fan_ta
18.07.10, 21:01
56 letni mężczyzna - mój ojciec. O ile dobrze pamiętam zaczął pić kiedy
jeszcze byłam dzieckiem.. wyjeżdżał często w delegacje. Pracował w firmie
budowlanej szybciej kończyli pracę, a później nocne picie.
Wracał do domu, czasem pił.. Ale kiedy był trzeźwy był najlepszym ojcem
jakiego mogę sobie wyobrazić.
Później przyszła tragedia w 1996 roku po roku walki z rakiem zmarła moja
mama.. zostałam ja moja czwórka rodzeństwa i pijący ojciec. Załamał się
totalnie śmiercią mamy, pił nieprzerwanie przez kilka miesięcy.
Z czasem organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa, prawie pożegnał się z tym
światem. To chyba go trochę wystraszyło przestał pić na kilka lat.. zdarzało
się w późniejszych latach, że wpadał w ciągi np tygodniowe, czy nawet
sięgające miesiąca.. zawsze kończyło się szpitalem...
Dziś po 3 letniej przerwie znów wypił... cały dzień próbowaliśmy go pilnować..
wiedziałam, że jeśli wytrzeźwieje.. jutro będzie dobrze. Niestety nie jest,
nie wiem jakim cudem ale udało mu się uciec i znów upić.
Nic do niego nie dociera, zachowuje się jakby był zupełnie innym człowiekiem..
jak mam z nim rozmawiać, mam wrażenie że nic do niego nie dociera - myśli
tylko o tym jak się napić.. boję się o jego życie wiem, że jego organizm może
tego nie wytrzymać.. i sama mam tego dość wszystkie złe wspomnienia wracają..
POMOCY