hej kochane w piatek, 7 maja urodzilam slicznego chlopczyka
Theodorka. Maly Teos wazyl 4 kg, mierzyl 54 cm. Porod- expresowy
ledwie zdazylismy do szpitala choc skurcze zaczely sie juz 48 godz
wczesniej ale byly bardzo nieregularne. Jak przyjechalam do szpitala
to byly juz co 5 min i rozwarcie bylo na 9cm. Po 50 min urodzilam!!
Ledwo udalo im sie dowiesc mnie na sale porodowa a jak tylko
wjechalam to poczulam potrzebe parcia i.. bol przeogromny bo na
zywca (dano mi gas&air ale nie bylo nawet czasu aby go uzyc, moze z
kilka razy wdech zrobilam) ale udalo sie

)))))
Peklam troche wiec mam kilka szwow and najbardziej chyba boli...
karmienie piersia. Bo mam skurcze (i to bardzo silne) jak maly
ciagnei piers bo mi macica wraca do swojego ksztaltu. Dzis mi
polozna powiedziala iz przy kazdym kolejnym dziecku bardziej boli a
przy trzecim kobiety czesto zartuja ze poprosza o kolejne
znieczulenie

)
Jestem taka szczesliwa ze maly Teos jest juz po tej stronie swiata!
Ma lekka zoltaczke wiec karmie piersia non-stop, mam nadzieje ze
zejdzie wkrotce.
Od wczoraj wieczora w domku wiec wszyscy powoli oswajamy sie z nowa
sytuacja - Charlize chodzi i caly czas powtarza ze go kocha i znosi
mu zabawki natomiast Nathaniel zupelnie go ignoruje (21 mcy)
jeszcze troche za maly...
pozdrawiam was pa Ewa