09.06.07, 14:40
Czy rodzice waszego partera zakeptowali wasza chorobe?????
U mnie myslałam ze tak...ale dowidzialam sie prawdy. Dzien po ataku rodzice
odradzali aby moj Mateusz był ze mna. Mateusz chodzil jak struty pare dni,
był zalamany tym co rodzice powiedzieli. Nie zgadzal sie z nimi. Rodzice na
drugi dzien go przeprosili, bardzo tego załowali nie mogli zniesc tego ze tak
mu powiedzieli.ze to wszystko w strach, w emocjach,ze piewszy raz sie z tym
spotkali..
Nie miałam o tym pojecia..dowiedziałam sie pare dni temu ze była taka
rozmowa...i choc nasze relacje( moje z jego rodzicami) sa dobre, rodzice
mateusza (za 3 miesiace moi tesciowie) sa za mna...to i tak jak mateusz mi o
tym powiedział ( wymusiłam ) to...BOLAŁO JAK CHOLERA.
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: PRAWDA 09.06.07, 17:18
      Moi teściowie bardziej troszczą się o mnie niż moi rodzice i to jest przykre,
      bo zawsze wydawało mi się, że powinno być na odwrót. Kiedy leżałam w szpitalu
      po stanie padaczkowym, to teściowie przy mnie siedzieli, częściej mnie
      odwiedzali, przynosili, co było potrzebne. Nigdy z moją epi nie było problemów,
      przynajmniej nic o tym nie wiem. Mieszkaliśmy przed ślubem sześć miesięcy z
      teściową, zanim znaleźliśmy coś swojego, więc ukryć się nie dało. Teściowa
      wiedziała, co robić, opiekowała się mną, podczas gdy moi rodzice stwierdzili,
      że przesadzam i właściwie nie przejmowali się mną, nie interesowali, a
      najczęstszym tekstem za każdym razem, gdy byłam w szpitalu, było: nie wybieramy
      się dzisiaj do ciebie.
      • aida71 Re: PRAWDA 10.06.07, 17:47
        Współczuje Ci Aniu...No u mnie rodzice to troszcza sie o mnie jak o jajko:))
        a przyszli tesciowie? zobaczymy. Narazie jest dobrze, martwia sie,. A czy bede
        mogła na nich liczyc przekonam sie. Oby tak.
        A co sadzisz o tym co napisałam w tym temacie?
        Pozdrawiam,Aida
    • mirella67 Re: PRAWDA 11.06.07, 15:52
      Ja myślę, że to porządni ludzie, skoro przyznali się do błędu przed synem, a
      ich reakcja mogła mieć czysto emocjonalny charakter. Po prostu chcą dla syna
      jak najlepiej i dlatego taka reakcja. Fajnie, że Twój narzeczony też prawidłowo
      zareagował i "postawił się" i obronił Wasz związek, bo co do miłości ma jakaś
      tam epi. Myślę, że wszystko będzie dobrze... nie rozpamiętuj tego. Ja też mam
      dzieci i myślę, że gdy bedą mi przedstawiać swoich partnerów, to też będę
      chciała dla nich jak najlepiej, a takie błędy każdy może popełnić, całkiem
      nieświadomie.
      U mnie teściowie przyjęli tę wiadomość wręcz wzorowo, sama bym się tego nie
      spodziewała, a zresztą zawsze wiedziałam, że biorę ślub z mężem, a nie z
      teściami i to on mnie najbardziej obchodził wtedy i teraz.
      • aida71 Re: PRAWDA 12.06.07, 16:41
        Mirella ...jak w emocjach mozna kogos ODRZUCAC Z POWODU CHOROBY?
        Owszem, mozna zranic.Ale odrzucac?
        Moze tez tak reaguje bo spotkalo mnie takie odrzucenie juz drugi raz.
        Zreszta....jak dla dobra syna mozna mu mowic "daj sobie z nia spokóJ"?
        zwłaszcza widzac ze On jest z nia szczesliwy?
        gratuluje tesciów i pozdrawiam.
        p.s. Moi przyszli tesiowie a zwłaszcza tesc parzt b. materlalistycznie. Gdybym
        była zdrowa, bogata i miała duzy dom...byłabym SUPER...
        ale nie jestem...
        • mirella67 Re: PRAWDA 15.06.07, 16:09
          Jak się ktoś obawia nieznanej i stereotypowo "strasznej" choroby, to potrafi i
          odrzucać, nie dlatego, że jest głupi, ale bo się boi nieznanego.

          Wiesz, ja myślę, że Ty tak naprawdę nie szukasz rozwiązań w ciężkich
          sytuacjach, tylko oczekujesz żeby się ktoś nad tobą non stop użalał i Ciebie
          pocieszał. Przejrzałam kilkanaście Twoich wątków, niektóre bardzo podobne. W
          większości masz pretensję, że nikt Cię tu nie wsparł. Choć na innych podobnych
          wątkach forumowicze to robią, albo dają praktyczne rady, to Ty zawsze jesteś
          niezadowolona i robisz z siebie ofiarę losu. Nie wiem dlaczego. Może każdy z
          nas przeszedł taki etap w akceptacji choroby i potem to mija, ale trzeba dać
          swoim bliskim szansę na pomoc i wsparcie i zrozumienie.
          Z teściami trzeba sobie jasno wytłumaczyć, że to Twój partner jest dla nich
          najważniejszy, bo to ich dziecko i o jego dobro im chodzi. Na swój sposób
          martwią się o niego, a jego jest teraz rola, aby ich przekonać, że to Ty jesteś
          dla niego tym dobrem. Może niezbyt dobrze im argumentujecie, skoro bogactwa
          materialne są dla nich takie ważne. Bo co to za wskazanie na dobrą synową!Co z
          tego, że bogata? Myślę, że szczera rozmowa bardzo by się tu przydała - bo
          większość z tych stwierdzeń to może być nadinterpretacja, przekazywane sobie z
          ust do ust i przeinaczane cytaty - jeśli nie ma zrozumienia z obydwu stron - to
          prowadzi to do otwartego konfliktu.
          Przede wszystkim musisz uwierzyć w siebie, a dlaczego nie miałabyś być super,
          pewnie, że jesteś i to mimo choroby... dlaczego tego tak nie przedstawiać???
          • aida71 Re: PRAWDA 16.06.07, 14:14
            Co do tego uzalania sie nad soba to tak nie jest.Ale całkiem mozliwe ze tak
            odebrałas, mialam doła. No ale to twoje zdanie.Łatwo jest oceniac druga osobe.
            Nigdy sie nad soba nie uzalałam, wrecz przeciwnie.
            A ze potrzebuje pocieszenia, wsparcia, rady. To normalne.jak kazdy.
            I nie mam pretensji ze nikt mnie tu nie wspierał.
            To zbyt..mocne słowo...PRETENSJA... Moze jakiegoS rodzaju ....rozczarowanie?
            nie wiem jak to nazwac.
            A co do tworzonych watkow....juz sie wypowiadałam na ten temat.
            Sytuacja wyglada teraz tak ze jakos to przetrawilam (kwestie ze tata mateusza
            chcial mnie odrzucic z powodu choroby).dałam sobie spokoj. Było to 7 miesiecy
            temu (ale ze cos takiego zaszło dowiedziałam sie pare dni temu), pozatym
            NAJWAZNIEJSZE jest to ze mateusz jest po mojej stronie i mnie akceptuje.
            Powiedz mi...jak bys zareagowala gdyby twoj syn poznał dziwczyne z epi?
            Ja napewno bym sie martwiła o nia. Ale nigdy bym nie odradzala synowi aby z nia
            nie byl.Mowila (tak uslyszała moja znajoma z epi) "po co ci COS takiego".
            Można sie bac, jak to sie ułozy, czy beda miec dzieci, aby wszystko sie dobrze
            ulozyło....ale traktowac drugiego człowieka jak przedmiot???
            Moze jak to zle odbierem, choc po rozmowie z para osobami ktore podobnie to
            widza jak ja nie sadze aby to było przewrazliwienie.
            Napewno jest tu wpływ tego co wydarzyło sie w moim poprzednim zwiazku.
            Dzieki za wiele miłyxh słow.:)
            Pozdrawiam
            • mirella67 Re: PRAWDA 18.06.07, 12:47
              Gdyby to moja synowa miała epi potraktowałabym ją tak jak opisujesz, ale my
              mamy inne doświadczenia i każdy reaguje przez pryzmat swoich subiektywnych
              odczuć i doświadczeń. Jeśli ktoś nic nie wie o padaczce, to myśli stereotypami
              i dlatego trzeba im cierpliwie tłumaczyć i pokazać, że z taką chorobą można żyć
              normalnie, mieć dzieci, zrobić karierę. W naszym społeczeństwie niewielu o tym
              wie, bo chorzy najczęściej ukrywają się, bo tak wygodniej. Emocje w takich
              sporach nie prowadzą do niczego dobrego.
              Najważniejsze w tym wszystkim jest oczywiscie to, że Twój przyszły mąż zawsze
              będzie po Twojej stronie, co dla wielu Panów nie jest takie łatwe i oczywiste.
              • above_the_sky Re: PRAWDA 19.06.07, 01:55
                ja z drugiej strony (partnerka osoby z epi):
                pamietam ze jak powiedzialam o chorobie chlopaka to mama tylko sie zmartwila ze
                duzo bedzie na mojej glowie... ale teraz kibicuje mu razem ze mna:)
                natomiast ojcu nie mowilam bo i tak nie mam do niego zaufania. mnie nie
                akceptowal, to oszczedze tego i chlopakowi. opinie mam juz wyrobiona. a kontakt
                i tak sporadyczny.
                uwazam (nie wiem czy slusznie) ze jesli wiem ze dana osoba nie jest godna
                zaufania to nie ufam jej na tyle zeby dzielic sie takimi informacjami. i z
                drugiej strony, jesli ktos reaguje odrzuceniem osoby z epi, to nie warto sie z
                takim kims zadawac. zawsze sie znajdzie pretekst do nieakceptowania. ludzie,
                ktorzy reaguja negatywnie, zazwyczaj nie zdaja sobie sprawy, ze moga sie
                znalezc w podobnej sytuacji - choroby, odrzucenia... nic na sile.
              • above_the_sky Re: PRAWDA 19.06.07, 02:00
                jeszcze co do informacji - ja bym tak nie zwalala na chorych ukrywajacych sie
                bo tak wygodniej... ujawniac sie mozna tylko z pozycji sily, kiedy ujawnienie
                choroby nie grozi negatywnymi konsekwencjami. nikt nie ma obowiazku poswiecac
                sie w imie informowania ludu.
                lud ma google, prase, ksiazki... zdobycie informacji o tym, czym jest epi w
                dzisiejszych czasach nie nastrecza problemu. problemem jest zamkniecie na
                informacje - ale nie kazdy jest Silaczka zeby przebijac takie mury. i wbrew
                pozorom nie ma sie co nad ludem uzalac - to zamkniecie nie zalezy od poziomu
                wyksztalcenia czy zamoznosci.
                jesli ktos woli ADHD postrzegac jako rozpieszczenie i blad wychowawczy
                rodzicow, to nawet publikacje uznanych autorytetow nie pomoga - sa ludzie,
                ktorzy 'wiedza swoje'... tak samo jest z epi.
                • mirella67 Re: PRAWDA 19.06.07, 11:11
                  Ale nikt tu nie mówi o informowaniu na siłę i wszem i wobec i robieniu z tego
                  jakiegoś etosu Siłaczki. Są jednak ludzie, którym wypada to powiedzieć, którzy
                  przebywają z nami większość dnia, tak jak koleżanki w pracy, czy najbliższa
                  rodzina. Nie wiem, czym może mi to zagrażać,
                  jeśli mimo to pracuję wydajnie, spełniam wymagania szefów - a życie rodzinne
                  też nie jest niczym zakłócone. Nie wyobrażam, żeby nie powiedzieć o tym np.
                  rodzinie męża, czy zaufanym osobom w pracy. Ktoś musi nam umieć pomóc w razie
                  ataku...

                  Uważam, że wiedza, którą mamy w necie, czy prasie nie zawsze jest dla innych
                  przekonująca, a co innego gdy żywy człowiek mówi z własnego doświadczenia o tej
                  chorobie. Są ludzie, których nic nie przekona, ale napewno większą szansę mają
                  Ci, którzy na własnej skórze doświadczyli ADHD czy innej choroby i mogą się
                  przeciwstawić stereotypom przy pomocy konkretnych argumentów, bo z życia
                  wziętych - one są nie do obalenia. Zawsze można powiedzieć, że napady epi mają
                  ok. 60 odmian i akurat moje dają się poważnie ograniczyć i choroba pozwala mi
                  normalnie funkcjonować. Zresztą ludzie najbardziej wtedy są zainteresowani,
                  żeby im powiedzieć, jak się zachować w razie ataku.
                  • above_the_sky Re: PRAWDA 21.06.07, 19:31
                    to jest wlasnie kwestia zaufania... tylko ze czasami sie okazuje ze ktos kto
                    wygladal na godnego zaufania - wlasnie, tylko wygladal...
                    ale moze ja zyje w bardziej konkurencyjnym srodowisku, gdzie np w pracy w
                    obawie przed utrata stolka ludzie potrafia zrobic niemal wszystko... jesli moja
                    plec moze byc powodem odrzucenia mnie w procesie kwalifikacyjnym, to inny
                    pracodawca moze wyrzucic kogos po ataku albo po dowiedzeniu sie o epi - a powod
                    (slynna 'restrukturyzacja', 'likwidacja stanowiska' itp) zawsze sie znajdzie. a
                    sady wiadomo jak zwawo dzialaja... wymagania szefow na pstrym koniu jezdza:)
                    nie jestem calkowicie przeciwna ujawnianiu sie, nie o to mi chodzi - ale
                    rozumiem ludzi ktorzy nie mowia nikomu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka