tytuł może "nieteges", ale mam dylemat, więc się Was poradzę.
Kiedy urodziłam pierwszego synka, to choć zakładałam, że drugie będzie na
pewno, to buty postanowiłam kupować dla dzieci zawsze nowe. Bo to dla stopy
najzdrowsze. Ubranka moga być używane, ale buty nie. I Mateuszkowe buty,
zawsze z dobrych firm oddawałam innym dzieciom, których mamy chciały. I jak
urodził się Kołajek, to też zaczełam kupować nowe buty. Ale kupno nowych dwóch
par to juz spory wydatek, a trzech to...
same wiecie.
Z lata zostały Mateuszowe sandały i adidasy w stanie naprawdę dobrym, bo z
naprawdę dobrej firmy. i tak się zastanawiam: a może to nie jest takie złe,
zeby jednak dzieci nosiły obuwie po sobie? wiadomo, że pierwsze, czy drugie
butki muszą byc nowe, ale potem?. Te zimowe Kołajka też chyba się nie
zniszczą, jesli nadal czas będziemy spędzać w domu

, więc też szkoda
wyrzucić, kosztowały sporo.
Jak W rozwiązujecie ten problem? macie doświadczenie. Czy nózki się nie
pokrzywią od butów brata? Może jednak wyrzucać?
Kalpa