Czytam Wasze wypowiedzi i wiem, ze strasznie madre i doswiadczone
kupa z nas jest

,juz dawno chcialam Was poprosic o pomoc, ale sie
cukalam...wiem, ze decyzja nalezy do mnie, ale strasznie trudnomi ta
decyzje podjac...
Otoz:
odkad mamy dwojke dzieci postanowilismy sie przeniesc do tesciow,
czyli (maz jest Austriakiem) do Gornej Austrii czyt.na austriacka,
piekna wies. Klimaty typu Attersee, Salzkammergut, niedaleko
Salzburg (1h), Monachium (2,5h)...Dlaczego? Tu gdzie mieszkamy nie
stac nas w zyciu na dom z ogrodem (przedmiescia Wiednia) i nie mamy
rodziny. Brakuje nam jej, co laczy sie z tym, ze non stop jestemy
100% z dziecmi, czasem 200...Same wiecie jak to jest, weekend jest
meczacy, bo starsza corka nie ma przedszkola i zamiast sie cieszyc
na czas wolny, to sie ciesze na poczatek tygodnia, kiedy to mam
spokoj, i smutne to strasznie i mam wyrzuty sumienia, bo kocham moje
szkraby nad zycie, ale czasem padam po prostu na pysk i mysle,ze juz
nie dam rady...Opuscic Wieden, ktory kocham, gdzie spedzilam 7 lat w
czasie studiow, opuscic moich przyjaciol, nie tylko polakow, ale i
zaprzyjaznionych Irlandczykow, Holendrow, Dunczykow...lzy mi sie
same cisna do oczu...W tamtych okolicach trudno o obcokrajowcow,
trudnoo ten miedzynarodowy "klimat", ktory tak kocham, ale z drugiej
strony, widze, ze dzieciom brakuje dziadkow, ciotek, wiezi
rodzinnych, rozumie sie dobrze z tesciami, szwagierkami i rodzina
meza, ale boje sie,ze bedzie mi ciasno i boje sie tego, ze beda mi
chcieli wychowywac dzieci, zwlaszcza tesciowa...
nie wiem, jestesmy w kropce, bylismy zdecydowani na stowe kupic
tamdom, ale teraz coraz bardziej sie wahamy...dzieci nigdy tam nie
beda mialy tych mozliwosci co tutaj, 10 minut autem do wiednia, ale
przez ten stres z dwojka malych dzieci nasz zwiazek tez akurat nie
kwitnie, bo jestesmy po prostu zmeczeni...
mam nadzieje, ze mnie potraficie choc trochu zrozumiec i podsuniecie
jakas propozycje