Dodaj do ulubionych

Zatrzymac się póki czas

01.12.09, 01:34
Witam serdecznie,
Piszę, bo czytam bardzo ciekawe a zarazem pełne cierpienia posty.
Gdyby nie "szczęśliwe zrządzenie losu" też byłabym już w nałogu,
alkoholowym dodam. Może czytają to forum osoby, które są
zaniepokojone swoim piciem, jakąś zwiększoną tolerancją na alkohol
lub ilością, a mają jeszcze szansę zatrzymać się. Alkohol lubiłam od
zawsze. Najpierw szczeniackie eksperymenty,, smak młodości... Dodam,
rodzice nie pili, mama miała hopla na punkcie zabraniania alkoholu,
co oczywiście jeszcze bardziej mnie do niego popchnęło. Gdy miałam
lat 18 rozwaliła się moja rodzina, co przeżyłam strasznie, chlałam
wtedy na potęgę, przez nikogo nie pilnowana, bo mama miała depresję.
Odkąd pamiętam było piwkowanie, dyskoteki. MOże ilości nie były
zatrważające, ale zawsze musiałam się napić do dna, np. do rzygania,
do totalnego spadu pod stół, zero kontroli, żeby to zatrzymać. PO
studiach wyjazd za granicę, samotne życie i tutaj już było nieźle,
obliczyłyśmy z kumpela, że nie piłyśmy kilka dni w sumie będąc tam
przez 8 miesięcy w roku. Alkohol zaczął towarzyszyć mi stale. Miałam
już zaawansowaną nerwicę lękową, a alkohol znosił mój lęk, był mi
więc KONIECZNY. NIe znałam innych sposobów na zniesienie lęku. Przed
każdym spotkaniem towarzyskim, przezd każdym wyjściem, potem już
nawet przed rozmową przez telefon... Problem w tym, że miałam fobię
społeczną, więc żeby funkcjonować musiałam być napita cały czas. W
pracy dawałam sobie radę tylko dlatego, że to ja rządziłam, poza tym
byłam wkraju, gdzie picie jest normalne ( nie ma alkoholizmu, duża
kultura picia, więc nie ma obostrzeń typu, że od kogoś ktoś wyczuł
alkohol, to normalne, bo mógł sobie wypić do obiadu, albo przed
pracą itd.). PO powrocie do kraju i przymusowym detoksie (jakże się
męczyłam, ale przy kompie sobie popijałam z małej buteleczki)
wziełam się za siebie , bo zdiagnozowałam wreszcie nerwicę i
zaczęłam brać antydepresanty. Stopniowo alkohol PRZESTAŁ BYĆ
POTZREBNY. Lęk znikał. Gdy znikł zupełnie (leczenie trwało rok plus
psychoterapia) zaszłam w ciążę. Oczywiście nic nie piłam. W ciąży
okazało się, że mam wirus HCV. Więc po urodzenia dziecka też nic nie
piję (nie chcę dodatkowo obciążać wątroby). HCV uratowało mi życie?
Dziś już w ogóle nie ciągnie mnie do alkoholu, w najmniejszym
stopniu. Dla higieny wątroby nie wypijam nawet kropelki, zresztą i
tak nie widzę sensu, bo alkohol nie jest smaczny, a nic nie ejst w
stanie mi załatwić. Zatrzymałam się w porę. Kluczową sprawą było
odkrycie przyczyn lęku, który niwelowałam przy pomocy butelki. Potem
wymarzona ciąża, a dziś HCV. Gdyby nie te wszystkie zbiegi
okoliczności byłoby już za późno.... bo byłam nha krawędzi. MOże
czyta to ktoś młody, jeszcze nie w nałogu, ale już nim zagrożony.
Jeszcze można się zatrzymać, a za chwilę już nie.
Przepraszam za długaśny post...i pozdrawiam wszystkich dla których
życie w trzeźwości może niełatwe, może bolesne, jest jednak jedyną
prawdziwą rzecztywistością, anie jej zachwianą atrapą.
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 04:00
      Dziękuję za Twoje słowa. Dobrze, że je napisałaś, chociaż ludzie
      raczej nie przestają pić z powodu słów. Tak się plotą te nasze
      historie, niby same, w sposób niemożliwy do przewidzenia, a my
      często naiwnie myślimy, że kierujemy życiem. Nie ma nic bardziej
      frustrującego niż to kierowanie. Zawsze wychodzi inaczej.

      Nie umiem przewidzieć mojej drogi i nie chcę. Gdybyś mnie spytała
      kilka lat temu, co będzie się ze mną działo teraz, pod koniec 2009
      roku, kim będę, jaki będę, co będę robił, co będę myślał, to
      opowiadałbym Ci różne rzeczy, ale nie sprawdziłoby się z nich nic.

      Już staram się nie kierować, bo „na szczęście jest ktoś,
      potężniejszy pod każdym względem, ktoś, kto ma wielkie zasoby sił”.
      Moja rola, nie buntować się, akceptować zmiany, przyjmować je z
      pokorą, na przykład niedawną śmierć ojca. Rozwijać się. Z każdego
      doświadczenia czerpać coś dla siebie.

      U mnie picie też było po to, by stłumić lęk, brak poczucia
      bezpieczeństwa. Alkohol pomagał długo, a potem już sam powodował
      lęk. Najpierw dał mi więc upragnioną wolność, a potem odebrał mi ją
      całkowicie. Zniewolił zupełnie.

      Mój alkoholizm był prawdziwą katastrofą, największą w moim życiu...
      a okazał się w końcu być dla mnie wielką szansą. I wykorzystuję ją
      jak mogę. Przeżyłem, więc mogę teraz powiedzieć, że paradoksalnie
      jest dla mnie "szczęśliwym zrządzeniem losu", tak jak może dla
      Ciebie HCV? Dobrze mieć taką trampolinę. Zmieniam się. Żyję nie bez
      trudu, ale godnie i ładnie, dla siebie i moich przyjaciół. Patrzę na
      świat, jaki jest bogaty.

      Gratuluję Ci i pozdrawiam.
      • aaugustw Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 07:05
        A ja dziekuje za te ladna, poranna poczte... - Dawno juz nie
        przeczytalem ("od deski, do deski") ;-) tak dobrego tekstu...
        A...
        • tranzyt.08 Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 07:56
          Zwierzenie kobiety cierpiacej na nieuleczalne (az trzy!)choroby
          (nerwice lekowe,nalogowy alkoholizm plus wirus HCV),ktora na dodatek
          klamie,ze alkohol nie jest smaczny,uwazasz za ladna,poranna
          poczte...???

          • tranzyt.08 Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 08:06
            Jeszcze jeden (niepowtarzalny) cytat z postu watkowego:

            byłam wkraju, gdzie picie jest normalne
            ( nie ma alkoholizmu,
            duża kultura picia,
            więc nie ma obostrzeń typu, że od kogoś ktoś wyczuł alkohol,
            to normalne,
            bo mógł sobie wypić do obiadu,
            albo przed pracą itd.).



            Aaugustw,a moze ten kraj w ktorym nie ma alkoholizmu,
            cie tak ubawil ?
            • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 08:17
              tranzyt.08 napisał:

              > Jeszcze jeden (niepowtarzalny) cytat z postu watkowego:
              >
              >

              to własnie taka "mitologia".........jaką ubóstwiają co poniektórzy
              trzeźwi . odnajduja w niej samych siebie. stąd ich zachwyty.
              • aaugustw Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:45
                darekwolf napisał:
                > to własnie taka "mitologia".........jaką ubóstwiają co poniektórzy
                > trzeźwi . odnajduja w niej samych siebie. stąd ich zachwyty.
                ____________________________________________.
                Z tych slow, az kapie zawisc i zazdrosc...
                Cierpliwosci wolfie, moze i tobie bedzie dane
                rozwijac sie duchowo...(!?).
                A...
            • aaugustw Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:42
              tranzyt.08 napisał:
              > Aaugustw,a moze ten kraj w ktorym nie ma alkoholizmu,
              > cie tak ubawil ?
              ____________________________________________.
              Sam widzisz tranzycie, jak bladzisz i pytasz!
              To nie byl ubaw... - To Pogoda Ducha tych ludzi,
              ktora i mnie sie z rana udzielila...!
              A... ;-)
          • aaugustw Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:40
            tranzyt.08 napisał:
            > Zwierzenie kobiety cierpiacej na nieuleczalne (az trzy!)choroby
            > (nerwice lekowe,nalogowy alkoholizm plus wirus HCV),ktora na
            dodatek klamie,ze alkohol nie jest smaczny,uwazasz za
            ladna,poranna poczte...???
            __________________________________________.
            Ja mam takie wrazenie, ze ty czujesz sie tutaj,
            jak slon w sklepie z porcelana...! ;-)
            Jak moge wytlumaczyc tobie te piekne kolory jej
            listu (oraz "czlowieeka"), skoro jestes slepy...!?
            A...
            • tranzyt.08 [...] 01.12.09, 09:59
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • darekwolf Re: bajka 01.12.09, 10:30
                przychodzi na komisariat dziewczyna i informuje dzielnicowego ,ze
                niewiele brakowalo, a zostalaby zlodziejka, ale na szczescie nią nie
                zostala, bo zlamala rękę i jest wdzieczna losowi za ten wypadek.
                potem w kilku kolejnych zdaniach, owa dziewczyna informuje dalej
                dzielnicowego, ze przez dłuższy czas zdarzalo jej sie
                wielokrotnie przywlaszczyc sobie cudza rzecz, bez wiedzy i zgody
                jej wlasciciela,az w koncu wylądowała na dołku za kradzież roweru i
                worka kartofli. w kolejnych swych wynurzeniach owa dziewczyna
                informuje coraz bardziej zaintrygowanego dzielnicowego, ze mieszkala
                pewien czas w kraju, gdzie sporo osob od czasu do czasu , dla
                relaksu i duchowej potrzeby komuś cos ukradnie. ale plagi
                złoziejstwa tam nie ma. co w zaden sposób nikogo tamuj nie
                dziwi i jest przeciwne temu , co dziwi w ojczyxnie owej dziewczyny.

                to mniej wiecej bajka mitologiczna, zmityngowizowana na potrzeby
                niektorych niekradnących inaczej.
                hej
          • dom-za Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 00:12
            Tranzycie, nerwica lękowa oraz HCV są wyleczalne w pełni.
            Uzależnienie nie.
      • dom-za Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 00:11
        Ja Tobie dziękuję za te słowa, mądre "słowa po
        przejściach";)"Katastrofa która jest szansą", wszystko jest szansą,
        pytanie tylko jak ją wykorzystamy. Bardzo bliskie jest mi to
        podejście. Ostatnie zdanie postu pozostawiam bez komentarza, bo
        chyba się rozumiemy.
        POzdrawiam najserdeczniej
        • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 09:54
          Dom-za:

          jak wyjdziesz wreszcie zza muru fatamorgany.............wtedy
          zyskasz czas i miłość czasu.
          ja Ci zyczę ..............żebyś wiedziła co to jest byc mamą.
          reszta to pikuś
          powodzenia Dom-za
    • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 07:54
      cytat:
      "Gdyby nie "szczęśliwe zrządzenie losu" też byłabym już w nałogu,
      > alkoholowym dodam. "

      z tego co piszesz wynika jasno i klarownie, ze w nałogu już
      jesteś od dawna. i pozostaniesz do końca zycia.
      to są fakty wynikające z Twego postu.
      dlatego uważam ,że jego jakakolwiek rola "dydaktyczna " jest
      znikoma. bo wymowa postu jest niezgodna ze stanem faktycznym.
      czyli;
      -2x2?......
      -22
      • 38takatam Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:24
        Dom-za jestes dzielna.Bravo.Korzystasz teraz z jakiejs pomocy? Np z AA?
        Pozdrawiam cieplo:)
      • aaugustw Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:35
        darekwolf napisał:

        > cytat:
        > "Gdyby nie "szczęśliwe zrządzenie losu" też byłabym już w nałogu,
        > > alkoholowym dodam. "
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        > z tego co piszesz wynika jasno i klarownie, ze w nałogu już
        > jesteś od dawna. i pozostaniesz do końca zycia.
        > to są fakty wynikające z Twego postu.
        > dlatego uważam ,że jego jakakolwiek rola "dydaktyczna " jest
        > znikoma. bo wymowa postu jest niezgodna ze stanem faktycznym.
        > czyli;
        > -2x2?......
        > -22
        _____________________________________________________.
        Bylbym tu juz wczesniej, gdybym uslyszal wasze (twoje i tranzyta)
        obszczekiwanie karawany, ktora idzie dalej...
        Nad czym ty sie tak podniecasz wolfie...!? - Myslisz, zes napisal
        cos madrego - wolfie...!?
        Otoz nie, gdybys mogl wyciagac wnioski z jej postu, bylbys moze dzis
        trzezwy, albo na odwrot, co potwierdza nam takze to powiedzenie:
        "Co bylo najpierw; kura, czy jajko".
        Z jej postu mozna wyczytac, jak dziala ta smiertelna choroba i kiedy
        ona zostaje zatrzymana... - Tu widac nasza slabosc wobec tej choroby
        i wobec tej Sily, ktorej podlegamy, a ktora niektorzy Bogiem
        nazywaja...! Tu widac nasza malosc, ktora az prosi sie mowic: Badz
        wola Twoja, nie moja"... - W jej slowach wyczytac mozna jeszcze duzo
        innych rzeczy duchowych, o ktorych tobie pisac nie bede, bo ich po
        prostu jeszcze nie czujesz...
        A...
        • 38takatam Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 11:59
          Żenada...
          • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 12:21
            istnieje cos takiego co na terapii nazywaja system iluzji i
            zaprzeczeń. aowcy ujeli to znacznie krócej i wczesniej: stalismy sie
            bezsilni wobec alkoholu i utracilismy kontrole nad swoim zyciem.
            a wnioski z tego płyną proste:
            żenada jest uleganie cudzym iluzjom i wychwalanie ich. bo robi sie
            krzywdę iluzjoniscie utwierdzając go w jego "sztuce magicznej".
            jak swia światem.........nic nigdy dobrego z takiego czegos nie
            wynikło.
            i nie chodzi tu o żadne złosliwości........tylko o realizm.
            realizm który powinien pomagać, a nie pogrążac chorego w jego
            chorobie.
            bo to jest żenadą.
            • obajednacy Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 13:00
              Życzę Ci.. Dom..wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia:)

              Dziewczyna nie pije,cieszy się z urodzin dziecka,chciała się
              podzielić na chwilę obecną swoim szczęściem i tyle.
              Czy trzeba jej to popsuć? to już nic nie można napisać
              jak się cieszę ?
              • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 13:04
                mozna i tak "obajacy"........jak w pewnym wierszu. wysłuchac
                kazdego i dzielic jego radosc. chocby i z niczego.
                tyle ,że ja jakos nie dostrzeglem tej radosci zbyt
                wiele........raczej usiłowanie wytłumaczenia sie przed samym
                soba.......tylko nie wiem z czego,
                bo to akurat nie wynika z tresci postu.
                natomiast wynikaja z niego same sprzecznosci.
                • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 13:07
                  jakbym mial tu i teraz opowiedziec jak sie cieszylem z urodzin
                  moich dzieci .choc bylo to wiele lat temu. to bym napisal jak
                  sie cieszylem........i zadne wyjasnienia nie byłyby mi potrzebne.
                  ani opowiesci podnoszace cisnienie, lub parametry tego sukcesu.
                  moja radosc z urodzin córki, dzien przed wigilia roku '82.......byla
                  bezgraniczna. i jest taka nadal.
                  a teraz ide popracowac na powietrzu
                  do jutra
    • aaugustw [...] 01.12.09, 09:48
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • darekwolf Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 09:58
        drogi Auguscie
        alkoholikiem albo sie jest, albo nie
        nie ma opcji pośredniej.
        i powinienes to akurat wiedziec jako wytrawny aowiec.

        i czytaj ze zrozumieniem co pisze........bo chyba sie jeszcze
        nie obudziles i kompletnie jak zwykle nie wiez o czym mowa.
        albo alkoholiczka jest......co raczej wynika z tego co sama o
        sobie napisala.ale osobiscie uwaza inaczej
        albo nią nie jest......co wynika z tego co sama o sobie twierdzi
        reszta to bajki i zardzewialym wilku
        spotkalem zreszta sporo alkoholikow co nawet po 12 mityngu w
        tygodniu nadal mieli watpliwosci, czy ich alkoholizm zawdzieczają
        sobie samym, czy sile wyższej
        a Ty jak sądzisz Guciu?

    • czlowieek Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 13:39
      Na marginesie. Pomimo swojej nazwy, wbrew powszechnej opinii, AA
      wcale nie jest dla alkoholików, ale dla ludzi, którzy chcą nie pić.
      Mówi o tym wyraźnie trzecia tradycja AA.
    • e4ska Re: Zatrzymac się póki czas 01.12.09, 20:46
      Pozdrawiam serdecznie - i szczerze życzę, abyś zawsze mogła napisać to, co
      napisałaś: "Zatrzymałam się w porę".

      Nie zdajemy sobie sprawy, ile dziewcząt mogłoby powtórzyć twoje słowa!

      Myślę, że niejednej duszyczce zagubionej dodasz otuchy... Można można można.

      A głupimi wpisami nie przejmuj się, bo ci sami zawsze tak samo będą marudzić po
      kątach, będą chcieli "ochlapać". Przynajmniej się pośmiejesz. Co polecam - bo
      głupotę ludzką brać wolno tragicznie bądź komicznie. Drugi wariant jest lepszy.
      :-)))

    • dom-za Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 00:03
      Witam ponownie,
      Bardzo żywe to forum, ruch jak na Marszałkowskiej:)) to fajnie.
      Pozdrawiam oponentów i "obrońców". Tych ostatnich proszę o nie
      martwienie się o mnie:))) nic napisanego tutaj radości mi nie
      odebrało, wręcz przeciwnie - bo fajnie pogadać, kiedy opini jest
      wiele.
      Co do postu - był nocny,nie ranny. Rano mnie na takie wynurzenia nie
      stać. Co do "kraju bez alkoholizmu" - skrót myślowy ( łajzą umysłową
      póki co nie jestem jeszcze), chodzi o kraj, gdzie mówiąc najprościej
      panuje inna niż u nas kultura picia, gdzie alkohol spożywa się
      wyłącznie do posiłku, gdzie ludzie nie piją sami publicznie, gdzie
      ludzie nie piją poza kawiarniami, restauracjami, gdzie nie leżą
      ludzie pijani na ulicy, gdzie utrata kontorli nad sobą jest bardzo
      negatywnie oceniana, gdzie wkońcu, w związku z tym wszystkim jest
      bardzo duże społeczne przyzwolenie dla picia.
      Co do mojego rzekomego alkoholizmu, człowiek w takich sytuacjach boi
      się zaprzeczyć, no "bo mechanizm wypierania, zaprzeczania", ale nie
      miałam JESZCZE problemu z zakończeniem picia. Nie myślę o tym, nie
      zastanawiam się nad tym, nie jest to rzecz obecna w moim życiu. Mogę
      spróbować wina z kieliszka i odstawić go. To nie problem. Jestem
      strasznym (czyt. nałogowym) palaczem i mechanizm uzależnienia jest
      mi świetnie znany. O ile po rzuceniu palenia myślałam o papierosie
      co ok. 3 min. , to po zaprzestaniu picia przestałam o nim mysleć.
      Powtarzam, przestało mi być potzrebne, bo znalazł się lepszy,
      tanszy, nie budzący wstrętu lek na lęki. W czasie gdy nerwica lękowa
      mnie pożerała, alkohol był jedynym znanym mi środkiem uśmierzającym
      lęk. Nie znałam innego. Gdybym znała, to bym zastosowała inny.Po
      powrocie do kraju znalazłam forum nerwica.pl, gdzie dowiedziałam
      się, jak wiele osób ma te same co objawy i że to trzeba leczyć i po
      prostu poszłam do psychiatry. Tak się zaczęło. Lek podziałał od
      razu, stalam się człowiekiem, który wreszcie mógł robić wszystko i
      cokolwiek:)) BYło wspaniale. O piciu zapomniałam. Nie mam na to
      ochoty, nic mi to nie daje.Kiedyś dawało, dziś nie. Czy to taaaakie
      dziwne, niemożliwe? Więcej daje mi kawa, bo dodaje kopa,
      koniecznego przy codziennych obowiązkach. Ale nie będę się upierać.
      Wiele osób odbierze moje posty jako osoby totalnie uzależnionej i ma
      do tego prawo. Rzecz w tym, ze jak pisałam, są momenty kiedy jeszcze
      można wyhamować. Często nie sami o tym decydujemy, jak o wielu
      innych sprawach. Nie napisałam postu po to, by ktoś tam za coś mnie
      podziwiał. Bo nie moja w tym zasługa, że życie tak mi się ułożyło.
      KTOŚ pomógł? Wierzę w to.
      Do oponetnów: wasza czujność w kwestiach iluzji i wiary w nią jest z
      pewnością bardzo potrzebna innym. Trzeźwe, racjonalne myślenie to
      również moja broszka, chociaż pierwszy post udał się baaardzo
      sentymentalnie. Jest taka scena w filmie "kiedy mężczyzna kocha
      kobietę" gdzie Meg Ryan gra alkoholiczkę. Mąż po raz pierwszy
      odwiedza ją w ośrodku odwykowym, ona wychodzi na zewnątrz z dziećmi,
      on zostaje w środku i razem z pacjentami ogląda mecz, kiedy zostaje
      zagadnięty przez jednego z nich " kiedy ostatni raz oglądałeś mecz
      bez piwka", on (niepijący!!!) odpowiada nieśmiało: ja właściwie nie
      piję dużo, na co pacjent z przenikliwością: .... zaprzeczanie.... to
      bardzo podstępna choroba....
      Ta scena mi sie przypomniała ot tak:))))

      A podziwiać trzeba WAS- tych, którzy mimo totalnego uzależnienia
      nauczyli się z nim żyć. Mówię to jako palacz zatwardziały, jeden
      papierosek i wracasz spowrotem do raju:)) i od początku Syzyfku. Czy
      ktoś poodziwia kogoś, kto nie jest uzależniony i w
      pracy "powstrzymuje się" od dymka? Przecież to go nic nie kosztuje.
      Podziwia się tego, który zamiast pół godziny wytrwał już 2 dni.
      Dziekuję za wszystkie odpowiedzi, wszystkim życzę mnóstwo zdrowia!
      • 38takatam Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 14:37
        Nic dodać nic ujac-kazdy ma inna droge...
        • amigo41 Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 16:48
          Ja sam zatrzymałem sie dwa lata temu sam podjąłam dacyzję o pójciu na terapie
          dzienne na spotkania grupy AA i ciesze sie bardzo zatrzymałem sie w pore bo było
          bardzo zle pamietać prosze czlowiek decyduje sam o sobie jezeli nie bedzie
          chcial nikt mu nie pomoże narka.
    • darekwolf [...] 02.12.09, 08:42
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • obajednacy Do Wilka 02.12.09, 12:34
        Nie no, proszę cię Wolfie wczoraj dostałam widoczki, dzisiaj mi dokuczasz , a
        tak poza tym to się nie znasz ,ja się dzisiaj obejrzałam we wszystkich lustrach
        jakie posiadam i w wystawach sklepowych też nie omieszkałam sie przeglądnąc i
        nie widzę śladów o jakich ty piszesz. Mój centralny układ nerwowy jest w dobrym
        stanie, z twoim chyba kiepsko :)
        Pozdrawiam.. obajedna !
        • darekwolf Re: Do Wilka 02.12.09, 15:21
          pogadamy Obajacy za trzy lata...........to po pierwsze.
          po drugie..........to ,ze czegos nie widzisz, nie znaczy ,że tego
          nie widac innym......to tylko kwestia optyki.
          po trzecie..........uklad nerwowy z reguly nieźle sobie radzi z
          udawaniem ,że jest git.
          i ogólnie rzecz ujmując........to mnie jest akurat wsio rawno. co
          jest z Toba na ulicy.........możesz Obajacy nawet na niej oglaszać,
          że dziś masz dzień w promocji. mnie, nie ciekawi wygląd ani
          dziwek hobbystek, ani z koniecznosci.
          dziwka to dziwka
          alkoholiczka to alkoholiczka
          to widać
          słychać
          i
          czuć
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 15:02
        zawiodles mnie wilku, to byl tylko zart:)
        parodia wielebnego zolta koszulka.
        • tranzyt.08 Re: Zatrzymac się póki czas 02.12.09, 15:20
          Jaka parodia? Jaka zolta koszulka?

          Zawsze blizszy byl i pozostanie slawny juz "zolty szalik".
    • dom-za Re: Zatrzymac się póki czas 03.12.09, 10:37
      Wątek wydawałoby się "niegroźny" , ba - nawet o wymowie pozytywnej,
      a tyle tutaj jadu,napadania jeden na drugiego, usuniętych postów. Aż
      się człowiek zaczyna bać napisania czegokolwiek i samego siebie - bo
      może jest duuużo straszniejszy niż mu się codzień z rana przy
      lustrze wydaje.
      Człowiek, August, Eska, Obajednacy i inni- dziękuję za Wasze
      odpowiedzi. Dały mi one dużo do myślenia, z racji swojej wartości
      merytorycznej i emocjonalnej.
      Tranzyt- chcąc polemizować nawet z kimś całkiem nowym na forum
      (sic:)))należałoby się uzbroić w elementarną choć wiedzę, na temat
      chorób uleczalnych i nieuleczalnych.
      Darku Woolfie,czy jesteś tutaj figurą konika szachowego? Chociaż Cię
      niedawno w swoim poście pochwaliłam, teraz widzę, że Twoja pasja
      tropienia fatamorgan nie ma nic wspólnego z pomocą innym.
      Chetnie "wspierasz" innych swą stuprocentowo pewną, nad wyraz mądrą,
      wyważoną na wadze kuchennej radą. Pozwolisz zatem zapewne, że i ja
      (wciąż za murem fatamorgany) poradzę coś Tobie. W przypadku
      galopującego kompleksu niższości dowalanie innym przynosi tylko
      chwilową ulgę. Trzeba by się za to wziąć od wewnątrz, a wtedy jakoś
      inni przestają przeszkadzać, ba - czasem nawet zaczynają mieć rację.
      Mam nadzieję, że odbierzesz moją uwagę zgodnie z intencją, z jaką
      powstała.
      Niezmiennie pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka