Dodaj do ulubionych

Miłość mojego życia...

03.10.04, 18:51
Właśnie dodałam dwa zdjęcia najpiękniejszej istotki na świecie,którą
strasznie kocham i nie wiem jak przeżyję rozstanie z nią, kiedy wyjadę za
granicę...Oczywiście w dziale 'Zwierzęta'smile.

Karola333
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 18:58
      sliczna psinka smile)) ale dlaczego musisz sie z nia rozstac, nie mozesz jej
      zabrac ze soba?
      • kendo Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 19:53
        pewnie karola,ze mozesz psiunie zabrac....

        o 1 pazdziernika tego roku
        wyszlo nowe prawo,
        kazdy piesek musi miec swoj paszport wyjezdzajac
        zagranice,
        miec czip lub tatuazw uchu z numrerm osobowym,
        ksiazeczke zdrowia stwierdzajaca,ze jest zaszczepiony
        przecie wsciekliznie i inne szczepienia dostal....
        popytaj u weterynarza dokladniejszych danych..zyccze powodzenia.
        • karola333 Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 20:10
          Oj dziewczyny, zrobiłabym chyba wszystko, aby móc zabrać psiulka ze sobą, bo ja
          nawet dwudniowe rozstania ciężko znoszę, ale to niemożliwe. Nie wiem, czy
          pamiętacie moje poprzednie posty, ale wyjeżdżam sama, zaczynam życie od nowa,
          nie mam nawet zalatwionego żadnego lokum i piesek musi zostać z siostrą lub mamą
          (tak właściwie to pieska kupiła moja siostra, ale tak go pokochałam, że
          przeniosłam "akt własności" na siebiesmile i teraz piesek jest mój). Po
          przyjeździe do Stanów kupię sobie od razu laptopka, podłączę Internet i siostra
          będzie mi codziennie przesyłać zdjęcia Soniusi, bo inaczej nie zasnę. A jak
          tylko będzie to możliwe, ściągnę psiulka do siebie(nie wiem tylko jak, bo nie
          chcę, aby leciała samolotem i była zamknięta w klatce w jakimś ciemnym
          pomieszczeniu).

          Kendo, czip w uchu????????
    • asia.sthm Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 19:55
      Ja tu wlasnie zrobilam rozprawe o chodzeniu z kims do lozka...smile))
      Ta twoja Sonia jest poprostu do tego stworzona i bardzo jej z tym dobrze jak
      widac.
      Oj bedziesz tesknic sad
      • karola333 Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 20:15
        Asiu.sthm, mój pies jest niemożliwy, on nie śpi ze mną, to ja śpię z nim!!
        Wskakuje sobie do mojego łóżka i mimo że jest 10 razy mniejszy to tak się
        rozpycha, że ja zazwyczaj leżę przyciśnięta do ściany, a Soniulka rozkłada się
        na pleckach w poprzek łóżka i śpi sobie słodko pod kołderką, a jak się choć
        trochę poruszę to mruczy niezadowolona...Wyobrażasz sobie?smile
      • kendo Re: Miłość mojego życia.../karola 03.10.04, 20:16
        wiesz u nas tatuuja nr.w uchu pisuny
        lub wlasnie wstrzykuja w ucho lub kark
        taki malenki czip(tak mowia u nas)z numerem pieska.(obowiazkowyu nas nakaz na
        wszystkie psiuny)
        na celnym celnik przyklada cos w rodzajau czujnika do ucha i moze odczytac dane
        z tego "czipa"
        weterynarz Ci wytlumaczy jak to sie zwie po polsku,
        to nowe zazady Unijne.
        • karola333 Re: Miłość mojego życia.../karola 03.10.04, 21:20
          A Twój piesek piszczał, kiedy miał wstrzykiwany ten czip??
      • kendo Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 20:19
        asia.sthm napisała:

        > Ja tu wlasnie zrobilam rozprawe o chodzeniu z kims do lozka...smile))
        > Ta twoja Sonia jest poprostu do tego stworzona i bardzo jej z tym dobrze jak
        > widac.
        > Oj bedziesz tesknic sad

        nasz tez jest lozkowiec....
        teraz nad ranem wskakuje na lozko
        i podpycha sie jak najwyzej,by na poduchach sie ulozycwink)
        budze sie od razu ...grzeje jak kaloryfer...wink)
    • dradam1 Re: Miłość mojego życia... 03.10.04, 22:37
      psy bardzo zle znosza rozstanie ze swoje rodzina ( to znaczy wlascicielem).
      Miedzy innymi dlatego od lat Wielka Brytania byla krytykowana za wymog
      oddawania psow do kwarantanny. W komncu zrezygnowano z tego wymogu....

      Wjazd do Kanady psa wyglada wzglednie prosto :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=16005239
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15957463
      Nie wiem jak to wyglada w Stanach, ale pewnikiem podobnie. Bo PIES cieszy sie
      duzym szacunkiem w Ameryce Polnocnej jako zwierze najblizej zyjace w "stadzie
      czlowieczym". Codziennie mozna ogladac programy TV na temat tego ile pies wnosi
      do zycia stada ludzkiego.

      Ogladalem program przygotowany pare lat temu na temat psow ( glownie owczarkow
      alzackich), ktore amerykanscy GI zostawili w Wietnamie. I widzialem lzy
      doroslych ludzi, zolnierzy amerykanskich, placzacych z zalu za "swoimi" psami,
      czesto ratujacymi im wlasnie, ludziom zycie.

      Nie podawaj sie i staraj sie zabrac swoja psiunke ze soba.

      Mowia, ze pies jest to najlepsza inwestycja w zyciu jaka mozemy zrobic. W
      naszym przypadku bylo to $100 za pierwszego psa (Cyndi) , i drugie $100 za Maxa.

      Bo za swoje marne $100 kupujesz milosc na cale psie zycie.

      Pozdrawiamy


      dradam1 & Max
      • tamsin Re: Miłość mojego życia... 04.10.04, 18:43
        ciezko zabrac psa ze soba gdy sie nie wie co i jak z mieszkaniem. Niestety nie
        kazdy wlasciciel mieszkania zdecyduje sie wynajac dla kogos z psem, nawet malym
        i uroczym. Czesto pozostawienie pod dobra opieka jest najlepsze co mozna
        zrobic dla pieska. Sama mam zaadoptowanego psa, moge powiedziec, ze nie
        wyborazam sobie jak mysmy sobie radzili bez niej wink)
        • karola333 Re: Miłość mojego życia... 05.10.04, 15:24
          Nie wziełabym psiulka ze sobą, nawet gdybym znalazła takie mieszkanie. Mój
          piesek nienawidzi zostawać sam, a jak już zostaje to maksymalnie na 4 godziny.
          Miałabym ją codziennie rano zostawiać w jakimś obcym mieszkaniu na tyle godzin?
          Wiem, że ona tutaj bedzie miała dobrze, przecież jest siostra, poza tym
          uwielbia moją mamę i tatę i nawet zastanawiam się czy by nie dać pieska właśnie
          im. Boję się tylko, że jak przyjadę np. po roku, to moja kochana psinka mnie
          nie pozna....sad((
          • tamsin Re: Miłość mojego życia... 05.10.04, 16:04
            pozna, na sto procent. Pewnie nawet i po wielu latach by poznala smile) Dobrze ze
            masz z ja z kims zostawic, szczegolnie z rodziny. Mozesz smialo uderzac w swiat
            i nie zamartwiac sie jak sie suni dzieje smile)
            • karola333 Re: Miłość mojego życia... 05.10.04, 17:11
              Mam nadzieję, że mnie pozna, ale na wszelki wypadek powiem siostrze, aby
              codziennie powtarzala Soniusi moje imięsmile Poza tym będę do niej mówić przez
              telefon(proszę się tylko nie śmiać)smile
              • tamsin Re: Miłość mojego życia... 05.10.04, 17:39
                Karola kto by sie smial z takich powaznych spraw smile) ja z moimi psami
                prowadzimy regularnie dyskusje, co prawda nie przez telefon - nie umieja dobrze
                odebrac sluchawki - ale na zywo. Mozna sobie pogadac z nimi na kazdy temat smile)
                • karola333 Re: Miłość mojego życia... 05.10.04, 19:32
                  No widzisz, a mój psiulek opanował sztukę rozmawiania przez telefonsmile Kiedy nie
                  było mnie ostatnio przez 3 dni, to dzwoniłam, siostra przykładała słuchawkę
                  pieskowi do ucha, ja mówiłam do Sonii jej imię, a ona na to reagowala lizaniem
                  telefonu,a potem latała po mieszkaniu i mnie szukała, także wszystko słyszała!!
                  Jakby ktoś z boku na to popatrzył, to by pomyślał, że jestem zdrowo walnięta smile
    • dradam1 sorry for English 06.10.04, 00:56
      Z listy dyskusyjnej "PIES" :
      ===================================

      A man and his dog were walking along a road. The man was enjoying
      the scenery, when it suddenly occurred to him that he was dead--he
      remembered dying, and the dog walking beside him had been dead for
      years. He wondered where the road was leading them.


      After a while, they came to a high, white stone wall along one side
      of the road. It looked like marble. At the top of a long hill, it was
      broken by a tall arch that glowed in the sunlight. When he was standing before
      it he saw a magnificent gate in the arch that looked like Mother
      of Pearl, and the street that led to the gate looked like pure gold. He
      and the dog walked toward the gate, and as he got closer, he saw a
      man at a desk to one side. When he was close enough, he called
      out,"Excuse me, where are we?"


      "This is heaven, sir" the man answered.


      "Wow! Would you happen to have some water?" the man asked.


      "Of course, sir. Come right in, and I'll have some ice water brought
      right up." The man gestured, and the gate began to open. "Can my
      friend", gesturing toward his dog, "come in too? the traveler asked.


      "I'm sorry sir, but we don't accept pets."
      The man thought a moment and then turned back towards the road and
      continued the way he had been going with his dog. After another long
      walk, and at the top of another long hill, he came to a dirt road
      that led through a farm gate that looked as if it had never been
      closed.


      There was no fence. As he approached the gate, he saw a man inside,
      leaning against a tree and reading a book.


      "Excuse me!" he called to the reader. "Do you have any water?"


      "Yeah, sure, there's a pump over there." The man pointed to a place
      that couldn't be seen from outside the gate. "Come on in."


      "How about my friend here?" the traveler gestured to the dog.


      "There should be a bowl by the pump." They went through the gate and
      sure enough, there was an old fashioned hand pump with a bowl beside
      it. The traveller filled the bowl and took a long drink himself,
      then the dog. When they were full, he and the dog walked back toward
      the man who was standing by the tree waiting for them.


      "What do you call this place?" the traveller asked


      "This is Heaven." was the answer.


      "Well that's confusing." the traveler said. "The man down the road
      said that was Heaven, too."


      "Oh, you mean the place with the gold street and pearly gates? Nope.
      That's Hell."


      "Doesn't it make you mad for them to use your name like that?"


      "No. I can see how you might think so, but we're just happy that
      they screen out the folks who'll leave their best friends behind".


      ====================================

      Sorry !

      Pozdrawiam


      dradam1
      • karola333 Re: sorry for English 06.10.04, 13:15
        Nie masz za co przepraszać, na tym forum chyba wszyscy znają angielskismile

        Piękna historia....
        • dradam1 Saipan 08.10.04, 03:00
          smile)))

          Nie jestem pewien,wiec wolalem przeprosic. A teraz cos innego (tym razem po
          polsku z tej samej listy :



          Poradnik dla kobiet poszukujacych towarzysza zycia


          Jesli szukasz kogos, kto przyniesie Ci gazete i nie wymietoli jej
          przegladajac rubryke sportowa ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto bedzie cieszyc sie na Twoj widok
          ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto zje wszystko co mu ugotujesz i nigdy nie powie Ci,
          ze nie jest tak dobre jak u jego matki to ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto zawsze jest sklonny wyjsc z Toba, obojetnie o
          ktorej godzinie, wszystko jedno na jak dlugi spacer i dokadkolwiek chcesz
          ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto sploszy wlamywaczy bez uzywania smiercionosnej
          broni, ktora przeraza Ciebie i naraza zycie Twojej rodziny i wszystkich
          sasiadow ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto nigdy nie dotyka pilota, nie wrzeszczy podczas
          meczu i kto usiadzie obok Ciebie gdy ogladasz romantyczne filmy
          ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto jest w stanie przyjsc do Twojego lozka tylko po to,
          by ogrzac Ci stopy, i kogo mozesz wypchnac z lozka, gdy chrapie
          ........... kup psa.


          Jesli szukasz kogos, kto nigdy nie krytykuje tego co robisz, nie obchodzi
          go, czy jestes ladna czy brzydka, gruba czy chuda, mloda czy stara, kto
          zachowuje sie tak, jak gdyby kazde slowo, ktore wypowiadasz bylo specjalnie
          godne sluchania, i kto kocha Cie bezwarunkowo, calkowicie
          ........... kup psa.


          Ale z drugiej strony jesli szukasz kogos, kto nigdy nie przyjdzie kiedy go
          wolasz, ignoruje Cie calkowicie kiedy wracasz do domu z pracy, wszedzie
          zostawia wlosy, mija Cie obojetnie w przedpokoju, nie wraca na noc,
          przychodzi do domu tylko po to, by zjesc i wyspac sie, i zachowuje sie tak,
          jak gdyby sensem Twojego istnienia bylo wylacznie zapewnianie mu szczescia,
          wtedy moja droga...
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          kup kota.


          (Jakiekolwiek podobienstwo do mezczyzny jest czysto przypadkowe)

          ============================

          A teraz cos z moich wspomnien. Kiedys wybieralismy sie na wyspe Saipan
          www.saipan.com/ , ktora jest pod zarzadem USA.

          www.saipantribune.com/
          www.cnmi.net/
          Placili nienajgorzej. Pelno mozliwosci nurkowania. Prywatnie moge powiedziec,
          ze miejscowe dziewczyny piekne ( choc owczesnej Miss Saipan ulubionym sportem
          bylo kick-boxing).

          Sprawa nie wyszla, oficjalnie dlatego, ze sa tam tajfuny. Wiec Zona
          oswiadczyla , ze nie bedzie tolerowac konkurencji.

          Nieoficjalnie natomiast problemem byl wyjazd naszej psicy. Wtedy Saipan
          administration wymagala polrocznej kwarantanny dla psow. Wiec oswiadczylem, ze
          nie ma mowy. Nie oddamy naszej Cyndi, owczarki alzackiej, do kennel na pol roku.

          No i w ten sposob nie mamy obywatelstwa amerykanskiego i brytyjskiego, do
          kolekcji.


          Pozdrawiam


          dradam1
          • asica74 Re: Saipan 08.10.04, 17:27
            apropo poradnika o tym jak zlapac mezczyzne:

            ostatnio obsmialam sie jak norka, czytajac historie babki ktora napisala taki
            wlasnie poradni, po czym sadzi sie obecnie z dentysta, ze zrobil jej za duze
            zeby, i przez to musiala sie rozwiesc ze swoim ukochanym!
            Piekna historia!
          • karola333 Re: Saipan 08.10.04, 19:17
            No faktycznie podobieństwo czysto przypadkowesmile)

            Tekst świetnysmile
            • dradam1 troska o psa= 25 lat kicia 13.10.04, 03:47
              edition.cnn.com/2004/LAW/10/08/dog.killing.ap/index.html
              Widzisz, w Polsce cos takiego byloby zupelnie niemozliwe.

              Pozdraiam


              dradam1
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka