Dodaj do ulubionych

bałagan w domu

03.07.11, 00:59
dla mnie to pojęcie względne.

mieszkanie 74mkw - rodzina 2+4-nietrudno o bałagan, tzn w wielu miejscach w pokojach dzieci "coś "leży" - plastelina ,papierki (ciągle coś wycinają),klocki lego itd. Kiedy proszę ich żeby posprzątali robią to , ale niedokładnie ,poza tym przy takim zagęszczeniu szybko tworzy się znów nieład ( pokoje dziecięce mają po ok 11 m kw).

Poza tym przed wyjściem z domu zdarza się ,że nie zostawiamy idealnego porządku.Po ostatnim naszym wyjściu na plażę,Mąż wrócił z pracy i wściekł się straszliwie, a tak naprawdę trudno zgrać sprzątanie + Maluch + fakt że po powrocie będą bawić się dalej (tak przynajmniej ja rozumuję). Efekt? Mąż ma 24 godziny na dobę pretekst aby rugać dzieci na bałagan... - a ja mam wrażenie że ciągle sprzątają tylko niedokładnie .

Jak jest u Was, jak nauczyłyście Waszedzieci sprzątać? Czy przywiązujecie wagę do tego aby zawsze zabawki, książki były odkładane od razu na miejsce? Czy w większych mieszkaniach/domach może jest łatwiej?.....


-
Matka czterech synow: Piotr (1998), Bartosz (2001) , Marek (2004)i Paweł (2011)
Obserwuj wątek
    • login_znany_moderatorowi_forum Re: bałagan w domu 03.07.11, 01:39
      Sprzątanie w ciągu dnia to trochę jak odśnieżanie zanim przestanie padać wink Z drugiej strony trzeba uważać żeby całkiem nie stracić kontroli. Jak widzę, że dzieci porzucają jedną zabawę i biorą się za coś innego, zostawiając wszystko na podłodze, to zwracam uwagę. Mają przynajmniej z grubsza posprzątać. Generalne sprzątanie odbywa się wieczorem (najlepiej przed bajką bo mają większą motywację, żeby to szybko zrobić wink ). Ważne jest też, żeby to się w miarę łatwo robiło, tzn żeby pakowały zabawki do jakichś pojemników czy koszy. Układanie wszystkiego pod linijkę może potęgować napięcie. Są oczywiście przedmioty takie jak książki czy układanki, które trzeba lepiej przypilnować. Druga sprawa to to, żeby rzeczy miały jasno określone "swoje miejsce".
      Wg mnie, nie ma też co przesadzać z porządkiem. Np. zbytnie naciskanie (czytaj: nie dostosowane do rozwoju), żeby syn trzymał porządek w klockach, sprawiło, że mu trochę "przeszła ochota na budowanie". Z czasem załapał, że porządek mu ułatwia zabawę i sam opracował system sortowania. Trzeba zachować zdrowy rozsądek. Żal mi trochę dzieci żyjących w sterylnych domach, które mają wszystko na baczność.
      A tak na marginesie, na Discovery był niedawno film, w którym "dowodzili" że bałagan (nie mylić z chaosem, który robią dzieci) jest odzwierciedleniem naturalnej pracy mózgu. I w tym coś chyba jest wink
      • eps Re: bałagan w domu 03.07.11, 21:59
        my tak blizej wieczora zaczynamy sprzątać podłogę na dole. przed kolacją staramy sie aby zabawki, ubrania i narzuty na knapach były poukładane. Po kolacji mówię do dzieci że za 15 minut idę na górę i jak cos znajdę na podłodze to zabieram i oddam jak zaczną zbać o porzadek.
        W zasadzie to pilnuje tylko tej podłogi bo jak juz układają to ładnie na półce.
        W ciagu dnia nie reaguje na bałagan no chyba że juz przejśc sie nie da.
        no i jak rozsypią wielkie pudło klocków to zanim otworzą i wywalą klocki innego typu proszę o posprzatanie poprzednich.
    • justinka_77 Re: bałagan w domu 04.07.11, 00:16
      Nie udało sie nauczyć big_grin Łatwiej jest o tyle, że jak mieszkalismy na mniejszej przestrzeni wszystko było wszędzie uncertain Teraz pokoje nastolatków zostawiam bez komentarza big_grin Nie wydzielają nieprzyjemnej woni, nie rozlazi się z nich robactwo, a często gości miewają co jest lepsza motywacją do sprzątnięcia niż moje trucie. A maluchy gdzie sie przewiną tam cos zostawią. Aktualnie jesteśmy na etapie wszechobecnych duplo CARS i klocków HELLO KITTY (salon, lazienka, schody, ogród). Dziś na kuchence (zabawce) mlodziak gotował mnie i mężowi obiad i na zmianę znosił na talerzykach chipsy i orzeszki, ktore były wylożone na stole uncertain Ogólnie bierzemy na przeczekanie, aż wyrosną i przeniosa się z bałaganem do swojego pokoju big_grin
      • agasobczak Re: bałagan w domu 04.07.11, 10:14
        U mnie mąż tez dostawał nerwicy jak wracał to podnosił klocki, rzeczy i wyglądało to tak jakbym ja nic nie robiła w ciągu dnia. W końcu doszło do tego, że miałam stany lekowe od momentu kiedy usłyszałam domofon na dole big_grinbig_grinbig_grin a stało się tak...
        Mąż poszedł do spowiedzi i w odpowiedzi dostał big_grin - tekst, że TO JEGO PROBLEM big_grin pomyślał i pogadał ze mną smile a potem stało się tak, że poszłam na studia i sam został z dwójką (bo teraz to już trójka) i przestał co kolowiek zmieniać big_grin Zobaczył że sprzątanie w ciągu dnia jest bezcelowe - a że ja rzeczywiście sprzątałam tylko nie było tego widać. Bo maluchy małe... staramy się to ogarnąć do jednego pokoju ale czasem się nie da. Mi trochę ulżyło kiedy zobaczyłam sporo grszy bałagan i to nie przy maluchach smile
    • urge Re: bałagan w domu 04.07.11, 14:21
      Moim zdanie to nie jest problem do rozstrzygnięcia między koleżankami ale między Tobą i Twoim mężem.
      Chodziłam niedawno na warsztaty dotyczące wychowywania dzieci i tam też pojawiały się podobne pytania. Babki prowadzące (jedna jest pedagogiem a druga psychologiem, obie pracują w podstawówce moich dzieci) mówiły na to, że takie rzeczy musimy rostrzygać sami, potem trzeba się jednak konsekwentnie trzymać zasad które się ustaliło. Jako przykład podały skakanie po łóżkach: jedni rodzice mogą uznać że jest to świetna zabawa która rozwija sprawność fizyczną dzieci i pozwala im upuścić trochę energii więc u nichw domu wolno skakać po łóżkach. Inni uważają że jest to niebezpieczne, można spaść, rozbić sobie głowę albo po prostu połamać łóżko więc u nich w domu nie skacze się po łóżkach. I obie postawy są ok!
      Podobie u Ciebie -to Ty razem z Twoim mężem musicie WSPÓLNIE ustalić jaki poziom bałaganu jest dla Was akceptowalny i tego się trzymać. Ważne jest jedynie to, żebyście obydwoje mieli świadomość że to Wasza wspólna decyzja i się jej trzymać.
      My np. obydwoje nie znosimy bałaganu. Dzieciom jednak nie przeszkada a co więcej nie bardzo go potrafią utrzymać. Stąd mieszkanie mamy podzielone na trzy obszary: nasza sypialnia, gdzie dzieciom nie wolno się bawić i jest w niej zawsze porządek smile Przestrzeń wspólna -pokój dzienny, kuchnia, przedpokój... które mam ciągle na oku i nawet jeśli dzieci się tu bawią to po skończonej zabawie każę sprzątać od razu -jest to więc obszar taki który można zawsze dość szybko doprowadzić do porządku (np. tuż przed przyjściem małża z pracy, żeby mu było miło jak wchodzi do domu wink ) oraz pokoje dzieci, w których na ogół jest mega bajzel -tam mają obowiązek sprzątnąć raz dziennie przed snem, przy czym to co dla nich jest posprzątane to dla mnie jest nadal bajzel uncertain Do tych pokoi staram się zaglądać tylko w razie potrzeby, żeby się nie denerwować. Od czasu do czasu pomagam im oczywiśćie posprzątać te pokoje porządnie.
      Dla nas tak jest ok., Wy moim zdaniem powinniście znaleźć swoje wspólne ok -wmawianie mężowi że bałagan w mieszkaniu jest w porządku w momencie kiedy on czuje się z tym źle i nie liczenie się z nim nie jest moim zdaniem dobrym wyjściem. Z drugiej strony Ty też nie masz się zarżnąć żeby był ciągle idealny porządek... nie ma to jak spokojna i rzeczowa rozmowa, najlepiej jak dzieci już śpią smile
      • babeth Re: bałagan w domu 04.07.11, 22:17
        U nas jest bałagan, który bardzo przeszkadza. Mieszkamy na niedużej powierzchni z 3 małych dzieci. I przyznam że zdecydowałam na okres wakacyjny (mam taką pracę, że akurat latem mam jej dużo więcej) zatrudnić panią do posprzątania raz w tygodniu. Mieszkanie rzecz jasna nie zamieniło się cudownie w muzeum ale co najważniejsze jak wracam w sobotę z pracy to rzeczywiście jestem już tylko dla dzieci a w niedzielę mam siłę na aktywny wypoczynek z dziećmi.
    • bibba Re: bałagan w domu 05.07.11, 10:44
      moje najstarsze ma 8 lat, najmlodsze prawie 4.
      robia okropny balagan, ale w ciagu dnia czasem ich prsze, zeby szybciutko odlozyli to czym juz si przestali bawic, i zazwyczaj nie ma problemu. wieczorem pomagaja sprzatnac zabawki, chociaz juz z oporami (sa zmeczeni, i glodni, bo robimy to przed kolacja). jesli starsi chlopcy cos sobie instaluja - tworza cale pola bitwy to zostawiamy na nastepny dzien, bo tego nie da sie szybko zbudowac i szkoda by bylo ich tworczego wysilku.

      moj maz tez czasem ma jakas faze na - dlaczgo tu taki balagan, jak wroci z pracy. co jakis czas tez drarza mu sie pracowac z domu. wtedy widzi, ze staramy sie ogarniac na biezaco, i jednoczesnie, ze czasem po prostu nie da sie i nie ma jak.
      • zuzanna56 Re: bałagan w domu 06.07.11, 07:50
        Ja mam tylko dwoje dzieci i powierzchnię mieszkalną dosyć dużą. Oboje z mężem lubimy porządek, z tym że ja toleruję mały nieład wink a mąż nie bardzo. Dzieci wychowujemy tak samo, a syn ma zawsze porządek, córka natomiast jest cudowną bałaganiarąwink Jeśli więc gdzieś panuje bałagan, książki i zabawki na podłodze, do tego porozrzucane chusteczki, kupki świnki morskiej wink to jest to pokój córki.
    • anna_sla Re: bałagan w domu 06.07.11, 12:34
      > Jak jest u Was, jak nauczyłyście Waszedzieci sprzątać? Czy przywiązujecie wagę
      > do tego aby zawsze zabawki, książki były odkładane od razu na miejsce?

      a to tak można?? big_grinbig_grin
      • pstrabiedronka Re: bałagan w domu 07.07.11, 14:31
        anna_sla napisała:

        > > Jak jest u Was, jak nauczyłyście Waszedzieci sprzątać? Czy przywiązujecie
        > wagę
        > > do tego aby zawsze zabawki, książki były odkładane od razu na miejsce?
        >
        > a to tak można?? big_grinbig_grin

        o właśnie smile))
        dla mnie to nieosiągalne choćo czywiście chciałabym, tak... bardzo.
        Moje dzieci na razie małe - 4,5 i 2,5 roku, trzeciez dopiero się urodzi.
        Ale ja generalnie jestem bałaganiera - juz to zaakceptowałam smile tzn nie zadręczam się tym, że nie mam sterylnie i pedantycznie w domu. Trudno - tak jest. Mąż nigdy nei robił wyrzutów ani mi, ani dzieciom. On tez do pedantów nie należy - i Bogu dzięki bo byśmy się chyba pozabijali - on mnie za bajzel, ja jego za ciągłe pretensje smile

        Oczywiscie - staram się jak mogę, brudno u nas raczej nie jest, ale bałagan w sensie rozwalnych w różnych miejscach rzeczy - tak.

        Staram się o takie minimum, żeby wieczorem zabawki były w miare ogranięte, tzn ma ich nie byc w innych pokojach niz dziecięcy, a w dziecięcym maja byc w miare poukładane. W miare - bo takie idealne, dokładne sprzątanie to raz na jakiś czas robimy.

        W ciągu dnia zabawki, kredki i inne rzeczy sa w zasadzie po całym domu rozwalone... Ale ja za to nei ganiam dzieci. No chyba - że bawia się czymś, o czym od początku powiedziałam, że ma byc np. tylko w dnaym pokoju. To tak.

        >
        >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka