Dodaj do ulubionych

Slub koscielny z Amerykaninem

17.11.04, 17:09
Do cywilnego juz wszystko zalatwione i powoli zaczynam myslec o koscielnym.
Obce sa mi te wszystkie tradycje amerykanskie ale chcemy polaczyc zwyczaje
obu krajow.
Powiedzcie mi, jakie mialyscie tradycje polskie a jakie cudzoziemskie na
Waszych weselach.

1. Czy mialyscie druhny?
2. Czy dawalyscie im prezenty?
3. Czy mialyscie drobne prezenty dla gosci (favors)?
4. Czy organizowalyscie rehearsal i rehearsal dinner? Jesli tak, to ile osob
w nim uczestniczylo?

Pozdrawiam,

Zdezorientowana Green
Obserwuj wątek
    • englishinter Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 17:18
      A slub bedzie w Polsce czy w Stanach?
      • mulinka Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 17:23
        ja mialam slub koscielny w Polsce i normalne polskie wesele z orkiestra i 100
        gosci
        ja gosciom prezentow nie dawalam
        ale oni nam - owszem
        druhna byla - jedna i to z lapanki, bo ta ktora wybralam nie byla zaakceptowana
        przez pana ksiedza, wiec byla zamiejscowa ateistka i...ta okazala sie dobra
        a na weselu bawilam sie swietnie, malzonek zreszta tez, a i goscie nie narzekali
        smile
    • englishinter Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 17:25
      Niewazne, powiem ci na razie o rehearsal, bo lece na zajecia za 5 minut. Na
      ponad 150 zaproszonych na wesele bylo okolo 30 osob na rehearsal (najblizsza
      rodzina), ale to w sumie organizuje matka pana mlodego, wiec sie z nia
      skonsultuj. Czy masz wedding planner?
      Bede za pare godzinek.
    • tamsin a gdzie jest Syswia? ona jest naszym specem.. 17.11.04, 17:41
      od wszelkiego rodzaju slubow/wesel i innych planow smile)) przeciez juz niemalo
      dziewczyn wydalysmy za maz, niedlugo bedziemy porody odbierac wink)
    • francesca2003 Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 17:41
      Greeneyes27, ja jestem dosc na biezaco, slub koscielny mielismy w Polsce pare
      miesiecy temu. Oboje postanowilismy, ze skoro w Polsce slub to obyczaje polskie
      i mielismy po 1 swiadku, bez prezentow, bez favors, bez rehearsal dinner.
      Amerykanska czesc rodziny bawila sie super i stwierdzili ze bardzo podobalo sie
      im to, ze mogli zobaczyc jak prawdziwy polski slub wyglada. Oczywiscie byli
      uprzedzeni o roznicach z detalami ha ha. Mnie bardzo zdziwilo np to ze nie
      wiedzieli, ze przynosi sie kwiaty dla pary mlodej... Przysiega byla ja po
      polsku, maz po ang. wiec rozumieli co on tam mi obiecuje (lekko byli
      zniepokojenie przed slubem ze on nie wie co przysiega smile)))
      ale z tego co piszesz to chyba wy tu robicie?
    • monie_pl Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 17:42
      Moi tesciowie por az pierwszy spotkali moich rodzicow 2 dni rpzed weselem, jak
      rpzyjechali do Polski i moj tesc zarzadzil, ze skoro nie ma tradycji robienia
      rehearsal dinner to chociaz normalna kolacja dla najblizszych moich i
      swiadkowej oraz dla wszystkich gosci amerykanskich rpzyjezdnych i tak sie to
      odbylo.

      Znalazlam restauracje i tesciowie ja zaakceptowali, a pozniej zarezerwowalam
      odpowiednia liczbe miejsc. Tesc stwierdzil, ze nie bedzie planowania posilku
      tylko kazdy zamowi to co chce i bardzo dobrze to wszystko wyszlo.

      No moze poza tym, ze nastepnego dnia Pan Mlody, Swiadek i przyjaciel Pana
      Mlodego duzo soczkow pili...

      pozdrowionka
      MOnia
    • syswia Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 18:57
      smile))
      Ja nie mialam amerykanskich zwyczajowsmile)) Na slubie w Kanadzie (hinduskim) nie
      mialam druhen (nie ma takiego zwyczaju), a na polskim bylo po polsku - czyli
      jedna swiadkowa i jeden swiadek.
      Skoro Tamsin wzywa do tablicysmile to podam Ci link na strone, ktora redaguje ze
      znajomymi, moze sie przyda. Artykuly ogolne znajdziesz na dole lewego marginesu.
      Pamietam, ze bylo cos i o druhnach, i o rehearsal dinner.
      www.intercontinentalbridalshow.com
    • mijaczek Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 19:04
      Ja i Eryczysko bierzemy slub koscielny w Polsce. Bedzie kupa ludzi. Jak na razie
      naliczylismy ponad 150 dusz. W zwiazku z tym, ze w naszym zwiazku mamy do
      czynienia z trzema kulturami [polska, amerykancka i szwedzka] musielismy sie
      ciezko zastanowic nad konwencja slubu. W zwiazku z tym, ze Polska jest w
      przewadze :o) i posiada wieksza sile argumentacji niz Polska i Szwecja razem
      wziete [taki uklad sil mogl miec miejsce tylko w moim zwiazku, a nie w prwdziwej
      polityce, hihi], zdecydowalismy, ze slub odbedzie sie w Polsce, gdzie zostana
      zaproszeni wszyscy goscie [Polsk, USA, Szwecja] i bedziemy swietowac w Polski
      tradycyjny sposob. Eryczysko chce, zebysmy mieli program wesela, zeby
      zagraniczni zrozumieli polskie tradycje i chce rehearsal dinner. Zobaczymy. Jak
      na razie moja biedna mama musi biegac i zalatwiac nam wszystkie sprawy.
      Ja tymczasem uciekam, bo trzeba na zakupy przedslubne sie wybrac :o)
      Trzymajcie sie!
      Mia
    • mijaczek Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 19:05
      Aha! I zadnych druhen! Bedzie moja jedna kochana przyjaciolka jako
      swiadek/druhna i finito! Zadnych wiecej druhen ubranych w takie same sukienki.
      uwazam to za tandete, ale jak komus sie podoba, to prosze bardzo :o)
    • englishinter Re: Slub koscielny z Amerykaninem 17.11.04, 20:52
      No tak, zalezy jaki macie uklady w rodzinie. Niektore tesciowe sa tutaj (w USA)
      bardzo wyczulone na punkcie formalnosci. Moj slub byl w kaplicy w Las Vegas, z
      roznych powodow, i bardzo sobie chwale, wiec calej popmy i parady nie bylo, ale
      bylam na dwoch b. typowych slubach tutejszych.
      A w ogole, sluby tutaj sa chyba "konkordatowe", prawda? To znaczy w sadzie
      zalatwiasz tylko marriage licence, a potem sama ceremonia to juz jak i gdzie
      chcesz. Szwagier hajtal sie przed pastorem, ale nad brzegiem jeziora. Drugi
      slub, znajomych, byl typowo w kosciele. Opowiem o tym szwagra:
      1. druhen bylo 4 i tyle samo druzbantow. Ty wybierasz sukienki druhen, zeby ci
      pasowalo kolorystycznie, ale one je kupuja. Zazwyczaj to przyslowiowe paszkwile
      (sukienki, nie druhny). Moga byc panny i mezatki, niewazne.
      2. Swiadkami zajmuje sie pan mlody, kupuje im prezenty (kazdemu taki sam,
      ale "personalized", n.p. moj maz dostal taki zestaw do meskiego manicure smilesmilesmile
      z wygrawerowanymi inicjalami. No, ale to kosztuje. Ty kupujesz prezenty
      druhnom, tez wszystkie takie same.
      3. Favors byly, ale symboliczne. Dzwoneczek doczepiony to karty z imieniem i
      nazwiskiem (na talerzu goscia) i wszystkimi dzwoneczkami dzwoniono na "gorzko."
      Mysle ze to byl dobry, prosty, tani, a sympatyczny pomysl.
      4. O rehearsal juz ci mowilam. Popros o pomoc tesciowa.
      A w ogole, gratulacje! Zyjcie dlugo i szczesliwie! smile
    • monie_pl Do wychodzacych zamaz...i organizujacych wesele 18.11.04, 00:55
      Moje wesele odbylo sie nie tak dawno i ciagle jeszcze sie papierzysta walaja.
      Mam tez elektroniczna wersje moich umow ze wszystkimi dostawcami. Wiekszosc
      kiedy slyszala o umowie byla troche zdziwiona, ale jak tlumaczylam, ze tam
      bedzie opis tego co chce i w ten sposob obie strony nie beda mogly miec do
      siebie rpetensji o cos tam to miekli.

      Jesli chcecie to wam je udostepnie, a niech nie mysla, ze jak dziewczyny nie ma
      tylko rodzice zabiegani zalatwiaja sprawy to moga im na nosie pograc!

      Dajcie znac.
      Pozdrawiam
      Monia
    • ellenai Re: Slub koscielny z Amerykaninem 18.11.04, 04:04
      Jestem niemalze na swiezo z tymi doswiadczeniami,poniewaz slub bralam w
      lipcu.Typowo amerykanski.Mialam dwie drozki tzn,maid of honor i bridesmaid,moj
      maz mial dwoch druzbow.Mialam flower girl i chlopca ktory niosl obraczki na
      poduszczce.Prezenty ,symboliczne,dawalam drozkom,flower girl i chlopcu
      niosacemu obraczki oraz osobie ktora mi najwiecej pomogla przy organizacji
      slubu i wesela.Maz kupowal symboliczne prezenty dla druzbow i dla dwoch
      znajomych ktorzy rozsadzali gosci po kosciele.
      Drozki byly ubrane w zolte sukienki,nie takie same ale w tym samym odcieniu
      zoltego.Wybralam dwa dominujace kolory(zwykle ludzie maja trzy)zolty i bialy i
      dwa kwiaty -zolte roze i biale kalie.
      Prezentow dla gosci nie mialam zadnych.
      Organizowanie rehearsal dinner to obowiazek tesciowej ,nie twoj,uczestniczy w
      nim tylko rodzina i ci ktorzy biora udzial w slubie(druzki,druzbowie,flower
      girl,ring bearer itp)moje przyjecie slubne to byl tort ,mints ktore sama
      robilam i cos do picia,zero alkoholu,wszystko tak poniewaz slub bralismy
      wieczorem.
      Pamietaj ze tu sie ma to co sie chce na slubie i weselu ,i przypuszczam nikt
      specjalnie nie bedzie ci sie wtracal.Rob jak uwazasz i jak sobie wymarzysz.Nie
      denerwuj sie na zapas tak jak ja sie denerwowalam zupelnie nie potrzebnie!
      pozdrawiam i jakby co to pytaj smialosmile
    • greeneyes27 Re: Slub koscielny z Amerykaninem 18.11.04, 08:03
      Slub bedzie w Polsce I poniewaz mieszkamy w Niemczech, mamy w planie
      zatrudnienie konsultantki slubnej, ktora nam bedzie na miejscu wszystko
      zalatwiac I koordynowac.

      Amerykanskich gosci przyjezdnych mam na liscie ok. 90 osob! wiec ewentualnie na
      rehearsal dinner ze strony amerykanskiej bedzie tylko rodzina (ok. 14 osob).

      Skoro za rehearsal dinner odpowiedzialna jest tesciowa, czy to znaczy, ze ona
      placi? : )

      Syswia, dzieki za link do tej strony, bardzo przydatna!

      Jesli chodzi o program slubu I wesela, to tez chcemy go miec, chodzi tutaj
      zwlaszcza o amerykanskich gosci, zeby wiedzieli co I jak, ale mysle, ze takie
      cos byloby dobre rowniez na 100 % polskich wesel. Niedawno bylam na slubie
      kolezanki, po uroczystosci ludzie ustawili sie w kolejce, zeby gratulowac
      mlodej parze, a ktos z rodziny zaczal krzyczec: “zyczenia w restauracji!!!,
      zyczenia w restauracji!!!” : )

      Monie, bardzo Cie prosze o te elektroniczne wersje umow!
      • englishinter Re: Slub koscielny z Amerykaninem 18.11.04, 17:26
        Tesciowa placi za rehearsal, jak najbardziej. Ale skoro slub jest w Polsce, to
        moze nie byc takie oczywiste. Pogadajcie o tym.
      • syswia Re: Slub koscielny z Amerykaninem 19.11.04, 14:47
        Jezeli slub bedzie w Polsce, ale amerykanskim zwyczajem, to moze dobrym pomyslem
        byloby wyslanie gosciom razem z zaproszeniami programu dnia? Nasz hinduski slub
        nieco odbiegal od standartu, zwlaszcza wieczorem, poza tym bylo troche
        "niehinduskich" gosci, wiec na kazdym stole ustawilam program wieczoru z
        wytlumaczonymi pozycjami (np. byl tradycyjny taniec wykonywany przez dziweczeta,
        ale nie w tej co zwykle kolejnosci, pierwszy taniec byl od razu po wejsciu na
        sale, a nie po toastach, byl Polonez na 100 hinduskich par itd itd). Wesele
        przebieglo bardzo sprawnie, nikt "nie zawracal kijem Wisly" - mysle, ze glownie
        dzieki programom.
        PS. Moze skusisz sie na Poloneza? Ja mam bardzo dobre wspomnienia. Przecwiczylam
        z Hindusami tydzien wczesniej na innej imprezie, kazdy sie rwal do tanczenia
        (poprowadzilismy my, moj tata z moja kolezanka i moja przyjaciolka Polka z
        mezem). Wszyscy sie bardzo dobrze bawili, w trakcie dochodzily pary, a w
        rezultacie DJ zagral Poloneza podwojnie. Mysle, ze to bardzo rozruszalo
        towarzystwo. A wiesz jak dlugo wspominali? Do dzisiaj zdarza mi sie uslyszec
        pytanie - a ten taniec, to jak to sie nazywasmile)))
        • greeneyes27 Polonez 22.11.04, 07:06
          Syswia, ale mi sie podoba ten pomysl z polonezem!!! Cos pieknego!
          Tylko kto go poprowadzi? Ja juz prawie nie pamietam, jak sie tanczy poloneza...
          Moze ktos z mojej rodziny? Musze sie podpytac!
    • greeneyes27 Monie bardzo prosze o te umowy : ) n/t 22.11.04, 07:02
    • greeneyes27 Suknie dla druhen 22.11.04, 07:18
      Dziewczyny, mam problem z organizacja sukien dla druhen! Na poczatku
      planowalam, ze moimi druhnami beda moje kuzynki mieszkajace w kraju. Narzeczony
      niedawno mi powiedzial, ze bardzo zalezaloby mu na tym, zeby dodatkowa druhna
      byla jego siostrzenica ze Stanow. No i jest problem - jak zalatwic takie same
      sukienki dla druhen mieszkajacych w roznych krajach?
      Jego siostrzenica bedzie na wiosne na wymianie studenckiej w Londynie i potem
      przylatuje na ok. miesiac do nas do Niemiec, zeby nie wracac specjalnie do
      Stanow, tylko razem z nami poleci na slub do Krakowa, a wroci do domu z
      rodzicami.
      Pomyslalam, ze moze moje kuzynki razem pochodza po sklepach, wybiora material,
      kupia tez dla niej i wysla tutaj, zeby ona poszla z tym do krawca tutaj na
      miejscu ale szycie w Niemczech jest strasznie drogie!
      Narzeczony powiedzial, zeby po prostu wziac jej wymiary i zeby uszyc jej ta
      sukienke w Polsce, ale wtedy krawcowa nie zobaczy jej na oczy, dopiero ew.
      kilka dni przed slubem...

      Nie wiem, co robic...
      • aalex_b Re: Suknie dla druhen 22.11.04, 11:58
        ... a nie lepiej po prostu poslac ten material tej przyszlej druhnie? ... nie
        wiem, tak sobie mysle ... bo branie rozmiarow, to chyba ryzyko ... jestesmy
        kobitki, dobrze wiemy jak to potrafi zepsuc nastroj, "a tu uwiera", "a tu za
        dlugo", "a tam ... powinnam schudnac" ...

        ja druhen nie mialam,
        ale za to odlotowy slub w Polsce: Koniecznie chcialam "wiejsko" i "kwieciscie".
        Wiec wynajelismy stary polski zajazd, wokol tylko las. Trzy miesiace wczesniej
        zaczelam robic polne i nie tylko kwiaty z bibuly (maki, margaretki, chabry,
        gozdziki, roze ... narobilam ich pudla i pudla!!! Mam troche do tych
        rzeczy "smykalke", no i tutaj materialy znalazlam przednie do tych robotek:
        kolor bibul dokladnie jak kolor kwiatow, druciki takie, siakie i owakie itp.
        Wszystko to wycinalam, wiazalam, kleilam tutaj we Francji ... druga reka piszac
        dyplom - hi, hi, hi !!!! Rozszalalam sie ... do dzisiaj jest ubaw, jak te
        kwiaty przez Niemcy przewozilismy !!! Bo zrobic, to zrobic ... ale ... jak to
        teraz przewiezc???!!! Lepszy przemyt, hi, hi, hi!!!!
        Na miejscu narobilam metry wiencow z siana, powtykalam te kwiaty, wymieszalam z
        prawdziwymi kwiatami (przy okazji dostalam alergii na maki smile)))), duzo
        bluszczu ... i wyszlam za maz smile
        Kosciolek - na
        • asia.sthm Re: Suknie dla druhen 22.11.04, 12:02
          Aalex_ cudnie to wymyslilas smile)))
          Znowu mam do kolekcjo przedslubna historie
          Buzka za to smile
        • aalex_b c.d. ....bo wyslalo mi sie "przypadkiem" :( .... 22.11.04, 12:14
          wiec kosciolek tez byl na wsi , ale taki przy klasztorze ... istna barokowa
          perelka ... jechalismy do niego dobre pol godzinki ... no i do konca nie bylo
          pewne czy sie zgodza bo ja nie z tej parafii. Udalo sie, nawet z wizytu
          klasztoru!!!!
          Chyba ksiadz byl najbardziej zestresowany, hi, hi, hi ... bo to mala
          wioseczka: "ale, czy on oby rozumie? - pytal sie mnie, spogladajac na mojego
          przyszlago meza, hi, hi, hi ... Szkopul w tym, ze NIC, moj maz nie mowi po
          polsku ani "be" ani "me". Skonczylo sie na tym, ze to ja dawalam znaki ksiedzu,
          kiedy mozemy do czego przejsc , hi, hi, hi .....
          Hi, hi, hi ... maz powiedziak "tak" kiedy trzeba, ksiadz poblogoslawil kiedy
          trzeba smile))))))))))))
          a potem orkiestra grala (tylko polskie piosenki), przywitano nas chlebem i
          sola, rzucilismy kieliszki, wytanczylismy sie, wyspiewalismy - bo zadnych gier
          nie bylo, tylko spiewniki piosenek biesiadnych ... ubaw byl nie z tej
          ziemi, .... a wokol tylko las wink

          oj, fajnie bylo wink
          • aalex_b a, jeszcze jedno ;) 22.11.04, 12:28
            Absolutnie nie mozna zapomniec "grosikow"!!! ja tam zbytnio rzucania ryzu nie
            pochwalam, bo jedzeniem moim zdaniem sie nie rzuca ... wiec kiedy wyszlismy z
            kosciola rodzinka obrzucila nas bialymi confetti i duzymi czerwonymi confetti -
            bo to mialo wygladac jak platki kwiatow wink ... a tata ... rzucil grosiki, ktore
            zbieralismy podobalo sie niesamowicie francuzom wink

            A jeszcze ze smiesznych historyjek, to ... mama mojej tesciowej tak sie
            wytancowala, ze nastepnego dnia obudzila sie bardzo pozno, co nigdy jej sie nie
            przytrafilo smile)) ... wiec sie balismy isc sprawdzic ... czy oby biedaczka nie
            zmarla!!!!!! smile)))))
            a potem wypila na sniadanie zupe buraczkowa ... bo, wiecie taka w kartoniku ...
            wiec myslala, ze to sok ....
            a potem w droge powrotna zgubilismy babcie w Berlinie ... i przestraszylismy
            sie, ze nam ktos ja porwal!!!!!!!
            Oj smichy!!!!!
            • asia.sthm Nastepna powiesc sie upitrasila 22.11.04, 12:48
              musisz dokonczyc ! nie ma dwoch zdan, ja juz na wdechu czekam.
              Co z ta babcia ??
              • aalex_b Re: Nastepna powiesc sie upitrasila 22.11.04, 13:48
                no a z ta babcia to bylo tak:

                wracalismy w dwa samochody: moi tesciowie + babcia i my "just married".
                ... wracajac, nie mozna bylo sobie odmowic Berlina wink
                Straszne klopoty z zaparkowaniem: co dopiero w dwa samochody. My szybko cos
                znalezlimy, oni - jak sie zdawalo - tez. Ja pobieglam do tesciow, zeby jakos
                grupe "grupier". Przychodze, zauwazylismy , ze zwolnilo sie miejsce: wiec w te
                pedy , zeby przestawic samochod tesciow ...........
                A tam ........ ani samochodu, ani babci ( bo babcia w srodku sie zostala, zeby
                nie za duzo chodzic)......... panika!!!! Porwali samochod!!!!! Pal licho
                samochod, ale babcia!!!!!!!!! Co z babcia ??????!!!!!!! Moj tesc o malo zawalu
                nie dostal!!!!!! Polizei!!! Polizei!!!!!

                Wiecie co sie stalo? Moj maz szybciej zauwazyl miejsce niz my, zlapal samochod,
                przestawil!!! Dodam tylko, ze o malo mu sie nie dostalo torebka po glowie bo
                babcie szczerze wystraszyl smile)))))))))))))))

                Historyja przeszla do wspomnien rodzinnych ... jak to babcie zgubilismy w
                Berlinie. Tym bardziej, ze byl juz taki jeden co sie juz tam zgubil: ojciec
                mojej tesciowej: tyle, ze pol wieku temu (odgadujecie w jakich
                okolicznosciach sad Nigdy zbytnio nie chcial opowiadac o swojej niewoli w
                Niemczech. Tylko mowil, ze ktoregos dnia wyszedl z domu i dobrze pamieta, ze
                powiedzial zonie, ze zaraz wraca ... i wrocil po kilku latach sad Ale go to
                zawsze smieszylo, ze jej powiedzial, ze zaraz wraca, ze niejeden to by teraz
                takiego numeru nie potrafil wywinac, zeby "zonie z oczu zniknac" wink ... To byla
                taka jego psychologiczna dywersja, mysle.
                Wiec, jak uslyszal co nam sie przytrafilo (nie mogl jechac z nami na slub, byl
                juz wtedy bardzo chory) ... to tylko powiedzial: "oj, babcia Louise, nie
                wywijaj numerow!" i sie smial smile))

                a potem spotkalismy jakiegos szalenie uprzejmego niemca (no bo sie zgubilismy w
                tym Berlinie, nie wiedzielismy jak wyjechac) : machal rekami caly
                podekscytowany: "francuzisz?", "francuzisz?" czy jak to tam, "francuzisz!!" ...
                kapnelismy tylko, ze mamy za nim jechac, a wariat mial cacko samochod rakiete i
                w tej pogoni o malo co nie utracilismy zycia hi, hi, hi!!!!! Ale nas
                wyprowadzil z Berlina wink i machal reka: "francuzisz!!! paris!!!
                fromage!!! smile)))))))))

                PS: przepraszam, ze opowiedzialam ta historie na tym poscie wink juz sie stad
                zwijam wink
                • asia.sthm Re: Nastepna powiesc sie upitrasila 22.11.04, 14:12
                  Piekna historia i wal dalszy ciag opowiadania na tym watku. Tu sie tematy
                  miesza, ale historii nie mozna przerywac. Co dalej z dziadkami i babciami?
                • mulinka Re: Nastepna powiesc sie upitrasila 22.11.04, 15:11
                  baaaardzo urokliwa historia
                  smile))
                  milo bylo czytac!
                  pisz jeszcze
                • asica74 Re: Nastepna powiesc sie upitrasila 22.11.04, 19:25
                  alex ja tez prosze o rozwiniecie tematu, lubie takie historie!

                  gdzie sie dziadek podziewal przez te lata??? jak go nie bylo?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka