Dodaj do ulubionych

jakoś nie czuję się WIELOdzietna

09.10.08, 17:42
spodziewałam się zawirowania w domu, problemów organizacyjnych, braku czasu na
makijaż i dłuuugą kąpiel, a tu nic.
Nic się nie zmieniło, nadal prowadzę życie z kalendarzem w ręku, ale WSZYSTKO
jest do ogarnięcia.
Spodziewałam się hałasu, bałaganu w domu, ale to też jest do ogarnięcia. Obiad
ugotowany, ciasto upieczone.
Mniej czasu dla dzieci, eeeetam, Kamila w chustę i na plac zabaw, z Karolką na
ćwiczenia, nadal Karolka uczy się w domu, z Kubą też mam czas żeby się pouczyć....

To przerażające bo miałam nadzieję że czwórka da mi tak w kość że nie będę
miała ochoty na powiększanie rodziny. A tu nic smile

Uciążliwe są choroby, bo choruje jedno czy dwoje, a jest problem z pozostałymi
dziećmi, bo nie ma kto ich odprowadzić do szkoły czy na zajęcia.

wiem że jeszcze nie raz będę miała ochotę wyskoczyć przez okno lub uciec w
siną dal, ale póki co jest ok big_grin
Obserwuj wątek
    • tolka11 Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 09.10.08, 20:18
      >czwórka da mi tak w kość że nie będę
      miała ochoty na powiększanie rodziny.

      A co, już o tym myślisz?
      Też mi się tak wydawało 3 czy 4 to już raczej nie robi różnicysmile I
      tak bałagan i hałas przy trójce obłędny.
      Fajnie to napisałaś.
      My się już zdecydowaliśmy na czwarte, mam tylko 2 problemy:
      -fatalne wyniki badań - dominujący fenotyp męża, co oznacza znowu
      konflikt serologiczny i miesiące w szpitalu (znowu wcześniak)
      -pracuję, a wtedy to wszystko nie jest tak do ogarnięcia.
      I czekam na relacje na blogu, bo tam pustką wiejesmile
      • nata76 Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 09:19
        Hanti,bo ty jestes kobieta-cyborg i pewnie z dziesiątka bys podobnie
        pisała!!!!!!Podziwiam Cie.
        Mam nadzieje,ze i ja napisze podobny post za jakis kilka tygodni,
        jak oczywiscie kiedykolwiek urodzewink)))
        Wydaje mi sie,ze moze byc troche gorzej,jak małe zacnie byc
        mobilne...ale pewnie wszystko jest do ogarniecia. Pozdrawiam Cie
        HANTI serdecznie i podziwiam!!!!!!!!
    • olusia56b Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 10:07
      Ania, ty jesteś naprawdę niesamowita, ja z dwójką nie daję rady, a
      ty swieżo po porodzie i tak sobie swietnie radzisz smile a juz to
      ciasto upieczone to mnie zupełnie rozwaliło! Chyba się sklonowałaś,
      że jesteś w stanie sie ze wszystkim wyrobić smile
      Chyba musze sie wziąść w garść! tylko na początku ciąży, to tylko
      bym spała i spała....
    • anna_sla Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 13:20
      póki co najmłodsze nie chodzi i nie woła "daj!", hehe
      • mama.rozy Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 14:33
        to fajnie,bo ja z trójką też jakoś daję radę,najmłodsza ma już pół
        roku,jest mobilniejsza,a robi się coraz...milej.na pewno zdecydujemy
        się jeszcze na jakiegoś potomka...na razie w kośc dają mi bardziej
        trzy koty i przygarnięty szczeniak(nie miałam serca wyrzucic to
        teraz mam).dzieci są łatwiejsze w opanowaniu.pozdrawiam.
        • natalia433 Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 15:11
          Hanti Ty to wogole jesteś super zorganizowanasmile

          ja tak miałam przy trzecim, myślałam że pojawienie się kolejnego
          dziecka będzie istną rewolucją a tu się okazało że wcale nie
          odczuliśmy jakoś szczególnie pojawienie się małej, jeśli chodzi o
          zorganizowanie sie to jest nawet lepiej, ja dodatkowo pracuję w domu
          przy komputerze kiedy mała śpi lub spokojnie sie bawi a i tak zawsze
          zdążam z zakupami,obiadem itp. Bardzo mnie kusi w przyszłości aby
          mieć jeszcze jednego maluszka ale na chwilę obecną to nierealne
          niestety z wielu względów.
          • andaba Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 20:51
            Hanti, poczekaj, jak bedziesz miała czoro w szkole, zmienisz zdanie smile
            Małe dzieci, mały kłopot. Jak miałam czwórke i żadne do szkoly nie chodziło, to nie wiedziałam co z czasem robić. Pół życia spedzałam na relaksujacych spacerkach po parku, drugie pół na czytaniu (troche dzieciom, troche sobie)
            Dodam, że dzieci nie zaprowadzam, bo poza najmlodszym chodzą same, nie odrabiam z nimi zadań, nie chodzę na dodatkowe zajęcia, bo załatwiają to we własnym zakresie. Ale juz samo odgrzewanie pięć razy obiadu jest wystarczjaco upierdliwe.
            • sylviek1 Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 10.10.08, 21:29
              Aniu, Ty jesteś po prostu SUPER MAMAsmile) Po Tobie widać szczęście z posiadania takiej gromadki..... Ale na blogu pustki..... Pozdrowienia dla całej rodziny - no i oczywiście dla Kamilkismile)
              PS. A jak radzi sobie SUPER TATA w nowej roli poczwórnego Ojca Dzieciom??smile)
            • wiga1968 Re: Do andaby 11.10.08, 10:25
              A po co Ty kobieto odgrzewasz po 5 razy obiad? Dzieci wracają ze szkoły, robią
              sobie kanapki, a obiad jest dopiero, gdy wszyscy są w domu (łącznie z mężem).
              Tak jak mówi mój teść - za jednym zasiadem kolacja z obiadem, czyli o godz. 17.30.
              Mam 7 dzieci uczących się smile i choć dzieci wracają nieco wcześniej, ale czekamy
              z obiadem na męża.
              A jak dzieci idą do szkoły, to dopiero luz. Cisza, spokój... no nie do końca, bo
              jeszcze 2 maluchów zostaje w domu wink.
              • andaba Re: Do andaby 11.10.08, 10:34
                Wszystkich to ja mam w domu często o 20. Na obiad, zwłaszcza dla maluchów troche za późno. Zresztą za późno dla wszystkich - gdyby tak nie dać niektórym obiadu o 13 to wyżarliby wszystko z lodówki - taniej wychodzi zapchać obiadem smile
                • wiga1968 Re: Do andaby 11.10.08, 14:14
                  andaba napisała:

                  Zresztą za późno dla wszystkich - gdyby tak nie dać niektórym obiad
                  > u o 13 to wyżarliby wszystko z lodówki - taniej wychodzi zapchać obiadem smile
                  Rzeczywiście, masz rację smile
                  • hanti Re: Do andaby, mój przykładowy dzień :D 11.10.08, 18:55
                    plan na poniedziałek jest następujący big_grin

                    Wstaję rano, szykuję śniadanie, myję dwie młodsze sztuki i już o 7:40 mam
                    autobus, bo o 9 muszę być z Karolką na rehabilitacji (jedziemy oczywiście
                    wszyscy). Karolka kończy o 10 więc przed 12-stą będziemy w domu. Kuba zjada
                    zupę, ja w tym czasie szykuję mu jedzenie, po raz kolejny ubieram dziewczynki i
                    idziemy odprowadzić na 12:30 Kubę, potem plac zabaw, o 15 siadam z Karolką do nauki.

                    17:30 odbieramy z laskami Kubę, cudny to dzień, bo w poniedziałki nie ma
                    treningu, wiec o 18 jesteśmy w domu i zabieram sie za kąpiel, kolację czytanie
                    itd big_grin

                    Wierz mi marzę o tym żebym nie usiała jeździć z kompletem na ćwiczenia, żeby
                    sami do szkoły poszli itd
    • w_iika Re: jakoś nie czuję się WIELOdzietna 12.10.08, 11:19
      Ha, bo wszystko zalezy od "jakosci" dzieci smilesmilesmile Moze Twoje sa nastawione na pobyt w rodzinie wielodzietnej. Ja mam tylko dwojke i na kapiel czasu nie mam, nawet prysznica wziac nie moge na spokojnie, bo starszak chadza spac okolo 21-22 (20m-cy, egzemplarz trudny spaniowo od poczatku zycia), i zaraz budzi sie na karmienie polroczniak (egzemplarz wzorcowy spaniowo, natomiast niepoprawny cycohol...)... I szlag mnie trafia, bo mam dosyc prysznica w towarzystwie dzieci, a od pol roku mam tak niemal codziennie sadsadsad I rano, i wieczorem...
      • hedonka a ja owszem, a ja tak :) 13.10.08, 08:59
        nie, żebym się nie wyrabiała, rzeczywiście w pewien sposób jest łatwiej, niż
        przy dwójce, w domu czyściej i ciasto częściej (jakoś tak to działa), ale
        wieczorem czuję się, jak worek kartofli, nie z przepracowania, ale ze zmęczenia
        ilością interakcji w ciągu dnia,
        ja mam pewność, na następne nie mam już miejsca mentalnego smile
        • luxnordynka Re: a ja owszem, a ja tak :) 13.10.08, 23:16
          Hanti, mam podobne obserwacje smile... I juz tak przywyklam do naszej czworki, ze
          to wcale mi sie duzo nie wydaje. Dopiero jak na ulicy ludzie zaczepiaja mnie
          pytajac czy to wszystko moje, to sobie uswiadamiam, ze to juz male stadko... Ale
          Ci ludzie to sa bardzo zyczliwi, naprawde. Ja tez w chuscie glownie Maryske
          nosze a wozek z Wojtkiem pcham. czasem tylko, jak mam ochote cos fajnego ubrac
          co do chusty nijak pasuje wkladam Maryche do Phila, ale nie jest tak zadowolona,
          jak w chuscie smile). No i chusta sprzyja powrotowi do figury, co widac na Twoim
          blogu, Ewa
          • luxnordynka Hanti, 13.10.08, 23:22
            jeszcze jedno. Prowadze bardzo podobny tryb zycia, moze poza rehabilitacja (ale
            mam co innego w zamian) i czytaniem dla starszakow, ktore juz od dawna przejal
            maz. Jak radzisz sobie w sytuacjach chorob? Ja niestety musze wychodzic nawet z
            chorymi dziecmi poodprowadzac satrszakow do szkoly i to czasem 3-4 razy
            dziennie. Na szczescie maluchy na razie lapia same przeziebieni (choc ostatnio
            mamy zapalenie ucha). Juz sama nie wiem czy sie hartuja przez to czy raczej beda
            tracic odpornosc. Ja nie moge wysiedziec w domu wiec nawet jak mi intuicja
            podpowiada, ze nie mam wychodzic to i tak wychodze, zreszta wyjscia nie mam.
            czasem jednak sie martwie, ze szkodze takim trybem zycia dzieciom? Ewa
            • bibba Re: Hanti, 13.10.08, 23:32
              ech, no w koncu nikt nam nie zrzucil czworaczkow - dzieci dochodzily
              po jednym (z wyjatkiem blizniakow jedej mamy powyzej smile)
              i mialysmy czas nauczyc sie zyc z jednym, dwojka, trojka i czworka
              (piatka i szostka!).

              luxnordynka - u mnieto samo - spedzilam sobotnia noc i niedziele w
              szpitalu z najmlodszym, dusil sie, jest na antybiotyku i nadal
              chodzi ze mna do szkoly ze starszakami. nie mam wyboru.
              dodatkowo moj maz regularnie wyjezdza, np teraz go nie ma, i wowczas
              zakupy robie rowniez z chorymi (jesli sa). nie lubie tego, zwlaszcza
              targania ich na zakupy, ale jest jak jest.

              pozdrawiam serdecznie was obie
            • hanti Re: Hanti, 14.10.08, 08:41
              mi się wydaje że dzieci się przez to hartują, chociaż jak biegałam do szkoły z
              zagulutaną dwutygodniową Kamilką to miałam mieszane uczucia, ale i innego
              wyjścia nie miałam.
              Ostatnią poważniejszą chorobę zaliczyła Kinia w grudniu zeszłego roku, więc
              takie bieganie z katarem i kaszlem nie wpływa na nich źle.
              Zostaję w domu tylko wtedy kiedy muszę postawić bańki, albo któreś z dzieci
              dostaje antybiotyk, no ale już nie pamiętam kiedy tak było
    • luxnordynka Bibbo, Hanti 14.10.08, 21:10
      troche mnie pocieszylyscie, zwlaszcza, ze nasze dzieci tez malo choruja. Ale
      ostatanio po 10 mies. wojtek zlapal jakis katar, nawet nie mocny, nie uciazliwy,
      a w czwartek przeszlo na ucho, w niedziele na drugie, meczy sie bardzo, my z
      nim. Zastanawiam sie czy to nie efekt tego wychodzenia z domu, ale wyjscia nie
      mam, Ewa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka