Dodaj do ulubionych

powrót samolotem-koszmar:(((

31.07.09, 16:14
Dziwię sie ze zyje. Przyjechalismy na lotnisko o 13.30, bo samolot
mial odlot o 15.00. Okazalo sie ze ma opoznienie dwugodzinne ale
odprawe paszportową trzeba zrobic. Przemeczylam sie wiec z 4 dzieci
3 i pol godziny. Uratowala nas kaplica ekumeniczna, bylo tam cicho,
dość ciemno i byla wykladzina, wiec marysia i sobie tam pospala i
poraczkowala. O 16.45 komunikat, że samolot wystartuje o 18.00.
Zalamalam sie, zrobili kolejna odprawe i wpuscili nas do malenkiego
pomieszczenia z mala iloscia krzesel, beton na podlodze, wiec
marysia caly czas na rekach, to juz 5 i pol godziny na lotnisku.
dali nam prowiant - princessę orzechową i soczek ze slomką. W sam
raz jedzonko dla niespelna rocznego dziecka, zreszta dla trzylatka
tez niezbyt. Potem dorzucili jeszcze rogaliki takie pakowane-czysta,
zywa chemia. I znow sie cieszylam, że jeszcze karmię, ale pozostale
dzieci byly glodne, zreszta marysia też. Nastepny komunikat byl o
19, że samolot nie wystartuje, a na kolejny komunikat trzeba
poczekać pol godziny. Ludziom nerwy puscily, prawie do rekoczynow
dochodzilo. O 19.00 wojtus wszedl do wozka i zasnął, Marysie
zapakowalam do chusty i tez sie zdrzemnęla. starszaki caly czas
graly w jakies gry slowne (jak dobrze ze zawsze ich tego uczylam,
jednak czasem bawie sie z dziecmi, a juz oskarzalam siebie, że
jestem złą mamą). Ostatecznie wylecielismy o 20.30. ( godzin
spedzilismy na lotnisku z tego wiekszosc w malutkim pomieszczeniu.
Trzymalismy sie niezle,, raz marta krzyknela na krzysia bo najechal
jej plecakiem na noge, a ja na to spokojnie; "Martusiu w takich
sytuacjach wkurzają sie tylko prostacy", nie powiedzialam tego
swiadomie, ale wszyscy ludzie zamilkli i przestali wrzeszczeć na
niewinna stewardesę. Wiecie, ja bylam w najtrudniejszej sytuacji-
sama z 4 dzieci i w sumie znieslismy to chyba najlepiej, maluchy
nawet nie plakaly... Jak zobaczylam męża na lotnisku to sobie
odpuscilam i doslownie zalalam sie łzami i tak plakalam jeszcze
kilka godzin... w samolocie stewardes nawet nie pomogl mi wlozyc
bagazy na polki pod sufitem i nie zrobil tego ze zlosci tylko z
jakiegos braku empatii, smarkacz, nieodpowiedni czlowiek na
nieodpowiednim stanowisku! Wlasnie staramy sie o zwrot kosztow
podróży, trzymajcie kciuki! Wrocilismy oczywiscie chorzy, bo kilka
osob kaszlalo, a w takim malym pomieszczeniu wiadomo... Wojtus na
antybiotyku, Marysia walczy z wirusami. Ciesze sie ze juz jestem w
Luxe, na razie mam dosyc podrózy i klaustrofobii sie nabawilam, Ewa
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: powrót samolotem-koszmar:((( 31.07.09, 23:27
      no widzisz jaka z Ciebie rewelacyjna mama!! Współczuję przeżyć i widzę, że z
      Ciebie prawdziwa mama-hardkor!!
      • mama.rozy Re: powrót samolotem-koszmar:((( 01.08.09, 08:03
        no właśnie,dzielna babeczka jesteś!zdrowiejcie i odpoczywajcie.
    • bibba Re: powrót samolotem-koszmar:((( 01.08.09, 16:15
      wow. nie na moje nerwy takie podroze, bylabym prostakiem w takiej
      sytuacji.
      gratulacje za zimna krew, calusy dla dzieci, dzielne sa bardzo.
      • zuju2 Re: powrót samolotem-koszmar:((( 02.08.09, 21:51
        Jesteś niesamowita,
        podziwiam i pozdrawiamsmile
        • chiyo28 Re: powrót samolotem-koszmar:((( 03.08.09, 08:19
          za jakiś czas zapomnisz o kszmarze i polecicie znowu smile

          Ps. chyba bym tam lotnisko rozniosła, gdyby mi tyle z dziećmi
          przyszło czekać. Ale wiem, co czujesz, bo czesto latałam do Włoch w
          czasach, gdy strajkowali. Przezycia podobne wink
          • rene41 Re: powrót samolotem-koszmar:((( 05.08.09, 01:36
            Matko jedyna wspołczuje no i trzymam kciuki zeby sytuacja nigdy wiecej niemiała miejsca . A o zwrot walcz smile
    • xxe-lka Re: powrót samolotem-koszmar:((( 06.08.09, 12:18
      Też byłam w podonej sytuacji tylko z dwójką a nie czwórką dzieci.
      Trauma szybko przeszła i już więcej sie taka obsuwa na lotnisku nie
      powtórzyła
      Stewarda poprosiłabym o pomoc gdyby była potrzeba, mi też jak latam
      sama z dziećmi nikt specjalnie się z pomocą nie wyrywa - ale jeśli
      potrzebuję to werbalizują tą potrzebęwink
      Aha i nie przyszłoby mi do głowy żeby zdenerwowanych, umęczonych
      ludzi nazywać prostakami i jeszcze dzieciom takie teksty sprzedawać.
      No ale ja też bohaterki nie grałamwink
      Nie wiem jaki był powód opóźnienia, ale nie macie większych szans na
      zwrot kosztów.
    • sli-maczek Re: powrót samolotem-koszmar:((( 06.08.09, 22:08
      No to mi szczeka opadla na podloge. U mnie rodzina prawie mi oltarz
      postawila, ze ja sama z dwojka przylecialam smile Ja jakos nie widze w
      tym az takiego wyczynu. W koncu na codzien sobie radze to niby czemu
      nie w samolocie? Ale na pewno jest to meczace i po prostu poklon w
      Twoja strone, ze z czworka!!! O matko! Jestes po prostu chyba moja
      idolka! Czytalam Twoje posty i jestem pod wielkim Twoim wrazeniem!
      Pozdrawiam
      • znowu_mama Re: powrót samolotem-koszmar:((( 17.08.09, 23:58
        10 minut temu czytałam o Twoim dzielnym przylocie, a teraz ten
        wylotuncertain Cóż, ja okazałabym się chyba największym prostakiem, bo mnie
        samo czytanie o czymś takim z równowagi wyprowadziłosmile
        Super jesteś, mamo, podziwiam i zazdroszczę stalowych nerw.
    • przeciwcialo Re: powrót samolotem-koszmar:((( 19.08.09, 08:42
      Współczuje, szczególnie tych chorób po.
    • rycerzowa Samochodem też może być koszmarnie 22.03.10, 00:11
      Zaliczyliśmy i my "komunikacyjną" przygodę.

      W pierwszy marcowy weekend coś nas podkusiło wybrać się do córki!
      Pomysł szalony.
      Raz, że jeszcze zima.
      Dwa, że to bardzo daleko, prawie tysiąc km.
      Trzy, że mąż świeżo po radioterapii, więc nie całkiem w pełni sił, a ja nie mam
      prawa jazdy.

      Ale tęsknota za córką, wnusiem, ciekawość ich nowego domu - zwyciężyła.

      Trudno, najwyżej będziemy częściej robić postoje, a jak pod koniec mąż
      zasłabnie, to zięć po nas wyjedzie.

      Z początku jechało się lepiej, niż przypuszczaliśmy. W Polsce jeszcze śniegi,
      ale u Niemców już wiosna. Mąż czuł się dobrze, około 18 przekroczyliśmy granicę
      Danii. Jeszcze godzinę, dwie i uściskam ukochaną córkę.
      W Danii jeszcze biało, autostrada jak zwykle prawie pusta.

      Niestety, jakoś tak szybko zapadł zmierzch i niemal od razu posypało gęstym
      śniegiem. Po kwadransie śnieżyca zamieniła się w zamieć.
      Widzieliśmy tylko światła samochodu przed nami. Jechaliśmy środkiem
      trzypasmowej autostrady, w koleinach po tym aucie przed nami.
      Modliliśmy się, by czasem za wcześnie nie zjechało. Widoczność zero.
      Znaki drogowe przysypane śniegiem, na szczęście mieliśmy GPS.

      Nagle, przed Kolding, utworzył się gigantyczny korek. Zablokowane w zaspach
      tiry, dziesiątki porzuconych aut, przysypanych śniegiem. Przekonaliśmy się,że
      Duńczycy na Jutlandii naprawdę nie kupują zimowych opon, koła ich aut kręciły
      się bezużytecznie na ośnieżonej jezdni.
      Tkwiliśmy w tym korku kilka godzin, śnieżyca szalała, zięć przez komórkę podawał
      nam komunikaty, z których wynikało, że przyjdzie nam czekać aż do roztopów...
      A my ? Aby nie tracić ducha, śpiewaliśmy dziarsko patriotyczne pieśni -
      wojskowe, harcerskie, żeglarskie.

      Do celu dotarliśmy koło północy.
      Stęskniony wnusio, czekając na nas, dawno zasnął na kanapie przy kominku.

      Spędziliśmy z nimi dwa wspaniałe dni, pogoda piękna,wydawało się, że w drodze
      powrotnej już nic pechowego nam się nie przytrafi.
      O naiwni!
      Rano przed podróżą okazało się, że Półwysep Jutlandzki pokrywa gęsta mgła,
      autostrada zablokowana z powodu wypadków.
      Przyszło nam przedzierać się przez lokalne duńskie drogi podczas typowo duńskiej
      mgły.
      Ale to był dopiero początek przygód...

      Do domu dotarliśmy około północy, czyli z kilkugodzinnym opóźnieniem, z gardłami
      zdartymi od patriotycznych śpiewów...
      • marrakuja Re: Samochodem też może być koszmarnie 22.03.10, 07:24
        Rycerzowa, jesteście wspaniali Ty i Twój mąż!Uśmiałam się, mam
        nadzieję, że Wy też z humorem podchodzicie po czasie do takiej
        podróży...cholera, ale chyba warto było co?
        serdecznie pozdrawiam i tęsknię a swoją mama, którą na szczęście
        zobaczę już w tym tygodniu. Na szczęście moja podróż to tylko 100
        km wink
        M.
        • luxnordynka Re: Samochodem też może być koszmarnie 22.03.10, 12:51
          no niezle smile, dzielni jestescie bardzo i wciaz mlodzienczo zakręceni
          i spontaniczni. czekamy na dalszy opis przygod w drodze powrotnej.
          Jakos nie moge sobie wyobrazic, co jeszcze moglo sie wydarzyc skoro
          to dopiero poczatek, Ewa
          Ps. No ja po tym locie jeszcze na samolot sie nie odwazylam, wole
          jechac 16 godzin autem niz poltorej godziny samolotem. W piatek
          nasza podroz.
          • mamumilu Re: Samochodem też może być koszmarnie 22.03.10, 13:29
            No to mnie zniechecilas do latania - a juz sobie planowalam, ze jak urodze, to
            sie zapakuje sama w samolot i polece z dziecmi jak maz urlopu nie bedzie mial -
            w koncu co za roznica z 2 czy 3 smile Nie wyobrazam sobie jednak takiego poslizgu -
            oj dalabym dzieciom zly przyklad, bo ja krewka jestem - tym bardziej chyle czolo
            przed Twoim opanowaniem.
    • modrooczka Re: powrót samolotem-koszmar:((( 22.03.10, 15:34
      Ewa, podziwiam, współczuję a na waszym miejscu zniszczyłabym linie lotnicze.
      Albo przynajmniej zatruła życie domagając się odszkodowania. Ja sobie jeszcze
      dluuugo nie wyobrażam podróży samolotem całą rodziną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka