Dodaj do ulubionych

Powrót brutalistów

25.11.06, 10:40
Zadne to odkrycie grac z dystansem albo mowic wprost do publicznosci i
wystepowac z roli. zadne to nowe odkrycie, ze zadna z partii politycznych nie
ma recepty na przemoc. Ani na przemoc ani na wszystkie inne prolemy, z reszta.
teatr jaki uprawia Rubin jest stylistycznym koglem moglem ukreconym z
niemieckich sladnikow. klania sie Castorf, klania sie Pollesch, klania sie
Percevall, Petras i wielu innych. Rubin bawi sie tym umiejetnie, tylko szkoda
ze nie ma wlasnego jezyka, i gada jak "hiszpanska krowa" po trosze wszystkimi
jezykami... To dobry kopista. Jedyne co mnie w tym przedstawieniu zaskoczylo,
to to, jak rozgimnastykowal aktorow. Po kilku porazkach i kilku mocno
konwencjonalnych premierach poprzedniej dyrekcji nareszcie powiew swiezosci.
Ale nic wiecej. Rubin gotuje w kilku garnkach na raz. Ciekawe co bedzie z
niego za kilka lat, kiedy to mlodosc i odwaga bedzie musiala byc zastapiona
mysla. Moze sie okazac ze jest naga...
Obserwuj wątek
    • Gość: Widz z Krakowa Powrót brutalistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:34
      Zgadzam się z tezą o "hiszpańskiej krowie"! Ważne przy "Terrordromie" były też
      działania pozateatralne. Znakomity blog, pokazy Lecha Twardowskiego. Świetnie
      wydany program! Porażają natomiast kołtuńskie diagnozy wrocławskich "speców" od
      teatru p.p. Matuszewskiej i Wysockiego. Dlaczego nie wysilili się p.p.
      Matuszewska i Wysocki, by porozmawiać z autorem Timem Saffelem - był !!!
      Odpowiedź prosta. Trzeba jeszcze coś wiedzieć, coś czytać, przygotować się! W
      zestawieniu z analizą p.Pawłowskiego, z recenzjami w e-teatrze, z opiniami
      jakie pojawiły się w radiowej trójce teksty w/w/ wypadają nędznie, ba,
      ośmieszają nie reżysera, dramaturga, teatr - osmieszają tytuły, które to
      drukują. To kuriozum, o którym trzeba krzyczeć na całą Polskę, bo sytuacja
      nieustannie się powtarza. I mniejsza o to, czy p. Wysocki spał na spektaklu
      prowokacyjnie czy faktycznie - kamera to pokazała i widownia wyła ze śmiechu.
      Nikt nie oczekuje, by recenzenci GW mówili jednym głosem. Koledzy z GW w
      Warszawie traktują swoją rolę poważnie, jak dowalają - to uzasadniają. Pan
      Wysocki dowala/odwalając pseudo-krytyczną i chałturę. Z dziennikarskiego punktu
      widzenia jest kompletana żenada. Z etycznego punktu widzenia - to okłamywanie
      czytelnika. Wiadomo w terenie wierszówka mniejsza... :-( No i oczywiście, te
      mizerne, prowincjonalne, anse. Czekać tylko jak kołtuneria pary miernych
      żurnalistów z Wrocławia zacznie obowiązywać, gdzie indziej...

      Co Pan na to Panie Pawłowski ?

      Co Państwo na to Drodzy Redaktorzy Naczelni ?

      Nie wstyd Wam za takich "kolegów" ?

    • Gość: aktor z prowincji Powrót brutalistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 07:51
      Panowie Stanisławski1111 i Widz z Krakowa..wykazuja wysoki poziom analizy sprawy
      i żal tylko,że starając się w sposób dogłębny okreslić sytuację....nie będą w
      stanie mieć nawet pięcioprocentowego wpływu na zmianę opcjii działania Panów
      Krytykantów..., bo po to by zrozumieć coś w sposób w miarę obiektywny i
      kształtować opinię trzeba lubić, ba nawet kochac świat i wejść w skórę KUBUSIA
      PUCHATKA, który co prawda nie wszystko rozumiał jak powiedziała przed chwilą w
      radio Anna Dymna...ale przynajmniej się starał..
      Ot co!!!
    • stanislawski1111 Powrót brutalistów 26.11.06, 12:46
      Istnieje pewien delikatny podzial na RECENZENTOW i KRYTYKOW. Tych pierwszych w
      Polszcze wielu: maja zdanie, nawet odwazne, ale nie maja pojecia. Nie wychylaja
      nosa za wlasny ogrodek, nie maja slownictwa, nie mowiac o piorze. tych drugich w
      Polsce jest niewielu. W Didaskaliach mozna natrafic na analize pozbawiona
      zabarwienia prywatna polityka i wlasnym (czesto zlym) gustem. Zaden dziennik,
      wydawany w Polsce nie moze pochwalic sie KRYTYKIEM. Niestety. Nawet Pawlowski,
      ktory swietnie pisze, niestety nie zna sie na teatrze, za to bardzo dobrze na
      polityce, uzywa sloganow i hasel znanych z wyborczych plakatow. Szkoda, bo w
      zasadzie chetnie czytam jego RECENZJE, ale wiele przedstawien, o ktorych pisze
      sa na wyrost chwalone, jego ocena odbiegaja czesto skrajnie od tego co na scenie
      na prawde sie dzieje. I chodzby fakt, ze nigdy nie pisze o warsztacie rezysera,
      bo po prostu nie ma o tym pojecia. Przedstawienie Rubina np. zialo nuda, i nie
      dziwi mnie ze czesc publicznosci spala, a jest to podstawowa sprawa rytmu i
      wywazenia srodkow: jak ma smakowac zupa w ktorej jest i makaron i ryz i kasza...
      i kluski. Nie ma w polskich szkolach fachowcow, ktorzy nauczyli by czym jest
      rytm, analiza dramaturgiczna. Od tego trzeba zaczac, a potem mozna sie zabawiac
      w dekonstrukcje. Tacy rezyserzy jak Rubin Kleczewska czy Klata (popgwiazdy
      polskiego teatru) nie maja pojecia o tym ze Castorf bardzo dokladnie analizuje
      autora i wyczytuje z niego wlasna tresc, a nie wczytuje czyli wciska co mu sie
      podoba, zeby tylko bylo glosno, nago, jaskrawo i cool.
      Nikt o tym jeszcze nie napisal, ale wszyscy to wiedza. Jak w polityce, tak i w
      teatrze, polska recenzja nie widzi, albo nie che widziec, ze krol jest nagi.

      PS. Nie chodzi o to ze czegos nie wolo, albo nie powinno sie robic na scenie,
      tylko o madra analize i nazwanie rzeczy po imieniu. Taki teatr moze nawet bawic,
      jak dobra angielska koemdia, ale to trzeba nazwac: idziemy po popcorn a nie po
      mysl i wszystko jest w pozadku. Dorabianie ideologii do mentalnej czkawki rodem
      z telewizora obraza moja inteligencje. Tak glupi nie jestem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka