Dodaj do ulubionych

nałóg ~ choroba

07.05.10, 09:56
Witam, jestem DDA, pije mój ojciec. Od pewnego czasu męczy mnie taki
dylemat...
Otóż wszyscy naokoło (mnie) trąbią, głównie rodzina i znajomi, że
alkoholizm to choroba, więc mój tata jest chory. A ja sobie tak
myślę, tak się zastanawiam i nie mogę sobie przypomnieć, kiedy on
się tą chorobą zaraził? To jakiś wirus był może?
Śmieszy mnie to, że ludzie tak pobłażliwie patrzą i traktują
alkoholików, bo oni są CHORZY NA CHOROBĘ ALKOHOLOWĄ. Śmiech na sali.
Przecież to nałóg. Koniec kropka. Naprawdę, mam dość tego, ponieważ
przez to role się odwracają i fakt, że np. alkoholicy dręczą swoje
rodziny, to nie jest niczyja wina, tak wychodzi, no bo przecież "oni
są chorzy". Mojego ojca, który nie jest alkoholikiem, jest po prostu
medną, pijaczyną, żulem, wysłałabym na Syberię, jest POTWOREM.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 10:10
      kkkkkarolina napisała:
      > Witam, jestem DDA, pije mój ojciec. Od pewnego czasu męczy mnie
      taki dylemat...
      > Otóż wszyscy naokoło (mnie) trąbią, głównie rodzina i znajomi, że
      > alkoholizm to choroba, więc mój tata jest chory. A ja sobie tak
      > myślę, tak się zastanawiam i nie mogę sobie przypomnieć, kiedy on
      > się tą chorobą zaraził? To jakiś wirus był może?
      > Śmieszy mnie to, że ludzie tak pobłażliwie patrzą i traktują
      > alkoholików, bo oni są CHORZY NA CHOROBĘ ALKOHOLOWĄ. Śmiech na
      sali. Przecież to nałóg. Koniec kropka. Naprawdę, mam dość tego,
      ponieważ przez to role się odwracają i fakt, że np. alkoholicy
      dręczą swoje rodziny, to nie jest niczyja wina, tak wychodzi, no bo
      przecież "oni są chorzy". Mojego ojca, który nie jest alkoholikiem,
      jest po prostu medną, pijaczyną, żulem, wysłałabym na Syberię, jest
      POTWOREM.
      _______________________________________________________.
      Masz racje Karolinko, choc nie tak do konca...!
      O chorobie alkoholowej mozna mowic wtedy, jezeli ktos robi
      cos ze soba przeciwko temu... - Jezeli natomiast ktos nie
      chce nic przeciwko temu robic, wtedy taki jest po prostu
      medną, pijaczyną, żulem i takiemu nalezy nakopac do dupy,
      albo (jak piszesz) wyslac na Syberie i to szybko...
      A... (trzezwy alkoholik)
      • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 10:18
        Oczywiście nie atakuję tu trzeźwych alkoholików, tylko pokroju
        mojego ojca i te osoby, które bronią pijących nadal.
        • aaugustw Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 10:25
          kkkkkarolina napisała:
          > Oczywiście nie atakuję tu trzeźwych alkoholików, tylko pokroju
          > mojego ojca i te osoby, które bronią pijących nadal.
          _________________________________________________.
          Nie daj sie...! - A tych, ktorzy zagrazaja Twojej
          osobowosci gryź i kopaj...!
          Glowa do gory (on moze sobie niszczyc swoje zycie,
          Ty nie pozwol na to...!).
          A... ;-)
          • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 10:39
            Hehe, dziękuję :)
            • anciax Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 13:11
              Mnie sie wydaje, że ludzie za mało wiedzą o alkoholizmie, stąd idą na łatwiznę, mówiąc 'chory'.
              Pamiętam, że mnie samej nazwanie mojego starego alkoholikiem, stanowiło porządny problem. M.in. nie miałam bladego pojęcia o alkoholizmie, uznawałam, że to, co wyprawiał w domu to norma europejska.
              Później się rozkręciłam ;)
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 15:57
        Oczywiscie August "robil cos ze soba" od pierwszej minuty gdy dowiedzial sie ze
        jest chory na alkoholizm, a dowiedzial sie po 40 latach picia, coz za bystrzacha.

        • aaugustw Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 16:10
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > Oczywiscie August "robil cos ze soba" od pierwszej minuty gdy
          dowiedzial sie ze jest chory na alkoholizm, a dowiedzial sie po 40
          latach picia, coz za bystrzacha.
          ____________________________________________.
          Ha, ha... ;-))
          Nie, beka... - Ani ten A... nie robil cos ze soba,
          ani pod siebie...!
          Po prostu dostal on - w przeciwienstwie do ciebie -
          kopa w dupe i wtedy wytrzezwial...!
          A... ;-)
    • elfkabezhaltera I tak i nie ... 07.05.10, 11:41
      Karolino, w Polsce jest ogólne przyzwolenie społeczne na picie. I pijący
      alkoholik jest - niestety - tak samo tolerowany/pobłażany bez względu na to, czy
      ktoś uważa go za "chorego" czy też takiego co "lubi se wypić".
      Twój ojciec JEST chory, ale nie jest to powód aby mu pobłażać.
      Jeśli jest chory, to niech się leczy. Nie chce? To *** mu w ****!
      Im dłużej się pijącemu pobłaża, tym dłużej pije, bo ma komfort picia ...
      • sabinac-0 Re: I tak i nie ... 07.05.10, 17:26
        Gorzej, bo poblaza sie pijacemu alkoholikowi, za to odrzuca trzezwego
        alkoholika. Powiedzenie "on sie leczy" stanowi wrecz oskarzenie, w
        przeciwienstwie do neutralnego raczej "on lubi wypic".
        • aaugustw Re: I tak i nie ... 07.05.10, 17:52
          sabinac-0 napisała:
          > Gorzej, bo poblaza sie pijacemu alkoholikowi, za to odrzuca
          trzezwego alkoholika. Powiedzenie "on sie leczy" stanowi wrecz
          oskarzenie, w przeciwienstwie do neutralnego raczej "on lubi wypic".
          _____________________________________________.
          Niestety, taka mentalnosc jeszcze przewaza...! :-(
          A...

    • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 11:43
      Otóż wszyscy naokoło (mnie) trąbią, głównie rodzina i znajomi, że
      alkoholizm to choroba, więc mój tata jest chory. A ja sobie tak
      myślę, tak się zastanawiam i nie mogę sobie przypomnieć, kiedy on
      się tą chorobą zaraził? To jakiś wirus był może?
      Śmieszy mnie to, że ludzie tak pobłażliwie patrzą i traktują
      alkoholików, bo oni są CHORZY NA CHOROBĘ ALKOHOLOWĄ.


      Wiesz, jak WSZYSCY trąbią to może to prawda?
      Nie wszystkie choroby biorą się z wirusów, ot choćby schizofrenia, Zespół Downa,
      zwichnięcie biodra, krzywica, wada wzorku, wymowy.
      Alkoholizm jest chorobą, ma swój numer statystyczny, specjalistów od leczenia,
      Ośrodki do tego stworzone. leczenie jest refundowane przez NFZ, więc jak silny
      wywoływałoby to w Tobie śmiech, fakty mówią same za siebie.
      O ile alkoholizm jest chorobą, o tyle współuzależnienie (pobłażliwość o której
      piszesz) jest TYLKO błędną postawą życiowa, skomponowaną ze strachu i
      niezaradności życiowej wobec osoby pijącej.
      Gdyby taka pobłażliwość nie miała w Twojej rodzinie miejsca, być może Twój Tata
      nie stałby się takim jak piszesz potworem.
      A może zawsze taki był?
      Wszak alkoholizm tego nie wyklucza.
      • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 12:43
        Trudno jest mi zaakceptować to, że on jest chory. Przecież to on
        sam 'ustala' częstotliwość objawów = chlania. Ma powód, chęć, myśl,
        okazję -> pije. To nie jest odruch bezwarunkowy ani atak, jak w
        przypadku padaczki, że nie ma takiej opcji, żeby tego w sobie nie
        stłumił. To on o tym decyduje; gdy jest trzeźwy, to jest świadomy i
        wtedy sam podejmuje decyzję, że idzie się napić i tak też robi. Nie
        jest zamroczony etc.
        Dziękuję za odpowiedzi i niezmieszanie mnie z błotem (:
        • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 12:56
          Karolinka :-)
          Myślałam podobnie do Ciebie, kiedy obserwowałam picie moich rodziców.
          Też nie sądziłam, że to choroba lecz jakiś idiotyczny styl życia.
          Przez to nie pomogłam ani im, ani sobie.
          Potem sama wpadłam w tę "wirówkę" i zrozumiałam co się działo z nimi kiedy pili,
          lub kiedy mówili, że nie będą pili po czym natychmiast się umaczali oficjalnie,
          lub chowali z tym procederem przede mną.
          Myślę że w znaczniej mierze moje nieuznanie rodziców za chorych alkoholików,
          spowodowało w konsekwencji mój brak czujności na własne picie, i weszłam w
          uzależnienie jak w masło.

          Pomijając to wszystko, ratuj więc siebie i zrozum w sobie skutki, jakie
          alkoholizm ojca i współuzależnienie rodziny wpłynęło na to jaka jesteś Ty i
          jakich w życiu dokonujesz wyborów.
          • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 13:34
            Gdyby nie % ojca, to w ogóle byłabym inną osobą. Myślę, że każdy by
            był. Ja w ogóle nie czuję pociągu do alkoholu, nie smakuje mi,
            jedynie grzańca lubię i piwo jednej jedynej marki, które innym
            smakuje jak sok :) Dlatego właśnie je lubię.
            Faktycznie, trzeba dość sporej dawki empatii, żeby wczuć się w
            sytuację drugiej osoby i przyznaję się, że mam z tym problem, bo ja
            w swoim ojcu widzę tylko żula i nie rozumiem, co widzi w alkoholu.
            I nigdy nie zrozumię i jeśli jest taka zależność, że aby to
            zrozumieć, trzeba się nim stać, to ja dziękuję (:
            Ogólnie wątek założyłam pod wpływem Felicjańskiej, która na tvn
            przyznała się, że ma 'problem alkoholowy'. Ona nie jest
            alkoholiczką, nie popadła w sidła alkoholizmu, tylko ma 'problem
            alkoholowy'.
            • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 13:35
              *rozumiem oczywiście miało być :) już pisać nie potrafię
              • 7zahir Byłaś tu ? 07.05.10, 13:47
                forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
                • kkkkkarolina byłam, w czerwcu idę na terapię DDA w moim mieście 07.05.10, 14:02
                  jw.
                  • 7zahir Re: byłam, w czerwcu idę na terapię DDA w moim mi 07.05.10, 17:36
                    Powodzenia!
                    Trzymaj sie :-)
                    • kkkkkarolina (: 07.05.10, 17:57
                      Dziękuję, przyda się (:
            • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 17:14

              Gdyby nie % ojca, to w ogóle byłabym inną osobą. Myślę, że każdy by był. Ja w
              ogóle nie czuję pociągu do alkoholu, nie smakuje mi,
              jedynie grzańca lubię i piwo jednej jedynej marki, które innym
              smakuje jak sok :)


              No cóż, mi kiedyś, właśnie w czasie wielkiej niechęci do alkoholu picie rodziców
              służyło idealnie do obwiniania ich za każde zło które miało miejsce w moim
              dorosłym już życiu.
              Studia - nie, bo oni piją. Mąż nie ten, bo oni piją. Kłopoty z dziećmi bo oni
              piją. Brak miłości w związkach, bo oni piją itd.itp.
              Wszyscy inni byli fajniejsi od nich, choć bywało, że byli identyczni.
              Karolina ja pierwsze piwo wypiłam w wieku 33 lat. Klina zaliczyłam rok później,
              namawiana dwie godziny przez znajomych po ostrzejszej imprezie wódkowej. Możesz
              mi wierzyć alkoholu nigdy nie lubiłam.

              Długo trwało zanim wzięłam odpowiedzialność za swoje decyzje, znaczy tak, aby
              nie obwiniać za nie rodziców.
              Potem dostrzegłam, że moja dysfunkcja to i tak mały pikuś w porównaniu z innymi
              - molestowanie, przemoc psychiczna fizyczna, dom dziecka itd.itp.
              Na samy końcu musiałam przyznać, że dzięki piciu rodziców stałam się posiadaczką
              bardzo dobrych cech. Mianowicie - obowiązkowość, dbałość o siebie, odwaga,
              pracowitość, wrażliwość umiejętność "czytania" innych ludzi, wysoka empatia. Ale
              to nastąpiło na długo po wyzłoszczeniu się na nich.

              Dobrze, że robisz terapię.
              • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 18:03
                :0

                A dlaczego miałabym pewnych spraw nie zwalać na moje DDA? Jeśli
                jakaś połowa moich dysfunkcji bierze się z tego, że dorastałam w
                domu, w którym rządzi wóda. Przecież to prawda. Np. to, że boję się
                bliskości, odpycham etc. Jakbym tak na maxa jechała na skróty, to w
                ogóle bym z domu nie wychodziła, bo jestem DDA, tata mnie nie
                kochał, wolał wódzię etc. Co do męża, to ja nie mam łatwo, bo ojciec
                mówi, że będąc z kimś, zdradzam naszą rodzinę.
                O tak, odwaga to też moja plusowa cecha :D
                Terapię robię, trzeba inwestować w siebie :)
                Pozdrawiam ;)
                • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 10:26
                  Karolinka :-)
                  Pisze o tym, że dobrze jest zachować równowagę.
                  Skoro lubisz pozwalać na swoje DDA, to sprawiedliwie było by dostrzec w tym też
                  atuty, plusy.
                  Są psycholodzy którzy w swoich pracach magisterskich wykazują takie plusy =>
                  Dobre Dzieci
                  Alkoholików

                  Nie należy też zapominać, że obecność wódy w Twoim życiu jak i widok ojca żula
                  to również zasługa Twojej Mamy.

                  Mam nadzieję, że to przyjdzie z czasem wszak nie o obwinianie kogokolwiek tutaj
                  chodzi, lecz o SPRAWIEDLIWE ZROZUMIENIE tego co się stało w Twoim życiu.
                  • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 10:43
                    Witam!
                    Dziękuję za linka, klikam ;-)
              • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 07.05.10, 18:11
                Czyli, upraszczając całą sprawę-nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło-całkowicie się z tym zgadzam!
                Tylko, że takich mistrzów, którzy potrafią wyciągnąć odpowiednie wnioski i zastosować je, w życiu jest niewielu.
                Dla pozostałych-terapia u Augusta.
            • elfkabezhaltera Jeszcze nie :) 07.05.10, 19:52
              > Ogólnie wątek założyłam pod wpływem Felicjańskiej, która na tvn
              > przyznała się, że ma 'problem alkoholowy'. Ona nie jest
              > alkoholiczką, nie popadła w sidła alkoholizmu, tylko ma 'problem
              > alkoholowy'.

              Nie wiem kto to jest ta Felicjanska i nie mam potrzeby wiedzieć.
              Natomiast kiedyś - zanim nie przyznałem się przed samym sobą, że jestem
              alkoholikiem - miałem problem alkoholowy ...
              Eufemizmy, etapy pośrednie, itd.
              • kkkkkarolina Re: Jeszcze nie :) 07.05.10, 20:20
                Ja też nie wiedziałam, ale teraz ta pani jest na topie i pojawia się
                w każdym programie umoralniającym.
                • yuraathor Re: Jeszcze nie :) 07.05.10, 22:12
                  ta pani dwa miesiące temu rozwalila cos tam autem po pijaku a teraz szuka usprawiedliwienia w swoim alkoholiźmie.
                  gdyby nie wypadek z jej udziałem nigdy bym o niej nie słyszał
                  a tu jest link do jej wynurzeń
                  Ilona F.
      • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 23:22
        > Alkoholizm jest chorobą, ma swój numer statystyczny, specjalistów od leczenia,
        > Ośrodki do tego stworzone. leczenie jest refundowane przez NFZ, więc jak silny
        > wywoływałoby to w Tobie śmiech, fakty mówią same za siebie.

        to co powyżej przytaczasz to nie są fakty (ok, może fakty ale nie dowody że to choroba)
        równie dobrze można powiedzieć, że homofobia jest chorobą, Unia Europejska przeznacza miliony € na jej zwalczanie, są fundacje, autorytety itd.

        ale, poza oczywistym przypadkiem zatrucia "w trakcie", albo dolegliwościami wątroby, mózgu i in. na skutek chronicznego spożycia,
        to na co cierpi gość który od pięciu lat nie pije, ma ciśnienie 110, jeździ sobie na nartach, ma zadowoloną kochankę itp.?
        - jedyny objaw jego "choroby" to że nie powinien próbować alkoholu bo skończą się wyjazdy z kochanką na narty i skoczy mu ciśnienie od tego wszystkiego. No ale każdy z nas ma coś takiego (góra, jaskinia, heroina), że nie powinien tam wchodzić bo wie że to się może źle skończyć i niekoniecznie trzeba taki stan nazywać chorobą (chociaż brzmi dostojniej niż "moczymorda")
        • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 09:28
          konto.goscia napisał:

          > > Alkoholizm jest chorobą, ma swój numer statystyczny,
          specjalistów od lecz
          > enia,
          > > Ośrodki do tego stworzone. leczenie jest refundowane przez NFZ,
          więc jak
          > silny
          > > wywoływałoby to w Tobie śmiech, fakty mówią same za siebie.
          >
          > to co powyżej przytaczasz to nie są fakty (ok, może fakty ale nie
          dowody że to
          > choroba)
          > równie dobrze można powiedzieć, że homofobia jest chorobą, Unia
          Europejska prze
          > znacza miliony € na jej zwalczanie, są fundacje, autorytety itd.
          >
          > ale, poza oczywistym przypadkiem zatrucia "w trakcie", albo
          dolegliwościami wąt
          > roby, mózgu i in. na skutek chronicznego spożycia,
          > to na co cierpi gość który od pięciu lat nie pije, ma ciśnienie
          110, jeździ sob
          > ie na nartach, ma zadowoloną kochankę itp.?
          > - jedyny objaw jego "choroby" to że nie powinien próbować alkoholu
          bo skończą s
          > ię wyjazdy z kochanką na narty i skoczy mu ciśnienie od tego
          wszystkiego. No al
          > e każdy z nas ma coś takiego (góra, jaskinia, heroina), że nie
          powinien tam wch
          > odzić bo wie że to się może źle skończyć i niekoniecznie trzeba
          taki stan nazyw
          > ać chorobą (chociaż brzmi dostojniej niż "moczymorda")

          Dokładnie.
        • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 11:23
          to co powyżej przytaczasz to nie są fakty (ok, może fakty ale nie dowody że
          to choroba)


          Nie wydaje Ci się idiotyczne w takim razie istnienie Ośrodków, lekarzy i całej
          struktury od leczenia NIECHOROBY?
          W żadnym razie nie można tego porównywać do walki z fobiami społecznymi, które
          są źródłem nienawiści i ewentualnych wojen.
          Dla mnie Twoje odkrycia są równorzędne raczej z pisaniem, że istnienie kodeksu
          karnego oraz sądownictwa jest być może faktem o istnieniu przestępczości, ale
          nie jest DOWODEM na jej istnienie.
          Przecież każdy może przestać być przestępcą, jeździć na nartach, zadowalać
          partnerkę i nie wchodzić w kolizję z prawem.

          Pomysł, na brak oznak choroby po wyleczeniu też mało przekonujący, bo wyleczenie
          każdej choroby właśnie objawia się powrotem do normalnego życia od grypy
          począwszy - Brak kataru, kaszlu - a na raku skończywszy - 5 lat bez wznowy
          znaczy wyleczony.
          Każda choroba jednak ma swoje ograniczenia i nawroty.
          Alkoholizm nie jest tu żadnym wyjątkiem.
    • smutny81 Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 16:23
      kkkkkarolina z pół roku temu pisałem na tym forum o alkoholu jako chorobie: forum.gazeta.pl/forum/w,176,99291288,,Alkoholizm_to_choroba_.html?v=2
      Uważam tak jak i ty że to nie jest żadna choroba, ale niestety na tym forum wszyscy będą twierdzić że jest inaczej, na szczęście nie jesteśmy w Chinach i każdy ma prawo do swojego zdania.
      • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 17:33
        ale niestety na tym forum wszyscy będą twierdzić że jest inaczej,

        Trzeba dodać, że nie wszyscy, bo np. Ty twierdzisz inaczej.
        Co najwyżej WSZYSCY ZORIENTOWANI w tej sprawie, bo chyba przyznasz bez bicia, że
        można w alkoholizmie zorientowanym nie być gdy za swoje zdanie uważa się
        zaprzeczanie oczywistym faktom.
        Ziemia płaską jest, a słońce krąży(!) w końcu każdy swoje zdanie może mieć, nic,
        że durne, ale własne;-)
      • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 17:37
        Jedni mówią ,o uzależnieniu od alkoholu ,jako o chorobie,ja traktuję tę jednostkę jako specyficzne zatrucie, ale czy to jest takie ważne?
        Objawów nie zmienicie, tak samo jak odrębności między ludźmi-jeżeli chcecie coś wnieść do sprawy, to raczej starajcie się coś udoskonalić- pomóc w tej walce o lepsze jutro.
        Znam ludzi, którzy miewają migreny, raz na trzy tygodnie, i jakoś nikt nie potrafi temu zaradzić-podobnie jak przy nawrocie alkoh.mechanizm nie jest dogłębnie poznany-no to do roboty.
      • elfkabezhaltera No to co mi jest? 08.05.10, 17:42
        smutny81 napisał:

        > kkkkkarolina z pół roku temu pisałem na tym forum o alkoholu jako
        chorobie: forum.gazeta.pl/forum/w,176,99291288,,Alkoholizm_to_choroba_.html?v=2
        > Uważam tak jak i ty że to nie jest żadna choroba,

        Jestem alkoholikiem. Wdg. was nie jestem chory. Więc co mi jest?
        • kkkkkarolina Re: No to co mi jest? 08.05.10, 18:05

          elfkabezhaltera napisała:

          > smutny81 napisał:
          >
          > > kkkkkarolina z pół roku temu pisałem na tym forum o
          alkoholu jako
          > chorobie:
          forum.gazeta.pl/forum/w,176,99291288,,Alkoholizm_to_choroba_.html?v=2
          > > Uważam tak jak i ty że to nie jest żadna choroba,
          >
          > Jestem alkoholikiem. Wdg. was nie jestem chory. Więc co mi jest?


          Jesteś nałogowcem, bo alkoholizm = nałóg.


          -
          nie mój typ i nie mój poziom
      • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 17:49
        Dzięki za linka...
        Przeczytałam tak pobieżnie wątek przez Ciebie założony i zaskoczyło
        mnie trochę to, że tak negatywnie piszesz o terapii dla DDA -> "a te
        wszystkie terapie i te nazwy DDA czy jakieś inne mnie poprostu
        śmieszą, na terapie i leczenie powinien iść alkoholik czy chce czy
        nie chce, a nie ja bo mam w rodzinie alkoholika".
        Terapia DDA czy DDD, to jest mega pozytywna sprawa. Chyba nie byłeś
        nigdy na takiej? Ja wiem, że masz żal do alkoholika w Twojej
        rodzinie, to widać, Twoje wypowiedzi aż krzyczą... Ja też mam żal i
        to nie wiesz, jaki. Ja mam takie pokłady gniewu i autoagresji,
        miałam próbę samobójczą i nerwicę lękową - powiedz mi, co ja mam
        robić? No tylko terapia i leczenie mojej psyche, bo inaczej amen.
        Dlatego mnie poruszyło Twoje nastawienie do takich meetingów dla
        Dzieci Alko.
        Co do tego, czy to jest choroba, czy nałóg, czy może jeszcze coś
        innego, to ja nie zmienię zdania, tj. nałóg. Alkoholizm jest objawem
        czegoś, z czym sobie nie radzą te osoby - mają problem z emocjami i
        generalnie z życiem. Podkreślam, alkoholizm jest objawem.
        Smutny, nie bądź smutny. Masz swoje życie, jeśli chcesz pomóc
        alkoholikowi, to go zostaw.
        Pozdrawiam :-)

        Kar.
        • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 18:27
          Twoje wypowiedzi,kkkkkarolina ,są przesycone bólem ,tak jak oceny, które przedstawiasz, w swoich wpisach,dlatego nie mogą być obiektywne.
          • jasiulek61 Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 20:27
            Jak zwał tak zwałyć ale czlowiekowi trzeba pomagać. Różne są
            przyczyny nałoów- linia jest bardzo cienka.Ja nie obwiniam tych
            ludzi- to bardzo wrażliwi ludzie, tylko gdzieś pobładzili. Każdego
            to może dotyczyć. Z autopsjii wiem, że nie zostawiajac tych ludzi
            mozna im pomdz.Mnie się udało!Modlilam się, chodzilam i chodzę na
            spotkania AA. Dzisiaj jestem najszczęśliwszą matką i nie martwię
            się co będzie jutro bo i po co?
            • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 20:42
              Jeszcze raz wklejam link, który ostatnio dodała Zahir ponieważ jest wyjątkowo wartościowy:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,84789327,0,Umysl_uzalezniony.html
          • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 09:27
            Pierzchnio, Twoje wypowiedzi też nie będą obiektywne, bo w tym
            siedzisz.
            • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 11:30
              Zaprzeczanie, że alkoholizm jest chorobą, skoro nią jest, może wypływać tylko z
              dwóch powodów.
              - braku świadomości.
              - Lub z powodu własnego w tym interesu.
              Niechęci do pijących, lub byciu już samemu w sidłach uzależnień.(racjonalizacja)
              • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 12:12
                ela_102 napisała:

                > Zaprzeczanie, że alkoholizm jest chorobą, skoro nią jest, może
                wypływać tylko z
                > dwóch powodów.
                > - braku świadomości.
                > - Lub z powodu własnego w tym interesu.
                > Niechęci do pijących, lub byciu już samemu w sidłach uzależnień.
                (racjonalizacja
                > )

                U mnie opcja pt. nienawiść
                • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 20:48
                  U mnie opcja pt. nienawiść

                  Nienawiść wyrządziła więcej na Świecie krzywd niż alkoholizm.
                  • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 07:22
                    ela_102 napisała:

                    > U mnie opcja pt. nienawiść
                    >
                    > Nienawiść wyrządziła więcej na Świecie krzywd niż alkoholizm.

                    Elu, to Twoje subiektywne zdanie, nie będę się do tego odnosić :-)
            • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 13:27
              kkkkkarolina napisała:

              > Pierzchnio, Twoje wypowiedzi też nie będą obiektywne, bo w tym
              > siedzisz.

              Sympatia lub nienawiść odmieniają twarz sprawiedliwości.
        • smutny81 Re: nałóg ~ choroba 08.05.10, 22:19
          kkkkkarolina piszę o DDA negatywnie z tego względu że uważam że w pierwszej kolejności to się powinien leczyć alkoholik i chodzić na terapie a nie ja, skoro wszyscy twierdzą że alkoholizm to choroba to dlaczego ja mieszkając z osobą uzależnioną muszę iść na terapie (DDA czy inną ) a alkoholik nie musi bo nawet przymusowo go nie można do tego zmusić, przecież to jego "choroba" jest powodem rozkładu rodziny i negatywnego wpływu na członków rodziny. Jestem zdrowy i mi terapie nie są potrzebne, to alkoholik powinien się leczyć nie ja.
          To jest moje zdanie i nie chcę znowu wywoływać żadnej wojny tak dla jasności
          • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 00:00
            > uważam że w pierwszej kolejności to się powinien leczyć alkoholik
            > i chodzić na terapie a nie ja

            ale gdyby potraktować terapię nie jako karę tylko okazję do rozmowy z kimś kto przedstawi schematy zachowania, metody manipulacji?

            nie wierzę, że "prześladowca" wysłany na przymusową terapię może się zmienić, ale raczej że "ofiara" może poznać lepiej mechanizmy i podjąć decyzję czy chce się bronić.
          • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 11:33
            to alkoholik powinien się leczyć nie ja.

            charakterystyczne ABSURDY.
            Z czego ma się w/g Ciebie leczyć, skoro alkoholizm nie jest chorobą?
            • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 12:10

              ela_102 napisała:

              > to alkoholik powinien się leczyć nie ja.
              >
              > charakterystyczne ABSURDY.
              > Z czego ma się w/g Ciebie leczyć, skoro alkoholizm nie jest
              chorobą?

              Widzę, że teraz się łapiemy za słówka, na szczęście nie ja
              to 'powiedziałam' ;-)
            • smutny81 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 19:21
              ela_102 napisała:

              > charakterystyczne ABSURDY.
              > Z czego ma się w/g Ciebie leczyć, skoro alkoholizm nie jest chorobą

              Ze swojej głupoty i niszczenia życia swoim najbliższym :)
              • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 09.05.10, 20:46
                Głupszy jednak w tym układzie wydaje się być człowiek dający wyrządzać sobie
                krzywdę i przyzwalający na niszczenie sobie życia, stąd pomysł aby taki też się
                leczył.
                • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 07:21
                  Wychodzi na to, że niepijący są słabsi, gorsi etc., bo dają sobą
                  pomiatać, a alkoholik jest niewinny, bo jest chory.

                  Nie no, świetnie.
                  • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 10:30
                    Podkreślam to bez końca, że nie wszystkie kobiety godzą się na picie męża
                    (załatwiają sprawę z marszu). Ciekawe dlaczego?
                    Wiele z kobiet znoszących picie męża i nie jednokrotnie pomagające mu w nałogu
                    latami, dające też przyzwolenie na wzrastanie dzieci w takich a nie innych
                    warunkach ponosi równoważną za ten stan winę.
                    Wiele z nich przymyka oko na picie i fatalne po wypiciu zachowanie bo ma w tym
                    interes własny. Może to być interes ekonomiczny (pomimo, że pije jedyny na dom
                    zarabia, lub ona zarabia zbyt mało aby dom utrzymać) może to być też interes
                    psychologiczny (Nie zasługuje na nic lepszego w swoim pojęciu) może też być
                    interes religijny ( jak powiedziałam Tak, to nie mogę tego zmienić) i jeszcze
                    jakieś inne.
                    Faktem jest, że aby dysfunkcja istniała potrzebne są przynajmniej dwa
                    zazębiające się mechanizmy. Dzieci jednak są ofiarami ich wspólnych działań, a
                    nie tylko działań Taty, czy tylko działań Mamy.

                    Ja do głupich nie należałam. Rodzinę kiedy tylko mogłam być samodzielna
                    opuściłam. Męża "oprawcę" też rzuciłam bardzo szybko, ze względu na dzieci
                    właśnie. Pewnie gdybym rozumiałam pewne w sobie mechanizmy wcześniej, tak jak Ty
                    Karolina masz okazję je teraz zrozumieć dzięki terapii DDA, mój "tamten" mąż
                    nigdy by mi się nie przydarzył.

                    Ja nie gadam tutaj z pozycji osoby nie wiedzącej o czym pisze.
                    Doskonale wiem to wszystko. W dodatku nie z książek lecz konkretnych doświadczeń
                    własnych.
                    • e4ska Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 11:06
                      Bardzo to dobrze ujęłaś, Elu - choć interpretacja własnego życia to zajęcie co
                      najmniej na sześć reinkarnacji ;-)

                      Moim zdaniem - zbyt długie pozostawanie w orbicie rodzicielskiej powinno być
                      prawnie zabronione.

                      Z mojego towarzyskiego doświadczenia: pewna kobieta... ani na plus, ani na minus
                      - tak się wczuła w rolę pokrzywdzonej ofiary rodzicielskiej, że zmarnowała swój
                      najlepszy czas na rozpamiętywanie, co jej ci okropni rodzice wyrządzili.
                      Straciła przy tym szanse na związek z dobrym mężczyzną - jeden, drugi... bo
                      zanudzała swoich partnerów jękami i ochami, jakie to ona ma duchowe problemy w
                      związku: że po pierwsze mamusia, po drugie tatuś, po trzecie siostra.

                      Żona pijącego... zrywa się po kilkunastu latach do lotu, kiedy jej już pod
                      grzędą pasuje siedzieć... i ma pretensje do całego świata, a największe
                      pretensje ma do policji.

                      No kurczę... jeśli policja będzie stróżować sypialnie danej pani, to mnie może
                      kto nakopać. Nie zgadzam się na zawłaszczanie policji przez rozmaite paniusie,
                      czytelniczki "M.S". Jak też na zawłaszczanie prokuratury i sądów, bo mężuchna
                      nie wynosi śmieci ani nie rozpoczyna miłej rozmowy.

                      Sama se śmieci wynieś, a policję zostaw w spokoju! Łobuzów do ścigania przez
                      policję mamy dość. Mamy w ogóle za mało policji! i jeśli pan policjant ma robić
                      porządek w małżeńskiej sypialni współuzależnionej - to mnie może kto nakopać na
                      pustej ulicy. Kuratory, policjanty, sędzie i podsędki - a rozwieść się nie
                      łaska? A wyleźć z domu i rozpocząć życie na własny rachunek - nie pasuje?

                      Takie to i pretensje...
                      • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 12:25
                        Eska napisała:
                        > Bardzo to dobrze ujęłaś, Elu - choć interpretacja własnego życia to zajęcie co
                        > najmniej na sześć reinkarnacji ;-)

                        Zaglądanie, w tym wypadku, do studni jest zbyteczne.
                        Tu raczej należy się przyjrzeć konkretnym relacjom funkcjonującym, w rodzinie.
                        Manipulacje mojej matki polegają, między innymi, na wywoływaniu awantur z niczego i przerzucaniu winy na mnie-wyraźnie bez napięcia żyć nie potrafi.
                        Matka ma przewagę psychiczną nad dzieckiem ponieważ je urodziła i po swojemu ukształtowała.
                        Najpierw zmiękcza, a później żeruje na stworzonej słabości.
                        Nie udowodnisz winy/w jaki sposób?/-doskonała manipulacja całą rodziną bo podobno matce wolno wszystko.
                        Głośne domykanie drzwi, kiedy przechodzę, i trzaskanie drzwiami kiedy
                        wychodzę z domu-demonstracje od A do Z-odkąd pamiętam.

                        Taki człowiek ,szuka tego czego nie dostał, w chorych związkach z ludźmi starszymi od siebie/oczywiście nie chodzi tutaj o związki seksualne/będąc dla nich dzieckiem.
                        I znów, jak przy uzależnieniu od alkoholu, można funkcjonować na tym poziomie, wspierając się grupą lub/co jest o wiele trudniejsze/-wznieść się wyżej/Przejście/.

                        Rogacz Buratino lubi tanie wino.
    • kkkkkarolina ? 10.05.10, 18:59
      A Wy nie czujecie, że tj. samooszukiwanie się? Że Wy bardzo, bardzo
      chcecie się napić, ale ogranicza Was abstynencja? Nie można zrobić
      tak, żebyście pozbyli się objawu, jakim jest chęć wypicia? Nie wiem,
      jak to ubrać w słowa...
      Żeby Wam się nie chciało tak, jak Wam się chce?
      • elfkabezhaltera Nie 10.05.10, 22:05
        Mi się NIE CHCE bardziej niż mi się CHCE

        Chce mi się (czasem) pić, bo jestem alkoholikiem. Ale jeszcze bardziej (na
        razie) chce mi się nie pić. Bo pamiętam jak to było kiedy piłem - leżałem we
        własnych szczynach i rzygach, czułem pogardę i nienawiść do samego siebie, do
        całego świata ...

        Dziś chęć wypicia pojawia mi się dość rzadko.

        Nie odbieram abstynencji jako ograniczenia. Po prostu przy mojej chorobie (czy
        też nałogu, nie będe się kłócić o terminologię) jest to wskazane. Mam znajomego,
        który nie może/nie powinien jeść mącznych rzeczy, bo ma cośtam. A ja mam
        alkoholizm, więc nie powinienem pić. I tyle ...
        • pierzchnia Re: Nie 11.05.10, 13:23
          Elfkabezhalzera napisała:
          "Nie odbieram abstynencji jako ograniczenia. Po prostu przy mojej chorobie (czy
          też nałogu, nie będe się kłócić o terminologię) jest to wskazane. Mam znajomego,
          który nie może/nie powinien jeść mącznych rzeczy, bo ma cośtam. A ja mam
          alkoholizm, więc nie powinienem pić. I tyle ..."

          To jest bardzo ważne, co napisałaś-nie traktujesz abstynencji jako ograniczenia.
          Jeżeli za podstawę weźmiemy powód, dla którego ludzie piją alkohol, wtedy zrozumiemy, że abstynencja może być po prostu stylem życia.
          Mam znajomych, którzy piją alkohol wyłącznie na Sylwestra /nigdy nie byli uzależnieni/bo tak ponoć nakazuje tradycja/dla świętego spokoju/.
          Powiem otwarcie:
          Jeżeli ktoś dogłębnie zrozumie ,ten cały mechanizm ,to alkoholu już nie ruszy.
      • ela_102 Re: ? 11.05.10, 11:14
        Niedawno minęło 16 lat jak mieszkam tutaj gdzie mieszkam.
        Wprowadziłam się będą w fazie towarzyskiej picia.
        Po roku samotnego z dziećmi mieszkania i popijania w ukryciu, na sen, przeszłam
        niespostrzeżenie do fazy ostrzegawczej. Potem było szukanie rożnego typu
        atrakcji życiowych, aby picie nie znalazło się na czele tej listy. Jedną z tych
        atrakcji był facet, który pił i zawsze coś doniósł. Nie musiałam więc pokazywać
        się w sklepie, aby swoje golnąć, ani nikt nie musiał mnie oglądać jak wyglądam
        po spożyciu. Pełny kamuflaż. Tak więc piątek sobota i niedziela popijana
        wprowadziła mnie jak w masło, w fazę krytyczną. Nagroda za ciężko przepracowany
        tydzień. Zero orientacji, że to coś złego. zwłaszcza, że moi znajomi żyli
        dokładnie tak samo.
        Potem próba wyprostowania sobie życia. Alkohol na dwie osoby to nie to samo co
        tylko dla mnie. Kwestia kosztów i kłopotów finansowych.
        Pogoniłam faceta towarzyszącego mi w piciu, naiwnie sądząc, że jak zniknie to i
        moje zapotrzebowanie na picie zmaleje.
        Tak czy siak była to decyzja mądrą.
        On zniknął, a picie i tak zostało.
        Bez alkoholu nie mogłam funkcjonować.
        Piłam go dbając o właściwy poziom spokoju wewnętrznego wynikający z klina i nie
        zachlewałam się, ale było to do czasu.
        Ostanie półtora roku picia to faza chroniczna.
        Wtedy sąsiedzi widzieli mnie nosząca butelki i pijaną.
        Często się dołączali i ratowali mnie np. "piwkiem", wiedzieli, że wieczorem
        postawię wódkę. Potrzebowałam ich aby utrzymać swoją iluzję, że wszystko ze mną
        jest oki. Potem nawet alkohol nie dawał mi ulgi. Byłam chodzącym strachem i
        cierpieniem. Wtedy właśnie przyszła pomoc, od ludzi którym na mnie zależało, dla
        których jak się okazało byłam warta miłości i uwagi.
        Od wtedy nie piję i uważam to za stan zupełnie fizjologiczny, zgodny z naturą
        ludzką. Picie jest na przekór tej naturze i zdrowiu.

        Wczoraj sąsiad zapukał. Chciał 20 zł pożyczyć , bo jak to określił - musi wypić
        - dodając, że ja doskonale znam ten stan.
        Pomimo, że nie piję tyle czasu, moje życie zmieniło się na ich oczach, Oni mają
        mnie za swoją. Cieszą się, że mi się udało.
        A pamiętam jak jechałam na odwyk, i wszyscy już o tym wiedzieli, on właśnie
        podawał mi przez drzwi lekarstwo w postaci piwa. Gdy odmówiłam stwierdził -
        OOOOOOOO(!) tu rzeczywiście idą zmiany.
        Wczoraj przyniósł mi sok z aroni na chore gardło, bo nadwyrężyłam znacznie
        śpiewając przy ognisku w niepijącym towarzystwie ;-)
        • ela_102 hit (!) 11.05.10, 12:13
          Wczoraj pożyczył, wczoraj jeszcze oddał, ale jak się okazało nie pamiętał. Przed
          chwilką zapukał i chciał oddać te 20 zł jeszcze raz.
          Mogłabym sobie podwoić kaskę w jeden dzień gdybym była świnią.
          Wielu ludzi korzysta na pijakach, bardzo wielu.
          • elfkabezhaltera Re: hit (!) 11.05.10, 20:20
            ela_102 napisała:

            > Wczoraj pożyczył, wczoraj jeszcze oddał, ale jak się okazało nie pamiętał. Prze
            > d
            > chwilką zapukał i chciał oddać te 20 zł jeszcze raz.
            > Mogłabym sobie podwoić kaskę w jeden dzień gdybym była świnią.
            > Wielu ludzi korzysta na pijakach, bardzo wielu.

            Miło mi przeczytać, że nie dopuściłaś sie kłamstwa i oszustwa.
            Gdy przestałem pic bardzo sie cieszyłem, że nie kłamie itd.

            Lecz ja bym na alkohol nie pożyczył ...
            • ela_102 Re: hit (!) 12.05.10, 10:44
              Lecz ja bym na alkohol nie pożyczył ...

              Ja lubię jasne sytuacje - gdy ktoś mówi wprost, choć nie musi przecież.
              Może wymyślić chleb, mleko, kiełbasę i co wtedy? kiedy i tak wiadomo o co
              chodzi? Poza tym ważny jest czas znajomości, nie każdy kto pożycza na winko jest
              alkoholikiem.
              Inna sprawa, że w ogóle nie musi się tłumaczyć.
              Swoją drogą taka mnie naszła refleksja:
              W czasach kiedy piłam, zwłaszcza w końcówce pożyczałam pieniądze nie tylko od
              ludzi prywatnych ale i od banków. Jestem pewna, że mój wygląd nie budził
              zaufania - te rozbiegane, spanikowane oczy :-( a jednak nikt mi nie odmówił. Być
              może dzięki temu wpadłam w kłopoty inspirowane nałogiem i dzięki temu szybciej
              rymsłam o dno.
              Potem podnoszenie się z nałogu było na tyle dokuczliwe, że nie wyobrażam sobie
              przechodzić tego ponownie - dlatego idę w zupełnie innym kierunku ;-)
              • wolfigen Re: hit (!) 12.05.10, 10:54
                > W czasach kiedy piłam, zwłaszcza w końcówce pożyczałam pieniądze
                nie tylko od
                > ludzi prywatnych ale i od banków. Jestem pewna, że mój wygląd nie
                budził
                > zaufania - te rozbiegane, spanikowane oczy :-( a jednak nikt mi
                nie odmówił.

                wiesz Ela?........to taka pijacka determinacja. ja tez nie wiem
                jakim cudem udawało mi sie wyłudzac tyle kasy od kogo się
                dało i czego się dało. a jednak się udawało.
                a teraz?........teraz idac do banku, czy gdziekolwiek załatwic
                sprawy powazne, lub finansowe, nie mam już takiej pijackiej
                determinacji. jakby za chwile swiat mi się miał zawalić ,
                bez flaszki, czy czego tam .
                załatwię-dobrze
                nie załatwię-świat się nie zawali
                poprostu adekwatnośc trzech rzeczy :czasu-miejsca i akcji.
                u czynnego wszystko jest skupione tylko na jednym: na czasie
                podszytym strachem.
                hej
      • ela_102 Re: ? 11.05.10, 11:24
        Karolina ja musiałabym w tej chwili oszaleć, aby chcieć się napić.
    • enter.7777 Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 22:30
      ja tez jestem dda i sam nie pije 4 lata i jestem uzalezniony i zgadzam sie ztym
      ze alkoholizm to choroba. alkoholik poprostu cołe zycie koncentruje wokol
      alkoholu i utracil kontrole picia. Sam mam tesciowa ktora jest alkoholiczka i
      widze ze nie mam wpływu na jej picie dlatego staram sie skupic na swoim
      trzezwieniu czyli zyciu bez alkoholu. Teraz wybieram sie na terapie dda.
      • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 22:44
        a ja nie palę od 6 lat ale nie "skupiam się na życiu bez papierosa".
        zamiast martwić się, że nie mogę zapalić, ja się cieszę, że nie muszę (zresztą w dzisiejszych czasach to już nawet w kawiarni nie wolno, trzeba wychodzić na deszcz i poniewierkę, więc moja radość jest tym większa).
        czy mój obecny stan można nazwać chorobą? może kiedy paliłem to tak, ale teraz do niczego mi to nie potrzebne. na wszelki wypadek nie próbuję palić, zresztą mi się nie chce - no może gdyby ktoś wyciągnął najlepsze cygaro świata to bym przez chwilę nad tym się zastanowił ale raczej odmownie - bo nie wiem jak by się to skończyło, ale też np. nie skaczę na spadochronie i nie chodzę w szaliku Legii po Krakowie.
        • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 22:48
          aha, dodatek do enter.7777 - tak przykleiłem do Twojej wypowiedzi moje refleksje o chorobie i niechorobie, ale to nie znaczy że się czepiam do tego co piszesz - uważam że fajnie robisz że chcesz pracować nad sobą a nie zmieniać świat, a co dopiero teściową ;)
        • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 10.05.10, 23:01
          chyba wcięło mój post, enter.777
          chciałem tylko dopisać, że nie czepiam się akurat Twojej definicji czy to jest choroba czy niechoroba, i jest OK że postanowiłeś pracować nad sobą bo świata nie zmienisz, a tym bardziej teściowej ;)
          • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 09:28
            Tak to już jest na tym świecie, że najwięcej mówią ci, którzy mają najmniej do powiedzenia.
            Pływać nie potrafią, ale wymądrzają się na temat pływania.
            • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 10:15
              > Tak to już jest na tym świecie, że najwięcej mówią ci, którzy mają
              najmniej do
              > powiedzenia.
              > Pływać nie potrafią, ale wymądrzają się na temat pływania.

              doskonała metafora: ci którzy się prawie potopili i teraz z daleka
              trzymają się od plaży i basenu (bo są "chorzy" na to że codziennie
              rozmyślają o pływaniu) najwięcej mają pretensji do tych którzy
              rekreacyjnie co parę tygodni wyjeżdżają nad wodę.

              Bo nie umie pływać ten którego ratownik nie wypieprzył na zawsze z
              kąpieliska
              • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 10:37
                Ja nie piję alkoholu 7 lat.
                Nie palę lat 6, ale nigdy od fajek uzależniona nie byłam.
                Zawsze sprawę mogłam kontrolować, nie kosztowało mnie więc zbyt wiele porzucenie
                tego "syfu". Palenie fajek samo w sobie jest najbardziej idiotyczną czynnością
                jaką znam w dodatku niezwykle cuchnącą.
                Samo przebywanie z człowiekiem palącym budzi moją niechęć i niesmak.
                Zdaje się, że on kompletnie nie zdaje sobie sprawy z walorów węchowych jakie
                roztacza wokół siebie.
                Tak samo mam z pijącymi ludźmi. Niczego im nie zazdroszczę. Ani tego, że siedzą
                w knajpach, ani tego, że pić mogą. Przeszkadza mi tylko gdy ululają się zbyt
                silnie i są natrętni, wulgarni, agresywni.
                W niczym nie przeszkadza mi obecność alkoholu w sklepach.
                Jedyne czego doświadczam w związku z alkoholem to radość że udało mi się go
                wykluczyć z własnego życia. Czuję ją zwłaszcza gdy widzę sztucznie rozbawionych
                alkoholem ludzi. Bawić się i żyć bez dopalaczy to jest dopiero jazda ;-)

                p.s konto gościa :-)
                Nie trzymam się z dala od Świata pijącego, nie rozmyślam codziennie o piciu,
                bardziej głowię się jak pomóc takim jak Ty zrozumieć fakty o alkoholizmie, lub
                pomóc innym alkoholikom uwolnić się od nałogu, zwłaszcza kobietom.
                • konto.goscia Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 17:23
                  > bardziej głowię się jak pomóc takim jak Ty zrozumieć fakty o alkoholizmie, lub
                  > pomóc innym alkoholikom uwolnić się od nałogu, zwłaszcza kobietom.

                  OK chyba nikt nie jest bezpieczny do końca swych dni, więc ja jestem ciekawy różnych Waszych spostrzeżeń, które pomogą mi utrzymać w działaniu "system wczesnego ostrzegania" czy tak wychować dzieci, żeby pijący koledzy nie byli dla nich nęcącą alternatywą.

                  Może żeby uzyskać większą jednomyślność trzeba by inaczej sformułować pytanie, np. "czy alkoholik odpowiada za to co robi?" bo spór czy to choroba trzeba by zacząć od uzgodnienia definicji choroby.

                  Uznanie za chorobę to chyba w dużej mierze kwestia szacunku do siebie, jeden z rozmówców zaczął już tracić fason na myśl o tym że nie każdemu odpowiada wyjaśnienie takeigo zachowania przez przyklejenie łatki "choroba".

                  I zapewne zgodzimy się, że bez względu na wszelkie czynniki, ktoś kto przychodzi do domu pijany i przewraca się w przedpokoju, jest odpowiedzialny za to, a np. epileptyk który robi to samo - tu właśnie jest miejsce aby mówić o winie jego choroby.
                  • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 18:07
                    Misie są tam-www.youtube.com/watch?v=O6FdYoLRJbs
                  • ela_102 Re: nałóg ~ choroba 12.05.10, 14:05
                    OK chyba nikt nie jest bezpieczny do końca swych dni

                    To pewnik, uzależniają się też ludzie grubo w wieku emerytalnym, choć wcześniej
                    wiedli bardzo normalne życie. U kobiet ten proces jest znacznie krótszy, im
                    wystarczy od 2 do 5 lat picia aby mówić o alkoholizmie chronicznym. Inicjacja
                    alkoholu wśród młodzieży też znacznie obniżyła swój wiek. W znacznej mierze to
                    zasługa troskliwych rodziców, którzy już z okazji pierwszego roku życia,
                    drugiego, trzeciego wprowadzają jako element stały imprezki Szampan Piccolo,
                    niby bez alkoholu, niby dla dzieci, ale nawyk się utrwala z czasem będzie winko,
                    potem wódzia, a na koniec marycha.
                    Spotykam na mityngach zdeklarowanych alkoholików w wieku 0d 20- 25 lat już.

                    "czy alkoholik odpowiada za to co robi?" bo spór czy to choroba trzeba by
                    zacząć od uzgodnienia definicji choroby.


                    Oczywiście, że odpowiada, choć póki pije z pewnością wielu swoich działań nie
                    jest do końca świadom. Alkohol zmienia świadomość i nie trzeba być alkoholikiem,
                    aby pod jego wpływem stracić nad sobą kontrolę. Cały proces trzeźwienia, czyli
                    wychodzenia ze stanu chronicznej, postępującej i śmiertelnej choroby - polega na
                    kontaktowaniu się z rzeczywistością, ponoszeniu odpowiedzialności za WSZYSTKIE
                    swoje czyny popełnione w trakcie choroby i zadośćuczynieniu tym którym
                    wyrządziło się krzywdę. Im krócej w nałogu tym mniej takich krzywd.(wiadomo)
                    Alkoholizm jak i wszystko inne ma swoje drugie dno.
                    Bardzo często w alkoholizm popadają ludzie bardzo silnie skrzywdzeni przez
                    innych, nie potrafiący sobie z tym poradzić. Proces terapii ma pomóc to
                    zrozumieć i uleczyć.
                    Ja wyrobiłam w sobie taki nawyk - nie patrzę na pijaka, jak na łachmytę
                    skończonego lecz jak na kogoś bardzo silnie skrzywdzonego.
                    Gdy taki ma pecha mieć nienawidzącą go dodatkowo rodzinę, lub wykorzystującą li
                    tylko, to jego pogubienie się zwiększa, owocuje bezdomnością i śmiercią w
                    zapomnieniu. Garść miłości i zrozumienia często to zmienia.
                    Nie należy też zapominać, że tylko 3% alkoholików to ludzie z tzw. marginesu,a
                    jednak to oni budzą najwięcej niechęci i kontrowersji moralnych. Większość
                    czynnych alkoholików to ludzie wykształceni, uzdolnieni, wartościowi. To
                    artyści, lekarze, policjanci, dziennikarze, księża, profesorowie, nauczyciele.
                    Bardzo często przymyka się oko na ich picie, aż do konkretnej wpadki.

                    p.s ja nie ma wątpliwości, że zostałam uleczona z konkretnej, mającej swoje
                    objawy i przebieg choroby. Być może dlatego nie mam wątpliwości, że mam
                    wykształcenie medyczne.
                    • ela_102 Dodam jeszcze 12.05.10, 14:58
                      Dwa fragmenty z Książki "Sekrety Kobiet" Ewy Woydyłło wyjaśniające "Co nas
                      trzyma w pętli uzależnień", które moim zdaniem warto przeczytać, gdy się jeszcze
                      tego nie zrobiło ;-) a chce się to dyskutować.
                      Niektórzy uważają uzależnienie za słabość moralną, brak silnej woli,
                      nieodporność psychiczną lub fizyczną. Nawet wśród lekarzy i psychologów są nadal
                      zwolennicy koncepcji, że jest to choroba "społeczna" lub czysto "genetyczna".
                      Inni znów twierdzą, że jest to jednostka "psychiatryczna", a jeszcze inni, że
                      problem jest typowo "psychologiczny".

                      Wiedza o uzależnieniach jako odrębna dziedzina medycyny liczy sobie zaledwie
                      kilkadziesiąt lat. Zaczęła się rozwijać w Stanach Zjednoczonych w latach
                      czterdziestych ubiegłego stulecia i z początku dotyczyła wyłącznie alkoholizmu.
                      Co ciekawe, to nie kto inny, lecz sami alkoholicy wynaleźli sposób na swoją
                      chorobę, pokazując drogę psychiatrom i lekarzom, psychologom i moralistom,
                      którzy wcześniej różnymi metodami próbowali bezskutecznie ratować ofiary
                      zgubnego nałogu. Alkoholikom nie pomagały żadne profesjonalne zabiegi: ani
                      wielokrotne odtruwanie, ordynowanie leków wzmacniających i środków
                      uspokajających nerwy, ani perswazja i odwoływanie się do rozsądku, ani
                      straszenie śmiercią, obłędem i piekłem, ani publiczne piętnowanie i
                      zawstydzanie, ani nawet najsurowsze kary. Przełomowe stało się bez wątpienia
                      zainicjowanie w 1935 roku ruchu wzajemnej pomocy Anonimowych Alkoholików i
                      spisanie przez nich samych specjalnego programu, którego jedynym celem jest
                      zaprzestanie picia. Program „12 Kroków i 12 Tradycji AA” zawiera wskazówki do
                      indywidualnej pracy nad sobą oraz zasady działania całej wspólnoty. W programie
                      tym nie zmieniono przez 65 lat ani jednego słowa, a wspólnota AA pomaga dziś
                      trzeźwieć alkoholikom w prawie 150 krajach świata. Co więcej, wzorując się na
                      ich doświadczeniach i zapożyczając ich Kroki i Tradycje, zaczęli tworzyć podobne
                      wspólnoty inni ludzie cierpiący na chroniczne choroby i różne formy kalectwa,
                      dotknięci wstydliwymi lub nierozwiązywalnymi problemami, uzależnieni od innych
                      środków lub destrukcyjnych zachowań, a także tacy, którym po prostu medycyna,
                      służby socjalne ani religia nie potrafią pomóc. Ludzie ci odzyskują zdolność do
                      życia i normalnego funkcjonowania, pomagając sobie wzajemnie.



                      Osobowość czy nie osobowość, COŚ jednak powoduje, że niektórzy się uzależniają,
                      a inni nie. Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym „czymś” jest
                      niedojrzałość emocjonalna połączona z dużą wrażliwością. Wyjaśnię: człowiek
                      niedojrzały to ktoś, kto – bez względu na przyczyny – po prostu nie POTRAFI
                      sobie radzić z uczuciami. A człowiek bardzo wrażliwy, po prostu silnie przeżywa,
                      silnie reaguje i niełatwo uwalnia się od przykrych stanów emocjonalnych. A
                      ponieważ – patrz poprzednie zdanie – nie umie sobie z nimi poradzić, więc szuka
                      sztucznych sposobów, by te przykre uczucia zagłuszyć, stłumić, oddalić,
                      zmniejszyć, zmienić w przyjemniejsze. Słowem, by nie czuć. Tak, moim zdaniem,
                      wygląda najgłębsze jądro uzależnienia. Każdego.
                      Uzależnienie jest zatem sztucznym sposobem umilania sobie życia. Działa, dopóki
                      nie zaczną piętrzyć się szkody. Niestety szkody nie muszą ujawnić się prędko,
                      lecz wtedy uzależnienie dłużej trwa i bardziej się nasila, powodując coraz
                      bardziej dotkliwe szkody. Na nie jednak mamy świetny sposób zaradczy. Są to
                      rozmaite sztuczki umysłu zwane „psychologicznymi mechanizmami obronnymi”, które
                      rozpoznał i opisał już Zygmunt Freud. Stosujemy je wszyscy bez wyjątku, nie
                      tylko osoby uzależnione. Nam wszystkim one na ogół pomagają, im natomiast
                      przeważnie szkodzą, prowadząc do coraz głębszego uzależnienia. Mechanizmy te w
                      sumie sprowadzają się do zaprzeczania, jakoby alkoholik był alkoholikiem. Nawet
                      najbardziej oczywiste dowody wskazujące na uzależnienie są bowiem gorliwie i
                      systematycznie odrzucane za pomocą racjonalizacji, pomniejszania, obwiniania,
                      odwracania uwagi, ukrywania, uzasadniania, okłamywania i innych tym podobnych
                      zabiegów. Ten aspekt uzależnienia najbardziej utrudnia jego przerwanie i czyni
                      je tak chronicznym w swych objawach i skutkach problemem wielu ludzi.
                      Co więcej, zaprzeczanie jest osobliwie „zaraźliwe”. Alkoholik, powiedzmy, nie
                      chce przestać pić, zaprzecza więc, jakoby miał problem. Ale rodzina bardzo
                      chciałaby, aby on przestał pić, a też zaczyna po swojemu uruchamiać podobne
                      mechanizmy obronne, mówiąc: „Nie, on jeszcze nie pije tak dużo jak inni” lub
                      „Nie, on nie ma problemu z alkoholem, tylko z pracą”, czy też „Nie, jego
                      problemem nie jest picie, tylko nerwy”. I tak dalej. Zaprzeczać występowaniu
                      problemu mogą całe społeczeństwa, tak jak było w socjalistycznej Polsce przez
                      kilkadziesiąt lat.
                      A przecież sprawa jest bardzo prosta. Czy ktoś jest uzależniony, czy nie –
                      poznać można bez specjalnych kwalifikacji, wyłącznie na jednej podstawie. Ujął
                      to najtrafniej amerykański specjalista, ksiądz Joseph Martin, zresztą dyrektor
                      znanego ośrodka terapii uzależnień w Pensylwanii i sam od pół wieku niepijący
                      alkoholik. Alkoholikiem jest według niego każdy, kto mimo problemów
                      spowodowanych przez alkohol nadal nadużywa alkoholu, mnożąc kolejne problemy.
                      Osoby takie, uważa on, należy poddać odpowiedniej terapii. Dla ojca Martina
                      zatem do leczenia kwalifikują się nie tylko „zdeklarowani” alkoholicy z Markotu,
                      izb wytrzeźwień czy spod przysłowiowej budki z piwem, lecz także kierowcy
                      zatrzymani kolejny raz za jazdę po pijanemu czy ludzie nawalający w pracy z
                      powodu regularnych kaców.
                      Ojciec Martin może śmiało ten swój pogląd upowszechniać i faktycznie funkcjonuje
                      on w USA bardzo szeroko, gdyż tam od dwudziestu mniej więcej lat w
                      profesjonalnym modelu leczenia osób uzależnionych stosuje się indywidualne
                      planowanie terapii. Pozwala ono uwzględniać najróżniejsze uwarunkowania związane
                      z poszczególnymi pacjentami, w tym także oczywiście fazę zaawansowania
                      uzależnienia, medyczne, rodzinne, społeczne, zawodowe i nawet duchowe jego
                      skutki. W praktyce oznacza to, że w grupie terapeutycznej w poradni lub szpitalu
                      znajdą się razem osoby, które z powodu swego uzależnienia straciły już prawie
                      wszystko – zdrowie, rodzinę, pracę i ludzki szacunek, oraz takie, którym szef w
                      pracy po paru alkoholowych ekscesach postawił warunek: albo przestajesz pić,
                      albo przestajesz pracować – wybieraj.
                      Nie wszystko co dobre jest w Ameryce. U nas też jakiś procent alkoholików
                      zgłasza się obecnie na leczenie pod wpływem interwencji w miejscu pracy lub –
                      rzadziej – w rodzinie. Rodzinę – jeżeli za bardzo się „wtrąca” – po prostu
                      łatwiej rzucić i założyć sobie drugą, a o pracę, zwłaszcza dobrą, zrobiło się
                      dziś trudno.
                    • wolfigen Re: nałóg ~ choroba 13.05.10, 08:01
                      to co Elka napisała o odpowiedzialności alkoholika za jego
                      pijackie wyczyny /jako całokształt i detal/ ma jak najbardziej
                      ręce i nogi. i zawsze sie zgadzałem z takim własnie
                      stawianiem sprawy. to wynikało już z moich własnych poglądów
                      na pewne rzeczy. nabroiłem - dałem się złapać-mówi sie trudno
                      i nie ma co szukac winnych gdzie indziej.
                      ale napisze coś co pewnie nie wszystkim się spodoba. na
                      terapii. tej podstawowej i potem na "nawrotach" ,
                      na "treningu" itd itp, na mityngach AA zresztą też. wiele razy
                      słyszałem jak alkoholicy chwytaja się własnie swojej choroby
                      alkoholowej, jako choroby, po to by sie wymiksować z
                      odpowiedzialności za przeszłość. no , bo przecież oni są
                      chorymi ludxmi i jako takim, trzeba przedewsztko pomagac, a
                      nie obciążać odpowiedzialnością. gdy takie teksty słyszałem to
                      mówiąc wprost, "nerwy" mi puszczały i kilka razy była niezała
                      awantura. czy to na terapii, czy na przerwie mityngu.
                      ja tam lubie i pobimbac sobie, i nie jestem jakiś tam znowu
                      święty, bym czasami nie kombinował jak tu
                      uniknąć "kary" ........ale jak juz przychodzi co do czego ,
                      gdy sprawa jest poważna: a moje zycie, zycie moich bliskich,
                      mój alkoholizm, moja praca,to bardzo powazne dla mnie
                      sprawy....wtedy trzeba bym i ja podchodził do tego poważnie,
                      inaczej sie nie da...ale gdy ktoś obok mnie ma ten sam
                      problem, i zaczyna z tego powodu szukać gruszek na
                      wierzbie,,,to mnie szlag trafia i nie mam póki co
                      cierpliwości do pijackiego ściemniania, szukania winy w
                      predyspozycjach prenatalnych itp.
                      uwazam ,że każdy człowiek --nawet alkoholik czynny- jest
                      osobnikiem integralnym jako całość.
                      jedynie osoby z ewidentnie zdiagnozowaną chorobą psychiczną ---
                      takiej integralności nie posiadają. a alkoholik?....no cóż. moim
                      zdaniem sam na własne zyczenie i bez przymusu sobie robi
                      kuku.jego brocha i niczyja więcej.
              • pierzchnia Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 10:46
                Tobie utonięcie z pewnością nie grozi-bo nie dość, że tylko brodzisz, to do tego jeszcze bredzisz.
              • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 11.05.10, 13:56

                konto.goscia napisał:

                > > Tak to już jest na tym świecie, że najwięcej mówią ci, którzy
                mają
                > najmniej do
                > > powiedzenia.
                > > Pływać nie potrafią, ale wymądrzają się na temat pływania.
                >
                > doskonała metafora: ci którzy się prawie potopili i teraz z daleka
                > trzymają się od plaży i basenu (bo są "chorzy" na to że codziennie
                > rozmyślają o pływaniu) najwięcej mają pretensji do tych którzy
                > rekreacyjnie co parę tygodni wyjeżdżają nad wodę.
                >
                > Bo nie umie pływać ten którego ratownik nie wypieprzył na zawsze z
                > kąpieliska

                dobre :D
    • wolfigen Re: nałóg ~ choroba 12.05.10, 10:56
      nie wiem jak inni........ale ja, pijąc strasznie sie bałem
      wszystkiego.
      i to najbardziej pamietam , zwłaszcza z ostatniego kresu picia.
      strach !!!
      ten strach mnie motywował do wszelkich poczynań. jak takie
      zaszczzute zwierzę.
      koszmar
      • kkkkkarolina Re: nałóg ~ choroba 12.05.10, 11:53
        "ten strach mnie motywował do wszelkich poczynań" - jak to rozumieć?
        • kkkkkarolina mały offtop (: 12.05.10, 21:32
          Byłam już w łóżku, ale przypomniało mi się, że miałam napisać, iż...
          dostałam maila w sprawie terapii DDA i mam już załatwione :D
          Jeszcze muszę luknąć na inną klinikę w moim mieście, bo jeśli mam 2
          do wyboru, to wybiorę tę w dogodniejszej lokalizacji :)
          Cieszę się, jak nie wiem co :D

          Po drugie, to chciałam rzec, iż jesteście naprawdę super osobami:
          7zahir, Aaugustw, Ela, konto.goscia, elfka...
          :)
          Dziękuję za konwers, jesteście baaardzo równymi osobami, w naszych
          czasach się to rzadko zdarza, a na forum, to już w ogóle ewenement :)
        • wolfigen Re: nałóg ~ choroba 13.05.10, 07:45

          kkkkkarolina napisała:

          > "ten strach mnie motywował do wszelkich poczynań" - jak to
          rozumieć?


          niemal wprost:
          -przykładowo po tygodniu chlania niewiele pamietałem, a z tego co
          pamietałem, nie wyglądało to dobrze, więc w strachu obłakanym
          nadrabiałem co się dało i gdzie się dało, choćby i robiłem
          dobre wrażenie, tyle, że niekoniecznie robiłem to co
          powinienem w jakims konkretnym przypadku...to taka sytuacja
          która nazywaja" wiem, że gdzies dzwoni, ale nie wiem gdzie"
          -bałem, się na przykład obudzić bez flaszki, tak zwany zespół
          odstawienia mnie przerażał, więc bardzo efektywnie zabezpieczałem
          sobie "defensywe" finansowo i w postaci skrzynki wódki i kartonu
          papierosów...żeby tylko nie musieć wychodzić z domu. bo poza
          domem miałem potworne lęki itd etc.
          -przerażało mnie załatwienie jakiejkolwiek sprawy urzędowej ,
          nawet błahej i banalnej. idac do urzędu skarbowego wyjasnic
          coś-cokolwiek, czułem się zawsze winny.myslałem ,że każdy
          urzędnik mysli ,że ja myślę jak ich oszukać itd etc

          to jest wiele aspketów mojego zycia codziennego alkoholika
          czynnego..i tych zwykłych, powszednich i tych z pogranicza
          psyche /czy jak to sie tam nazywa/.
          jak to sobie kiedyś na terapii ułożyłem jakbym cały czas
          patrzył na rzeczywistośc wokoł mnie przez kompletnie
          niedobrane okulary: prawe oko plus 6, lewe oko minus 4 .
    • wicia75 Re: nałóg ~ choroba 13.05.10, 12:49
      Witaj
      Zgadzam się z Tobą tylko pod jednym warunkiem.Jeżeli twój ojciec wie
      o tym że jest chory i nic z tym nie robi i przeszedł już jakąś
      terapię to faktycznie jest nie ok.Jednak może on sobie jeszcze nie
      zdaje sprawy ze jest chory tylko wszyscy dookoła to wiedzą.Jest to
      naprawdę wredna choroba, która oszukuje,manipuluje osobą uzależnioną.
      Nie ma na nią żadnych leków chemicznych.Trzeżwienie(nie abstynencja)
      to naprawdę trudna praca nad sobą.Wiem to po sobie.Jednak jak
      najbardziej do zrobienia.
      Polecam trochę informacji na ten temat na stronie o
      Uzależnieniach

      NIEPICIE TO NAPRAWDĘ TRUDNA PRACA
      • wolfigen Re: nałóg ~ choroba 14.05.10, 08:35
        wiesz Wiciu..kkkarolina ma prawo do nienawiści, do nierozumienia
        mechanizmów tak zwanej choroby alkoholowej.takiej jej prawo !.
        to nie Ona krzywdziła tatusia, tylko tatuś ja. a zgodnie z
        pewną parentia prawa rzymskiego: " nieznajomośc prawa nie chroni
        od jego skutków" --czy tatus jest świadom swego nałogu,
        czy nie jest świadom, skutki sa takie same i nic go nie
        tłumaczy. moje zdanie w tej materii jest takie od lat:
        mogę jako alkoholik być sobiechory na alkoholizm, ale to
        jest mój problem........i niczyj więcej. reszta świata, w tym
        moja rodzina rozlicza mnie i traktuje na ogólnych zasadach.
        ogólnych czyli takich jak obowiązują pozostałych normalnych
        ludzi. alkoholizm nie daje , żadnej taryfy ulgowej. wręcz
        przeciwnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka