Dodaj do ulubionych

konkubinat

02.02.06, 22:49
na forum spoleczenstwo dyskusja na temat: czym zastapic slowo konkubinat, ktore kojarzy
sie z kronikami kryminalnymi?
partner jest ok, ale mnie kojarzy sie z interesami
kochanek, brzmi tymczasowo...

w rozmowach z przyjaciolmi czy rodzina nie ma problemu, ale w oficjalniejszych
rozmowach...
kiedy mam mowic boyfriend, to mi sie chce smiac, nastalotka bylam jednak jakis czas temu...
czasem mowie narzeczony, ale traci myszka...

padla propozyjcja: kochabitant (od kochania a nie z ortografem) i jest sliczna, ale jak
przedstawic wiekowej cioci: Ciocia pozwoli, moj kochabitant Nocny.Lot!!!!



Obserwuj wątek
    • gherarddottir Re: konkubinat 02.02.06, 23:16
      no rzeczywiscie brzmi dziwniesmile
      Jestem za : "to jest Marek" np.
      Zawsze mialam ten sam problem (zanim nie bylam zona). I rozwiazalam go w ten
      sposob. Jak ktos sie mimo wszystko pytal a kto a co? to mowilam, ze to ktos
      kogo kocham lub z kim zyje.
      Pozdrawiam
      • viki2lav Re: konkubinat 02.02.06, 23:40
        znaczy nie mozna juz: to jest Marek, jestesmy razem!
        • asia.sthm Re: konkubinat 03.02.06, 00:01
          Ja bym chyba mowila : to jest moj maz, malyzonek (w domysle:bez papieru)
          A ja: malazonka tez bez papieru. smile))
          Dajcie pomyslec, moze wymysle cos lepszego.

          Podobalo mi sie kiedy Maria Bojarska mowila o swoim mezu Tadeuszu Lomnickim:
          byly narzeczony . O konkubinie mozna mowic: wieczny narzeczony. smile

          Albo : moj najwazniejszy nieslubny, najlubniejszy wink
    • syswia Re: konkubinat 02.02.06, 23:54

      Nieoficjalnie: To jest M.
      Oficjalnie. To jest M. - moj partner zyciowy
      Dolce vita!
      • jan.kran Re: konkubinat 02.02.06, 23:57
        Moja Mama mowila : moj osobisty narzeczonysmile na swojego konkubenta ktorego
        sobie zahodowala w wieku 50 + smile)))
        Kran
        • iwo19 Re: konkubinat 03.02.06, 00:28
          Moja mama mowi ,moj przyjaciel.Ja nawet o swoim mezu mowie moj facet.Ale jak
          przedstawic cioci? Trudna sprawa.
    • tamsin Re: konkubinat 03.02.06, 01:22
      konkubinat mi sie kojarzy z para alkoholikow ktorzy razem pija, no i przy
      okazji spia w tym samym lozku bo za bardzo sobie w czape dali. Ale to jest cos
      co mi chyba z PRL-u zostalo. Partner kojarzy mi sie zbyt z ta sama plcia, czyli
      zostaje narzeczony/narzeczona. Nie malzenstwo ale juz jakos zwiazani oficjalnie
      ze soba. Ale oczywiscie brakuje dobrego slowa w jezyku polskim, zreszta paru
      ladnych slow brakuje w jez. polskim np. na genitalia meskie/damskie..
      • iwo19 Re: konkubinat 03.02.06, 02:33
        Masz racje brakuje ale i tak uwazam ze mamy bardzo bogaty jezyk.Mysle ze w
        innych jezykach beda podobne dylematy.Chociaz zawsze powalala mnie z nog
        slodka "pussy".Facet i tak zostanie jako boyfriend.
      • ania_2000 Re: konkubinat 03.02.06, 03:00
        tamsin - no kurde, kompletnie to samo mialam na mysli.
        polskie slownictwo, okreslenia sa albo wulgarne albo nienaturalne.
        konkubinat? zdecydowanie i wylacznie mam skojarzenie z melina.
        a inne? zawsze mnie rozwalala "lechtaczka" - no i "pochwa"
        sorrysmile
        • asia.sthm Re: konkubinat 03.02.06, 10:47
          dla Ani:

          łachtaczka
          rodzaj wózka specjalnie przygotowanego do transportu ubrań marnej jakości

          pochwa
          skrótowe powitanie księży (analogicznie do młodzieżowego "cze" i "nara")

          smile
    • alex113 Re: konkubinat 03.02.06, 03:35
      mezczyzna mojego zycia smile
      • elagrubabela Re: konkubinat 03.02.06, 04:16
        Concubere - lezec razem lub wspolzamieszkiwac. Mnie jakos tam konkubinat nie
        przeszkadza chociaz w angielskim nie ma wlasciwie zastosowania. Procz kwestii
        prawnych. Lubie angielskie "partner" - taka w tym rownorzednosc,
        rownoprawnoprawnosc a przy okazji bezplciowosc czyli kazda para moze sobie tego
        uzywac do woli. Pierwsze sufrazystki na pewno by lubily "partner" - ha ha ha.
        Nie mam cioc, ktorym bym sie musiala tlumaczyc z mojego stylu zycia i wyborow z
        kim i jak zyje. Gdybym miala, pewnie bym sie upierala przy tym partnerze
        chociaz po polsku to ma chyba troche inny wydzwiek. A na codzien to On jest po
        prostu moj Szkot. Z tym, ze z kolei jezyk polski wyraznie rozroznia nacje od
        imienia gdy angielski jest beznadziejnie taki sam Scott czy Szkot - jeden pies
        jak kazdy Burek - ha ha ha.
        Elka
        • kociaszek Re: konkubinat 03.02.06, 12:37
          ta ciocia to tylko taki przyklad, nie najlepszy, bo cioci mozna najwzyczajniej: to jest M.
          Ale np. na poczcie: "List odbierze moj konkubent, prosze pani"
          Chyba zostaje ten narzeczony...
          Partner mnie drazni: jak do gry w szachy...
          • monhann2 Re: konkubinat 03.02.06, 15:10
            No kurcze, jak Wy juz wiecie, ze to mezczyzna Waszego zycia, to sobie tak
            mozecie mowic. A jak ktos jeszcze nie wie? Bo ciagle szuka? To jak ma mowic????

            Moja mama kazdego mojego przyjaciela nazywa narzeczonym, za co ja ochrzaniam,
            ze nie wiem, bo sie boje, ze sie jej kiedys wymsknie wlasnie przy nim i co?
            glupio by bylo. Ja tam juz wole boyfriend'a ale znow glupio, bo tez mi sie
            troche kojarzy ze 'szczeniackim' okresem mojej mlodosci. Konkubent - odpada,
            nie mieszkamy razem. Parnter - to tak bardziej w interesach niz w zyciu
            codziennym. No chyba wiec zostaje: przyjaciel! I tak jest najlepiej.

    • paloma49 Propozycja 03.02.06, 15:57
      Konkubinat = “Małżeństwo zwyczajowe” (po roku wspólnego zamieszkiwania).
      Konsekwencje prawne takie jak w małżeństwie zawartym w USC lub ustalone przez
      odpowiednie przepisy (np w przypadku braku testamentu).

      Konkubin po roku wspólnego mieszkania, w dokumentach = “Partner życiowy”

      “Związek partnerski” (do roku wspólnego zamieszkiwania)

      Konkubin (do roku wspólnego zamieszkiwania) = “Partner”
      • tamsin Re: Propozycja 03.02.06, 16:12
        a moze tak przestawic: Ciociu, to jest Nocny.Lot, moja kocia lapa.
        • asia.sthm Re: Propozycja 03.02.06, 16:37
          To wielki luksus moc sie przyznac do kociej lapy. smile)
          My tzn ja i moj byly "kocia lapa" ryzykowalismy ciezkie wiezienie za uprawianie
          kociego lapania w kraju, gdzie nawet wspolna jazda samochodem przed slubem byla
          objawem braku moralnosci. Udalo nam sie zmylic straznikow cnoty przez dwa
          lata , jak widac nie jestem ukamieniowana...albo nie chcialo im sie zawracac
          nami glowy.
          smile)
        • paloma49 Re: Propozycja 03.02.06, 16:50
          Ha Ha ! Dobre!!!
          • jan.kran Re: Propozycja 03.02.06, 18:25
            W Norwegii instytycja kociej łapy jest niemal taka sama procentowo jak ilość
            małzenstw.
            Istnieje słowo " sambor " kompletnie w umysłach jednoznaczne z pojęciem męża
            czy czy żony.
            Dosłownie znaczy: mieszkający razem...
            Kran
            • a.polonia Re: Propozycja 03.02.06, 19:16
              kran, to podobnie jak w Holandii, mieszkajacy razem - samenwonend, ja tam nie
              mam nic do okreslenia "partner", chociaz po polsku rzeczywiscie brzmi nieco
              gorzej niz po holendersku czy angielsku...
              Tak samo jak przyjaciel - vriend.
              E tam, chlop moj i juz wink.
              • mon101 Re: Propozycja 03.02.06, 21:08
                No to moze "kociolapek", "kociolapka"???
    • tora99 Re: konkubinat 03.02.06, 20:02
      kochabitant... buachachacha...
      kojarzy mi sie z gosciem, ktory mowi ze kacha, ale bije ;o)))))
      • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 00:14
        Kociolapek jest sliczne!!!
        Moj kociolapek wlasnie jest chory sad(((

        Te wszystkie nazwy, smieszne, sliczne jak i z wokandy....
        • gherarddottir Re: konkubinat 04.02.06, 00:23
          kociolapek
          przytulnik
          prawiemaz
          wspolspacz
          • elagrubabela Re: konkubinat 04.02.06, 02:44
            Jeszcze mi sie przypomnialo takie troche staroswieckie ale moze nawet
            romantyczne "moja druga polowa". Kociolapek, choc urocze, jakos kojarzy mi sie
            ze sprzataniem kurzowych kotow spod sofy. Chociaz w sumie mezczyzna i do tego
            przydatnym jest.
            Elka
        • jan.kran Re: konkubinat 04.02.06, 03:23
          kociaszek napisała:

          > Kociolapek jest sliczne!!!
          > Moj kociolapek wlasnie jest chory sad(((
          >
          > Te wszystkie nazwy, smieszne, sliczne jak i z wokandy....

          Pogłaskaj Kociołapka ode mnie.
          Kransmile
          • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 22:24
            Dzieki Kraniku, zdumiewajace jest jak chory mezczyzna moze byc marudny wink)))
            Pielegniarka Kociaszek
            • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 22:26
              ale mysle, ze powrot do zdrowia bedzie rychly - juz sie nocnemu poczucie humoru wyostrza, a
              to dobry znak!!!!
              • tamsin Re: konkubinat 04.02.06, 22:32
                chory chlop w domu to gorsze niz bol zeba, katar mu wystarczy zeby zaczynal
                umierac...dobrze, ze Nocnemu sie polepsza bo pare dni takiego chorego chlopa
                moze doprowadzic do szalu nawet aniola stroza.
                • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 22:59
                  na szczescie nie jest tak zle...poza tym bedac dziecieciem chcialam byc pielegniarka .-)
    • alex113 Re: konkubinat 04.02.06, 04:11
      Jakas straszliwie powazna ta dyskusja

      mam inne propozycje:
      pan z ktorym mieszkam
      mezczyzna z ktorym jestem w zwiazku
      facet ktory przynosi mi skarpety do prania

      lub bardziej romantycznie:
      moja milosc
      moj kochanek
      facet ktorego nigdy nie poslubie ale lubie co robi ze mna w lozku
      wink)))))))))))))))))

      a tak wogole to dosyc egzotyczny wydaje mi sie tlumacznie ludziom szczegolow
      mojego zycia i zwiazku.
      Przeciez mozna powiedziec:
      Moj Zenek, Kazio, Wojtek ....
      (czy jak mu tam) i juz.
      • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 22:58
        jasne, ale w oficjalnych rozmowach...
        • asia.sthm Re: konkubinat 04.02.06, 23:15
          W oficjalnych rozmowach mowilabym : maz....a jesli trzeba by bylo dodac po
          chwili to dodalabym : nie zarejestrowany urzedowo. To chyba wystarczajaco
          zwiezle.
          Prywatnie mozecie sobie wymyslec wlasny sposob okreslenia. Kedna znajoma mowi o
          swoim dlugoletnim nieslubnym Moj Zardzewialec i brzmi to prawdziwie milosnie.
          Inna o swoim mowila Zboj (u z kreska): ja ze Zbojem , Zboj to czy tamto..tez
          brzmialo to milosnie i z oddaniem. Uwazam ze mozesz spokojnie o Locie mowic moj
          Nocny Lot a on o tobie Kociaszek. To jest bardzo piekne smile)))

          Posmaruj go Amolem tam gdzie kazewink
    • hallucination Re: konkubinat 04.02.06, 23:10

      Ja czasami mojego przedstawiam jako "maz na niby" smile
      • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 23:31
        Asiu, ten maz nie zarejestrowany urzedowo, jest swietne...nocny mowie tutaj, zeby bylo
        wiadomo...
        tylko, ze ten maz jedynie nie przejdzie mi przez gardlo nigdy...
        jakos nie czuje sie, zeby byc zona...
        marudze? mozliwe!
        • asia.sthm Re: konkubinat 04.02.06, 23:38
          Ach ty marudnico jedna smile
          Potrenuj sobie w lazience przy myciu zebow...moj maz, moj maz moj maz moj
          maz..ja zona ja zona ja zona itd. Oplujesz za kazdym razem lustro to sie szybko
          nauczysz i przyzwyczaisz tongue_out chyba ze lubisz lustra ciagle myc.
          • kociaszek Re: konkubinat 04.02.06, 23:49
            chyba najpierw zatrulabym sie pasta do zebow!!!
            nie chce byc zona.
            czasem tylko taki papier bardzo by nam tutaj ulatwil zycie.
            ale mnie ten papier nie potrzebny, nie musze miec na pismie ze jestem statutowa malzonka...
            wystarcza mi, ze chcemy byc razem.

            tylko rodzina...
            • asia.sthm Re: konkubinat 05.02.06, 00:07
              Kociaszku rozumiem cie ,bo tez bardzo nie chcialam zadnych urzedowo koscielnych
              potwierdzen.
              Slub jednak wzielismy z koniecznosci i dla wygody..i jest dobrze.
              Mozna dac sie przekonac do slubu smile) ale sie nie musi.
              Moze jak potrenujesz w myslach, to bedzie ci latwiej?
              • kociaszek Re: konkubinat 05.02.06, 00:09
                tymczasem nie musze trnowac, poza tym moge pomyslec o tym jutro, czyz nie?
                • asia.sthm Re: konkubinat 05.02.06, 00:27
                  Pomysl jutro, tymczasem rozwaz zakup nowego ciucha albo torebki. To zawsze
                  dobrze wplywa na myslenie. Nowy lakier do paznokci tez pomaga.
                  • kociaszek Re: konkubinat 05.02.06, 00:32
                    nowym lakierem pomaluje pol lazienki, najmiej paznokcie, nowe cichy plus torebka zostaly
                    zakupione na soldach, teraz obowiazuje ta no, jak ona sie nazwywa, o, dyscyplina budzetowa!!!
                    • asia.sthm Re: konkubinat 05.02.06, 00:46
                      Aaa.., w takim wypadku to zostalo ci do wyboru pastowanie podlogi albo reczne
                      pranie.
                      • kociaszek Re: konkubinat 05.02.06, 00:56
                        sprzatanie!!! potrzebna, bo krazyl tu ostatnio jakis huragan, a jakie pozyteczne!!!
                        ale pastowanie podlogi to juz perwersja!!!
                        • asia.sthm Re: konkubinat 05.02.06, 01:12
                          Oj, rozumiem ze Nocny nawet jak chory to huragani wink ciekawe jak.
                          No dobrze z tym pastowaniem przesadzilam.
                          Sprobuj to:
                          www.ianai.net/jokes/bubble.swf
                          dobrze sie mysli, ale w nalog sie latwo wpada, wiec wolalabym na twoim miejscu
                          pastowanie.
                          • kociaszek Re: konkubinat 13.02.06, 12:51
                            wsiaklismy z nocnym w bublowanie. dramat.
                            • jan.kran Re: konkubinat 15.03.06, 00:13
                              kociaszek napisała:

                              > wsiaklismy z nocnym w bublowanie. dramat.

                              *** Czegos nie doczytalam...co Wy z NL robicie ?
                              Kran
            • nionczka Re: konkubinat 14.03.06, 12:55
              kociaszek napisała:

              > chyba najpierw zatrulabym sie pasta do zebow!!!
              > nie chce byc zona.
              > czasem tylko taki papier bardzo by nam tutaj ulatwil zycie.
              > ale mnie ten papier nie potrzebny, nie musze miec na pismie ze jestem
              statutowa
              > malzonka...

              > wystarcza mi, ze chcemy byc razem.
              >
              Wreszcie trafilam na kobiete, ktora nie chce byc zona! Tak samo jak ja! A juz
              zaczynalam myslec, ze to ja jestem jakas nienormalna.
              • asia.sthm Re: konkubinat 14.03.06, 13:00
                Ejze, ja tez nie chcialam, a cale zycie jestem mezatka smile))
                Klatwa jaka czy co smile))?


                Witaj Nionczko i ladnie sie rozgosc , polac ci czegos?
                • jan.kran Re: Witaj Nioncznko... 14.03.06, 19:40
                  ... znamy się z sąsiedniego forum miło że wpadłaś.
                  Kransmile
        • gherarddottir Re: konkubinat 04.02.06, 23:52
          mozna by te niechec zaanalizowac - tylko po co? jak nie chcesz to nic na silesmile
          ja tam chcialam miec "ten papierek" moze dlatego, ze przedtem bylam dlugi czas
          kociolapka w innym zwiazku i mnie to uwieralo..i to nie chodzi o konwenanse
          bron Boze..
    • ewa553 Re: konkubinat 05.02.06, 11:45
      zartobliwie: kocilap
      powaznie: towarzysz zycia
      • cuciolo Re: konkubinat 13.02.06, 13:59
        a ja mojego nazywam: maz-niemaz sprawca jednej z ciaz
        a tak naprawde predstawiam go po imieniu i juz
        w Polsce niestety jak ktos sie bardzo pyta, klamie i mowie moj maz, we wloszech
        podchodza bardziej na luzie do formalnosci wiec mowie wprost nie mamy slubu i
        juz
        Wszystko zalezy od okolicznosci
        • maja92 Re: konkubinat 13.02.06, 15:15
          A w Irlandii mowi sie: to moj "Fiance"...
          Wiadomo, ze powazniej niz boyfriend, a jeszcze nie maz, albo nigdy mazwink)
          W Eire po 6 miesiacach mieszkania razem para narzeczona prawnie traktowana jest
          jako para a nie dwojka pojedynczych ludzi... i to mi sie tutaj podobawink

          A moze "Moj wybrany", hm? Maz to juz wiadomo kontrakt - czasami po paru latach
          to tylko kontrakt, a nie wybor, wiec moze ten Wybrany to wazniejszy niz maz...
          Ta Kociolapkowosc to ma - dla mnie - forme wyzsza niz malzenstwo, bo z wlasnej
          i nieprzymuszonej woli - nie jak takie malzenstwo - podpisane i juz!!
    • kobiecapolonia _Związki na odległość i kohabitaty (konkubina 05.02.06, 21:50
      • _Związki na odległość i kohabitaty (konkubinaty).
      dgaweda 05.02.06, 15:44 + odpowiedz

      Witam,
      Prowadzę w ramach pracy magisterskiej badania nad tego typu związkami. Mam
      wielką prośbę. Mianowicie chciałbym prosić osoby, które prowadzą związki na
      odległość lub żyją w kohabitacie (konkubinacie) o maila na adres
      latbadania@op.pl a ja pozwolę sobie zwrotnie wysłać ankietę do wypełnienia
      zawierającą pytania na temat tego typu związku i poproszę o jej odesłanie.
      Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuje wszystkim, którzy zechcieli
      przeczytać tą wiadomość.




      • Re: _Związki na odległość i kohabitaty (konkubina
      samo 05.02.06, 21:46 + odpowiedz

      Hej,
      moglas to wpisac w watku o konkubinacie- prosze Kobiecapolonie o przeniesienie
      tam tego posta!
      ____________________________________

      tak lepiej
    • nionczka Re: konkubinat 14.03.06, 12:44
      Hej, ja mowie moj nieslubny! Ktos zdaje sie, ze juz to wymienil. Mieszkam w
      Hiszpanii i tu pod tym wzgledem jest cudownie. Mezatki nie zmieniaja nazwiska,
      pary mieszkaja razem przed slubem i nikt nikogo nie pyta czy ma slub czy nie.
      Dodatkowo maja swietne slowo "pareja", ktore oznacza pare slubna, niezlubna,
      pare homoseksualna. Kiedy ktos mowi "mi pareja" nie wiesz o tej osobie nic
      oprocz tego ze jest zyciowym partnerem rozmówcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka