bielinka
15.10.06, 13:16
Wczoraj wieczorem moja siostra powiedziala ze przyszlo do mnie jakies pismo z
Centrum Matki i Dziecka. Przestraszylam sie bo jedno co mi sie kojarzylo to
wynik na fenyloketonurie - pielegniarka powiedziala ze napisza tylko jak
wynik bedzie zly. Napisali, ze wynik "nie pozwala jednoznacznie wykluczyć" i
trzeba go powtorzyc, przyslali bibulke do pobrania krwi i instrukcje jak i co
z tym zrobic. Krew trzeba Jaskowi pobrac miedzy 21 a 28 dniem zycia (20-26
pazdziernika). Boje sie... ALbo wynik jest zly i chcieli go potwierdzic, albo
rzeczywiscie wynik jest niejednoznaczny - zle zrobione czy co. Teraz bede zyc
w strachu. NIe chce straszyc mojej Mamy ani nikogo. Zreszta zaraz mi powiedza
ze dziecko jest zdrowe i nikt w rodzinie nie mial i nie mam sie czego bac. Ja
sie nie chce bac koniecznie i na sile, ale jak sobie poczytalam o tym
dziadostwie to ... Wszedzie pisza ze brak objawow w okresie noworodkowym i
wczesnoniemowlecym. A nastepstwa choroby sa straszne. I nie wiem co to
znacyz "dzedziczenie autosomalne recesywne" recesywne to wiem - dwa geny
recesywne sie musza spotkac. Ale autosomalne? Pozatym co to znaczy? ze
wszyscy moglibyc "zdrowi" tylko nosic ten gen i go przekazywac. Nawet nie
wiecie jak sie boje. Nie chce myslec ze wynik bedzie zly ale sie boje. Czy
ktoras z Was ma jakies doswiadczenia z taka sytuacja?