Dodaj do ulubionych

Cierpliwość!

11.05.04, 12:30
Witam serdecznie.
Podziwiam Was mamy wielodzietne ale mam nadzieję, że jeszcze trochę też do
Was dołączę. Na razie mamy z mężem jedno dziecko (Tomek - 3 lata). Przed
kolejnymi powstrzymują nas na razie względy mieszkaniowe. Ale już niedługo bo
za 2 miesiące wyprowadzamy się "na swoje". Wtedy na pewno planujemy
powiększenie rodziny. Ja jestem jedynaczką i nie muszę chyba pisać jakie to
dla mnie było i jest przykre. Dlatego mam nadzieję, że moja rodzina będzie
liczniejsza. Mój mąż ma dwoje rodzeństwa, ale on również chce mieć więcej
dzieci. Jednego tylko się obawiam - że zabraknie mi cierpliwości. Przy jednym
dziecku nieraz daję się ponieść emocjom, a przecież chciałabym być dobrą,
cierpliwą, spokojną i opanowaną mamą. Może podzielicie się swoimi
doświadczniami, jak sobie radzicie z cierpliwością do dzieci, jak
opanowujecie własne nerwy i emocje które często krzywdzą te najdroższe nam
istoty.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • nat78 Re: Cierpliwość! 11.05.04, 15:17
      Oj, trudno jest. Przynajmniej w moim przypadku. Na pytanie jak ja sobie radzę,
      często odpowiadam, że sobie po prostu nie radzę wink. Ale prawda jest taka, że
      nie należę do osób o anielskiej cierpliwości i też chętnie posłucham, co
      odpowiedzą na Twoje pytanie inne mamy.
      • praktycznyprzewodnik Zycia smak 11.05.04, 16:08
        Jesli sobie nie radzimy, to chyba głównie finansowo, niestety.
        Z innymi sprawami jest chyba jaoś tak, ze w miare upływu lat i przybywania
        dzieci, na pewne sprawy patrzy się inaczej, przybywa dystansu.
        Po prostu przezywa się pierwszy zabek, pierwsza jedynkę, pierwsza miesiaczkę
        córki, a potem sprawy sie banalizują. Do tego stopnia, ze draznią mamusie
        (zebrania szkolne), które robia "z igły widły"; wykłocają się na zebraniach,
        albo odwrotnie siedza cicho, a potem przed szkołą urzywają sobie na całego.
        Patrze na nie jakby z wysoka, pobłażliwie.

        Ciekawe, czy Wy też tak macie ?
        Bo moje dwie znajome rodziny wielodzietne przyznały mi rację.

        Po prostu nam wielodzietnym dane jest czuc prawdziwy smak zycia, nie
        zatrzymujemy sie przy drobiazgach !!
        • verdana Re: Zycia smak 11.05.04, 16:24
          Czym starsze dzieci, tym więcej cierpliwości. Dla małych nie mam jej niemal
          wcale, a starsze denerwują mnie znacznie mniej, no chyba, ze sa jakieś poważne
          kłopoty. Ale doswiadczenie z pierwszym dzieckiem robi swoje. Teraz już wiele
          rzeczy wiem - ze absolutne olewanie szkoły nie jest takie istotne, jak mi się
          kiedyś wydawało, ze są rzeczy ważniejsze niż stopnie, ze choroby, które uwaza
          się za poważne mijają (na szczęście) z wiekiem, ze nikt nie moczy się do łóżka
          do końca zycia itd. To mi pozwala dla młodszych dzieci mieć więcej
          cierpliwości.
    • judytak Re: Cierpliwość! 12.05.04, 14:41
      no tak
      mi też z trzecim dzieckiem jakoś "rozum do głowy przyszło"
      te same rzeczy, które u Dużej okropnie mnie denerwowali (np. że się wydziera na
      całe gardło przez 10 minut, jak coś nie pasuje), u Małego mnie śmieszy i
      rozczula ("o, jak śmiesznie wygląda, jak tak płacze")
      a i z tych "bardzo ważnych zasad" też pozostali tylko te naprawdę ważne (np.
      odpadło zajmowanie się tym, czy dziecko zjadło, i ile - ja ugotowałam, reszta -
      sprawa prywatna ;o))

      ale to chyba nie jest regułą

      niestety, mojego męża musię co raz częściej ostrzegać: wyluzuj sie!
      oni tylko się bawią! wcale nie jest tak głośno!
      no niech sobie poskacze, jak spadnie, to przestaje!
      zostaw, nie widzisz, że umie sam?
      chyba nie będziesz mi tak grubego dziecka na siłę karmić!
      no, zachowujesz się, jakbyś był nie ojcem, a babcią...

      a właśnie, może to kwestia wieku? :o(

      pozdrawiam
      Judyta
      co do cierpliwych nigdy nie należała
      (ale dzieci o tym wiedzą, i się mnie nie boją :o))
      • praktycznyprzewodnik Re: Cierpliwość! 12.05.04, 16:06
        O tak, zgadzam się, z pilnowaniem, czy dziecko zjadło, ile zjadło, co jadło,
        przechodzi przy trzecim. Nie zjadło - inni będą mieli więcej.
        Przechodzi też dezynfekowanie najmniejszej ranki woda utlenioną - "obliż sobie"!

        Mija psychologizowanie czyli niekonczace sie wałkowanie przyczyn i celu
        zachowan dziecka, szukanie zawikłanych podbudowanych wyczytana w gazetowych
        radach psychologa teoriami rozwiazań zamiast posłania dziecka spać (ewentualnie
        dania mu pic).
        • jol5.po Re: Cierpliwość! 12.05.04, 18:48
          Tak, tak, przeczytałam o podobnych rzeczach w pewnej b. zabawnej książeczce
          ("Prawo matki Murpfhiego"): Kiedy przy pierwszym dziecku upadnie smoczek na
          ziemię wyparzamy go w gorącej wodzie, przy drugim dziecku nie mamy nic
          przeciwko podniesieniu smoczka przez starsze dziecko i wsadzeniu maluchowi do
          buzi, przy trzecim uważamy, że nic się nie stanie gdy smoczek podniesie z ziemi
          pies, byleby tylko trafił do płaczącego bobasa.
          Coś w tym jest, ja z natury mam dosyć spokojny charakter, zdarza mi się
          jednak "wysiadać" czasami (a właściwie nawet często). Mam na końcu języka, żeby
          krzyknąć, ale często udaje mi się puścić wiązkę przekleńst tylko w duchu.
          Pomaga mi też poczucie chumoru, patrzę się na nich, jak się piorą i chce mi się
          śmiać - przecieć jak świat światem dzieci się kłócą. Pomaga mi też to, że lubię
          moje dzieci jako ludzi, to fajni goście. To są moje sposoby radzenia sobie ze
          złością,a w praktyce oczywiście jak świat światem mamy denerwują się na dzieci
          i jak mnie wkurzą to też mi się to zdarza.
    • fumag Re: Cierpliwość! 13.05.04, 10:43
      Bardzo fajne jesteście dziewczyny!
      Ja ostatnio się złapalam na tym ,że po prost nie rozumiem o co chodzi młodym
      matkom-czy ubierać tak,śmak,ile ma zjeść itd.Nie mówię ,że kiedyś nie miałam
      takich problemów!Ale teraz b.często jakoś samo się robi właściwie-idziemy na
      dwór,no i już ,bez godzinnego zastanawiania się w co ubrać przy 13 st. a w co
      przy 15wink
      Ale myślę,że to wynika z tego ,że już wcześniej nad różnymi sprawami się
      zastanawiałam i dzisiaj wiele rzeczy mam "we krwi".Najlepiej to widzę przy
      najmłodszym skarbie:nie muszę go jakoś specjalnie stymulować do rozwoju-
      wystarczy czysta podłoga,sprzątnięcie b.małych drobiazgów z niej i hulaj dusza!
      Najbardziej go stymuluje walka z rodzeństwemwink
      Ale czasem jest to odbierane jako moja niefrasobliwość-np.babcia lubi go
      trzymać cały cas na rękach,żeby mu się nic nie stało.
      Choć myślę,że i dziadkowie już się trochę wyrobili przy wnukach...
      Ja raczej należę do choleryków-szybko się wkurzam ale i szybko mi
      przechodzi.Dzieci czasem ostrzegam i mówię:"uwaga zaraz wybuchnę"i raczej
      skutkuje-uspokajają się na jakieś 5 min.smileAle czasem wrzasnę-mea culpa-to je
      przepraszam.
    • akve Re: Cierpliwość! 14.05.04, 23:22
      Oj, myslalam,ze ze mna cos nie tak...
      Przez całą ostatnia , ciąże(urodziłam 2 tygodnie temu) byłam okropnie
      nerwowa.To niestety odbijało sie na całej rodzinie, szczególnie na dzieciach.
      Ale jakos sobie ze mna radzili, kompletnie nie miałam do tych starszych
      cierpliwości.Właśnie do tych STARSZYCH! Jakos najmłodszemu uchodziło...
      Wogóle to jednak prawda,ze z wiekiem i z "przybywaniem" dzieci nabiera sie
      dystansu i to co budziło zniecierpliwienie - oglednie mówiac- u najstarszego, u
      młodszych wzbudza czesto smiech ,albo rozczula.
      A generalnie cięzko sobie radze z własnym gwałtownym reagowaniem na rózne
      dzieciowe humory, sprzeciwy itp.Musze nad tym popracowac, koniecznie.
      pozdrawiam
      Ewa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka