Gość: głodny
IP: *.walbrzych.dialog.net.pl
03.12.03, 22:25
Re: 19 listopada - rocznica przejęcia władzy
Autor: Gość: marcin IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl
Data: 03.12.2003 21:40 + odpowiedz na list
------------------------------------------------------------------------------
--
polecam artykuł z nie dotyczący ludzi wybranych przez Pana Prezydenta
Jak funduje fundacja
Co może łączyć działacza SLD z aktywistami „Solidarności”? Szmal!
Fundusz Regionu Wałbrzyskiego (FRW) obraca milionami złotych, które skarb
państwa oraz różne organizacje zagraniczne przekazywały na restrukturyzację
tutejszego przemysłu, tworzenie nowych miejsc pracy i usuwanie skutków
wielkiej powodzi. W 1998 r. władze Funduszu uwłaszczyły się na publicznym
majątku. Aż do chwili obecnej jego szefowie działają nielegalnie, bo łamią
przepisy ustawy o fundacjach. Nie widzą tego (albo nie chcą widzieć)
marszałek województwa dolnośląskiego i wojewoda dolnośląski – którzy mają
swoich przedstawicieli we władzach FRW. W efekcie paru facetów wywodzących
się z „Solidarności” wedle własnego widzimisię utopiło już wiele milionów
złotych pochodzących z publicznej kasy. I dalej topią kolejne miliony.
W 1992 r. zarejestrowano Fundację Regionu Wałbrzyskiego, która miała wspierać
działania służące przekształceniu tutejszej gospodarki. Fundatorami było 26
wałbrzyskich gmin, kopalnia Nowa Ruda i PKO BP w Warszawie. W 1998 r.
Fundację przemianowano na Fundusz.
Józef Gruszka: prezes FRW. W 1990 r. zapadła decyzja o powołaniu przez rząd
pełnomocnika ds. restrukturyzacji regionu wałbrzyskiego. Wtedy były tam
jeszcze kopalnie i inne zakłady przemysłowe, a dzieci robotników miały co
jeść.
Pełnomocnikiem został przedstawiciel klasy robotniczej Józef Gruszka,
człowiek „Solidarności”. Opracował program ratunkowy, o którym sam mówił, że
jest fatalny: chaotyczny, ogólnikowy, nie precyzuje ani wykonawców
restrukturyzacji, ani jej kosztów. W chwili gdy zarejestro-wano Fundację,
Gruszka został jej prezesem i jest nim do dziś. Ostatnio uprawomocnił się
wyrok skazujący prezesa na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata za
fałszerstwo dokumentów i oszustwo celne. Ale kto by się tym przejmował?
Krzysztof Prędki: przewodniczący Komitetu Regionalnego FRW, czyli
najważniejszego organu Fundacji. Ratownik Gruszka miał pełne poparcie
społeczności lokalnej, a tę na początku lat 90. uosabiał Prędki,
przewodniczący sejmiku samorządowego województwa wałbrzyskiego. Też
dziecię „Solidarności”.
Gdy zlikwidowano województwo wałbrzyskie, Prędki znalazł na 2 miesiące
przechowalnię w gabinecie dyrektora szpitala w Oławie. Skąd wyniósł się na
fuchę wicemarszałka sejmiku dolnośląskiego. Obecnie jest sekretarzem miasta
Wałbrzycha. Przez większość tego czasu siedział w Komitecie Regionalnym FRW.
Zbigniew Chlebowski: zastępca przewodniczącego Komitetu Regionalnego FRW.
Dziś Chlebowski jest posłem Platformy Obywatelskiej. W zamierzchłych czasach,
gdy w okolicach Wałbrzycha nie znano biedaszybów, był burmistrzem Żarowa.
Zasiadał w sejmiku wałbrzyskim, a później w sejmiku dolnośląskim. Należy do
założycieli FRW, a we władzach Funduszu urzędował tak często jak Prędki.
Samorządowiec Prędki i parlamentarzysta Chlebowski w swoich oficjalnych
biografiach szczycą się tym, że należą do założycieli FRW. Wstydliwie jednak
przemilczają fakt zasiadania we władzach Funduszu. Obaj mają obowiązek
wypełniać oświadczenia majątkowe. Obaj nie wspomnieli w nich o FRW, chociaż
należało to uczynić, bo Fundusz prowadzi działalność gospodarczą. Poseł
Chlebowski wpisał np. do deklaracji inną fundację – Gminną Szkołę Menedżersko-
Księgową w Wałbrzychu, którą współrządzi od 1992 r.
W sprawozdaniach wysyłanych przez FRW do Ministerstwa Gospodarki powtarza się
formułka: fundacja nie prowadzi działalności gospodarczej, chociaż co innego
mówił statut FRW. Czy to czasem nie jest poświadczenie nieprawdy?
Nie byłoby Funduszu Regionu Wałbrzyskiego bez porozumienia ponad podziałami.
W każdym razie ludzie rządzący Funduszem już dawno by się zmienili, gdyby nie
pewien mąż opatrznościowy. Człowiek lewicy, a zarazem oblubieniec prawicy:
Henryk Gołębiewski – marszałek dolnośląski, wiceprzewodniczący dolnośląskiego
SLD. Od 1993 do 1997 r. był wojewodą wałbrzyskim, od 2001 do 2003 –
senatorem.
Zrzekł się mandatu parlamentarzysty na rzecz funkcji marszałka. Podobno
uczynił tak pro publico bono.
Dlaczego Gruszka, Prędki i Chlebowski winni są Gołębiewskiemu dozgonną
wdzięczność? Jego niełaska mogłaby (i nadal może) rozgrzmocić cały interes.
Ustawa o fundacjach wyraźnie powiada, że wojewoda (albo minister) może
wystąpić do sądu z wnioskiem o orzeczenie, czy fundacja działa zgodnie z
prawem, może wnosić o uchylanie uchwał zarządu fundacji, a nawet o
zawieszenie zarządu fundacji i wyznaczenie zarządcy przymusowego. Jako
wojewoda Gołębiewski z tego prawa nie skorzystał. Jako marszałek takiego
prawa nie posiada, ale może bić na alarm. Wojewoda i marszałek od samego
początku mają bowiem swoich przedstawicieli w Komitecie Regionalnym FRW –
jeśli Komitet łamie prawo, powinni o tym wiedzieć. Zresztą Gołębiewskiemu nie
są potrzebne żadne wtyki w Komitecie Regionalnym FRW – sam był jego członkiem
w 1997 r.
Kwoty, którymi dysponuje FRW, są znaczne. Sam Fundusz podaje, że od 1992 do
2001 r. połknął ponad 17 mln.
Pierwsze duże pieniądze (4,2 mln zł) FRW dostał w 1992 r. z Ministerstwa
Przemysłu na realizację rządowych planów restrukturyzacyjnych. Rok później
wzbogacił się o 0,5 mln z Ministerstwa Pracy. W 1994 r. FRW otrzymał 2 melony
na restrukturyzację kopalni barytu, którą to kopalnię dobił. W archiwum
Ministerstwa Gospodarki zachował się rozpaczliwy list pracowników kopalni
błagających prezydenta i rząd o uratowanie przed prezesem Gruszką, szefem
Funduszu. W tym samym roku Henryk Gołębiewski (wówczas wojewoda wałbrzyski)
podarował Funduszowi 305 tysiaków. Rok 1995 był dla FRW wyjątkowo cienki. Ale
już w 1996 r. było tłusto. I to za sprawą Henryka Gołębiewskiego, który
zdecydował o tym, że 4 mln zł dotacji z budżetu państwa trafią właśnie do
Funduszu Rozwoju Wałbrzycha. Kolejny niezły rok to 2001. FRW dostał z
Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości prawie 1,3 mln zł na dotacje
dla firm dotkniętych wielką powodzią. W 2002 r. do FRW trafiło 0,9 mln zł z
tego samego źródła.
Mniejsze kwoty (choć też nie do pogardzenia) płynęły do FRW z gmin
wałbrzyskich, z kasy sejmiku wojewódzkiego. Tu trafiała „Szwajcarska Pomoc
Finansowa” dla powodzian i (na ten sam cel) pomoc Niemieckiego Towarzystwa
Wspierania Gospodarki. Co roku Fundusz był wspierany przez Unię Europejską za
pośrednictwem programu Phare-Struder. Kto doradza zagraniczniakom, żeby
akurat tu kierowali swą pomoc, możemy się tylko domyślać.
Kto dzieli kasę, ten rozdaje karty. A w Wałbrzychu kasę dzielą Gruszka i
panowie zasiadający w Komitecie Regionalnym FRW.
Tylko w 2002 r. Fundusz rozdzielił ponad 4,3 mln zł. Wedle uważania.
Pomoc finansową przekazywano na przykład firmom: na zakup garaży, na
wykupienie samochodu z leasingu, na zakup nieruchomości. To jest nie do
pomyślenia w innych instytucjach wspierających przedsiębiorców, ponieważ
ogromna część firm działa w dzierżawionych obiektach, a leasing stworzono
właśnie, by ułatwić prowadzenie biznesu. Co więcej, zakupienie nieruchomości
lub wcześniejsza spłata rat leasingowych wcale nie musi prowadzić do rozwoju
firmy czy zatrudnienia nowych pracowników. Poza tym wspomniane wyżej
przykłady pomocy finansowej są sprzeczne ze statutem FRW, który przewidywał
najwyżej udzielanie pomocy finansowej nieoprocentowanej na wspomaganie
restrukturyzacji gospodarczej w tworzeniu nowych podmiotów gospodarczych
zgodnie z regionalnym programem restrukturyzacji, prowadzenie działalności
leasingowej dla małych zakładów produkcyjno