aaugustw
29.08.10, 20:21
BÓG PRZEMAWIA DO ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW
Bóg miast zawiesić prawa natury przez bezpośrednią
interwencję, wybrał w swej mądrości grupę ludzi, aby wprowadzali w
życie Jego boską dobroć. A wybrał ich spośród najbardziej
poniżonych, chorych i nieszczęśliwych: zwrócił się do alkoholików,
którzy mają upowszechnić Jego wielką sprawę! I tak oto zdaje się
mówić do nas:
Waszym wątłym i słabym rękom powierzam siłę, jakiej się nie
spodziewacie, siłę, której skuteczności nie przewidują najwięksi
uczeni. Naukowcom ani politykom, wdowom ani matkom, ani nawet moim
kapłanom nie dałem tego daru leczenia alkoholików który powierzam
wam.
Ten dar nie może być użyty dowolnie czy nieroztropnie;
nakłada on bowiem na was poważną odpowiedzialność. Dzień nigdy nie
może być dla was zbyt długi, nie wolno Wam zasłaniać się brakiem
czasu ani ważnymi wydarzeniami czy też wymawiać się nadmiernym dla
was wysiłkiem lub ciężarem nałożonego na was zadania. Dar mój
musicie wykorzystywać dla dobra ludzi w sposób umiejętny i
cierpliwy, niezależnie od ich rasy, wyznania czy pochodzenia
społecznego.
Nieraz wasz los wyda się wielu ludziom śmieszny, a wasze
motywy będą źle oceniane; zaś wysiłki w pracy z innymi alkoholikami
nie zawsze zostaną uwieńczone sukcesem.
Musicie być przygotowani na przeciwności, lecz pokonując je
wspinacie się stopniowo, jakby po drabinie, ku duchowej
doskonałości. Pamiętajcie, że w wypełnieniu tego dążenia nie będę
od was wymagał niczego, co byłoby ponad wasze możliwości.
Nie zostaliście wybrani z powodu wyjątkowych uzdolnień.
Starajcie się więc przypisywać osiągnięte sukcesy nie własnej
osobistej wartości, lecz jedynie łasce wam udzielonej. Jeżeli
chciałbym polecić wykonanie tej misji ludziom wykształconym, to
łaską obdarzyłbym lekarzy i naukowców. Jeżeli zaś wolałbym mieć
ludzi z darem krasomówczym czy pedagogicznym , znalazłbym bardziej
przygotowanych od was. Zostaliście wybrani , ponieważ znajdujecie
się niejako poza społecznością, a wasze długotrwałe pijaństwo
uczyniło was, lub powinno było uczynić, pokornymi i czujnymi na
rozpaczliwe wołanie waszych osamotnionych braci alkoholików. Miejcie
zawsze w pamięci wyznanie, jakie złożyliście w dniu waszego
przyłączenia się do AA: że jesteście bezsilni i że w pełni
dobrowolnie oddajecie wasze życie i waszą wolę pod moje władanie,
abyście mogli odczuć ulgę.
Skoro nie pijecie przez rok, dwa lub dziesięć lat, nie
sądźcie, że jest to tylko wynik waszego osobistego wysiłku. Moc,
która utrzymywała was w tej równowadze ducha i ciała, będzie
trwała w was tak długo, jak długo będziecie żyli według planu
życia, jaki Ja wam naznaczyłem. Wystrzegajcie się pychy, rodzącej
się z poczucia wzrostu liczebnego, z coraz większych wpływów lub z
porównań między wami waszą organizacją innymi, których sukcesy
uzależnione są do liczby członków, ich pozycji i zasobów
pieniężnych. To nie materialne składniki kształtują waszą wiarę i
siłę! Gdy więc powodzenie materialnej organizacji polega na
łączeniu wspólnych aktywów, waszym sukcesem jest jedność oparta na
wzajemnej odpowiedzialności. Wezwanie by wstępować do organizacji
dających materialne korzyści, polega na chełpliwym powoływaniu się
na dokonane czyny i osiągnięcia. Wasze wezwanie polega na pokornym
przyznaniu się do słabości.
Dewiza dobrze prosperującego przedsiębiorstwa głosi: „Ten
korzysta najwięcej, kto najlepiej obsługuje”. Wasze zawołanie niech
brzmi: „Ten służy najlepiej, kto nie szuka korzyści”. Bogactwo
materialnych organizacji mirzy się wedle tego, co pozostaje w
kasie; wasze – tym, co każdy z was dał z siebie.
Wśród praw wam przekazanych znajdują się nakazy, które
mogą się wydawać trudne do wykonania. Lecz jeśli wydaj się one wam
trudne , to tylko dlatego, że nie zrozumieliście lub zapomnieliście
o właściwościach waszej słabości. Uleczenie choroby fizycznej
wymaga niekiedy drastycznych środków, a w licznych przypadkach
niebezpiecznej operacji. Wasza sytuacja w chwili przyłączenia się do
grupy ludzi leczących się, była poważniejsza niż człowieka udającego
się do szpital z zakażoną nogą. Stawką ryzyka tego ostatniego jest
jego życie, podczas gdy wy ryzykujecie nie tylko życiem lecz również
czymś o wiele cenniejszym: zdrowiem, pogodą ducha, szacunkiem dla
samych siebie – waszą ludzką godnością.
Nie spodziewajcie się, że łatwo rozwiążecie wasz problem,
który nauka uznała przecież za nierozwiązywalny; to nie zepsuty
ząb, który trzeba usunąć, lecz długotrwały proces rehabilitacji
wymagający czynów odważnych i trudnych, samodyscypliny i cierpliwej
wytrwałości, a zawsze bezwzględnego posłuszeństwa nakazowi sumienia.
Wkracza tu więc Boska Terapia z którą człowiek