Gość: Ciupazka
IP: *.it-net.pl
05.09.03, 08:59
Dałeś mi, Panie, twardy kark
i dziwną godność własną,
więc nie wchodziłem z nikim w targ,
chociaż bywało i przyciasno.
Znam przecie, czym jest chłód i głód,
nie urodziłem się we dworze.
Gdy nieprzychylny los mnie gniótł.
dałeś, jak chciałeś, Boże.
Miałem ja grzbietu twardą kość,
przed ukłonami stały opór
i przeciw złu wielką złość,
a przeciw krzywdzie ostry topór.
Lecz cóż wam gwarzyć, moi mili,
wiązkę słów gniewnych rzucę wnet,
gdzieście swój honor potracili,
nisko schylili chłopski grzbiet.
Był kiedyś hyrny ród Galiców,
generał latał tu skrzydlaty,
synowie biedni - żal rodziców
każe rozedrzeć na pół szaty.
Pytanie rzucam zbędne wcale,
trwoniąc dorobek pokoleni,
gdzie grosz twój nie padł tu na szalę,
tego szeląga nie chcesz cenić.
Do przemyślenia nom syćkim wiers "Ja"
w: Do braci moik - Stanisław Nędza-Kubiniec(1897-1997)
Krakow.1997.Oficyna Podhalańska