Gość: Terence Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.elb.vectranet.pl 11.07.06, 23:57 shine on somwhere else crazy dimond... buuu sypią się najlepsi... niezłe towarzycho jest tam na górze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: binder Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 00:00 > Bo wiecie... Tak naprawdę najlepsza jest ta pierwsza płyta Pink Floydów. > Później zaczęło się robić coraz nudniej. Śmieszą mnie takie teksty Znawco muzyki Pink Floyd, Chciałbym byś stanął przed zespołem i powiedział im to prosto w twarz: chłopaki, pierwsza płyta była ok, a potem to było zmarnowanie waszego życia. Bardzo dziwne, że tysiące ludzi na świecie kupowało późniejsze ich płyty, jeździło na koncerty itp. Przykro mi czytać tak głupie posty, nie znasz się na ich muzyce, bądź nie lubisz ich po prostu to nie zabieraj głosu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.marymont.pl / *.marymont.pl 12.07.06, 00:06 www.youtube.com/watch?v=i2EcoXE4iWM&search=shine%20-%20diamond :-(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kubek75 Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.4web.pl 12.07.06, 00:13 [*] Shine on..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terence Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.elb.vectranet.pl 12.07.06, 00:12 wiadomo, że nie ma co teraz licytować która lepsza, co się komu bardziej we Floydach podoba itp. bo to kwestia gustu przecież... Ale muzyka Pink Floydów jest wspaniała i będzie słuchana jeszcze dłuuugo, jak Mozarta na przykład. Zespół który wpłynął na mnie chyba najmocniej. Żegnaj Syd, kiedyś chciałbym zaimprezować tam na górze z paroma osobami... no może więcej niż z paroma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Syd Barrett nie żyje IP: 195.117.192.* 12.07.06, 13:45 no cóz krytycy są zgodni: jedynka najlepsza. to, że ludzie kupuja płyty i chodza na koncerty nie musi byc wyrocznia - kupuja i chodza na np. Dodę. Ostatnie płyty PF to odgrzewanie kotletów, korzystanie z wypracowanych lata temu patentów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcell Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.cable.ubr03.perr.blueyonder.co.uk 12.07.06, 00:22 Barrett to legenda no jeszcze wymyslil nazwe ale Floyd to magia swiatlo muzyczne impresje a Syd...biedny zagubiony... GENIUSZ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Mam 43 lata ale chce mi się płakać IP: *.toya.net.pl 12.07.06, 00:42 To Pink Floyd nauczył mnie MUZYKI , oczywiście miałem poźniej inne fascynacje ale to oni dla mnie są najważniejsi. Szkoda Sida, te pierwsze płyty choć trudne to kwintesencja undergrundu, to geniusz w czystej postaci. Oddaję tym samym chołd wizelkiemu muzykowi , który odmienił życie jemu współczesnej młodzieży. Czyli dzisiejszym dziadom w moim wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fan Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 01:20 ['] You were caught on the crossfire Of childhood and stardom, Blown on the steel breeze. Come on you target for faraway laughter, Come on you stranger, you legend, you martyr, and shine! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikkael The Piper At The Gates Of... Heaven IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 10:42 R.I.P. Odpowiedz Link Zgłoś
tebe ['] ['] ['] ['] ['] 12.07.06, 10:55 Shine on You Crazy Diamond.. en.wikipedia.org/wiki/Syd_Barrett Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Re: Syd Barrett nie żyje IP: 212.33.72.* 12.07.06, 11:03 Nie przerzucajmy się teraz, która płyta była lepsza. Każdy ma swój gust. Ja od kilku lat z Floydów słucham już tylko pierwszej płyty, właśnie tej z Barrettem. I, ciekawe, nie podoba mi się na niej tylko Interstellar Overdrive, który był tak chwalony wyżej. Natomiast kocham pozostałe krótkie, baśniowe utwory. [i] Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_1974 Shine on You Crazy Diamond 12.07.06, 11:07 Kolejni odchodzą, a wraz z nimi bezpowrotnie kończy się pewna epoka... Remember when you were young, you shone like the sun. Shine on you crazy diamond. Now there's a look in your eyes, like black holes in the sky. Shine on you crazy diamond. You were caught on the crossfire of childhood and stardom, blown on the steel breeze. Come on you target for faraway laughter, come on you stranger, you legend, you martyr, and shine! You reached for the secret too soon, you cried for the moon. Shine on you crazy diamond. Threatened by shadows at night, and exposed in the light. Shine on you crazy diamond. Well you wore out your welcome with random precision, rode on the steel breeze. Come on you raver, you seer of visions, come on you painter, you piper, you prisoner, and shine! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania84 Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 11:33 Shine on Syd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nanook Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.pronet.lublin.pl 12.07.06, 11:33 Na cześć commanda Pinka Floyda: Hip Hip Hurra!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Polo Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 11:36 Remember when you were young.... żegnaj twórco,współtwórco legendy rocka...Płyta Pink Floyd poświęcona Tobie,jest największa z wielkich. Shine On Syd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Abraxas Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.06, 12:06 Odszedł człowiek - muzyka pozostała. Shine on... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PinkFloyd67 Re: Syd Barrett nie żyje IP: 81.219.179.* 12.07.06, 12:18 jest mi troche smutno,osobiscie go nie znalem ale niewatpliwie bym niesamowita osobowoscia swiata muzyki,floydow nie mozna do niczego porownac i zawsze jak odchodzi ktos tak wielki a Syd niewatpliwie byl kims wielkim to mysle ze nawet sam Pan Bóg sie rozplakal.czas ucieka i szkoda ze dla Syda uciekl tak szybko,zapewne jego zycie bylo bardzo barwne i ciekawe.troche mu zazdroszcze.Syd byles naprawde wielki.trzymaj sie stary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mason Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.saix.net 12.07.06, 12:58 Co wy chrzanicie, Barret to i może był gitarzystą, ale zjarał się na koksach. Prawdziwe Pink Floyd zaistniało bez niego... A większość tekstów, które podajecie było napisane i 'zagrane' już bez niego (na szczęście). Shine on... było epitafium dla Niego! Może bardziej hymnem dziękczynnym niż epitafium... Pink Floyd z Waters'em jako wokalistą wiodącym zrobiło Muzykę... Odpowiedz Link Zgłoś
japasz Re: Syd Barrett nie żyje 12.07.06, 13:01 Crazy Diamond Is Dead / Undead, undead, undead... Smutno tak jakoś od dzisiejszego kolejnego słonecznego poranka, odkąd się dowiedziałem. Od pierwszego mojego muzycznego kontaktu z Floydami, od pierwszej przeczytanej biografii Zespołu - zawsze fascynowała mnie postać Syda Barretta. Jego tajemnicza postać pojawiała się w moich myślach, ilekroć słuchałem/słucham Pink Floyd, zwłaszcza pierwszego albumu "Głosu Piszczałki O Świcie" oraz (wg mnie najpiękniejszej i najlepszej płyty w historii rocka)"Wish You Were Here". Zastanawiałem się, co On robi teraz w tym swoim świecie, czy śledzi (albo śledził) losy założonej przez siebie Grupy, czy spotyka się z pozostałymi członkami Zespołu, czy w ogóle jeszcze żyje. Teraz już znam odpowiedź na to najważniejsze pytanie... Najwspanialsza legenda dotycząca Syda i Floydów dla mnie, to ta, iż podobno podczas nagrywania albumu "Wish You Were Here" do studia w którym nagrywał Zespół wszedł niezauważalnie niepozorny Gość, usiadł na krzesełku, siedział i patrzył z zainteresowaniem - ponoć był to sam Barrett. Gdyby nie on pewnie nie było by Pink Floyd - to truizm, wiem, ale czy bez Syda narodziłby się Zespół grający muzykę taką, jak ta z "The Piper At The Gates Of Dawn" czy z singla "Arnold Layne"? Wątpię, na pewno nie. A gdy już odszedł (został wyrzucony) ze swojego Zespołu, to przecież fakt ten oraz jego choroba i brak pomocy ze strony pozostałych muzyków Pink Floyd miał niebagatelny wpływ na dalszą twórczość Pinka - zwłaszcza na Rogera Watersa, odpowiedzialnego za najwspanialsze kompozycje Zespołu w latach 70-tych. Czym był Syd dla Floydów najlepiej obrazuje koncert Watersa w Warszawie z roku 2000, według mnie w znacznej części poświęcony temu genialnemu, niespokojnemu, wiecznie lśniącemu Diamentowi. A więc: chodź tutaj drogi chłopcze, proszę - masz cygaro, rozgość się wygodnie w maszynie; a tak przy okazji - który z Was to Pink? Czy pamiętasz jak byłeś młody, jeszcze wtedy umiałeś oddzielić Niebo od Piekła, lśniłeś wówczas jak diament - lśnij na zawsze Szalony Diamencie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 13:54 owszem,zrobił wiele dla tego zespołu na początku istnienia,ale potem sprawy inaczej się potoczyły,dla mnie geniuszem tego zespołu pozostanie Roger Waters. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: crimson11 Re: Syd Barrett nie żyje IP: 157.158.14.* 12.07.06, 14:41 jak słucham Pigs On The Wing to ciarki mnie przechodzą, to jest cudowny utwór www.zts.ia.polsl.gliwice.pl/hosil/PinkFloyd_Pigs.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Black Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.06, 20:45 kocham floydow... bez Syda by ich nie bylo... to geniusz... TPATGOG to wspaniala plyta, psychodeliczna... szkoda go, wprawdzie nie byl az tak kultowy jak Cobain, ale 7 lipca bede obchodzil jako rocznice jego smierci... jako jednego z wielkich tego swiata... nie mowie ze waters nie jest geniuszem oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzich Re: Syd Barrett nie żyje IP: 57.69.10.* 12.07.06, 15:18 Bardzo podobny tekst czytalem wczoraj na stronie tygodnika "Billboard"? Jezeli sie cos przepisuje to moze by tak podac skad? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Soli73 Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.07.06, 16:35 Panie Sznkowski, a na jakiej podstawie twierdzi Pan, że Barrett RZEKOMO miał schizofrenię. Otóż pragnę Pana poinformować, że faktyczie - cierpiał on na tę chorobę. Dokładnie - na schizofrenię katatoniczną. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wer Re: Syd Barrett nie żyje IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 23.07.06, 23:08 cholera szkoda ,naprawde szkoda Odpowiedz Link Zgłoś