leny20-4-7
17.05.11, 01:03
tytul i "inspiracje" do wpisu znalalzlem tu: urbas.blog.onet.pl/Polska-u-progu-kryzysu-gospoda,2,ID427128999,n
niestety chociaz pod wpisem jest juz 115 komentarzy to w wiekszosci sa po/pis/jkm albo kosciol beee/good, itd, itp. dlatego prosze u nas na Forum o Wasza krytykę.
Wstęp
1. W dniu 11 maja 2011 r. RPP niespodziewanie podniosła stopy procentowe banku centralnego o 0,25 % w tym referencyjną do 4,25 %. Przesłanką takiego działania jest wzrost inflacji:
„Przyspieszenie wzrostu cen, choć było związane głównie z dalszym wzrostem cen żywności i energii, dotyczyło także większości pozostałych kategorii dóbr i usług. W efekcie, nastąpił dalszy wzrost inflacji bazowej. Zwiększyła się także dynamika cen produkcji sprzedanej przemysłu(...)”
2. "Nagłe podwyższenie stóp procentowych koresponduje z zaskakującymi uzgodnieniami pomiędzy MF -p.Rostowskim, a Prezesem NBP p.Belką. W dniu 21 kwietnia 2011 r. panowie uzgodnili, że otrzymywane przez budżet środki w euro z Unii będą sprzedawane w celu uzyskania złotego bezpośrednio na rynku walutowym. Kluczowy fragment komunikatu obwieszcza:
„Zwrócono przy tym uwagę na możliwości zwiększenia efektywności sterylizacji nadpłynności w sektorze bankowym. Obecnie obserwowana nadpłynność wymaga coraz częstszych i kosztowniejszych operacji sterylizacyjnych na co wskazywali przedstawiciele NBP."
3. W tym fragmencie jest ukryte drugie dno. Dotychczas środki z UE „przewalutowywano” bezpośrednio w NBP. Czyli najprawdopodobniej w dużej części zwiększały rezerwy zagraniczne NBP. W I półroczu 2010 r. aktywa zagraniczne NBP zwiększono nawet o ponad 30 % w stosunku do 2009 r. Zamiast euro na rachunek rządu trafił złoty. Efekt to zwiększanie bazy monetarnej, a zatem i podaży pieniądza. Podaż pieniądza M0 wzrosła marcu 2011 r. o 12,6 %, a M3 o 10,9 % w stosunku do marca 2010 r. Czy w tej sytuacji jest jakimś wielkim zaskoczeniem, że przy dynamice PKB rzędu 4 %, ceny rosną o ponad 4 %? Zaskoczeniem byłoby gdyby nie rosły.
"NBP przygaszał pożar sterylizacją, czyli wypuszczeniem oprocentowanych papierów NBP, za pośrednictwem których ściągał z rynku nadwyżki płynności (złotego). Emitowane papiery są oprocentowane, a zatem kosztowne dla NBP. Tym samym w oczy zajrzał spadek zysku NBP. Co wykombinowano? Ano, że NBP ograniczy zakup aktywów rezerwowych, a zatem i zwiększanie bazy monetarnej."
Wnioski:
Po pierwsze z komunikatu kwietniowego wynika chęć zahamowania wzrostu podaży pieniądza banku centralnego (rezerwowego). Poprzez mnożnik monetarny przełoży się to również na ograniczenie dynamiki wzrostu podaży szerokiego pieniądza (uwzględniającego depozyty w bankach komercyjnych). Pojawi się zatem czynnik o oddziaływaniu deflacyjnym, co w krótkim okresie zmniejszy psychologiczną skłonność do zakupów.
Po drugie decyzja majowa doprowadzi do wzrostu oprocentowania kredytów. Kosztowniejsze kredyty staną się trudniej dostępne i mniej pożądane, co jednocześnie ograniczy kreację pieniądza depozytowego w bankach komercyjnych (składnik pieniądza M1, M2 i M3).
Sprzedaż ratalna, kredyty konsumpcyjne i inwestycyjne będą przynamniej wolniej rosły, ograniczając tym samym prywatny popyt konsumpcyjny i inwestycyjny.
Po trzecie sprzedaż przez rząd euro na rynku walutowym ma na celu doprowadzić do umocnienia się złotego. W perspektywie krótkoterminowej oznacza to mniejszą złotową równowartość zadłużenia zagranicznego Skarbu Państwa. Pozwala to przez kilka miesięcy przedłużyć mit o nie przekroczeniu przez dług publiczny ustawowej granicy 55 % PKB. Dla realnej gospodarki umocnienie się złotego to cios w eksporterów i okazja dla importerów. Eksport netto (eksport minus import) obniży się, co w polskich warunkach oznacza pogłębienie deficytu handlowego.
Po czwarte podwyżka stóp procentowych doprowadzi w krótkim okresie do napływu kapitału spekulacyjnego z zagranicy i dodatkowej aprecjacji złotego dołującej eksport netto. Przyspieszenie podwyżek stóp procentowych NBP to swoisty wyścig z bankami centralnymi na świecie – głównie Europejskim Bankiem Centralnym. EBC także zaczął cykl podwyżek. NBP prawdopodobnie chce wysforować się przed EBC aby utrzymać zapewniającą napływ kapitału spekulacyjnego różnicę stóp procentowych (parytet stopy procentowej). Politycy postanowili zatem załatać dziurę w bilansie handlowym (spadek eksportu netto) dzięki kapitałowi spekulantów.
Po piąte podwyższanie stóp procentowych prowadzi do przekłucia bańki spekulacyjnej. W Polsce zamieciono pod dywan spekulacyjny wzrost cen nieruchomości. Na całym świecie od Stanów Zjednoczonych przez Irlandię, Hiszpanię po Chiny bańki na rynku nieruchomości zostały przekłute, co wywołało wręcz torsje gospodarcze. W Polsce w najlepsze trwa zmowa cenowa deweloperów, którzy za wszelką cenę utrzymują podwojone w latach 2005-2007 ceny nieruchomości.
Po szóste projekt budżetu na 2012 r. przewiduje ograniczenie dynamiki licznych wydatków budżetowych, w tym wynagrodzeń sfery budżetowej. Oznacza to ograniczenie dynamiki wzrostu spożycia publicznego.
Podsumowanie:
podjęte na przestrzeni ostatniego miesiąca środki w zakresie polityki monetarnej, walutowej i fiskalnej mają silne oddziaływanie antycykliczne, schładzające gospodarkę, i to w odniesieniu do każdego składnika Produktu Krajowego Brutto (konsumpcja prywatna, konsumpcja publiczna, inwestycje oraz eksport netto). Dynamika polskiego PKB z dużym prawdopodobieństwem przynajmniej obniży się, o ile nie pojawią się „czerwone” cyfry.
Słabsza dynamika PKB oznacza nici z rządowego programu ograniczania deficytu budżetowego i hamowania wzrostu udziału długu publicznego w PKB. Raz, że słabszy PKB oznacza mniejsze wpływy budżetowe z podatków, co powiększy planowany deficyt. Dwa, wyższe stopy procentowe to większe koszy obsługi długu krajowego, który dominuje w strukturze długu publicznego, co również skutkuje wzrostem deficytu budżetowego. Trzy, mniejszy PKB to mniejszy mianownik wskaźnika udziału długu publicznego w PKB, co zwiększy ten wskaźnik. Polska wkrótce przekroczy próg 55 %, a zagrożony jest nawet unijny próg 60 % (kryterium konwergencji).
Niedość problemów wewnętrznych, to wzrasta ryzyko kolejnego szoku zewnętrznego. Nieposkromieni, a wręcz nasyceni płynnością przez banki centralne, hulający po całym świecie, spekulanci doprowadzili do kolejnej wielkiej bańki spekulacyjnej na surowcach i akcjach. Bańka być może właśnie pęka. Ceny ropy naftowej, metali szlachetnych, miedzi i innych towarów spadają.Na rynkach pojawia się awersja do ryzyka. Łatwo może ona dotrzeć również do Polski, która ma solidne podstawy fundamentalne, aby stać się celem ataku spekulacyjnego. Nie będzie wówczas siły, aby powstrzymać deprecjację złotego. W rezultacie za błędy polityków zapłacą (dosłownie) również rodziny, które zaciągnęły walutowe kredyty hipoteczne.
Kiedy to nastąpi? Bodźce monetarne (zmniejszenie dynamiki pieniądza rezerwowego, podwyżka stóp procentowych) oraz kursowe (aprecjacja złotego) już zostały odpalone. Biorąc pod uwagę opóźnienie w transmisji bodźców do sfery realnej przypuszczamy, że zaczną dawać istotne efekty w ciągu mniej więcej najbliższego półrocza. Z kolei 2012 r. to zarówno zmniejszenie dynamiki spożycia publicznego (oszczędności budżetowe) oraz koniec wielu publicznych inwestycji infrastrukturalnych (Mistrzostwa Europy Euro 2012). w 2013 r. skończą się łatwe pieniądze z Unii Europejskiej z uwagi na koniec perspektywy budżetowej 2007-2013. Od 2014 r. Unia prawdopodobnie zacznie zaciskanie pasa. W Wieloletnim Planie Finansowym 2011-2014 (s. 21) Ministerstwo Finansów zakłada że wydatki finansowane ze środków europejskich w 2014 r. będą niższe o 40 % od wydatków w 2011 r.Okoliczności te przemawiają za wystąpieniem załamania gospodarczego i budżetowego w latach 2012-2014.