Dodaj do ulubionych

A o Miłoszu pamiętają...i dobrze.

14.08.05, 09:03
Pamiętają o tym krakowianie - informuje "Gazeta Krakowska".Gazeta Krakowska:
Czesław Miłosz ciągle wydawany. 2005-08-13 08:29

Czesław Miłosz, laureat Nagrody Nobla w 1980 roku, odszedł równo rok temu.
Pamiętają o tym krakowianie - informuje "Gazeta Krakowska".

Wczoraj na Skałce w kościele oo. paulinów, gdzie w krypcie Zasłużonych
spoczął poeta, odprawiona została msza święta za jego duszę. W niedzielę w
samo południe, na kamienicy, w której mieszkał przy ul. Bogusławskiego
odsłonięta zostanie pamiątkowa tablica.

W ciszy i spokoju czczona jest ta rocznica, w przeciwieństwie do awantury,
jaka wybuchła nad trumną zmarłego, kiedy zastanawiano się nad miejscem jego
pochówku. Poeta do ostatecznego odejścia przygotowywał się bardzo starannie,
zdążył pożegnać się ze wszystkimi z którymi chciał, wszystko, co chciał
wydrukować i upublicznić - wydał. Cała reszta spuścizny jest w dyspozycji
spadkobiercy noblisty, syna Antoniego Oskara Miłosza, obywatela i mieszkańca
USA, który zarządza prawami autorskimi ojca - dodaje dziennik.

Interesy spadkobiercy reprezentuje w Polsce dyrektor The Milosz Institute
Agnieszka Kosińska, agentka pisarza w kraju. "Od 1999 r. wychodzą +Dzieła
zebrane+ Czesława Miłosza, których edycja wolą autora, jeszcze za jego życia,
została podzielona między dwa wydawnictwa, szczególnie zasłużone dla
popularyzacji jego twórczości. I tak +Znak+ rocznie ma wydawać co najmniej
trzy tytuły, a Wydawnictwo Literackie - dwa" - mówi Kosińska. "W ubiegłym
roku +Znak+ wydał +Wiersze+ tom IV, a Wydawnictwo Literackie +Świadectwo
poezji+" - dodaje "Gazecie Krakowskiej" Agnieszka Kosińska, której Miłosz
dyktował jeszcze przedmowę do "Świadectwa poezji", tomu wydrukowanego tuż po
jego śmierci. (PAP)


Ja też mam wspomnienia, związane z Miłoszem, jego spotkaniem z Wałęsą w
Lublinie i rocznicą sierpnia...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=15250400&a=15281983

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=13837703&a=13837703

(*)
Obserwuj wątek
    • ciupazka Re: A o Miłoszu pamiętają...i dobrze. 14.08.05, 09:19
      ...i jescze jeden zarchiwizowany wątek o Miłoszu.:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8098151&v=2&s=0
    • borimor Re: A o Miłoszu pamiętają...i dobrze. 15.08.05, 19:31
      ciupazka napisała:
      Jeżeli można:miłosz nic lub prawie ni nie pisał o Tatrach
      Nie bardzo rozumiem również skąd w mieszkańcach Zakopanego tyle miłości do
      polskiego noblisty.wszystkim wiadomo,że Zakopane należało do nie tak dawna do
      żydów.Chylę czoła za inwestowanie w wieś zakopane ale należy pamiętać o
      polskim "królewiczu",który pocałował ŻABĘ!
      > Pamiętają o tym krakowianie - informuje "Gazeta Krakowska".Gazeta Krakowska:
      > Czesław Miłosz ciągle wydawany. 2005-08-13 08:29
      >
      > Czesław Miłosz, laureat Nagrody Nobla w 1980 roku, odszedł równo rok temu.
      > Pamiętają o tym krakowianie - informuje "Gazeta Krakowska".
      >
      > Wczoraj na Skałce w kościele oo. paulinów, gdzie w krypcie Zasłużonych
      > spoczął poeta, odprawiona została msza święta za jego duszę. W niedzielę w
      > samo południe, na kamienicy, w której mieszkał przy ul. Bogusławskiego
      > odsłonięta zostanie pamiątkowa tablica.
      >
      > W ciszy i spokoju czczona jest ta rocznica, w przeciwieństwie do awantury,
      > jaka wybuchła nad trumną zmarłego, kiedy zastanawiano się nad miejscem jego
      > pochówku. Poeta do ostatecznego odejścia przygotowywał się bardzo starannie,
      > zdążył pożegnać się ze wszystkimi z którymi chciał, wszystko, co chciał
      > wydrukować i upublicznić - wydał. Cała reszta spuścizny jest w dyspozycji
      > spadkobiercy noblisty, syna Antoniego Oskara Miłosza, obywatela i mieszkańca
      > USA, który zarządza prawami autorskimi ojca - dodaje dziennik.
      >
      > Interesy spadkobiercy reprezentuje w Polsce dyrektor The Milosz Institute
      > Agnieszka Kosińska, agentka pisarza w kraju. "Od 1999 r. wychodzą +Dzieła
      > zebrane+ Czesława Miłosza, których edycja wolą autora, jeszcze za jego życia,
      > została podzielona między dwa wydawnictwa, szczególnie zasłużone dla
      > popularyzacji jego twórczości. I tak +Znak+ rocznie ma wydawać co najmniej
      > trzy tytuły, a Wydawnictwo Literackie - dwa" - mówi Kosińska. "W ubiegłym
      > roku +Znak+ wydał +Wiersze+ tom IV, a Wydawnictwo Literackie +Świadectwo
      > poezji+" - dodaje "Gazecie Krakowskiej" Agnieszka Kosińska, której Miłosz
      > dyktował jeszcze przedmowę do "Świadectwa poezji", tomu wydrukowanego tuż po
      > jego śmierci. (PAP)
      >
      >
      > Ja też mam wspomnienia, związane z Miłoszem, jego spotkaniem z Wałęsą w
      > Lublinie i rocznicą sierpnia...
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=15250400&a=15281983
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=13837703&a=13837703
      >
      > (*)
      • ciupazka Re: A o Miłoszu pamiętają...i dobrze. 16.08.05, 11:11
        W pierwszą rocznicę śmierci Czesława Miłosza na kamienicy, w której mieszkał,
        prezydent miasta Jacek Majchrowski i dawna asystentka poety Agnieszka Kosińska
        odsłonili pamiątkową tablicę.
        Miłosz mieszkał przy ul. Bogusławskiego 6, na pierwszym piętrze. Nad nim -
        Cecylia Kassolik, pod nim - pan Kazimierz z parteru. - To był spokojny lokator:
        zawsze się sobie kłanialiśmy, kiedy rano wychodził po gazetę do kiosku
        naprzeciwko. I żonę miał bardzo fajną, taką rozmowną. Na rowerku jeździła po
        zakupy - wspominał pan Kazimierz, który ceremonię odsłonięcia tablicy oglądał,
        po prostu wychylając się z okna swego mieszkania. - Uprzejmy człowiek, ze
        starego pokolenia, którego już prawie nie ma - dodawała Cecylia Kassolik, która
        z noblistą często spotykała się w sklepie. Czasem też pukała po autograf: nigdy
        nie odmówił. - Bardzo dużo pracował: nawet nocami się u niego świeciło, oboje
        byliśmy takie nocne marki - uśmiechała się.

        - Profesor bardzo lubił to mieszkanie - zapewniała Agnieszka Kosińska,
        asystentka poety. - Miał tu spokój, ciszę, kawiarnię za rogiem, antykwariaty w
        pobliżu: wszystko, co trzeba, by żyć. Tutaj odwiedzali go przyjaciele: m.in.
        pisarz Marek Skwarnicki. - Nigdy nie wiedziałem, który guzik na domofonie mam
        nacisnąć - przypominał sobie z uśmiechem.

        W sobotę przy drzwiach wejściowych do kamienicy odsłonięto pamiątkową tablicę z
        napisem: "W tym domu w latach 1994 - 2004 mieszkał Czesław Miłosz, Honorowy
        Obywatel Krakowa, Laureat Literackiej Nagrody Nobla". Zaprojektował ją prof.
        Czesław Dźwigaj. Kosztowała 4,5 tys. zł. - Rok temu pożegnaliśmy Czesława
        Miłosza, człowieka, który przyszedł do Krakowa z zewnątrz, ale tu odnalazł
        swoją małą ojczyznę. Byłoby dla nas wielką sprawą utworzenie w tym mieszkaniu
        jego muzeum - mówił prezydent Jacek Majchrowski, podczas ceremonii, która
        zgromadziła rodzinę, przyjaciół i wiernych czytelników zmarłego poety. Na
        uroczystości obecna była m.in. Wisława Szymborska, także laureatka Literackiej
        Nagrody Nobla. Odczytano również list, nadesłany z Kalifornii przez syna
        noblisty - Antoniego. Żona brata poety Grażyna Strumiłło-Miłosz zapewniała o
        sentymencie Czesława do miasta. - On nie znosił Warszawy, zawsze wyrywał się
        stamtąd do swojego ukochanego Krakowa.

        Miasto odwdzięczyło mu się dotąd nadaniem jego imienia węzłowi komunikacyjnemu
        u zbiegu ulic Wita Stwosza i alei 29 Listopada oraz pochówkiem w krypcie
        zasłużonych kościoła Na Skałce. W sobotę prezydent Jacek Majchrowski zapalił
        tam znicz.

        Czesław Miłosz zmarł w Krakowie 14 sierpnia 2004 r. Miał 93 lata. (KK)


        borimor napisała:

        > ciupazka napisała:
        > Jeżeli można: miłosz nic lub prawie ni nie pisał o Tatrach
        > Nie bardzo rozumiem również skąd w mieszkańcach Zakopanego tyle miłości do
        > polskiego noblisty.wszystkim wiadomo,że Zakopane należało do nie tak dawna do
        > żydów.Chylę czoła za inwestowanie w wieś zakopane ale należy pamiętać o
        > polskim "królewiczu",który pocałował ŻABĘ!


        Wiys co Ci powiym? Ino telo: Nie wydziwioj mendrolu! Inwestować w ludzi
        tyz nie lzja i nie nada? Paszoł Ty won!


    • Gość: syski O Miłoszu pamiętamy - pisał niezłe wiersze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 00:12

      Oto wiersz wspaniałego naszego Miłosza:
      Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w
      miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną
      nagrodą Stalina.


      1. Runą w łunach, spłoną w pożarach
      Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne
      I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
      Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków

      2. O słońce jasne, wodzu Stalinie
      Niech władza twoja nigdy nie zginie
      Niech jako orłów prowadzi z gniazda
      Rosji i Kremla płonąca gwiazda

      3. Na ziemskim globie flagi czerwone
      Będą na chwałę grały jak dzwony
      Czerwona Armia i wódz jej Stalin
      Odwiecznych wrogów swoich obali

      4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
      Polsko , a twoje córy i syny
      Wiara i każdy krzyż na mogile
      U stóp nam legnie w prochu i pyle.
      • ciupazka Re: O Miłoszu pamiętamy - pisał niezłe wiersze 19.08.05, 15:09
        Całą twórczość Jego ten wiersz depcze? Pamiętamy i to, niestety... nie on
        jeden splamił sie swoją twórczością w tych zwariowanych czasach. Ilu
        dzisiaj mamy jeszcze grających na tę melodię??? Jeszcze chcecie głosować
        na nich!
        • Gość: cenzor tam są ukryte treści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 17:54
          Ciupazko, wiys co Ci powiem to Ci powiem.
          Przeczytaj wiersz Milosza jsce roz. Tam są ukryte treści. Trzeba umieć cytać.
          1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
          Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
          I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
          Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali


          2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się
          rychło w wieku godzinie
          Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
          Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
          Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i
          pyle.

          Trzeba pozmieniać zwrotki a wspak to Ci wyjdzie jesce inacej.
          Pozdrawiam
          • Gość: Ciupazka Re: tam są ukryte treści IP: *.it-net.pl 19.08.05, 18:41
            ....hale Ci powiym, ze teroz to juz dobrze przecytołeś...... Casami trza na
            opak pisać... coby treści włościwe odcytać ...moze?
            • ciupazka Re: tam są ukryte treści 20.08.05, 12:02
              Piosenka o końcu świata (Cz. Miłosz)


              W dzień końca świata
              Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
              Rybak naprawia błyszczącą sieć.
              Skaczą w morzu wesołe delfiny,
              Młode wróble czepiają się rynny
              I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

              W dzień końca świata
              Kobiety idą polem pod parasolkami,
              Pijak zasypia na brzegu trawnika,
              Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
              I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
              Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
              I noc gwiaździstą odmyka.

              A którzy czekali błyskawic i gromów,
              Są zawiedzeni.
              A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
              Nie wierzą, że staje się już.
              Dopóki słońce i księżyc są w górze,
              Dopóki trzmiel nawiedza różę,
              Dopóki dzieci różowe się rodzą,
              Nikt nie wierzy, że staje się już.

              Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
              Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
              Powiada przewiązując pomidory:
              Innego końca świata nie będzie,
              Innego końca świata nie będzie.

              • ciupazka Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 08:30
                Tak, tak, tyz pisoł:


                www.witkacy.art.pl/czm.htm
                • dupekzoledny Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 08:57
                  jakiś ciężki mi ten miłosz w czytaniu.otworzyłem kiedys dolinę issy i jakos nie
                  przbrnąłem przez pierwszych kilkanaście stron.
                  • ciupazka Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 09:03
                    Nic nie powiem....ino telo, ze zmuso do myślynio głowicke, a kie głowicka
                    nieprzyryktowano, to barzyj boli. Hehe... a casami trza i trzy razy cytać to
                    samo, coby pojąć....
                    • dupekzoledny Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 09:38
                      ciupazko widze ze wmawiasz mi żem cham niedorosły do WYŻSZEJ POEZJI. to nie tak.
                      kiedys w rozmowie z moim zmarłym ojcem-był aktorem-człowiekiem raczej w
                      czołówce rozumienia i czytania poezji.i ten dziadek stwierdzał ze miłosz nadaje
                      si.ę dla górnych dziesięciu tysięcy.
                      no dobra ale zgoda MIŁO0SZ-WIELKIM POETĄ BYŁ.
                      • ciupazka Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 09:47
                        Nei dobre, to juz sie nie beemy na tyn temat wadzić, haj!
                        • dupekzoledny Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 09:52
                          a temaciku poezji-jakos tak żxe pana tadeusza znam na pamięć.i to nie zmuszałem
                          się żeby się naumieć.ot tak z samego czytania wyszło.
                          no i kweiaty polskie.
                          • ciupazka Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 11:02
                            Pewnie grałeś na scenie...
                            • dupekzoledny Re: Milosz o Witkacym 25.08.05, 16:11
                              nie,nie n tak samo wyszło.
    • Gość: oko Re: A o Miłoszu nie pamiętają dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 11:13
      Miłosz zawsze był lewicowcem, a przez wiele lat komunistą, co tłumaczył tym,
      iż „komunizm to fascynująca przygoda intelektualna” (sic!). Na
      łamach „Rodzinnej Europy” deklarował, iż brzydzi go „kurczowy patriotyzm
      Polaków”, zwłaszcza kiedy jest podszyty religijnością, bo wiara katolicka
      to „gleba snów paranoicznych” („Prywatne obowiązki”). Szczególnie idiotyczną
      paranoją była dla noblisty wszelka walka powstańcza, czy choćby tylko wojna
      ojczyźniana (nawet zwycięstwo grunwaldzkie przezwał „plugawym nonsensem”).
      Waleczność patriotyczną określał jako „powiązany system narodowej paranoi”
      („Życie na wyspach”), dodając: „Polaków, umiejących myśleć tylko politycznie,
      mam w dupie” („Zaraz po wojnie”). Miał ich w dupie jako Litwin –– ciągle
      zaznaczał, że nie jest Polakiem, tylko stuprocentowym Litwinem (m. in. w
      radiu francuskim przedstawił się: „Jestem Litwinem, który pisze po polsku”).
      Ja go rozumiem –– nikt nie chce być świnią. A według Miłosza: „Polak musi być
      świnią, ponieważ się Polakiem urodził” („Prywatne obowiązki”).

      Nie chcąc być świnią –– Miłosz nie był entuzjastą Armii Krajowej i Powstania
      Warszawskiego. Przeciwnie –– opluwał AK jako drastyczny przejaw
      polskiej „paranoi nacjonalistycznej”. Pisał m. in.: „Warszawa okupacyjna była
      dla mnie miejscem i czasem spotkania z polskim nacjonalizmem w jego
      najwyższym natężeniu, kiedy to występował wyłącznie jako patriotyzm, którego
      nikt nie ma prawa krytykować” („Rok myśliwego”); „Moja niechęć do przywódców
      AK była silna (…), cały konspiracyjny aparat żył nierealnością, ponieważ w
      siebie pompował narodową ekstazę” („Rodzinna Europa”); et cetera, et cetera.
      Akowskiemu kultowi patriotyzmu (zwanemu przez Miłosza „moczopędnym środkiem
      narodowym” –– wiersz „Toast”) noblista przeciwstawiał rozsądną („bierną”)
      kolaborację z okupantem, dając przykłady narodów, które bardzo dobrze wyszły
      na uległości wobec okupantów.

      Wspomniany tekst Miłosza, który „Polityka” publikowała roku 1987, został
      odkryty w archiwum chełmskiej Biblioteki Wojewódzkiej. Autor napisał go
      odręcznie na firmowym blankiecie przedsiębiorstwa hitlerowskiego,
      prawdopodobnie A. D. 1945, bo rok później pracował już w Waszyngtonie jako
      bierutowski (vulgo: stalinowski) dyplomata. Cały ów rękopis jest diagnozą ––
      diagnosta Miłosz wskazuje nim główną pejoratywną cechę Polaków, a zwłaszcza
      ich wrednych narodowych przywódców: nieczułość. Zwierza się, iż
      często „zaciskał bezsilnie pięści patrząc na przejawy polskiej nieczułości”.
      Choćby nieczułości mieszkańców Warszawy wobec dramatu getta. Aczkolwiek nie
      wpadł na pomysł, na który wpadła kilkadziesiąt lat później „Gazeta Wyborcza”
      (że za Powstania Warszawskiego akowcy parali się głównie dobijaniem resztek
      Żydów), lecz pomysł z karuzelą też jest przedni: „W ustosunkowaniu się
      Warszawy do getta była i niechęć, i współczucie, i wstyd, i antysemityzm. Nad
      wszystkim górowała jednak bezmyślna nieczułość. Te karuzele pełne śmiechu,
      obracające się w dymach płonącego obok getta…”. Kalumnię karuzelową noblista
      sprzeda później całemu światu wierszem „Campo di Fiori”.

      Bardziej wylewnie rozpisuje się Miłosz w owym tekście na temat nieczułości
      przywódców narodu, piętnując zwłaszcza nieczułość wodzów Sanacji
      przedwojennej i nieczułość dowódców Powstania Warszawskiego. Ci ostatni
      bowiem bezlitośnie wysyłali na śmierć gromady „młodych kurierek roznoszących
      gazetki pełne bzdur”, a w przerwach między wysyłaniem balowali po
      kawiarniach: „Zamawiali koniak i mówili: «ofiary muszą być»”. To wszystko.
      Naprawdę nie koloryzuję –– karcąc Powstanie Warszawskie Miłosz daje aż trzy
      dowody hańby patriotycznego zrywu: śmierć „młodego filozofa” (który mógłby
      filozofować, miast głupio walczyć), rzeź kurierek roznoszących idiotyzmy,
      tudzież kawiarnianą, podlewaną koniakiem „nieczułość ich zwierzchników”,
      którzy wznosząc toasty bełkoczą: „ofiary muszą być”.
      • ciupazka Re: A o Miłoszu nie pamiętają dobrze. 31.08.05, 11:40
        Faktycznie, przytoczone przez Ciebie treści...cuchną, moze tak musiał
        pisać, żeby przetrwać, nie wiem, ludzie czasami NIE SĄ SOBĄ. Ze STRACHU
        na przykład. No cóz, miał swoje zdanie, i go nie ukrywał. Miotało i nim.
        Nie wiem, czy tak całkiem miał głęboko w d...Litwę i Polskę. Zdenerwowany
        miał dosyć, tak jak i my casami. Może mu kazali, coś za coś, nie znam
        pobudek człowieka, jedno wiem, że ludzie się zmieniają dla zwykłych
        korzyści materialnych, ba piszą na zamówienie to, co chcą inni. Nie znasz
        takich?
        • Gość: c_n Re: A o Miłoszu nie pamiętają dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 11:48
          Abstrachując od Miłosza to wydaje mi się, że właśnie w chwilach strachu,
          zagrożenia, trudnych wyborów ludzie są właśnie najbardziej "sobą". Być
          szlachetnym, mieć twardy kręgosłup moralny i niezachwiane poglądy gdy nic nam
          nie zagraża z tego powodu i nic nas nie wystawia na próbę to naprawdę żadna
          sztuka. Wystarczy spojrzeć na naszĄ obcną szenę polityczną. Iluż to mamy
          niezłomnych rycerzy;))))
          • Gość: Ciupazka Re: A o nasyk tu i teroz to bocyć bedziymy .? IP: *.it-net.pl 27.01.06, 20:40
            c_n napisał(a):

            "Wystarczy spojrzeć na naszĄ obcną szenę polityczną. Iluż to mamy
            niezłomnych rycerzy;))))"

            Hehe, a kielo ik jesce bedziymy mieć, aby do wiesny... Zaś powybiyromy...
            tyk samyk, hale nie takik samyk...


            www.witkacy.art.pl/czm.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka