Dodaj do ulubionych

dorosły naromanem? proszę o pomoc

16.02.04, 11:11
Mój mąż ponad 35 lat i ostatnio bardzo dziwnie się zachowuje.
Wyglada tak, jakby pił alkohol, ale sie nie przyznaje. Ostatni 2 razy w ciągu
miesiąca urwał mu się film. Za pierwszym razem myslałam,że to choroba, teraz
juz zaczynam się bać, bo był w stosunku do mnie agresywny.
Nie wiem,co mam robić? Przeczytałam na necie rózne opisy jak zachowuje się
człowiek po wzięciu narkotyków. Żaden tak naprawde do jego zachowania nie
pasuje. Zresztą większość odnosi się do zachowania raczej młodzieży.
Nie wiem, czy to wóda, bo to nie było dokładnie tak jak po wódzie, czy jakieś
świństwo. Wrócił doi domu nieprzytomny, nic nie pamięta, potem nastepnego
dnia wymiotował.
Rodzicom w "poważnej" rozmowie powiedział,że nie jest od niczego uzalezniony.
Ponieważ maz jest ekspertem od mówienia prawdy inaczej, więc nie wiem co mam
myslec.

Jakie sa oznaki brania? Gdzie mogę się na necie tego dowiedziec?
Gdzie szukac pomocy. Mąz niby powiedział,że się zgłosi do lekarza sam, ale mu
nie wierzę.
Bardzo prosze o jakies wskazówki.
plk
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc 16.02.04, 14:22
      narkomania.akcjasos.pl
      • Gość: m Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 17:56
        wyglada to dziwnie, ale wedlug mnie to moze byc heroina.
    • Gość: maja Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.bater.net.pl / 80.50.189.* 16.02.04, 21:19
      Powiedz coś więcej - czy wtedy śpi, ile godzim na dobę śpi, czy to sa normalne
      pory, co z apetytem? Jak wyglada ten sen ? Czy jest to "przysypianie nad
      stołem" czy normalny sen ? Od jak dawna dziwnie sie zachowuje ?
      ps. mój mąż ma 33 lata i niecałe 5 lat temu zerwał z nałogiem (to nie jest
      choroba młodych).
      • plk1 Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc 16.02.04, 22:27
        Po tych ostatnich 2 dziwnych sytuacjach spał bardzo długo, ale wstawał w nocy i
        wymiotował, wiec myslalam,że to zabiera mu sen, a zaszkodził mu np alkohol.
        Nie wiem ,jesli Maju mogłabys mi zadać konkretne pytania, to odpowiem, bo sama
        nie wiem ... Ostatnio miał kłopoty z zasypianiem, ale myslałam,że to stres.
        Stracił nagle pracę i nie mógł długo znależć nowej. Teraz pracuje. Znalazł nawe
        prace, która lubi.
        Ale raczej były to chyba kłopoty z zasypianiem. Nie było takich sytuacji ,zeby
        przyspiał za stołem, no moze w sobotę ale taka drzemka jak kazdy, na łózku.
        Nie wiem, po prostu nie wiem co się dzieje.
        To co jest bardzo niepokojącego, to to,ze kłamie, bardzo i że podobno nic nie
        pamięta że jak wrócił, że rzucił sie na mnie (mam siniaki, wiec mu pokazałam).
        Nie pamieta,ze mi groził.
        Myslałam,że jest po prostu pijany, ale powiedział,ze nic nie pił..
        Mam mętlik w głowie i tysiące pytań. Co gorsza widziały go w tym stanie dzieci.
        Nie wiem, gdzie powinnam się zgłosic? TZN on chce sam pójsc, nie chce,zebym ja
        z nim szła...
        Ale ja przecież mam chyba prawo wiedziec, co sie z nim dzieje...
        Boje się, czy naprawdę da sie z TEGO wyjśc?
        Przeciez to jest facet w najlepszym okresie zycia... DLaczego chce sobie i nam
        wszystkim (mnie dzieciom) zbabrać zycie?
        Starałam mu sie bardzo pomagac jak był bez pracy.
        teraz tez chce mu pomóc ale jak?
        plk
        • Gość: maja Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.bater.net.pl / 80.50.189.* 17.02.04, 17:46
          Agresja ... ja sie nie spotkałam bezpośrednio z agresją ze strony feciarza. Po
          heroinie i innych opiatach tym bardziej. Co z jedzeniem ? Nie napisałaś mi. Czy
          je normalnie ? Jak wyglądają te problemy ze spaniem ? Czy się budzi w nocy czy
          nie potrafi zasnąć ? Ile godzin na dobę srednio spi ? I przedze wszystkim - jak
          dawno temu coś zauważyłaś ? Bo początkowe zazywanie amfy można dosyć łatwo
          zauważyć (ptzynajmniej jak się zna objawy). Człowiek ma problemy z zaśnięciem
          (w sumie to poczatkowo całą dobę nie śpi, jak zejdzie mu faza to to odsypia
          (nie wazne czy to jest dzień czy noc). Potem, kiedy ogranizm jest wyczerpany
          (sińce pod oczami z niewyspania, chudniecie)śpi nawet normalnie (choć krócej i
          o dziwnych porach.
          Wymiotowac moze po opiatach (i po alkoholu), jednak ta agresja nie pasuje... Po
          opiatach tez by przysypiał ni z tego ni z owego ...
          To dziwne, ze ma zaniki pamieci ... może on to pamięta tylko tak ściemnia ? Aż
          taka amnezja ? Nie chce mi się wierzyć. Musiałby być "zapruty" maxymalnie aby
          stracic kontrolę. Ty nic nie zrobisz (tzn. nie namówisz go, jeżeli on gdzieś
          pójdzie z tym problemem to tylko dlatego, abyś mu więcej dziury w brzuchu nie
          wierciła). Ty z kolei powinnac pójśc do najbliższego punktu U - są też
          spotkania dla rodzin z takimi problemami. Wiem, ze dzieci mają fatalny
          przykład, wiem, że odbije się to na Jego autorytecie, ale najważniejsze to jest
          to, abyś z tym nie przechodziła do porządku dziennego, udawała, ze nie ma
          problemu.
          Jeżeli Ty go nie namawiasz na zgłoszenie się z tym problemem, a On sam chce
          chce coś z tym zrobić - to sa jakieś szanse. Jeżeli on się zgłosi tylko po to,
          aby Cię uspokoić ..................
          pozdrawiam
          • Gość: mo Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 00:15
            no właśnie ta agresja jakaś dziwna jest... ale ja znowu spotkałem się z agresja
            po fecie, tylko znowu te wymioty i zanik pamięci.. szczerze mówiąc to tutaj nic
            nie trzyma się kupy. Ale się tak właśnie zastanawiam... może to nasze gdybanie
            przynosi więcej szkody... Ty się martwisz, a stawianie diagnoz na odległość z
            mętnego opisu nic nie da... nie wiem sam. Powiedz jeszcze, czy w jego rodzinie
            zdarzały się przypadki zaburzeń psychicznych?
            a może nie ma się czym martwić bo zdażyło mu się zdrowo wypić i tyle?
            pozdrawiam serdecznie.. ma szczęscie, że ma żonę która się o niego martwi :)
    • Gość: maja Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.bater.net.pl / 80.50.189.* 18.02.04, 21:58
      Możesz jeszcze kupić testy w aptece (osobno sa na amfę, na opiaty i na
      barbiturany - cena kazdego cztery lata temu to ok 8 pln, teraz niestety nie
      wiem), każ mu nasikac i wtedy będziesz miała pewność.
      Trzymaj się .
    • Gość: maja Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.bater.net.pl / 80.50.189.* 18.02.04, 22:00
      Teraz wpadłam jeszcze na pomysł - to przeciez może być extaza - po niej często
      film się urywa. Agresja także może się przyplatac - mnie to jedak pod nią
      raczej podchodzi.
      • Gość: mo no coś Ty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 22:23
        Po pigule...? nie... nie wydaje mi sie zeby to bylo mozliwe, nie spotkalem sie
        z agresja po mdma... dla mnie to jakies dziwne wszystko...
        • plk1 Re: no coś Ty... 19.02.04, 12:54
          Dziękuję,że odzywacie sie do mnie. Mam taki mętlik w głowie,że strasznie cięzko
          mi zebrac mysli.
          Ponieważ bardzo źle się czuję(biegunka, mroczki przed oczami, kłucie w mostku
          itp.), poszłam do lekarza. Jest to moja zaufana lekarka. Opowiedziałam jej co
          było, więc powiedziała,że co do mojego samopoczucia, to jest to po prostu
          reakcja nerwowa na silny stres.
          Natomiast podejrzewa, że u męza to jest po prostu jakieś uzależnienie. Raczej
          obstawia przy problemie alkoholowym, bo co do narkotyków, to za mało mamy
          pieniędzy,poza tym trzeba zadzwonic do dealera, postarac się o narkotyk, a mój
          maz jest straszliwym leniem. A alkohol ma wszędzie. Chociaż oczywiście głowy
          nie da, i nakotyki też trzeba brac pod uwagę.
          Co do uzaleznienia od "czegoś" to COŚ jest bo:
          1. Urwał mu się film.Tzn mąz twierdzi nie pamięta
          2. Dotarł pod dom, więc jednak COŚ kojarzył.
          3, Czyli w związku z tym kłamie, a kłamstwo i nieprzyznawanie się do winy to
          nastepna objawa uzależnienia.
          4. Twierdził w rozwmowie,ze "nie jest od niczego uzalezniony", co tez o czymś
          złym świadczy
          5. Mówił mi, a raczej bełkotał o moim ojcu, sam się porównywał z nim, a mój
          ojciec był alkoholikiem.
          6. Nie chce o tym teraz rozmawiać,
          7. Obiecał dzieciom,ze nigdy to się nie powtórzy,że pójdzie w tym tygodniu do
          lekarza,a nic jak na razie nie zrobił z tym, bo go wczoraj pytałam. Dla mnie to
          oznaka,ze się boi do czegoś przyznać.
          8. Jest strasznie miły dla dzieci i dla mnie, co też swiadczy,że czuje się
          winny.
          9. Chce nagle coś kupować do domu, co było zawsze potrzebne, a nie było na to
          pieniędzy, jakby tymi zakupami chciał mnie udobruchać.
          10. Pytany jak mam się zachowac, jesli co s takiego sie powtórzy powiedział,ze
          mam wezwac policję,a on sam sie wyprowadzi , bo skoro był agresywny, to bedzie
          musial mnie opuścić. Odebrałam to jako zastrasznie mnie, bo wie,ze ja zostałam
          opuszczona przez ojca, i ze strasznie to przeżyłam i się strasznie tego boję> A
          mówiąc mi to ma teraz nade mną duża przewagę, bo sie po prostu go boję. Boję
          się,ze znów coś wypije, albo cos wexmie, boje się,ze zobaczą to dzieci, boje
          się,ze narozrabia i mnie ze wszystkim zostawi.
          Lekarka u której byłam powiedziała mi nakrzyczała na mnie,że zachowałam sie jak
          zona alkoholika. , bo go przebierałam, myłam jak zwymiotował,ze powinnam była
          go zostawić.

          Czuję się bardzo zagubiona. Moja mama juz zrobila z niego alkoholika, rodzice
          jego niby chca mu pomóc, ale wszystko łagadzą.
          Mam przyjaciół, którzy mnie wspierają, ale oni tez niewiele mogą zrobic. Dla
          nich cała sytuacja tez jest bardzo dziwna. Choc zgodnie potwierdzają,ze
          czuli,że cos jest nie tak, chocby po tym,ze wyraxnie nie mówił prawdy, a raczej
          omijał prawdę.
          Dlatego napisałam tu na forum uzaleznień. Może ktoś kto miał podobny problemy
          dał sobie z nimi radę i wyszedł silniejszy z tego wszystkiego. Ja sobie na TU O
          TERAZ nie daje rady.
          Padaja od Was rózne pomysły co to mogło byc. Ale sami widzicie,że cała sprawa
          jest bardzo dziwna i pomagmatwana.
          Bardzo dziekuję za to,ze próbujecie mi coś doradzic. Jesteście zupełnie obcymi
          mi osobami, ale moze przez to łatwiej będzie Wam zrozumiec co się mogło stac.
          Zapytałam kogoś ,gdzie popełniłam bład? Co xle robiłam,że tak się stało?
          Moja mama mi powiedziała,ze byłam za dobra, bo chciałam miec idealna rodzinę,
          bo sama takiej nie miałam, i byłam dla męża za dobra.
          Lekarka powiedziała,żebym nie brała na siebie winy, bo to mąz ma problem, nie
          ja. Ja muszę być teraz silna.
          Ale ja nie mam siły. Teściowie twierdzą,że jak pójdzie do neurologa, i
          gastrologa to oni się poznają. Ale ja wiem,ze on sie nie przyzna.
          Co robic? CO ja mam zronbic. Jestem zrospaczona i ta rozpacz nie daje mi
          myslec. Dostałam leki uspokajające, ale one mi niewiele daja. Zresztą staram
          się ich nie brać, bo nie moge dobrze funkcjonowac w pracy.
          Jesli macie jakies refleksje po tym co tu napisałam to dajcie mi znac.
          plk
          • Gość: hepik Re: no coś Ty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 14:18
            Wymienione w punktach zachowanie jest oczywiści typowe dla człowieka
            uzależnionego od alkoholu a zapewne i narkotyków.Działa tu system iluzji i
            zaprzeczeń i następuje podręcznikowa manipulacja najbliższymi.
            Jednego nie rozumiem,jeśliby to miało być uzależnienie od alkoholu-jak
            najbliższa osoba nie może rozpoznać czy jej mąż jest pijany czy nie?Można nie
            rozpoznawać,gdy wypije dwa czy trzy piwa,albo parę kieliszków wódki.Ale gdy się
            upija,traci przytomność czy jest agresywny?Przecież alkohol ma swój zapach z
            daleka wyczuwalny.No i uzależnienie alkoholowe nie następuje w jakiś nagły
            ,gwałtowny sposób.Musi być poprzedzone w miarę długim okresem jego nadużywania.A
            to tez przecież raczej trudno przeoczyć?
            Zaskakuje mnie tez postawa lekarki z któą rozmawiałaś.Tzn zaskakuje na
            plus.Wykazała dużą wiedzę na temat uzależnień i sposobu postępowania wobec
            nałogowego alkoholika,co wcale nie jest takie powszechne wśród naszych lekarzy.
            Rady oczywiście nie będzie,oprócz takiej by troche poczytać wątki na temat
            alkoholizmu czy narkomani ,zobaczyć na inne strony poświęcone nałogom.Polecam
            http.akcjasos.pl a tam również linki na jeszcze inne strony .Pozdr.
            • Gość: hepik Re: no coś Ty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 14:26
              I polecam przeczytanie tego:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11935&w=10689360
              tam dowiesz sie na czym to polegai co zrobic możesz dla siebie w wypadku,gdy mąż
              jest faktycznie osoba uzależnioną (nieistotne co by to miało być).
              • Gość: amaliafado Re: no coś Ty... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.04, 15:14
                przeczytałam wszystko co tu napisaliście hepik jest bardzo konstruktywny,
                zgadzam się z tym co napisał'a, to o czym pisałaś plk przypomina mi historię
                mojej siostry. Nie będę jej przytaczać, podobna, pomógł jej psycholog i upór,
                ale droga była ciernista. Psycholodzy przyjmują w poradniach zdrowia
                psychicznego, nie potrzeba do nich żadnych skierowań, znają się na
                uzależnieniach, zaburzeniach i chorobach psychicznych, nawet jeśli nie uda Ci
                się namówić męża na pójście z tobą, to przynajmniej będziesz mogła porozmawiać
                z kimś kto zna się na rzeczy, wie jakie zadawać pytania, a jego rady płyną z
                wiedzy i doświadczenia. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia.
                • Gość: mo Re: a moze warto jeszcze poczekac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 16:59
                  moze to tylko jednorazowy wybryk, moze Twoj mąż nie jest od nieczego
                  uzależniony. Przecież stało się to dwa razy, myśle, że jest cała grupa osób
                  która w ciągu ostatniego miesiące ze dwa razy poszalała, ale jeszcze nie jest
                  to uzależnieniem. Ja bym jeszcze poczekał troszke na jakieś inne oznaki. Wydaje
                  mi się, że podchodzisz do tego zbyt nerwowo.
                  pozdrawiam
                  ps. narkotyki wbrew pozorom nie są drogie. Extasy można kupić już za kilka
                  złotych.
                  • hepik1 Re: a moze warto jeszcze poczekac 19.02.04, 19:57
                    Ty pocieszasz czy pognębiasz?Bo z jednej strony może nie jest a zdrugiej,może
                    jest-bo ekstasa tania.No i te dwa razy "poszalenie"-kobieta została pobita czy
                    poszarpana przez męża i się nie ma przejmować...Ciekawe podejście masz gościu
                    mo do życia.
                    • plk1 staram sie pozbierac, ale to bardzo trudne 20.02.04, 11:35
                      Dlaczego nie wyczułam problemu?
                      Bo byłam ślepa.
                      Sama miałam ojca alokoholika. Wydawało mi się ,że wybrałam dobrego męza. Znał
                      mój problem, wiedział,że nie toleruje ludzi pijących,ze nie jestem w stanie
                      chodzić na imprezy gdzie pija, bo dostaję trzęsawki....
                      Jak mój ojciec zmarł był moja podporą.
                      Dał mi poczucie bezpieczenstwa, bylismy naprawde dobrym małżenstwem.
                      Problemy zaczęły sie 3 lata temu jak został prezesem w duzej firmie i zaczął
                      sporo zarabiac, wracac późno do domu.
                      Zaczeły sie kłótnie, nieporozumienia. Jakos sie nam udało z kryzysu wyjsc,
                      pocieszałam się,ze przez to przechodzi kazde małzenstwo z kilkuletnim stażem.
                      Zeszły rok był dla nas bardzo cięzki, maz stracił nagle pracę, nie mógł przez
                      kilka miesięcy znależć nowej.Popadlismy w straszne długi. Wiedziałam,ze jest mu
                      trudno,wspierałam go jak umiałam. Wtedy pierwszy raz sie upił, sam w domu, i
                      zrobił awanturę mojej mamie.
                      Potem były co mniej więcej 2, 3 miesiace podobne sytuacje. Ale nie traktowałam
                      tego jako alkoholizm. No takie własnie "zapijanie" problemu.
                      Ale powiedziałam teściom. Oni twierdzą,że to narkotyki.
                      Potem była dłuuuugo cisza, spokój. Maż zaczął się pracowac, ale ostatnio
                      pojawiły sie znowu problemy w pracy. Ja myslałam,ze to przemeczenie, ale teraz
                      widzę,ze byłam głupia i slepa. Doczytałam, że w pierwszej fazie rodzinie
                      tuszuje problem.
                      I o zgrozo chyba po prostu nie dopuszczałam mysli,ze to może byc jakies
                      uzaleznienie. Zresztą jestem DDA( wiem o tym, choc nigdy na żadne spotkania nie
                      chodziłam), więc winie za wszelkie zło i niepowodzenia biorę zawsze na siebie.
                      Bo niby za bardzo chcę miec idealną rodzinę, bo swojej nie miałam i jestem za
                      bardzo dąże do perfekcji.
                      Obwiniam siebie i teraz, bo może maz czuł za dużą presję z mojej strony. Ale
                      ktoś mi powiedział,że to męza problem, nie mój i nie mogę siebie winic za jego
                      słabośc, sama nie wiem co już mam myslec.
                      Lekarkę mam faktycznie bardzo dobrą. To jest dla mnie szczęście. Jest to
                      wyjątkowo dobry lekarz. Własciwy człowiek na własciwym miejscu.
                      Tez powiedziała,ze mi pomoże. Doradziła,ze jesli mąz nie będzie chciał nic z
                      tym zrobić,zebym znalazła jakąs grupę zon AA nie chcących się leczyć.

                      Czuje się jakby wyszło ze mnie całe powietrze. Bardzo sie tym martwię, ale
                      kolezanka powiedziała mi,żebym nie dusiła w sobie problemu. On jest, jest to
                      bardzo trudna sytuacja i mam prawo czuć się zrozpaczona. Mam prawo płakac,
                      szukac pomocy. Obym tylko nie rozdrabniała sie na częci pierwsze.Jesli pozwolę
                      sobie teraz na płacze, to rozładuje emocje i łatwiej mi będzie się potem
                      pozbierac. OBY...

                      Dziekuje wszystkim za wypowiedzi. może Wam to trudno zrozumiec, ale kiedy
                      czytam posty od Was, a potem do Was piszę pomaga mi to poukładac pewne sprawy.
                      Nawet jesli pewne informacje od Was są dla mnieniemiłe (te np o narkotykach, to
                      mnie naprawdę przeraża).

                      Narazie minał tydzień, a maz nigdzie się nie zgłosił. Ja tylko po rozmowie z
                      lekarka, które uświadomiła mi wagę problemu przeporwadziałam krótką rozmowę z
                      mężem i powiedziałam mu,ze jeski cos podobnego się wydarzy, nie będę go
                      sprawdzać, wydzwaniać do niego, szukac po okolicy. Jestem tu i teraz i jesli
                      poprosi mnie o pomoc, to zawsze mu pomogę, ale sama nie będę mu włazić w
                      problem, do którego sam nie może sie przed sobą przyznac.Bo musi to zrobic sam.
                      Zapewniłam go,że go bardzo kocham, i że moje zachowanie sam mówił, po utracie
                      pracy bardzo mu pomogło, więc wie,że mówię frazesów.
                      Nie odpowiedział mi nic. Jest bardzo miły, ale bardzo smutny. Choć rozmawiamy
                      na te tematy co zawsze, np dotyczące polityki, czy tych spraw które sa naszymi
                      hobby. Kiedys podaczas awantur było to niemozliwe i nie odzywalismy sie do
                      siebie przez kilka dni. Może to jakis postęp.
                      Mam do niego wielki żal, nie udaję tego, ale zycie toczy sie nam dalej.

                      Czy ja oby na pewno dobrze działam? Te moje poszukiwania rozwiązania
                      problemów , te pytania zadawane na forum?
                      Robię to dla siebie, na pewno, ale czy oby nie zaczynam znowu meza kryc. Mam
                      nadzieję,ze nie popełniam tu błedu.Boję się popelniac błąd.
                      Początkowo sie bałam,ze jesli maz sie dowie,że szukam pomocy, to bedzie zły na
                      mnie. Dopiero po kilku dniach uświadomiłam sobie,ze on ma z czyms problem, nie
                      chce, przynajmniej teraz mojej pomocy, odrzuca ją, a mnie zastrasza,ze się np
                      musi wyprowadzic, skoro był agresywny i stanowi dla mnie zagrożenie.
                      Dotarło do mnie ,ze on znowu zwala swój problem na mnie, ze chce mnie
                      zastraszyć.
                      Ale ja mam chyba prawo szukac pomocy dla siebiue i dzieci.
                      Czuje się bardzo zagubiona, nie wiem, czy nie działam chaotycznie. Moze troche
                      lepiej mysli mi sie teraz niz po zajsciu, ale nadal nie moge męzowi darowac
                      tego co zrobił i powiedział jak wrócił w tym dziwnym stanie.
                      Nie chcę stac sie wrgiem męża. A tak sie teraz czuję.
                      Czy mozna sie z tego bagna wygrzebac?
                      Napisałam teraz więcej o sobie, może potrzebnie, może niepotrzebnie. Mam taka
                      potrzebę wyrzucenia tego wszytskiego z siebie. Jesli odpisaliscie na mój post,
                      znaczy,ze też chcecie mi pomóc, bardzo dziekuję wam za to.
                      Jesli cos jakies sugestie wam sie nasuna po przeczytaniu tego postu, to tez
                      proszę dajcie mi znac.

                      plk




                      • hepik1 Re: staram sie pozbierac, ale to bardzo trudne 20.02.04, 11:51
                        Wczoraj wkleiłem linka-nie wiem czy przeczytałaś-tam w 5 postach jest bardzo
                        trafna diagnoza -myślę ,że w wielu miejscach się tam odnajdziesz a również
                        odnajdziesz swego męża.I być może się zdziwisz,że ktoś o Was juz napisał.Fragment :
                        Alkoholizm jest tragedią w trzech aktach. W tragedii bierze udział co najmniej
                        czworo ludzi: pijący , jego rodzina, przyjaciele, koledzy w pracy, a nawet
                        jego doradcy. Wszyscy oni przyczyniają się do obrotów tego zaczarowanego koła
                        alkoholizmu. Choroba ta rzadko pojawia się u osoby całkowicie odseparowanej od
                        ludzi. Rzadko również trwa w całkowitym odosobnieniu. Jeden człowiek pije i
                        upija się- inni reagują na jego picie i zachowywanie się. Pijący reaguje z
                        kolei na ich reakcje i znowu pije. W ten właśnie sposób zaczyna się obracać
                        zaczarowane koło oskarżeń i zaprzeczeń- staczająca się w dół spirala
                        alkoholizmu. Aby zrozumieć alkoholizm- musimy spojrzeć nie tylko na samego
                        alkoholika, ale na całkowity obraz jego choroby tak- jakbyśmy byli widzami
                        odgrywanej na scenie sztuki. Musimy dostrzec dokładnie role wszystkich aktorów
                        tego dramatu. Alkoholik – jako gwiazda całej sztuki – występuje na początku
                        pierwszego aktu. Gra on główną rolę, a inni reagują tylko na to, co on robi na
                        scenie. Więc oto nasz gwiazdor – zazwyczaj mężczyzna w wieku 30 – 50 lat
                        przeważnie zdolny, inteligentny i pracowity. Często jednak jego ambicje
                        przekraczają jego możliwości. Widzimy, że jest to bardzo wrażliwy, samotny i
                        nerwowy człowiek. Jest on również niedojrzały w sposób, który go czyni bardzo
                        zależnym od innych ludzi. Prawdopodobnie zachowuje się sposób bardzo
                        „niezależny’’, aby tej niedojrzałości całkowicie zaprzeczyć. Właśnie z tego
                        zaprzeczania powstał tytuł naszej sztuki: Zaczarowane Koło Zaprzeczeń. Aby
                        alkoholik mógł grać swą rolę z powodzeniem, potrzebuje pomocy innych. Dlatego
                        musimy obserwować bardzo dokładnie, w jaki sposób każdy z aktorów spełnia swą
                        rolę w tym dramacie.
                        Prolog
                        Alkoholik odkrył, że picie poprawia mu nastrój, pozwala czuć się lepiej.
                        Wydaje to mu się błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Lekarstwem, a nie
                        trucizną. Na kilka godzin znikają kłopoty i lęki, napięte nerwy doznają
                        odprężenia i wszystkie problemy są rozwiązane.

                        Akt 1.
                        Alkoholik wkracza na scenę twierdząc, że nikt nie ma prawa mówić mu, co on
                        powinien robić, że tylko on sam może rozkazywać innym. Rodzinie bardzo to
                        utrudnia jakąkolwiek rozmowę z nim na temat jego picia i rezultatów picia.
                        Nawet gdy pijaństwo stwarza naprawdę poważne problemy – alkoholik nie chce na
                        ten temat rozmawiać. Każda dyskusja jest czymś w rodzaju podwójnego monologu:
                        nikt nie słyszy tego, co mówi druga strona. Obie strony twierdzą co innego, a
                        robią co innego. Dlatego, aby alkoholika zrozumieć konieczne jest dokładne
                        poznanie tej gry.
                        • hepik1 Re: staram sie pozbierac, ale to bardzo trudne 20.02.04, 11:58
                          Autor wyróżnia następujące stadia choroby
                          alkoholowej:
                          * I. Faza wstępna prealkoholowa trwająca od kilku miesięcy do kilku lat,
                          zaczyna się od konwencjonalnego stylu picia. Człowiek zaczyna odkrywać, że
                          alkohol, prócz dawania przyjemności, potrafi uśmierzać różne przykre stany
                          emocjonalne, wzrasta jego tolerancja na alkohol.

                          * II. Faza ostrzegawcza zaczyna się w momencie pojawienia się luk
                          pamięciowych - palimpsestów. Ma to miejsce wtedy, gdy człowiek, nie tracąc
                          przytomności, nie może przypomnieć sobie swojego postępowania oraz
                          okoliczności związanych z piciem. Dla diagnozy uzależnienia ważne jest
                          powtarzanie się takich sytuacji oraz fakt pojawiania się ich nawet po
                          spożyciu niewielkiej ilości alkoholu. Faza ta charakteryzuje się koncentracją
                          na alkoholu, piciu po kryjomu, tworzeniu sytuacji do wypicia, poczuciem winy
                          z powodu picia.

                          * III. Faza krytyczna rozpoczyna się od utraty kontroli nad piciem, Człowiek
                          wyszukuje przeróżne argumenty na usprawiedliwienie swojego picia, pojawiają
                          się stany agresji zamiennie ze stanami wyrzutów sumienia. Podejmowane są
                          próby uzyskania kontroli nad piciem, przez wyznaczanie sobie okresów czasu
                          całkowitej abstynencji. Pojawia się użalanie nad sobą, kończące się często
                          próbami samobójczymi. Dezorganizacji ulegają stosunki z otoczeniem, przerwany
                          zostaje kontakt z przyjaciółmi, problemy w pracy, a często jej utrata.
                          Zaczyna być coraz więcej kłopotów ze zdrowiem, spowodowanych przez alkohol.
                          Zaczyna się poranne picie alkoholu tzw. "klin".

                          * IV. Faza przewlekła zaczyna się wraz z wystąpieniem wielodniowych ciągów.
                          Narastają konflikty z otoczeniem, utrata rodziny, pracy, zmniejsza się
                          tolerancja na alkohol. Występują problemy ze zdrowiem: nasilone objawy
                          abstynencyjne, zaburzenia snu, psychozy alkoholowe. Nie podjęcie leczenia na
                          tym etapie może doprowadzić do śmierci.
                          Autor podkreśla, iż zatrzymanie choroby jest możliwe na każdym etapie i w
                          każdej fazie.
                          Autorem jest amerykański badacz czeskiego pochodzenia Jelinek
    • Gość: maja Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: 213.25.194.* 20.02.04, 11:07
      "Natomiast podejrzewa, że u męza to jest po prostu jakieś uzależnienie. Raczej
      obstawia przy problemie alkoholowym, bo co do narkotyków, to za mało mamy
      pieniędzy,poza tym trzeba zadzwonic do dealera, postarac się o narkotyk, a mój
      maz jest straszliwym leniem. A alkohol ma wszędzie. "

      Bzdury !!!! Totalne bzdury !!!!!!! Nie trzeba miec kasy, aby grzać !!!!. Mój
      mąż grzał kilka lat, mieliśmy wspólną kasę, dokładnie wyliczalismy wydatki - a
      ja przez wiele miesięcy nie wiedziałam o tym. Oni kombinują - to jedyna
      umiejętnośc narkomana. Dziwi mnie, że lekarka jest tak słabo doinformowana. To
      własnie narkoman może łatwiej "skołowac" kasę - a nie alkoholik. Na narkotykach
      można baaardzo dużo zarobić - na alkoholu niestety(stety) nie. Co do
      dealerów ... wystarczy jeden znajomy, który ma jakiegos znajomego .... to
      przechodzi z rąk do rąk ... jest wszędzie. Narkoman jest strasznie leniwy - ale
      nie jeśli chodzi o towar !
    • Gość: psychiatra Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.80-203-42.nextgentel.com 14.07.04, 22:47
      To moga byc pierwsze objawy schizofrenii.. wiem ze dla wiekszosci forumowiczow
      to zabrzmi dziwnie,ale tak moze byc....
      Proponuje pojsc z mezem do psychiatry i opisac objawy

      pozdarwiam i zycze wytrwalosci
      • Gość: stachu34 Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 00:18
        Czytałem pobieżnie...i chyba wszyscy-przepraszam-bredzą,poza Hepikiem i autorem
        ostatniego postu.
        • Gość: stachu34 Re: dorosły naromanem? proszę o pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 00:20
          ...oczywiście dwa posty wyżej-Psychiatry.Pozdrawiam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka