Dodaj do ulubionych

do gospodyń domowych

11.08.09, 16:24
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6876915,Sfrustrowane_panie_domu.html

Co myślicie, odnieście prosze do siebie, Ewa
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 20:53
      według mnie trochę tendencyjny(oczywiście musiała być oaza i neo),ale dużo w tym
      prawdy,o której na tym forum czasem się mówi(pisze).przecież wiemy,że nie jest
      łatwo,ale pomiędzy codzienną martyrologią w domu a byciem superwszystkim na
      każde zawołanie jest gdzieś normalność,codzienność,czasem szara,czasem w innych
      odcieniach.moze warto mieć kogoś zaufanego,kto w porę dostrzeże,że coś się
      dzieje nie tak?
      ja też jestem w domu z dziećmi,trójką,mąż całymi dniami w pracy,bo dojeżdża do
      pracy pociągiem, i jak wychodzi o 6 rano to jest najwcześniej na 19 z
      powrotem.akurat tak nam wypadło.lubię dom,ale nie wariuję z tego powodu,potrafię
      kilka dni nie sprzątać i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.potrafię
      powiedzieć dzieciom,że jestem zmęczona,a mężowi,że wieczorem czytam i niech się
      z tym pogodzismilei stereotypowo jesteśmy w Domowym Kościele,bo brakuje nam
      formacji a bycie katolikiem niedzielnym nam nie wystarcza.do tego mamy stado
      psów i kotów.
      innym tematem jest depresja,na którą można zapaść i nie mając dzieci...
      trzecia fala feminizmu ma sie podobno zająć sytuacją kobiet chcących być w
      domu,tymi,które chcą prowadzić tzw.tradycyjny model,do czego ma oczywiste prawo
      i wcale nie musi gotować na wodzie mineralnej(czy tam jakiejś).dać kobiecie
      wybór,tak naprawdę,żeby nie musiała się wstydzić,że lubi,to,co robi.
      dużo tego,ale to temat-rzeka.
      pozdrawiam.
    • sli-maczek Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 20:58

      Ja mam tylko dwoje, roznica wieku niewielka,i poki co depresji to u
      mnie nie spowodowalosmile. Moze jeszcze dzieci za malo...Prace zawodowa
      zostawiam wlasnie chwilowo (jestem architektem) na rzecz chowania
      mlodszego, a wlasciwie obojga. Mysle intensywnie o trzecim...rozmowy
      z mezem trwaja. Mysle, ze kobieta w artykule pomocy za bardzo od
      meza nie miala, to raz, a dwa- moze slaba psychicznie, a moze za
      bardzo sobie wmowila ze gotowanie zupy to cos zlego. Ja slyszalam od
      cioci wlasnej opinie, ze nieambitna jestem ze do pracy teraz nie
      wracam...wiec pewnie cos w spoleczenstwie tkwi takiego ze w domu z
      dziecmi to zle, nie w pelni ambitnie. Ja sie nie daje takim opiniom.
      Zostalo mi jakies 30lat do emerytury. Zdaze sie spelnic. A dzieciom
      czas trzeba poswiecic, a nie tylko wydac je na swiat. Gosia
      Zosia - 2,5
      Ludwiś - 9mcy
      ...i co dalej?
    • miacasa Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 21:24
      był czas, kiedy czułam, że macierzyństwo pogruchotało mi kręgosłup ale to był
      splot wielu okoliczności
    • anna_sla Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 22:17
      niestety przyznam się, że depresja to moje drugie imię. Przeszłam i depresje
      poporodową (po pierwszym dziecku) i wiem, że teraz też mam. Od grubo ponad roku,
      prawie dwa.. tylko, że ja jestem typ taki jak moja mama: "nie mam czasu na
      depresję", "to tylko zmęczenie, jeszcze trochę, podrosną, będzie lepiej". Ale
      nie piekę szynki, nie robię ciast, w domu nie mam perfekt! Depresja poporodowa
      to nie moja pierwsza depresja, więc wiem już, że dom może być 2 dni nie
      sprzątany wink obiad nie ugotowany. Kotlety na tydzień?? Ja mam pierogi zrobione
      na miesiąc czasu! Ostatni rzut zrobiłam wspólnie z mężem nawet i na 2 miesiące.
      Rozumiecie? Mam dwie z trzech szuflad zamrażarki zawalone własnymi pierogami big_grin
      jedna z ruskimi, druga z truskawkami big_grin Kiedy mam wolne w opiece nad innymi
      dziećmi, to mam najczęściej w domu syf, telefon wyłączony, domofon też, dzieci
      oglądają bajki co najmniej pół dnia wink a ja się regeneruję ;P Dziś dzieci tak
      szarpały moje nerwy, że myślałam, że nie wyrobię. Wysłałam dwójkę z trójki
      (trzecie chore więc skazane na dom) na 2 godziny do sąsiadki! Jej córa tak
      często u nas przebywa, że stwierdziłam, że może sąsiadka się nie pogniewa za tą
      dwójkę big_grin (ma dużo mniejszy metraż i jeszcze niemowlę w domu, więc same
      rozumiecie, dlatego raczej to jej córa u nas jest niż nasze u niej)..

      Nie no nie poddaję się. Znam problem, mąż mi pomaga bardzo jak tylko może, ja
      staram się oszczędzać i regenerować psyche jak tylko mogę, ale zmęczenie robi
      swoje. Bardziej mogłabym porównać siebie do typu kobiety B. co syczy pod nosem
      jak dzieci wybierają za długo bajkę big_grin bywa, że huknę na męża w podobny sposób,
      ale raczej bardzo bardzo rzadko. To prawda, życie towarzyskie zniknęło prawie, z
      różnych powodów właściwie. Ale nie jest tak, że nic nie robię dla siebie.
      Właśnie niedawno wydałam prawie tysiąc złotych na ciuchy, by wreszcie wyglądać
      nie "szaro" (czyli tak jak dotychczas!). Ja już stresów nie zagryzam, ale
      zastąpiłam to zakupami uncertain choćby głupi słoiczek na przyprawy za 2zł!!!

      Ba, chciałabym pójść do pracy. Tylko po co mi praca, z której zostanie mi tylko
      na waciki? To nie rozwiąże naszych problemów finansowych, które są priorytetem!
      Dlatego podejmuję się opieki nad innymi dziećmi.

      Mam uśmiech na twarzy, nie odstraszam, dzieci do mnie lgną i to nie tylko moje
      czy moi podopieczni, bo nawet dzieci sąsiadów. Staram się nie wyglądać na "uwaga
      mam depresję!" big_grin Tłumię ją w środku, kiedyś będzie lepiej! Przynajmniej jestem
      na etapie, że wiem iż śmierć poniesiona wskutek próby samobójczej to tylko łud
      szczęścia wink Niedawno młody sąsiad chciał popełnić samobójstwo. Wskoczył pod
      pociąg, i co? Przeżył!! Teraz jeździ na wózku inwalidzkim bez obu nóg!! To nie
      dla mnie, jestem tchórzem! Za ponad trzy i pół roku będzie lżej tylko muszę
      pilnować trzymania się planu. Jeszcze 3,5 roku mega wyrzeczeń i jakoś to będzie..

      A właściwie to czemu ma służyć ten artykuł? Bo w sumie puenty nie dostrzegłam
      właśnie pewnie przez ten "ból spowodowany myśleniem" big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • andaba Re: do gospodyń domowych 12.08.09, 19:59
        Długie to i nudne, przeczytatałam tylko parę akapitów. Nie bardzo wiem o co chodzi, podejrzewam, że dotczy to matek z wykształceniem i ambicjami - ja nie mam ani jednego, ani drugiego, więc tematu nie kumam. Pewnie, że gotowanie przez pół dnia po to, żeby zniknęło w ciągu 10 minut jest nudne jak cholera, ale na dobrą sprawę wszystko co robi się codziennie jest nudne.
        Pewnie, że czasem wolałabym częściej rozmawiać z ludźmi, nie tylko z dziecćmi, mężem, teściową i szwagierką (mieszkającą po sąsiedzku wielodzietną gospdynią domową), ale nie kosztem powrotu do pracy, wstawania o piątej, bądź niekładzenia się wcale, robienia tego co robię plus praca zawodowa, zaniedbywania dzieci. Ostatecznie istnieje forum - jak poczytam sobie pół godziny emamę, to stwierdzam, ze właściwie prawie wszystkie baby są tak głupie, że nie ma czego żałować, że nie mam z nimi kontaktu smile
        Depresji nie mam, a może to, że nie narzekam to włąśnie objaw depresji?
        • ukryta Re: do gospodyń domowych 27.08.09, 23:42
          andaba!
          za to zdanie: "jak poczytam sobie pół godziny emamę, to stwierdzam, ze właściwie prawie wszystkie baby są tak głupie, że nie ma czego żałować, że nie mam z nimi kontaktu"
          masz u mnie pomnik big_grinbig_grinbig_grin

          dziękuję! smile
    • nata76 Re: do gospodyń domowych 13.08.09, 08:43
      PRzeczytałam artykuł.

      Po pierwsze, andaba, ale fajnie napisałaś!!!PO prostu lubie
      Twoje podejscie do zycia. Fajnie, bez komplikowania sobie. A ile
      Twoja szwagierka ma dzieci? (To tak btw.)


      A teraz o artykule. Rozumiem,ze sfrustrowanie kobiet i depresja
      wynika w tm artykule z siedzenia w domu i monotonni zycia, która,
      pomimo wszystko, została "narzucona". Niby własny wybór tych kobiet,
      ale pomimo wszystko narzucony przez srodowisko...
      Czyli,walsciwie, artykul nie powinien byc o sfrustrowanej pani
      odmu,a raczej o kobiecie, ktora nie potrafi zyc po swojemu-
      parafrazujac:"grzeczna pani domu idzie do nieba, a niegrzeczna tam
      gdzie chce".
      Dziwi mnie tendencyjnosc artykułu, w sensie takim,ze jakby wina za
      depresje obarczaja, bardzo zreszta schematycznie, bycie w domu z
      dziecmi i codzienne czynnosci, i to jeszcze w zdrezeniu z róznymi
      krajami itp, tak jakby, jak pisze andaba, chodzenie do pracy,a
      zakładamy,ze nie wszystkie z tych kobiet maja prace megakreatywna,
      gdzie kazdy nowy dzien niesie nowe zmiany i adreninewink, było mega
      ekstytujace, codzienne wstawanie, ta sama praca, biurko itp.

      A za chwilke, jako kontynuacja tego artykułu powstanie kolejny, o
      sfrustrowanych mamach pracujacych i jak to one maja depresje, bo
      musza łaczyc etaty...To jesli chodzi o atykuł. Acha, przeciez te
      kobiety mogły wyposrodkowac...zwlaszcza, te zyjace nie w polsce, bo
      napewno mialy inna sytuacje finansowo-ekonomiczno- spoleczna.

      Problem depresji i sfrustrowania nie zaczal sie tutaj u tych kobiet
      wraz z monotonia zycia.
    • lodziazero Re: do gospodyń domowych 25.08.09, 21:43
      problem mnie nie dotyczzy. mysle ze dlatego ze pracuje zawodowo. i
      nie wyobrazam sobie ze po trzecim dziecku (grudniowe) nie wróce do
      pracy
      • donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 10:05
        wiesz lodziu, artykul czytalam dawno, ale z tego co pamietam, bylo w nim o
        mamach pracujacych szarpiacych sie miedzy byciem matka i pracownikiem takze

        anna-sla - idz do lekarza, po prostu
        depresja nie mija na zyczenie, pojawia sie i wraca, glupia nierownowaga
        chemiczna w mozgu zamienia zycie w ciezka orke, wiem cos o tym, jak boli kazdy
        ruch, kazda decyzja, pod skora klebi sie wkurzenie i zlosc i czlowiek zaciska
        zeby, zeby nie wybuchnac bo dzieci za wolno po schodach ida
        ja po prostu poszlam do lekarza
        i niemal z dnia na dzien zycie przestalo bolec
        gdzies zniknal bol istnienia, to co przygnebiajaco nudne stalo sie po prostu
        rutyna bez podtekstow, wstawanie 20 razy z kanapy w ciagu 10 minut, bo dzieciom
        daj pic, daj puzzle, wytrzyj pupe itp nagle nie stanowi najmniejszego problemu,
        tylek przestal wazyc tone

        wmawianie sobie ze to zmeczenie, ze minie, ze w koncu bedzie lepiej to mrzonka
        • donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 10:08
          btw dzieci przestaly mnie wkurzac, nie pamietam kiedy ostatnio mi cisnienie
          podniosly, smiesza mnie i rozczulaja ich najdziwniejsze pomysly, nawet po raz
          kolejny pomalowana sciana zostala skwitowana krotkim kazaniem jedynie
          i to mnie cieszy najbardziej, moja matka byla wiecznie wkurzonym wulkanem, balam
          sie jej wybuchow cale dziecinstwo, nigdy nie wiedzialam, czy nagle nie zrobi
          awantury o jakis drobiazg
          szkoda by mi bylo i dzieci i ich wspominien i mnie, tego calego fajnego czasu,
          ktory by mi umknal miedzy kolejnymi wybuchami zlosci
          • modrooczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 14:57
            A mogę spytać czy jesteś na lekach czy tylko na terapii? Nie dopowiadaj jesli to
            osobiste.
            • donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 21:23
              na lekach tylko, zreszta po wywiadzie wsrod znajomych okazalo sie, ze srednio co
              10 osoba leki bierze.. citalopram najczesciej, dosc lagodny

              terapie moge robic u kogos innego, moja psychiatra slabo wlada polskim a ja
              slabo niemieckim, zeby robic przeglad duszy smile ale ja jestem dosc prostym
              przypadkiem, nie mam trupow w szafie do wyciagania na terapii smile wiec sie nie
              spiesze

              ot zycie mnie przygniotlo, ostatnie 8 lat mnie sponiewieralo - trudny rozwod, 2
              lata ciezkiej pracy i stawania na nogi, potem chwila spokoju, trojka dzieci rok
              po roku, wyprowadzka do innego kraju i zostawienie swojej firmy i pracy na konto
              bycia kura domowa, ciezka choroba mojej mamy i zycie miedzy dwoma krajami
              juz po rozwodzie jakos sie pozbieralam, ale depresja wracala jesienia, zazwyczaj
              zwalalam to na zmeczenie i zaciskalam zeby
              w koncu przyszla wiosna tego roku, a mi zaciskanie zebow nie pomagalo, czulam ze
              plyne w dol, zwlaszcza ze i pewnie sie poporodowa nalozyla
              i poszlam po pomoc, nie mam przeleku przed psychiatra i lekami, problemy mam
              przegadane, z mezem glownie smile ale chemii w mozgu nie poprawie smile
              terapie rozwazam, bo fajnie spojrzec na siebie z boku
              i wyrwac sie od dzieci
              ale sadze, ze ona mi juz wiele nie poprawi, moze samoocene podniesie wink


              najglupsze jest podpieranie nosem i mowienie "wytrzymam, dam rade"
              szkoda zycia na TAKIE zycie
      • nurit donkaczko 27.08.09, 09:46
        caluje cie czule w czolko. dobrze znam wiekszosc tego co opisujesz.
        • donkaczka Re: donkaczko 27.08.09, 10:24
          nurit kiss
          duzo sposrod znanych mi dziewczyn to zna, ale niewiele wie, co to jest i ze
          porzadek mozna z tym zrobic
          i mecza sie i szarpia, dopiero moje pisanie otwarte kilka sklonilo do pojscia po
          pomoc

          btw caly czas karmie piersia, nie ma tu przeciwwskazan

          mamy wielodzietne sa jak kazde inne mamy, czemu nas mialaby depresja omijac?
          zwlaszcza ze obowiazkow jakby wiecej, roboty tez i ta potrzeba udowodnienia, ze
          wielodzietny nie znaczy gorszy, patologiczny, zaniedbany i proby bycia super
          mama super zona i super kobieta wink ktora z nas jest od tego wolna, cooo??
          wink
          ja tylko zaluje, ze nie poszlam duzo wczesniej, praca zagluszalam problemy i
          zrywami udowadnialam sobie, ze moge i potrafie
          i moglam, tylko po takim zrywie tygodnie marazmu nastepowaly, bo wyczerpywalam
          energie
          ale za to stwierdzalam "no jak chce to moge, po prostu jestem leniwa, zle
          zorganizowana, musze nad soba popracowac"
          a guzik, tylko sie wpedzalam w myslenie jaka jestem beznadziejna
          • modrooczka Re: donkaczko 27.08.09, 16:20
            Fajnie ze piszesz o tym. Jak dla mnie (trójka i czwarte w drodze) to właśnie
            najgorsza jest presja, że powinnam z wywieszonym językiem udowodnić, że nie
            jestem alkoholiczką, wariatką, że się myję i wiem co to środki antykoncepcyjne,
            że mi starczy pieniędzy, że to nie jest tak, że mąż sobie używa a ja biedna
            potem z brzuchem chodze. Dlaczego ludzie uwazają że mają prawo do komentowania?!
            Dlaczego wiekszosc z nich osiaga szczyt chamstwa w drugim zdaniu, pytajac czy to
            wpadka?
            Dodam ze rzecz sie dzieje w środku Warszawy, duzo wieksza tolerancja jest
            wszedzie indziej - jak jedziemy na wakacje to wszyscy po0dziwiaja duza rodzine i
            ladne grzeczne dzieci.
            • donkaczka Re: donkaczko 27.08.09, 16:32
              wiesz co nas nikt nie komentuje w sumie
              to ja mam troche problem ze soba, bo zawsze bylam aktywna, mam osobowosc "co? ja
              nie dam rady? ja nie potrafie? to sie naucze"
              i w sumie to jest dobre, przydaje sie szalenie i zaoszczedza kupe kasy na
              fachowcach wink
              o ile nie zaczyna sie przeginac i robic za duzo
              a tu brakowalo czasu i sil, wiec a to dzieciom za malo czytam, a to paznokcie
              miesiac nie pomalowane, a to w szafach bajzel i noga upycham, wychodzilo na to,
              ze zasuwam ciagle cos robie i nic zrobione porzadnie nie jest
              niby jak zrobie liste rzeczy tych wygranych, to jest imponujaca, ale bardziej
              sie przejmowalam tym co po drodze odpadlo, zaniedbalam
              a deprecha sie dokladala, bo wszystko okupione bylo ogromnym wysilkiem, mniej
              mnie wyczerpywaly same dzialania, ile zbieranie sie do nich, czasem email z
              reklamacja 3 dni "pisalam"
              a teraz? teraz jest super, zmiana jest bardzo subtelna, czuje sie jak wczesniej,
              tylko lzej
              ile odbebnilam starch spraw to hoho
              rzeczy odkladane i zbierajace sie przez ostatnie 2 lata wlasnie znajduja swoj finisz

              najlepsze jest to, ze nikt ze znajomych zmiany we mnie nie widzi, nawet
              najblizsza kolezanka ktora widuje codziennie nie widzi roznicy, zreszta tego ze
              w depresji sie pograzam tez nikt nie widzial, dzieci glodne i obdarte nie
              chodzily, normalnie sie usmiechalam i rozmawialam z ludzmi
              ale ja ją czuje
              dlatego naprawde, jak ktos odczuwa ten bol istnienia i liczy, ze to minie, ze
              dzieci podrosna i w koncu bedzie normalnie, ze trzeba sie tylko bardziej
              postarac - idzcie do lekarza
              • verdana Re: donkaczko 27.08.09, 17:58

                Ja sądze, ze taka depresja jak w artykule spotyka te kobiety, ktore
                wybraly pozostanie w domu z dziećmi, choc tak naprawdę chciały
                pracować. Ja bym chyba wyskoczyla przez okno siedzac z dziećmi -
                latwo mi mowic, bo pracę mam taką, ze nie siedze codziennie 8
                godzin, wiec moge ją łączyć nawet z trójką. Ale gdyby mi wpadło do
                glowy (albo zostalabym przekonana), ze warunkiem bycia dobrą matką
                jest trzy lata z dzieckiem - to bylabym matką jedynaka. A i to
                sfrustrowaną.
                Myslę, ze to zalezy od kobiety, a nie od tego czy siedzi w domu, czy
                pracuje. Dla jednych siedzenie w domu z dziećmi będzie bardziej
                interesujące i kreatywne niż praca zawodowa, dla innych łączenie
                pracy i dzieci konczy się na oddziale zamkniętym, a jeszcze inne
                pozostając pare lat z dziecmi zrobią sobie i im z zycia pieklo (to
                akurat moj przyklad).
                Powiem prawde - nie wytrzymałam na macierzyńskim... nielegalnie
                poszlam do pracy miesiąć wczesniej.
                • modrooczka Re: donkaczko 27.08.09, 18:53
                  Jak umiesz sie sklasyfikować w którejs z tych grup to jeszcze jest pol biedy:
                  chce byc w domu z dziecmi, chce pracowac, chce miec pol na pol. Ja mam wieksza
                  schizofrenię: tesknie do pracy, boję się wypaść z rynku więc biorę zlecenia i
                  umowy autorskie a jednocześnie kazdą propozycję etatu odrzucałam, bo nie
                  wyobrażam sobie, żeby 10 godzin dziennie obca baba z dziecmi siedziala. Nie
                  dlatego ze im krzywde zrobi, tylko to moje dzieci i chcilabym byc przy nich i je
                  wychowywac. Lubie spedzac czas z dziecmi, a jednoczesnie nienawidze tej domowej
                  nudy: gotowania, zakupów itd.
                  Dlatego moje dzieci chadzają do muzeów, teatrów i jezdzimy do oddalonych od nas
                  parków a do domu nie sposób kogoś zaprosić bo jest straszny bajzel. Oczywiście
                  ogarniam go po wierzchu ale świdomość że ON jest w każdym kącie jest niemiła.
                  No i nie potrafie sie pozbyc idiotycznego zwyczaju, ze zapytana czy pracuje
                  mówię, że nie. Bo mnie samej się wydaje że takie tam zlecenia czy umowy raz na
                  dwa miesiace (i tak robione po nocach) są nieistotne, bo przecież do pracy nie
                  chodze.
                  No i mam wrazenie ze jako "pani domu" to jestem bez szans, a jako pracownik
                  merytoryczny tez tak jakos na jednej nodze...
                  Ech, dlugo by gadac. Nie sadze ze mam depresję, ale owszem znalazlam to forum,
                  zeby troche pogadac o takich rzeczach.
                  • luxnordynka Re: donkaczko 27.08.09, 22:03
                    Modrooczka, ale fajnie piszesz! A jeśli chodzi o Twoja prace i dom
                    masz calkiem fajnie, spokojnie mozesz mówić, że pracujesz smile, no i
                    te wypady z dziecmi do roznych miejsc tez mi sa bliskie i On, który
                    siedzi w kącie i go nie widać też mnie wkurza smile, Ewa
        • anna_sla Re: donkaczko 29.08.09, 21:34
          > anna-sla - idz do lekarza, po prostu

          sęk w tym, że już byłam. 2 lata temu i brałam leki i nie było mi lepiej (nie
          pamiętam co to za prochy były), ale po odstawieniu było mi jeszcze gorzej
          niestety.. W chwili obecnej nawet bałabym się leków. Czeka mnie właśnie
          operacja, wycięcie woreczka żółciowego, jak czytałam w dużej mierze powodem mogą
          być wszystkie lekoterapie jakie stosowałam (od kilku lat przyjmuję ciągle jakieś
          leki) i moja niedoczynność tarczycy. Mam uraz do tabletek, których nażarłam się
          ostatnio sporo, bo oprócz tego miałam jeszcze big zapalenie dróg moczowych (ob
          95 przy normie 12) i walczę teraz z bakterią, przez którą mam nadżerki w
          dwunastnicy.. nie podoba mi się to wszystko. Jestem dobrej myśli, że zwalczę
          depresję sama. Już kiedyś to zrobiłam (po zmolestowaniu sex. mnie), trochę to
          trwało, ale nie miałam wówczas "balastu" w postaci dzieci.

          > depresja nie mija na zyczenie, pojawia sie i wraca, glupia nierownowaga
          chemiczna w mozgu zamienia zycie w ciezka orke,

          to prawda niestety..

          > zrywami udowadnialam sobie, ze moge i potrafie

          Ot co! Tak samo mam i ja, ale ostatni zryw kosztował mnie wiele. Podjęłam się
          opieki nad dzieckiem trudnym w grupie 6-cio a w porywach 8-mio osobowej z czego
          7-ro to dzieci poniżej 3-ch lat. I ten jeden to dziecko z zachowaniem ADHD (typ
          III najgorszy). Pół roku "takiej pracy" i kiedy współpraca się rozwiązała ze
          mnie pozostał wrak sad wciąż "wstaję" choć minęło już prawie kolejne pół roku!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka