Witajcie, wiem, ze życie weryfikuje wiele planow, ale mimo to zwracam sie do
wszystkich mam, ktore postanowily na zawsze zajmowac sie dziecmi i domem. Sa
takie? Jeszcze 1,5 roku temu pracowalam i nie wyobrazalam sobie inaczej,
lubilam swoja prace, byla moja pasją, ale i tak zawsze marzylam, zeby nie
musiec pracowac i moc byc w domu z dzieciakami. W Polsce, ze wzgledu na
finanse, politykę prorodzinna bylo to niemozliwe. Gdy wyemigrowalismy okazalo
sie, za zasilki na wychowanie dzieci przekraczaja pensje meza i cieszylam sie
ta mozliwoscia bycia w domu, chlonelam z radoscia wszystkie domowe zajecia.
Ale bylo/JEST fajnie! Po roku takiej sielanki uswiadomilam sobie, ze moze
NIGDY juz nie wroce do pracy. Istnieje taka mozliwosc i w sumie na razie nie
przeraza mnie ona, zwlaszcza ze, mam nadzieje, nie bedzie takiej finansowej
potrzeby. Z drugiej strony moze byc trudno, mi psychicznie. Choc maz docenia
moja prace w domu, mnie jako kobiete tez (ostatnio, zebym "nie czula sie tylko
mamą", pojechal po ciezkim dniu pracy do h&m i kupil mi sliczna wizytowa
sukienke. Tak mnie tym ujął i zaskoczył, choc pewnie duzo czasu minie jak ja
zaloze, tzn zakladam ją dla męża tylko, na razie

). Jak Wy sobie radzice ze
swiadomoscią, ze juz NIGDY? Miewacie tęsknoty za pracą zawodową? Pisze ten
post teraz, bo koncowka zimy zle na mnie dziala psychicznie, zwlaszcza jak
widze znajome, ktore posylaja juz swoje ostatnie dziecko, drugie, do
przedszkola i szukaja pracy, suną autostradami same, ubieraja sie elegancko,
pija kawe, zartujac ze znajomymi z pracy-takie tam błahostki

. Myślę, ze
znajde sobie jakies zajęcie niepełnoetatowe, niezarobkowe, może, po odbyciu
kursu jezykowego, zatrudnie sie gdzies jako wolontariusz? Albo postawie na
regeneracje sil i ciala i bede korzystac czesciej z basenu, innych sportow,
nie wiem, na razie ten obcy kraj, w ktorym nie znam mozliwosci zajecia czasu,
przeraza mnie troche, no i koniecznosc nauczenia sie luksemburskiego (na razie
posluguje sie niemieckim, bo tu prawie kazdy zna-to jeden z jezykow
urzedowych) , ale czuje ze luksemburski przydalby sie bardziej. Napiszcie cos
o sobie, chyba, ze nie ma tu mam ktore podjely juz taka ostateczna decyzje
zajmowania sie domem do konca swych dni, hehe. Pozdrawiam, Ewa
Ps. wiem, ze jest forum kur domowych, ale nie chce sie wciagac, bo czasu nie
mam, moze kiedys