luxnordynka 11.08.09, 16:24 www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6876915,Sfrustrowane_panie_domu.html Co myślicie, odnieście prosze do siebie, Ewa Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mama.rozy Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 20:53 według mnie trochę tendencyjny(oczywiście musiała być oaza i neo),ale dużo w tym prawdy,o której na tym forum czasem się mówi(pisze).przecież wiemy,że nie jest łatwo,ale pomiędzy codzienną martyrologią w domu a byciem superwszystkim na każde zawołanie jest gdzieś normalność,codzienność,czasem szara,czasem w innych odcieniach.moze warto mieć kogoś zaufanego,kto w porę dostrzeże,że coś się dzieje nie tak? ja też jestem w domu z dziećmi,trójką,mąż całymi dniami w pracy,bo dojeżdża do pracy pociągiem, i jak wychodzi o 6 rano to jest najwcześniej na 19 z powrotem.akurat tak nam wypadło.lubię dom,ale nie wariuję z tego powodu,potrafię kilka dni nie sprzątać i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.potrafię powiedzieć dzieciom,że jestem zmęczona,a mężowi,że wieczorem czytam i niech się z tym pogodzii stereotypowo jesteśmy w Domowym Kościele,bo brakuje nam formacji a bycie katolikiem niedzielnym nam nie wystarcza.do tego mamy stado psów i kotów. innym tematem jest depresja,na którą można zapaść i nie mając dzieci... trzecia fala feminizmu ma sie podobno zająć sytuacją kobiet chcących być w domu,tymi,które chcą prowadzić tzw.tradycyjny model,do czego ma oczywiste prawo i wcale nie musi gotować na wodzie mineralnej(czy tam jakiejś).dać kobiecie wybór,tak naprawdę,żeby nie musiała się wstydzić,że lubi,to,co robi. dużo tego,ale to temat-rzeka. pozdrawiam. Odpowiedz Link
sli-maczek Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 20:58 Ja mam tylko dwoje, roznica wieku niewielka,i poki co depresji to u mnie nie spowodowalo. Moze jeszcze dzieci za malo...Prace zawodowa zostawiam wlasnie chwilowo (jestem architektem) na rzecz chowania mlodszego, a wlasciwie obojga. Mysle intensywnie o trzecim...rozmowy z mezem trwaja. Mysle, ze kobieta w artykule pomocy za bardzo od meza nie miala, to raz, a dwa- moze slaba psychicznie, a moze za bardzo sobie wmowila ze gotowanie zupy to cos zlego. Ja slyszalam od cioci wlasnej opinie, ze nieambitna jestem ze do pracy teraz nie wracam...wiec pewnie cos w spoleczenstwie tkwi takiego ze w domu z dziecmi to zle, nie w pelni ambitnie. Ja sie nie daje takim opiniom. Zostalo mi jakies 30lat do emerytury. Zdaze sie spelnic. A dzieciom czas trzeba poswiecic, a nie tylko wydac je na swiat. Gosia Zosia - 2,5 Ludwiś - 9mcy ...i co dalej? Odpowiedz Link
miacasa Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 21:24 był czas, kiedy czułam, że macierzyństwo pogruchotało mi kręgosłup ale to był splot wielu okoliczności Odpowiedz Link
anna_sla Re: do gospodyń domowych 11.08.09, 22:17 niestety przyznam się, że depresja to moje drugie imię. Przeszłam i depresje poporodową (po pierwszym dziecku) i wiem, że teraz też mam. Od grubo ponad roku, prawie dwa.. tylko, że ja jestem typ taki jak moja mama: "nie mam czasu na depresję", "to tylko zmęczenie, jeszcze trochę, podrosną, będzie lepiej". Ale nie piekę szynki, nie robię ciast, w domu nie mam perfekt! Depresja poporodowa to nie moja pierwsza depresja, więc wiem już, że dom może być 2 dni nie sprzątany obiad nie ugotowany. Kotlety na tydzień?? Ja mam pierogi zrobione na miesiąc czasu! Ostatni rzut zrobiłam wspólnie z mężem nawet i na 2 miesiące. Rozumiecie? Mam dwie z trzech szuflad zamrażarki zawalone własnymi pierogami jedna z ruskimi, druga z truskawkami Kiedy mam wolne w opiece nad innymi dziećmi, to mam najczęściej w domu syf, telefon wyłączony, domofon też, dzieci oglądają bajki co najmniej pół dnia a ja się regeneruję ;P Dziś dzieci tak szarpały moje nerwy, że myślałam, że nie wyrobię. Wysłałam dwójkę z trójki (trzecie chore więc skazane na dom) na 2 godziny do sąsiadki! Jej córa tak często u nas przebywa, że stwierdziłam, że może sąsiadka się nie pogniewa za tą dwójkę (ma dużo mniejszy metraż i jeszcze niemowlę w domu, więc same rozumiecie, dlatego raczej to jej córa u nas jest niż nasze u niej).. Nie no nie poddaję się. Znam problem, mąż mi pomaga bardzo jak tylko może, ja staram się oszczędzać i regenerować psyche jak tylko mogę, ale zmęczenie robi swoje. Bardziej mogłabym porównać siebie do typu kobiety B. co syczy pod nosem jak dzieci wybierają za długo bajkę bywa, że huknę na męża w podobny sposób, ale raczej bardzo bardzo rzadko. To prawda, życie towarzyskie zniknęło prawie, z różnych powodów właściwie. Ale nie jest tak, że nic nie robię dla siebie. Właśnie niedawno wydałam prawie tysiąc złotych na ciuchy, by wreszcie wyglądać nie "szaro" (czyli tak jak dotychczas!). Ja już stresów nie zagryzam, ale zastąpiłam to zakupami choćby głupi słoiczek na przyprawy za 2zł!!! Ba, chciałabym pójść do pracy. Tylko po co mi praca, z której zostanie mi tylko na waciki? To nie rozwiąże naszych problemów finansowych, które są priorytetem! Dlatego podejmuję się opieki nad innymi dziećmi. Mam uśmiech na twarzy, nie odstraszam, dzieci do mnie lgną i to nie tylko moje czy moi podopieczni, bo nawet dzieci sąsiadów. Staram się nie wyglądać na "uwaga mam depresję!" Tłumię ją w środku, kiedyś będzie lepiej! Przynajmniej jestem na etapie, że wiem iż śmierć poniesiona wskutek próby samobójczej to tylko łud szczęścia Niedawno młody sąsiad chciał popełnić samobójstwo. Wskoczył pod pociąg, i co? Przeżył!! Teraz jeździ na wózku inwalidzkim bez obu nóg!! To nie dla mnie, jestem tchórzem! Za ponad trzy i pół roku będzie lżej tylko muszę pilnować trzymania się planu. Jeszcze 3,5 roku mega wyrzeczeń i jakoś to będzie.. A właściwie to czemu ma służyć ten artykuł? Bo w sumie puenty nie dostrzegłam właśnie pewnie przez ten "ból spowodowany myśleniem" Odpowiedz Link
andaba Re: do gospodyń domowych 12.08.09, 19:59 Długie to i nudne, przeczytatałam tylko parę akapitów. Nie bardzo wiem o co chodzi, podejrzewam, że dotczy to matek z wykształceniem i ambicjami - ja nie mam ani jednego, ani drugiego, więc tematu nie kumam. Pewnie, że gotowanie przez pół dnia po to, żeby zniknęło w ciągu 10 minut jest nudne jak cholera, ale na dobrą sprawę wszystko co robi się codziennie jest nudne. Pewnie, że czasem wolałabym częściej rozmawiać z ludźmi, nie tylko z dziecćmi, mężem, teściową i szwagierką (mieszkającą po sąsiedzku wielodzietną gospdynią domową), ale nie kosztem powrotu do pracy, wstawania o piątej, bądź niekładzenia się wcale, robienia tego co robię plus praca zawodowa, zaniedbywania dzieci. Ostatecznie istnieje forum - jak poczytam sobie pół godziny emamę, to stwierdzam, ze właściwie prawie wszystkie baby są tak głupie, że nie ma czego żałować, że nie mam z nimi kontaktu Depresji nie mam, a może to, że nie narzekam to włąśnie objaw depresji? Odpowiedz Link
ukryta Re: do gospodyń domowych 27.08.09, 23:42 andaba! za to zdanie: "jak poczytam sobie pół godziny emamę, to stwierdzam, ze właściwie prawie wszystkie baby są tak głupie, że nie ma czego żałować, że nie mam z nimi kontaktu" masz u mnie pomnik dziękuję! Odpowiedz Link
nata76 Re: do gospodyń domowych 13.08.09, 08:43 PRzeczytałam artykuł. Po pierwsze, andaba, ale fajnie napisałaś!!!PO prostu lubie Twoje podejscie do zycia. Fajnie, bez komplikowania sobie. A ile Twoja szwagierka ma dzieci? (To tak btw.) A teraz o artykule. Rozumiem,ze sfrustrowanie kobiet i depresja wynika w tm artykule z siedzenia w domu i monotonni zycia, która, pomimo wszystko, została "narzucona". Niby własny wybór tych kobiet, ale pomimo wszystko narzucony przez srodowisko... Czyli,walsciwie, artykul nie powinien byc o sfrustrowanej pani odmu,a raczej o kobiecie, ktora nie potrafi zyc po swojemu- parafrazujac:"grzeczna pani domu idzie do nieba, a niegrzeczna tam gdzie chce". Dziwi mnie tendencyjnosc artykułu, w sensie takim,ze jakby wina za depresje obarczaja, bardzo zreszta schematycznie, bycie w domu z dziecmi i codzienne czynnosci, i to jeszcze w zdrezeniu z róznymi krajami itp, tak jakby, jak pisze andaba, chodzenie do pracy,a zakładamy,ze nie wszystkie z tych kobiet maja prace megakreatywna, gdzie kazdy nowy dzien niesie nowe zmiany i adrenine, było mega ekstytujace, codzienne wstawanie, ta sama praca, biurko itp. A za chwilke, jako kontynuacja tego artykułu powstanie kolejny, o sfrustrowanych mamach pracujacych i jak to one maja depresje, bo musza łaczyc etaty...To jesli chodzi o atykuł. Acha, przeciez te kobiety mogły wyposrodkowac...zwlaszcza, te zyjace nie w polsce, bo napewno mialy inna sytuacje finansowo-ekonomiczno- spoleczna. Problem depresji i sfrustrowania nie zaczal sie tutaj u tych kobiet wraz z monotonia zycia. Odpowiedz Link
lodziazero Re: do gospodyń domowych 25.08.09, 21:43 problem mnie nie dotyczzy. mysle ze dlatego ze pracuje zawodowo. i nie wyobrazam sobie ze po trzecim dziecku (grudniowe) nie wróce do pracy Odpowiedz Link
donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 10:05 wiesz lodziu, artykul czytalam dawno, ale z tego co pamietam, bylo w nim o mamach pracujacych szarpiacych sie miedzy byciem matka i pracownikiem takze anna-sla - idz do lekarza, po prostu depresja nie mija na zyczenie, pojawia sie i wraca, glupia nierownowaga chemiczna w mozgu zamienia zycie w ciezka orke, wiem cos o tym, jak boli kazdy ruch, kazda decyzja, pod skora klebi sie wkurzenie i zlosc i czlowiek zaciska zeby, zeby nie wybuchnac bo dzieci za wolno po schodach ida ja po prostu poszlam do lekarza i niemal z dnia na dzien zycie przestalo bolec gdzies zniknal bol istnienia, to co przygnebiajaco nudne stalo sie po prostu rutyna bez podtekstow, wstawanie 20 razy z kanapy w ciagu 10 minut, bo dzieciom daj pic, daj puzzle, wytrzyj pupe itp nagle nie stanowi najmniejszego problemu, tylek przestal wazyc tone wmawianie sobie ze to zmeczenie, ze minie, ze w koncu bedzie lepiej to mrzonka Odpowiedz Link
donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 10:08 btw dzieci przestaly mnie wkurzac, nie pamietam kiedy ostatnio mi cisnienie podniosly, smiesza mnie i rozczulaja ich najdziwniejsze pomysly, nawet po raz kolejny pomalowana sciana zostala skwitowana krotkim kazaniem jedynie i to mnie cieszy najbardziej, moja matka byla wiecznie wkurzonym wulkanem, balam sie jej wybuchow cale dziecinstwo, nigdy nie wiedzialam, czy nagle nie zrobi awantury o jakis drobiazg szkoda by mi bylo i dzieci i ich wspominien i mnie, tego calego fajnego czasu, ktory by mi umknal miedzy kolejnymi wybuchami zlosci Odpowiedz Link
modrooczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 14:57 A mogę spytać czy jesteś na lekach czy tylko na terapii? Nie dopowiadaj jesli to osobiste. Odpowiedz Link
donkaczka Re: do gospodyń domowych 26.08.09, 21:23 na lekach tylko, zreszta po wywiadzie wsrod znajomych okazalo sie, ze srednio co 10 osoba leki bierze.. citalopram najczesciej, dosc lagodny terapie moge robic u kogos innego, moja psychiatra slabo wlada polskim a ja slabo niemieckim, zeby robic przeglad duszy ale ja jestem dosc prostym przypadkiem, nie mam trupow w szafie do wyciagania na terapii wiec sie nie spiesze ot zycie mnie przygniotlo, ostatnie 8 lat mnie sponiewieralo - trudny rozwod, 2 lata ciezkiej pracy i stawania na nogi, potem chwila spokoju, trojka dzieci rok po roku, wyprowadzka do innego kraju i zostawienie swojej firmy i pracy na konto bycia kura domowa, ciezka choroba mojej mamy i zycie miedzy dwoma krajami juz po rozwodzie jakos sie pozbieralam, ale depresja wracala jesienia, zazwyczaj zwalalam to na zmeczenie i zaciskalam zeby w koncu przyszla wiosna tego roku, a mi zaciskanie zebow nie pomagalo, czulam ze plyne w dol, zwlaszcza ze i pewnie sie poporodowa nalozyla i poszlam po pomoc, nie mam przeleku przed psychiatra i lekami, problemy mam przegadane, z mezem glownie ale chemii w mozgu nie poprawie terapie rozwazam, bo fajnie spojrzec na siebie z boku i wyrwac sie od dzieci ale sadze, ze ona mi juz wiele nie poprawi, moze samoocene podniesie najglupsze jest podpieranie nosem i mowienie "wytrzymam, dam rade" szkoda zycia na TAKIE zycie Odpowiedz Link
nurit donkaczko 27.08.09, 09:46 caluje cie czule w czolko. dobrze znam wiekszosc tego co opisujesz. Odpowiedz Link
donkaczka Re: donkaczko 27.08.09, 10:24 nurit duzo sposrod znanych mi dziewczyn to zna, ale niewiele wie, co to jest i ze porzadek mozna z tym zrobic i mecza sie i szarpia, dopiero moje pisanie otwarte kilka sklonilo do pojscia po pomoc btw caly czas karmie piersia, nie ma tu przeciwwskazan mamy wielodzietne sa jak kazde inne mamy, czemu nas mialaby depresja omijac? zwlaszcza ze obowiazkow jakby wiecej, roboty tez i ta potrzeba udowodnienia, ze wielodzietny nie znaczy gorszy, patologiczny, zaniedbany i proby bycia super mama super zona i super kobieta ktora z nas jest od tego wolna, cooo?? ja tylko zaluje, ze nie poszlam duzo wczesniej, praca zagluszalam problemy i zrywami udowadnialam sobie, ze moge i potrafie i moglam, tylko po takim zrywie tygodnie marazmu nastepowaly, bo wyczerpywalam energie ale za to stwierdzalam "no jak chce to moge, po prostu jestem leniwa, zle zorganizowana, musze nad soba popracowac" a guzik, tylko sie wpedzalam w myslenie jaka jestem beznadziejna Odpowiedz Link
modrooczka Re: donkaczko 27.08.09, 16:20 Fajnie ze piszesz o tym. Jak dla mnie (trójka i czwarte w drodze) to właśnie najgorsza jest presja, że powinnam z wywieszonym językiem udowodnić, że nie jestem alkoholiczką, wariatką, że się myję i wiem co to środki antykoncepcyjne, że mi starczy pieniędzy, że to nie jest tak, że mąż sobie używa a ja biedna potem z brzuchem chodze. Dlaczego ludzie uwazają że mają prawo do komentowania?! Dlaczego wiekszosc z nich osiaga szczyt chamstwa w drugim zdaniu, pytajac czy to wpadka? Dodam ze rzecz sie dzieje w środku Warszawy, duzo wieksza tolerancja jest wszedzie indziej - jak jedziemy na wakacje to wszyscy po0dziwiaja duza rodzine i ladne grzeczne dzieci. Odpowiedz Link
donkaczka Re: donkaczko 27.08.09, 16:32 wiesz co nas nikt nie komentuje w sumie to ja mam troche problem ze soba, bo zawsze bylam aktywna, mam osobowosc "co? ja nie dam rady? ja nie potrafie? to sie naucze" i w sumie to jest dobre, przydaje sie szalenie i zaoszczedza kupe kasy na fachowcach o ile nie zaczyna sie przeginac i robic za duzo a tu brakowalo czasu i sil, wiec a to dzieciom za malo czytam, a to paznokcie miesiac nie pomalowane, a to w szafach bajzel i noga upycham, wychodzilo na to, ze zasuwam ciagle cos robie i nic zrobione porzadnie nie jest niby jak zrobie liste rzeczy tych wygranych, to jest imponujaca, ale bardziej sie przejmowalam tym co po drodze odpadlo, zaniedbalam a deprecha sie dokladala, bo wszystko okupione bylo ogromnym wysilkiem, mniej mnie wyczerpywaly same dzialania, ile zbieranie sie do nich, czasem email z reklamacja 3 dni "pisalam" a teraz? teraz jest super, zmiana jest bardzo subtelna, czuje sie jak wczesniej, tylko lzej ile odbebnilam starch spraw to hoho rzeczy odkladane i zbierajace sie przez ostatnie 2 lata wlasnie znajduja swoj finisz najlepsze jest to, ze nikt ze znajomych zmiany we mnie nie widzi, nawet najblizsza kolezanka ktora widuje codziennie nie widzi roznicy, zreszta tego ze w depresji sie pograzam tez nikt nie widzial, dzieci glodne i obdarte nie chodzily, normalnie sie usmiechalam i rozmawialam z ludzmi ale ja ją czuje dlatego naprawde, jak ktos odczuwa ten bol istnienia i liczy, ze to minie, ze dzieci podrosna i w koncu bedzie normalnie, ze trzeba sie tylko bardziej postarac - idzcie do lekarza Odpowiedz Link
verdana Re: donkaczko 27.08.09, 17:58 Ja sądze, ze taka depresja jak w artykule spotyka te kobiety, ktore wybraly pozostanie w domu z dziećmi, choc tak naprawdę chciały pracować. Ja bym chyba wyskoczyla przez okno siedzac z dziećmi - latwo mi mowic, bo pracę mam taką, ze nie siedze codziennie 8 godzin, wiec moge ją łączyć nawet z trójką. Ale gdyby mi wpadło do glowy (albo zostalabym przekonana), ze warunkiem bycia dobrą matką jest trzy lata z dzieckiem - to bylabym matką jedynaka. A i to sfrustrowaną. Myslę, ze to zalezy od kobiety, a nie od tego czy siedzi w domu, czy pracuje. Dla jednych siedzenie w domu z dziećmi będzie bardziej interesujące i kreatywne niż praca zawodowa, dla innych łączenie pracy i dzieci konczy się na oddziale zamkniętym, a jeszcze inne pozostając pare lat z dziecmi zrobią sobie i im z zycia pieklo (to akurat moj przyklad). Powiem prawde - nie wytrzymałam na macierzyńskim... nielegalnie poszlam do pracy miesiąć wczesniej. Odpowiedz Link
modrooczka Re: donkaczko 27.08.09, 18:53 Jak umiesz sie sklasyfikować w którejs z tych grup to jeszcze jest pol biedy: chce byc w domu z dziecmi, chce pracowac, chce miec pol na pol. Ja mam wieksza schizofrenię: tesknie do pracy, boję się wypaść z rynku więc biorę zlecenia i umowy autorskie a jednocześnie kazdą propozycję etatu odrzucałam, bo nie wyobrażam sobie, żeby 10 godzin dziennie obca baba z dziecmi siedziala. Nie dlatego ze im krzywde zrobi, tylko to moje dzieci i chcilabym byc przy nich i je wychowywac. Lubie spedzac czas z dziecmi, a jednoczesnie nienawidze tej domowej nudy: gotowania, zakupów itd. Dlatego moje dzieci chadzają do muzeów, teatrów i jezdzimy do oddalonych od nas parków a do domu nie sposób kogoś zaprosić bo jest straszny bajzel. Oczywiście ogarniam go po wierzchu ale świdomość że ON jest w każdym kącie jest niemiła. No i nie potrafie sie pozbyc idiotycznego zwyczaju, ze zapytana czy pracuje mówię, że nie. Bo mnie samej się wydaje że takie tam zlecenia czy umowy raz na dwa miesiace (i tak robione po nocach) są nieistotne, bo przecież do pracy nie chodze. No i mam wrazenie ze jako "pani domu" to jestem bez szans, a jako pracownik merytoryczny tez tak jakos na jednej nodze... Ech, dlugo by gadac. Nie sadze ze mam depresję, ale owszem znalazlam to forum, zeby troche pogadac o takich rzeczach. Odpowiedz Link
luxnordynka Re: donkaczko 27.08.09, 22:03 Modrooczka, ale fajnie piszesz! A jeśli chodzi o Twoja prace i dom masz calkiem fajnie, spokojnie mozesz mówić, że pracujesz , no i te wypady z dziecmi do roznych miejsc tez mi sa bliskie i On, który siedzi w kącie i go nie widać też mnie wkurza , Ewa Odpowiedz Link
anna_sla Re: donkaczko 29.08.09, 21:34 > anna-sla - idz do lekarza, po prostu sęk w tym, że już byłam. 2 lata temu i brałam leki i nie było mi lepiej (nie pamiętam co to za prochy były), ale po odstawieniu było mi jeszcze gorzej niestety.. W chwili obecnej nawet bałabym się leków. Czeka mnie właśnie operacja, wycięcie woreczka żółciowego, jak czytałam w dużej mierze powodem mogą być wszystkie lekoterapie jakie stosowałam (od kilku lat przyjmuję ciągle jakieś leki) i moja niedoczynność tarczycy. Mam uraz do tabletek, których nażarłam się ostatnio sporo, bo oprócz tego miałam jeszcze big zapalenie dróg moczowych (ob 95 przy normie 12) i walczę teraz z bakterią, przez którą mam nadżerki w dwunastnicy.. nie podoba mi się to wszystko. Jestem dobrej myśli, że zwalczę depresję sama. Już kiedyś to zrobiłam (po zmolestowaniu sex. mnie), trochę to trwało, ale nie miałam wówczas "balastu" w postaci dzieci. > depresja nie mija na zyczenie, pojawia sie i wraca, glupia nierownowaga chemiczna w mozgu zamienia zycie w ciezka orke, to prawda niestety.. > zrywami udowadnialam sobie, ze moge i potrafie Ot co! Tak samo mam i ja, ale ostatni zryw kosztował mnie wiele. Podjęłam się opieki nad dzieckiem trudnym w grupie 6-cio a w porywach 8-mio osobowej z czego 7-ro to dzieci poniżej 3-ch lat. I ten jeden to dziecko z zachowaniem ADHD (typ III najgorszy). Pół roku "takiej pracy" i kiedy współpraca się rozwiązała ze mnie pozostał wrak wciąż "wstaję" choć minęło już prawie kolejne pół roku!! Odpowiedz Link