Dodaj do ulubionych

Wielka miłość - komputer.

10.02.05, 18:05
Witajcie drogie Mamusie, czy Wasze pociechy też tak uwielbiają gry na
komputerze. Moi chłopcy spędzaliby przy tym całe dnie. Oczywiście im na to
nie pozwalamy. Napiszcie kochane jak to jest w Waszych domach ? Ja panicznie
boję się brutalnych gier - sprawdzam w co grają moi synowie. Ale zdarzają się
sutuacje jak np. wczoraj, gdy młodszy syn dostał adres gier na www. od
kolegi. Dosłownie włos mi się na głowie zjeżył jak zobaczyłam tę grę (trup
się gęsto ścielał, a krew wydawać by się mogło, że tryście z
monitora).Rozmawiam często z nimi na temat zagrożeń jakie niesie komputer,
ale to chyba nie robi na nich wrażenia. Moja wyobrażnia podsuwa mi obraz
dwóch uzależnionych młodzieńców, potem wyrzucam sobie, że przesadzam, że to w
obecnych czasach norma i konieczność. A Wy drogie Mamy co o tym sądzicie ?.
Pozdrawiam Ola
Obserwuj wątek
    • akve Re: Wielka miłość - komputer. 10.02.05, 23:07
      Witaj Olu,
      mam ten sam problem z najstarszym synem(10,5 roku): mógłby ŻYĆ komputerem.
      Gra tylko w weekendy, ma limit,którego pilnujemy wspólnie.Limit wynosi 2,5
      godziny na te 2 i pół dnia.To chyba nie jest dużo?
      Tez kontrolujemy w co gra.Prosimy ,zeby nie grał u kolegów, bo wtedy nie wiemy
      ile gra i w co.Choć zawsze nam mówi ,ze np.Kuba grał ja się przygladałem i była
      to taka a taka gra.Wiec nalegamy ,zeby się nie równiez nie przyglądał wink
      Najbardziej martwi mnie jego zaangażowanie emocjonalne : opowiada potem
      podekscytowny o grze- nie lubię tego ,ale słucham ,zeby miec pojęcie co tak
      zajmuje moje dziecko.Zastanawiam się czy do końca oddziela swiat gry od
      rzeczywistości.Uwielbia tez czytac książki- na szczęscie smileI ma bogata
      wyobraźnie.
      Tłumaczymy zagrozenia- zupełnie to do niego nie dociera.Myśle,ze jest za
      mały,aby zdawac sobie z nich sprawę.
      Staramy się zaproponowac coś innego np.wspólne wycieczki,wyjazdy ,gry(
      planszowe --strategiczne).
      A wyobraźnia podsuwa mi również obraz mojego,uzależnionego dziecka.Tym
      bardziej ,ze pamiętam mojego brata:był czas w jego zyciu( w liceum i na
      studiach),gdy grał cale noce.Wprawdzie nie nigdy zaniedbywał się w nauce,ale
      nie mógł obyć się bez grania.Skończył studia( informatyczne, hehe) i ustatkował
      się.
      Co ciekawsze ,młodszy syn,8-latek nie ma juz takiego pociagu do kompu.
      Trzeba go zachęcać,ale nie robimy tego.A nuż obudzi się w nim drzemiaca
      miłość wink
      • jol5.po Re: Wielka miłość - komputer. 11.02.05, 11:51
        Mi na razie, mam nadzieję, się udało, bo Jas (10) zafascynowanty jest grami strategicznymi - buduje imperia, nowe miasta, stawia forty, owszem czasami uzywa oprzemocy (jak to w polityce), ale to wszystko jest bardziej stonowane i toczy sie wolniej niż w szybkich strzelankach. Strasza córka znowóż pragnie stworzyć aktualnie "idealny szablon na blogaska" więc grzebie w różnych programach graficznych, ściąga je, majstruje ze stronami www i to ma swoje zalety, bo wychodzi z tego wiedza pogłębiona na dany temat. 8-miolatka jakoś tak nie garnie się do komputera, więc podobnie jak Ewa, żeby nie obudzić drzemiącej miłości, nie nalegam.
        Choć czasami mimo wszystko zastanawiam się nad czasem spedzanym przez dzieci przed komp. - zawsze to postawa przygarbiona, wzrok utkwiony w jeden punkt - nie najzdrowsze to wszystko, więc dawkujemy, to znaczy samo się układa to dawkowanie, bo chętnych wielu, a komputer jeden. No i dobrzewink)
    • eleanorrigby Re: Wielka miłość - komputer. 11.02.05, 17:20
      U nas komputery są częścią życia,kolejnym sprzętem,jak żelazko czy maszyna do
      pisania i jako takie raczej nie budzą emocji.Komputera się po prostu
      używa,przede wszystkim do pracy i nauki(od programów edukacyjnych zaczynały
      kontakt z maszyną wszystkie dzieci).Gry też mamy,ale raczej takie wymagające
      myślenia.Młodsze dzieci mogą się bez komputera obejść,nie ma potrzeby
      narzucania ograniczeń,wielkim amatorem jest najstarszy,Kuba.Z nim trzeba trochę
      uważać,bo potrafi wsiąknąć przed ekran na długo,więc ograniczamy go,ale nie
      rygorystycznie,bo tak samo potrafi wsiąknąć w czytanie czy tworzenie różnych
      konstrukcji.Czasem jednak zdarza nam się wykorzystać komputer jako narzędzie
      sankcji i nakładamy szlaban!Nie podoba mi się,to,bo czyni nagle ze zwykłego
      przedmiotu jakiś owoc pożądany a zakazany,ale tak czasem coś chlapnę z
      bezsilności...jak już nic nie działa..Za to nie mamy telewizora i wcale nam go
      nie brakuje.
      Kasia
    • mama5plus Re: Wielka miłość - komputer. 12.02.05, 16:14
      U nas akurat jest szlaban na gry. Tzn ani my nie gramy
      ani dzieci nie maja wiec nie uzywaja tez.
      Natomiast komputer sluzy im przede wszystkim do nauki
      i tu maja bardzo duzo programow edukacyjnych. Np z serii DK
      Naprawde swietnie zrobionych wiec wzbudzajacych zainteresowanie
      (sama sie przy okazji duzo ucze wink )
      Na pewno istnieja rowniez jakies wartosciowe gry ale poki co
      problem nie istnieje wiec sie nie zainteresowalam tym tematem.
      Olu, mysle, ze w Waszej sytuacji wazna jest ta `kontrola jakosci`
      Kciuki trzymam w kazdym razie.
      • jola.wie Re: Wielka miłość - komputer. 13.02.05, 12:36
        Jest bardzo fajny artykuł w ostatnim Ergo "gra zabija, gra rozwija" na temat
        zagrożenia jakie niesie ze sobą pozwolenie na brutalne gry (ciekawostką jest na
        przykład że gry na zachodzie zabronione przez państwo! w Polsce takiego zakazu
        nie mają i niewykluczone że mają do nich dostęp nawet bardzo nieletni!).
        Niestety, środki zaradcze proponowane przez pedagogów są bezlitosne: totalny i
        konsekwentny szlaban, warto uczynić z tego zasadę nie do złamania dla dziecka.
        Łatwiej jest to zrobić, kiedy się w tym artykule poczyta na temat wpływu takich
        gier na psychikę dziecka.
    • eleanorrigby Re: Wielka miłość - komputer. 13.02.05, 13:52
      Tyle się mówi o wpływie brutalnych scen w filmach czy grach komputerowych na
      psychikę dzieci.Przytaczane są te czy inne badania,zdarzenia,nawet morderstwa
      popełnione jakoby po wpływem...A ja się zastanawiam,czy to aby na pewno tak
      jest?Czy gry lub filmy oswajają ze śmiercią?Czy powodują wzrost agresji?Czy
      sprawiają,że dzieci czy ludzie dorośli zaczynają przenosić te zachowania z
      rzeczywistoci wirtualnej do realu?Czy powodują wzrost poczucia zagrożenia?Czy
      na pewno?Widok śmierci,krwi,zwłok w komputerze czy nawet w telewizji to nie to
      samo,co ten sam widok w rzeczywistości.Gdyby tak było,to nasi żołnierze nie
      wracali by z Iraku okaleczeni psychicznie.Śmierć byłaby dla nich czymś
      powszednim i normalnym.A nie jest.Gdyby tak było,nie byłoby problemu z
      udzielaniem pomocy rannym w wypadkach,ba,pewnie nie byłoby gapiów-cóż,śmierć
      zwykła rzecz,widziałem wczoraj w dzienniku lepszy wypadek...A jednak tak nie
      jest...
      Jako dziecko jeździłam z dziadkiem na polowania.Widziałam martwe
      zwierzęta,pomagałam babci je oprawiać.Nie wypaczyło to mojej psychiki,ale też
      nie przygotowało do widoku np.sekcji człowieka. Widziałam martwe
      zwierzaki,widziałam jak giną...a jednak, kiedy jako studentka biologii miałam
      zabić mysz nie mogłam tego zrobić.To była rzeczywista myszka,nie wirtualna i to
      ja miałam zabić....Tego się nie da pomylić z grą czy filmem.Co do poczucia
      zagrożenia-kiedy byłam mała,właśnie wynaleziono bombę neutronową,nasiliła się
      zimna wojna.O tym czasem słyszałam w rozmowach dorosłych,w radio i bałam się.Bo
      nikt ze mną nie rozmawiał,nie wyjaśniał.Może więc rozmowa,bycie z
      dzieckiem,tłumaczenie są tym czynnikiem,który sprawia,czy doznaje ono jakiejś
      szkody czy nie?
      Może się mylę,ale psychika ludzka to taka skomplikowana sprawa...o mózgu trochę
      nam mówi neurologia,czy neurobiologia,ale psychologia...czy ja wiem?Dziś ta
      teoria,jutro inna...dzisiaj to dobre w wychowaniu dzieci,jutro co innego..
      Były i będą jednostki agresywne,ale im do wyzwolenia agresji pewnie wystarczy
      cokolwiek,książka,gazeta,audycja radiowa,opowieść kolegów..
      My nie mamy w domu brutalnych gier,bo takich po prostu nie lubimy.Telewizora
      też nie mamy,ale kupujemy gazety,a dzieci czytają.Tylko że potem
      rozmawiamy...może to jest najważniejsze?..
      Kasia
      • eleanorrigby Re: Wielka miłość - komputer. 13.02.05, 14:04
        A jeszcze przyszło mi do głowy,że im głębiej zajrzymy w głąb dziejów,tym życie
        było bardziej brutalne i tym mniej przed tym życiem chronione były
        dzieci.Obserwowały śmierć,chorobę,głód,czy wojnę nie na ekranie komputera,ale
        tuż obok,we własnym domu.Czy przeżywały traumę?Czy stawały się przez to
        okaleczone psychicznie?Agresywne?Kto to wie...ale chyba jakoś żyły,skoro żyjemy
        my,ich potomkowie...
        Kasia
        • jol5.po Re: Wielka miłość - komputer. 13.02.05, 21:25
          Ech i zdarzało się w histori, że ludziska schodzaili się na publiczną egzekucję, bo co rozrywka to rozrywka, a chleba i igrzysk wołano juz w starozytnoscismile))
          Ale jest coś niepokojącego w szybkości rozgrywania gier komputerowych, braku refleksji, a sile w refleksie - li tylko. Same wiecie jaką siłę przyciągania ma komputer i internet, cięzko dorosłemu nad tym zapanowac. Więc ekran migocze i mozna przesiedzeć - już nie minuty a godziny itp. itd. A to już powazny kawałek życia - co można robić przez ten czas, który może się niebezpiecznie bez odpowiedniej kontroli zwiąkszać?? Mam wyostrzoną uwagę, nakierowaną na poszukiwanie wroga, przy okazji kanalizuję energię - działam mechanicznie. Nie wiem czy to ma związek z agresją - podwyższa ją?? Nie wiem jak działa komputer na mózg młodego gracza (bardzo jestem ciekawa artykułu z ergo - dzieki Jola, jutro spróbuję zdobyć) który przegina z czasem - ale na pewno czas idzie jak woda. Ten czas jest cenny - więc na pewno dawkowanie.
          Nie wiem jak działa komp. na mózg, ale czytała gdzieś jak działa tv - wiem, że tam fale odbierane przez mózg działają w sposób usypiająco - uspokajający. Jest to takie specyficzne odziaływanie (nietypowe dla człowieka, łowcy, wyczuloego na ruch, bo kiedyś dzięki wyczuleniu na bodźce przeżywał na sawannie, bo nie dał sie zaskoczyć wrogowi-zwierzęciu, bo patrząc w tv rusza się w polu widzenia, a nie trzeba się ruszać, więc jest zaspokajana pierwotny odruch/reakcja patrzenia na ruszjące się bodźce, bez wysiłku, więc przynosi przyjemność). To specyficzne przyjemno - uspokajające odziaływanie jest jednak dziwne, bo wstając od telewizora nie odczuwamy, że jesteśmy wypoczęci. To właśnie zbadali naukowcy, że telewizyjne fale nie odziaływują w sposób przynoszacy odpoczynek, a zmęczenie, mimo pozornej przyjemności i uspokojenia. No i mogą też uzależniać własnie przez swoje specyficzne odziaływanie. (ale ja mam tvwink
          zebrało mi sę na refleksje, przepraszam, ze przydługawą i może zdziebko nieskładną, ale nie jestem ekspert, fajnie się tak czasami powymadrzać, a tu dzici za plecami szalejąsad( może im jakąś bajke włączyć???
          pozdrawiam Jola
          • eleanorrigby Re: Wielka miłość - komputer. 13.02.05, 22:20
            No właśnie,nie tylko przychodzili sami,ale i dzieciaki ze sobą ciągnęli.Chociaż
            kto wie,może były jakieś mamy,które zabraniały synom oglądania turnieji
            rycerskich? wink
            To prawda,że komputer potrafi zjadać czas,ale czy książka nie?Oj,zdarzało się
            przesiedzieć do rana...A czy warto,to już inna sprawa.Ja znam też badania,w
            których mówi się,że dzieci grające w gry komputerowe są inteligentniejsze,mają
            lepszy refleks i szybciej się uczą od tych,które nie grają.W dodatku u nas
            często zdarza się, że gra powoduje chęć sięgnięcia po książkę albo nauczenia
            się czegoś-naszemu Kubie znakomicie zwiększa motywację do uczenia się
            angielskiego.Tyle że u nas nie gra się w "strzelanki",ale jeśli gry-to
            strategiczne,albo wymagające rozwiązywania zagadek,z rzadka jakaś platformówka
            typu Kangurek Kao-typowo dla rozrywki czego nie uważam za jakieś wielkie
            zło.Pamiętajmy też,że kiedyś to samo co teraz o komputerach, a wcześniej o
            telewizji mówiono...o książkach-kiedy druk upowszechnił się na tyle,że czytać
            mógł każdy.Więc ja bym się za bardzo nie martwiła,bo człowiek to istota,która
            do wielu rzeczy potrafi się przystosować.No a brak możliwości polowania na
            sawannie trzeba sobie jakoś wynagrodzić. smile
            Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka