Dodaj do ulubionych

Śmierć inkwizytora

IP: *.chello.pl 14.03.07, 20:29
Bardzo dziękuję Tadeuszowi Sobolewskiemu, że po raz kolejny zdradził widzom
zakończenie filmu. Chciałam zwrócić Autorowi uwagę, że w tym kraju niektórzy
chadzają jeszcze do kina i nie życzą sobie, aby recenzent największego
dziennika zdradzał im szczegółowo opowiadaną historię. Nawiasem mówiąc, w
przypadku p. Sobolewskiego podobny chwyt staje się normą. Dziękuję bardzo za
pozbawienie mnie przyjemności samodzielnego odkrywania filmu.
Obserwuj wątek
    • Gość: dab Śmierć inkwizytora IP: *.zaw9.1000lecie.pl 14.03.07, 21:14
      Ty natomiast jesteś asholem. Tu nie chodzi o kryminał mały misiu.
    • Gość: vermetto Śmierć inkwizytora IP: *.chello.pl 14.03.07, 21:40
      Dla mnie nie ma znaczenia czy to jest kryminał czy też nie. Nie wiem jak w
      Twoim wypadku, ale ja odczuwam emocje nie tylko przy odkrywaniu mordercy. A
      jeżeli już odpisujesz, to postaraj się nie obrażać ludzi, miłośniku
      delektowania się scenami w filmie.
    • pochodnia_nerona Śmierć inkwizytora 14.03.07, 23:47
      Popieram - p. Sobolewski za bardzo zapędza się w swoich recenzjach i zdradza
      wszyściutko, co w filmie ma miejsce. Proszę bardzo o zaniechanie tego procederu.
    • Gość: Pat Śmierć inkwizytora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 07:28
      Pomijam kwestię dalekoidących wniosków p. sobolowskiego (krytyk uznawał swego
      czasu że podczas projekcie "Dzienników motocyklowych" polski widz pomysli
      o ....III częsci Dziadów).Zdradzanie zakończeń jest uzasadnione w przypadku,
      gdy film jest znany. W innym wypadku sugerowałbym nieumiejętność pisania
      recenzji (pomijam w tym wypadku aspekt wiedzy, którą p. Sobolewski niewątpliwie
      dysponuje).
    • Gość: firmin Śmierć inkwizytora IP: *.chello.pl 16.03.07, 11:07
      Najlepszym wyjsciem z tej sytuacji jest czytanie recenzji dopiero po obejrzeniu filmu-ja zwykle tak czynie,zazwyczaj nie zgadzajac sie z recenzentem;)
      P. Sobolewski kolejny raz dal wyraz temu,ze widzi "cos" czego nikt inny nie dostrzega.
    • Gość: pikoloko Śmierć inkwizytora IP: *.ipt.aol.com 17.03.07, 11:19
      przypomina mi sie pyszna scena...
      Jakies 12 lat temu poszedlem do kina na jedyny, odbywajacy sie w ramach
      cotygodniowego DKF-u seans 'Wielkiego Blekitu'. Jak to pokaz DKF-owy,
      poprzedzony prelekcja. Pan prelegent przez mikrofon nie omieszkal pelnej sali
      poinformowac, ze 'w ostatnich scenach filmu ginie dwoch glownych bohaterow'...
      Nastapila piekna, symultaniczna 'wiazanka wiazanek'- nie trzeba dodawac, ze pan
      prelegent nie byl w stanie dokonczyc czytania swojego elaboratu na temat... a
      wielki blekit nie kryminal.
    • Gość: kinomanka Co się stało z" Konklawe" ? IP: *.aster.pl 17.03.07, 12:13

      Ja trochę obok, ale tylko trochę, tematu, bo może "Duchom Goi" też to grozi
      Chciałam obejrzeć film "Konklawe", który dopiero co wszedł na ekrany. Nie ma
      go ani w city, ani pod miastem. Zniknął. Kto wie co się stało? Zadziałał
      inkwizytor, czy strach?
    • przytomny2 Śmierć inkwizytora 17.03.07, 13:20
      Do przedmowcy: nie podniecasz sie za bardzo sensacie???
      Film czesto nie pojawia sie z przyczyn organizacyjno-technicznych
      lub finasowych. Kosciol nie oprotestowuje az tak bardzo dziel dotyczacych jego
      historii bo nie jest jego rola dostarczanie dzielu darmowej reklamy i promocji.
      Taki juz jest "nieuzyty",ze nie podsyca sensacji obrzucajac interdyktem lub
      ekskomunikujac co drugiego scenarzyste i co trzeciego operatora" (vide w sumie
      umiarkowana reakcja na "tworczosc" pana Browna oraz jego filmowe adaptacje)
    • Gość: magratt Śmierć inkwizytora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.07, 13:55
      A dystrybutor mógłby sobie darować tę debilną, pornograficzną reklamę, którą
      można usłyszeć w radiu od kilku dni. Zachęci do pójścia na film nie tych co
      trzeba i znowu będzie że "widzom się nie podobało".
    • abhaod ja jestem czescia tej sily, ktora czyniac zlo, 17.03.07, 14:12
      dobro tworzy; genialny Goethe....legenda o Jezusie z Nazaretu bylaby dla
      Formana tworzywem
    • pavliktoja Śmierć inkwizytora 17.03.07, 15:30
      nie lubie takich filmow... :|
    • Gość: m_a_c_a Testament Tadeusza IP: *.zwm.osi.pl 17.03.07, 17:44
      Pamiętam jak wielkie wrażenie wywarł na mnie Amadeusz Milosa Formana, gdym go
      widział, świeżo upieczonym będąc licealistą. Reżyser manipulował emocjami widzów
      aż miło i krew nam podgrzewał do wrzenia, a taneczne rytmy Mozarta uwodziły
      zmysły do reszty. Gdym rzecz odkurzył po latach, czar prysł. Okazało się, że
      niewidzialny wcześniej brak psychologicznego pogłębienia postaci oraz refleksji
      na temat dziejów i natury ludzkiej, to bariera nie do przeskoczenia. Film nie
      angażuje bowiem widza subtelną grą, wysmakowaną symboliką, czy intelektualnym
      wyrafinowaniem, lecz wyłącznie prostą afirmacją życia. Jeśli zatem widz odgrodzi
      się murem wiedzy, obrazów, czy takich tam, wcale nie uczonych rozmyślań,
      podzieli mój los i przejdzie niewzruszony śmiechem geniusza. I dlatego nie lubię
      filmów Formana - chcą mnie one złapać w sposób zbyt oczywisty na dość w gruncie
      rzeczy zużyty lep, nie stawiają mi dużych wymagań, ot, po chłopięcu ściskają za
      gardło i sugerują wspólnotę tęsknot. Tymczasem prawdziwy dramat - wyobcowanie,
      niemożność nawiązania relacji z otoczeniem, trwałe zamknięcie w sobie - znika z
      pola widzenia. Może jest niefotogeniczny. Chyba nie, bo Milos próbował dotykać
      sedna jeszcze w Czechosłowacji. Jego Czarny Piotruś wygrywa z Amadeuszem, bo
      jest uczciwy - zamiast banału, prostej rady, czy ledwie zachwytu - obnaża
      bolesne niedomówienie i gorycz codziennego lęku. W tę stronę starał się reżyser
      powrócić kręcąc film o Larrym Flynt'cie, pamiętany w Polsce już chyba tylko ze
      względu na aferę wokół plakatu, odwołującego się do pozy ukrzyżowanego Jezusa.
      Dzieło przyjęto chłodno, po pierwszych festiwalowych pokazach zostało
      przemontowane, ale poczucie pustki nie zniknęło. Forman znów bada zakres
      wolności jednostki wkomponowanej w układy społeczne - tym razem eksponując
      aspekt dotyczący nie sztuki, a obyczajowości. I znów odwołuje się do emocji,
      serwując przy tym mało ciekawą prawniczą paplaninę, rezygnując za to z osobistej
      refleksji oraz psychologii. Trudno się dziwić awanturze o plakat, zastępujacej
      awanturę o film. Czy w najnowszym obrazie Milos Forman uchyla wreszcie maski i
      mówi szczerze, czy serwuje kolejny mdławy cukiereczek do kolekcji kinomana, tego
      nie wiem. Wiem za to, że pan Tadeusz Sobolewski jedzie po bandzie na opinii
      świetnego krytyka i odrabia swoją pańszczyznę. Przykre, bo w istocie czytywało
      się go nieraz z wypiekami na twarzy, a to dla przenikliwości jego przemyśleń, a
      to z uwagi na odwagę recenzenta. Mam nadzieję się mylić, ale wyczuwam w
      prezentowanej ostatnio - wielce poprawnej postawie pana S. - pewien fałsz,
      jakieś autoograniczenie (autocenzurę?), może po prostu zmęczenie? Dlaczego
      poprzestaje Pan, Panie Tadeuszu na "testamencie Formana" - dobre to do szkolnego
      wypracowania, nie do tekstu wybitnego krytyka, który nie musi chyba niczego
      nikomu udowadniać. Czytałem już kiedyś jedno pańskie wypracowanie - z okazji
      wielce uroczystej premiery Pana Tadeusza Andrzeja Wajdy. Wówczas też pisał Pan o
      "testamencie Wajdy". Pora spalić bryki albo umierać... Maciej Kubasik
    • Gość: koala Nie opowiadac mi filmow! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 18:37
      Panie Recenzencie,
      Moze napisze Pan dla odmiany cos do prasy kobiecej? do Poradnika Domowego? Do kosza?
      Bo nie umie Pan pisac recenzji!!! Znow opowiedzial Pan film!!! Opowiedzial do
      poczatku do konca!!!!
    • Gość: Tonika Śmierć inkwizytora IP: *.vc-graz.ac.at 17.03.07, 20:34
      Drogi m_a_c_o, absolutnie nie zgadzam sie z krytyka Amadeusza. To film genialny
      w swoich szczegolach, dzieki ktorym nawet czlowiek posiadajacy spora wiedze na
      temat historii muzyki i zwlaszcza dziel Mozarta moze delektowac sie pieknem
      filmu. To nie sztuka zrobic film dla mas,o wiele trudniej zrobic film dla
      smakoszy. I ja wlasnie delektuje sie Amadeuszem ile sie da. Mam nadzieje,ze
      najnowszy film Milosza bedzie rownie dobry.
    • Gość: kinomanka Śmierć inkwizytora IP: *.aster.pl 18.03.07, 15:48

      Obejrzałam film Formana. Świetny. Reżyseria, gra i temat. Zakłamanie władzy i
      przyzwolenie gawiedzi. I nie ma znaczenia czy dotyczy to władzy kościelnej, czy
      świeckiej.Fanatyzm,ideologie są groźne w każdej postaci zarówno religijne jak i
      ateistyczne. Bezmyślnośc społeczeństw jest niezależna od czasu historycznego..A
      jeśli chodzi o odpowiedź Przytomnego w sprawie "konklawe", to coś się człowieku
      tak zdenerwował. Pytałam co się stało,bo nawet najgorsze kity nie schodzą tak
      szybko ze wszystkich kin. Nie czekałam na ideologiczną reprymendę. Tym
      bardziej na opinię niezgodna z faktami. Życzę więcej przytomności
    • Gość: meg Śmierć inkwizytora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 18:38
      załamałam się. zaczęłam czytać tę recenzję przed obejrzeniem filmu, ale dałam
      sobie spokój by nie poznać, jak się potem okazło zakończenia. zmierzam do tego,
      że gdyby recenzja ta była zgodna z filmem to faktycznie obejrzałabym arcydzieło
      a w zachwycie trwałabym do dziś. tekst jest rozdmuchany, pompatyczny itd. a co
      do filmu... bez sensu, bez składu i ładu, nieporywająca historia,
      niezachwycajace kreacje aktorskie (może Javier Bardem zasługuje na
      zainteresowanie). film naprawdę słaby a przy poprzednich filmach Formana,
      którego bardzo cenię, wręcz mierny.
    • Gość: meg Śmierć inkwizytora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.07, 18:40
      acha, jeszcze jedno. radziłabym autorowi recenzji oraz widzom żeby zdawali
      sobie sprawę z niezgodności historycznych w filmie. nawet tego nie było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka