Dodaj do ulubionych

...Oszczędzamy...

IP: *.it-net.pl 13.10.03, 02:01
Za drogie delegatury! Zmiany w administracji

Od nowego roku mieszkańcy całego powiatu nowotarskiego po pozwolenie na
budowę będą musieli jechać do starostwa. Wydawanie wypisów z ewidencji
gruntów w zależności od gminy powiat przejmuje od grudnia 2003 do maja
przyszłego roku. Definitywnie urzędy gmin tracą jednak te uprawnienia.

Powiat nowotarski jest jednym z trzech ostatnich w kraju, które nadal
powierzają wójtom gmin prowadzenie ewidencji gruntów. Zmiany prawne wymuszają
od nowego roku przejście na całkowicie skomputeryzowany system ewidencji. W
przypadku wydziału budownictwa przepisy są jeszcze bardziej jednoznaczne - od
nowego roku wójtowie nie mogą wydawać pozwoleń na budowę, będzie to wyłączną
kompetencją starosty. Na obszarach, gdzie jest opracowany plan przestrzenny,
nie będzie nawet potrzebna decyzja o warunkach zabudowy. Starostwo dokona
interpretacji planu i wyda zezwolenia, a wójt jako strona w każdym
postępowaniu będzie się mógł od niego odwołać.

A ka to starostwo bee, jesce nie wiada, abo w mieście (Nowym Targu), abo
zrobiom filie w terenie. Nei uwidzimy. Fto oszczędzi to oszczędzi, ale
mieszkańcy napewno nie, bo trza sie bedzie z chałupy rusyć, ba jako.

Obserwuj wątek
    • Gość: Rumcajs Re: ...Oszczędzamy... IP: 80.72.65.* 13.10.03, 23:24
      Zmiany w administracji
      Za drogie delegatury!



      Od nowego roku mieszkańcy całego powiatu nowotarskiego po pozwolenie na budowę
      będą musieli jechać do starostwa. Wydawanie wypisów z ewidencji gruntów w
      zależności od gminy powiat przejmuje od grudnia 2003 do maja przyszłego roku.
      Definitywnie urzędy gmin tracą jednak te uprawnienia.




      Powiat nowotarski jest jednym z trzech ostatnich w kraju, które nadal
      powierzają wójtom gmin prowadzenie ewidencji gruntów. Zmiany prawne wymuszają
      od nowego roku przejście na całkowicie skomputeryzowany system ewidencji. W
      przypadku wydziału budownictwa przepisy są jeszcze bardziej jednoznaczne - od
      nowego roku wójtowie nie mogą wydawać pozwoleń na budowę, będzie to wyłączną
      kompetencją starosty. Na obszarach, gdzie jest opracowany plan przestrzenny,
      nie będzie nawet potrzebna decyzja o warunkach zabudowy. Starostwo dokona
      interpretacji planu i wyda zezwolenia, a wójt jako strona w każdym postępowaniu
      będzie się mógł od niego odwołać.

      Zarząd Powiatu Nowotarskiego rozpoczął z komisjami rady konsultację na temat
      organizacji obsługi nowych zadań. Możliwości są dwie: starostwo scentralizuje
      obsługę w Nowym Targu albo dodatkowo uruchomi trzy filie terenowe.

      Rozważana jest delegatura w Rabce dla sąsiednich gmin Raba i Spytkowice, w
      Szczawnicy lub Krościenku dla także Ochotnicy, oraz trzecia w Jabłonce lub
      Czarnym Dunajcu, także dla gminy Lipnica Wielka. Po rozpatrzeniu wszystkich
      argumentów za delegaturami Zarząd Powiatu zdecydował, że jest to rozwiązanie
      mniej uzasadnione i korzystne. Radni mają jednak obiekcje, a to do nich
      ostatecznie będzie należała decyzja w tej sprawie. Są obawy, że wybór miejsca
      dla delegatury spowoduje konflikty między miejscowościami, wzajemną
      rywalizację. To rozwiązanie jest zdecydowanie droższe (o 330 tys. zł. kosztów
      jednorazowych, a co roku utrzymanie tej administracji droższe będzie o kolejne
      820 tys. zł.). Filie są bardziej skomplikowane od strony organizacyjnej, trzeba
      szukać dodatkowych pomieszczeń, rozczłonkować sieć komputerową, co wpływa na
      awaryjność, trzeba dodatkowe osoby upoważnić do wydawania decyzji. Na dodatek w
      przypadku geodezji, nawet przy trzech filiach, mieszkańcy dla uzyskania wyrysu
      z ewidencji gruntu i tak musieliby jechać do Powiatowego Ośrodka Dokumentacji
      Geodezyjno-Kartograficznej w Nowym Targu. Przy centralizacji geodezji gminy
      zachowają jednak możliwość komputerowego "podglądu" do aktualnej bazy danych.
      Mieszkaniec, który chce tylko coś sprawdzić, będzie mógł to zrobić w gminie. Do
      starostwa musi jednak jechać po urzędowy dokument, potwierdzający stan
      ewidencji gruntów.

      - To opracowanie jest zbyt jednostronne na rzecz scentralizowania obsługi w
      Nowym Targu - komentował dyskusję na ostatnim zebraniu komisji budżetowej
      Robert Wodziak.

      - Radni biorą na siebie odpowiedzialność za niezadowolenie wyborców. Może
      jednak trzeba szukać ograniczenia kosztów funkcjonowania delegatur -
      zastanawiał się Antoni Rapacz, radny powiatowy.

      - Centralizacja zapewnia większe bezpieczeństwo, a to też jest w interesie
      wyborców. Po przekazaniu ewidencji pojazdów do wydziału komunikacji w Nowym
      Targu ilość kradzieży samochodów spadła - mówił radny Józef Szperlak.

      - Dojazd nawet 30 - 40 kilometrów nie jest dziś problemem - dodawał Karol
      Skrzypiec. Poza tym po pozwolenie na budowę czy wypis z ewidencji nie jeździ
      się zbyt często.

      Powiększenie powiatowych wydziałów geodezji i budownictwa będzie wymagało
      zatrudnienia 8 nowych osób w budownictwie i 13 w geodezji. Naczelnik wydziału
      budownictwa wnioskował, że dla prawidłowej obsługi potrzebuje aż 19 nowych
      pracowników, ale Zarząd Psowiatu zgodził się tylko na 8. Opóźnienia w wydawaniu
      pozwolenia na budowę będą kosztować powiat 500 zł za każdy dzień zwłoki.(KS)


      Srala babcia, srala... Urzedasy dla petentow, czy petenci dla urzedasow? I to
      w XXI w. Faktycznie "PSOWIAT". P.Skrzypiec ... ech... - po skonczeniu mandatu
      i na kalafoniste w kapeli sie nie nadaje. Po takich gadkach?... A do czego
      internet p.Skrzypku? Na czaciki z panienkami? Nie lubie jak ktos mi liczy dutki
      w kieszeni, ale przeciez oplaty za kursy komputerowe urzedasow ida z kieszeni
      podatnika i powinny sie w jakis sposob zwrocic. W dobie internetu 40 czy 400 km
      to maly pikus, ale najlatwiej wydawac forse podatnika - prawda? -przecierz po
      to jest!

      • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.it-net.pl 15.10.03, 09:19
        Biedny budżet, bogate partie

        PAP, MFi / 2003-10-15 06:18:00
        "Dziennik Polski": Prawie 54,5 mln zł - tyle w przyszłorocznym budżecie
        zarezerwowano na finansowanie działalności partii politycznych. Ponad połowa
        tej kwoty trafi na konto Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy.

        Pomimo zapowiadanych cięć w wydatkach budżetowych, większość partii
        niechętnie odnosi się do pomysłu obcięcia im wpływów. Tylko Platforma
        Obywatelska zrezygnowała z dotacji.

        Minister Jerzy Hausner nie planuje ograniczenia partyjnych funduszy. Zgodnie
        z przepisami, partie są finansowane z budżetu państwa. Dostają pieniądze w
        dwóch formach Ś jako subwencje celowe na działalność partii i w formie
        refundowania wydatków poniesionych na kampanię wyborczą.

        W tym roku z kasy państwa tylko do kasy SLD wpłynęło prawie 21 mln zł: 11,2
        mln na działalność partii i ponad 10,5 mln zł z tytułu refundacji kosztów
        kampanii wyborczej. Dla porównania - drugie na liście beneficjentów Prawo i
        Sprawiedliwość (PO z dotacji zrezygnowała, a PSL jej nie dostał ze względu na
        uchybienia w składanych sprawozdaniach) łącznie z państwowej kasy dostało
        niecałe 10 mln zł. Samoobrona otrzymała od państwa ponad 7,5 mln, a Liga
        Polskich Rodzin prawie 6 mln zł.

        Pomimo powszechnych oszczędności, budżetowe dotacje na działalność partii nie
        zostały objęte restrykcyjnymi pomysłami ministra Jerzego Hausnera. Z
        rekonesansu przeprowadzonego przez "Dziennik" wynika, że partie niechętnie
        odnoszą się do pomysłu ograniczenia własnych wpływów finansowych.

        Do tego należy doliczyć wszelkie darowizny dla kościoła,ulgi.Następnie
        samochody dla rządu,podniesienie płac w sferze budżetowej no i oczywiście
        różnego rodzaju przekręty.
        Jest dziura w budżecie?



        • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.ar.lublin.pl 15.10.03, 16:14
          NSA: Radio Maryja będzie musiało przedstawiać sprawozdania finansowe
          Marcin Musiał.

          Naczelny Sąd Administracyjny uznał wczoraj, że Radio Maryja powinno
          przedstawiać Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji swoje sprawozdania finansowe

          Sprawę przeciw KRRiTV wnieśli do NSA bracia redemptoryści, którym przed dwoma
          laty Rada wydała nową koncesję na nadawanie przez Radio Maryja programu o
          charakterze społeczno-religijnym. Zakonowi nie spodobał się jeden z zapisów
          koncesji, który nałożył na nadawcę obowiązek corocznego przedstawiania Radzie
          sprawozdań finansowych. Zwrócili się do KRRiTV o wykreślenie zapisu. Ich
          zdaniem nie można wymagać sprawozdania od osoby, która nie prowadzi
          działalności gospodarczej. Niekwestionowanym faktem jest bowiem, że zgodnie z
          ustawą o radiofonii i telewizji Radio Maryja jest "nadawcą społecznym". Rada,
          której zależy na przejrzystości finansowej toruńskiej rozgłośni odmówiła zmiany
          koncesji i oddaliła skargę redemptorystów. Według niej wymóg składania
          sprawozdań wynika właśnie z ustawy o radiofonii i telewizji. Ten obowiązek
          dotyczy bez wyjątku wszystkich nadawców i rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka nie
          zwalnia z niego ani konkordat, ani Ustawa o stosunku państwa do kościoła.

          Zakon zaskarżył decyzję Rady do NSA. Argumentował, że ustawa o radiofonii i
          telewizji odsyła do ustawy o rachunkowości. Z kolei w rozporządzeniu ministra
          finansów do tej ostatniej jest powiedziane jasno, że jej przepisów nie "stosuje
          się do kościelnych osób prawnych nieprowadzących działalności gospodarczej".
          Zgodnie z rozporządzeniem kościelne osoby prawne prowadzą rachunkowość według
          zasad określonych przez wewnętrzne przepisy kościelne, dotyczące tych
          jednostek. Powołano się też, na ustawę o stosunkach państwa do Kościoła
          katolickiego, która m.in. zwalnia Kościół z prowadzenia dokumentacji
          podatkowej, a jego dochody z opodatkowania.

          - Kościół, który nie prowadzi działalności gospodarczej nie ma obowiązku
          prowadzić dokumentacji w celach podatkowych, ale nie jest zwolniony z
          prowadzenia dokumentacji odpowiadającej wewnętrznym przepisom kościelnym. I
          właśnie o takie sprawozdanie chodzi radzie - mówiła wczoraj przed sądem mec.
          Magdalena Staniszewska, reprezentująca KRRiTV. W sądzie nie pojawił się nikt z
          Radia Maryja.

          NSA oddalił skargę redemptorystów. Według sądu radio z Torunia, tak jak każdy
          inny nadawca ma obowiązek przedstawiania KRRiTV sprawozdań finansowych. Nie
          muszą one spełniać wymogów ustawy o rachunkowości, powinny jednak odpowiadać
          zasadom rachunkowości kościelnej określonym przez wewnętrzne przepisy
          kościelne. Według mec. Magdaleny Staniszewskiej orzeczenie i tak jest korzystne
          dla KRRiTV, bowiem jej zdaniem sprawozdania oparte na przepisach kościelnych
          powinny zawierać dane o źródłach finansowania stacji, na których Radzie zależy
          najbardziej. - Mogę powiedzieć, że ze spokojem czekałem na wyrok NSA w tej
          sprawie - powiedział nam Juliusz Braun, członek KRRiTV i jej były
          przewodniczący. - A to dlatego, że zapis znajdujący się w koncesji Radia Maryja
          jest dosłownie przeniesiony tam z Ustawy o radiofonii i telewizji. Cieszy mnie
          to, że sąd utrzymał generalną zasadę, mówiącą o konieczności składania
          sprawozdań finansowych. Jest to przede wszystkim istotna wykładnia dla samego
          Radia Maryja. Myślę, że teraz biegły będzie musiał ustalić, jak takie
          sprawozdanie finansowe, oparte o Ustawę o stosunku państwa do kościoła
          katolickiego, ma wyglądać. Z kolei KRRiTV będzie oceniała te sprawozdania co do
          zgodności z Ustawą o radiofonii i telewizji - dodaje Braun.



          • roomtsays Re: ...Oszczędzamy ???... 15.10.03, 16:59
            Szkoda, ze nie dalas linka na dyskusje - niezle sie usmialem przedwczoraj.
            Teraz szukalem, ale nie moge znalezc. Moze zle szukam? ;o)))
            • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.ar.lublin.pl 15.10.03, 17:33
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=8499338
              To chyba ta dyskusja o braku kasy u O.Rydzyka. Hej!
              • roomtsays Re: ...Oszczędzamy ???... 15.10.03, 17:55
                Nie, ale wreszcie znalazlem! To o ten mi chodzilo:

                www1.gazeta.pl/gospodarka/1,34912,1720401.html
                • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.ar.lublin.pl 15.10.03, 18:34
                  Diura budżetowa

                  Dziura budżetowa jest niemal dwa razy większa niż deklaruje rząd i przekracza
                  80 mld zł - mówiła Zyta Gilowska z PO. Te wyliczenia oburzyły ministra finansów
                  Andrzeja Raczkę

                  Tłem środowej debaty budżetowej w Sejmie był niebezpiecznie wysoki dług
                  publiczny, który zbliża się do górnych limitów przewidzianych prawem (60 proc.
                  PKB). Jeśli je przekroczy, rząd musiałby w następnym roku w ogóle pozbyć się
                  deficytu budżetowego i ciąć wydatki na wszystko. Debata była więc gorąca, ale
                  rząd próbował mieć w niej ostatnie słowo: kiedy poseł opozycyjny skrytykował
                  rządowe poczynania, natychmiast następowała riposta ze strony któregoś z
                  ministrów.

                  Minister finansów Andrzej Raczko przypomniał najpierw, że właśnie z powodu
                  wielkiego długu publicznego wicepremier Jerzy Hasuner przygotował plan
                  oszczędności budżetowych do 2007 roku - ograniczenia wydatków na administrację,
                  na obronność i na świadczenia socjalne. Raczko zauważył, że w wielu krajach
                  europejskich dług publiczny jest relatywnie wyższy niż w Polsce. - Czy ktoś
                  mówi, że tam jest kryzys finansów, z jakimś amokiem biega i mówi, że jest
                  wielkie nieszczęście? Nie - mówił minister finansów. Wtórował mu Jarosław
                  Kalinowski (PSL) - We Włoszech dług stanowił nawet 109 proc. PKB.

                  Zdaniem lidera PSL "tak zwani niezależni analitycy", strasząc wysokim długiem,
                  świadomie wprowadzają w błąd społeczeństwo, bo chodzi im o to, by obniżyć
                  podatki najbogatszym.

                  Oszczędni inaczej

                  Zyta Gilowska (PO) dowodziła jednak, że dziura budżetowa w rzeczywistości
                  wynosi nie 45,5 mld zł, ale 80 mld zł. Mówiła o naciąganych liczbach -
                  zadłużenie zakładów opieki zdrowotnej szacuje się na 2,9 mld zł. - Wolne żarty,
                  przecież wiemy, że jest wyższe - mówiła.

                  - Dwa lata temu przestrzegał przed kryzysem minister finansów Jarosław Bauc,
                  ale wtedy ta dziura była wirtualna, a teraz jest realna - dodała.

                  Jarosław Kaczyński (PiS) stwierdził, że rząd uprawia bardzo niebezpieczną grę,
                  bo w pewnym momencie dług publiczny otrze się o niebezpieczną granicę 60 proc.
                  PKB. - Powodzenie tej operacji zależy od czynników, na które najlepszy nawet
                  rząd nie ma wpływu - mówił lider PiS.

                  Gilowska wytknęła rządowi, że wydatki wzrosną w większym stopniu niż wynikałoby
                  to z jego deklaracji - nie o 2, lecz o 10 proc. - Niektóre wydatki niewygodne
                  dla rządu traktowane są jako rozchody [a te formalnie nie powiększają deficytu -
                  red.] - mówiła. Według Gilowskiej zapowiedzi rządu, że zmniejszy koszty
                  administracji w przyszłości, są nic nie warte. Przykład? Połączenie dwóch
                  instytucji nadzoru nad ubezpieczeniami i funduszami emerytalnymi w jedną
                  Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Dwie osobne instytucje
                  kosztowały budżet w 2001 roku 28 mln zł, połączone zaś w tym roku pochłoną 31
                  mln, a w przyszłym aż 52 mln.

                  - No to jak tam robimy oszczędności, to gratulujemy - drwiła posłanka
                  Platformy. Zauważyła, że mimo planowanych oszczędności w administracji w
                  przyszłym roku, rząd chce wydać na ten cel o 20 proc. więcej.

                  Nie wszystko złe, co deficyt

                  - Na Słowacji średnia płaca w administracji jest wyższa niż w gospodarce, w
                  Polsce jest odwrotnie - kontratakował Raczko zaraz po wystąpieniu posłanki PO.
                  Odpowiadając Gilowskiej, przywołał też kategorie deficytu ekonomicznego i
                  deficytu budżetu centralnego. - To są dwie różne kategorie. Deficyt ekonomiczny
                  to czynnik kreujący popyt, który się przekłada na poziom inflacji. I on jest
                  najważniejszy. Natomiast składka do OFE [zapisana jako rozchody, a nie wydatki -
                  red.] nie generuje popytu, to forma oszczędności, która wraca do gospodarki w
                  postaci popytu inwestycyjnego - przekonywał minister.

                  Wspierający go Jerzy Jaskiernia z SLD zapowiedział, że w czasie sejmowych prac
                  nad budżetem Sojusz będzie się starał obniżyć deficyt, "przepatrzy jeszcze raz
                  każdą złotówkę w tym budżecie" i "żadne święte krowy nie powinny się czuć tutaj
                  bezpiecznie".

                  Raczko tłumaczył też, dlaczego wydatki wzrosną: składka na współfinansowanie
                  projektów unijnych będzie nas kosztować 9 mld zł. - Ale te pieniądze wrócą do
                  Polski pomnożone - przekonywał minister. Nie przekonało to Dariusza
                  Grabowskiego z LPR, który dowodził, że składka unijna "spowoduje odessanie
                  pieniędzy z Polski i mniej będzie kredytów dla przedsiębiorców".

                  Gilowska uważała, że "odessanie" nastąpi przez sam fakt emisji skarbowych
                  papierów wartościowych aż za 150 mld zł.

                  Raczko nie zgodził się, że rząd "wysusza rynek z pieniędzy". : - Sektor bankowy
                  ma nadpłynność, pewnej części pieniędzy nie ma w co zainwestować.

                  Ilu polskich Gatesów?

                  Politycy opozycyjni z PiS, PSL, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin zgodnym
                  głosem skrytykowali rząd za plany zmniejszania wydatków na świadczenia
                  socjalne, za brak pomysłu na obniżanie podatków dla najmniej zarabiających,
                  podczas gdy firmy dostają od rządu prezent w postaci zredukowanej stawki CIT z
                  27 do 19 proc., podobnie jak osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą.

                  Ich zdaniem tworzy to przepaść między najmniej i najwięcej zarabiającymi. Nawet
                  koalicjant SLD Unia Pracy domagała się wobec tego wprowadzenia zerowej stawki
                  podatkowej dla rocznych dochodów 6600 zł.

                  - Myśmy w Polsce dorobili się ludzi, którzy w porównaniu z dochodem narodowym
                  państwa mają już majątki trzy razy większe niż Bill Gates. Chociaż jako żywo
                  talentów Gatesa nie mają - mówił Jarosław Kaczyński. - Przyjdzie dzień, w
                  którym to się tragicznie dla nich, a także dla całego społeczeństwa skończy -
                  wróżył. - I dla tych chciwie nastawionych może ten argument będzie
                  przekonywający.

                  Szefowi PiS od razu odpowiadał wicepremier Hasuner: - Nie odrzucam diagnozy
                  Jarosława Kaczyńskiego. W Polsce mamy wielomilionową grupę osób żyjących
                  poniżej minimum egzystencji. Polityka gospodarcza powinna mieć dwie linie
                  rozumowania: pobudzanie wzrostu gospodarczego i zmiana charakteru polityki
                  społecznej, nie chodzi o wypłacanie zasiłków, ale skuteczne działanie,
                  wyciągające ludzi z ciężkiej sytuacji, w jakiej się znaleźli - mówił Hausner i
                  wyliczył związaną z tym problemem serię projektów ustaw, które rząd wysłał do
                  Sejmu, np. o rencie socjalnej i organizacjach pożytku publicznego itd.

                  Platforma Obywatelska złożyła wniosek o odrzucenie projektu budżetu w pierwszym
                  czytaniu. Głosowanie - w piątek. Wszystko wskazuje na to, że budżet jednak
                  trafi do komisji - najpierw "branżowych", a potem do komisji finansów
                  publicznych. Ta planuje zakończyć prace w grudniu. Później budżet trafi do
                  Senatu, a w styczniu - na biurko prezydenta.


                  Coroz to ciekawse artykuły, to my wygazdowali...mało pedzieć, ze trza
                  oszczędzać, ba trza dobrze bedzie zaciskać pasa.... No wiycie, wiycie, juz
                  niewiada, cy sie śmioć , cy płakać ze śmiychu, ba haj!



                  • ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... 17.10.03, 00:49
                    70 limuzyn dla rządu

                    70 samochodów, które trzeba zakupić dla administracji rządowej, to wręcz
                    niezbędne potrzeby - oświadczył w czwartek w Sejmie szef Kancelarii Premiera
                    Marek Wagner/PAP/

                    Odpowiadając na pytanie Aleksandra Małachowskiego z Unii Pracy, Wagner
                    oświadczył, że początkowy zamiar zakupu 80 samochodów dla całej administracji
                    rządowej to i tak bardzo mało, bo w 2000 r. było ich kupionych 171. "Premier
                    raz jeszcze kazał zweryfikować potrzeby i zamierzamy ograniczyć zakup" do 70
                    samochodów - dodał Wagner.

                    Na pytanie Małachowskiego o wymianę samolotów przeznaczonych do lotów
                    służbowych członków rządu Wagner odpowiedział, że w związku z napiętą sytuacją
                    i ograniczeniem wydatków Rada Ministrów podjęła decyzję o niekupowaniu żadnych
                    samolotów w roku przyszłym i odłożenie tego przetargu co najmniej o rok.

                    "Wobec informacji, jakie napływają z 36. pułku, że w tej chwili są tylko dwa
                    samoloty do dyspozycji pana prezydenta i pana marszałka Sejmu i marszałka
                    Senatu, konieczne jest postaranie się o nowe samoloty, ale nie w drodze zakupu,
                    lecz leasingu" - powiedział Wagner. Zaznaczył, że będzie możliwość wykupu
                    wyleasingowanych samolotów.

                    I ka ta dziura budżetowa? Kie tak cłek cyto to syćko, to na mój dusiu, traci
                    rozum i zacyno brakować rozumu do rozumu, ba jako... Telo.Pozdr.













                    • roomtsays Re: ...Oszczędzamy ???... 17.10.03, 14:25
                      70 taczek a nie samochodow im sie nalezy!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.it-net.pl 19.10.03, 03:19
                        No to i my zaoszczędzimy! Hehe...


                        www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1729771.html
                        • roomtsays Re: ...Oszczędzamy ???... 19.10.03, 17:47
                          Hehehe ;o((((((((((((( Polska dziura budzetowa to jak dziura ozonowa - ciagle
                          rosnie, bo rosna ciagoty "elyty".
                          • Gość: Ciupazka Re: ...Oszczędzamy ???... IP: *.it / 62.233.189.* 05.11.03, 08:19
                            A może jednak? Warto przemyśleć... i oszczedzać:

                            www2.gazeta.pl/pieniadze/0,49966.html
                          • Gość: ola-f A co z długami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 08:38
                            info.onet.pl/827290,11,item.html
                            Niskie te diety poselskie ;-)
                            • roomtsays Re: A co z długami? 13.11.03, 16:20
                              Biydocki, qmć!!!
                              • Gość: ola-f ile to można byłoby odłożyć ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 07:46
                                wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=1661757&ticket=4037826970326729fqglYnbNnx4K9AqUgbn4dfMe%
                                2FOpkufmPtZcB1Tv51XVwPZ2yd14HNsngsgCPiLB45jwPeQFruyt9Tuw4mlFQoeqBWkL5f9yM57CO9O2
                                GAIMb3TFjCKbK6DdrFb%2FncbfU

                                Ja też bym mogła konsultować za taką kasę !
                                Jeszcze jak...
    • Gość: ola-f Re: ...Oszczędzamy...na urlopie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 08:14
      wiadomosci.wp.pl/prasaWiadomosc.html?&wid=1662220&kat=17511
      A to wszystko Drodzy Forumowicze,żeby Wam podnieść ciśnienie ;-)))))
      • roomtsays Re: ...Oszczędzamy...na urlopie 14.11.03, 15:31
        A nie mówiłem, że najlepsze wyjazdy to te na taczkach? Zeby było egzotycznie -
        można im podsypać obornika, owies niektórzy już mają...
        • Gość: ola-f Re: ...Oszczędzamy...na urlopie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 20:45
          No i słomę, która im wyłazi z markowych butów ;-)
          • Gość: ola-f Re: ...Oszczędzamy...w sejmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 06:40
            Sejm: 6 mln zł na ksero
            19.11.2003 19:33 (aktualizacja 22:14)

            Posłowie dostaną nowe kserokopiarki, aby "lepiej kontaktować się z wyborcami" /
            RMF
            Kancelaria Sejmu mówi, że szuka oszczędności. Najpierw był więc bruk "tylko" za
            1,5 mln zł, potem drzewko za "jedyne" 14 tys. zł, teraz do listy wydatków
            kancelaria dopisała zakup 460 kserokopiarek dla biur poselskich za... 6 mln
            złotych.

            Nowe kserokopiarki zastąpią wysłużone, bo już... sześcioletnie urządzenia.
            Kancelaria Sejmu najwidoczniej uznała kserokopiarki za absolutnie niezbędne do
            wykonywania obowiązków poselskich - bo chyba tylko wyższą koniecznością można
            usprawiedliwić sumę, jaką zaplanowano na ich zakup.

            I tak też wydatki na ksero tłumaczy poseł Jerzy Wenderlich. - Bez ksero poseł
            jest jak bez języka, to za ich pomocą komunikuje wyborcom, co robi w
            parlamencie. Jest olbrzymie zapotrzebowanie społeczne aby informować o tym,
            czym się w Sejmie zajmujemy, tak więc te kserokopiarki wykorzystywane są bardzo
            mocno i czasem rozgrzane do czerwoności - tłumaczy poseł SLD.

            Można zatem wymianę kserokopiarek traktować jako wyraz troski Kancelarii Sejmu
            o to, aby efekty pracy posłów były bardziej czytelne dla społeczeństwa. Wg
            Stanisława Kostrzewy z prasowego biura sejmowego obecne urządzenia tego nie
            zapewniają. - One mają 6 lat, są w fatalnym stanie i trzeba je po prostu
            wymienić - twierdzi.

            Ale co niektórym posłom wystarcza ?wysłużony? sprzęt. - W moim biurze jest
            kserokopiarka, którą mogę używać i jestem jej w stanie używać przez następne 6
            lat - mówi Krystyna Skowrońska z PO.

            Jednak mimo zapewnień, że nowego sprzętu nie potrzebuje, to wraz z
            459pozostałymi parlamentarzystami zostanie uszczęśliwiona nowymi maszynami. I
            to takimi z górnej półki - jedna kosztuje 13 tys. złotych.

            (RMF)

            Porządny sprzęt, a co tam, ciężko pracują, to trzeba im ułatwić i usprawnić
            tę "orkę"
            "Drukarze do drukarek!"


    • Gość: ola-f Oszczędni ...posłowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 08:21

      Posłowie: Minimum socjalne nie dla nas



      "Super Express": Polscy posłowie boją postawić się na miejscu zwykłych Polaków
      i spróbować przeżyć choć miesiąc za minimum socjalne.

      Dziennik wyjaśnia, że zasady testu są proste: "Bierzemy 800 złotych, odliczamy
      średnie opłaty za czynsz, media, transport. Zostaje jakieś 300 złotych na
      jedzenie i "fanaberie". Tyle miałby dostać na miesiąc poseł".

      Gazeta przypomina, że 2 tygodnie temu zwróciła się do posłów z taką propozycją,
      ale każdy miał jakąś wymówkę.

      "Andrzej Lepper był prawie zdecydowany, ale gdy zadzwoniliśmy dzień później,
      nie chciał rozmawiać. Szkoda..." - komentuje dziennik.

      Wicemarszałek Tomasz Nałęcz z UP uznał eksperyment za interesujący. "Teraz
      jestem zbyt zajęty, by mu się poddać: samemu robić zakupy, prowadzić rejestr
      wydatków. Ale obiecuję, że jak skończy się sprawa Rywina, przemyślę sprawę" -
      deklaruje profesor Nałęcz.

      Roman Giertych podkreśla, że długo żył za 600 złotych. "Czy zgodziłbym się żyć
      przez miesiąc z minimum? Nie, z powodu obowiązków, jakie na mnie ciążą" -
      wyjaśnia poseł LPR.

      Pomysł namawiania parlamentarzystów do życia za minimum socjalne narodził się
      na Słowacji. Deputowana Anna Zaborska zdecydowała się przez miesiąc żyć za 4,5
      tys. koron słowackich, czyli około 500 złotych. Za przykładem Słowaczki Anny
      Zaborskiej poszli deputowani czescy. Wyzwanie podjęło 3 z 281 posłów i
      senatorów.

      "Czy znajdzie się choć jeden odważny polityk, który zdecyduje się przez miesiąc
      żyć jak... ludzie? " - zastanawia się "SE".

      • roomtsays Re: Oszczędni ...posłowie 21.11.03, 12:51
        "Czy znajdzie się choć jeden odważny polityk, który zdecyduje się przez miesiąc
        żyć jak... ludzie? " - zastanawia się "SE".

        Hehehe - już ich widzę... Najgorsze, że z poborami przeciętnego śmiertelnika
        żaden bank nie udzieli im kredytu. Jak oni sobie poradzą, bidocki, jak latami
        żyli na krechę?
        ;@)))
        • Gość: ola-f Oj, nałapią na drogach tych pensji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 07:14

          Policyjne pensje będą zależeć od wysokości mandatów



          "Fakt": Policjanci będą na potęgę wlepiać nam kary, bo od wysokości mandatów
          mają zależeć policyjne pensje.

          Funkcjonariusze będą bowiem w ten sposób zarabiali także na swoje pensje.

          Na razie jednak nie wiadomo, kiedy ta zasada wejdzie w życie.

          Według gazety, jest to pomysł ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika.
          Postanowił on sięgnąć po pieniądze z mandatów, gdy nie otrzymał od rządu
          środków na podwyżki dla policjantów.

          Obecnie sumy z mandatów zbiera Ministerstwo Finansów, ale robi to nieudolnie,
          tak, że po państwowej kasy trafia tylko 46 procent pieniędzy z nałożonych kar.

          Minister Janik chce więc, aby zbieraniem pieniędzy zajęła się policja, która
          mogłaby to robić skuteczniej. Połowa zebranych sum trafiałaby do Ministerstwa
          Finansów, a połowa pójdzie na podwyżki dla policjantów.

          Według "Faktu" trwają prace nad szczegółami tego planu.

          • roomtsays Re:...Oszczędzamy?... 10.12.03, 13:15
            Znów zachłanna łapa w kieszeni podatnika - 4 samoloty zamiast 2, czyli biedny
            polski rząd i jego kolejny "genialny" sposób na nieobciążanie budżetu państwa!

            www1.gazeta.pl/kraj/1,34308,1817516.html
            I jak tu się nie wqrwić?
            • Gość: ola-f Re:...Oszczędzamy?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 14:18
              Ten wątek jest naprawdę wkurzający- ale to nasza rzeczywistość- niestety.
              Napij się melisy i czytaj dalej takie wieści...;-)
              • Gość: ola-f A co, pojedzmy sobie do W-wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:31
                Kaczyński lobbuje na rzecz metra
                RadioZet 16:50

                Władze Warszawy chcą w przyszłym roku uzyskać z budżetu centralnego co najmniej
                100 mln zł na rozbudowę metra. Prezydent Lech Kaczyński namawiał warszawskich
                posłów i senatorów do lobbowania w parlamencie na rzecz stolicy.

                Na spotkanie w ratuszu przyszło dziesięciu parlamentarzystów, głównie z Prawa i
                Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, wśród nich m.in. Mariusz Kamiński,
                Paweł Piskorski, Marta Fogler, Jerzy Hertel. SLD reprezentował tylko jeden
                poseł - Jerzy Kulej. Byli także senatorowie: Zbigniew Romaszewski i Krzysztof
                Piesiewicz (Blok Senat 2001).

                Posłowie PO i PiS obiecali, że będą starać się pomagać. Jedyny na spotkaniu
                przedstawiciel partii rządzącej, SLD, Jerzy Kulej nie złożył żadnej deklaracji -
                poinformował Lech Kaczyński

                A tam to już tylko metrem...
                • Gość: Rumcajs Re: A co, pojedzmy sobie do W-wy IP: 80.72.65.* 15.12.03, 22:45
                  Ciekawe co z tego wyjdzie - chyba nici! Ktos, kto sie wozi limuzyna nie bedzie
                  sie pospolitowal z plebsem w metropolitanie...
                  • Gość: ola-f Re: A co, pojedzmy sobie do W-wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:51
                    Ale ile my szaraki będziemy mieli radochy ;-)
                    Wreszcie metr meterka...
                    • Gość: ola-f Luksusy w Sejmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 08:24

                      Luksusowe zakupy Sejmu



                      "Gazeta Wyborcza": Wbrew deklaracjom o zaciskaniu pasa władza nie żałuje sobie
                      pieniędzy. Kancelaria Sejmu kupiła 7 nowych samochodów Lancia Lybra dla
                      przewodniczących klubów parlamentarnych za 471 tysięcy złotych.

                      Powstaną także nowe bramki zabezpieczające Sejm przed wtargnięciem
                      niepożądanych osób. Kancelaria premiera wzbogaci się także o nowe meble.

                      Dziennik pisze, że przewodniczący klubów przyjęli samochody z radością, z
                      wyjątkiem Platformy Obywatelskiej. Jan Rokita, podobnie zresztą jak
                      wicemarszałek Donald Tusk - jeździ służbowym samochodem, którego do tej pory
                      używał.

                      Jeszcze drożej niż samochody, bo blisko milion złotych, kosztowały nowe bramki
                      zainstalowane w trzech punktach Sejmu. Najdroższa z nich, kosztująca blisko 500
                      tysięcy złotych założona została przy wyjściu z restauracji "Hawełka" do Sejmu.
                      Składa się, między innymi, z szerokich na ponad dwa metry drzwi obrotowych i na
                      przykład urządzeń wykrywających niebezpieczne przedmioty.

                      "O wątpliwościach wokół ceny zabezpieczeń nakręciła materiał Telewizja Polska.
                      Dziennikarze stacji wykazali, że podobne zabezpieczenia można kupić na rynku
                      nawet 10 razy taniej" - czytamy w dzienniku.

                      Według "Gazety Wyborczej", która sprawdziła ceny w firmach, które składały
                      oferty na zabezpieczenia, wszystkie proponowały ceny nawet dwa razy niższe,
                      zgodnie jednak potwierdzając, że ponad dwie trzecie kosztów bramek to prace
                      budowlane związane z zainstalowaniem urządzeń.


                      No i znów coś na podwyższenie sobie ciśnienia...
                      Ja już kawę, co prawda piłam...
                      • roomtsays Wilk obyczajów swych nie zmieni... 16.01.04, 15:01
                        ... nawet pod "skórką" Hausnera! Trzeba nam zacząć oszczędzać... ale NERWY!!!
                        Bo albo nie będzie komu ich nam leczyć, albo nie starczy nam kasy na terapię...
                        • roomtsays Pies ogrodnika czyli... 20.01.04, 20:09
                          ...sam nie skorzysta, ale i innym nie da! Zreszta zobaczcie sami!

                          rmf.pl
                          Kosztowne "eurouchybienia" ekipy Millera
                          Wtorek, 20 stycznia 2004
                          Kilkadziesiąt milionów euro z funduszu PHARE przejdzie nam koło nosa –
                          dowiedziało się nieoficjalnie RMF ze źródeł w Brukseli. Okazuje się jednak, że
                          to nie jedyne „eurouchybienie” ekipy Leszka Millera, przez które Polska może
                          stracić unijne pieniądze.


                          To, że z powodu niedbalstwa rządu Millera, stracimy dziesiątki milionów euro z
                          PHARE jest już niemal pewne. Pieniądze te mieliśmy wykorzystać w 2001 roku –
                          nie udało się ani wtedy, ani później; teraz mija ostateczny termin ich
                          wykorzystania.

                          Winni straty tych pieniędzy są ministrowie odpowiedzialni za sprawy
                          europejskie. Kilka lat temu za stratę 34 mln euro jeden z ministrów w rządzie
                          Jerzego Buzka musiał podać się do dymisji.

                          Mogą też stracić rolnicy, bo prawdopodobnie opóźni się start, niezbędnego do
                          uruchomienia dopłat, systemu IACS – wciąż nie działa system informatyczny, a za
                          funkcjonowanie na czas IACS-u głową ręczył minister rolnictwa.

                          Z pracami ociąga się jednak nie tylko rząd, ale także Sejm. Wciąż nie ma ram
                          prawnych, które umożliwiłyby składanie - już od 1 stycznia - projektów na
                          wykorzystanie wielomiliardowych funduszy strukturalnych. Sejm wciąż nie
                          uchwalił także niezbędnej ustawy o zamówieniach publicznych. Niektórzy w
                          Brukseli mówią nawet o obstrukcji, bo do projektu ustawy zgłoszono aż 400
                          poprawek.

                          Zarzuty o opóźnieniu prac nad przygotowaniem do korzystania z funduszy
                          strukturalnych potwierdza także raport Instytutu Spraw Publicznych. Najwięcej
                          winy leży po stronie Ministerstwa Gospodarki, ale także po stronie posłów.
                          Elity polityczne koncentrują się głównie na sprawach różnych gier, roszad
                          stricte partyjnych - mówi Tomasz Grosse, autor raportu. Najgorsze jest to, że
                          opóźnienia są wielomiesięczne i to na każdym szczeblu - od gminy po
                          Ministerstwo Gospodarki.

                          Minister Krystyna Gurbiel z resortu gospodarki twierdzi, że za opóźnienia
                          odpowiedzialna jest także Bruksela, która – jak tłumaczy – zbyt długo negocjuje
                          z nami program operacyjny, taki szkielet finansowy, bez którego nie ruszą
                          fundusze strukturalne. Dopóki Bruksela nie zaakceptuje tego programu, Polska ma
                          związane ręce – zaznacza.

                          Dodajmy, że fundusze strukturalne to ponad 7,5 mld euro do wykorzystania w
                          ciągu 2 lat.

                          Co możemy jeszcze stracić z powodu opóźnień ze strony polskiego rządu?
                          Posłuchaj relacji korespondentki RMF Katarzyny Szymańskiej-Borginion.

                          *****************
                          A wszystko to "w imie narodu"... Noz sam sie w kieszeni otwiera!
                          • Gość: ola-f Re: Pies ogrodnika czyli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 07:32
                            No i o co Ci chodzi Roomtsays?
                            O te parę straconych milionów euro?
                            • roomtsays Operetki SLD "Ja ci pluję w twarz... 30.01.04, 23:12
                              ... a ty udajesz że deszcz pada" - cd....

                              Przesunięcia zamiast zwolnień, czyli administracja oszczędza" (www.rmf.pl)

                              Piątek, 30 stycznia 2004
                              Zamiast zwolnień - przesunięcia. Plan Hausnera, głoszony jako ratunek dla
                              państwa, zakłada szereg oszczędnościowych posunięć - m.in. cięcia etatów w
                              ministerstwach, w tym w gabinetach politycznych. Czy jednak zwalniane osoby
                              rzeczywiście odchodzą z pracy w administracji rządowej?

                              Ale czy zwalniane osoby rzeczywiście odchodzą z pracy w rządzie? Do tej pory
                              na etatach w gabinetach politycznych każdego ministra pracowało od 5 do 8 osób.
                              Teraz w większości gabinety polityczne liczą po 3 osoby, w przypadku
                              wicepremierów - po 5. Reszta zatrudnionych tam osób miała zostać zwolniona.

                              Jednak reporterzy RMF dotarli do dokumentów, świadczących o tym, że część
                              byłych pracowników gabinetów politycznych dalej pracuje w ministerstwach.

                              W grudniu z resortu spraw wewnętrznych i administracji odeszło 5 osób; już w
                              styczniu czwórka zwolnionych z gabinetu politycznego, na nowo pojawiła się w
                              resorcie – tym razem na ciepłych posadach administracyjnych.

                              Co więcej, wszystkie zwolnione, a potem zatrudnione osoby dostały odprawy i
                              ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Łącznie ok. 15 tys. zł.

                              Sprawa zbulwersowała opozycję. Zdaniem Grzegorza Dolniaka z PO, członka
                              sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych, to ewidentny przykład
                              omijania zaleceń, dlatego zamierza wyjaśnić sprawę na forum komisji. Posła
                              oburza rażący brak konsekwencji rządu, który powinien świecić przykładem i jako
                              pierwszy zastosować się do oszczędnościowych zaleceń wicepremiera Hausnera.

                              Sam autor programu cięć o sprawie mówi z rozbrajającą szczerością: Jeśli macie
                              państwo tego rodzaju dokumenty, to proszę oczywiście o nich mówić.

                              Józef Oleksy, nowy szef MSWiA bagatelizuje jednak całą sprawę, argumentując, że
                              chodzi o niewielką liczbę osób: Mało mnie w tej chwili angażuje sprawa dwóch
                              osób, które gdzieś na liście figurują, a mogłyby gdzie indziej figurować.
                              Proszę wybaczyć.

                              Wicepremier zaznacza jednak, że sprawę dokładnie przeanalizuje: Jeśli będziecie
                              na szanse programu Hausnera patrzyć przez pryzmat dwóch pozycji, które sprawdzę
                              zresztą, to ja się załamuję.

                              Niestety, nie jest prawdą, że są to tylko dwie pozycje. Podobne praktyki
                              stosują też inne ministerstwa. Z gabinetu politycznego Marka Pola zwolniono 2
                              osoby. Jedna z nich została rzecznikiem PKP, a więc firmy podległej resortowi
                              infrastruktury. Wśród odchodzących z gabinetu ministra zdrowia, dwóm osobom
                              wręczono odprawy, a potem zatrudniono w innych departamentach resortu.

                              21:00

                              No comment!
                              • Gość: Ciupazka Re: Operetki SLD "Ja ci pluję w twarz... IP: *.it / 62.233.189.* 30.01.04, 23:34
                                A my im wyzdajymy za zycio toblicke:

                                "Tu lezom śmierdzące SLD-owskie kości
                                Co wyznawały "ogólno-ludzkie wartości"

                                Niek syćka wiedzom, kielo ik momy w zocy, haj!
                                • ciupazka Re: Operetki .... "Ja ci pluję w twarz..."c.d. 14.04.04, 11:52

                                  Teroz bedom jesce kostecki SDPL, a w przysłości kostecki Samoobrony, he?
                                  Domy im syćkim rade, cy nie? Nydyć pomalućku uwidzimy, cy nase
                                  społeczeństwo zmądrzało co, cy nie???
                                  Telo. Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka