Dodaj do ulubionych

Poród w domu? Za nic w świecie :)

21.12.10, 10:52
Ciekawa jestem czy wszystkie macie taki entuzjastyczny stosunek do rodzenia w domu? Ja bym się za nic nie dała na to namówić. Po pierwsze zwyczajnie bym się bała, po drugie w szpitalu miałam szansę kilka dni zwyczajnie odpocząć po porodzie (ugotowane, podane, pozmywane, sprzątnięte...) co w domu byłoby zupełnie niemożliwe.
Obserwuj wątek
    • tamcia35 Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 21.12.10, 11:15
      Mając za sobą 2 poronienia , 4 zagrożone ciąże, w tym jedną zakończoną krwotokiem z powodu odklejenia łożyska w 36 tyg ( i tylko dzięki przytomności mojego męża zakończoną pomyślnie ponieważ dowiózł mnie błyskawicznie do szpitala ) a ostatnią z ciężkim porodem i niedowładem macicy ... nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na poród w domu.
      Nawet gdyby ciąża przebiegała bez problemów.
      Poza tym najmłodszą córeczkę mamy z wrodzoną wadą serduszka, dzięki porodowi w szpitalu miała możliwość wykonania wszystkich badań i być podłączoną do pulsoksymetru do czasu aż przetransportowano nas do szpitala w Prokocimiu.
    • ciociacesia jasne ze nie wszystkie 21.12.10, 11:31
      tak jak nie wszystkie karmia piersia, prauja w domu, lubią biwaki smile
      ja byłam całym sercem za, ale wyszlo inaczej
      uwielbiam ten wywiad Wywiad z Kasią
      • urge Re: jasne ze nie wszystkie 21.12.10, 11:55
        >zakładanie wątków tego typu to jak próba przekonania geja że seks z kobietą jest
        >fantastyczny

        w przeciwieństwie do zakładania fanklubów rodzenia w domu oczywiście wink

        Żeby była jasność, ja nie mam nic przeciwko, po prostu sama w życiu bym się nie zdecydowała. Ciekawa byłam po prostu (i temu służą chyba wątki w każdym temacie) czy tylko mnie sama myśl o rodzeniu w domu przeraża i to z wielu powodów.
        • ciociacesia ej, to losowa sygnaturka była 21.12.10, 13:00
          ja nic naprzeciw tego watku nie mam smile dodam tylko ze rodnie w domu to wciaz jeszcze nieco podziemna działalnosc a na pewno niszowa i raczej taka pozostanie - bo wiekszosc poloznych 'domowych' nie zakwalifikuje do porodu pod swoja domowa opieka z obciazonym wywiadem
          wydaje mi sie ze bardzo wielu ludzi przeraza - ale tez to nie jest dla kazdego.
          ja jestem zdrowa, wyedukowana w temaie powiklań, ale bez obciazen w wywiadzie i wsrod znajomych (to tez wplywa na postrzeganie 'groznosci' porodu - bo statystyka to jedno a co innego wiedziec ze zosi szpital zycie uratowal) - po prostu czuje ze to cos dla mnie i po pierwszym porodzie (w szpitalu niestety) moge powiedziec - nic strasznego, spokojnie moge rodzic w domu. no ale to tez pewnien dopust jest - bo jak bede miala ciaze powiklana czy jakies przeciwskazania to ryzykowac nie bede, choc znam dziewczny o po cesarce i nawet 2 w domu rodzic chca. wiedziec miedzy czym sie wybiera i ktore czynniki sa dla nas samych istotne. no i zaufa intuicji - jesli czulabym ze cos nie tak nie wahałabym sie jecha do szpitala - bo to chodzi o to zeby rodzaca czula sie pewnie i bezpiecznie (rzecz jasna po wykluczeniu obiektywnych przeslanek ku posłaniu jej do szpitala)
          • verdana Re: ej, to losowa sygnaturka była 21.12.10, 13:21
            Niezaleznie od tego, ze w czasie pierwszego porodu lożysko mi się nie odkleilo - a to w domu bylby problem, to i tak impreza nie dla mnie. Sam pomysł sprzatania mieszkania przed i sprzatania po porodzie, konieczność ewakuacji starszych dzieci w nieoczekiwanym momencie - nie, zdecydowanie to nie dla mnie.
            • chiyo28 Re: ej, to losowa sygnaturka była 21.12.10, 13:42

              ja tez nigdy bym sie nie zdecydowała na poród domowy.
            • ciociacesia abstrachujac 21.12.10, 13:46
              od tego ze to nie dla ciebie
              to tego sprzatania nie ma wcale tak duzo, nieodklejone lozysko to nie jest az taki problem - w kazdym razie nie nagly - jesli w domu nie da sie temu zaradzic mozna spokojnie przetransportowac sie do szpitala...
              w czytanych przez mnie przykladach - dzieci spaly, ogladaly film, ogladaly poród, byly ewakuowane do cioci, sasiadki, babci - jesli jedziesz rodzic do szpitala z mezem to tez op[ieke dla dzieci musisz zalatwic... zalezy od mozliwosci i preferencji
              • verdana Re: abstrachujac 21.12.10, 13:53
                Do odklejenia lozyska musieli dac mi znieczulenie ogólne - to już wolę rodzić w szpitalu, niż być do niego transportowana w trakcie porodu. Nigdy w życiu nie zgodzilabym się na obecność dzieci w mieszkaniu podczas porodu, akurat to wydaje mi się pewnym nadużyciem wobec dzieci. A już oglądanie przez dzieci porosu, uwazam - nie ukrywam - za karygodne.
                Gdy jadę do szpitala mogę dzieci zostawić w domu pod czyjąś opieką, albo w moim wypadku nawet same.
                • ciociacesia dla ciebie obecnosc dzieci przy porodzie 21.12.10, 14:00
                  jest niedopuszczalna dla mnie moze nieco kontrowersyjna, ale juz zaraz po calkiem pozadana
                  • verdana Re: dla ciebie obecnosc dzieci przy porodzie 21.12.10, 14:42
                    Zaraz po - moim zdaniem byłaby idealna. Natomiast poród to nie jest widok dla dziecka, zdecydowanie. Z bardzo wielu wzgledów. I chyba nie jest przypadkiem, że żadna kultura, o ile wiem, nie dopuszcza dzieci do rodzacych.
                    Krzyczaca matka, która nie zwraca na starszaka uwagi, zdenerwowany ojciec, czasem konieczność zabiegów medycznych, a i nieprzyjemne, czy wręcz grożne momenty, ktore mogą się wydarzyć (choć zwykle się nie wydarzają) - to wszystko swiadczy przeciw obecności dzieci.
                    • donkaczka Re: dla ciebie obecnosc dzieci przy porodzie 21.12.10, 21:03
                      moje dzieci byly w domu
                      2,5 latka przychodzila i grala z polozna w gre, gdy sobie tanczylam na skurczach, potem poszla na dol z siostra bajke ogladac i przyszly obie, gdy maly sie urodzil
                      ja sie nie dre, zreszta zawsze glowe wciskam w poduche

                      a sprzatanie to zwiniecie jednego podkladu, cale krzatanie zajelo poloznej ze 20 minut, zeby gadzety pozbierac

                      ja juz tylko w domu smile swoje dziewczyny wyedukuje i bede wspierac do domowego
                      • verdana Re: dla ciebie obecnosc dzieci przy porodzie 21.12.10, 21:10
                        I wszystko poszlo dobrze - i udało Ci sie nie wrzeszczeć.
                        tylko wyobraż sobie, ze jednak zaczynasz nie tanczyc, a wyć (bywa, niezaleznie od naszych dobrych chęci) , a dziecko rodzi się podduszone. I dzieci to słyszą i widzą. No i "dzieci poszly na dół" - Ok, czyli ich nie bylo. W małych mieszkankach dzieci się nie odizoluje, w domu - to trochę co innego. Ale nie kazdy ma dom...
                        Po moim porodzie sprzataly dwie salowe, podloga była zalana krwią...
                        • ciociacesia no ale jak sie zaklada czarny scenariusz 21.12.10, 21:56
                          i masakre z rzeznia to sie wybiera szpital, nie dom smile
                          ja tez uwazam ze powinna byc jedna 'zapasowa' osoba 'do dzieci' aby w razie czego usunac je z pola widzenia uspokoic czy zajac sie nimi jesli bylby potrzebny szpital
                          i w razie jazdy do szpitala po matka moze byc razem z dzieckiem, tak jak przy koniecznosci zabrania do szpitala kobity juz z niego wypuszczonej - jesli babka karmi noworodka to razej przyjmuje sie komplet...
                          • urge Re: no ale jak sie zaklada czarny scenariusz 21.12.10, 22:17
                            > tak jak przy k
                            > oniecznosci zabrania do szpitala kobity juz z niego wypuszczonej - jesli babka
                            > karmi noworodka to razej przyjmuje sie komplet...

                            jeśli zabierają dziecko to mama może z nim być, ale jeśli jedzie mama to dziecko zostaje w domu niestety -to jeden z wielu powodów dla których wolę szpital od domu: po porodzie wychodzi się kiedy dostanie wypis i mama i dziecko (do tego czasu są razem), ale przy przyjmowaniu do szpitala mamy już po porodzie -dziecka nie przyjmują razem z nią
                            • ciociacesia jak czekalam 21.12.10, 23:13
                              na IP na zelaznej przywiezli mame z noworodkiem - ona nieprzytomna chyba dostala zakarzenia w pologu czy cos, dziecko w pakiecie przyjeli, ale moze to byla nietypowa sytuacja ze nie bylo go z kim zostawic, nie wiem
                              • urge Re: jak czekalam 22.12.10, 00:04
                                Znam dziewczynę której nie przyjęli w pakiecie z dzieckiem (a właściwie dziecka w pakiecie z nią), ale to było już kilka lat temu więc może coś się zmieniło? Zresztą moje najmłodsze dziecko ma już prawie 4 lata i od tego czasu nie jestem na bieżąco z porodami -właśnie sobie zdałam sprawę że to sporo czasu i dużo się mogło zmienic.
                                • tamcia35 Re: jak czekalam 22.12.10, 09:23
                                  W czerwcu tego roku nie przyjęli mojej sąsiadki z dzieckiem... malutka musiała zostać w domu z babcią i tatą a matka... co ona przechodziła przez tę rozłąkę z dzieckiem uncertain
                        • tamcia35 Re: dla ciebie obecnosc dzieci przy porodzie 22.12.10, 09:21
                          po moim również było niestety sporo sprzątania uncertain
                • mali-nki Verdana 22.12.10, 10:20
                  Nigdy w życiu nie
                  > zgodzilabym się na obecność dzieci w mieszkaniu podczas porodu, akurat to wydaj
                  > e mi się pewnym nadużyciem wobec dzieci. A już oglądanie przez dzieci porosu, u
                  > wazam - nie ukrywam - za karygodne

                  tak sie zastanawiam dlaczego masz takie zdanie na ten temat. Tutaj szczegolnie jest wazna psychika dzieci, ktora ty oczywiscie znasz najlepiej, w jakim sa wieku dzieci i jak ty sie zachowujesz przy porodzie (jezeli to jest kolejny porod). Jezeli wiesz ze bedziesz krzyczec wnieboglosy, byc agresywna (co sie zdarza), zalamana bolem itp to oczywiscie dzieciaki beda mialy traume po czyms takim no to wtedy nie warto o tym myslec. Ale u mnie bylo cicho i bardzo kameralnie, spokojnie i wiem od moich poloznych ze w wiekszosci porodow domowych wlasnie tak jest - gdyz kobiety sa odpowiednio nastawione do porodu i wplyw swojego otoczenia jest niesamowicie kojacy! I tak potrzebujesz opieke dla dzieci, czy rodzisz w domu czy nie. Jak by sie tak stalo ze moje starsze dzieci bylyby w domu w trakcie porodu to i tak po jakims czasie by sie troche zaczely nudzic i bysmy poprosili zeby ta osoba sie nimi zajela, pobawila sie, wyszla na spacer, puscila bajke, ugotowala kakao.
                  • verdana Re: Verdana 22.12.10, 13:29
                    Problem w tym, ze kobbieta w trakcie porodu nie powinna być zmuszona do myślenia o tym, czy może krzyknąć czy nie. Żadna kobieta nie jest w stanie przewidzieć, jaki będzie następny porod. Znam matkę sześciorga dzieci - pięć porodów poszło idealny, a przedostatni wspomina jako masakrę. Pieć razy byla spokojna i odprężona, a ten jeden raz wyla jak zarzynana. Kobieta nie moze zareczyc, ze będzie cicho i spokojnie, ze nic się nie zdarzy, ze będzie kameralnie, a nie nagle zacznie się popłoch. Dzieci w domu , a moze nawet nie tyle w domu, bo tam jest mozliwość izolacji, co w mieszkaniu, zmuszają wszystkich do tego, aby koncentrować się nie tylko na rodzacej matce, ale i na dzieciach i poród musi być przeprowadzany "pod nie". Jesli jednak cokolwiek się wydarzy, to wówczas dla dzieci moze to być bardzo trudne przezycie. Po co?
                    • ciociacesia po co 22.12.10, 13:38
                      dlatego ze w wiekszosci wypadkow moze to byc cudowne przezycie dla calej rodziny?
                      wszystko zalezy od warunków i zwarzenia konkretnego za i przeciw - jesli mieszkanie jest duze i jest mozliwosc izolacji dzieciakow w razie czego, jesli jest opcja dodatkowej osoby ktora w razie czego zutylizuje dzieci, od samych dzieciakow tez zalezy wiele. niektorzy maja ciocie wujka o dzieci w razie porodu zabiera do siebie
                      dla mnie obenosc niny bylaby problemem - bo ona jest straszna portafi wpasc w histerie kiedy ja nie moge nie chce sie nia zajac a obawiam sie ze w trakcie porodu nie bardzo bym mogla
                      ale zdjecie dzieciaków z zainteresowaniem ogladajacych lozysko wlasnie urodzonekj siostrzyczki zrobilo na mnie bardzo pozytywne wrazenie smile
              • urge Re: abstrachujac 21.12.10, 14:58
                >jesli w domu nie da sie temu zaradzic
                > mozna spokojnie przetransportowac sie do szpitala...

                To akurat wcale nie jest takie oczywiste -znam dzieczynę która dostała krwotoku po porodzie, położna zawiozła ją szybko do szpitala a tam nie bardzo chcieli ją przyjąć bo nie chcą brać odpowiedzialności za finał porodu który nie wiedzą jak był przeprowadzony (laska ledwo uszła z życiem)... Nie wspominając że w domu został przerażony tata z noworodkiem -swoim pierwszym dzieckiem, bo do szpitala w takiej sytuacji przyjmują samą mamę.
                Zresztą na temat na ile jest odpowiedzialne rodzenie w domu długo można by dyskutować, zważywszy jednak na to że każda z nas zachowuje się pewnie w różnych sytuacjach życiowych tak, że inni mogliby to uznać za nieodpowiedzialne, powoduje że ten aspekt jest dla mnie akurat mniej dyskusyjny.

                Bardziej zastanawia mnie zawsze ta druga część czyli własna przyjemność i wygoda smile Kiedyś moja bliska koleżanka przekonywała mnie że fajnie jest rodzić w domu bo w godzinę po porodzie mogła już rodzince kolację podać i było tak "normalnie" i fajnie! Przyznam że ja pobyt w szpitalu po porodzie traktowałam jak zasłużone wakacje smile Zwłaszcza po ostatnim -byłam w szpitalu 10 dni, wyspałam się za wszystkie czasy i na zapas, przeczytałam kilka książek w łóżku (towar jak dla mnie mocno deficytowy zwłaszcza przy kilkorgu małych dzieci w domu), nie musiałam gotować, sprzątać, prać... zwyczajnie odpoczęłam i nabrałam sił przed tym co mnie czekało przez kolejnych kilka miesięcy. W domu nawet jak by ktoś przyszedł trochę pomóc to i tak mnóstwo rzeczy musiałabym robić sama.
                • verdana Re: abstrachujac 21.12.10, 16:17
                  smile Doby argument. Pamiętam z doskonałej książki "Życie wśród dzikusów", ze jej autorka, matka czworga dzieci pisała, iz trzecie dziecko ma się dlatego, ze się lubi dzieci, ale najwazniejsze jest to, ze rodzac trzecie ma się zapewnione dziesięć dni w szpitalu, w separacji od rodzinysmile
                • donkaczka Re: abstrachujac 21.12.10, 21:09
                  no szpital sie raczej nie zachowal zgodnie z przepisami, guzik ich obchodzic powinno, jak byl porod prowadzony, ale to juz specyfika polskiej sluzby zdrowia niestety

                  dla mnie wlasnie ogromnie przyjemne bylo wlasne lozko, wlasne rzeczy, nie cierpie szpitali, zle tam spie, choc niemiecka wersja jest luksusowa, z menu do wyboru itd
                  maz bral zawsze urlop i polegiwalam tydzien z noworodkiem na wlasnej kanapie, choc mnie po porodach adrenalina roznosi i nosilo mnie po domu
                  za to pozostalymi dziecmi zajmowal sie maz, ja mialam czas non stop dla malucha
                  ale moj maz jest na wage zlota smile przyznaje
                  • 3-mamuska Re: abstrachujac 25.12.10, 02:06
                    donkaczka napisała: > dla mnie wlasnie ogromnie przyjemne bylo wlasne lozko, wlasne rzeczy, nie cierp
                    > ie szpitali, zle tam spie, choc niemiecka wersja jest luksusowa, z menu do wybo
                    > ru itd
                    Ja mam tak samo,nie ciepie szpitali i wcale tam nie wypoczywam.
                    Do tego pierwszy porod w nocy w listopadzie wspominam jako masakre,zostawila mnie sama ,koc ciagle mi spadal,lozko wysoko ze zejsc nie moglam,potem lazenie po zimnych kafelkach,bo kapcie gdzies posialam,no i jak raczyla przyjsc to tetna dziecka nie mogla znalesc,cisnienie mi skoczylo.DZwonila po lekarza i wtciskanie mlodego.
                    Gdybym rodzila w domu to by sie to nie stalo,bo caly czas ktos bylby ze mna,do tego mozna wlesc do wany lezec siedziec i ogladac telewizor zeby nie myslec.
                    PO 2 nastepnych wychodzilam do domu w niecala dobe po porodzie i wolalam to niz lezenie w czterech bialych scianach.
                    Gdy ja lezalam to prawie codziennie rodzilo sie dziecko,ktore wynagalo specjalnej opieki,bo polozne mialy gdzies,kontrolowanie stanu matki i dziecka,wcale nie pomagaly matka,zeby latwiej i szybciej urodzic,tylko zostawialy jak krowy na pastwisku,urodzi czy nie malo ich to obchodzilo.Salowa okazala wiecej zainteresowania,niz polozna ,gdybym rodzila w domu maz bylby ze mna i pilnowal,zreszta gdybym rodzila w domu to polozna bylaby dla mnie a nie laska wielka ze pomoze przy porodzie.Tak bylo 12 lat temu,teraz ponoc wiele sie zmienilo w tym szpitalu,ale nawet rodzac w angli przy lepszej opiece to i tak chcialbym rodzic w domu.

          • urge Re: ej, to losowa sygnaturka była 21.12.10, 13:43
            >ej, to losowa sygnaturka była

            ufff smile bo naprawdę jak najdalsza jestem wywoływania "burz" tak dla sportu
            • mama.rozy Re: ej, to losowa sygnaturka była 21.12.10, 14:38
              a ja nie wiemsmile
              ja nie mogłam i już pewnie nigdy nie będę mogła...
              ale też nie jestem za zakazem,jak ktoś chce,to proszę bardzo
              myślałam żeby zrobic szkolenie dla douli,takiej kobiety,która towarzyszy innym przy porodach,ale na razie nie wypaliło
    • sophie2202 Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 21.12.10, 19:34
      Michalinke urodziłam w domu, w moim miescie ( Anglia) porody domowe sa bardzo popularne, codziennie jest ich kilka.
      • mali-nki Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 21.12.10, 22:35
        Ja rodzilam w domu i jestem wdzieczna losowi ze moglam miec takie przezycie.
        Przygotowywalam sie z mezem do tego decyzyjnie i merytorycznie przez pare miesiecy. Stosowalam metode hypnobirthing - porod mialam cichy, spokojny, skupiony. zadnych wrzaskow, strachu.
        Z tym balaganem to tez duza przesada! Przeciez polozne przynosza specjalne podkladki ktore sie potem zwija i one je zabieraja zeby fachowo je zutylizowac.
        Po porodzie polozna przygotowala mi kapiel we wlasnej wannie, potem poszlam odpoczac do wlasnego lozka.Starsze corki wrociliy ze szkoly i bylo magicznie. Na kazda pore dnia i nocy mielismy oczywiscie ludzi na liscie, ktorzy oferowali opieke dla starszych dzieci, takze w momencie ewentualnego transferu do szpitala, jezeli mialyby sie pojawic jakies komplikacje.
        po ostatnim porodzie w szpitalu, po 2 nocach wrocilam tak wykonczona! Ciagle ruch w pokoju, goscie, placzace dzieci - nie to nie dla mnie.
        Najwazniejsze to sie dobrze przygotowac psychicznie, duzo czytac na ten temat. Ja rodzilam mieszkajac w anglii tam to jest cala infrastruktura porodow w domu. Oczywiscie nie ma szans na porod w domu jak sie pojawia jakies dyskwalifikujace problemy w ciazy. ja musialam bardzo "pracowac" nad poziomem zelaza ktore bylo pod kreska - nie dopuszczono by mnie do porodu przy najmniejszych odchyleniach, ktore skladaja sie na "prawidlowa" ciaze.
        • andaba Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 21.12.10, 22:46
          Nie, raczej nie, rodzenie w szpitalu daje mi komfort psychiczny, ze w razie czego biorą na stół i ratują życie dziecku (czy ewentualnie mnie, choć jednak kobiecie dłużej trzeba żeby ja wykończyć).

          W sumie rodzę szybko,łatwo i przyjemnie i może nawet bym sie zdecydowała urodzić w domu, poradziałabym sobie pewnie sama, ale jednak nie, nigdy nie miałam odwagi. Poza tym i tak na szpitalu by sie skończyło, bo wszystkie moje równo zółtaczkę wymagającą naświetlania miały...
    • bibba Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 22.12.10, 08:33
      urodzilam pierwszego z wyboru w domu, bo tak. bo jak wiele kobiet boi sie komplikacji, tak ja nie znosze atmosfery szpitalnej. pomimo tego dwojke kolejna rodzilam w szpitalu, ale jechalam tam na sam porod - w obydwu przypadkach bylo to ostatnie 20 minut przed przybyciem dziecka, i potem w miare komfortowe 24h w po-porodowce.
      z ostatnim dzieckiem nie mialam wyboru - skracajace sie porody i to, ze przeprowadzilismy sie w inne miejsce pozostawialy tylko jedna opcje - domowego. tak jak ja nie bylam w stanie zdazyc do szpitala, tak i polozna nie zdazyla do mnie. ale nie odczuwalam tego jako zagrozenie dla mnie lub mojego dziecka, nie slucham horrorow z polskich szpitali (te komplkiacje okoloporodowe to w znakomitej wiekszosci przypadkow zle prowadzenie porodu i brak podstawowej wiedzy i zaplecza by przeprowadzic fizjologiczny porod)

      argumenty o krzyku i dzieciach, sprzataniu - nawet nie ma co pisac.
      • joxanna Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 22.12.10, 09:22
        Mnie całkowicie przekonuje kąpiel we własnej wannie, spanie we własnym łóżku, bez obcych ludzi w pokoju. Po porodzie. Ale można to też załatwić w prosty sposób - po drugim porodzie byłam w pokoju 2 osobowym, w dodatku z parawanami, i miałam bardzo dyskretną pomoc położnych (chociaż przeważnie wrednych), praktycznie cały czas siedziałam sobie sama w swoim namiociku z parawanów. A jak miałyśmy ochotę porozmawiać to sobie odsuwałyśmy parawaniki i też było fajnie.

        Ale rodzić wolę w szpitalu. To tylko mi daje komfort, że w razie czego sala do cesarki, czy cały sprzęt do ratowania życia jest 2 minuty od mojego pokoju, a nie 15 minut karetką - o ile nie ma korków. No i nie zrezygnuję z zzo.
        • mali-nki Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 22.12.10, 09:57
          Johanno - w kraju o ktorym pisalam czyli anglii jest wszystko tak zorganizowane zeby w razie komplikacji byla organizowana pomoc. szpital dokladnie wie kiedy kobiety maja obliczony termin porodu i od poloznych wiedza tez ze ta kobieta zaczyna rodzic/rodzi.
          W razie komplikacji od telefonu poloznej wszystko jest tak zorganizowane zeby ewentualna cesarka sie odbyla w ciagu 20 minut - jak rodzic w szpitalu to przygotowanie sali operacyjnej i ciebie do cesarki to tez mniej wiecej tyle trwa.
          co mnie przekonalo najbardziej to to, ze porod to jest proces gdzie polozna moze ocenic czy wszystko sie rozwija dobrze, czy jednak sa pewne znaki/sygnaly wg ktorych ona moze podjac decyzje ze trzeba jechac do szpitala. Rzadko sie zdaza cos takiego ze problem pokazuje sie zupelnie nagle bez zadnego uprzedzenia. Pisze rzadko gdyz nikt cie nie da gwarancji 100% bezproblemowego przebiegu porodu nawet w szpitalu.

          Jeszcze raz powtarzam i to jest podstawa calej dyskusji - do porodu domowego sa kwalifikowane kobiety z prawidlowo przebiegajaca ciaza, zdrowe, jest robiony na poczatku ciazy szczegolowy wywiad i na podstawie tego polozna ci taka forme porodu ewentualnie zaproponuje.
          Jezeli chodzi o ZZO - mialam to przy pierwszym porodzie i nigdy wiecej. szkoda ze poznalam ta metoda hypnobirthing tak pozno. Moge powiedziec z reka na sercu ze w 90% nie czulam bolu - tak bylam dobrze przygotowana psychicznie i podczas porodu potrafilam sie tak zrelaksowac i niesamowicie pracowac oddechem zeby tak mocno nie odczuwac bolu.
          • hanna26 Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 22.12.10, 10:40
            Poród w domu, czyli poród bez zzo? ! O nie, nigdy w życiu! Moje dwa najcudowniejsze porody, to porody ze znieczuleniem. Nie wyobrażam sobie, żebym miałą zrezygnować z tego cudownego wynalazku.
            A pobyt w szpitalu wspominam bardzo fajnie. Odpoczęłam, zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z pokoju, jedzonko trzy razy dziennie podane do łóżeczka, lektury przygotowane do czytania. A do tego w razie komplikacji lekarz na miejscu. Tak że - poród domowy - nie dla mnie!!!
            • ciociacesia dla mnie meka byly te 4 noce 22.12.10, 11:17
              w szpitalu. oddychalam jak tatus przychodzil w odwiedziny - bral dziecie na rece a ono cichło smile
              ale dziecie bylo jedno smile zle sie czuje w szpitalu, ale nie byl tez moj poród jakos traumatyczny - wyszlo jak wyszlo i nawet fajnie bylo, bardzo dobrze wspomninam zzo, ale tez wiem ze miaam troche szczescia, ze mi sie na druga dawke ładnie anestezjolog wbil, bo z tym bywa roznie
              ale to tak jak ze wszystkim - niektóre dziewzyny nie chce cesarki i zapieraja sie recami i nogami (jak ja) inne preferuja to rozwiazanie i ciesza sie na kazdy slad wskazań do niego. faktem jest ze nie zawsze mozna wybrac, czesc porodów zaczetych jako domowe konczy sie w szpitalu i od tego jest wlasnie polozna - zeby wychwyci pierwsze zwiastuny komplikacji
              na forum o porodzie domowym jest rozrosniety do granic mozliwosci watek 'czym straszy sie rodzace w domu' - takie fakty i mity o zagrozeniach w porodzie domowym
            • eps Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 22.12.10, 11:29
              ja bym chciała w domu. dwa razy próbowałam. Raz zwątpiłam i pojechałam do szpitala, a drugim razem położna miała dyżur i też musiałam jechać.
              Za to zwiałam zaraz 2 godziny po porodzie do domu. Jakos nie wyobrażam sobie wypoczynku w szpitalu. Mi szpital kojarzy sie z samotnym umieraniem i nic tego nie zmieni.
              Teraz gdybym była w ciazy 4 raz to mozę udałoby mi sie w domu.
    • estel7 Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 23.12.10, 10:13
      Och jak ja bardzo chciałam rodzić w domu!!!!!!!!!!!1
      byłam umówiona z Kasią Oleś - cudowna kobieta.
      Niestety dzień po spotkaniiu wyskoczyło nadciśnienie, patologia i cc na szybko sad
      Druga ciąża też z nadciśnieniem i szpitalem przez długi czas, więc mogę zapomnieć.
      Nawet z trzecim dzieckiem musimy przez to poczekać kilka lat, a co dopiero rodzić w domu.
      Ale zazdroszczę ogromnie mi żal mi bardzo, że sie nie udało.
      W ogóle że sie nie udało urodzić sn.
    • juleg Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 25.12.10, 20:55
      Tylko w domu w szpitalu zwyczajnie się boję, pierwszy szpitalny to była katastroda, następne dwa domowe bajka, to odpoczywanie we własnym łóżku "po", skok po herbatkę do własnej kuchni i kąpiel pod domowym prysznicem- bezcennesmile
      • housewife1 Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 26.12.10, 03:02
        Przy zdrowej ciązy, zdecydowanie w domu, szpital to miejsce dla patologii i chorób, po to zreszta szpitale zostały stworzone, a poród to czynnośc fizjologiczna a nie patologia, czy choroba. Co do argumentów verdany, sa to typowe argumenty osoby, która nie zapoznała sie dokładnie z danymi na temat porodów domowych, statystyk szpitalnych, przyczyn powikłan okołoporodowych w szpitalu, które generalnie najczęsciej generuje sam szpital podstawowe przykłady, gdzie pewne procedury wywołuja bardzo często okreslone skutki - osytocyna w celu przyspieszenia, wywołania porodu= żółtaczka u dziecka, oksytocyna do przyspieszenia porodu łozyska= krwotok itd... długie podłączenie na leżąco do ktg= spadek tętna dziecka, poród w pozycji leżącej ( zwłaszcza w przypadku owiniętej pepowiny) = podduszone dziecko itd... do tego dochodzi taki syndrom "bliskości stołu cc" , czyli własnie personel nie przykłada sie zbyt dobrze do kontroli porodu "bo w razie czego obok jest sala do cc",
        poza tym w szpitalu decyzje nigdy nie są podejmowane tylko ze względu na matke i dziecko ale zawsze także w oparciu o ocenę sytuacji ogólnej na oddziale, np. czekające pacjentki na salę, inne aktualnie w tym samym czasie rodzące, koniec zmiany personelu, jakies nagłe przypadki, które trzeba obskoczyć, zajęty anestezjolog itd...

        Dlatego, gdy zapoznałam sie z tymi wszystkimi danymi itd... stwierdziłam i nie ja jedna, ze przy zdrowej ciąży poród w domu jest zdecydowanie bardziej bezpieczny, niz w szpitalu

        w Polsce faktycznie porody domowe sa wciąż "nowością" , ale np w Holandii, skandynawii, Anglii jest to po prostu jeden z wyborów a nie wielkie halooo ( tam mozna rodzic jeszcze w tzw. domach narodzin)

        Ja urodziłam drugie dziecko w domu i teraz trzecie też chce w domku, mimo, ze pierwsze rodziłam w świetnym szpitalu i bardzo dobrze wspominamy z mężem, jednak w domu to co innego
        • juleg Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 26.12.10, 11:19
          Zdecydowanie rodzić lubię bez dzieci, na szczęście byli w przedszkolusmile
          Ktoś tu napisał, o tym jak to cudownie jest wypoczywać w szpitalu bez rodzinki mieć święty spokój, chmmm moje szpitalne dni wspominam jako czarny koszmar, dookoła obcy ludzie i taka znieczulica, płaczące dzieci od rana do nocy, dziwna współlokatorka jarająca gdzieś w kibelku, w związku z czym śmierdząca i olewająca swojego chorego noworodkasad koszmar.
          No a poród domowy? Drugi był był naprawdę wyczerpujący a po porodzie dostałam takiego powera, mogłam góry przenosić, biegałam po domu, piekłam, gotowałam, zachwycałam się drugim synkiem, biegałam ze starszakiem, bo był to pozytywny i piękny poród, dostałam po nim niesamowitego kopa energetycznego a psychicznie ekstaza permanentnawink żadnych tam baby blusów, po domowym tego nie ma, chyba natura wiedziała co robi, kobieta po porodzie musi energię mieć, po szpitalnym tego nie uświadczyszuncertain
          • benignusia Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 26.12.10, 12:35
            moja koleżanka własnie urodziła siodme dziecko w domu,jeden poród w szpitalu zaliczyła,6 w domu.na podłodze w salonie ,i w łózku własnym smile dla nich super przeżycie.
            ja osobiscie sie boje,i mam za mały dom smile
            • benignusia Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 26.12.10, 18:43
              apropos jeszcze..., może to nieistotny fakt dla niektórych,ale znajomi są mormonami,i co mnie zaciekawiło-mają siedmioro już teraz dzieci,pięcioro po połtorej roku róznicy lub mniej,potem przerwa 3 lata i drugie-łącznie siedem.Pytałam jak to ma wyglądać,mówili że będzie położna,mąż,mama.tylko.
              zaczeła rodzić w nocy,po pięciu godzinach urodził się maluch,najstarsza córka(są z matką bardzo związane...) zeszła na dół bo usłyszała ze coś się dzieje.i juz została(ma 11 lat) jest z tego powodu bardzo dumna,i....przecinała pempowine.to mnie zdziwiło,ale mysle ze w ich rodzinie mama i córka są bardzo specyficzne związane,mała mówi ze chce mieć tyle dzieci ile mama,matka jest wręcz jej idolem,chce prowadzić takie życie jak mama itd.mnie to w pierwszym momencie zszokowało,a dla niej to powód do dumy.
              sama zostawiam u niej swoja trójkę kiedy ja pojade rodzić(miejmy nadzieję jutro tongue_out )
              • juleg benignusia :-) 26.12.10, 20:19
                Powodzeniasmile
                A tak z ciekawości, gdzie poznałaś takich ciekawych ludzi?
    • elgosia Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 28.12.10, 13:09
      Też chciałam rodzić w domu, ale kasy nie mam na położną. Szpital to żaden odpoczynek. 2 doby po porodzie nie spałam, bo Mała płakała - w domu pomógłby mąż zapewne - w szpitalu byłam zdana na samą siebie, zimne, alergizujące posiłki i różne współlokatorki, Całe szczęście toaleta była przy pokoju, to ratowało sytuację. Odpoczęłam dopiero w domu. A sam poród? Mi się akurat przytrafiły wszystkie wyżej opisane szpitalne historie, tyle że bez przytoczonych tu powikłań. "osytocyna w celu przyspieszenia, wywołania porodu= żółtaczka u dziecka, oksytocyna do przyspieszenia porodu łozyska= krwotok itd... długie podłączenie na leżąco do ktg= spadek tętna dziecka, poród w pozycji leżącej ( zwłaszcza w przypadku owiniętej pepowiny) = podduszone dziecko itd..
      Szpital nie taki straszny, ale w domu najlepiej smile Tylko że jak na razie domowe porody to po prostu luksus, na jaki mnie nie stać sad
      • juleg Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 28.12.10, 16:26
        Elogosiu, obiecują refundację od kwietnia, więc możesz z następnym dzieciątkiem zaszalećsmile
        • elgosia Re: Poród w domu? Za nic w świecie :) 28.12.10, 17:27
          Z piątym? Nie planuję smile A Czwarte w marcu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka