Dodaj do ulubionych

ulubieniec mamy

23.06.04, 09:48
Witam wszystkie wielodzietne mamy, chociaż nie zaliczam się do Waszego grona,
często do Was zaglądam, bo jest u Was bardzo radośnie i optymistycznie.
Pozwolę sobie zadać jedno pytanie, zastanawiam się czy do któregoś z Waszych
dzieci macie nazwijmy to "większą słabość", specjalnie nie piszę "bardziej je
kochacie", bo sama mam 2 dzieci i wiem, że to nie chodzi o stopnie miłości,
bo ja kogoś kocham albo nie i koniec. Ale do mojej młodszej córki mam inny
stosunek niż do starszej być może wynika to z tego, że jest jeszcze mała (2
lata), a może właśnie jest tak, że któreś dziecko bardziej nas rozczula, bo
np. bardzo długo na nie czekaliśmy, dużo chorowało, albo poprostu niewiadomo
dlaczego. Trochę się rozpisałam , ale jestem ciekawa czy to zawsze jest tak,
że mamy mają (nie wiem jak to nazwać, bo nie chcę być źle
zrozumiana) "słabość" do któregoś z dzieci. Pozdrawiam wszystkie mamy i ich
pociechy.
Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: ulubieniec mamy 23.06.04, 11:16
      Moje dzieci(5) są bardzo różne, szczególnie charakterem, bo podobno z wyglądu b. podobne. I masz rację, w mojej głowie różne myśli się pojawiają w stosunku do nich, ale staram się to zachować tylko dla siebie (nie dla nich). Pamiętam, że najstarsza kiedyś kojarzyła mi się ze mną, bo ja też byłam najstarsza. Swego czasu zauważyłą, że daję jej więcej obowiązków z tego tytułu, zaczęłąm uważać. Moja 3. zaś córka jest bardzo żywiołowa, otwarta na ludzi, ale czasmi jakby nie zna granic. W pewnym momencie zaczęłam zwracać większą uwagę na tą jej cechę, bywały chwile, że mnie to irytowało. Do czasu rozmowy, która dała mi do myślenia: koleżanka patrząc się na moja córkę powiedziała, przecież ona ma dokładnie taki sam charakter ja ty. Ciekawe, prawda? Zwracałam uwagę na moje cechy u dzieci.
      Oczywiście obecne moje maluszki (2,5 i 6m) są bardzo słodkie, tego nie da się ukryć. Ale patrząc wstecz widzę, że te moje własne preferencje (w lubieniu, czy nie) były bardzo zmienne i to mnie uspakaja, bo gdyby tak dłużej kogoś bardziej lubić, to mogłoby się to odbić na dziecku (nie ma siły, żeby tego wtedy nie zauważyło).
      Staram się też na własny użytek (wiadomo, ze nie zawsze wychodzi) pielęgnować u mnie ciekawość dla ich życia, ilekolwiek maja lat. Gdzieś wyczytałam, że najlepszą radą dla mam zbuntowanych nastolatków, jest podziwiać własne dzieci i patrzeć na nie z ciekawością. To chyba prawda. I zauważyłam, ze wtedy łatwiej przychodzi polubienie ich, każdego na swój sposób.
      (To właściwie trudny temat, ja też mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana, bo to takie "osobiste")
    • fumag Re: ulubieniec mamy 23.06.04, 11:42
      Z każdym dzieckiem mam inną relację,co innego w nich lubię,co innego mnie
      denerwuje.Ale takim "ukochanym synkiem mamusi"jest mój Kuba-czterolatek.Mam do
      niego taką słabość-może dlatego,że był taki słodki jako niemowlaczek,ale
      szczególnie chyba dla tego że kiedyś się poparzył i był w szpitalu i tak
      drżałam o niego.Staram się pilnować by mu zbytnio nie pobłażać i nie
      faworyzować.Zauważyła,że też bardziej się przejmuję jego złym zachowaniem,że
      może czasem je wyolbrzymiam?
    • iju Re: ulubieniec mamy 23.06.04, 12:49
      Sprawa jest bardzo delikatna i bardzo osobista, bo przecież kocha się wszystkie
      swoje dzieci(brzmi strasznie banalnie) i oststnią rzeczą jaką chciałoby się
      zrobić jest skrzywdzenie któregoś, dlatego ja też staram się zachować równowagę
      w obdarowywaniu dzieci czułością, ale przyznam czasmi nie jest to łatwe, bo
      starsze dzieci są ... no właśnie, nie wiem sama jak to określić, może mniej
      słodkie? Z trochę innej beczki, mnie też najbardziej irytują cechy mojej córki,
      które i ja posiadam, nie wiem dlaczego tak się dzieje?
      Przeczytałm co napisałam i zastanawiam się czy zostanę dobrze zrozumiana, bo
      nie chodzi mi o brak miłości to starszego dziecka tylko o inny rodzaj relacji,
      które być może są wynikiem różnego wieku dzieci, a być może tym, że różnie na
      te dzieci czekałam, sama nie wiem i dlatego byłam ciekawa Waszych przemyśleń na
      ten temat.
      • verdana Re: ulubieniec mamy 23.06.04, 16:44
        Zawsze uważałam, że w rodzinie nie powinno być tematów tabu - za wyjątkiem tego
        jednego - które dziecko kocha się (czy też lubi) bardziej. Pamiętam, jaka byłam
        wstrząśnięta, gdy koleżenka powiedziała mi, kiedy byłam w drugiej ciąży -
        zobaczysz, takiego maluszka znacznie bardziej się kocha niż starszego. Jest
        taki słodki. A inne przytaknęły. Wstrząsnęło mną to, ze z góry przyznały
        sobie 'prawo' do kochania jednego dziecka bardziej niż drugiego. I że do tego
        publicznie się przyznały. Ja do dziś patrząc na te niemal dorosłe dzieci widzę
        różnicę, jaką matka robi między nimi. I mam w pamięci, ze ktoś może kiedyś
        powiedzieć starszemu, że matka je 'mniej kochała'.
        Ja w zasadzie wolę strasze dzieci, te z którymi mogę się już dogadać - ale nie
        dlatego, ze je bardziej kocham, czy lubię, ale dlatego, zże z całego
        macierzyństwa najbardziej lubię rozmowy a najmniej karmienie i przewijanie. Ale
        na szczęście wszystkie dzieci szybko przechodzą do tego drugiego etapu!
        • olioliwa nieulubieniec mamy 24.06.04, 00:14
          ja mam średniaka 3 w kolejce, który jest najmniej akceptowany przez wszystkich
          domowników .
          Mam podobne (znacznie słabsze, ale jednak) odczucia jak reszta, tylko ja na
          całe szczeście strasznie kocham Mateusza .
          Mati jest kopią mojego ojca, nie dość że zewnetrznie przypomina dziadka, to
          jeszcze charakter wypisz wymaluj
          niestety prawda jest, ze ja z moim ojcem mam okrojone do minimum kontakty, nie
          styka poprostu, i tak było zawsze
          staram się nie okazywać tego Mateuszowi ale to wisi w powietrzu,
          Czasami mam wrazenie że jest na straconej pozycji, osaczony przez starszą parkę
          nastolatków i młodszego braciszka pupilka, chroniony przez mamusię lwicę,
          skazany na pożarcie
          Ale zawsze jest wyjście...?
          Ola
    • iju Re: ulubieniec mamy 24.06.04, 12:05
      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi nasuwa mi się wniosek, że rozwiązaniem
      jest mieć więcej dzieci smile)))!
      • grrrrw Re: ulubieniec mamy 24.06.04, 15:15
        I u nas było podobnie, zawsze jakos uczucia biegły ku najmłodszemu. W
        przeciagu lat układ się zmieniał, dzieci przechodzą różne fazy, czasem az się
        wydaje, ze celowo się zachowują, jakby prosiły o nielubienie ich, jakby
        wypróbowują siłe naszych uczuć.
        U chłopców zauwazalam "szczegolną nutke romantyzmu" w stosunkach matka-syn,
        która konczyła się w okolicach szóstej klasy, gdy to chłopiec przemienia się,
        przynajmniej zewnetrznie, w twardziela.
      • jol5.po Re: ulubieniec mamy 24.06.04, 22:42
        Coś w tym jest, bo pamietam uczucie, które mnie troche mnie "dobijało" przy dwójce - starsza córeczk (tak jak ja kiedyś) no i mały słodki chłopczyk. Że ona powinna już rozumieć, powinna już to robić sama, wtedy o nerwy na starszaka łatwiej. Wkurzało mnie to uczucie, starałam się je głęboko ukryć, bałam się, żeby ona tego jednak nie czułą, a przeszło mi kiedy pojawiło sie 3.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka