Dodaj do ulubionych

Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006...

29.12.05, 11:27
I znowu to samo, te same postanowienia, ktorych, tak jak rok, dwa lata temu,
trzy nie zrealizuje tongue_outP
- schudne (wezme sie za siebie, zaczne sie wiecej ruszac)
- bede sie zdrowo odzywiac,
- w koncu zrobie prawo jazdy
- bede mniej czasu spedzac na forum, a wiecej w ksiazkach tongue_out
A czy Wam udaje sie realizowac postanowienia noworoczne? wink
Pola
Obserwuj wątek
    • triskell Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 11:51
      Nie pamiętam, czy jakieś w ostatnich latach robiłam. Jeśli tak, to musiały być
      nieważne, skoro o nich zapomniałam.

      Takim jednym postanowieniem, które zawsze mam w głowie, choć nie wyrażam
      werbalnie jest poprawić się z odpisywaniem na maile, bo potrafię być w tej
      dziedzinie beznadziejna, taka jakaś niemailowa jestem. Bardzo zależy mi na
      ludziach, a często nie potrafię utrzymać z nimi kontaktu i rozwala się on z
      mojej winy, bo to ja nie odpisuję.

      Tak poza tym to ogólnie lepiej organizować czas,
      utrzymać wagę, do której tak skrzętnie przez ponad 5 miesięcy dochodziłam,
      regularnie smarować się balsamami ujędrniającymi żeby się pozbyć fałdek na plecach,
      dużo ćwiczyć żeby się dalej tak fajnie czuć, jak czuje się tylko po ćwiczeniach,
      znaleźć pracę (mam nadzieję, że to zrealizuję już w drugim tygodniu stycznia),
      nie zgnuśnieć i dojeżdżać do niej codziennie rowerem, nie autobusem,
      robić postępy w tańcu brzucha (bo duuuuuużo się muszę nauczyć, no ale od
      stycznia planuję 2x w tygodniu),
      zapisać się jeszcze gdzieś na jogę, bo raz w tygodniu mi nie wystarcza (to
      ostatnie zależy od tego, czy praca wypali - jeśli tylko będę na to miała
      fundusze, to mam tu dość blisko yoga center w którym są zajęcia rano i mogłabym
      przed pracą na nie śmigać),
      pojechać wreszcie do Vancouver,
      odłożyć coś w banku (znowu ----> praca)... jak coś jeszcze przyjdzie mi do
      głowy, to dodam smile

      Polu, trzymam kciuki za realizację Twoich postanowień.
      • a.polonia Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 16:27
        Triskell, a ja zbieram sie do napisania do Ciebie maila (dot. jednego z moich
        postanowien wink), to mam nie liczyc na to, ze odpiszesz? wink)

        Przy okazji zycze wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
        Jutro lecimy do Pragi na Sylwka, powrot w poniedzialek.
        • asia.sthm Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 17:12
          Zadnych obietnic noworocznych nie skladam ,bo tylko sie denerwuje.
          Dosi ten Nowy Rok ma byc i juz .
          wink
          • ania_2000 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 18:19
            Ja tez nie skladam - bo co mam sobie obiecywac? - w czym mam sie poprawiac?smile)
            wszystko jest jak sie nalezysmile))

          • triskell Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 20:39
            asia.sthm napisała:
            > Dosi ten Nowy Rok ma byc i juz .

            To chyba jakiś polski proszek do prania ta Dosia? tongue_out
            • samo Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 20:41
              Co to w ogole znaczy i jak sie to pisze:"do siego" czy "dosiego"???
              Triskell, smakowal ci ten sos kaparowy?Widzialam na zdjeciach :o) a nie mam
              gdzie zapytac.Mejla nie napisze w tej sprawie, bo pewnie bylby 1376-sty w
              kolejce do odpisania ;p
              • triskell Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 20:45
                Smakował, choć smak kaparów trochę mnie zaskoczył, tzn. to, że są takie leciutko
                gorzkawe. Dzięki jeszcze raz za przepis smile.

                A z Dosiem nie mam pojęcia, ale pewnie to jakiś samiec od tej Dosi i oznacza to
                tyle, co "Wypranego Roku" ;-P
        • triskell Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 20:42
          a.polonia napisała:
          > Triskell, a ja zbieram sie do napisania do Ciebie maila (dot. jednego z moich
          > postanowien wink), to mam nie liczyc na to, ze odpiszesz? wink)

          No co Ty, tak od razu na początku roku postanowienie mam łamać? wink Pewnie przez
          pierwsze 2 tygodnie będę go dotrzymywać, więc pisz, na adres 3skell@gmail.com bo
          coś gazetowa poczta mi nie działa.

          Życzę super pobytu w Pradze smile
    • samo Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 12:36
      Nigdy nic nie postanawiam, bo i tak nie dotrzymuje, a po co sobie wyrzuty
      sumienia fundowac?
      Za to mam plany- lato w Polsce, pomalowac mieszkanie (zaczynam po pierwszym
      noworocznym czeku) i byc najlepsza studentka!
      I jeszcze zamierzam sie przednio bawic w Sylwestra, bo ostatnie cos nie wypalaly
      zbytnio, glownie przez moj mocny leb. A nie ma dla mnie gorszej zabawy niz bycie
      trzezwa wsrod samych pijaniutkich wspolbiesiadnikow :o/
    • sylwek07 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 13:00
      wyjazd do USA i Kanady
    • sylwek07 Happy New Year 2006 :) 29.12.05, 15:08
      www.icq.com/friendship/pages/view_page_16961.php
    • roseanne Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 20:49
      prawko zrobilam - dwa lata temu, z czego wciaz dumna jestem niepomiernie i
      dziwie sie, ze w koncu sie udalo
      klpoty szkolne dzieci jakos okielznalam
      co do schudniecie - przestalam sie ludzic tongue_out

      nie robie juz zadnych specjalnych postanowien
      bedzie jak ma byc...
      • tamsin Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 21:07
        tez nie skladam sobie zadnych obietnic z nowym rokiem. pamietam jak w 1999
        samoloty mialy na sylwestra spadac nam na glowe, woda i prad przestac leciec w
        kontaktach/rurach, nie obiecywalam sobie nic w takim waznym roku z kataklizmami
        to sobie dam juz na zawsze z tymi obiecankami spokoj smile
        • mulinka Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 21:19

          RECEPTA NA CAŁY ROK

          Bierzemy 12 miesięcy,
          oczyszczamy je dokładnie
          z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
          po czym rozkrajamy każdy miesiąc
          na 30 lub 31 części tak,
          aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok.
          Każdy dzień przyrządzamy osobno
          z jednego kawałka pracy
          i dwóch kawałków pogody i humoru.
          Do tego dodajemy trzy duże łyżki
          nagromadzonego optymizmu,
          łyżeczkę tolerancji,
          ziarenko ironii i odrobinę taktu.
          Następnie całą masę polewamy dokładnie
          dużą ilością miłości.
          Gotową potrawę
          przyozdabiamy bukietem uprzejmości
          i podajemy codziennie z radością
          i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.
          /Katharine Elizabeth Goethe/

          • a.polonia Re: piekne nt. 29.12.05, 21:30

          • bietka1 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 21:57
            Sympatyczne smile
            • viki2lav Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 23:11
              zdecydowanie odmawiam postanawiania czegokolwiek, jakos to bedzie tak czy owak.
              Niespodziankowo niech bedzie!
    • bietka1 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 29.12.05, 21:56
      Ja Nowego Roku to juz na nastepny dzien prawie nie pamietam smile
      Ale moze trzebaby cos w koncu postanowic... Jeszcze sie zastanowie...

      Zycze szampanskiego Sylwestra i Szczesliwego Nowego Roku smile
      • bietka1 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 22:18
        Juz wiem co postanowie.
        Musze w koncu skonczyc z tym gadaniem o sobie smile

        pa pa
        • asia.sthm Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 22:32
          Bietka nie przesadzaj z postanowieniami.
          W koncu po co ta KUPa ?
    • triskell Dla Samo 30.12.05, 03:08
      Poszperałam i oto, co znalazłam:

      - z www.wszpwn.pl/default.asp?section=KLUB&ID=4408 :
      Życzmy sobie Do siego roku, oby był dostatni i szczęśliwy. W tym tradycyjnym
      zwrocie zachowała się dawna forma zaimka si ‘ten’. Kiedyś takie życzenia
      składano sobie w Wigilię i odnosiły się one do mijającego roku - tego właśnie,
      dziś rozciągamy je na cały następny rok.

      - z www.proto.pl/porady_praktyczne/porady :
      Do siego roku czy dosiego roku?
      W tych popularnych życzeniach noworocznych często popełniamy błąd. Pisownia do
      siego roku wynika z faktu, iż w wyrażeniu tym zachowała się forma dawnego zaimka
      si. Do siego roku znaczyło dosłownie 'do tego następnego roku'. Fakt, iż dzisiaj
      życzenia te są właściwie niezrozumiałe sprawia, że zapisujemy je w bezsensowny
      sposób.

      - i wreszcie, chyba najbardziej wyczerpująco, z
      www.wolomin.net.pl/vivo_php/modules.php?name=News&file=article&sid=291 :
      Łatwo jest życzyć komuś do siego roku ustnie. Nie trzeba się wtedy zastanawiać:
      pisać razem czy rozdzielnie, zacząć wielką czy małą literą? Dopiero kiedy
      staniemy przed koniecznością zapisania tych życzeń, pojawiają się wątpliwości.
      Co to w ogóle znaczy? Czy jest to rok si (do siego roku), dosi (dosiego roku),
      czy może Dosi (Dosiego roku)? Nie znajdziemy, niestety, rozwiązania tego
      problemu w Słowniku Poprawnej Polszczyzny ani w Słowniku Języka Polskiego,
      należy więc odwołać się do konkretnych językoznawczych autorytetów. Zarówno
      profesorowie starszego pokolenia (Witold Doroszewski) jak i współcześni (Jan
      Miodek), nakazują jedynie poprawną pisownię rozdzielną i z małej litery.

      Na wyrażenie to składa się przyimek do, zaimek siego oraz rzeczownik roku.

      Pierwszy i ostatni wyraz tego związku nie wymagają wyjaśnienia, natomiast forma
      siego wywołuje zrozumiałe zastrzeżenia, gdyż dzisiaj to słowo właściwie nic nie
      znaczy. Jego znaczenie jest historyczne, ponieważ obecnie zaginął istniejący w
      dawnej polszczyźnie zaimek wskazujący si, sia, sie, który znaczył tyle co
      współczesny zaimek ten, ta, to, ów, owa, owo. Można spotkać go jeszcze w
      wyrażeniu ni to, ni sio, ale ono również jest wypierane przez inne, modne
      powiedzonka. Archaiczny zaimek siego funkcjonuje dziś dość powszechnie tylko w
      noworocznych życzeniach do siego roku, które należy rozumieć jako obyśmy
      szczęśliwie doczekali do tamtego, czyli następnego, roku.

      Skąd w takim razie wzięła się błędna pisownia Dosiego roku i co to powiedzenie
      może oznaczać? Wyrażenie to mogło być kojarzone z imieniem Doroty, czyli
      zdrobniale Dosi, a w jaki sposób bajeczka o Dosi przeniknęła do języka, tłumaczy
      profesor Jan Miodek w szkicach o współczesnej polszczyźnie Rzecz o języku
      (Wrocław 1983):
      11 stycznia 1818 roku w "Kurierze Litewskim" została opowiedziana taka historia:
      Przed laty żyła w Krakowie nadobna dziewica - Dorota Trajtlesówna. Zdrowie,
      dostatki, wesołość nie opuszczały jej do późnego wieku. Wszyscy wysławiali
      piękną Dorotę. Umarła nareszcie w samą Wigilię Bożego Narodzenia. Właśnie gdy
      się wieść o jej śmierci po Krakowie szerzyła, rzekł ktoś przy łamaniu opłatka:
      "Daj nam, Panie Boże, dożyć Dosiego roku!" Pochwycono te słowa. Później padła
      pamięć o Dosi, lecz życzenie Dosiego roku, którego pierwszą była przyczyną,
      pozostało dotychczas.
      • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 03:37
        ha! czyli jednak do siego!
        Dzieki Triniu, Twa gryzoniowa pracowitopieczolowitosc zasluguje na podrapanie
        miedzy uszkami i 2 ziarenka kukurydzy (carbs wyekstrahowano!).

        Samo pograzone w cierpieniu zwiazanym z zazdroscia o kolege
        (tak tylko pisze, bo nie mam sie komu pozalic :o)))
        • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 04:06
          O co chodzi z zadzrością o kolegę? Co za kolega? No wyżal nam się smile

          A orzeszki dla gryzońka też masz? Wspomnę jeszcze, że są i takie gryzonie, co to
          dostają od Tamsin domek z piernika, do tego zakurzony, a takie najlepsze ;-P
          • tamsin Re: Dla Samo 30.12.05, 04:24
            nawet sobie nie wyobrazacie ile razy ten domek juz byl "niechcacy" polizany
            przez moja Daisy! przechodzi sobie tak mimochodem kolo tego domku i sam jej
            jezyk wyskakuje z paszczydla i leci w tamta strone.
            • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 04:47
              No nie, jeszcze do tego przez psa polizane! Tamsin, naprawdę nie ma tam u Was
              żadnych wakatów na posadach wiewiórek?
          • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 04:55
            Oj no taki kolega, no... :o/
            No bo mialam takiego kolege w Polsce i, i... i mielismy sie tak ku sobie, ale
            ja pojechalam sobie na wakacje do USA i jakos tak mi sie tu zasiedzialo 2 lata.
            No i teraz sie dowiedzialam,ze poznal moja przyjaciolke... I sie boje... Oj no
            nie wiem, jakos tam mi sie smutnozazdrosnicko zrobilo, szczegolnie,ze to nie od
            zadnego z nich sie dowiedzialam,chlip...
            Mialam nie otwierac tej butelki wina,co to stoi na oknie, ale zjadlam wlasnie
            ze smutku caly torcik wedlowski i musze cos wytrawnego golnac, bo inaczej sie
            slodkimi lzami poplacze.

            glupie samo
            • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 05:10
              Samo, rozumiem Cię i wiem, że _teoretycznie_ to Ty doskonale wiesz, że jednak
              wyjazd to była Twoja decyzja, że koleś nie mógł na Ciebie wiecznie czekać, że w
              końcu też ma prawo do życia i do szczęścia, że wysłałaś mu sygnał, który aż się
              prosił, żeby zinterpretować go tak, że Tobie nie zależy (na czymś więcej, niż
              przyjaźni na odległość)... ale też wiem, że teoria teorią a czasem trudno
              opanować smuteczek, więc nie będę Ci ględzić tylko łezki obetrę i do tego winka
              z Tobą zasiądę.

              A Samo wcale nie jest głupie, po prostu wrażliwe.

              I nie będę Ci radzić, co Tobie może pomóc poradzić sobie z tym uczuciem, bo
              różnimy się od siebie pod względem poglądów/wiary, ale _mnie_ kiedyś w podobnej
              sytuacji pomógł rytuał, w którym symbolicznie "uwolniłam" tą osobę. Było mi po
              tym znacznie łatwiej cieszyć się szczęściem tej osoby, także tym ze mną nie
              związanym. Cokolwiek pomoże Ci się cieszyć razem z nimi, ja radziłabym zrobić to
              coś. Nie dopuść do tego, żebyś przez tą sytuację straciła dwoje przyjaciół.

              A że nie od nich się dowiedziałaś to faktycznie niefajnie, ale może zbierają
              się, żeby Ci powiedzieć, może boją się własnie takiej reakcji, może nie mogą się
              z wszystkim wyrobić przed świętami, może są niemailowi, a może są jeszcze jakieś
              inne okoliczności, o których nie wiesz.

              A tak w ogóle to jutro to wszystko będzie wyglądać lepiej, na pewno smile
              • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 05:23
                No i jeszcze jedno - Zesraj się a nie daj się smile Smutkom też smile
              • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 06:43
                Najgorsze jest to,ze wino jest tak podle, jak moj nastroj.

                Wyjechalam bez planow, moglam zostac lub wracac. Zostalam, bo wciagnela mnie
                przygoda (nie wiem jak Ty, ale dla mnie zycie tutaj jest o wiele
                bardziej "adventurous" :o), poza tym my sie zachowywalismy jak dzikusy, niby
                spedzalismy ze soba tyle czasu,ile sie dalo, ale preteksty byly czasami wrecz
                idiotyczne.Ja juz raz cos takiego przerabialam, pozniej pod wplywem sygnalu od
                faceta uwolnilam trzymane dotad na smyczy uczucia, a on stwierdzil ze sie boi
                (yhhh, niedojrzaly biedny zuczek). Wtedy obiecalam sobie,ze nigdy wiecej
                podchodow.

                A teraz chodzi za mna to, co przytrafilo sie ostatnio mojej mamie podczas
                spotkania z przyjaciolmi ze studiow- jej przyjaciel sie upil (co mu sie raczej
                nie zdarza) i powiedzial przy wszystkich,ze byla najpiekniejsza na roku i
                kochal ja juz wtedy,ale nie mial odwagi. No i wlasciwie kocha ja do dzis.Moja
                mama sie wkurzyla :o)

                Nie wiem wlasciwie,co napisac. Nie trzymam go, nie mam prawa kazac mu
                czekac,nawet nie wiem,czy czeka (chociaz jest mejlowy i to bardzo :o))
                Po prostu czasami mysle sobie o przypadkach, mijaniu sie z ludzmi, o
                przeznaczeniu...
                • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 06:46
                  Nie powiedzialam jeszcze czegos- jesli chodzi o tego pierwszego zuka- on
                  wlasciwie wylozyl swoje karty przed moim poprzednim wyjazdem do USA. Siedzialam
                  w Nowym Jorku i dostawalam swira z tesknoty. Zdecydowalam sie wracac. 3 dni po
                  powrocie dostalam wiadro jego zimnego strachu na glowe.
                  • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 07:00
                    Samo, ale mnie się przez cały czas wydawało, że Ty tam w tym Wisconsin z kimś
                    jesteś, w jakimś związku. To jak to właściwie jest, jesteś z kimś, ale
                    chciałabyś być z kimś innym? Ja się w tym trochę pogubiłam. Jeśli Ci naprawdę na
                    tym kolesiu zależy to jedź do Polski i walcz, także z jego strachem. Zwłaszcza,
                    jeśli bez tego będziesz miała uczucie, że zmarnowałaś życiową szansę. Ale
                    najpierw Ty sama (a nawet Sama) musisz się zdecydować, czego chcesz.

                    A tak a propos tego, o czym wspomniałaś, to ja chyba bardziej adventurous byłam
                    w Europie, bo po pierwsze mieszkałam w dużym mieście, gdzie zawsze coś się
                    działo, a po drugie podróżowałam po całym kontynencie. A tutaj tak skutecznie
                    mnie przed auto-stopem przestrzeżono, że nie mając samochodu podróżuję znacznie
                    mniej. I brakuje mi tego.
                    • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 07:19
                      Jestem z kims... Widzisz Triskell, masz do czynienia z osoba, ktora czlowiek
                      masci konserwatywnej nazwalby zapewne co najmniej niezrownowazona. Gdybym
                      poszla do bierzmowania, to zazyczylabym sobie imie Neuroza ;o)

                      Nie traktuje tego jako szansy. W ogole zycie (tak wiem, krotkie, mlodam
                      jeszcze) nauczylo mnie nie traktowac facetow jako szansy. Mam przez matke
                      wpojona samodzielnosc i nie potrafie sie zaangazowac tak do konca, bo zawsze
                      musze miec psychiczna furtke.To pewnie dlatego,ze musialysmy zawsze liczyc
                      tylko na siebie, a od ojca dostalam jedynie kompleks Elektry.

                      Nie mysl sobie,ze jestem nieuczciwa wobec mojego faceta i mysle o kims z
                      Polski.To nieprawda. Tylko dzisiaj cos mnie pacnelo w glowe, kieslowszczyzna
                      mnie sie wlaczyla :o)

                      Masz racje jesli chodzi o zycie w wielkim miescie i podroze po Europie. To samo
                      dotyczy mnie. Tutaj jednak sprawdzila sie ta druga strona-czego caly czas
                      doswiadczam- stawienie czola obcej dla mnie kulturze, to dla mnie przygoda,
                      czasami moze i niezbyt radosna, ale czuje, jak mnie to ksztaltuje w sensie
                      samodzielnosci. Ta cholerna samotnosc, bycie zdana na siebie (nawet jesli jest
                      sie z kims) i "obcokrajowosc" ucza mnie czegos, czego nie nauczylabym sie
                      zostajac w kraju. Nie zmienia to jednak faktu,ze i tak zamierzam wracac do
                      Polski i Europy (chce jeszcze pomieszkac w Holandii i Szwecji).

                      Ech, pol godziny temu nalewalam sobie kieliszek wina i pomyslalam,ze chcialabym
                      mieszkac w Seattle i miec samochod.Psa (ktorego jeszcze nie mam, ale zamierzam
                      miec) na tylne siedzenie, butelka wina kupiona na stacji benzynowej i heading
                      to Olympia.

                      :o)
                      • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 07:36
                        Ach, Samo, rozmarzyłam się, czytając ten ostatni akapit smile. Nie dość, że Samo
                        (oczywiście główny punkt programu), to jeszcze do tego wino (uwielbiam) i pies
                        (uwielbiam chyba jeszcze bardziej) smile

                        Imię Neuroza ładne ;-D

                        Skoro mówisz, że to dzisiaj coś Cię pacnęło w głowę, to po prostu przetrzymaj
                        smile Jutro wszystko będzie się wydawać mniej ponure smile Tylko nie myśl o tym,
                        jako o czymś, co przeszło Ci koło nosa, bo jednak widać, że tak suma summarum to
                        Ty byś i tak tego nie wybrała (Pamiętaj, że w tej chwili masz jeszcze ten wybór
                        - wracać do Polski i walczyć, albo zostać. To _Ty_ wybierasz zostanie. Nie
                        traktuj więc tego jako czegoś, co Ci się przytrafiło, tylko jako swój wybór.
                        Czyli - bez żali, bez zazdrości (no bo po co zazdrościć czegoś, czego samemu się
                        tak własciwie nie chce? smile ), z radością z tego, co masz smile.

                        I uśmiechaj się dalej tym okrągłonosym uśmiechem z końca Twojego ostatniego
                        postu smile Jedyna prawdziwa tragedia w tej sytuacji to to nieszczęsne wino, które
                        się okazało niedobre ;-P
                        • samo Re: Dla Samo 30.12.05, 08:03
                          Zostaje, bo wazniejsze sa dla mnie studia, niz cos niepewnego (bo przeciez nie
                          wiem,czy nie skonczy sie to tak samo, jak po powrocie z NYC 3 lata temu). Poza
                          tym tak naprawde, to mysle, ze jesli mamy ze soba byc, to bedziemy. Teraz czy
                          pozniej. A nawet jesli nie bedziemy, to i tak bedzie mi zawsze bliski.

                          Cos innego jednak zajelo teraz moja juz odrobine wcieta lepetyne (swoja droga
                          uwazam,ze powinnysmy przeniesc sie na jakas szybsza forme rozmowy, np czat lub
                          komunikator :o))- mianowicie przeznaczenie a umiejetnosc przepowiadania
                          przyszlosci. Otoz kilka osob podczas polskiej wigilii namawialo mnie do wizyty
                          u wrozki/jasnowidza. Podobno babki wyspiewuja wszystko o danej osobie na dzien
                          dobry, wlacznie z imieniem, iloscia dzieci/mezow/niemezow, grzechow itd. Ja, z
                          natury superracjonalna (pomijajac neuroze i paranoje ;o)) stwierdzilam,ze po
                          pierwsze, to uwazam to za szarlatanstwo, a po drugie, skoro one wiedza, ile
                          czasu nam zostalo i co zrobimy my i nasze dzieci za rok lub dwa, to nic, tylko
                          sie polozyc i czekac. I ze przeraza mnie perspektywa "niemania" wplywu na
                          wlasne zycie, skoro wszystko juz "gdzies zapisane".

                          Ciekawi mnie twoje i wasze (jesli ktos nie spi ;o)) zdanie na temat wrozek.
                          • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 08:35
                            Samo, ja uważam, że to ja kształtuję swoją przyszłość.

                            Mam duży respekt do Tarota i innych tego typu kart, ale raczej jako do
                            narzędzia, pomagającego Ci się czegoś o sobie dowiedzieć (dla mnie w ogóle magia
                            ma dużo w sobie z psychologii), zajrzeć trochę w swoją podświadomość. W ten
                            sposób da się "przewidzieć przyszłość" w tym znaczeniu, że mamy tendencję do
                            powtarzania tych samych zachowań i w tym sensie bywamy przewidywalni. Wszystkie
                            książki o Tarocie i innych wyroczniach podkreślają, że pokazana tam "przyszłość"
                            nie jest przyszłością stuprocentową, tylko tym "jak rozwinie się sytuacja jeśli
                            wszystkie jej czynniki będą zmierzać w tą stronę, w którą zmierzają w tej
                            chwili" (czyli - jeśli nie zrobimy czegoś, żeby ją zmienić). Natomiast w
                            przewidywanie przyszłości i wydarzeń nie zależnych od nas (np. w to, że ktoś
                            potrafi przewidzieć, że zginę zabita przez spadający z nieba naleśnik, _nie_
                            wiedząc, że lubię stać dokładnie pod trasą samolotu z wielkim napisem "crepes")
                            nie wierzę.

                            Zresztą, jak już kiedyś pisałam, podobną opinię mam np. o podróżach astralnych.
                            Wierzę, ale uważam za wycieczki _do_wewnątrz_, nie do jakichś zewnętrznych
                            światów. Czyli jeśli ktoś twierdzi, że podczas medytacji spotkał się z Królem
                            Arturem, to nie wyśmiewałabym tej osoby, raczej uwierzyłabym, że ta osoba odbyła
                            podróż w głąb swojej psychiki i skonfrontowała jej aspekt odpowiedzialny za
                            rycerskość, waleczność (czy czegokolwiek innego symbolem dla tej osoby może być
                            K.A.), a podświadomość "przetłumaczyła" te abstrakcyjne wartości na obrazy
                            bardziej zrozumiałe, nadając im kształt konkretnej osoby.

                            Ale to już zupełnie inny temat, a za chwilę mąż wraca po raz ostatni w tym roku
                            z pracy, pora wódkę żurawinową szykować big_grin

                            Aha, a tak jeszcze a propos wróżb, to w te dobre oczywiście wierzę big_grin. Właśnie
                            dziś dostałam maila z Tarot.com, że z okazji Sylwestra mam darmowy reading, no
                            to zadałam pytanie dotyczące pracy i wyszło mi tak świetnie, że aż chce się
                            wierzyć big_grin
                          • triskell Re: Dla Samo 30.12.05, 08:40
                            samo napisała:
                            > swoja droga
                            > uwazam,ze powinnysmy przeniesc sie na jakas szybsza forme rozmowy, np czat lub
                            > komunikator :o))

                            Ja już chyba zaocznie się "wcięłam" a konto tej wódki żurawinowej, którą dopiero
                            wypiję. Bo zapominam, co chciałam napisać. A chciałam napisać, że mój numer
                            gadu-gadu to 3346843 i że najczęściej jestem "niewidoczna" ale jestem smile
                            • annie_laurie_starr Re: postanowienia 30.12.05, 09:23
                              Jesli chodzi o moje postanowienia z lat ubieglych, to tez okazalam sie
                              nekonsekwentana. Na dodatek do 2006 roku podchodze ze strachem, bo w
                              przeszlosci mojej, lata z koncowka 6 byly do doopy, a te z koncowka 7, tylko
                              odrobine lepsze.wink
                              Niemniej jednak w nowym roku chcialabym:
                              1) doprowadzic moje uzebienie do stanu tip-top
                              2) cwiczyc regulanie i zdrowiej jesc (nie bede pisac o schudnieciu, bo to ma
                              byc efekt uboczny, a nie cel, a poza tym bardziej chodzi mi o wyrzezbienie
                              ciala, a nie utrate wagi.)
                              3) polubac w doktoracie
                              4) nie bac sie wyzwan dnia codziennego
                              5) poradzic sobie z monsterem zazdrosci (zanim mnie znielubicie, to wiedzcie,
                              ze to nie o Was chodzi.)
                              6) nie wyleciec z pracy
                              7) nie spieprzyc tego co mam najcenniejszego...
                              8) prawo jazdy - nie wierze, ze je zrobie
                              • a.polonia Re: postanowienia 30.12.05, 10:05
                                Annie, doszlo mi jeszcze jedno postanowienie po przeczytaniu Twojego postu -
                                to pierwsze wink
                                Oj, zrob prawo jazdy, bedziemy sie nawzajem wspierac, bo w moim przypadku
                                strach przytlacza motywacje sad
                                a teraz musze konczyc sie pakowac wink
                                • thorgalla Re: postanowienia 30.12.05, 13:10
                                  Ja mam prawko od prawie 9 lat ale co z tego,że się boję jeździć.
                                  Czas chyba przełamać strach i zacząć jeździć bo do końca życia będę skazana na
                                  kierowcę.

                                  Ja postanowień noworocznych raczej nie mam bo i jakie mogę mieć?:
                                  -nie zamierzam chudnąć bo i z czego,zresztą jak choruje to samo "schodzi",
                                  -nie ograniczę alkoholu bo i tak mniej niż zero już się nie da niepić,
                                  -nie rzucę palenia bo nie palę.

                                  Za to w Nowym Roku postanowiłam ..niechorować.Tylko czy moje ciało tez tak
                                  sobie postanowi??
                      • asia.sthm Re: Dla Samo 30.12.05, 14:11
                        samo napisała:
                        > (...) Nie zmienia to jednak faktu,ze i tak zamierzam wracac do
                        > Polski i Europy (chce jeszcze pomieszkac w Holandii i Szwecji).

                        Dobry pomysl smile w Szwecji masz juz dobra ciocie i ewentualna tesciowa w jednej
                        osobie. Nie da ci zginac marnie, nie da ci glodem przymierac, nie da cie
                        skrzywdzic, wlasnom piersiom przed zlem osloni, od paskudnego wina w samotnosci
                        uchroni, lepsze kaski podetknie i kocyk w misie.
                        smile))))
                        • samo Re: Dla Samo 31.12.05, 00:42
                          Pomysl jest juz postanowiony ;o) Szwecja jawi mi sie jako utopia, nie mam wiec
                          wyjscia, tylko sie tam pierdyknac po skonczeniu studiow.Ostatnio zreszta moim
                          ulubionym zajeciem jest przegladanie mozliwosci jest chodzi o studia Master's w
                          j.angielskim w Szwecji.
                          (Jak to napisalam, to pomyslalam sobie, ze nie na darmo 8 lat podstawowki bylam
                          zwana Mozgiem... Ech...)

                          No i ta dobra ciocia, jej kocyk i 2 slicznych mlodzianow... Nie ma co, trzeba
                          bedzie do kieszeni kamyk fioletowy i one-way to Stockholm please!
    • sylwek07 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 10:11
      Jestem z kims... Widzisz Triskell, masz do czynienia z osoba, ktora czlowiek
      masci konserwatywnej nazwalby zapewne co najmniej niezrownowazona. Gdybym
      poszla do bierzmowania, to zazyczylabym sobie imie Neuroza ;o)
      -------------------------------------------------------------------
      jak trafisz na madra osobe to zrozumie Cie i sprobuje pomoc Tobie ....
      • jan.kran Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 13:04
        Może mamy w sobie nadzieję że Nowy Rok , Nowy Krok postanawiamy , obiecujemy ,
        nie dotrzymujemy...
        Mam dośc frustracji i obietnic.
        Po prostu lista rzeczy_które_powinnam _postanowić jest tak długa że nie wiem w
        co ręce wsadzić.
        Będe krok po kroku realizować. Co wyjdzie to wyjdzie smile
        Tyle mi sie rzeczy udało w ciągu ostatnich trzech lat że jak się oglądam to aż
        mi się wierzyć nie chce.
        Dziękuję dziś za to co mam.
        Wyszłam z głebokiego dołka... i to jest podstawa. Jestem bardzo szczęsliwym
        człowiekiem.
        Jestem wdzięczna mojej Rodzinie , Przyjaciołom , sobie samej.
        Jakiś taki mnie nastrój podniosły ogarnąłsmile))
        K. Optymista.
        • cuciolo Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 17:49
          A ja sie wsciekam i frustruje. Zostawilismy dziecko dziadkom. To ma byc nasz
          Sylwester z przyjaciolmi w knajpie w Rzymie. Ma byc tylko ze glos i chrype mam
          jak Jonis Joplin, z nosa leje mi sie jak nieszczesnemu Apsikowi, glowe mam jak
          rasta. Juz nie wiem co brac by sie postawic na nogi na jutrzejszy wieczor
          Niczego sobie z nowym Rokiem nie obiecuje, zero postanowien, z zyczen moze zeby
          w koncu nam dali pozyczke na upatrzony dom. I tak dadza mniejsza bo jestesmy
          starzy tzn niewiarygodni dla Banku
          Aaaaaaaaaaaaaaaaa zycze sobie i wszystkim Zdrowia
          a z nosa mi leci
          czerwononosa

          ps i jak tu polozyc se maseczke na buzie?
          • gherarddottir Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 20:07
            Moje glowne postawnowienia na nowy rok:
            - zaczne odpisywac na czas na maile i listy bo sie juz ludzie na mnie obrazaja.
            - przestane kupowac na wage takie cierpkie zelki, ktorych tu pod dostatkiem w
            sklepach spozywczych
            - przestane sie denerwowac chamskimi i prostackimi tekstami mojego tescia
            - zaczne cwiczyc w studio (mam kolo domu)
            - powyrzucam stare poszwy na koldry i poduszki i kupie nowe w styly
            Ashleyowskimsmile
            - palic nie pzrestane bo przestalam hahahhasmile)))
            - przestane zmuszac na sile moje koty do tego zeby sie do mnie przytulaly

            A zycze Wam na nowy rok duzo radosci i szczescia
    • greentea2 Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 30.12.05, 20:18
      Nie mam i nigdy nie mialam zadnych noworocznych postanowien.
      Nadchodzacy rok przyniesie mi wiele nowego, wiele sie bedzie dzialo i na tym musze sie skupic zeby nie
      zwariowac.
      Brzmie jak horoskopsmile))
    • tamsin Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 31.12.05, 03:46
      a ja teraz tak sie zastanawiam, jak tak wlasciwie podsumowac rok 2005?
      najbardziej z tego roku utkwi mi w pamieci smierc papieza i wybranie nowego. Z
      innych wydazen to chyba kontynuacja tej okropnej wojny w Iraku, to tak na razie
      z mojego podsumowania..
      • samo Re: Wielkimi Krokami Zbliza Sie....2006... 31.12.05, 04:04
        I jeszcze nastanie kaczyzmu w Polsce. Na calym swiecie zas glownym bohaterem
        roku byla Natura (patrz: huragany, tsunami i trzesienie ziemi w Indiach).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka