Gość: Ja
IP: *.chello.pl
11.10.09, 13:30
Właśnie wróciłam po raz kolejny z Zakopanego i tam znowu zastałam tego biednego psa(psy)leżącego cały dzień na ulicy, którego Pan (zorganizowana grupa)zbiera na wódkę(Właściciel już się zataczał dosłownie). Jeszcze mają małego szczeniaka na dokładkę. Czy na prawdę nic nie można z tym zrobić? Przecież to jest męczenie zwierząt.
A jeszcze gorszy jest facet grający na piszczałce i karzący leżeć kundelkowi na plecach, mordęga dla tego psa.
Nie rozumię jak można ich wspierać i dawać jakieś pieniądze, ludzie są bezmyślni i ograniczeni. Dosłownie obrzydzenie mnie bierze jak widze jakąs rozradowana mamuśkę wrzucającą temu psu na kiełbaskę 1 zł, i taka radośc w jej oczach, bo piesek dostał i dziecko się cieszy! Eh - nie mam tam straży miejskiej? Ma ten facet zarejestrowaną działalność? Płaci podatki?