Dodaj do ulubionych

Emigracja.

19.04.06, 20:51
Na forum o wielojęzyczności trwa dyskusja na temat emigracji.
Przeciwstawiana jest emigracja lat osiemdziesiątych i wcześniejszych kiedy
wyjeżdżało się za chlebem lub z powodów politycznych a emigracją dzisejszą ,
podobno łatwiejszą.
Ja mam mieszane uczucia. Dzisiejsi polscy emigranci mogą podróżować bez
problemu, mją dostęp do internetu , komórek , tanich lotów samolotowych.
Ale czy decyzja opuszczenia kraju, rozpoczęcia życia w nowym otoczeniu, z
nowym językiem , walka o pozycję społeczną i zawodową jest dla dzisiejszych
emigrantów łatwiejsza niż 20 lat temu ?
Kran
Obserwuj wątek
    • monika_a_b Re: Emigracja. 19.04.06, 21:13
      Kraniku, wydaje mi się, że teraz jest łatwiej - przed wszystkim przez to, że
      nie musisz palić za sobą mostów, komunikacja pomiędzy poszczególnymi krajami
      jest dla nas, Polaków, bardziej dostępna, isnieje również pewne "przyzwolenie
      socjalne", że się tak wyrażę - zbyt dobrze pamiętam jak się do nas odnoszono,
      kiedy wyemigrowaliśmy w 89 do Niemiec, jak bardzo strona polska usiłowała nam
      udowodnić, że już nie jesteśmy wystarczająco polscy (!?), bo "wybraliśmy
      łatwiejsze rozwiązanie, czyli ucieczkę". A ja miałam przez to wieloletni
      dylemat nt. czy jam pies, czy wydra? wink
      W dziesiejszych czasach nie ma tego typu dylematu, po prostu wyjeżdża się "za
      chlebem" z mozliwością powrotu - i nikt nie będzie krzywo na ciebie patrzył, bo
      ileś tam lat spędziłaś za granicą...
      Jednakże nie zgadzam się ze stwierdzeniem pewnej pani na tamtym forum, że po 89
      nie ma emigracji, że te słowo już nie jest w użytku... Emigracja była, jest i
      będzie, tylko że tak powiem zmieniła się cała temu towarzysząca otoczka... wink

      PS: Ja niestety zastanawiam się nad dalszą emigracją, byle uciec z tego
      poj....go kraju... sad
      • tamsin Re: Emigracja. 19.04.06, 22:54
        monika_a_b napisała:

        >
        > PS: Ja niestety zastanawiam się nad dalszą emigracją, byle uciec z tego
        > poj....go kraju... sad

        Ciekawe co piszesz...wydawalo mi sie, ze niedawno mialas rozterke bo nie
        wiedzialas, czy dostaniesz przedluzenie wizy, czy cos w tym rodzaju. Tak mi sie
        wydawalo, ze zalezy ci aby tutaj byc. A tu widze, ze chcesz UCIEC, co to sie
        stalo? Z tego co sie orientuje to sa problemy z dostaniem sie do USA, z
        wyjazdem na sto procent nie ma.
        • monika_a_b Re: Emigracja. 19.04.06, 23:33
          Widzisz, Tamsin, ja również myślałam, że moje rozterki zostały rozwiązane:
          postanowiłam szkolić się dalej (MBA lub MIB - zapisałam się już na TOEFL na 24.
          czerwca wink), pracodawca mojego męża _wreszcie_ zaczął starania o wizę HB1/4 dla
          nas (bo dopiero gdy się ma tę wizę można starać się o Green card), a poza tym
          myślałam w dalszym ciągu szukać pracy. Co do tego ostatniego, to dzisiaj rano
          zostały rozwiane moje nadzieje, wobec czego znów "dziwnie" się czuję... Otóż po
          konsultacji z adwokatem okazało się, że wnioski na wizę do pracy (H1B) można
          składać od 1. kwietnia - jako, że łączny roczny limit tych wiz na całe Stany
          wynosi 60 000 (!), w zasadzie trzeba bardzo się spieszyć. W ubiegłym roku limit
          skończył się w sierpniu, w tym roku chcą aby to było szybciej. Rozpatrzenie
          wniosku trwa 2-3 tygodni, ale - UWAGA - podjąć pracę z tą wizą można dopiero od
          1. października. Hmmmm.... Jakie realne szanse mam wobec tego na znalezienie
          pracodawcy, który będzie chciał czekać na mnie aż tyle miesięcy??? Poza tym
          okazało się, że taka wiza kosztuje pracodawcę dobre kilka tysięcy dolców (bo
          bez prawnika się jednak nie obędzie), wobec czego utwierdzam się w przekonaniu,
          że urzędnicy w USCIS/na granicy swoją pracę dostali za "bananowe papiery", bo
          głupoty gadają, a nawet naumyślnie wprowadzają człowieka w błąd (vide
          przekonywanie mojego męża do tego, że najpierw musi mu się skończyć wiza, którą
          ma, a dopiero wtedy może ją przedłużyć, haha - już jako osoba
          nielegalna???... uncertain). Nie wiem, może to mój błąd z Niemiec, gdzie w większości
          przypadków urzędnik wiedział, co mówił?
          Mi ręce opadają i prawdę mówiąc nie mam już ochoty na poszukiwanie pracy - tym
          bardziej, że nic sensownego nie udaje mi się znaleźć...
          Mój mąż chce, abym była szczęśliwa, więc proponuje, abyśmy wyprowadzili się do
          Europy, gdzie prawdopodobnie obojgu nam będzie łatwiej. To jest na razie tylko
          taka myśl, żadne postanowienie...
          Proszę na mnie nie krzyczeć, że ja znów z tym tematem... Ale jak same widzicie,
          ten temat sam do mnie wraca jak bumerang, uczepił się mnie jak rzep psiego
          ogona i spokoju nie daje...
          • samo Re: Emigracja. 19.04.06, 23:55
            Monika, przykro mi ze spotkalo cie kolejne rozczarowanie :o( Niestety procedury
            wizowe i imigracyjne trwaja w USA dosc dlugo i praktycznie kazdy swoje tutaj
            odczekuje... Czy ty rowniez dostalabys wize pracownicza w pazdzierniku? Kto
            wystapi o nia dla ciebie?

            Tamsin ostro zareagowala :o) natomiast ciezko sie nie zgodzic. Ja mam z kolei
            wrazenie, ze za malo chyba wiedzialas o tym, co czeka na ciebie po przyjezdzie
            tutaj, albo po prostu nie docieral do ciebie fakt, ze jesli pozwolenia na prace
            nie bedziesz miala ZANIM wjedziesz do USA, to czeka cie albo perspektywa bycia
            bez pracy przez caly okres waznosci wizy meza, albo mozolne namawianie
            kogokolwiek na sponsorowanie- nie wiem co gorsze, bo wiekszosc firm juz w
            aplikacji ma zawarte pytanie, czy bedziesz wymagac sponsorowania i odpowiedz
            twierdzaca zazwyczaj cie dyskwalifikuje.

            Skoro twoje rozterki zostaly rozwiazane i zamierzasz isc na studia, to w czym
            problem? Akurat kilka miesiecy zajmie ci przygotowanie sie do GMAT, z ktorego
            potrzebujesz dosc dobrego "score",zeby dostac sie na MBA :o)
            • samo Re: Emigracja. 19.04.06, 23:57
              Popularna i dobra strona nt MBA:
              futurembagirl.blogspot.com/
            • monika_a_b Re: Emigracja. 20.04.06, 01:21
              Samo,
              dzięki za link... wink Widzisz, ja przyjechałam tutaj ze względu na pracę męża,
              bo sama dopiero co skończyłam studia, więc tak wyszło... Nie miałam możliwości
              szukania potencjalnego pracodawcy _zanim_ tutaj przyjechałam, tym bardziej że
              przez pierwszych kilka miesięcy musiałam doprowadzić mój angielski do porządku,
              więc to było priorytetem... wink Do tego dochodzi kilka błędnych informacji za
              strony urzędów (aż mi się samej wierzyć nie chce, że nikt tam nie był w stanie
              powiedzieć mi co i jak, pomimo że pytałam wiele osób! same głąby tam siedzą!).
              Moje praktyczne doświadczenia są przez to dość bolesne, ale przeżyję... wink
              Moje rozterki to również koszt tych studiów - przyznaję również, że boję się,
              że sobie nie poradzę lub że nie będzie to dla mnie odpowiedni kierunek... Ale
              ryzyk-fizyk, bo coś muszę ze sobą zrobić, prawda? Mam nadzieję, że mi się
              uda... wink
              • triskell Re: Emigracja. 20.04.06, 01:30
                Moniczko, poradzisz sobie na studiach, partia w Ciebie wierzy smile
          • abere8 Re: Emigracja. 20.04.06, 00:03
            Przepraszam na wstepie, ze skrecam watek, ale jakby co, to Monika zaczela smile

            Chcialam tylko powiedziec, ze dla mnie te procedury emigracyjne do Stanow sa
            porabane. Niby to kraj emigrantow, ale takie glupawe utrudnienia robia madrym
            ludziom, ktorzy chca pracowac, a z drugiej strony jest loteria wizowa dla
            zupelnie przypadkowych osob. No i te jakies plany utworzenia piecioletnich wiz
            pracowniczych, po wygasnieciu ktorych nie mozna nic przedluzac, tylko trzeba
            wracac do siebie, a w trakcie tez nie mozna ich zmieniac na staly pobyt ani nic.
            Przeciez dla gospodarki lepiej jest miec ludzi z doswiadczeniem na danym rynku,
            niz pozwalac "swiezym" osobom przyjezdzac na piec lat, a jak juz okrzepna i sie
            zaaklimatyzuja, to maja wyjezdzac.

            W Nowej Zelandii mozna sobie zmieniac wizy, jak sie chce. Nikt nie robi
            problemow ze zmiana wizy turystycznej na pracownicza, a jak sie przepracuje tu
            dwa lata, to sie ma dodatkowe punkty za lokalne doswiadczenie i latwiej jest
            dostac staly pobyt. Wiadomo, problem jest ze znalezieniem pracodawcy, jesli nie
            ma sie pozwolenia, ale procedury sa naprawde jasne i przyjazne ludziom. No i nie
            ma jakichs nieludzkich wymagan, ze tu trzeba wyjechac, zeby przedluzyc jakas
            wize, tam znowu siedziec i nie przekraczac granicy, zeby czegos nie stracic.

            Ech, Monika, trzymam za Was (za Ciebie) kciuki, bo juz chyba kwalifikujecie sie
            na lata tluste, po tych ostatnich chudych smile
          • gherarddottir Re: Emigracja. 20.04.06, 00:05
            Monika pamietaj tylko, ze "trawa zawsze zielensza po drugiej stronie plotu".
            Wszystko zalezy do jakiego kraju europejskiego sie pojedzie...
            Nie wiem dlaczego, ale mam jakies takie przeswiadzcenie, ze w USA czy Kanadzie
            mimo wszystko jest w miare latwo bo w sumie tyle ludzi tam wyjezdza? Nie wiem,
            moze jakas nieswiadoma jestem.. Trzymam kciuki za dobre rozwiazanie sprawy.
          • tamsin Re: Emigracja. 20.04.06, 01:16
            Przykro mi, ze niestety w dalszym ciagu nie uklada sie. Wierze, jak Abere
            napisla, ze po chudych latach nastapia tluste.
    • sylwek07 Re: Emigracja. 19.04.06, 21:54
      Dzisiejsi polscy emigranci mogą podróżować bez
      problemu.
      ----------------------------------------------
      jak zniosa wizy do USA i Kanady to bedzie ok smile narazie trzeba przekonac
      Konsula aby wydal pozwolenie na wjazd do tych Panstw.Bo emigranci z wiza
      turystyczna tez sie chyba licza ze np zmieniaja swoj status na miejscu?
      • lucy38 Re: Emigracja. 19.04.06, 22:28
        Jak mowi Monika, emigracja byla , jest i bedzie. Ja mam wrazenie jednak , ze
        teraz jakas ta nasza emigracja przesiana , przez sito.Przesiana i to
        dokladnie.Mam wrazenie ,ze do Hiszpanii przybywa mlodziez po ukoñczonej(lub
        nie )zawodowce,lub jakims ogolniaku i przestaje sie rozwijac,doksztalcac.Nauke
        jezyka hiszpañskiego przy kosciele zaczelo ok.50 osob i ukoñczy kilka ..Palce
        jednej reki starcza aaby policzyc.Przykre.Najwieksza ich aspiracja jest zarobic
        i kupic samochod.Nie twierdze ,ze taka jest regula, ze wszyscy sa tacy, ale
        wiekszosc napewno.Moze sie myle?Bardzo bym chciala sie mylic....
        • sylwek07 Re: Emigracja. 19.04.06, 22:32
          lucy38 bo teraz to sie liczy w tych Naszych czasach aby zaszpanowac samochodem
          itp a nauka poszla w las bo to sie nie liczy jako szpan .
    • abere8 Re: Emigracja. 20.04.06, 00:10
      A tak na zadany temat, to zgadzam sie, ze emigrowac jest teraz latwiej. I chyba
      cos w tym jest, ze to slowo emigracja jest juz coraz mniej uzywane, bo malo kto
      wyjezdza z Polski "na zawsze". Ja o sobie mowie "emigrantka" z przymruzeniem
      oka, a tak naprawde to planuje sobie "pomieszkac" to tu, to tam, az mi sie
      znudzi i wroce do Polski albo spodoba gdzies na tyle, ze zostane na dluzej smile
      Jeszcze jak ktos przenosi sie do Australii czy (moze) do ktorejs z Ameryk, to
      jeszcze, ale czy mozna na powaznie mowic o emigracji do Londynu? smile Przeciez to
      dwie godziny lotu za 1 euro (plus oplaty lotniskowe) od Polski smile))
      • jan.kran Re: Emigracja. 20.04.06, 00:51
        Ja sie dolacze do skretu Monikismile) Nie powinnam sie wypowiadac bo nie znam
        Stanow i specjalnie mnie one nie interesuja. Ale czytam te Jej opowiesci jak
        bajke o zelaznym wilku.
        Ja przyjechalam do Norge , nie bedacej w UE trzy miesiace po exie. On majac
        francuski paszport dostal prawo pracy i pobytu od reki.
        Ja nie pracujac i bedac "przy mezu " dostalam norweski pobyt na rok i prawo
        pracy w sekunde. Obecnie mam piecioletnia karte pobytu i mimo ze nie mam stalej
        pracy mam prawo pracy gdzie chce i jak chce nie na podstawie papierow exa tylko
        moich wlasnych.
        W DE po 12 latach pobytu moglam dostac dozywotnia karte pobytu a wczesniej
        mialam piecioletnie i oczywiscie prawo pracy.
        W tej chwili w Norwegii jest sporo Polakow przyjezdzajacych prosto z PL i maja
        prawo pobytu i pracy.
        Sporo Polakow pracuje w Irlandii czy Hiszpanii.
        Mysle ze dla kogos jak ja czy Monika patrzacego z europejskiego punktu
        widzenia sysstem amerykanski jest kompletnie dziwny i surrealistyczny.
        Dodam ze zarowno W De , Francji czy Norwegii jest sporo Amerykanow ktorzy tu
        zyja i mieszkaja. Ciekawe czy oni maja takie hocki klocki jak Monika niemieckim
        paszportem w Stanach.
        Kran
        • monika_a_b Re: Emigracja. 20.04.06, 01:41
          Najśmieszniejsze jest to, że ja już mam wieloletnie doświadzenie emigracyjne i
          nigdy nie spotkałam się z aż tak absurdalnym stanem rzeczy! W Niemczech po
          ślubie z Niemką/Niemcem od razu dostaje się prawo pobytu (najpierw na rok,
          potem na 3 lata, a potem zdaje się na stałe) oraz wraz nim prawo pracy! Opłaty
          są znikome... W Kanadzie najpierw trzeba wybulić sporą sumę pieniędzy (coś ok.
          1500-2000 dolców kan.), potem poczekać 6-12 miesięcy, aż ktoś łaskawie przyzna
          ci pozwolenie na pracę - w wypadku jednej mojej koleżanki trwało to dużo
          dłużej, bo komuś w urzędzie zawieruszyły się papiery... uncertain I to pomimo tego, że
          jej przypadek nie był zbyt skomplikowany, bo wyszła za mąż za Kanadyjczyka.
          Znam więcej takich przypadków...
          No nie, ja naiwna nie jestem, ale pomimo mojego doświadczenia emigrancyjnego
          nie byłam w stanie zauważyć te porąbane hamerykańskie przepisy!

          ----Nie wiem dlaczego, ale mam jakies takie przeswiadzcenie, ze w USA czy
          Kanadzie
          mimo wszystko jest w miare latwo bo w sumie tyle ludzi tam wyjezdza? Nie wiem,
          moze jakas nieswiadoma jestem.. Trzymam kciuki za dobre rozwiazanie sprawy.

          Córo Gerarda, to mit, że Kanada i Ameryka są krajami, w których można
          bezproblemowo do czegoś dojść - gdyby tak było, to dlaczego jest tutaj tyle
          osób nielegalnie? Aby załapać się na wizę do Kanady trzeba mieć sporo forsy
          oraz nerwy na czekanie na tą wizę... W Stanach powinno się wyjść za mąż za
          tubylca, byłoby mniej problemtycznie, hehe... wink Tak jak pisze Kranik, ja mam
          bardziej europejskie spojrzenie na świat, ale trudno się dziwić, w końcu
          stamtąd pochodzę, prawda? Być może po kilku latach pobytu tutaj moje poglądy
          zostaną zmodyfikowane...

          Dziekuję wam wszystkim za dobre słowa, nawet nie wiecie jak wiele one dla mnie
          znaczą... wink
          • tamsin Re: Emigracja. 20.04.06, 01:53
            Monika, tyle osob jest nielegalnie, bo niestety nie przyjechaly w zamiarach
            turystycznych, ktore zadeklarowali na granicy. Normalnie po 3 miesiacach pobytu
            powinni wyjechac i starac sie ze swojego kraju wjechac z wiza, ktora umozliwi
            prace/wlasne utrzymanie. Popatrz jaka masz konkurencje na H1B - miliony w
            Indiach czekaja tylko aby wyslac aplikacje. Sama spotykam sie na codzien z
            nimi, nasz caly Computer Services sa z Indii, Anglii i Irandii. Za duza
            konkurencja i dlatego takie problemy, a panstwo stara sie bezdusznie regulowac
            naplyw ludzi, nawet jezeli jest to dla jednostki niesprawiedliwe.
            • katlia Re: Emigracja. 20.04.06, 17:44
              "Nasz caly Computer Services sa z Indii"
        • baania Re: Emigracja. 23.04.06, 14:51
          jan.kran napisała:
          > Dodam ze zarowno W De , Francji czy Norwegii jest sporo Amerykanow ktorzy tu
          > zyja i mieszkaja. Ciekawe czy oni maja takie hocki klocki jak Monika
          niemieckim paszportem w Stanach."

          Amerykanie we Francji maja bardzo powazne problemy z karta stalego pobytu i z
          prawem pracy, choc w praktyce latwiej im przez nie przebrnac niz Afrykanczykom,
          co jest jeszcze inna niesprawiedliwoscia tego swiata. Znam kilkoro Amerykanow,
          ktorzy po latach prob pracy we Francji i walenia glowa w sciane, postanowili
          wrocic do Stanow, by w ogole moc pracowac w zawodzie. Oni przynajmniej maja
          dokad wrocic, w odroznieniu od powyzej wspomnianych Afrykanczykow.

          pozdrawiam,
          Ania (goscinnie na tym forum)
          • jan.kran Re: Emigracja. 23.04.06, 16:44
            Witaj Aniu smile)) Moze zostaniesz , co ?
            Pozdrawiam serdecznie
            Ula
    • ulinha Re: Emigracja. 20.04.06, 00:45
      Hmmmmm wiem ze w jakielkolwiek kwestii emigracyjnej jestem nadal swiezynka,
      oraz wiem, ze nie do konca "lapie sie" w jakichkolwiek wspolczesnych
      stereotypach, ale odwiedzajac rodzinne strony po raz pierwszy od dlugiego
      (dlugasnego) roku, nachodza mnie dziwne refleksje...
      Dzieki internetowi i postepowi moj wyjazd ("swieza emigracja") wyglada zapewne
      troszke inaczej niz dawniej... Mam jednak uczucie ze mimo ulatwienia
      tego "swiatowego lub europejskiego" poruszania sie po swiecie i wiekszej
      mozliwosci kontaktu z rodzinnymi stronami, paradoksalnie nie zmienilo sie
      nastawienie do drastycznej zmiany zycia... Nie tylko ze strony wyjezdzajacych,
      ale rowniez ze strony potencjalnych "tubylcow"...
      Dzis zwrocono mi uwage, ze zachowuje sie "nienormalnie", bo witam z usmiechem
      na twarzy pracownikow zakladu fotograficznego, ktorzy przepraszaja mnie ze
      zdjecie ktore zamawialam,otrzymam po dwudziestu minutach a nie po 5-10 jak
      to "stoi" w cenniku, (bo jedna z maszyn im sie popsula), ze rozmawiam z nimi
      sympatycznie a na koniec zycze im dobrego dnia. Uslyszalam, ze zachowuje sie
      tak, bo nie znam juz polskich realiow, je jestem "nienormalna" i "lepszejsza z
      samego zalozenia"...
      Tam jednak nadal jestem i bede "nie-swoja", inna, dziwna i niezrozumiala...
      Wiem ze latwiej byloby stworzyc pozory ze jest mi latwiej niz tym "20-lat
      temu", bo przeciez dystanse sie "zmniejszaja"... Ale czy az tak do konca???
      Wiem ze nigdy nikt nikomu nie powiedzial ze moze byc latwo... zawisc i niechec
      do zrozumienia innego czlowieka, zwlaszcza tego wywodzacego sie z innej
      kultury, czy mentalnosci sa w stanie "constans", niezaleznie od roku czy
      spolecznych zmian... Lecz jednak jesli udaje ci sie "odciac" od "normalnosci
      dnia i miejsca codziennego" to juz w wiekszosci oczu jestes ta "lepszejsza"...
      Obawiam sie ze to sie nigdy i nigdzie nei zmienia....
      _________________
      Kto ma Ule ten ma miodwink
      Luzytania ( Portugalia )
      Najlepsi z 1976
      • elagrubabela Re: Emigracja. 20.04.06, 02:44
        Znam takich, ktorzy przyjechali na chwile i sa na emigracji juz cos ze 30 lat.
        Inni wyjechali z Polski od razu zakladajac, ze nie wroca a po kilku latach
        jednak wrocili zeby znow wyjechac po kilku latach w Polsce. Jeszcze inni sa
        gdzies po srodku jezdzac na wszystkie wakacje na polskie Mazury i tam planujac
        emeryture. My emigranty nie wszystkie takie same jestesmy - ha ha ha. Czy teraz
        jest latwiej? Mnie sie zdaje, ze emigracja to nigdy nie jest latwa sprawa. Taka
        prawdziwa emigracja a nie wyjazd na pol roku zeby zarobic na samochod.
        Emigracja rozumiana jako zostawienie swojego kraju ojczystego i osiedlenie sie
        na stale gdzies indziej. Nawet jezeli sprawy dokumentow bywaja latwiejsze to
        przeciez przez wszystkie bole adaptacji chyba nikt nie przechodzi bezbolesnie.
        Nawet jezeli mozna co chwile jechac na weekend do Polski to przeciez samo takie
        stanie w rozkroku staje sie po pewnym czasie zrodlem coraz wiekszych frustracji
        a czasem depresji i innych klopotow duszy. Kazda generacja emigrantow ma swoje
        wlasne pieklo nieporownywalne pewnie z pieklem innych pokolen. To, co mnie sie
        teraz wydaje latwe i proste jest pewnie bolesne i skomplikowane dla tych,
        ktorzy wlasnie teraz przyjezdzaja. Tak jak moje dylematy nie byly do konca
        rozumiane i szanowane przez starsze pokolenie emigrantow. Niby swiat jest coraz
        mniejszy i niby Internet wszystkich laczy, wszedzie sa MacDonald's i Starbucks
        no ale na szczecie tak naprawde nie jest wszedzie tak samo. A poniewaz jednak
        nie jest to emigranci jak byli tak sa. Bo wiekszosc ludzi chce jednak znalezc
        sobie to swoje miejsce na ziemi. Niektorzy sa lucky, bo sie w takim rodza i tam
        sa szczesliwi. A inni, tacy jak my, musza isc w swiat i szukac. I znow gdy sa
        lucky, znajda szybko a jesli nie sa lucky, beda szukac i weszyc i probowac na
        roznych kontynentach. I gdy w koncu znajda sobie swoje miejsce to adaptacja
        wcale nie bedzie latwiejsza przez to, ze wczesciej tyle juz mieli adresow.
        Wystarczy poczytac nasze wlasne historie. Elka
    • syswia Re: Emigracja. 20.04.06, 03:21
      Jakis czas temu czytalam wspomnienia polskich emigrantow z Polski w Kanadzie -
      dwudziestolecie miedzywojenne. I wiecie co? Byli tam ludzie, ktorzy jezdzili
      tam i z powrotem pare razy, zostawiali rodziny, dzieci to tu, to tam, dorabiali
      sie - zupelnie tak jak teraz. Podroz trwala dwa tygodnie statkiem i pewnie byla
      utrudnieniem, ale to nie powstrzymywalo ludzi od podrozowania i wcale nie
      zmuszalo do palenia mostow. A bylo to tyle lat temu... Socjalizm i pofajdany
      rezim zmienil te sytuacje i mimo, ze technika stala na wyzszym poziomie, to
      polityka taka, a nie inna zmuszala ludzi do krokow ostatecznych...
      Ja sie z Kanady pewnie nie rusze i z taka swiadomoscia wyjezdzalam z Polski.
      • elagrubabela Re: Emigracja. 20.04.06, 03:27
        Ja bym sie przeplynela teraz takim chociaz i Batorym ale na Queen Mary to mnie
        chyba nigdy nie bedzie stac - buuuuu, wiec pozostaje samolot albo kajak - ha ha
        ha. Skrecam watek i uprzejmie donosze, ze zaczelam wczoraj sezon - nie ma innej
        wolnosci niz machanie wioslem - mowie Wam smile Elka

        • syswia Re: Emigracja. 20.04.06, 03:50
          smile kajakiem to bylo ciut dluzejsmile
          • maja92 Re: Emigracja. 20.04.06, 13:21
            Przygladalam sie niedawno emigracji kanadyjskiej w okolicach Toronto
            (Missasauga??? - nie pamietam dokladnie jak sie pisze). Ludzi, ktorzy wyjechali
            z Polski w latach 80-tych.
            Meza ciotka prawie wcale nie mowi po angielsku pomimo 35 lat w Kanadzie. W
            banku obsluga polska, sklepy polskie i polskie towary, lekarz-Polak.
            Doslownie Mala Polska, kompletnie nie czuc, ze sie jest w Kanadzie....no moze
            samochody wiekszewink))
            Meza kuzyn zdziwiony, ze nasze dzieci kalecza polski lub wcale nie mowia - Jego
            syn niegdy w Polsce nie byl, a mowi piekna polszczyzna....
            Mysmy przyjechali do Irlandii w 1998 - czyli teoretyczne nowsza emigracja. Do
            Polski nie latalismy zbyt czesto, pozwolenia o prace tez potrzebowalismy; przez
            caly 1999 spotkalismy JEDNEGO rodaka w Dublinie. Trzeba bylo zasymilowac sie
            totalnie by przezyc - maz w migi nauczyl sie angielskiego, ja podlapalam
            irlandzkie frazesy i wymowe...
            Zadnej polskiej kielbasy, twarogu, ogorkow kiszonych. Polska ambasada otwarta
            tylko na godzine i zadnych spotkan polonijnych...
            Nie sadze, ze moja emigracja byla latwiejsza niz tych z lat 80-tych np. do
            Kanady. Ja nie mialam zadnego rodaka, ktory by mi pomogl, powiedzial co i gdzie
            sie zalatwia - meza ciotka miala prawie 2 miliony rodakow w Missassaudzie
            (przepraszam za niepoprawne literowanie).
            Moze latwiejsze bylo to, ze przenosilam sie jako intercompany transfer wewnatrz
            amerykanskiej firmy - nie jechalam w nieznane, bo mialam prace i wyjezdzalam
            legalnie, ale juz na miejscu bylo: boom!!!, jestes lokalny pracownik, radz
            sobie sama...
            Emigracja nie powinna byc mierzona tym jak czesto mozna latac do Polski, ale
            jak latwo sie zadomowic w wybranym kraju - moje zdanie.
            Ryanair lata do Polski dopiero od poltora roku - wczesniej to tez byl koszt
            rzedu 2tys funtow irlandzkich - przelot naszej trojki z Dublina przez Londyn do
            Warszawy...ale to nie znaczy, ze latam co tydzien, bo teraz to koszt €50...

            Emigracja na poczatku zawsze jest ciezka...
            • elagrubabela Re: Emigracja. 20.04.06, 16:47
              maja92 napisała:

              > meza ciotka miala prawie 2 miliony rodakow w Missassaudzie

              No nie az 2 miliony - ha ha ha. W calym Ontario jest cos okolo 370 tysiecy
              Polakow, w Mississauga mieszka troche ponad 600 tysiecy ludzi, samych Polakow
              pewnie nie wiecej niz jakies 100 tysiecy a moze nawet i nie tyle. Ale i tak
              ciocia ma na pewno wystarczajaca ilosc znajomych smile Elka
              • tamsin Re: Emigracja. 20.04.06, 16:55
                pamietam jedna rodzine, ktora wybierala sie na emigracje do Kanady, konkretnie
                do Toronto. Rodzice cieszyli sie, ze jest duza Polonia w Toronto, podobno
                nazywali te miejsce "mala Warszawa" czy cos w tym rodzaju, wiec beda mogli
                zalatwic wszystko po polsku i moze nawet jezyk angielski nie bedzie ich
                priorytetem. Fakt jest, ze im czlowiek mlodszy emigruje, tym lepiej sie
                zasymiluje w nowym srodowisku. Starych drzew sie nie przesadza.
                • maja92 Re: Emigracja. 20.04.06, 17:33
                  Meza ciotka miala 28 lat jak emigrowala 35 lat temu, a meza kuzyn mial 7 lat.
                  Nie byla osoba w starszym wiekuwink)))))))))Ja bylam w podobnym wieku jak
                  przyjechalam do Eire. Ciotka po prostu nidgy nie miala potrzeby uczenia sie
                  angielskiego, bo zawsze obracala sie w otoczeniu Polonusow....Adam, meza kuzyn -
                  nie powiem - mowi plynnie po angielsku i po polsku...to Adam powiedzial, ze
                  jest 2 milniony Polakow w Kanadzie - nie sprawdzalam tego, po prostu powtarzam,
                  moze te 700 to tylko legalnie a reszta poza statystykami?wink))) Bo zdecydowanie
                  na glownej ulicy osiedla czulam sie jak na wakacjach w Polscewink))))
                  ....a takiegi wyboru polskich kielbas jak w lokalnym sklepie polonijnym to
                  nigdy na oczy nie widzialam nawet w mojej rodzinnej Bydgoszczywink))))))
                  • monhann2 Re: Emigracja. 20.04.06, 18:10
                    Byc moze w calej Kanadzie jest az tylu Polakow? Rzeczywiscie w Mississauga jest
                    ich najwieksze skupisko. CZasami jest to az meczace. A wybor produktow w
                    sklepach - piorunujacy. Wszystko czego zapragniesz, idziesz i kupujesz.
                    • tamsin Re: Emigracja. 20.04.06, 18:27
                      w Kanadzie jakos ta dzielnica polska (pisze o Toronto) prezentuje sie. U nas
                      byla (teraz wiecej Wietnamczykow niz POlakow) jedna z najgorszych dzielnic
                      Bostonu. Trzy sklepy na krzyz, klub polski w ktorym podobno mozna bylo latwo
                      oko stracic. Nie wiem jak jest w Chicago, ale byc tam Polonia ladnie sie
                      reprezentuje.
                      • gherarddottir Re: Emigracja. 20.04.06, 19:47
                        Nie wiem jak jest z Polonia w Oslo czy innych duzych miastach norweskich. Zdaje
                        sie polonia bardzo tu podzielona. Mam znajomych Polakow z tzw "starej emigracji
                        81 roku", z "nowej" po wejsciu do unii raczej nie mam kontaktu i oprocz Krana i
                        Gosi i jeszcze jednej kolezanki i kolegi w sumie kontaktow z polonia nie mam i
                        raczej nie szukam jakos. Kiedys byla polska restauracja w Oslo, ale juz od
                        dawna jej nie ma. Jakies spotkania sie odbywaja przy kosciele w Oslo, ale na
                        zadnym nie bylam.
    • sylwek07 ilosc Polakow w Kanadzie.. 20.04.06, 20:13
      z tego co ostatnio czytalem jest z 700 tys Polakow w Kanadzie (liczac tych
      legalnie)trzeba doliczyc tych Polakow ktorzy maja korzenie Polskie to moze i
      wyjdzie te 2 miliony.

      ps ostatnio Ambasada Kanady przezywa oblezenie osob starajacych sie o wize
      turystyczna (po 100 osob dziennie sie stara).
    • sylwek07 Re: Emigracja. 20.04.06, 20:16
      Maju poznalem w Montrealu pewna Pania starsza i Ona podobnie slabo wladala
      jezykiem angielskim i francuskim.
    • sylwek07 przyjaciele na emigracji... 22.04.06, 10:15
      "Przyjaciele naszych przyjaciol sa naszymi przyjaciolmi"

      tak sie zastanawiam nad tym stwierdzeniem czy Ono jest prawdziwe tam gdzie
      mieszkacie.A pisze to dlatego poniewaz majac przyjaciol czy to w Polsce czy
      zagranica zycie jest latwiejsze.

      • jan.kran Re: przyjaciele na emigracji... 22.04.06, 11:12
        Nie ma reguł Sylwku.
        Ja bym powiedziała tak: przyjaźn to jest rzadka roślina , którą pielęgnuje się
        latami. Dlatego jeżeli poznam przyjaciół moich przyjaciól to nie są
        automatycznie moimi przyjaciółmi. Proces taki potrzebuje lat i wielu beczek soli.
        Natomiast jeżeli moi przyjaciele przedstawiają mi swoich przyjaciół i znajomych
        to najczęściej się dobrze rozumiemy i lubimy.
        Podobne przyciąga podobne...
        Pozdrawiam porannie.
        Kransmile
        • sylwek07 Re: przyjaciele na emigracji... 22.04.06, 20:16
          co do tej soli masz racje wiec chyba nalezy uzbroic sie w cierpliwosc .
    • sylwek07 Wielki odjazd 23.04.06, 10:42
      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=602&layout=1#pageTop
      • mon101 Re: Wielki odjazd 23.04.06, 11:17
        Bardzo dobry artykul, potwierdzil wiele moich tez. Dzieki, Sylwku.
    • sylwek07 2 Maja-Dzien Polonii 02.05.06, 20:44
      Zycze Wam wszystkiego najlepszego aby kazdy dzien byl sloneczny smile
      • jan.kran Re: 2 Maja-Dzien Polonii 02.05.06, 20:47
        Dziękuję Sylwku !
        Kran
        • sylwek07 Re: 2 Maja-Dzien Polonii 02.05.06, 21:03
          a prosze bardzo smile
          • tamsin Re: 2 Maja-Dzien Polonii 03.05.06, 00:40
            no prosze, omal bym nie zaswietowala i pominela swoje swieto smile
            • jersey.girl Re: 2 Maja-Dzien Polonii 03.05.06, 01:59
              2 maja mialbyc Dniem Flagi, czyzby zmienili? W sumie kazdy powod do swietowania
              jest dobry smile.
              • jan.kran Re: 2 Maja-Dzien Polonii 03.05.06, 05:40
                Dniem Flagi jest teżsmile
                • mon101 Re: 2 Maja-Dzien Polonii 03.05.06, 16:10
                  No, emigranci moga przeciez flaga machacwink
    • sylwek07 Re: Emigracja. 03.05.06, 11:59
      jersey.girl jak najbardziej jest dniem flagi narodowej jak i symboli
      narodowych smile
      plus Emigacji i Polakow zyjacych pozagranicami Polski smile
    • babiana Re: Emigracja. 05.05.06, 15:01
      W sprawie MBA do Moniki
      Nie wiem jak w Stanach, ale w Kanadzie aby dostac sie na MBA oprocz zdania GMAT
      trzeba miec co najmniej 3-letnie doswiadczenie zawodowe na stanowisku
      kierownicznym.Score minimum to 550 lub 600.Samo zdanie GMATu jeszcze nie daje
      uprawnien do studiowania.Score zalezy od uczelni. W Quebeku dla mieszkancow tej
      prowincji studia nie sa drogie. Rok kosztuje okolo 2.5 tys. cad. Rzad
      oczywiscie doplaca reszte.W Montrealu MBA mozna zrobic na McGill, HCE(uczelnia
      francuska) lub John Molson Business School.Na HCE maja nawet roczne intensywne
      MBA w jezyku angielskim.Harowka dzien i noc.Moja corka zdala ten egzamin
      poniewaz byl potrzebny do GDIA(Graduate Diploma in Administration). Z tego co
      mowila nie warto brac zadnych kursow przygotowujacych do zdania tego egzaminu.
      Wyciagaja tylko od ludzi pieniadze. Trzeba po prostu samemu sie uczyc.
      • blue_jay Re: Emigracja. 05.05.06, 15:24
        Babiana> zalezy od uczelni. Uniwerki, ktore ja sprawdzalam do MBA nei wymagaly
        zadnego doswiadczenia. Kolezanka skonczyla MBA program w NC, rowniez nie
        musiala takowego posiadac. Ale spotkalam sie z takimi wymaganiami. Mam
        nadzieje, ze Monika przeczytala dokladnie czego od niej sie wymaga.
        • tamsin Re: Emigracja. 05.05.06, 15:36
          ja sie rozgladalam za roznymi MBA i nie tylko, ze to zalezy od szkoly ile lat
          sie pracuje (niektore uczelnie wymagaja minimum 3 lata FT historii pracy, a
          niektore nic), ale i tez rozne wyniki GMAt akceptuja.
          • sylwek07 Re: Emigracja. 05.05.06, 16:00
            babiana znam HEC .Bylem tam zaproszony przez znajoma jako turysta smilez tego co
            pamietam to duza czesc Polakow studiuje tam z pozytywnym skutkiem smile

            www.hec.ca/
    • babiana Re: Emigracja. 05.05.06, 17:13
      Sylwek zgadzam sie z toba. Studiuje tam wielu Polakow i jest to bardzo dobra
      uczelnia.Jedyny mankament, ze francuska. Pozniej mozliwosci pracy sa
      ograniczone raczej tylko do Quebeku.McGill i John Molson sa
      angielskie.Wlasciwie to sprawa tutaj wyglada nastepujaco. Ci co koncza
      podstawowke i high school po francusku ida do collegu i pozniej na studia
      angielskie.Ci co koncza szkoly w jez. angielskim (mniejszosc) ida studiowac w
      jezyku francuskim. Wowczas sa prefectly billingual.To duze utrudnienie w tej
      prowincji. Niby francuska, ale bez angielskiego ani rusz, poniewaz cala reszta
      Kanady wlasciwie to Ameryki posluguje sie tylko angielskim.Najbardziej mnie
      dziwi to ze wielu tubylcow czesto po angielsku ani w zab.To juz trzeba miec
      chyba jakis wybitny talent azeby nie przyswoic sobie angielskiego chocby na
      poziomie podstawowym.W Montrealu jest jeszcze nie najgorzej, ale juz za
      rogatkami tylko frncuski czyli lolo. Wiesz chyba Sylwek cos na temat lolo.Co do
      MBA to pisalam o wymogach pracy tylko na tutejszych uczelniach. Nie wiedzialam
      ze mozna bez pracy tez podjac te studia. Tutaj wychodza z zalozenia, ze
      ksztalca przyszla kadre zarzadzajaca i poprzednie doswiadczenie w tego rodzaju
      pracy jest b.przydatne w studiach.Sadza, ze bez doswiadczenia nie daja takich
      samych efektow.
      • sylwek07 Re: Emigracja. 05.05.06, 17:32
        lolo nic nie wiem sad((moze slyszalem o tym ale starosc nie radosc wink)co do
        jezyka masz racje ze trudno jest rozmawiac po angielsku na prowincji(tzn wtedy
        kiedy bylem tak bylo).
        W Hec podobaly mi sie sale wykladowe i Ich nazwy smilea do tego te drzewa w kolo
        uczelni.
    • babiana Re: Emigracja. 05.05.06, 17:42
      Prania przez ciebie nie zrobie.Otoz w normalnym francuskim istnieje slowo la.
      Quebecy ci mniej wyksztalceni mowia lo.Np.poszedlem do pracy,lolo(zawsze dwa
      razy), albo widziales ten film wczoraj w telewizji?lolo Dobry byl, lolo. istny
      cyrk,lolo.Jak moja corka nasalduje te mowe to pokladam sie ze smiechu a robi to
      po mistrzowsku musze przyznac.Czesto kiedy Polacy kloca sie z Quebekami to
      takim ostatecznym argumentem jest powiedzenie: co ty tam wiesz, ty lolo.
      • sylwek07 Re: Emigracja. 05.05.06, 22:11
        babiana to Ci pomoge w praniu smile)a co do tego slowa to nie znam ale dziekuje
        za wytlumaczenie .
    • babiana Re: Emigracja. 05.05.06, 22:44
      dzieki za dobre checi, ale juz skonczylam.Chcialabym uscislic jeszcze to
      lolo.Odpowiednikiem w jezyku polskim to moze byc no nie.A znasz eh? To juz
      typowe kanadyjskie.Np.It's a nice weather today,eh? Jay Leno czesto sie z tego
      smieje.
      • sylwek07 Re: Emigracja. 05.05.06, 22:55
        zapisze sobie to slowo lolo smile
    • babiana Re: Emigracja. 05.05.06, 23:01
      zapisz, ale nie uzywaj
      • sylwek07 Re: Emigracja. 05.05.06, 23:13
        ok smile
    • sylwek07 POLONIA STARA KONTRA NOWA USA 17.05.06, 13:56
      www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-348-03.html
      • tamsin Re: POLONIA STARA KONTRA NOWA USA 17.05.06, 21:26
        bardzo nieciekawy ten artykul. Wyglada na to, ze nic tylko rece zalamac w tej
        Ameryce.
    • monie_pl Re: Emigracja. 17.05.06, 21:16
      PRzeczytalam wszystkie wypowiedzi, a oto moja.

      Uwazam, ze:
      - technika sie zmienila, wiec emigracja nie esjt juz taka jak byla, bo nie
      czekasz miesiacami na wiadomosc, mozna zadzownic
      - sytuacja polityczna takze sie zmienila, wiec podrozowac w obie strony latwiej,
      - psychologicznie i emocjonalnie pozostalo bez zmian, bo ludzie sie tak szybko
      nie zmieniaja!

      Jestem swieza emigrantka, ktora nie miala takich przebojow jak ma Monika, choc
      musze przyznac, ze nie rozumiem dlaczego nie szukasz informacji na stronie
      internetowej INSu, bo ja tam znalazlam wszystko czego ptorzebowalam. No coz
      kazdy przypadek jest inny.

      No wiec jestem swieza, czyli z 2 letnim stazem (czas leci tak szybko!) i mam
      juz prace na stanowisku zblizonym do tego, ktore mialam w Polsce (niektore z
      was moze pamietaja), ale kosztowalo mnie to troche pracy i walki. Najpierw
      musialam cierpliwie czekac, a ze nie moglam tego ziesc pracowalam jako
      wolontariusz, co mi sie pozniej bardzo oplacilo. Pozniej jak juz mialam
      pozwolenie to zaczelam prace w sklepie, a pozniej sie stamta przenioslam do
      pracy biurowej, gdzie szybko przeszlam od pracy czasowej do stalej. Mozna wiec
      powiedziec, ze nie bylo trudno, ale...

      ... ale chociaz pracuje w mojej firmie juz ponad rok to nie czuje sie do konca
      zaaklimatyzowana. Podobnie jest w zyciu codziennym. PRzedtem jak bylam sama i
      mieszkalam w Polsce to nic nie bylo nie-do-zalatwienia, a teraz mam tak dosyc
      zastanawiania sie jak sprawe zalatwic, niepewnosci czy dobrze sie wyslawilam
      (nie mam problemow z jezykiem, tyle, ze niektorzy tubylcy nie maja ochoty
      wsluchac sie w moja wymowe), a takze czegos czego nie zauwazalam w Polsce -
      body language, bo tam wszystko rozumialam, a tutaj ciagle sie tego ucze. Czuje
      sie tym zmeczona. Nie czuje sie u siebie i mam duze watpliwosci czy
      kiedykolwiek to sie zmieni.

      Jednoczesnie mam kolezanki Polki, ktore wyjechaly z Polski przed 15-16 laty.
      Jedna po maturze i zdarzyla juz mieszkac w Grecji, w Kanadzie a teraz mieszka w
      USA i odnosi sukcesy zawodowe i jest jej dobrze. Druga wyjechala tuz po
      skonczeniu studiow i teraz po kilkunastu latach i doksztalcaniu sie ma dobra
      prace itd. itp. One sa tu na stale, sa zadowolone.

      Widac roznice miedzy nami, bo ja jednak zostawilam kawalek doroslego zycia,
      kariere zawodowa, ktorej wielu mogloby mi pozazdroscic, grono przyjaciol, styl
      zycia, wiec emigracja jest chyba dla takiej osoby trudniejsza i przede
      wszystkim na tym polega roznica wsrod emigrantow.

      Pozdrawiam
      Monika
    • sylwek07 grrr,kiedy to sie skonczy............ 18.05.06, 09:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=42006937
      • cuciolo Re: grrr,kiedy to sie skonczy............ 18.05.06, 12:32
        i znowu to samoooooooooooooooo i znowu i znowu
        Niedawno rozgorzala dyskusja na forum wloskim. Powtarzam: widuje na via salaria
        w Rzymie mnostwo mlodziutkich prostytutek. Sa to Rumunki. W rzymie jest ponad
        100 siedlisk rumunskich: ludzie ci zebrza, kradna. Na moim emigracyjnym osiedlu
        bywaja z dziecmi Rumunki: babki, matki, nianki. Sa czysto ubrane, zadbane, sa
        jak my normalne zwyczajne. Gadaja se po rumunsku. I co tez mam uwazac ze sie
        puszczaja na prawo i lewo?
        Nie uogolniajmy, szanujmy siebie i swoja narodowosc.
        • sylwek07 Re: grrr,kiedy to sie skonczy............ 18.05.06, 13:39
          cuciolo w tym problem ze tacy ludzie jada i robia to co robia a potem taki jak
          np ja musze udowadniac ze nie kradne,nie pije itp a to jest ciezko tak zyc,no
          nic trzeba zyc dalej .
          • cuciolo Re: grrr,kiedy to sie skonczy............ 18.05.06, 23:37
            Ja to wiem, ja to znam. Tzw Polaczkow wszedzie pelno ale co robic? Jak
            mieszkalam na poludniu wloch to konia z rzedem bym dala zeby otworzyc do kogos
            buzie po polsku. Szlam raz ulica i przeszlo kolo mnie ich trzech plowowlosych
            se swojko: oooo ku......wa............jeb......ne
            Zwiewalam gdzie pieprz rosnie. Szybko sie uodpornilam i gadam do corki po
            polsku na ulicy, w metrze, w pociagu, musze bo zwariuje
    • bietka1 Re: Emigracja. 18.05.06, 17:13
      Wlasnie wrocilam z Pl.
      I tak sobie mysle...
      Nawet bardzo mnie to pochlania...
      Moj brat powiedzial, ze wszyscy mnie beda oceniac, bo jestem tutaj i chyba nie mialo to byc
      mile.
      Tzn., ze wszyscy beda mnie negatywnie oceniac.
      Zastanawiam sie tylko, o co tym, ktorzy beda mnie oceniac chodzi?

      Ach, ta emigracja...
    • sylwek07 Re: Emigracja. 18.05.06, 17:25
      dopisze moze te slowa ze ktos mnie moze brac za pijaka lub zlodzieja ale jesli
      mi nie daje szansy aby pokazac ze jestem kims innym to wtedy najgorzej mnie boli
      i gryzie sad(
    • sylwek07 Tesco-gra "podrażnij Polaka" 23.05.06, 09:36
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3357599.html
      i tutaj mam pytanie czy kiedys z takim czyms sie spotkaliscie tam gdzie
      mieszkacie tzn ze Wasze niedoskonalosci jezykowe wykozystywal.
      • maja92 Re: Tesco-gra "podrażnij Polaka" 23.05.06, 12:19
        Szczerz Sylwek - nie wiem, ale wcale bym sie nie zdziwila gdyby tak bylo....

        Polacy w Eire glownie pracuja na budowach i raczej z jezykiem angielskim sobie
        nie radza...w zasadzie powinnam powiedziec inaczej: pracodawcy Polakow sobie z
        jezykiem polskim nie daja rady, bo Polacy z gory (w wiekszosci) zalozyli, ze
        angielskiego nie beda sie uczyc....
        • gherarddottir Re: Tesco-gra "podrażnij Polaka" 27.05.06, 13:36
          Juz dawno chcialam tu cos napisac - na temat emigracji..
          Mysle, ze glownym bledem jaki wiele osob popelnia jest zapominanie o sferze
          czasu...Inaczej sie wyjezdzalo z komunistycznej Polski lat 80 tych. Inne sie
          mialo wtedy nastawienie i powody.. w zwiazku z tym ma sie takze inny stosunek do
          kraju, do ktorego sie wyemigrowalo. Zuplenie inaczej wyjezdza sie z Polski anno
          dominii 2001 na ten przyklad, majac dobra prace, piekny dom, pozycje i kupe
          przyjaciol...Wtedy ten kraj do ktorego sie wyjechalo tez inaczej "smakuje" - gdy
          jedyna prace jaka mozna dostac na poczatku jest sprzatanie badz sprzedawanie
          parowek na stacji benzynowej. Niektorzy maja to szczescie, ze wyjechali do
          kraju, w ktorym mowi sie jezykiem, ktory juz sie wczesniej znalo...Tak, to
          bardzo ulatwia sprawe...w przeciwnym razie majac np doktorat zasiadamy znowu w
          laweczce, grzecznie i potulnie wraz z kolegami i kolegami uchodzcami z kraju X,
          ktorzy maja problem z czytaniemi i pisanim generalnie rzecz ujmujac, ale oni w
          przeciwienstwie do nas - maja pomoc panstwa bo sa uchodzcami- a my tylko
          emigrantami, ktorzy beda za ten kurs placic, jak takze za wynajecie mieszkania,
          przedszkole dla dziecka itd i co z tego ze my chcemy sie uczyc? a moze oni
          mniej? (bo "nie musza")....Frustracja???? Pewnie tak, bo niektorych to boli,
          innych mniej (np tych co maja prywtany biznes i sa niezalezni od takiej pomocy).
          Mysle, ze warto pamietac takze o tym, ze pokora jesli sie jej nie ma jest bardzo
          pozadana- szczegolnie na poczatku... Zaden bowiem tubylec nie lubi gdy im sie
          pokazuje twarz czlowieka, ktory uwaza, ze w jego wlasnym native jezyku powinni
          mowic takze np pracownicy sklepow spozywczych, bankow, przedszkolanki itd w
          kraju, do ktorego sie przeniosl...
          Emigracja po solidarnosciowa miala inne podejscie i wsparcie ze strony nowych
          krajow niz np emigracja zarobkowa do Londynu czy Belfastu..
          To nie sa latwe sprawy - wielu z emigrantow ma problemy z asymilacja, adaptacja
          do nowej rzeczywistosci.
    • kwiecienka1 Re: Emigracja. 02.06.06, 16:20
      Witajcie,
      od dawna jestem sobie tak cichutko na tym forum, ale dopiero teraz zdecydowałam
      się napisać. Jeszcze nie jestem Polonią, choć od dawna myślę o wyjeździe. Do
      niedawna byłam prawie pewna, że chcę wyjechać bo mam ciekawy zawód (dam sobie
      radę na tak zwanym Zachodzie), znam języki, nie boję się zmian (nowi ludzie,
      nowa rzeczywistość, nowe problemy)itd, ale teraz widzę, że oszukiwałam samą
      siebie. Ostatnio dotarło do mnie, że chcę stąd wyjechać nie tylko z powodu
      chęci zmiany, ale też w powodu kłopotów sercowych i podświadomie chyba myślę,
      że jak wyjadę to zapomnę... a to chyba nie jest dobry powód, o ile można wogóle
      znaleźć jakiś dobry powód do wyjazdu... Można? Mam na myśli aktualną sytuację.
      Więkoszość ludzi wyjeżdża w celach zarobkowych, są rozczarowani rzeczywistością
      albo chcą po prostu uciec sad
      Ja wyjeżdżać nie muszę, pracę mam dobrą, niewiele rzeczy mi przeszkadza bo i
      tak żyję na rogatkach rzeczwistości, ale czuję, że czegoś mi tu brakuje...
      a może tak jest łatwiej? jeśli nie muszę to może mi się uda?
      (tylko co z serduszkiem?)
      myślicie, że da się zacząć od nowa bez takiego wewnętrznego przymusu? po prostu
      z czystej chęci próby?
      chyba jestem tak odklejona, że piszę bez sensu smile
      to przez serdeuszko
      albo przez zbliżający sie weekend
      w każdym razie serdecznie pozdrawiam z lodowatych Katowic
      Kwiecienka Niezdecydowana
      • silvuple Re: Emigracja. 03.06.06, 04:06
        Jesli mozesz wyjechac nie placa za soba mostow, to zrob to. Po co masz za jakis
        czas zalowac, ze tego nie zrobilas?
        Piszesz, ze nie musisz wyjechac. Jestes w dobrej sytuacji. Jest mi przykro, ze
        tylu Polakow nie widzi przyszlosci w Polsce, czuje sie zmuszonymi do wyjazdu.
        Obecnie jestem w USA. Mysle o przeniesieniu sie do Europy, ale to nic pewnego.
        Znam pare osob, ktore tesknily za Polska w Stanach. Wyjechaly do Polski, ale
        nie mogli sie tam znalezc i mieszkaja teraz w Europie Zachodniej.
      • tamsin Re: Emigracja. 03.06.06, 04:14
        wyjedz i sprobuj, samoloty w lataja w obie strony smile nie bedziesz w
        przyszlosci myslala "gdybym tylko sie odwazyla ....."
        • kwiecienka1 Re: Emigracja. 03.06.06, 06:48
          dzięki za miłe słowa smile
          wiem, że zawsze warto spróbować
          jak tylko dojdę do ładu sama ze sobą (serduszko) czegoś sobie poszukam
          (dziś widzę więcej sensu w swoich myślach)
          pozdrawiam
          Kwiecienka Bladym Świtem
    • sylwek07 nowy link ,Chicago 04.06.06, 17:09
      www.truepol.com/ogloszenia/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka