Dodaj do ulubionych

chyba zbliża sie ciąg.....

26.07.10, 22:51
siedem m-cy nie miał ciągu , teraz jest zupełnie pijany , znowu myśle o
odejściu , rozwodzie . Mieszka w moim mieszkaniu, mam ochotę go wyrzucić ,
może się opamięta. Po ślubie zrobil sie zuchwały i nic sobie nie robi z moich
ostrzeżeń. O leczeniu nie chce slyszeć. Jak mam funkcjonować kiedy on pije i
budzi mnie po nocach ?
Obserwuj wątek
    • burza15a Re: chyba zbliża sie ciąg..... 26.07.10, 22:55
      Nie ostrzegaj, tylko wyrzuć. Może się opanuje.
    • ann-a69 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 26.07.10, 23:14
      ale jak go wyrzucić, próbowałam, wali tak w drzwi tak / mieszkamy w domku/ ze
      cała okolica slyszy. Zawsze konczyło sie to tak że jego rodzice przyjeżdzaja
      biorą go w auto i wywożą do siebie , siedzą w domu robią mu pranie mózgu i wraca
      po kilku dniach jak nowo narodzony . Wraca z kwiatami , czuły i obiecuje ze to
      ostatni raz.
      Teraz pracuje w domu , wiec prawie nie wychodzi , nie mogę wymienic zamków i
      powiedziec ; spadaj.
      • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 10:18
        Wywalanie z domu to zwykły dogmat - nie ma uniwersalnego klucza - gdyby istniał, problem uzależnienia od alkoholu byłby znikomy.
        Napisałaś, że nie miał ciągu przez 7 miesięcy, ale to nie oznacza, że nie pił.
        Kwiatki, bombonierki... czyli klasyka tematu.
        Alkoholu trzeba się wyrzec i będę to powtarzał, w nieskończoność bo inaczej widmo klęski jest tuż obok.
    • 7zahir Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 10:07
      Zadzwoń i napisz tu:
      www.parpa.pl/samorzady/index.php?d=3&k=&a=8
      • ann-a69 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 11:26
        czy można go jakoś zmusić do leczenia ? slyszalam ze mozna zglosić taka osobe
        gdzieś w urzędzie miasta , ale on nie jest tu zameldowany. Dzięki za informacje,
        poczytam jeszcze na stronie parpa.
        • burza15a Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 13:30
          Skoro nie jest zameldowany, to w czym problem?
          Postaw warunek: terapia albo stąd wylatujesz na amen.
          I dotrzymaj słowa.
          • ann-a69 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 14:16
            jak mam go wlaśnie wyrzucić jest silny , wali w drzwi ? kiedyś go wyrzucilam
            to walił calą nic``
            • 7zahir Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 14:21
              A od czego jest policja?
              Jak raz wezwiesz- da Ci spokój,
              a Ty bedziesz miała dokument potwierdzajacy jego zachowanie.
        • 7zahir Poczytaj też tu: 27.07.10, 14:22

          www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1152
    • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 27.07.10, 15:56
      Przy pierwszym walnięciu w drzwi dzwonisz na policję. Najlepiej
      spakuj jego rzeczy, aby niczego nie zapomniał i wywieź do jego
      rodziców, zmień zamki jeżeli ma klucze do mnieszkania. Jeżeli nie
      pomoże składasz pozew o rozwód. A między czasie sama idziesz na
      terapię. I to najlepsze co możesz w tej chwili zrobić.
      • jerzy30 oddaj go jego kochanym rodzicom 28.07.10, 13:25
        niech tam sobie chla ile wlezie
        kwiatki jak przyniesie wywal do kibla
        jak sie bedzie dobijal to na policje dzwon
        i nie wpuszczaj do domu - ma dom kochanych rodzicow
        • kajda28 Re: oddaj go jego kochanym rodzicom 29.07.10, 08:10

          > kwiatki jak przyniesie wywal do kibla

          nie radziłabym, tylko kibel sobie zapcha :(
    • e4ska Re: chyba zbliża sie ciąg..... 28.07.10, 22:56
      Idź do sądu i złóż pozew rozwodowy.

      Metoda prosta i skuteczna.

      Chcesz, żeby facet się opamiętał. A ty? Kiedy się opamiętasz?

      W naszym kraju rozwody nie są zabronione. Pije mąż - to wynocha. Żaden problem.
      • ann-a69 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 28.07.10, 23:17
        chodzi o to ze siedzi caly czas w domu /ma firmę w domu/, nie dam rady go
        wywalić i zmienić zamków, slyszalam ze policja nic nie chce robić jesli to maż,
        jeśli nie ma przemocy. Rano próbuje pracować , a po pewnym czasie pije i śpi i
        tak w kółko. A o rozwodzie mysle. On nie ma mieszkania , więc zrobi wszystko
        żeby nie wyprowadzać sie. Jesteśmy razem 6 lat ,jeszcze jak nie byliśmy
        malzeństwem wyrzuciłam go , ale tak mnie zmanipulował , że ponownie go
        przyjęlam. Pomaga mi bardzo w pracy zawodowowej /prowadzę malą działalność/ boję
        sie ze sama sobie nie dam rady i będe musiała wrócić do beznadziejnej i kiepsko
        platnej pracy. Chciałabym żeby coś sobie wynajął , dał mi odpocząć, przemysleć
        wszystko, a przede wszystkim żeby sie lezcył, ale on o tym nie chce słyszeć,
        próbuje mnie szantażować że zniszczy mi stronę internetowa itp.
        • e4ska Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 00:08
          "Pomaga mi bardzo w pracy zawodowowej /prowadzę malą działalność/ boję
          sie ze sama sobie nie dam rady
          ".

          No i tu jest pies pogrzebany...
          Jedyne, co można zrobić, to usamodzielnić się w pełni. Zanim straty poniesione w
          wyniku współpracy z pijącym wrzaskliwym napastnikiem przewyższą kilkakrotnie
          ewentualne zyski.

          Anno, bardzo źle się wychodzi na kooperacji z pijakami. Ty sobie wyobrażasz, że
          jest coś takiego jak leczenie alkoholików. Nie. Jest szkolenie alkoholików.
          Chodzą na zajęcia, piszą prace, gadają...

          A jak kogoś przymusowo wyślesz do szkoły - to co, nauczy się geografii? Nie.
          Więc "leczenie" skutkuje w kilku procentach i to pod warunkiem, że ktoś zechce
          przestać pić. Przymusem nie wygrasz, chyba że będziesz miała atuty. Przewagę.
          Realną.

          Więc lepiej spróbuj pomyśleć o tym, jak się usamodzielnić finansowo, a potem
          dopiero możesz dyktować warunki. Może lepsza ta beznadziejna praca niż użeranie
          się z pijakiem? Z łobuzem szantażystą?

          Facet myśli, że może cię bezkarnie szantażować i robić, co chce, bo ty boisz się
          innej pracy.

          Lepiej mieć mniej pieniędzy, a więcej spokoju. Nawet kogoś fajnego można wtedy
          znaleźć, a nie skazywać się na dożywocie z bezczelnym pijakiem.

          Gdy będziesz górą, ty podyktujesz warunki.

          Trzymaj się i pomyśl spokojnie. Powoli, ale systematycznie do celu.
          :-)
        • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 08:09

          > chodzi o to ze siedzi caly czas w domu /ma firmę w domu/, nie dam
          rady go
          > wywalić i zmienić zamków, slyszalam ze policja nic nie chce robić
          jesli to maż,
          > jeśli nie ma przemocy.

          Jak nie ma przemocy? A budzenie ciebie w środku nocy, a dobijanie
          się do drzwi? A strasznie o zniszczeniu strony internetowej? To jest
          przemoc, tego nie można robić!!!

          Nie słuchaj ludzi co policja chce robić a co nie, tylko idź do
          swojego dzielnicowego i zapytaj jak może Ci pomóc, co ty możesz
          zrobić.

          I zanim cokolwiek zrobisz przemyśl co tak naprawdę chcesz zrobić.
          Czy jesteś w stanie się z nim rozwieść, czy tylko chcesz go
          postraszyć aby poszedł na odwyk. Co zrobisz jak pójdzie na odwyk?
          Jak wyjdzie i zacznie pić? Jak wyjdzie i zacznie pić dopiero po
          roku? Jak wyjdzie i będzie trzeźwy ale całkowicie inny, nie taki
          potulny i dobry (oczywiście w trzeźwych chwilach), a to się bardzo
          często zdarza?
          Czy wiesz czego chcesz? Jakie masz granice?

          Zanim go wyślesz na terapię zacznij od siebie, bo tylko to jesteś
          wstanie zrobić, masz wpływ tylko na to co TY zrobisz.
          • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 12:15
            Teraz rozumiem...
            On żeruje na Twojej osobowości - manipulował poprzez spełnianie oczekiwań.
            Moi znajomi działają, w następującym układzie :Ona /nieuzależniona/ cierpi na syndrom niedogrzania /zbiera śmieci/, a on to wykorzystuje i pije za jej pieniądze.
            Opiekuje się nim jak dzidziusiem - obmywa obsranego, w wannie, pielęgnuje, żywi...
            Facet stworzył tzw. otwarty dom - gdy nie ma za co się napić wypowiada znamienne słowa:
            "Może przyjdzie jakiś Człowiek Pieniądz..."
            Jedzie na tym od wielu już lat, ale to się pewnego dnia skończy bo tak naprawdę ,jedynym ratunkiem dla niego, byłoby padnięcie na ryj - na razie mu się udaje...
            Jedynie silne kobiety potrafią sobie, z takimi radzić - właśnie dlatego manipulant żeruje na jednostkach słabych, niesamodzielnych, zagubionych.
            • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 16:42
              pierzchnia napisał:
              > ... Jedynie silne kobiety potrafią sobie, z takimi radzić -
              właśnie dlatego manipulant żeruje na jednostkach słabych,
              niesamodzielnych, zagubionych.
              ______________________________________.
              Dokladnie tak to dziala, Pierzchnia...!
              Z tym, ze on jest chory psychicznie i nie wie o tym,
              ale co powiedziec o takiej osobie, ktora sie daje
              robic przez takiego "psychola"...!?
              A...
      • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 16:38
        e4ska napisała:
        > Idź do sądu i złóż pozew rozwodowy.
        > Metoda prosta i skuteczna.
        > Chcesz, żeby facet się opamiętał. A ty? Kiedy się opamiętasz?
        > W naszym kraju rozwody nie są zabronione. Pije mąż - to wynocha.
        Żaden problem.
        ________________________________.
        Nawet Kosciol to poblogoslawi...!
        A...
        Witaj Eska...! ;-)
        • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 17:28

          > Nawet Kosciol to poblogoslawi...!

          To może za 100 lat, na tą chwilę Kościół dalej stoi za tym że co Bóg
          złączył niech człowiek nie rozłacza.
          • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 29.07.10, 17:36
            kajda28 napisała:

            > > Nawet Kosciol to poblogoslawi...!
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            > To może za 100 lat, na tą chwilę Kościół dalej stoi za tym że co
            Bóg złączył niech człowiek nie rozłacza.
            _______________________________________.
            O nie Kajda, tu sie mylisz... - Spotkalem juz PARU polskojezycznych
            ksiezy, ktorzy potwierdzaja to co napisalem, to znaczy; Ja powtarzam
            po nich...!
            Przed oltarzem slubuje sie wiernosc i wypelnianie obowiazkow
            rodziciela, (rodzicielki), a jezeli ktos to notorycznie lamie...
            (nie daj Boze bije i pastwi sie na dzieciach...).
            A...
        • e4ska Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 09:52
          Wszystkiego dobrego, Auguście ;-)

          Jakie cudne lato mamy tego roku... Byłam parę dni w twoich okolicach, ale
          żadnego mityngu nie widziałam. Cóż, słaby wzrok po prostu ;-)
          • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 11:24
            e4ska napisała:
            > Wszystkiego dobrego, Auguście ;-)
            > Jakie cudne lato mamy tego roku... Byłam parę dni w twoich
            okolicach, ale żadnego mityngu nie widziałam. Cóż, słaby wzrok po
            prostu ;-)
            ______________________________________.
            I Tobie Eska wszystkiego najlepszego... -
            Szkoda, ze sie nie odezwalas bedac w "moich" okolicach...
            Co do Mityngow AA, ktorych nie widzialas; nic sie nie
            stalo... - Tobie one nie sa potrzebne...! ;-)
            A...
            • ann-a69 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 18:24
              a jesli umrze ? przecież jestem jego żoną....
              • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 22:07
                ann-a69 napisała:
                > a jesli umrze ? przecież jestem jego żoną....
                ______________________________________________.
                Bylby to jego wybor, nie Twoj..!
                (nie umiera sie dlatego, ze sie jest zonatym)
                A... ;-)
              • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 22:12
                > a jesli umrze ? przecież jestem jego żoną....


                Ja przez ok 3 lata zadawałam sobie podobne pytanie: a jesli umrze?
                przecież to ojciec moich dzieci?
                Po 3 latach wiem że cokolwiek nie zrobię, czy zrobię i tak to jest
                jego życie i ja nie mam na nie wpływu.
                • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 31.07.10, 22:32
                  Generalnie to już zależy od przypadku.
                  Wielu mężów przestało pić, ze względu na postawienie ultimatum przez ich żony - na innych to nie podziałało.
                  Niektórzy weszli za głęboko i dlatego ich nawrócenie jest irracjonalne - za sprawą jakiejś nieznanej siły.
                  Sami zresztą widzicie ,ile nieszczęść spowodował alkohol.
                  To już wykracza poza psychologię - w wielu przypadkach można mówić o opętaniu - gdyby było inaczej wyjście z tej gehenny byłoby zabiegiem rutynowym.

    • ann-a69 ciąg już tydzien 30.07.10, 23:11
      dzis powiedzial ,ze już nie pije , ale nie może odstawic nagle alkoholu bo
      kiedyś stracił przytomność jak tak odstawił, w zwiazku z tym wypije kilka piw i
      potem już nic. Jak jest z tym odstawianiem alkoholu ? Wiem ze mozna zamowić
      lekarza i odruć go ,ale nie chce się zgodzić. Rodzina ma go w nosie , nie
      przyjadą po niego. Jak go inaczej można odtruć ?
      • kajda28 Re: ciąg już tydzien 31.07.10, 07:42

        > dzis powiedzial ,ze już nie pije , ale nie może odstawic nagle
        alkoholu bo
        > kiedyś stracił przytomność jak tak odstawił, w zwiazku z tym
        wypije kilka piw
        > i
        > potem już nic. Jak jest z tym odstawianiem alkoholu ? Wiem ze
        mozna zamowić
        > lekarza i odruć go ,ale nie chce się zgodzić. Rodzina ma go w
        nosie , nie
        > przyjadą po niego. Jak go inaczej można odtruć ?

        Ale dlaczego chcesz go odtruwać? Chcesz jak najszybciej zakończyć
        jego cug, i mieć już spokój. Ale to tylko na moment, kilka chwil.
        Zastanawia mnie temat Twojego postu:chyba zbliża się ciąg. Czy to
        znaczy że przez te 7 miesięcy pił alkohol, ale nie miał ciągów?

        Jego rodzina chyba zaczeła terapię, albo posłuchała kogoś mądrego,
        ciekawe dlaczego ty ciągle żyjesz i trwasz w współuzależnieniu? Może
        warto abyś się nad tym zastanowiła, wiesz co to DDA? Myślę że może
        Cię to dotyczyć.

