klip-klap
07.05.05, 17:43
Zabawny artykul o zalatwianiu spraw w urzedach przez internet.
"Zadam pytanie: ile Kancelaria Prezydenta wydała w tamtym roku na odznaczenia
i ordery? Ale na stronie prezydenta nie znajduję maila do biura kadr i
odznaczeń. Więc dzwonię. - Kolega, który by coś wiedział, jest na urlopie.
Proszę zadzwonić jutro - mówi sekretarka kancelarii. Dzwonię jutro. Pani
tłumaczy, że jest w zastępstwie.
- A może ja to pytanie mailem wyślę? - pytam.
- To niech pan wyśle.
- A na jaki adres?
- A to ten z małpką czy wuwuwu? - pyta pani (Bigosiński nazywa to procesem
wykluczenia cyfrowego albo analfabetyzmem komputerowym)."
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,2682770.html?as=1&ias=5