Ten okropny perfekcjonizm

20.07.05, 21:20
Cześć.Jestem na tym forum po raz pierwszy. Jestem mamą 3 dziewczynek. Dręczy
mnie problem, o którym nie mogłam tu przeczytać, a może poprostu przeoczyłam.
Mianowicie chodzi o perfekcjonizm w wychowywaniu dzieci. Ciągle chcę być w
tym najlepsza ale chyba głównie z powodu otoczenia. Wciąż słyszę np. od mojej
mamy <ty jak byłaś mała to tego nie mogłaś, to taka byłaś grzeczna> itp. Nie
ukrywam, że mama dobrze mnie wychowała, b.dobrze się uczyłam, nie sprawiałam
żadnych kłopotów no cud dziecko (ale tylko ja wiem ile to sprawiało mi
trudności). Ja niestety nie mam cierpliwości do moich dzieci, a bardzo bym
chciała żeby były "idealne". Nie mam czasu na nic, nie chce mi się bawić z
dziećmi, uczyć je czegoś mądrego, chcę tylko posiedzieć w samotności choćby
tylko 1 godzinę. Ale z drugiej strony chcę być matką perfekcjonistką, która
ma czas dla dzieci, umie się z nimi bawić i normalnie rozmawiać, a nie tylko
po nich krzyczeć z byle powodu. Nawet nie umię opisać tego wszystkiego
słowami. Poradźcie co ja mam robić bo sama nie umię już ze sobą wytrzymać.
Mariola.
    • joanka741 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 08:37
      Mariola wyluzuj smile) się. Zameczysz siebie i dzieci. Nie mozesz wychowujac
      dzieci patrzec co inni mówia (nawet mama).
      Ja tak patrzyłam ale mi juz przeszłosmile.
      Teraz jak mi ktos mówi nachalnie co ON by zrobł na moim miejscu z dziecmi, to
      zapraszam do pomocy. Od razu najczęsciej ta osoba znika razem ze swoimi
      pomysłami.smile)))
      Z drugiej strony jak chcesz tylko siedziec w ciszy i spokoju to moze jesteś juz
      przemeczona i potrzebujesz pomocy do dzieci, choc na tą godzinke dziennie-pod
      warunkiem ze nie bedziesz sprzatacsmile)i prasować
      Może zamiast mieć SUPER porzadek, SUPER GZRECZNE dzieci, SUPER zadowolonych
      krewnych itd.itp. lepiej zwolnic i byc mama która cieszą wspolne wycieczki do
      lasusmile), i która nie przystawia dzieci do 1 poprzeczkismile.
      Nie wszystkie Twoje dzieci muszą byc super zdolne.Ja sobie tak tłumacze ze moze
      moja córeczka będzie świetną fryzjerką!
      A moze mój syn np chce zostac piekarzem np., wymyslam oczywiście teraz.
      Jak każda mama chcialabym aby dobrze sie uczyli i skonczyli dobre studia i
      mieli dobrą pracesmile)
      Ale...... przeciez nie obraze się na swoje dzieci jak co innego wybiorąsmile)
      To jest takie trudne, pogodzić swoje wyobrażenia z tym co się dzieje naprawde.
      Tak samo zachowanie dzieci.
      Mój srodkowy synek jest czasem bardzo niegrzeczny, najczęsciej kiedy zaczyna
      sie u niego choroba, albo kiedy jest bardzo zmęczony.
      Ja to rozpoznaje i jeżeli ta złość wynika z tych przyczyn to staram sie nie
      wściekać.
      Własnie wtedy ludzie na mnie dziwnie patrzą........, a ja wiem że musze szybko
      do domu i dac mu cos dobrego do zjedzenia, a najlepiej połozyć i przytulić i
      przejdzie.
      Moze troszkę platamsmile)( ale nie wiem jak to ładnie ubrać w słowasmile)
      Ja tez jestem taka nerwową mama i te dobre rady do siebie moge pisaćsmile)
      Niestety tez krzycze czasem bez potrzeby.
      Staram się to zmienić-czasem się udaje -czasem niesmile)
      Ogólnie ani krzyka ani klapsy nie sa dobrymi metodamismile), sprawdziłam.
      Zawsze efekt przynosiła rozmowa i próba wytłumaczenia.
      Przynajmniej na jakis kompromis można wtedy iść.
      Czasem jak dzieci mi swoje argumenty przedstawia to nawet dochodze do wniosku,
      że robie z igły widły.
      Niestety musze juz kończyćsmile), bo wariuja, ale nie mysl ze jestes jedyna mama
      co ma taki problemsmile)
      Moze się lepiej poczujesz ze świadomością że nie jesteś dziwnasmile)
      Pozdrawiam baaaaaaaaardzo serdecznie
      • mamaanieli Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 10:51
        Musisz sama sobie wypracować wzorzec wychowania i postępowania. Zastanów się co
        jest dla ciebie ważne, co priorytetowe w wychowaniu dzieci, i czy czasami nie
        jest tych rzeczy zbyt dużo. To trudne, ale możliwe, przetestowałam...
        Nie wolno się spinać na idealną matkę idealych dzieci, bo TAKICH NIE MA. Inna
        sprawa - co to znaczy ideał matki i dziecka? Czy nie wymyśliłaś sobie
        jakiegoś "posągu", pseudowartości?
        Wiesz, jak urodziłam Anielkę przezywałam straszne chwile, po prostu straszne,
        no bo się kurcze nie dawało być ideałem (jakim zawsze byłam, bo MUSIAŁAM być)
        mając małego brzdąca z temperamentem, kończąc renomowane studia i próbując
        utrzymać dom na wysokim poziomie. Tylko się frustrowałam i stresowałam. Na
        domiar złego musiałam włożyć w kieszeń ambicje zawodowe (a wydawało mi się
        wcześniej, ze to nie będzie konieczne)... Załamka. No i jeszcze Anielka -
        której się całkowiecie nie imały mądre rady i książki pedagogiczne ( i tak jest
        do tej pory....). I to w sumie ona, Anielka, nauczyła mnie rozumu. Musiałam się
        nauczyć, żeby nie zwariować. Nauczyłam sie też zdrowego egoizmu - tzn. jak nie
        mam ochoty czytać dzieciom - nie czytam. Jak jestem zbyt zmęczona żeby robić
        obiad z dwóch dań - gotuję makaron z mrożonymi warzywami (pycha, swoją drogąsmile.
        Wolę wyjść z dzieciakami na spacer niż przesadzać ze sprzątaniem. Itd. itp.
        Oczywiście, nie jest tak, ze mój wcześniejszy perfekcjonizm nie daje znać o
        sobie, a (wygórowane...) ambicje nie dybią na mój dobry humor... Oj, nie... Ale
        uczę sie juz z tym żyć. POzdrawiam. AGATA

        Ps. A dobrze wychowane dziecko, według mnie, to dziecko samodzielne, otwarte na
        ludzi, które poradzi sobie w życiu, a przy tym nie podepcze innych. Dobre
        stopnie w szkole, czyste ubranko i maniery to nie wszystko. pa
        • mariol73 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 12:28
          Dziękuję za odpowiedź i rady. Czasami myślałam, żeby pójść sama do psychologa
          dzięcięcego właśnie bez dzieci, bo sądzę,że problem nie leży w ich zachowaniu
          ale w moim. Co one mogą poradzić na to jak się ich wychowuje przecież biorą
          wzorzec ze swojej strasznej matki. Czasami mówią mi, że chciałyby zamieszkać u
          babci, bo ona jest lepsza nie krzyczy, wychodzi na podwórko i takie tam
          przyjemności. Dodam, że praktycznie sama je wychowuję, bo mąż stale w pracy, a
          jak już jest w domu to wcale mi nie pomaga. Jest jak kameleon, bo nieraz jest
          dla nich przyjemny, a za chwilę potrafi skarcić tak, że chce mi się płakać, bo
          jest mi ich żal. Denerwują mnie również uwagi np. mojej szwagierki, czy
          bratowej,(rok temu urodziły im się pierwsze dzieci), które wciąż powtarzają mi,
          jakie moje dziewczynki są niegrzeczne czasami nawet próbują same je skarcić
          chociaż tak naprawde nic złego nie robią. Ale gdy skarcę je w ich obecności to
          skolei obgadują mnie przed innymi jaka to ja jestem zła. I powiedzcie jak tu
          żyć normalnie, jak tu porządnie wych. małe jak tu taka wstrętna presja
          otoczenia. M.
          • mamaanieli Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 12:55
            olać presję, mówiac brzydko! Zobaczymy jak szwagierki, siostry czy inne mamuśki
            będą sobie radziły z właśnymi - oczywiście kiedy przyjedzie odpowiednia pora
            na "niegrzeczne" zachowania. Kazdy jest mądry w teorii i w stusunku do cudzych
            dzieci. Anielka - zupełnie obiektywnie - nie jest "grzecznym" dzieckiem. Robię
            co mogę żeby ją okiełznać, ale czasem zastanawiam się czy ma to JAKIKOLWIEK
            sens... Temperament ma nieprawdopodobny... Julek tez niezłe ziółko rośnie - ma
            1.3 a wymusza rykiem jak dwulatek. Ale w sumie to fajne dzieciaki, sympatyczne
            i wesołe, mają duże poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. I jak oglądam
            czasem "ułożone" dzieci znajomych, to naprawdę nie zazdroszczę. I jeszcze
            jedno - zazwyczaj takie "ułożone" urywają się z łańcuszka nagle i bardzo
            dramatycznie. Pa
            • verdana Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 16:17
              Przepraszam bardzo, ale co to znaczy "perfekcyjna matka"?
              To, jak rozumiem, taka matka, która nie zwraca uwagi na siebie, tylko wychowuje,
              wychowuje i wychowuje. Jej dzieci sa zawsze grzeczne, zawsze zadbane , zawsze
              zabawione i wyedukowane we wszystkim co istnieje na świecie.
              A potem "perfekcyjna matka" tłumaczy, że młodość poswięciła dla dzieci, a one
              jakieś takie dziwne, niewdzięczne.
              Bo nie ma dla dziecka nic gorszego niż matka-perfekcjonistka, szczególnie taka,
              która dąży, aby dzieci były idealne. Idealnych i grzecznych dzieci nie ma, poza
              umoralniajacymi bajeczkami.
              Dobra matka to taka, co czasem przytuli, czasem pokrzyczy, czasem się pobawi, a
              czasem zamknie drzwi i zapowie, że temu, kto jej przeszkodzi w odpoczynku, łeb
              oberwie.
              Do takiej matki potem się przychodzi, bo wiadomo, że to człowiek, nie maszyna.
              Że ma własne uczucia i potrzeby. Jej dzieci pomogą (bo zmęczona), a
              "perfekcyjnej" - nie, bo nie nauczyła, ze i ona jest człowiekiem i potrzebuje
              pomocy.
              Precz z "perfekcyjnymi matkami!!!!". Precz z "idealnymi dziećmi" (z których
              wyrastają niewiarygodne dzumdziowate panienki i maminsynkowie, niezdolni do
              małżeństwa. Niech zyją normalne, złoszczące się i kochajace matki i normalne
              dzieci, które czasem są grzeczne, a częściej wręcz przeciwnie!
              • mamaanieli Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 16:48
                SWIĘTE SŁOWA, VERDANO:
                "Precz z "perfekcyjnymi matkami!!!!". Precz z "idealnymi dziećmi" (z których
                wyrastają niewiarygodne dzumdziowate panienki i maminsynkowie, niezdolni do
                małżeństwa. Niech zyją normalne, złoszczące się i kochajace matki i normalne
                dzieci, które czasem są grzeczne, a częściej wręcz przeciwnie!
                Precz z "perfekcyjnymi matkami!!!!". Precz z "idealnymi dziećmi" (z których
                wyrastają niewiarygodne dzumdziowate panienki i maminsynkowie, niezdolni do
                małżeństwa. Niech zyją normalne, złoszczące się i kochajace matki i normalne
                dzieci, które czasem są grzeczne, a częściej wręcz przeciwnie!"


                To będzie od dzisiaj mój oficjalny manifest!!!! Dziękuję!!!!
                • kalina1 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 19:09
                  Witaj imienniczko ...jak ja to wszystko rozumię kiedyś też byłam w takiej samej
                  sytuacji wszystko musiało być naj małe dzieci a w domu czysto ,pieluchy
                  prasowałam gotowałam ach! bo teściowa ciągle gadała jakie to ona śnieżnobiałe
                  pieluchy wieszała a sąsiadow wisiały czarne że aż wstyd itd.... i wtedy moja
                  koleżanka [u ktorej zawsze był artystyczny nieład w mieszkaniu] zadała mi
                  pytanie co ja pamiętam z dzieciństwa, czy porządek w mieszkaniu ? i co teraz
                  wspominam z tamtego okresu ? [moje pierwsze dzieci są już dorosłe] i gdybym
                  wtedy nie skożystała z pomocy psychologa , ktory uświadomił mi że ludzie na
                  tyle będą ingerować w moje życie na ile ja sama im pozwole ......i jeszcze
                  pokazał mi że problem tkwi we mnie samej .........nie było łatwo zmienić
                  starych nawykow , pamiętam kartki powkładane w rożne miejsca w domu żeby
                  przypominały mi nad czym mam pracować co jest najważniejsze a co
                  drugoplanowe , .......i teraz kiedy wychowuje młodsze dzieci już wiem co jest
                  pierwszoplanowe , ...nieważne że w kuchni jakby tajfun przeszedł , ale cała
                  rodzina piecze ciastka , i potem razem sprzątamy jak umiemy , ale wszyscy
                  jesteśmy szczęsliwi ,i to są dla nas te ważne chwile ......
                  jeszcze czasem zdaża mi się chciec być naj , ale wtedy myślę o wspolnym
                  pieczeniu albo o wspolnej grze choćby w chinczyka ..................

                  pozdrawiam Mariola
                  • mamuska_03 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 20:28
                    Dziewczyny, czytając wasze wypowiedzi wychodzę (teraz mogę to powiedzieć) z tej
                    prościutkiej dróżki na ta piękną pokręconą. Sądzę, że nie łatwo będzie mi się
                    zmienić, bo lata praktyki odcisnęły już swoje piętno na mojej psychice.
                    Najtrudniejsze dla mnie będzie lekceważenie opini tych życzliwych pań sąsiadek,
                    bo z rodziną jako tako sobie radzę, ale do obcych ludzi mam dystans jeżeli
                    chodzi o zwracanie im uwagi(wynik wychowania mojej mamy). Bardzo piękne są
                    twoje słowa Verdano i bardzo bym chciała, żeby tak było ale pisze się zawsze
                    łatwo, a praktyka czasami zadziwia. Chciałabym mieć taką silną wolę i
                    konsekwencję w działaniu jak ty Mariolu. Ale im więcej wypowiedzi słyszę o tym,
                    że wy też popełniałyście takie błędy jak ja to troszkę lepiej się czuję i
                    myślę, że nie jestem ze swym problemem sama. Dziękuję.
              • joanka741 Re: Ten okropny perfekcjonizm 23.07.05, 08:01
                Verdano jak ja Ci dziękuje za te słowa, zreszta wszystkim dziekuje.
                Usmiałam się i stwierdziłam ze jestem jednak dobrą mamasmile),
                szczególnie ten tekst ze łeb oberwę jak wejdą do pokoju.smile))....
                A tak na powaznie to MACIE RACJE!!!!!!!!!!!!!!
    • nata76 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 18:54
      VERDANA, ale TY świetnie to wszystko ujęłaś!!!!!MAMOANIELI, podpisuję się
      ręcami i nogami!!!!!!!pod w/w manifestem!!!!!!!
      Ja byłam wychowywana przez rodzicow na "grzeczną dziewczynkę". NIGDY, never
      ever, jamais, mai nie zrobię tego dzieciom!!!!!!!!!!Mają być NIEGRZECZNE, czyli
      normalne. Mająsię smiac .psocic, po prostu życ,a nie naginacssiędo czyis
      wymagań.....Nie bede też idalną "pefekcyjną' matką, bo chcę byc matką
      zwyczajną ,a nie cyborgiem. Kocham byc z dziećmi,ale tez uwielbiam być sama.
      Olać szwagierki, sąsiadki, konwenanse i polski mit "grzecznej dziwewczynki".
      pozdrawiam,nata
    • mariol73 Re: Ten okropny perfekcjonizm 21.07.05, 21:28
      Witam dziewczyny ,przepraszam, że dopiero teraz się odzywam po tylu waszych
      odpowiedziach. Jestem pod wielkim wrażeniem, że są również mamy takie jak ja,
      które mają\miały te same problemy(kalina1, mamuska_03). Fajnie, że możecie
      pomóc nie tylko mi ale również innym. Chętnie skorzystam z waszych rad i
      postaram się wytrwać przy tym ogłoszonym przez was manifeście.
      Mariola.
Pełna wersja