        Pamiętam jak mój wychodził z ciągów- tak samo dawkował sobie
        alkohol, tylko że pod koniec to już brał drogie tabletki aby delirki
        nie dostać. Jak powiedziałam że nie mamy na nie pieniędzy to poszedł
        do mamy aby mu dała. Dzięki tym prochom mógł sobie pozwalać na
        ciągi, jakby ich nie miał bałby się zaczynać pić. Choć teraz już się
        nie boi- może dlatego że teraz nie wychodzi z ciągów.
        • ann-a69 Re: ciąg już tydzien 31.07.10, 11:35
          kajda 28 wiem ze masz racje, ja też przeszlam terapię dla wspoluzależn., znam
          wszystkie zasady , ale chce mieć wreszcie w domu trochę spokoju. Jego rodzina
          wcale nie przeszla terapi , bo tylu latach ma już dosyć. Natomiast jego brat i
          syn dzwonią do mnie z wakacji i pytają co z nim i jeczą żebym nie zostawiała go
          tak przecież jestem jego zona. Naprawde sporo myslę o rozwodzie. Dziś jest
          trzezwy powiedzialam mu o tym , mogę zamknąć firmę, albo inaczej zacząć pracowac
          , wziac kogos do pomocy powiedziałam ze licze sie z tym, powiedziałam żeby
          szukał sobie mieszkania. Wiem ze zrobi wszystko żeby sie nie wyprowadzć bo ma tu
          dobrze, zalożył sobie wielkie akwarium i całymi dniami sie wyleguje. Nawet
          szantażem bedzie próbował mnie zatrzymać, wcześniej szantazował swoja pierwszą
          zonę.
      • e4ska Re: ciąg już tydzien 31.07.10, 09:49
        Ja wychodziłam ze swoich bardzo silnych ciągów - z tego ostatniego niemal
        śmiertelnego też - dawkując ostrożnie alkohol.

        Jak to wyglądało w moim przypadku?

        Pięć dni. Nie piwo, ale zwyczajna wódka. W pierwszy dzień - około 200 gram, w
        dzień piąty - około 30 gram (pamiętam, że reszta w butelce poszła na śmietnik).
        Dawki były podzielone, np. 200 na pięć razy w ciągu długiego dnia.

        W ten sposób zapobiegałam silnym atakom głodu alkoholowego, toteż nie doznałam
        żadnych tzw. pijackich "dupościsków"... żargon alkoholików jest jaki jest ;-))),
        więc mnie potem nie ciągnęło wcale do napicia się.

        Detoks nie usuwa głodu alkoholowego, toteż pacjent - jak tylko stanie na nogi -
        może ganiać za flaszką. Ale to wiem na podstawie wpisów forumowych i obserwacji
        dwóch osób realnie istniejących.

        Wspieranie się pigułkami jest bardzo groźne. Wyluzowany pijak z uśmiechem sięga
        po alkohol, gdyż jest otumaniony, nie ma możliwości, aby realistycznie myśleć i
        działać.

        Ale... pierwszy raz słyszę, żeby kto wychodził z ciągu, dawkując sobie kilka piw
        na dzień! Piwo to zamulacz... Przynajmniej dla mnie. I ilość - kilka piw... czy
        mąż będzie w stanie nad tym zapanować?

        Możesz z nim pogadać o tym, czy wie, co robi. Tym bardziej, że jeśli on nie
        wypił tyle, żeby ciężko chorować i nie wstawać z łóżka, to mu nie potrzeba
        ostrych dawek. To może być np. 100 gram podzielone na jeden dzień i koniec.

        Żeby samodzielnie poradzić sobie z wyjściem z ciągu, trzeba mieć silny
        charakter. I wielką chęć do powrotu w normalność.

        Moi bliscy po prostu nie rozmawiali ze mną o pijaństwie, tylko o tym, na co mam
        apetyt i co bym zjadła, żebym sobie wypoczęła, w ogóle pogodne tematy. Dlatego
        wspominam tamten czas z uśmiechem i sympatią.

        Tyle z moich osobistych doświadczeń.

        Pozdrawiam :-)
        • aaugustw Re: ciąg już tydzien 31.07.10, 11:21
          e4ska napisała:
          > Ja wychodziłam ze swoich bardzo silnych ciągów - z tego ostatniego
          niemal śmiertelnego też - dawkując ostrożnie alkohol.
          > Jak to wyglądało w moim przypadku?
          > Pięć dni. Nie piwo, ale zwyczajna wódka. W pierwszy dzień - około
          200 gram, w dzień piąty - około 30 gram (pamiętam, że reszta w
          butelce poszła na śmietnik). Dawki były podzielone, np. 200 na pięć
          razy w ciągu długiego dnia.
          > W ten sposób zapobiegałam silnym atakom głodu alkoholowego...
          _________________________________________________________.
          Gdybym ja probowal w ten sposob sie odtruwac, odtrucie moje
          trwaloby z cala pewnoscia po dzien dzisiejszy, poniewaz juz
          po pierwszym udanym przelknieciu gorzaly wszedlbym na orbite
          wokoloziemska...!
          (podobnie bylo u mnie z odwykiem palenia. Musialem zaprzestac
          od razu...!).
          A...
      • aaugustw Re: ciąg już tydzien 31.07.10, 11:26
        ann-a69 napisała:
        > ... Wiem ze mozna zamowić lekarza i odruć go ,ale nie chce się
        zgodzić. Rodzina ma go w nosie , nie przyjadą po niego. Jak go
        inaczej można odtruć ?
        _____________________.
        Inaczej wyglada to w ten sposob:
        Pozwolic mu pic, kiedys musi to sie skonczyc...!
        A...
        • vento_p Re: ciąg już tydzien 02.08.10, 20:05
          klka drobnych rad
          - samodzielność za wszelką cenę
          - raczej nie można sobie wyrzucić faceta za drzwi. Podobno teraz
          jest łatwiej ale musisz mieć dowody na np przemoc w domu.
          - policja go nie wyrzuci jeśli ma prawo tam meiszkać - wyjątek
          doniesienie o przestępstwie - np przemoc plus dowody
          - rozwód - bez orzekania - jeśli się zgodzi
          - z orzekaniem - dowód,że jest alko - ja skopiowałam wypis ze
          szpitala
          - rozwód nie oznacza z automatu wyprowadzki jeśli to jest wspólnota
          majątkowa, nawet jeśli masz orzeczone,że facet ma mieszkać gdzie
          indziej
          - silny facet nie da się wyrzucić - tu ma ciepełko, gdzie spać i
          jeść i chlać przede wszytkim
          - pomoc dzielnicowego - może się przydać przy orzeczeniu rozwodu,
          wzywaj policję i zbieraj papiery, bo jak przyjdzie co do czego to
          staniesz bezradna przed sądem a on powie, wysoki sądzie to ona,
          chora, zaniedbuje dom itp itd. Jego słowo przeciw twojemu
          tu liczą się tylko fakty a nie słowa
          • kajda28 Re: ciąg już tydzien 02.08.10, 20:22

            > klka drobnych rad
            > - samodzielność za wszelką cenę
            > - raczej nie można sobie wyrzucić faceta za drzwi. Podobno teraz
            > jest łatwiej ale musisz mieć dowody na np przemoc w domu.
            > - policja go nie wyrzuci jeśli ma prawo tam meiszkać - wyjątek
            > doniesienie o przestępstwie - np przemoc plus dowody
            > - rozwód - bez orzekania - jeśli się zgodzi
            > - z orzekaniem - dowód,że jest alko - ja skopiowałam wypis ze
            > szpitala
            > - rozwód nie oznacza z automatu wyprowadzki jeśli to jest
            wspólnota
            > majątkowa, nawet jeśli masz orzeczone,że facet ma mieszkać gdzie
            > indziej
            > - silny facet nie da się wyrzucić - tu ma ciepełko, gdzie spać i
            > jeść i chlać przede wszytkim
            > - pomoc dzielnicowego - może się przydać przy orzeczeniu rozwodu,
            > wzywaj policję i zbieraj papiery, bo jak przyjdzie co do czego to
            > staniesz bezradna przed sądem a on powie, wysoki sądzie to ona,
            > chora, zaniedbuje dom itp itd. Jego słowo przeciw twojemu
            > tu liczą się tylko fakty a nie słowa


            Co do mieszkania to nie ma problemu, z tego co pamiętam to jest jej
            mieszkanie, a on nawet zameldowany nie jest (chyba że coś
            pokręciłam).


            Tu jest coś innego. Ona nie chce się rozwodzić, nie chce go wyganiać
            z domu, ona chce z nim żyć. Ona nie chce aby ktoś wiedział ze ma
            problemy w domu, że jej mąż to alkoholik, że jest jej źle, że źle
            wybrała, że nie umie być dobrą żoną.
            Ona chce wspaniałego męża, idealnego małżeństwa. I jeszcze przez
            kilka następnych lat będzie twierdziła że takie właśnie jest jej
            małżeństwo, że jej mąż to ideał- w chwilach w których jest trzeźwy.
            A przecież każde DDA wie że trzeba pielęgnować te krótkie chwile,
            wspominać je i żyć nimi. Trzeba być za nie wdzięczny, bo przecież
            dostaliśmy coś co ktoś inny nie dostał.
    • rushmoore Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 04:45
      skoro pije to juz jest w ciągu.
      • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 09:12
        skoro nie chce się rozwodzić istnieje jeszcze wyjście tymczasowe-
        separacja. a co do tego podtrzymywania wizji super męża - no cóż...
        ja np usłyszlam, że przecież to ja wybrałam więc niejako za to
        odpowiadam. może chodzić na terapię nawet latami ale dopóki nie
        uświadomi sobie,że proces destrukcji dotyczy jej to będzie jak
        będzie. Ja się obudziłam z myślą ja i dzieci albo on.
        To nie był wybór to zwykła oczywistość.
        • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 10:55
          vento_p napisała:
          > ... Ja się obudziłam z myślą ja i dzieci albo on.
          > To nie był wybór to zwykła oczywistość.
          ________________________________________.
          Wybor ten (ta "oczywistosc") brzmi troche samolubnie
          i egoistycznie...!
          A gdzie tu miejsce na dzieci, ktore potrzebuja ojca,
          ktorego Ty im wybralas...?
          No chyba, ze...(!?).
          A...
          • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 11:40
            masz pijaka w domu - ten wstrętny egoizm jest dla ciebie wybawieniem.
            Jakiego ojca potrzebują_ pijaka ?!Lepiej nie mieć ojca niż kogoś
            takiego jak on.
            Czytaj alkohlik. I będę uogólniać, nic dobrego poza biologicznym
            ojcostwem ich nie spotkało. Miejsce dzieci jest przy mnie. Gdzie
            niby ma być przy pijaku? Błąd - wybrałam co nie znaczy,że jak krowa
            nie dostrzegam mojego błędu. Śmierć z jego strony byłaby całkiem
            rozsądnym rozwiązaniem
            • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 11:56

              > To nie był wybór to zwykła oczywistość.


              Tak, ale nie dla każdego to zwykła oczywistość.


              Dopóki nie jest to oczywistością dopóki ktoś nie uwolni się
              współuzależnienia.
            • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 13:16
              vento_p napisała:
              > ... Śmierć z jego strony byłaby całkiem rozsądnym rozwiązaniem
              ____________________________________________.
              Moze dla niego, ale z cala pewnoscia nie dla Ciebie...!
              Ty masz duzo jeszcze do zrobienia z soba...!!
              A...
          • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 12:14

            > A gdzie tu miejsce na dzieci, ktore potrzebuja ojca,
            > ktorego Ty im wybralas...?


            Ale nikt im nie zakazuje być ojcem dla swoich dzieci. To oni
            wybierają że wolą pić. I nie mów mi że to nie jest ich wola, że oni
            tego nie chcą. Mój eks przez 10 miesięcy był trzeźwy, musiał być. To
            że był u dzieci po wyjściu z więzienia to był przypadek. Sam by nie
            przyszedł. 3 dni po wyjściu z ZK poszedł pić. A przecież on jest
            kochającym tatusiem, dużo z nimi przebywał, zawsze jak był trzeźwy
            był z nimi. Przestałam im mówić że tata ich kocha, zaczełam im mówić
            że nie tak powinna wyglądać miłość, nie chce aby się wzorowali na
            nim, aby był przykładem ojcowskiej miłości. Nie chce aby te krótkie
            trzeźwe chwile były wyznacznikiem miłości.
            Mój syn ma dzisiaj urodziny, to już 3 na których nie ma taty , za 2
            dni minie 4 lata jak odeszłam od niego. Wiecie co, nie mam ochoty
            już tego wspominać. Nie muszę, eks zniknął- choć widzę go prawie
            codziennie, czasami mi nawet dzień dobry mówi, do dzieci nawet cześć
            nie powie. To nie mój błąd że jest ich ojcem, ja nie mogę się winić
            za to że on pije, choć wiedziałam że jest alkoholikiem. Wierzyłam w
            cuda? Nie, nie wiedziałam wtedy że musi się zdarzyć cud aby znowu
            nie pił. Myślałam że jak raz mu się udało to nie będzie problemu
            znowu to powtórzyć. Kiedy było dla mnie oczywistością że ja już nie
            mam ochoty czekać na jego trzeźwe lata, odeszłam. Zrobiłam co
            mogłam, aby mu utrudnić picie. A teraz już nie mam ochoty aby w
            jakikolwiek sposób uczestniczył w moim życiu, dla mnie i dla moich
            dzieci to już tylko wspomnienie- i wcale nie miłe wspomnienie.
            • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 13:13
              kajda28 napisała:
              > ... 3 dni po wyjściu z ZK poszedł pić. A przecież on jest
              > kochającym tatusiem, dużo z nimi przebywał, zawsze jak był trzeźwy
              > był z nimi. Przestałam im mówić że tata ich kocha, zaczełam im
              mówić że nie tak powinna wyglądać miłość...
              ___________________________________________.
              A czy Twoja milosc jest dorosla i prawdziwa...!?
              Przeciez wychodzac za maz wiedzialas ze jest alkoholikiem,
              wiec dlaczego teraz go porzucasz...!?
              Moze powinnas mowic dzieciom, ze ich tata jest ciezko chory...!?
              A...
              • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 13:37
                Ludzie nie potrafią sobie tego wyobrazić, ale emocje, które towarzyszą takim chorym układom, mogą doprowadzić nawet do morderstwa.
                Coś pęka i...
                Cóż znaczą te wszystkie terapie skoro dana osoba, tak naprawdę, nie wyrzekła się alkoholu - gdy jest możliwość - znów chleje.
                Dla trzeźwego człowieka znoszenie tych wszystkich chorych zachowań jest po prostu nie do wytrzymania.
                • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 13:52
                  pierzchnia napisał:
                  > ... Dla trzeźwego człowieka znoszenie tych wszystkich chorych
                  zachowań jest po prostu nie do wytrzymania.
                  ____________________________________________________________.
                  Dla chorego i wspoluzaleznionego czlowieka sytuacja taka jest po
                  prostu nie do wytrzymania... - Trzezwy czlowiek (zdrowy psychicznie)
                  nie wchodzi w takie uklady...!
                  A...
                  • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 14:37
                    sugerujesz współuzależnionym chorobę psychiczną ? Jak jest nie do
                    wytrzymania to należy pozbyć się gada i już. To oznaka mojej
                    normalności. To tylko potwierdza moje zdanie o tym że alko powinni
                    żyć poza społeczeństwem, mniej strat
                    • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 15:00
                      vento_p napisała:
                      > sugerujesz współuzależnionym chorobę psychiczną ?
                      - - - - - - - - - - - -
                      Ja nie sugeruje, ja stwierdzam fakty...!
                      ___________________________________.
                      vento_p napisała dalej:
                      > Jak jest nie do wytrzymania to należy pozbyć się gada i już...
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      W taki sposob nie reaguje na chorego trzezwy, zdrowy psychicznie
                      czlowiek...!
                      A...
              • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 14:43

                > Przeciez wychodzac za maz wiedzialas ze jest alkoholikiem,
                > wiec dlaczego teraz go porzucasz...!?
                > Moze powinnas mowic dzieciom, ze ich tata jest ciezko chory...!?

                Nikt nie jest idealny, przestało mi odpowiadać to że jest
                alkoholikiem. Dotarło do mnie że nie przestanie pić. W szkole nie
                uczono mnie o takiej chorobie jak alkoholizm.
                Ciężko chory człowiek leży w szpitalu, trzyma dietę, bierze leki.
                Nawet bardzo ciężko chory człowiek nie może bez żadnych konsekwencji
                krzywdzić swoje dzieci znieczulicą, brakiem kontaktu. Żadna choroba
                do tego nie upoważnia, bo ludzie chorzy psychicznie którzy poprzez
                swoją chorobę krzywdzą swoich bliskich, nie poznają ich itp. się
                leczą. Ich zaburzenia są okresowe. Moja mama choruje na depresje,
                wiele dni spędziłam na oddziale psychiatrycznym i wiem że nawet Ci
                najgorzej chorzy pomimo swojej choroby mają kontakt ze swoją
                rodziną. Niektórzy po prostu chcą pić i nie można tego tłumaczyć
                chorobą- tak jest u mojego eks. I dlatego mam prawo tłumaczyć moim
                dzieciom że ojcowska miłość powinna wyglądać inaczej, i jest
                całkowicie inna niż to co doznają od swojego taty. W żaden sposób
                nie mogę zgonić to na chorobę.


                > A czy Twoja milosc jest dorosla i prawdziwa...!?

                Była prawdziwa, a czy dorosła... ? Kiedy by taka była, gdybym dalej
                z nim była? Gdybym trafiła na odpowiedniego mężczyznę? Jaka jest
                definicja dorosłej miłości? Kochałam , byłam wierna i lojalna- do
                czasu aż zaczełam cierpieć, aż zaczeły cierpieć moje dzieci. Wtedy
                powiedziałam dość - i nigdy nie będę żałować tej decyzji- była ona
                najbardziej dorosłą decyzją jaką do tej pory dokonałam.
                • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 15:06
                  kajda28 napisała:
                  > ... W szkole nie uczono mnie o takiej chorobie jak alkoholizm.
                  > Ciężko chory człowiek leży w szpitalu, trzyma dietę, bierze leki.
                  > Nawet bardzo ciężko chory człowiek nie może bez żadnych
                  konsekwencji krzywdzić swoje dzieci znieczulicą, brakiem kontaktu.
                  Żadna choroba do tego nie upoważnia, bo ludzie chorzy psychicznie
                  którzy poprzez swoją chorobę krzywdzą swoich bliskich, nie poznają
                  ich itp.
                  ____________________________________________________.
                  Brak doinformowania... - W szkolach dopiero teraz zaczynaja o tej
                  chorobie informowac...!
                  To, ze on nie utrzymuje kontaktu z dziecmi, nie znaczy wcale ze to
                  znieczulica... - On cierpi, wierz mi, on odgrywa sie dalej na Tobie
                  kosztem dzieci.
                  A...
                  • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 17:08
                    > To, ze on nie utrzymuje kontaktu z dziecmi, nie znaczy wcale ze to
                    > znieczulica... - On cierpi, wierz mi, on odgrywa sie dalej na
                    Tobie
                    > kosztem dzieci.

                    A to jest już jego wola. Może faktycznie gdybym nie podała go do
                    przymusowego leczenia, i nie zrobiła mu sprawy karnej to może by tak
                    nie chlał, można sobie pogdybać. Ale wtedy pewnie dalej bym z nim
                    była- nie wiem czy samej starczyłoby mi siły aby od niego odejść. Z
                    tych dwóch wyjść wolę to pierwsze. On jest dorosły i sam odpowiada
                    za swoje realcje z dziećmi. On cierpi... cierpią też jego dzieci-
                    mam nadzieję że nie nauczą się od tatusia zapijać swoich smutków i
                    olewać ludzi którzy je kochają. Dzieci nawet teraz do niego lgną.
                    Nigdy nie był od nich odepchnięty. Młoda pół dnia przeżywa i się
                    cieszy fakt że go widziała, że przeszedł koło niej. To go musi
                    boleć, pewnie po stokroć wolałby aby dzieci nie chciały się
                    przytulić do niego, uciekałyby- wtedy przynajmniej miałby jakiś
                    powód do picia, pretekst.
                    • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 17:31
                      August napisał, że zdrowy psychicznie człowiek nie wchodzi, w pewne układy.
                      Dzieci nie mają takiego wyboru - od samego początku są bombardowane złymi emocjami i właśnie dlatego to one płacą najwyższą cenę.
                      Później, jako osoby dorosłe, są zainfekowane /najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy/.
                      Moim zdaniem relacje rodzinne ,z osobą uzależnioną ,są podobne do tych jakie występują przy psychopatiach.
                      Jest to cały szereg mechanizmów, który indukuje się, w naszej pamięci emocjonalnej.
                      Samo uzmysłowienie sobie, tego stanu niczego, niczego nie zmieni - nie wiemy na ile zostaliśmy skrzywieni i ile można jeszcze naprawić.
                      • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 17:40
                        pierzchnia napisał:
                        > ... Jest to cały szereg mechanizmów, który indukuje się, w naszej
                        pamięci emocjonalnej.
                        > Samo uzmysłowienie sobie, tego stanu niczego, niczego nie zmieni -
                        nie wiemy na ile zostaliśmy skrzywieni i ile można jeszcze naprawić.
                        ___________________________________________________________.
                        Swiete slowa, Pierzchnio... - Tu do czynienia mamy juz z
                        podswiadomoscia, z dusza. Tu pomoc moze juz tylko Milosc i wiara -
                        duchowy Program...!
                        A...
                        • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 18:44
                          proszę uprzjemie o podanie klasyfikcji ICD
                          do boga nie ma po co się modlić, po co ...ja nie jestem wierząca
                          żadne siły wyższe tego nie zmienią. A co do choroby - alkohlizm jest
                          jak wirus - padło tu takie stwierdzenie. oburzenie wywołuje fakt, że
                          mówię o izolacji alko ale skoro "przenosi" się to na mnie jako
                          wspóuzależnienie... co to znaczy trzeźwy człowiek nie wchodzi w
                          takie relacje? może jescze to moja wina,że on pije.Co za obrzydliwe
                          przerzucanie odpowiedzialności. Jestem współuzalezniona bo on pije a
                          nie odwrotnie.alkoholizm nie zwalnia od odpowiedzialności .Niektóre
                          choroby zwalniają. Alko ma świadomość tego co robi
                          • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 19:25
                            vento_p napisała:
                            > ...ja nie jestem wierząca żadne siły wyższe tego nie zmienią. A co
                            do choroby - alkohlizm jest jak wirus - padło tu takie stwierdzenie.
                            oburzenie wywołuje fakt, że mówię o izolacji alko ale skoro
                            "przenosi" się to na mnie jako wspóuzależnienie... co to znaczy
                            trzeźwy człowiek nie wchodzi w takie relacje? może jescze to moja
                            wina...
                            ____________________________________.
                            Nie to nie twoja wina, ze taka jestes...!
                            W chorobie nie ma winnych...!
                            A...
                          • 7zahir Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 19:44
                            vento_p napisała:
                            A co do choroby - alkohlizm jest
                            > jak wirus - padło tu takie stwierdzenie. oburzenie wywołuje fakt, że
                            > mówię o izolacji alko ale skoro "przenosi" się to na mnie jako
                            > wspóuzależnienie...

                            "Skłonność " do współuzaleznienia zawdzięczasz
                            przeszłości w Twoim zyciu,a nie Twojemu alkoholikowi,
                            Decydując się na związek z nim już miałaś uzalezniony sposób myslenia.

                            Ta przeszłośc to najczęściej doswiadczenia rodzinne
                            od najmłodszych lat

                            Poczytaj książke Wojciecha Kruczyńskiego
                            pt "Wirus samotnści "
                        • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 18:48


                          > > ... Jest to cały szereg mechanizmów, który indukuje się, w
                          naszej
                          > pamięci emocjonalnej.
                          > > Samo uzmysłowienie sobie, tego stanu niczego, niczego nie
                          zmieni -
                          > nie wiemy na ile zostaliśmy skrzywieni i ile można jeszcze
                          naprawić.

                          Ale ja nigdy nie pisałam że jestem normalna, gdybym była to bym nie
                          wyszła za 15 lat starszego alkoholika. Ja piszę że na tym etapie
                          nie mam ani dowodów na miłości ani wiary że ojciec moich dzieci je
                          kocha. I na tą chwilę jedyne co mi przychodzi do głowy to przestanie
                          im wmawiać jego miłość i tłumaczenia wszystkiego chorobą. Wg mnie
                          takie tłumaczenie byłoby przyzwoleniem na takie zachowanie, co się
                          równoważy akceptacją.

                          Co do jego stanu emocjonalnego, duchowego i podświadomości to
                          wybaczcie, ale narazie borykam się szeregiem chorób mojej córki i
                          nie mam ochoty ani badać ani leczyć jego duszy. On na to miał dużo
                          czasu. Leczył dusze innych , więc myślę że i o swojej nie zapomniał.
                          • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 19:30
                            kajda28 napisała:
                            > ... Samo uzmysłowienie sobie, tego stanu niczego, niczego nie
                            > zmieni - nie wiemy na ile zostaliśmy skrzywieni i ile można
                            jeszcze naprawić.
                            - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Przeciez postepujesz prawidlowo, wiec to musi miec swoj szczesliwy
                            final, w te, albo w druga strone...!
                            ___________________________________.
                            kajda28 napisała dalej:
                            > ... tłumaczenia wszystkiego chorobą. Wg mnie takie tłumaczenie
                            byłoby przyzwoleniem na takie zachowanie, co się równoważy
                            akceptacją.
                            - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Tlumaczenie choroba moze miec miejsce tylko w przypadku,
                            gdy osoba chora cos robi przeciwko temu...!
                            A...
                          • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 19:47
                            Szczerze powiedziawszy, to nie wiem, o co Tobie, Kajda, chodzi.
                            Kiedy byłabyś zadowolona, szczęśliwa, a może nigdy bo przecież sama twierdzisz, że jesteś nienormalna?
                            Patrząc na to wszystko z boku, można odnieść wrażenie, że to jakiś obłęd.
                            Tylko nie wiem - czy jest on rzeczywisty, czy też - przerysowany?
                            Nie odbieraj mojego tekstu jako złośliwość - staram się tylko zrozumieć drugiego człowieka.
                            • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 20:55
                              Pierzchnia, jestem nie normalna, jest we mnie jeszcze dużo DDA. Choć
                              trochę zrobiłam z tym porządek. A jednak...
                              Zakończył się jeden związek z góry skazany na porażkę, wszyscy
                              włącznie ze mną o tym wiedzieli. Teraz jestem w nie lepszym-
                              dlaczego? Bo wierzę w cuda? Choć myślę że to ja nie nadaję się do
                              związków, szukam drugiej takiej osoby jak ja, a to niemożliwe.
                              Trudno mi się dostosować do kogoś innego, przyjąć że ktoś myśli
                              inaczej jak ja. Nie umiem się cieszyć obecną chwilą, ciągle gonię w
                              przód. Jedyne co jest dobre w tym wszystkim to wiem że nie będę z
                              kimś jak mi będzie źle, jak się będę czuła krzywdzona.

                              Czy L. jest alkoholikiem? Nie wiem, ja co drugiego człowieka uważam
                              za alkoholika. Badam i ciągle szukam okazji aby mi to przeszkadzało-
                              jak na razie nie przeszkadza, więc nie mam się do czego przyczepić.
                              Myślę że to kwestia czasu i bez żalu od niego odejdę. CHore to
                              wszystko :(
                              • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 03.08.10, 21:50
                                kajda28 napisała:
                                > ... CHore to wszystko :(
                                ________________________________________.
                                Zbyt pesymistycznie to wszystko widzisz,
                                (wieczorne zmeczenie...!?) ;-)
                                Galezie na drzewach tez nie sa proste, a jakie
                                one sa piekne... - One takze musza sobie wsrod
                                tego otaczajacego ich lasu utorowac wlasna droge
                                i miejsce rozwoju...!
                                Pokochaj siebie i rozluznij sie...! - Dobrej nocy zycze:
                                A... ;-)
                              • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 04.08.10, 10:36
                                Normalni ludzie nie istnieją , w tych warunkach, przeżyliby najwyżej trzy minuty.
                                • pierzchnia Suplement 04.08.10, 10:50
                                  Kliknąłem i poszło...
                                  Czyli sama napędzasz ten mechanizm - wyszukujesz na siłę rzeczy, których może nie być - podświadomie zakładasz istnienie ukrytego błędu.
                                  W ten sposób rozbijesz każdy związek, co nie oznacza, że partner jest bez wad.
                                  Być może poszukujesz prawdziwej miłości.
                                  Pamiętam rozmowę K.Kieślowskiego z pewnym krytykiem filmowym, która stwierdziła, że postępowanie bohaterki filmu /ze względu na wielu partnerów/było zaprzeczeniem miłości.
                                  Kieślowski odpowiedział:
                                  "Nie proszę Pani - ona zakładała, że tym sposobem będzie miała większe szanse na jej odnalezienie."
                                  • kajda28 Re: Suplement 04.08.10, 12:46
                                    Bo ja bym chciała partnera którego nie musiałabym się wstydzić, w
                                    żadnej dziedzinie, takiego bez wad. Wiem że szukam dziury w całym, i
                                    próbuje to zmieniać. Nie chce być ciągle w pogotowiu i przygotowana
                                    na zerwanie. Tylko że ja już nie czuję miłości. Zakochałam się (po
                                    raz 4 w życiu) w nim tamtego lata, i teraz to uczucie przygasło. Nie
                                    tęsknię tak bardzo. Wiem że jemu zależy na mnie, wiem to po czynach,
                                    choć on podobnie jak ja, ciągle mi do końca nie ufa. Ostatnio
                                    rozmawialiśmy o stanie w którym się znajdujemy i określił go że
                                    jesteśmy jak kochankowie. Bo tak jest, nie mamy wspólnych planów,
                                    spraw. Każde żyje osobno, na swój rachunek, ze swoimi problemami. Mi
                                    to wystarcza, nie chce tego zmieniać. Rozpisałam się.
                                    Wiem jedno, że jak się ma dzieci to jest dużo trudniej, nawet mi- co
                                    bardzo mnie to dziwi ;).

                                    A dlaczego nie chce się z nim rozstawać, bo już mam dość szukania,
                                    próbowania, zaczynania, uczenia się ufać itd. Chociaż... tak fajnie
                                    być wolną kobietą :)
                                    • kajda28 Re: Suplement 05.08.10, 11:17
                                      Ach, jak ja uwielbiam pisać i mówić o sobie :) Pamiętam moje
                                      urodziny sprzed prawie 10 lat, gadałam nieznanemu chłopakowi o sobie
                                      ze 3 godziny, już nigdy więcej go nie spotkałam, a może i spotkałam
                                      tylko nie pamiętałam jak wygląda. On podobno był zachwycony :)

                                      Kończę moje wywody. Dopóki będę się czuła silna dopóki nic nie będę
                                      robić.
                                      Co do alkoholizmu mojego L. to ten sam sobie wyznaczył że będzie pił
                                      piwo tylko w weekendy, bo jak wypije jedno to i od razu drugie chce,
                                      kończy się na 3-4 . Przy okazji tej rozmowy powiedziałam mu że i tak
                                      uważam że jest alkoholikiem.

                                • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 04.08.10, 10:55
                                  Dzięki za pocieszenie :)
                                  Miałabym 3 powody dla których nie powinnam być z moim L. , gdybym
                                  była normalna. A tak czekam na powód który mi wystarczy na zerwanie.
                                  Pewnie jest dużo więcej powodów dla których z nim jestem, ale to już
                                  przechodzi na dalszy plan. Poza tym albo nasz związek się
                                  normalizuje, albo powoli umiera śmiercią naturalną. Nawet takich
                                  rzeczy nie wiem, nie odróżniam. Najgorsze to to że mi by to było
                                  obojętne. NIe uzależniam mojego szczęścia od innych.

                                  Wielkie sorry dla autorki postu że jej się wtrąciłam w wątek z
                                  prywatą.
                                  • pierzchnia Re: chyba zbliża sie ciąg..... 04.08.10, 11:39
                                    Dla mnie nie istnieją zasady, wedle których układ spełnia założenia tzw. normalności.
                                    Czasem pewne rzeczy są głęboko ukrywanie i potrzeba sytuacji aby je odsłonić.
                                    Tak, jak to miało miejsce, w filmie Kot/Jean Gabin/.
                                    • ann-a69 już trzeźwy.... 05.08.10, 18:20
                                      dyskusja poszla w innym kierunku, ale ja chcialam nadmienić ze mój mąż
                                      poprosil w ubiegla sobotę zebym zadzwonila po ottrucie. Zrobilam to bo chcialam
                                      miec juz trochę spokoju. Kilka dni faszerował sie lekami, a pożniej probowalam
                                      pogadac z nim o terapii. Jestem zszokowana on uważa ze nic takiego sie nie
                                      stalo, ten ciąg nie był taki długi i nie zamierza iść na terapię !
                                      • ann-a69 Re: już trzeźwy.... 05.08.10, 18:34
                                        uważa ze wszystko sam "rozgryzł" i nie potrzebuje zadnej terapi, po prostu nie
                                        może pić wódki , tylko piwo i to wszystko.

                                        Jesteśmy zaproszeni na przyjęcie rodzinne za tydzień , powiedzilam ze
                                        wolalabym zeby nie pił , a on ze zamierza pić piwo jak gdyby nigdy nic ! Jestem
                                        przerażona tym wszystkim , ciagle myśle o rozwodzie , ale jestem bez pieniedzy ,,,,
                                        • elfkabezhaltera Kolejne stadium 05.08.10, 21:57
                                          ann-a69 napisała:

                                          > uważa ze wszystko sam "rozgryzł" i nie potrzebuje zadnej terapi, po prostu nie
                                          > może pić wódki , tylko piwo i to wszystko.
                                          Miałem to - odstawiłem wszystko poza piwem. Upijałem sie nadal ...
                                          To się fachowo nazywa "próby kontrolowania picia". Próbowałem pić
                                          "kontrolowanie" - nieskutecznie - kilka lat, zanim do mnie dotarło, żem
                                          alkoholik (a zdiagnozowany byłem już od dawna ...).
                                          Jakoś wtedy widziałem ZASADNICZĄ różnicę pomiędzy upijaniem się wódką a piwem -
                                          eh, umysł alkoholika ...

                                          >
                                          > Jesteśmy zaproszeni na przyjęcie rodzinne za tydzień , powiedzilam ze
                                          > wolalabym zeby nie pił , a on ze zamierza pić piwo jak gdyby nigdy nic !
                                          Może uda mu się NIE upić raz czy dwa, co będzie ZAWSZE przyominać. Przeoczy te
                                          kilkadziesięciu razach jak się napruje.

                                          > Jestem
                                          > przerażona tym wszystkim , ciagle myśle o rozwodzie , ale jestem bez pieniedzy

                                          Ratuj się kobito!
          • sabinac-0 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 05.08.10, 14:08
            aaugustw napisał:

            > Wybor ten (ta "oczywistosc") brzmi troche samolubnie
            > i egoistycznie...!
            > A gdzie tu miejsce na dzieci, ktore potrzebuja ojca,
            > ktorego Ty im wybralas...?
            > No chyba, ze...(!?).
            > A...

            August, na litosc boska, co ty wmawiasz tym udreczonym kobietom?!
            Nie dosc ze sie latami miotaja w zakletym kregu nadzieja-bezsilnosc, to jeszcze,
            gdy juz nadludzkim wysilkiem zdolaja sie wyrwac, usilujesz im wpoic poczucie
            winy, ze odchodzac od rujnujacego im zycie pijaka sa podlymi egoistkami co
            dzieci krzywdza...

            Mowisz "wybrala go na ojca swych dzieci", ale nawet nie wspomnisz, ze ten facet
            wybral ja na matke swych dzieci, przyrzekl milosc i wiernosc a potem zamienil
            jej zycie w koszmar zdradzajac ja z butelka.

            Powiesz "mogla nie wiazac sie z pijakiem", "mogla nie ufac jego zapewnieniom",
            "nie powinna byla fundowac dzieciom takiego ojca" lub sarkastyczne "widzialy
            galy co braly", sugerujac ze jej cierpienie jest sluszna kara za naiwnosc, ale
            jakos Ci umyka, ze ON mogl pomyslec, ze jesli lubi wypic, to nie powinien ani
            wyznawac kobiecie milosci, ani sie zenic, ani plodzic dzieci.

            Czy ON mysli o tym, ze jego dzieci potrzebuja ojca i to TRZEZWEGO ojca?
            Nie, jemu sie wydaje, ze jak czasem wybelkocze zonie "jestes mym aniolem" lub
            poskamli "pomoz mi bo bez ciebie zgine" znaczy ja kocha a jak dziecko poglaszcze
            lub zrobi mu labadka z zakretki, jest swietnym ojcem, wiec jak moze ta egoistka
            nie doceniac uczucia a dzieci ojcowskich labadkow pozbawic.

            Oj Auguscie, Auguscie, jeszcze dluga droga przed Toba.
            • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 05.08.10, 18:25
              dzięki Sabina. Opowiem kilka zdarzeń, które zmieniły moje podejści
              do tych spraw. Co się stało,że to się stało oczywistościa a nie
              wyborem.
              Ostatnia rozmowa z terapeutą - i nagle uświadomiłam sobie,że
              wszystkie moje działania zalecane przez grupę na terapii to
              kompletny bezsens. To kręcenie się nadal wokół probelmu choć ciągle
              wszyscy mówią zajmij się sobą i swoimi potrzebami.
              Co to jest moja potrzeba?
              to spokój w domu a nie osiąganie go dzwonieniem na policje
              to przewidywalność dla mnie i dzieci a nie unikanie spięć
              to poprostu zwykłe normalne życie
              Jak masz gangrenę to może i próbujesz leczyć ale skuteczne jest
              odcięcie chorej kończyny, więc odcinam
              Dzieci też mogą mnie zapytać co z tym zrobiłaś mamo , dlaczego
              dajesz się poniewierać
              Matka jest dla niech oparciem, nie ma co się zastanawiać
              tylko "wyrwać chwasta". Nie jestem łagodną, bojaźliwą kobietką
              sama utrzymuję dom. nie ma znacznie tekst widziały gały co brały.
              Jeśli popełniłam błąd nie widzę powodu by w nim trwać.A teksty
              trzeźwych czy nierzeźwych alko to próba manipulacji, w tym są
              najlepsi
              • sabinac-0 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 06.08.10, 06:27
                Byla kiedys ksiazka "W co graja ludzie", gdzie rozne rodzinne i spoleczne
                sytuacje zostaly przedstawione jako gra z podzialem na role i precyzyjnymi regulami.

                Jedna z tych "gier" byla gra w alkoholika.
                ALKOHOLIK stanowi jej centrum, wokol niego kreca sie:

                BARMAN - dostarcza trunek i czasem wysluchuje zwierzen, jako profesjonalista w
                pewnym momencie odmawia nalania nowego kieliszka i juz tylko wysluchuje,

                WSPOLBIESIADNIK - dotrzymuje towarzystwa i daje Alkoholikowi poczucie ze jego
                picie jest czyms powszechnym i nie stanowi problemu,

                OPIEKUN - pomaga uniknac konsekwencji picia,

                GLOS SUMIENIA - wypomina picie i szkody nim wywolane,

                WYBAWCA - usiluje wyrwac glownego bohatera ze szponow nalogu.

                Czasem satelitarne postacie zmieniaja sie rolami, np. zona moze raz byc Barmanem
                gdy dawkuje bohaterowi gry alkohol i gdy wysluchuje belkotliwych wynurzen,
                Wspolbiesiadnikiem gdy pije szklaneczke "do towarzystwa" by nie szukal
                towarzystwa do picia poza domem, Opiekunem gdy prowadzi go do domu, kladzie do
                lozka i dzwoni do szefa ze "maz ma grype", Glosem sumienia gdy wypomina mu
                krzywdy wyrzadzone po pijanemu, Wybawca jesli wysyla go na terapie lub twardymi
                metodami (wzywaniem policji, grozeniem rozwodem, wyrzucaniem z domu) usiluje
                zmusic go do trzezwosci.

                Cokolwiek zrobia satelity, gra toczy sie dalej a Alkoholik zawsze zajmuje w niej
                centralna pozycje.

                Autor zauwaza tez, ze ruch AA, pomimo niewatpliwych sukcesow, podtrzymuje te
                gre, jedynie zmieniajac w niej role - na mitingu Alkoholik ma sie stac mowiacym
                "dosc" i wysluchujacym zwierzen Barmanem albo Glosem sumienia dla innego
                Alkoholika a na Al Anon rodzina jest instruowana jak z Opiekunow i Glosow
                sumienia przeistoczyc sie w Wybawcow.

                Tak czy siak, nadal alkoholik (pijacy lub trzezwy) stanowi centrum, reszta wciaz
                kreci sie na jego orbicie i malo kto wpada na pomysl, by zamiast w kolko
                zamieniac sie rolami po prostu odmowic udzialu w grze i ten caly uklad opuscic.
                • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 06.08.10, 12:23
                  no właśnie o to chodzi,dla mnie to oczywista oczywistość, że należy
                  to przerwać. to jest słabość ala-non, terapii grupowej itd.
                  Kto chce niech się w to bawi, ja chcę aby moje życie toczyło się dla
                  mnie i dla moich dzieci.
                  • kajda28 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 06.08.10, 15:10


                    > no właśnie o to chodzi,dla mnie to oczywista oczywistość, że
                    należy
                    > to przerwać. to jest słabość ala-non, terapii grupowej itd.

                    Ja poszłam na terapię właśnie po to aby mieć siłę na odejście.

                    OK. Ale jest mnóstwo osób które nie widzą tej oczywistej
                    oczywistości, ja sama długo jej nie widziałam. Choć pewnie ludzi
                    dookoła ją widzieli. Jak od niego odeszłam to nikt się nie zdziwił,
                    nikt nie proponował żebym jeszcze raz spróbowała, bo to ojciec moich
                    dzieci itd.

                    I tak naprawdę dla tych dla których odejście jest zwykłą
                    oczywistością grupy i terapie nie są aż tak niezbędne, ale dla całej
                    reszty są. Choć są ludzie odporni na terapię, którzy moga chodzić na
                    nią latami a dalej tkwią w toksycznym związku, wciąż wymyślając
                    powody dlaczego jeszcze nie teraz. Mają do tego prawo i tylko tych
                    dzieci żal.
                    • sabinac-0 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 06.08.10, 22:12
                      Nie pomoze odejscie od alkoholika, jesli potrzebuje sie wciaz centralnej postaci
                      w grze, by bylo wokol kogo krazyc, kogo tlumaczyc przed ludzmi, komu wypominac,
                      komu dawkowac, kogo wysluchiwac, kogo wybawiac...

                      Czesto po odejsciu od jednego alkoholika szybko centrum zycia zaczyna okupowac
                      nowy alkoholik, a gracz znow krazy wokol niego ludzac sie, ze nowy alkoholik
                      bedzie lepszy od starego.

                      Tak to jest, gdy zamiast przestac byc satelita ogranicza sie zmiany do
                      poszukiwania nowego Slonca.
                      • vento_p Re: chyba zbliża sie ciąg..... 11.08.10, 16:49
                        teraz ja jestem slońcem dla sibie
                        • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 11.08.10, 17:50
                          vento_p napisała:
                          > teraz ja jestem slońcem dla sibie
                          ____________________________________________________________.
                          Zycze tak rozdzielac swym swiatlem, aby nie dawac cienia innym...!
                          A... ;-)
                          • sabinac-0 Re: chyba zbliża sie ciąg..... 11.08.10, 21:48
                            A ja Tobie, Auguscie, zycze, bys juz nigdy nie kladl sie cieniem na czyims zyciu.
                            • aaugustw Re: chyba zbliża sie ciąg..... 12.08.10, 09:52
                              sabinac-0 napisała:
                              > A ja Tobie, Auguscie, zycze, bys juz nigdy nie kladl sie cieniem
                              na czyims zyciu.
                              ___________.
                              Dziekuje...!
                              A...
                • elfkabezhaltera Pewien drobiazg ... 06.08.10, 13:58
                  Alkoholik chodzący na mityng zazwyczaj nie pije, co nieco zmienia sytuację ...
                  • vento_p Re: Pewien drobiazg ... 06.08.10, 14:57
                    i to jego sprawa. NIech chodzi i trzeźwieje bez nas
                    • kajda28 Re: Pewien drobiazg ... 06.08.10, 15:30

                      > i to jego sprawa. NIech chodzi i trzeźwieje bez nas

                      Ale przecież dużo kobiet , jak nie wszystkie, mówią że one by
                      chciały aby on nie pił.
                  • sabinac-0 Re: Pewien drobiazg ... 06.08.10, 22:19
                    elfkabezhaltera napisała:

                    > Alkoholik chodzący na mityng zazwyczaj nie pije, co nieco zmienia sytuację ...

                    Tylko na tyle, ze zycie zamiast koncentrowac sie wokol czyjegos picia,
                    koncentruje sie wokol jego trzezwienia.
                    Reszta zostaje po staremu - troska o stan trzezwosci krola nadal jest
                    najwazniejsza sprawa, inni to sluzba i sie nie licza.
                    • elfkabezhaltera Re: Pewien drobiazg ... 07.08.10, 10:16
                      sabinac-0 napisała:

                      > elfkabezhaltera napisała:
                      >
                      > > Alkoholik chodzący na mityng zazwyczaj nie pije, co nieco zmienia sytuacj
                      > ę ...
                      >
                      > Tylko na tyle, ze zycie zamiast koncentrowac sie wokol czyjegos picia,
                      > koncentruje sie wokol jego trzezwienia.
                      > Reszta zostaje po staremu - troska o stan trzezwosci krola nadal jest
                      > najwazniejsza sprawa, inni to sluzba i sie nie licza.
                      To już chyba problem otoczenia.
                      Moje otoczenie odmówiło zajmowania sie moim trzeźwieniem - "a trzeźwiej sobie,
                      ale dupy nie zawracaj" :)
                      • sabinac-0 Re: Pewien drobiazg ... 07.08.10, 10:53
                        elfkabezhaltera napisała:


                        > To już chyba problem otoczenia.

                        Owszem, dzieci zyjace z tym problemem po latach sa definiowana jako DDA.

                        > Moje otoczenie odmówiło zajmowania sie moim trzeźwieniem - "a trzeźwiej sobie,
                        > ale dupy nie zawracaj" :)

                        Byla to najlepsza rzecz, ktora mogli zrobic - dla siebie i dla Ciebie.
                        • elfkabezhaltera Re: Pewien drobiazg ... 07.08.10, 14:06
                          sabinac-0 napisała:

                          > Byla to najlepsza rzecz, ktora mogli zrobic - dla siebie i dla Ciebie.

                          Nie przeczę, jestem im wdzięczny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka