Dodaj do ulubionych

w czym lezy problem?

03.11.05, 19:32
po raz kolejny mi nie wyszlo. kiedy jestem pelna entuzjazmu i wiary, to ‘cos’
o co sie staram, z jakichs zupelnie nieokreslonych przyczyn nie wychodzi. czy
tez tak macie? ciekawa jestem, na jakiej zasadzie to dziala. boje sie czyms
cieszyc, bo tyle juz razy bedac naprawde czyms podekscytowana i szczesliwa,
nagle wszystko sie walilo i pozostawal zawod. czy oznacza to, ze dokonuje
niewlasciwych wyborow? ciesze sie czyms, co nie jest dla mnie? kiedys bylam
pesymistka. dobrze na tym wychodzilam, bo nie czulam sie zawiedziona a czesto
mile zaskoczona. nie lubilam siebie, ale inni mnie i tak lubili. ciekawa
jestem, co o tym sadzicie i jak nabyc zdrowe i skuteczne podejscie do
wszystkiego?
Obserwuj wątek
    • h2so43 Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 20:42
      Stokrotko, życie na tym polega, że podejmujemy ciągle nowe próby. Jedne się
      kończą powodzeniem, inne początkowo wyglądają na udane, po czym okazuje się, że
      jednak nie. Chwila załamki i znów stajemy do walki z przekonaniem, ze się uda.
      Ciesz się za każdym razem, ilekroć jesteś radosna, nie powątpiewaj w
      powodzenie, otrzep pióra, zobaczysz, jutro będzie lepiej. Krótko rozpraw się z
      ostatnim niepowodzeniem, pomyśl, czy coś mogłaś zrobić lepiej. Wyciągnij
      wnioski, ale nie rozpamiętuj zanadto. Pomyśl o tym, co w życiu Ci się udało,
      czym zaskoczyłaś kogoś, co dobrze załatwiłaś i z czego jesteś dumna. Naprawdę,
      zobacz, jak tego jest dużo! Uśmiechnij się i do przodu! I bądź ciągle
      optymistką, bo optymizm to ciągła nadzieja i wiara w siebie, to słońce i radość
      życia. Pesymizm to zbytnia ostrożność, brak podejmowania ryzyka, brak działań,
      starość, ech...
    • asia.sthm Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 20:48
      Stokrotko nie wiem o co pytasz..
      czy nie nalezy zamierzac sie z motyka na slonce ?? raczej nie .
      Jednak uwazam ze trzeba celowac wyzej niz sie ocenia wlasne mozliwosci, nie
      przejmowac sie rzadnymi poprzeczkami - jak sie nie przeskoczy latwo to mozna
      uciazliwie sie przegramolic. smile)
      Rozczarowania sluza do tego zeby wyciagnac sluszne wnioski, rozczarowania maja
      nas uczyc a nie zniechecac !
      Upadki maja nas uczyc podnoszenia.
      Cieszyc nalezy sie z wszystkiego, z niepowodzen tez bo robimy sie madrzejsi.

      A wszystko to osiaga sie przez trenowanie smile)))
      Z gorki i pod gorke az do ciezkiego usapania ..i znow z gorki.

      Badz optymistka, optymisci maja duzo lepiej .
      Buzka.

      PS a nasze motto to ty znasz smile
      • mulinka Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 20:57
        "z jakichs zupelnie nieokreslonych przyczyn nie wychodzi"

        St0krotko Kochana
        moze sprobuj okreslic przyczyny i...wyeliminowac je (?)

        w kazdym razie buziak dla Ciebie
        moze jesli sie usmiechniesz, to swiat bedzie lepiej wygladal?
        smile
        • st0krotka Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 21:18

          Kurcze, nie mialo zabrzmiec jak zabrzmialo. Nie mam dola, moze takiego malego,
          ale bardziej mnie to zastanawia niz martwi. Napisze dokladniej o co mi
          chodzilo. Chce zmienic prace. Wynalazlam oferte, ktora bardzo mi podeszla, no
          doslownie idealna pod kazdym wzgledem: organizacja, jej dzialalnosc, stanowisko
          i finanse. Mam bardzo skonkretyzowane, gdzie chcialabym pracowac i nie ma wiele
          ofert (w ksiegowosci w organizacji zajmujacej sie ochrona srodowiska). No ale
          ta mi po prostu podeszla pod kazdym wzgledem. Napisalam statement in support,
          zajelo mi to jakies 3 godziny, tak sie staralam. Zapisalam w komputerze, i, nie
          wiem do tej pory jak to sie stalo, statement zginelo. Z komputerami radze sobie
          niezle i cos takiego wczesniej nigdy mi sie nie przytrafilo. Musialam spedzic
          kolejne pare godzin i pisac podanie jeszcze raz. Na nastepny dzien poprosilam
          kolezanke w pracy, zeby mi to sprawdzila. Ona, niechcacy, wydrukowala to na
          kserokopiarce / drukarce, ogolnodostepnej. Moje podanie w ten sposob znalazlo
          sie w rekach innych osob i najprawdopodobniej szefow. Czyz to nie ‘bad luck’?
          Powiedzcie same. W tym samym tygodniu zadzwonila do mnie agencja, zostalam
          zaproszona na rozmowe w firmie w City, zajmujacej sie brokerage, bardzo dobrze
          prosperujacej, praca z mozliwosciami rozwoju, dobrze platna. Zgodzilam sie na
          rozmowe, chociaz bez entuzjazmu, bo nie pociaga mnie ten sector, praca po
          godzinach, chociaz dobrze platna. Po rozmowie wydawalo mi sie, ze poszlo mi
          niezle. Tylko przy ostatnim pytaniu, czy jestem zaintersowana praca, wiem, ze
          moja odpowiedz nie zabrzmiala przekonywujaco. Po rozmowie agencja dzwonila do
          mnie kilka razy, oddzwonilam po kilku dniach i okazalo sie, ze firma byla mna
          zainteresowana i chcieli mnie zaprosic na drugie interview, tylko chcieli sie
          najpierw dowiedziec, czy ja jestem ta praca zainteresowana. Oddzwonilam za
          pozno, drugie interview juz sie odbywaly.

          I to mnie wlasnie zastanawia, bo wypadlam dobrze na rozmowie, na ktorej mi nie
          zalezalo, jesli mi na czyms zalezy, dzieja sie naprawde dziwne rzeczy,
          utrudniajace mi osiagniecie celu. Wiem, co bym chciala robic, ale to mi nie
          wychodzi a wychodzi mi cos, co mnie zupelnie nie interesuje.
          • asia.sthm Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 22:05
            To ja juz wiem wink
            Los ci plata takiego figla na kare po prostu.
            Moze kiedys czegos nie docenilas np.jak cos ci spadlo jak osiolkowi w zlobek.
            Moze wysilalas sie nad czyms co tak naprawde nie bylo dla ciebie dobre.
            Moze dla kontrastu dostalas teraz takie zdarzenia zeby pojac jak czasami los
            pcha nas gdzies indziej bo lepiej wie..ten los znaczy.
            Ja nie wiem o co tu chodzi, ale ty moze sie niebawem dowiesz smile)
            Trzymaj sie i nie dawaj, pruj dalej moze z lepszym rozmyslem.
            Buzka.
            • bietka1 Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 22:31
              Czasem tez mysle, ze los plata nam takie figle, bo jak czegos bardzo chcemy to nie mozemy
              tego dostac... a wtedy jeszcze bardziej chcemy.
              No... przynajmniej ja tak mam...
              A gdy bardzo sie staram wcale nie osiagam celu, a gdy jest mi cos obojetne wypadam znacznie
              lepiej...
              To takie bledne kolo, bo im blizsze cos osiagnieciu tym mniej wartosciowe...
              Moze trzeba bardziej cenic to co sie ma?...
            • mulinka Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 22:38
              ?????
              "na kare po prostu"
              eee "Zbrodnia i kara" to w innej bajce smile

              ja mysle, ze ten los wie, co robi i szykuje Ci cos dobrego
              wiec sie smiej smile
              i wszystko bedzie dobrze
              • asia.sthm Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 22:54
                oj, mialo byc:
                >Los ci plata takiego figla za kare po prostu.

                o taki prztyk w nos od losu mi chodzilo a nie o dramat Dostojewskiego tongue_out

                Czesto mi sie zdarza dostac prztyka i dlatego mowie z pierwszej reki smile
    • sylwek07 Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 21:45
      st0krotka tez tak mam z praca,,wychodza mi prace w ktorych nie jestem
      zatrudniony a tylko pomagam lub tez sluze rada ...
      • h2so43 Re: w czym lezy problem? 03.11.05, 22:15
        Ja w takich sytuacjach, gdy bardzo mi na czymś zależy, idę na całość, to znaczy
        myślę sobie: muszę się na to załapać! Muszę! A jak się nie załapię, to świat
        się nie zawali wink) Takie podejście bardzo mi pomaga, bo podświadomie zachowuję
        się w najlepszy sposób, natomiast świadomość, że świat będzie się dalej kręcił
        niezależnie od wyniku rozmowy, daje mi jakiś komfort i swobodę. Nie jestem po
        prostu tak bardzo zestresowana. Kilka razy w życiu kurczowo uczepiłam się
        jakiegoś zamiaru i jednocześnie nie brałam pod uwagę możliwości porażki - byłam
        wówczas sztywna, nienaturalna, potwornie zestresowana - i mimo silnej motywacji
        za każdym razem wykładałam się jak długa. Przez przypadek to odkryłam. Ciebie w
        pierwszym wypadku, gdy wyjątkowo Ci zależało ,prześladował po prostu pech (
        zdarza się!), drugą zas prace straciłaś jakby na własne życzenie, bo dlaczego
        wcześniej nie zadzwoniłaś? Ale szanse miałaś duże z powodu tej lekkości,
        swobody. Powiem Ci tez z własnego doświadczenia, że jak jestem strasznie
        zestresowana, to mój komputer wyprawia takie fikołki, jak w cyrku! Potrafi się
        sam wyłączyć, skasować ważne informacje albo je ukryć! Oczywiście, na pewno mu
        w tym pomagam klepiąc w klawiature jak popadnie,(czego oczywiście nie
        zauważam!) ale faktem jest, że on też lubi, jak jestem spokojna. Myślę więc, że
        masz podobny problem jak ja - ze stresem. I musisz sobie wypracować sposób
        okiełznania tego stresu. Na pewno Ci sie uda!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka