ewa4441
14.01.05, 13:04
Zwracam się z prośbą do Was, bo jesteście doświadczone, a poza tym siłą
rzeczy macie też starsze dzieci, nie tylko niemowlęta, a to rzadkość, więcej
jest mam osesków.
Mam syna w pierwszej klasie, który uczy się oględnie mówiąc słabo. Za zadania
robione w domu dostaje w miarę dobre oceny (stoję nad nim i dyktuję po jednej
literze), ale za pracę w szkole oceny ma złe . Boję się, że nauczycielka
uzna, że zadania domowe ktoś za niego robi, a to tak do końca nie jest
prawda, bo zmuszam go do myślenia, ale dyktuję, żeby błędów nie robił (i tak
robi).
No i nie wiem co robić.
- Czy odrabiać z nim zadania i przejmować sie tak jak teraz
- Czy dać mu spokój, niech robi co chce, najwyżej będzie powtarzał klasę
- Czy zmuszać go do nauki, robić dyktanda, pilnować żeby czytał itp.
- Czy karać za złe oceny i w jaki sposób
Po prostu nie wiem.
Tak sobie myślę, że może on faktycznie tępy i nic mu nie pomoże? Skłania mnie
do tego fakt, że naprawdę poświęcam mu bardzo dużo czasu, nie tylko na suchą
naukę, ale staram się rozwijać go wielokierunkowo, w domu jest duże "zaplecze
kulturalne", naprawdę wątpię czy inne dzieci mają takie warunki (nie mOwię o
materialnych), a mimo to trzy czwarte klasy, a nawet więcej uczy się lepiej.
Nie ukrywam, że mnie to martwi i nie chodzi mi tylko o własną ambicję, ale
martwię się o jego przyszłość. Czasy gdy wystarczyło mieć zawodówkę aby
dostać godziwą pracę niestety minęły.
Poradżcie co robić. Może po prostu "olać". Wybaczcie wyrażenie ,ale mam dość.
Dodam, że jak chcę, żeby zrobił coś więcej niż ma na zadanie to ryczy i
ryczy, mówi, że ucieknie, już mi rece opadają, czasami mam ochotę
powiedzieć :Idź w cholerę!