z pewnoscia uczelnie na tym wiele nie zarabiaja.
        • joannah31 Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 08:16
          U nas problemem jest głównie fatalny socjal: są dwa albo trzy
          stypendaia na 15 ofiar na roku. Reszta godzi pracę z pisaniem
          doktoratu i efekt końcowy osiąga gdzieś 1/3.
          To oczywiste, ale problemem jest głównie kasa (tak wynika z naszych
          rozmów). koleżanki (dość sfeminizowany kierunek) głównie uczą w
          szkole (rekordzistka 27 h!!!!) I kiedy pisać pracę?
          A jeść trzeba.
          moim zdaniem to jest właśnie tajemnica cyferek podanych przez
          MInistrę, i rektorzy nie muszą tu nic badać...
          Paradoks polega na tym, że ministerstwo z pewnością o tym wie, ale
          jakieś głupie kroki musi zrobić.
          • luisapaserinni Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 09:54
            anegdotka: przypomniało mi się jak moja koleżanka polonistka,
            doktorantka bez stypendium, przyznała się w dziale badań naukowych
            do faktu pracy w szkole (podstawowej jako nauczyciel), wyznanie owo
            zbulwersowało panią urzedniczkę i ta zaczęła się odgrażać koleżance,
            z kolei kolezanka na to trzeźwo i dobitnie zauważyła - "a co ja mam
            jeść? trawę?", i od tej pory owa trawa pojawia się przy każdej
            dyskusji na temat dorabiania doktorantów;)
            Komentarz na temat ilości wypromowanych doktorantów - w mojej
            jednostce słaba "kończalność" wynika m.in. z naboru "po plecach",
            potem nie weryfikowania postepow doktoranta w trakcie studiow
            (publikacje, granty, etapy przygotowania samej pracy), zerowego
            zainteresowaniem dyrekcji i promotorow w to co sie dzieje z
            doktorantami (nie monitoruja, nie wymagaja, nie ma zajec,
            spotkan,jest atmosfera wiecznych wakacji), zalatwianiem dodatkowych
            mozliwosci kuzynkom i kumplom - publikacje, konferencje, granty
            (spada motywacja do czegokolwiek), podstawianie nogi
            tym "niezrzeszonym". Sa osoby, ktore biora stypendium nie robiac
            nic, a pod koniec studiow sie dematerializuja:). Co gorsza doktoraty
            skonczone i obronione sa czesto na zalosnym poziomie (nie wykluczam
            z bycia adresatem tych inwektyw i siebie, zeby nie było), recenzeci
            to kumple promotora, a rzecz odbywa sie w umowionym osrodku. Pracę i
            tak dostana kumple, wiec nie ma znaczenia co jest w doktoracie.
            Czysta fikcja. Takze i z tego powodu te % o niczym nie mówią - bo
            czy lepiej zwiekszyc procentowy wyznacznik "bronialnosci" kosztem
            jakosci doktoratow? /pyt.ret./
            • niewyspany77 Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 10:55
              > Takze i z tego powodu te % o niczym nie mówią - bo
              > czy lepiej zwiekszyc procentowy wyznacznik "bronialnosci"
              > kosztem jakosci doktoratow? /pyt.ret./

              Zgadzam sie. Niech konczy 5% ale solidnej jakosci dr.

              Dodam swoje. Doktorat zamiast w kierunku wzmacniania jego oryginalnosci i co z
              tym idzie - jakosci, idzie w stylu spisu wymagan (inaczej: w stylu ile potrzeba
              by stosowac dobrze znany zestaw z mgr - zakuc zdac zapic zapomniec)
          • hatchet01 Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 22:40
            joannah31 napisała:
            >(rekordzistka 27 h!!!!) I kiedy pisać pracę?

            to jest ReKoRd? 27 to ja mam w jednej szkole :) w drugiej 10 + co druga sobota 6
            kolejnych :) dodajmy, że między obiema szkołami mam 40 km do pokonania. i kiedy
            pisać tę pracę?
            • joannah31 Re: Standardy na studiach doktoranckich 31.03.08, 20:00
              > to jest ReKoRd? 27 to ja mam w jednej szkole :) w drugiej 10 + co
              druga sobota
              > 6
              > kolejnych :) dodajmy, że między obiema szkołami mam 40 km do
              pokonania. i kiedy
              > pisać tę pracę?
              O Matko! Kobieto, szacunek dla ciebie i Twoich bliskich.
              • hatchet01 Re: Standardy na studiach doktoranckich 31.03.08, 23:06
                joannah31 napisała:

                > O Matko! Kobieto

                mała korekta: nie jestem kobietą :) poza tym, jestem przyzwyczajony do wytężonej
                pracy. ale od przyszłego roku planuję przystopować (jak co roku;))
            • meiga Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 22:36
              Jak dobrze Cię rozumiem, Hatchet. W zeszłym semestrze miałam 25 godzin zajęć od
              poniedziałku do piątku (4 były w ramach nieodpłatnych obowiązkowych praktyk
              doktoranckich) i jeszcze 2 soboty po 8 (w tzw. jednostce zamiejscowej) i jedna
              niedziela 3. Obiecałam sobie, że w tym roku ciacham po godzinach... i co wyszło?
              To samo, tylko bez niedziel. I doktorat rzeczywiście idzie dużo wolniej niż by
              mógł. Mój przypadek zaś nie jest odosobniony - wszyscy koledzy i koleżanki z
              roku pracują, większość poza uczelnią (księgowość, finanse, wydawnictwa, biura
              tłumaczeń, szkoły, itd.). Uważam, że rozwiązaniem byłaby jednak asystentura -
              finansowo wychodzi niewiele słabiej, ale za to o ile mniej jest zajęć i utraty
              czasu na przemieszczanie się między jedną pracą a drugą w zakorkowanym mieście.
              A poza tym, myślę, że mimo wszystko człowiek jakoś bardziej wsiąka w atmosferę
              pracy naukowej, gdyż, przynajmniej w teorii, jest otoczony czynnymi naukowcami.
        • elwinga Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 18:17
          Ja Ci mogę powiedzieć, jak to wygląda w moim zakładzie, w jednym z instytutów
          PAN-owskich (gdzie wymagania ograniczają się do obecności na zebraniu raz w
          tygodniu i nie ma obowiązków dydaktycznych - jest zatem sporo czasu i na
          pisanie, i na dorabianie - bo większość nie ma stypendium i dorabia). Z grupy
          siedmiu doktorantów, rozpoczynających studia mniej więcej w tym samym czasie,
          pracę w terminie złożyła i obroniła jedna - mianowicie ja. Z pozostałych kolegów
          jeden ciągle pisze, drugi napisał, ale będzie musiał jeszcze sporo nad tym
          popracować, bo typowany recenzent po wstępnej lekturze odmówił przyjęcia pracy z
          uwagi na jej braki formalne, a trzeci niby napisał, ale nie przyjął do
          wiadomości, że też są braki takie i inne i zdaje się, że zrezygnował, w każdym
          razie dawno już zniknął z horyzontu (z tego, co słyszałam, to już trzecie jego
          podejście do doktoratu, poprzednie dwa kończyły się na identycznym etapie). Trzy
          inne osoby zrezygnowały ze studiów, zanim napisały bodaj jedną stronę - jeden,
          gdy odkrył, że ktoś właśnie wydał dużą książkę na temat, którym on chciał się
          zająć, drugi - gdy znalazł pracę (bo na studia dokt. przyszedł z braku innej
          alternatywy), trzeci - i jedyny w tym gronie - nie był w stanie pogodzić pracy
          zawodowej z pisaniem, mimo najszczerszych intencji. Ten trzeci też jako jedyny,
          poza mną, miał stypendium doktoranckie.

          Nie wiem, jak to wygląda w skali całego instytutu, to jest grupa z jednego
          tylko zakładu, spod skrzydeł jednego promotora.
          • niewyspany77 Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.03.08, 21:02
            Eureka.
            Wlasnie po prostu pomyslalem ze moze ten report dotyczy dr bronionych w terminie
            tj w 4 lata.
            A teraz podobno standard, ze sie bierze tzw przedluzke na rok.
            moze +50% broni w tym extra roku ;)

            Widzicie, jaki fajny temat na doktorat: "zdawalnosc doktoranta polskiego a
            czynniki zewnetrzne" ;)
            • elwinga Re: Standardy na studiach doktoranckich 29.03.08, 11:11
              A tak, ja też przedłużałam studia o rok i nie było z tym najmniejszego problemu.
              Odnoszę wrażenie, że w naszym instytucie uważają to wręcz za oczywiste. :)
          • alba.alba Re: Standardy na studiach doktoranckich 29.03.08, 00:00
            elwinga napisała:
            > drugi - gdy znalazł pracę (bo na studia dokt. przyszedł z braku innej
            > alternatywy)

            Bardzo mi się ten fragment spodobał. Bo trąbię o tym od dawna, że gdyby nie doktorat, to wiele osób wylądowałoby w Urzędzie Pracy jako bezrobotni. Może to chodzi o pewną politykę sztucznego zaniżania statystyk bezrobocia - przyjmujmy jak najwięcej ludzi na dzienne doktoranckie, to będą niższe statystyki bezrobocia.
            • drakulus Re: Standardy na studiach doktoranckich 29.03.08, 11:55
              myślę, że zależy to od dziedziny a nawet jednostki.

              na studia doktoranckie prowadzone na AM, łatwo dostać się nie jest a lekarz po
              stażu ma kilka finansowo bardziej korzystniejszych możliwości.

              Co do głównego wątku, to lekarze czasami rezygnują ze studiów - jeżeli dostaną
              etat np. w klinice, który umożliwia dokończenie doktoratu.
            • flamengista tylko czy się to opłaca 29.03.08, 13:10
              Jako ekonomista muszę zadać takie pytanie.

              Studia doktoranckie nie są "darmowe". Są opłacane z budżetu. Należy się więc
              zastanowić, czy to ma sens.

              Z punktu widzenia rządu najważniejsze jest bowiem to, żeby jak najwięcej
              obywateli miało legalną pracę i płaciło podatki. Owszem, jeśli kwalifikacje
              obywateli są niewystarczające, państwo może częściowo sfinansować ich szkolenie.

              Studia doktoranckie takiej funkcji - szkoleń dostosowawczych, pomocnych do
              znalezienia pracy - oczywiście nie spełniają. A jako przechowalnia bezrobotnych
              to są chyba jednak za drogie.

              Nie o ilość tu chodzi, a o jakość!
            • yellow_tiger Re: Standardy na studiach doktoranckich 30.03.08, 10:30
              Tak na 100% chodzi o polityke zanizania bezrobocia...niewatpliwe zatrudnienie
              20000-30000 doktorantow spowodowalo spadek bezrobocia...nie da sie ukryc, wrecz
              mozna powiedziec ze to byl kolosalny spadek bezrobocia o cale 0.1%-0.15%. Prosze
              panstwo to sie nazywa skuteczna polityka przeciwdzialaniu bezrobociu! Taki
              spadek! O zero kropka jeden do zero kropka pietnascie procenta! To jest
              najwiekszy sukces naszego rzadu!
              Alba.alba ty jak juz cos palniesz to nie wiadomo czy sie smiac czy plakac.
              • alexanderson Re: 30.03.08, 21:08
                Ja poszedłem na studia doktoranckie, żeby nie iść na bezrobocie. Po
                czterech latach mam ledwie zaczątek doktoratu, bez sił i pomysłu na
                skończenie go, za to "naciągnąłem" państwo na kilkadziesiąt tysięcy
                złotych, dzięki czemu mogłem uzupełnić sobie bibliotekę i garderobę.
                A rozprawy pewnie nie skończę.
                • biolog_teoretyk Re: 31.03.08, 12:18
                  alexanderson napisał:

                  > Ja poszedłem na studia doktoranckie, żeby nie iść na bezrobocie. Po
                  > czterech latach mam ledwie zaczątek doktoratu, bez sił i pomysłu na
                  > skończenie go, za to "naciągnąłem" państwo na kilkadziesiąt tysięcy
                  > złotych, dzięki czemu mogłem uzupełnić sobie bibliotekę i garderobę.
                  > A rozprawy pewnie nie skończę.

                  Troche trudno mi w to uwierzyc. Jak to mozliwe, ze przez 4 lata promotor nie zainteresowal sie Twoim doktoratem? Na jakiej podstawie promotor zaliczal Ci sprawozdanie roczne z przebiegu prac nad projektem?
                  • flamengista ach, w to akurat łatwo uwierzyć 31.03.08, 17:47
                    Znam przypadek, gdy doktorant przez 4 lata przynosił do szefa instytutu
                    zaświadczenia od promotora o postępach pracy (absolutnie prawdziwe, nie było
                    mowy o fałszerstwie), a na końcu okazało się, że:
                    - z pracy napisany jest niecały rozdział;
                    - doktorant nie umie pisać po polsku;
                    - doktorant nie ma tytułu magistra ani równoważnego;)

                    Oczywiście chodziło o obcokrajowca, ale i z polskimi doktorantami są podobne
                    numery. Po prostu niektórzy traktują bycie promotorem doktoranta tak, jakby to
                    była praca licencjacka - jako zło konieczne.
                    • alexanderson Re: 02.04.08, 12:44
                      No i właśnie ja po czterech latach pracy mam jeden rozdział,
                      depresję i perspektywę pracy w sklepie przed sobą.
              • alba.alba do yellow_tiger 31.03.08, 03:02
                Wiesz co, nawet nie wiem, czy śmiać się czy płakać po przeczytaniu twojej wypowiedzi. Tu nie chodzi o zatrudnienie doktorantów, bo to się nie zwiększy za dużo. Zresztą rzadko który doktorant jest na etacie asystenta. Tu chodzi o status doktoranta dziennego, obojętnie czy dostaje stypendium czy nie. Osoba która pozostaje w systemie szkolnictwa w trybie dziennym nie może się rejestrować w urzędzie pracy jako bezrobotna, nawet jak nie ma żadnych dochodów. Tak więc skoro tak ochoczo przyjmuje się na studia doktoranckie, zwłaszcza na kierunkach humanistycznych, to liczba bezrobotnych zmniejszy się nie o kilka dziesiątych procent, ale o kilka procent.

                A najlepszą odpowiedzią na twoją nonsensowną wypowiedź jest post Alexandersona:
                "Ja poszedłem na studia doktoranckie, żeby nie iść na bezrobocie. Po
                czterech latach mam ledwie zaczątek doktoratu, bez sił i pomysłu na
                skończenie go, za to "naciągnąłem" państwo na kilkadziesiąt tysięcy
                złotych, dzięki czemu mogłem uzupełnić sobie bibliotekę i garderobę.
                A rozprawy pewnie nie skończę".
                • niewyspany77 do alby alby - bezrobotni absolwenci prawa 31.03.08, 09:42
                  google plus fraza "bezrobotni absolwenci prawa"

                  www.google.pl/search?hl=pl&q=%22bezrobotnych+absolwent%C3%B3w+prawa%22&btnG=Szukaj&lr=
                • yellow_tiger Re: do yellow_tiger 31.03.08, 11:00
                  Po pierwsze nie pisalem o liczbie bezrobotnych a o bezrobociu. Roznice sprawdz
                  sobie na wikipedii. Po drugie jesli sie nie rozumie co napisal przedmowca to sie
                  nie odpisuje, nie ma to wiekszego sensu, no chyba, ze sie chce zrobic z siebie
                  idiote. Najwyrazniej zrozumienie tego co napisalem przerasta twoje sily, wiec ci
                  to na paluszkach wytlumacze, tak jak to sie robi w pierwszej klasie podstawowki.
                  Teraz sie skup bedzie troche matematyki, wiem, wiem, matematyka to nie jest cos
                  czym by sobie zawracal glowe student prestizowego kierunku, nie mniej bez niej
                  sie nie da. Tak wiec skup sie.
                  1) W Polsce jest obecnie ok 2000000 bezrobotnych.
                  2) Calkowita liczba doktorantow w RP to ok 20000 do 30000 osob.
                  3) Podzielenie 2 przez 1 daje ok 0.01-0.015 co sie rowna 1%-1.5%.
                  4) Z 3), 2) i 1) wynika, ze nie przyjmowanie ludzi na studia doktoranckie
                  zmiejszyloby liczbe bezrobotnych o 1%. Skoro bezrobocie w RP wynosi ok 10% to
                  0.01 z 10% daje, no ile pani studiujaca na prestizowym wydziale? 1%, 5% 10% czy
                  moze 0.1%?
                  Teraz masz czas na przeczytanie tego jeszcze raz i jeszcze raz az do momentu gdy
                  ci sie bedzie wydawac, ze rozumiesz. W tym momencie przeczytaj jeszcze raz,
                  dopiero potem odpisuj, nie wczesniej.

                  A po co Alexanderson poszedl na studia doktoranckie to jest juz problem jego,
                  jego promotora i wydzialu. Nastepnym razem prom i wydzial sie dwa razy
                  zastanowia zanim przyjma takiego Alexandersona na doktorat.
    • yellow_tiger Re: procenty :-) 31.03.08, 12:05
      Zgadza sie, powinno sie tak robic, tylko nikomu sie nie chce i tak 99% populacji
      nie wie co to jest punkt procentowy, wiec po co sie meczyc? Calkiem czesto w
      Wiadomosciach czy w innym Dzienniku koles najpierw mowi o wzroscie o 1.5 punktu
      procentowego a dwa zdania dalej na ten sam temat mowi o wzrocie o 1.5
      procenta...no jesli im sie nie chce to mi sie tez nie chce:)
    • podkarpacie Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 07:08
      "...liczba osób, które uzyskują doktorat, w stosunku do tych, które
      rozpoczęły studia, waha się między 1,6 proc. a 20 proc."

      - przecież to jest skandaliczne, wina nie leży po stronie
      doktorantów tylko uczelni, skoro tak słaby odsetek so uzyskuje dr !!
      • malgunia Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 09:18
        > - przecież to jest skandaliczne, wina nie leży po stronie
        > doktorantów tylko uczelni, skoro tak słaby odsetek so uzyskuje
        dr !!

        Wina zawsze lezy po obu stronach....
      • adept_ltd Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 11:39
        ja tu czegoś nie rozumiem, jaka wina? po stronie uczelni? że promotor nie
        napisał wstępu? rada wydziału zakończenia? a dziekan spisu treści??? Doktorat to
        ma być praca, która pokazuje, że delikwent jest zdolny do prowadzenia przez
        siebie samodzielnych badań i umie to opisać. Kompletnym nieporozumieniem jest
        system zamieniający studia doktoranckie w ciąg dalszy studiów - zaliczenia,
        egzaminy, przecież tak można sprawdzić, czy ktoś się umie uczyć, a nie, czy
        będzie naukowcem.
        Jeśli jakaś wina leży po stronie uczelni, to tylko taka, że przyjmuje się na
        studia doktoranckie ludzi, którzy z różnych powodów się do tego nie nadają.
        Oczywiście, można mówić, że uczelnia (system...) nie zapewnia środków dla
        doktorantów, ale to są już chyba duzi i myślący ludzie i wiedzą o tym wtedy, gdy
        decydują się na takie studia...
        • pr0fes0r Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 16:22
          O to się chyba właśnie rozchodzi - są uczelnie i kieunki (bez wskazywania
          palcem), gdzie studia doktoranckie stanowią przede wszystkim źródło dodatkowych
          pieniędzy, a praca naukowa ma na nich, powiedzmy, mniej priorytetowe znaczenie,
          zwłaszcza na I roku.
        • dalatata Re: Standardy na studiach doktoranckich 22.08.08, 22:46
          jest jeszcze druga srona medalu - niewystarczajaco szybko wywala. wiem po sobie,
          ze decyzja o tym, zeby przerwac kogos dokotrat, poweidziec: sorry WInnetou, ale
          nie nadajesz sie, jest bardzo bardzo trudna. i sie ja odklada. a im bardziej sie
          odklada, tym jest trudniejsza. niestety nie robi sie nikomu tym przyslugi.
          • olcha11 Re: Standardy na studiach doktoranckich 10.09.08, 22:05
            Dyskusja widzę już starszawa, ale informacja nowa, więc piszę.
            Kudrycka powołała zespół ds standardów (fatalne słowo i nie oddaje
            tego, co potrzebne i sensowne) przy Radzie Głównej między innymi na
            wniosek KR Doktorantów, a w skład zespołu przedstawiciele KRD weszli
            i wnieśli swoje pomysły. To doktoranci byli zaniepokojeni tym, co
            się wyprawia ze studiami, i co jest także opisane powyżej. Ten
            projekt modelu studiów doktoranckich już powstał no i teraz
            zobaczymy, co z nim zrobi RAda Główna - śledźcie jej strony!
            • pr0fes0r Re: Standardy na studiach doktoranckich 11.09.08, 15:05
              Dzięki za info - jest ten projekt gdzieś w sieci? Strona RG jest boleśnie
              nieaktualna.
              • pr0fes0r Re: Standardy na studiach doktoranckich 23.09.08, 10:02
                www.krd.org.pl/konferencja/?strona=zakres
                Wybiera się ktoś na to? Ma dostęp do materiałów? Bardzo jestem ciekaw tego
                projektu standardów na studia doktoranckie, bo boję się tego, co wymyślili
                mędrkowie z ministerstwa.
                • olcha11 Re: Standardy na studiach doktoranckich 28.09.08, 14:06
                  Nie byłem na tej konferencji i nie wiem co tam prezentowano, ale
                  projekt jest już gotowy i powinien stanąć na RGł pod dyskusję lada
                  moment. Zawiaduje nim Przewodniczący RG. Zespół, który to opracował,
                  to nie byli mędrkowie z ministerstwa, ale przedstawiciele niezłych
                  ośrodków prowadzących studia doktoranckie, często kierownicy tych
                  studiów. Także doktoranci i przedstawiciele CK pracujący nad listą
                  dziedzin i dyscyplin nauki.
                  Najtrudniejszy problem, który zresztą znamy od dawna, to kwestia
                  czym miałoby być świadectwo ukończenia tych studiów, jesli nie jest
                  doktoratem. W wielu miejscach na świecie jest to równoważne, my
                  mamy inną tradycję, ale też nie mozemy się całkiem wyłamać z
                  obecnego obyczaju europejskiego.
                  W każdym razie nie grozi nam żaden "standard programowy", jak w
                  przypadku studiów I i II stopnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka