Dodaj do ulubionych

Kury domowe "for ever"

28.02.09, 09:54
Witajcie, wiem, ze życie weryfikuje wiele planow, ale mimo to zwracam sie do
wszystkich mam, ktore postanowily na zawsze zajmowac sie dziecmi i domem. Sa
takie? Jeszcze 1,5 roku temu pracowalam i nie wyobrazalam sobie inaczej,
lubilam swoja prace, byla moja pasją, ale i tak zawsze marzylam, zeby nie
musiec pracowac i moc byc w domu z dzieciakami. W Polsce, ze wzgledu na
finanse, politykę prorodzinna bylo to niemozliwe. Gdy wyemigrowalismy okazalo
sie, za zasilki na wychowanie dzieci przekraczaja pensje meza i cieszylam sie
ta mozliwoscia bycia w domu, chlonelam z radoscia wszystkie domowe zajecia.
Ale bylo/JEST fajnie! Po roku takiej sielanki uswiadomilam sobie, ze moze
NIGDY juz nie wroce do pracy. Istnieje taka mozliwosc i w sumie na razie nie
przeraza mnie ona, zwlaszcza ze, mam nadzieje, nie bedzie takiej finansowej
potrzeby. Z drugiej strony moze byc trudno, mi psychicznie. Choc maz docenia
moja prace w domu, mnie jako kobiete tez (ostatnio, zebym "nie czula sie tylko
mamą", pojechal po ciezkim dniu pracy do h&m i kupil mi sliczna wizytowa
sukienke. Tak mnie tym ujął i zaskoczył, choc pewnie duzo czasu minie jak ja
zaloze, tzn zakladam ją dla męża tylko, na razie wink). Jak Wy sobie radzice ze
swiadomoscią, ze juz NIGDY? Miewacie tęsknoty za pracą zawodową? Pisze ten
post teraz, bo koncowka zimy zle na mnie dziala psychicznie, zwlaszcza jak
widze znajome, ktore posylaja juz swoje ostatnie dziecko, drugie, do
przedszkola i szukaja pracy, suną autostradami same, ubieraja sie elegancko,
pija kawe, zartujac ze znajomymi z pracy-takie tam błahostkismile. Myślę, ze
znajde sobie jakies zajęcie niepełnoetatowe, niezarobkowe, może, po odbyciu
kursu jezykowego, zatrudnie sie gdzies jako wolontariusz? Albo postawie na
regeneracje sil i ciala i bede korzystac czesciej z basenu, innych sportow,
nie wiem, na razie ten obcy kraj, w ktorym nie znam mozliwosci zajecia czasu,
przeraza mnie troche, no i koniecznosc nauczenia sie luksemburskiego (na razie
posluguje sie niemieckim, bo tu prawie kazdy zna-to jeden z jezykow
urzedowych) , ale czuje ze luksemburski przydalby sie bardziej. Napiszcie cos
o sobie, chyba, ze nie ma tu mam ktore podjely juz taka ostateczna decyzje
zajmowania sie domem do konca swych dni, hehe. Pozdrawiam, Ewa

Ps. wiem, ze jest forum kur domowych, ale nie chce sie wciagac, bo czasu nie
mam, moze kiedyssmile
Obserwuj wątek
    • mama5plus Re: Kury domowe "for ever" 28.02.09, 10:32
      Luxordynko zglaszam sie na szybko wink
      Moze nie `for ever` bo istnieje mozliwosc ze gdy dzieci beda
      starsze czy z gniazd wyfruna, bede potrzebowala dodatkowych zajec by
      swoj dzien wypelnic i mam rozne plany na ten kolejny etap, ale nie
      pociaga nie czar niniejszej wizji wink

      szukaja pracy, suną autostradami same, ubieraja sie elegancko,
      > pija kawe, zartujac ze znajomymi z pracy-takie tam błahostkismile.


      Jakies dodatkowe kursy - owszem i zdecydowanie praca z domu, moze
      nasza wymarzona farma eko.
      Z ukonczonymi studiami nie mam co wiazac planow (jestem po
      romanistyce) bo czas robi swoje a i sam kierunek obecnie, z
      perspektywy czasu, okolicznosci i doswiadczenia, wydaje sie byc
      coraz mniej wymarzony wink
      Jestem w domu od 13 lat, i pracuje glownie dla domu, pomijajac
      jakies kursy, wolontariat, prace na zlecenie ( z domu)
      I... coraz bardziej to lubie a zaczynalam juz optymistycznie. smile
      Ucze sie cale mnostwo i jest to nieustanny rozwoj i satysfakcja.
      Maz tez to bardzo docenia a nasze zycie nie toczy sie w takim
      pospiechu. Ale kazdy ma inne potrzeby wiec moge mowic tylko za
      siebie i z wlasnego doswiadczenia.
      • mama5plus Re: Kury domowe "for ever" 28.02.09, 10:36
        OT
        pozwolilam sobie zajrzec do linku- przeurocza z Was rodzina!! big_grin
    • ruda73 Re: Kury domowe "for ever" 01.03.09, 22:02
      Nie wiem, czy podchodzę pod kurę domową "for ever", bo w sumie pracuję sporo,
      codziennie od 20.00 do zazwyczaj 2.00, bywa że w weekendy też, ale z domu i
      codziennie modlę się w podziękowaniu za tę możliwość, ze mi się tak udało i że
      CAŁY DZIEŃ mogę być w domu i z dziećmi. Podejrzewam, że z czasem będę też
      pracować w dzień, ale również w domu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa,
      chociaż w mojej pracy nie ma awansów, konferencji itd. I nie zamieniłabym tego
      na nic innego. Mam nadzieję, że już tak zostanie.
      Pamiętam piosenkę, do której linka kiedyś luxnordynko wkleiłaś, później wkleiła
      go pola (jestem mamą, to moja kariera...). W mojej poprzedniej pracy wiązano ze
      mną wielkie nadzieje, projekty itd i do dziś nie mogą zrozumieć dlaczego dzieci
      i dom. Nieważne. My rozumiemy...
    • rycerzowa Re: Kury domowe "for ever" 02.03.09, 00:00
      No tak - nigdy nie mów nigdy.
      Dla dzieci zostajemy w domu, i dla dzieci - trzeba kiedyś będzie z tego domu wyjść.
      Skoro celem wychowania jest wprowadzenie dziecka w życie, to uczestnictwo w
      szeroko rozumianym życiu społecznym, w społecznym podziale pracy, pewnego dnia
      okazuje się koniecznością. Bo wychowuje się przez przykład.
      Ale to później.
      Teraz trzeba się cieszyć każdym dniem spędzonym z maluchami. Teraz jesteście im
      potrzebne w domu.
      Potem - w pracy.
      I wcale nie chodzi o pieniądze.
      • luxnordynka Re: Kury domowe "for ever" 02.03.09, 08:05
        Rycerzowa, wlasnie nie chodzi o pieniadze. U mnie to chyba taki lek, ze moze
        bede chciala wyjsc z domu a nie bedziue takiej mozliwosci al;bo tak sie zasiedze
        z dziecmi ze braknie mi odwagi, mobilizacji, ze strach przed nieznanym zwyciezy
        i juz taka, moze nawet zadowolona, ale nie do konca spelniona, zostane, no
        coz.... Jakby nie bylo, domowe pielesze czasem uposledzaja energie do zmian, Ewa
        • rycerzowa Re: Kury domowe "for ever" 02.03.09, 10:24
          luxnordynka napisała:

          > tak sie >zasiedze z dziecmi ze
          braknie mi odwagi, mobilizacji, >ze strach przed nieznanym zwyciezy

          Rozumiem.
          Ale już przekonałaś się, że DZIECI dodają odwagi, sił, że mobilizują. Prawda?
          Potem będzie tak samo w treści, choć inaczej w formie.

          A w ogóle - jak mówi Pismo - dzień jutrzejszy będzie miał swoje troski.
          Jak na razie, "domowe pielesze" absolutnie nie upośledziły waszej energii do
          zmian, np. mieszkania.smile

          To naturalne,że po roku nieustannych zmian nie marzy ci się kolejna rewolucja w
          życiu.
          Na wszystko przyjdzie czas.


          • agathea Re: Kury domowe "for ever" 04.03.09, 22:19
            Witam,
            to i ja przyłączę się do dyskusji. Kiedy pięć lat temu zaszłam w
            ciążę z pierwszą córeczką postanowiłam poświęcić się wychowaniu
            dzieci (wiedziałam, że chcemy mieć dwójkę) i od razu po
            macierzyńskim napisałam podanie o maksymalny wymiar urlopu
            wychowawczego. Po 3-ch latach urodziła się druga córa i wiem, że
            napewno zostanę z nimi do końca przysługującego mi urlopu czyli
            jeszcze do września 2011 a potem...? Wielka niewiadoma : wrócić do
            pracy czy nie (mam to szczęście, że jestem nauczycielką mianowaną i
            nie grozi mi wywalenie z pracy). Ale wiem też, że młodsza córeczka
            będzie miała wtedy dopiero 4 lata i musiałaby pójść do przedszkola a
            po złych doświadczeniach ze starszą nie bardzo mi się to uśmiecha.
            Dlatego też poważnie biorę pod uwagę rezygnację z pracy do czasu,
            gdy obie dziewczyny będą chodzić do podstawówki. Boję się
            oczywiście, że trudno będzie się wdrożyć z powrotem do pracy po tylu
            latach ale pocieszam się swoją koleżanką nauczycielką, która wróciła
            do pracy po odchowaniu dzieci i twierdziła, że to była najlepsza
            decyzja - była przy dzieciach, kiedy jej potrzebowały a teraz, gdy
            są już na studiach ona może spokojnie realizować się zawodow. Była
            naprawdę szczęśliwa.
            • rene41 Re: Kury domowe "for ever" 04.03.09, 23:06
              A mi jest dobrze w domu z dziecmi smileNiemam kariery pracy
              niewiem czy tak zostanie na zawsze ale narazie napewno zostaje z dziecmi .Oni sa moim zyciem szczesciem sa wszystkim co kocham .
    • hanti Re: Kury domowe "for ever" 25.04.09, 19:37
      jeszcze kilka lat temu powiedziałabym że chcę być w domu i dla domu.......minęło
      troszkę czasu i coraz częściej myślę sobie żeby chociaż kila dyżurów w miesiącu
      wziąć. Sama nie wiem, póki Kluska jest małą to temat tylko do przemyśleń wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka