spodziewałam się zawirowania w domu, problemów organizacyjnych, braku czasu na
makijaż i dłuuugą kąpiel, a tu nic.
Nic się nie zmieniło, nadal prowadzę życie z kalendarzem w ręku, ale WSZYSTKO
jest do ogarnięcia.
Spodziewałam się hałasu, bałaganu w domu, ale to też jest do ogarnięcia. Obiad
ugotowany, ciasto upieczone.
Mniej czasu dla dzieci, eeeetam, Kamila w chustę i na plac zabaw, z Karolką na
ćwiczenia, nadal Karolka uczy się w domu, z Kubą też mam czas żeby się pouczyć....
To przerażające bo miałam nadzieję że czwórka da mi tak w kość że nie będę
miała ochoty na powiększanie rodziny. A tu nic
Uciążliwe są choroby, bo choruje jedno czy dwoje, a jest problem z pozostałymi
dziećmi, bo nie ma kto ich odprowadzić do szkoły czy na zajęcia.
wiem że jeszcze nie raz będę miała ochotę wyskoczyć przez okno lub uciec w
siną dal, ale póki co jest ok