Dodaj do ulubionych

potrzeba całkowitego odizolowania się

05.05.08, 12:20
Na studia wyjechałam do Lublina, 5 lat samotnego zamieszkiwania.
Po studiach wróciłam do rodziców, ale po roku wyprowadziłam się do
własnego mieszkania na 1,5 roku.
Lubiłam ciszę, samotność, spokój. Przyzwyczaiłam się do tego.
Zawsze byłam trochę inna. Ani dyskotek, ani głośnej muzyki.
Spokojne i miłe koleżanki. Cisza w górach czy w lesie to były
szczyty mego szczęścia.

Potem był ślub, Julka, Dominika, Mikołaj.
Wciąż jestem w kieracie. Wciąż hałas. Wciąż ktoś coś chce.

Potrzebuję ciszy. Mąż już to zauważył, wreszcie zrozumiał i pomaga
jak może.
Często bierze wszystkie dzieci na spacer, ja zostaję i dobrze mi z
tym wink
Teraz znów Mikołaj jeszcze mały, więc nie za bardzo jest możliwość
dłuższej mojej samotności.
Pewnie pamiętacie jak dwa lata tamu mąż zabrał dziewczynki na
tydzień do dziadków, a ja zostałam sama (z brzuchem). Cudownie było!
Rok temu zostałam tylko z Mikołajem i ciszę miałam, jak spał, a to
już coś smile

Czy Wy, dziewczyny, też macie taką potrzebę odizolowania się czy
samotności? Jak sobie z tym radzicie?
Bo ja się tak zastanawiam, czy to nie egoizm z mojej strony...
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 05.05.08, 19:58
      Mam to samo smile
      Do tego uczniowie w szkole ciągle gadają.
      Odpoczywam w drodze do pracy jadąc samochodem. Tylko trochę to
      mało...
      • luxnordynka Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 05.05.08, 20:16
        bardzo mam taka potrzebe. Z tej przyczyny, tak ustawilam sobie
        dzien, ze wojtusia usypiam juz o 19.00 (co z tego ze wstaje o 5-
        6.00, ta potrzeba ciszy i samotnosci jest silniejsza niz snu), a
        toalete starszakow i czytanko, tudziez powazne rozmowy o minionym
        dniu zostawilam mezowi, a on to lubismile). od 19.20 do 23.00 mam w
        domku cisze i samotnosc, oczywiscie jest jeszcze maz, ktory domaga
        sie rozmow, tulenia ale to juz nie codziennie, no i ja tez to lubie,
        pozdrawiam, Ewa
      • luxnordynka Zuzanno, 05.05.08, 20:18
        moj maz zmienil prace miesiac temu z nauczyciela na biurowa. To
        niesamowite, jak ta zmiana na niego pozytywnie wplynela, juz nie
        ucisza dzici przy kazdej okazji, sam z nimi szaleje ze uszy puchna
        (dawniej bylo to nie do pomyslenia). No niestety niedlugo straci te
        pracesad((((, ale to juz temet na inny watek. Pozdrawiam, Ewa
        • karinka21 Re: Zuzanno, 05.05.08, 22:28
          Kurcze, nordynko mam nadzieję, że się wszystko poukłada, czego Ci bardzo życzę!!
          A co do mojej izolacji. Jest mi potrzebna bardzo, niestety szanse mam w tej
          chwili żadnesad Nikogo w sumie w około, aby choć na godzinę wziął mi dzieciaki. W
          dodatku Oliwka choruje i nawet jak w dzień Tymuś śpi, to ona jęczy, a wieczorem
          moja Wiktoria łazikuje, nawet teraz nie śpi. Wynika z tego mój wieczny bój o
          spokój w domu, którego nie ma. Jestem kłębkiem nerwów, każdy potrzebuje czasem
          być sam. Ja nawet w toalecie mam towarzystwo i ciągłe skargi, pukanie, płacz,
          eh. Nie umiem sobie tego sama poukładać.
    • nata76 Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 06.05.08, 10:25
      Tez tak mam i zawsze miałam. Lubie byc sama ze soba. nigdy sie nie
      nudze i bardzo mi brakuje samotnosci. Daltego tez musze dbac,aby co
      jakis czas zostac SAMA< wyjsc sama, zamknac sie na godzine w
      łazience sama albo cos,bo inaczej raczej ze mna nie zadzieracwink))
      • zuzanna56 Nordynko 07.05.08, 18:50
        Tak to już jest u nauczycieli, moja mama nauczycielka całe życie nas
        uciszała...
        Pisz co u was. Zyczę aby wszystko się wam ułożyło. Pozdrawiam.
    • anna_sla Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 10.05.08, 18:32
      też tak mam i jak nie mogę dostaję szału..
      • liada Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 10.05.08, 20:13
        Taaak. Ja też często o tym marzę...
    • mamajudo Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 11.05.08, 16:11
      Powiem Wam, kochane, że ucieszyło mnie to, że nie ja jedna wink
      Całkiem serio! Bo zaczęłam sie naprawdę zastanawiać, czy ze mną
      wszystko w porządku, bo przecież zawsze marzyłam o gromadce dzieci
      i miało być tak łatwo, miło i przyjemnie, a że nie zawsze jest,
      no to może ze mną coś nie tak...?
      Takie czasem mam myśli, pewnie dlatego, że dzieci najstarsze coraz
      starsze są i coraz to inne, trudniejsze sprawy i problemy wychodzą.

      Jak człowiek jest dzieckiem, to marzy o byciu dorosłym.
      A jak jest dorosłym, to marzy o cofnięciu się w przeszłość wink
      Czy to może tylko: kobieta zmienną jest. He he.

      Miłej niedzieli!
      • mamaszostki Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 12.05.08, 17:17
        zdecydowanie wszystko jest z Tobą w porządku.
        czasami mam ochotę po prostu wsiąść w samochód i pojechać przed
        siebie, olać sterty brudnych naczyń, kłócących się nastolatków i
        ryczące brzdące.
        kiedyś dostawałam po prostu szału, ale od nienawda funkcjonują u nas
        sobotnie wieczory dla rodziców.
        czyli- dzieciaki zajmują się sobą, przeważnie starsze młodszymi (tak
        wiem, jestem wyrodną matką zmuszającom dzieci do zajmowania się
        rodzeństwem) a my z mężem mamy wieczór dla siebie (kino, spacer,
        cokolwiek!) czasem po prostu siadamy w parku na ławce i delektujemy
        się ciszą. polecam wszystkim. jak dotąd przez te 2, 3 godziny moje
        stado nie wytłukło się nawzajem, ani nie zdemolowało domu, a ja
        wracam wypoczęta i nawet za nimi stęskniona.
        • yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy Re: potrzeba całkowitego odizolowania się 29.05.08, 13:19
          WSPÓŁCZUJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka