10.10.10, 12:20
witam, od trzech lat jestem z chlopakiem ktory, jak sadze, ma w sobie nieuaktywnionego jeszcze do konca alkoholika. oboje pochodzimy z rodzin tzw. dysfunkcyjnych, moj chlopak stracil ojca gdy byl dzieckiem i wychowywal sie z ojczymem - alkoholikiem. u mnie w rodzinie, bylo troche przemocy..
od okolo roku po praktycznie kazdej imprezie na ktora szlismy z chlopakiem badz tez po jego spotkaniach z kolegami, robilam mu awantury gdy wracal pijany, niejednokrotnie mowilam mu jak bardzo sie obawiam zeby nie zaczal pic nalogowo, bo sadze ze ma predyspozycje ku temu.reagowal zaprzeczajac, sprowadzajac sprawe do tego ze on problemu nie ma, "kazdy facet musi sobie od czasu do czasu wypic", a ja jestem paranoiczka.
dwa tygodnie temu po jego wyjsciu do kina z kolega po ktorym to wrocil kompletnie pijany, oznajmilam mu ze jesli jeszcze raz sie upije to koniec z nami. bylam stanowcza, nie krzyczalam, tylko spokojnie mu to oznajmilam, tlumaczac moje obawy po raz kolejny.wydawalo mnie sie ze zrozumial, obiecal ze nie bedzie sie upijal. jednak dwa dni temu, podczas gdy bylam w pracy, upil sie sam w domu, jak wrocilam spal juz, a w nocy zmoczyl lozko w ktorym razem spalismy (moczenie lozka zdazylo mu sie juz trzykrotnie po upiciu). rano rozplakal sie, powiedzial ze nie wie dlaczego sie upil i ze juz dotarlo do niego ze ma problem z alkoholem. blagal zebym mu pomogla. ja oznajmilam ze pomoge mu ale jako przyjaciolka bo nasz zwiazek wlasnie sie zakonczyl. jestesmy zapisani na wizyte u psychoterapeuty, pojdziemy tam razem.
jestem rozdarta, bo do konca nie wiem co mam zrobic, czy uciekac od niego najszybciej jak potrafie, dopoki nie ma slubu, dzieci etc. dopoki jeszcze mam sile odejsc. czy zostac i mu pomoc. poza tym drecza mnie pytania czy nawet jesli terapia mu pomoze uporac sie z pewnymi kweistiami z przeszlosci to czy po jakims czasie on moze wrocic do picia? czy to ze choroba jeszcze nie rozwinela sie calkowicie a on juz zgodzil sie na terapie sprawia ze ma wieksze szanse na sukces? czy wrecz przeciwnie, przez to ze nie stoczyl sie jeszcze, bedzie go bardziej ciagnelo po jakims czasie zeby jednak 'poszukac' swojego dna? czy jest ktos w stanie odpowiedziec na moje pytania??
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: pytania.. 10.10.10, 15:56
      Jeżeli alkoholik sie upija tzn , że nie jest nieuaktywniony.

      Alkoholik może wrócić do picia w każdej chwili,
      jeżeli nie przestrzega zaleceń dla trzeźwiejących ( czyli nie pijacych i pracujacych nad sobą) alkoholików.

      Zerwanie to dobra decyzja - bo daje mu szanse na poważne podejście do decyzji
      o terapii .
      Ten chłopak jest też DDA - poczytaj nt w moim watku HALT
      • burza_piaskowa Re: pytania.. 10.10.10, 17:12
        no tak patrzac na to w ten sposob nie jest nieuaktywniony. mnie chodzilo raczej o to ze to jego picie, ograniczajac sie do spotkan towarzyskich, gdzie inni tez pija i wystepujac raz na miesiac, dwa czy nawet trzy miesiace jest raczej dopiero wstepem, pierwszym etapem uzaleznienia. chociaz moze tak mysle tylko dlatego ze wciaz probuje go usprawiedliwiac w swoich oczach.

        i dziekuje za linka, sytuacja tej dziewczyny wyglada na podobna do mojej, aczkolwiek moj chlopak przyznal sie wreszcie ze ma problem z alkoholem i wyglada na to ze chce cos z tym zrobic. stad moje rozterki czy powinnam z nim zostac i mu pomoc. na razie sprawa wyglada tak ze powiedzialam ze na razie nie musi sie wyprowadzac, mozemy mieszkac jako para przyjaciol, ale nie bedziemy juz razem. pomimo tego pomoge mu bo mysle ze bez wsparcia bedziemu trudno cokolwiek naprawic.
        • 7zahir Re: pytania.. 10.10.10, 17:18
          burza_piaskowa napisała:

          na razie sprawa wyglada tak ze powiedzialam ze na razie nie musi sie wyp
          > rowadzac, mozemy mieszkac jako para przyjaciol, ale nie bedziemy juz razem>

          NAPRAWDĘ w to wierzysz ?????
          • burza_piaskowa Re: pytania.. 10.10.10, 17:33
            wierze w to ze mozemy byc przyjaciolmi, on jest dobrym czlowiekiem dlatego chce mu pomoc, nie potrafie tak po prostu wyrzucic go z mieszkania.gdzies tu na tym forum przeczytalam ze jesli alkoholik zdecyduje sie na terapie to trzeba go w tym wspierac.
            a to wspolne mieszkanie nie bedzie oczywiscie trwalo wiecznie.jest to kwestia dwoch, trzech miesiecy.jesli tylko zobacze ze zaczal terapie i ja kontunuuje bedzie mi latwiej powiedziec mu zeby zaczal sobie szukac nowego lokum.
            • 7zahir Re: pytania.. 10.10.10, 17:46
              Zyczę Ci wytrwałości i spełnienia oczekiwań.
              • burza_piaskowa Re: pytania.. 10.10.10, 18:05
                dziekuje.
        • sabinac-0 Re: pytania.. 12.10.10, 20:34
          burza_piaskowa napisała:

          > moze tak mysle tylko dlate
          > go ze wciaz probuje go usprawiedliwiac w swoich oczach.
          >
          Mnie tez sie tak wydaje.

          > aczko
          > lwiek moj chlopak przyznal sie wreszcie ze ma problem z alkoholem i wyglada na
          > to ze chce cos z tym zrobic.

          Na kacu to przyznal czy przycisniety do muru?
          Jesli tak, to ta cala jego "chec leczenia" to, z przeproszeniem, pierd...lenie kotka za pomoca mlotka.

          > mysle ze bez wsparcia bedziemu trudno cokolwiek naprawic.
          >
          Wsparcia musi poszukac sobie poza Waszym zwiazkiem.
          Ty, jako uczestnik jego nalogu, nie bedziesz odpowiednim wsparciem.
          • burza_piaskowa Re: pytania.. 12.10.10, 22:28
            > Na kacu to przyznal czy przycisniety do muru?
            > Jesli tak, to ta cala jego "chec leczenia" to, z przeproszeniem, pierd...lenie
            > kotka za pomoca mlotka.

            przycisniety do muru nie byl. w nocy obudzil mnie gdy zobaczyl ze zmoczyl lozko.ja bez slowa wyszlam do innego pokoju i polozylam sie na kanapie. on po jakims czasie przyszedl i powiedzial ze wie ze ma problem, pytajac jednoczesnie czy mu pomoge.byl on wtedy jeszcze na pewno pod wplywem alkoholu, byla 4 w nocy, mniemam ze kaca jeszcze nie odczuwal.


            > Wsparcia musi poszukac sobie poza Waszym zwiazkiem.
            > Ty, jako uczestnik jego nalogu, nie bedziesz odpowiednim wsparciem.

            jest taki maly problem, ze nie mieszkamy w Polsce. oprocz mnie nie ma w jego poblizu zadnych dobrych przyjaciol.bo przeciez 'kolegow' od kieliszka za takich nie mozna uznac.
            • sabinac-0 Re: pytania.. 13.10.10, 11:50
              burza_piaskowa napisała:

              > w nocy obudzil mnie gdy zobaczyl ze zmoczyl lozko
              > .ja bez slowa wyszlam do innego pokoju i polozylam sie na kanapie. on po jakims
              > czasie przyszedl i powiedzial ze wie ze ma problem, pytajac jednoczesnie czy m
              > u pomoge.byl on wtedy jeszcze na pewno pod wplywem alkoholu,

              "Pomoz mi" to zwykle chamski szantaz emocjonalny.
              On raczej nie zauwaza, ze ma problem, ani tym bardziej nie chce pozegnac sie z butelka, jedynie wie, ze przegial i chce Cie udobruchac. Ot, wrzuci Ci jakas bajeczke, ze taki nieszczesliwy jest, ze tylko dzieki Tobie zyje i oddycha, ze Cie potrzebuje - cos, co wie, ze chcesz uslyszec.
              Moze nawet raz i drugi da sie wyciagnac na wizyte, uroni tam teatralna lezke, opowie ze tatus go bil, mamusia nie kochala czy podobny lzawy kit, Ty poczujesz sie jego Wybawca, urosniesz we wlasnych oczach i rozplyniesz sie jak wosk, a on bedzie mogl przez jakis czas chlac w spokoju.

              On, jak pisalas, mial ojca alkoholika i dobrze wie, ze kobieta przyzwyczajona od dziecka, ze nie moze myslec o sobie bo w domu wciaz siedzi jakies kulawe kacze, ktore co prawda brudzi i gryzie, ale czasem kwaknie z taka urocza bezradnoscia, realizuje sie jedynie w glaskaniu kaczaka i oczekiwaniu, ze pomiedzy sraniem i gryzieniem obdarzy ja jakas pieszczota. Pieszczota bez ran i smrodu nie mialaby dla niej wartosci.
              >

              > jest taki maly problem, ze nie mieszkamy w Polsce. oprocz mnie nie ma w jego po
              > blizu zadnych dobrych przyjaciol.bo przeciez 'kolegow' od kieliszka za takich n
              > ie mozna uznac.

              Jesli umial znalezc sobie towarzystwo do picia, bedzie umial znalezc towarzystwo do trzezwienia. Jest tak samo dorosly jak Ty. Skoro Ty sobie radzisz w zyciu, on tez potrafi - oczywiscie jesli nie bedziesz go po "matczynemu" wyreczac.

              Mam wrazenie, ze mozliwosc, iz Twoj chlopak moze wytrzezwiec bez Twojej pomocy, wywoluje u Ciebie panike.
              • aaugustw Do Sabinac-0 13.10.10, 14:25
                Lubie czytac Twoje wypowiedzi...! ;-)
                Czyn dobro, mimo wszystko...!
                PD: A... ;-)
              • czlowieek Re: pytania.. 13.10.10, 15:49
                Dzięki Sabina... za bardzo trafne analizy. Właśnie jest tak jak piszesz.

                Ja pisze najczęściej trafne :) , ale ogólniki, licząc na domyślność adresata moich słów... ale przecież trafiam na naturalne zakłamanie, bycie w iluzjach...

                Trzeba punkt, po punkcie rozbrajać.
    • 7zahir Re: pytania.. 10.10.10, 16:08
      Poczytaj też tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,99039655,99039655,czy_facet_od_czasu_do_czasu_musi_sie_upic_.html
    • czlowieek Re: pytania.. 10.10.10, 16:45
      Twój chłopak na razie nawet nie poszedł na rozmowę do poradni, nie poszedł na spotkanie AA, jeszcze nie przestał pić. Na razie tylko coś tam Ci powiedział pod wpływem strachu i wstydu. Do leczenia, do abstynencji jeszcze jest bardzo daleka droga. Nawet jeśli zawleczesz go terapeuty.

      A czemu nie pójdzie sam? On jeszcze mały? Nie wpuszczają dzieci? Jak on się będzie z tym czuł?

      Przeczuwam niestety, że Twój chłopak uśmierzy te swoje podłe uczucia w sposób najłatwiejszy z możliwych. I tak będzie jeszcze trwało i trwało... To oszukiwanie siebie samego i Ciebie. Wydaje mi się także, że Ty już dzisiaj nie masz siły zostawić go, odejść. Widzę też, że on, wbrew temu co piszesz, nie jest „nieuaktywnionym” alkoholikiem, ale jest alkoholikiem zwyczajnym. Człowiek zdrowy nie sika do łóżka. Kurczę, jestem dzisiaj złym prorokiem.

      Decyzja zła, dobra... Co jest dobre, co jest złe, któż to wie... Ty podejmujesz swoje decyzje i potem ponosisz odpowiedzialność za konsekwencje.
      • burza_piaskowa Re: pytania.. 10.10.10, 17:18
        ide z nim do terapeuty poniewaz mnie blagal o to mowiac ze sam sie boi. maly nie jest, ale faktem jest ze dojrzalym mezczyzna nie mozna go nazwac.poza tym mysle ze ja tez potrzebuje terapii, dlatego uznalam ze pojdziemy razem za pierwszym razem a potem bedziemy mogli kontynuowac oddzielne terapie.
        • sabinac-0 Re: pytania.. 12.10.10, 20:40
          burza_piaskowa napisała:

          > ide z nim do terapeuty poniewaz mnie blagal o to mowiac ze sam sie boi.

          Tym aktem uczynil Cie odpowiedzialna za swoje picie, swoje leki i swoja terapie - teraz cokolweiek pojdzie nie tak, Ty bedziesz winna.
          Ty zas przelknelas to jak ostryge, bo podnieca Cie mysl, ze jestes superwooman ratujaca bohatersko biednego zuczka ze szponow.

          • burza_piaskowa Re: pytania.. 12.10.10, 22:32
            sabinac-0 napisała:

            > Tym aktem uczynil Cie odpowiedzialna za swoje picie, swoje leki i swoja terapie
            > - teraz cokolweiek pojdzie nie tak, Ty bedziesz winna.

            ale dlaczego? czy fakt ze mu pomogam, automatycznie czyni mnie odpowiedzialna za jego ewentualna porazke? nie rozumiem tego.

            > Ty zas przelknelas to jak ostryge, bo podnieca Cie mysl, ze jestes superwooman
            > ratujaca bohatersko biednego zuczka ze szponow.
            >

            trafna uwaga dotyczaca mojego usposobienia.zawsze ciagnelo mnie do chlopakow potrzebujacych pomocy. jakis pieprzo*ny instynkt opiekunczy. czy tak maja wszystkie kobiety alkoholikow?
            • sabinac-0 Re: pytania.. 13.10.10, 11:57
              burza_piaskowa napisała:

              > czy fakt ze mu pomogam, automatycznie czyni mnie odpowiedzialna z
              > a jego ewentualna porazke?

              Tak.
              Jesli "dla Ciebie" przestanie pic, kiedys "przez Ciebie" wroci do picia.
              Trzezwienie musi byc JEGO I TYLKO JEGO sprawa. Mozesz mu w tym towarzyszyc, ale nie mozesz go kontrolowac.

              Powiesz "ja nie kontroluje, ja tylko pomagam".
              I tu jest pies pogrzebany. Widzialam gdzies haslo:
              POMOC TO JASNA STRONA KONTROLI
              Bardzo dobre haslo.

              > trafna uwaga dotyczaca mojego usposobienia.zawsze ciagnelo mnie do chlopakow po
              > trzebujacych pomocy. jakis pieprzo*ny instynkt opiekunczy. czy tak maja wszystk
              > ie kobiety alkoholikow?

              Prawie wszystkie. Alkoholicy innych nie chca.
              • sabinac-0 Re: pytania.. 13.10.10, 13:22
                sabinac-0 napisała:

                > Prawie wszystkie. Alkoholicy innych nie chca.

                No i kobiety lubiace siebie nie stawiaja sobie za cel odkrywania czulych serc pod twarda skorupa. :)
    • elfkabezhaltera Aktywny 10.10.10, 19:14
      burza_piaskowa napisała:

      > witam, od trzech lat jestem z chlopakiem ktory, jak sadze, ma w sobie nieuaktyw
      > nionego jeszcze do konca alkoholika.

      > pijal. jednak dwa dni temu, podczas gdy bylam w pracy, upil sie sam w domu, jak
      > wrocilam spal juz, a w nocy zmoczyl lozko w ktorym razem spalismy (moczenie lo
      > zka zdazylo mu sie juz trzykrotnie po upiciu).

      Moim daniem swojego alkoholika ma już w pełni aktywnego.
      Na początku mojego picia nie lałem pod siebie. A z czasem coraz częsciej.
    • kuk_krakauer Re: pytania.. 11.10.10, 08:38
      czy uciekac od niego najsz ybciej jak potrafie, dopoki nie ma slubu, dzieci etc. dopoki jeszcze mam sile o dejsc. czy zostac i mu pomoc.

      Jeśli go kochasz bądź konsekwentna i odejdź (to bedzie trudna miłość), ale tylko tak możesz mu pomóc. Mnie głaskano kilka lat, a ja to wykorzystywałem i piłem dalej, i coraz więcej. PO jakimś czsie może wrócicie do siebie.

      poza tym drecza mnie pytania czy nawet jesli terapia mu pomoze uporac sie z pewnymi kweistiami z przeszlosci to czy po jakims czasie on moze wrocic do picia?
      Alkoholik zawsze może wrócić do picia. Pytanie, czy bedzie chciał? Jeśli nie, jeslibedzie pracował nad sobą ma sznse nie pić do końca życia.

      czy to ze choroba jeszcze nie rozwinela sie calkowicie

      Z tego co piszesz rozwineła się wystarczająco, aby podjąć leczenie.

      a on juz zgodzil sie na terapie sprawia ze ma wieksze szanse na sukces?

      Jeśli chce się leczyć, a nie tylko pozoruje chęć, żeby dać mu spokój, to ma szanse na sukces.

      Jesli potrzebuje Twojego towarzystwa, aby pójść do poradni idź z nim, ale do gabinetu musi wejść sam. On jest odpowiedzialny za swoje leczenie, a nie Ty.

      Pozdrawiam i życzę sukcesu (wam obojgu)
    • pierzchnia Re: pytania.. 11.10.10, 10:05
      Mądra z Ciebie dziewczyna.

      Uzależnienie nierozłącznie towarzyszy sferze uczuć i właśnie dlatego jest tak bardzo destrukcyjny dla więzi rodzinnych.
      Upraszczając cały ten mechanizm można powiedzieć, że uzależniony staje się kimś innym /niekoniecznie potworem/.
      Jego oceny rzeczywistości są zniekształcone - spogląda na świat przez szybę, która stępia /redukuje/uczucia wyższe.
      Uzależniony bardzo często manipuluje otoczeniem /wykorzystuje uczucia najbliższych/, a wszystkiemu winne są zmiany, jakie w nim zaszły pod wpływem długotrwałego spożywania alkoholu.
      Twoje rozdarcie jest wynikiem konfliktu pomiędzy uczuciem, a tzw. zdrowym rozsądkiem i dlatego jest to takie trudne.
      Nie można przestać kochać człowieka na zawołanie, ale żeby mu pomóc trzeba być silnym i znać temat bo inaczej samemu można stać się ofiarą.
      Jeżeli Twój chłopak zrozumie, że abstynencja może być wyborem, a nie przymusem wtedy zrzuci z siebie ciężar uwarunkowania, któremu podlegał.
    • aaugustw Re: pytania.. 11.10.10, 22:15
      burza_piaskowa napisała:
      > .... czy jest ktos w stanie odpowiedziec na moje pytania??
      ________________________________________________.
      Nikt nie jest w stanie odpowiedziec na Twoje pytania, bo nikt
      z nas tutaj nie jest prorokiem... - Ten, ktory to zrobi bedzie tylko
      teoretyzowal w pustke, gdyz prawdziwa odpowiedz zna tylko
      Sila Wyzsza, czy Bog, cokolwiek o nim myslisz...!
      A...
      • aaugustw Sugestia... 11.10.10, 22:40
        aaugustw napisał:

        > burza_piaskowa napisała:
        > > .... czy jest ktos w stanie odpowiedziec na moje pytania??
        ______________________________________________________.
        > Nikt nie jest w stanie odpowiedziec na Twoje pytania, bo nikt
        > z nas tutaj nie jest prorokiem... - Ten, ktory to zrobi bedzie tylko
        > teoretyzowal w pustke, gdyz prawdziwa odpowiedz zna tylko
        > Sila Wyzsza, czy Bog, cokolwiek o nim myslisz...!
        > A...
        ______________________________________________________.
        Moja sugestia (na cale zycie) dla Ciebie - burzo piaskowa :
        Zrob to co TY uwazasz za sluszne, a potem nigdy tego nie zaluj...!
        A...
    • burza_piaskowa Re: pytania.. 12.10.10, 16:38
      witam ponownie, dziekuje za wszytskie odpowiedzi.
      rzeczywiscie nazwanie mojego chlopaka nieuaktywnionym bylo forma zaprzeczania samej sobie co do skali problemu. juz sie jednak pozbywam zludzen.
      co do sugestii aaugustowa, moj problem lezy w tym ze ja nie wiem jaka decyzje podjac, mam wciaz sprzeczne mysli, watpliwosci jaki wybor bedzie sluszny.jestem, tak jak celnie napisal pierzchnia, rozdarta miedzy uczuciami i rozumem.stad moje pytania rzucane w proznie..ale wiem juz ze nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie czy zostac. zreszta widac po waszych odpowiedziach, zdania sa podzielone.
      na dzien dzisiejszy jak pisalam wczesniej nie jestesmy razem, tylko ze ja wciaz odczuwam wyrzuty sumienia, mam poczucie winy ze go zostawilam, jeszcze bardziej pograzylam.nie daje sobie z tym rady, wciaz placze, podobnie on, jest kompletnie zalamany, od trzech nocy wlasciwie nie spal, ja tez nie za duzo, bo cala noc slysze jak chodzi z kata w kat.

      jutro idziemy do terapeuty, On sam zadzwonil i umowil sie na spotkanie.
      • elfkabezhaltera Re: pytania.. 12.10.10, 16:52
        burza_piaskowa napisała:

        > tylko ze ja wcia
        > z odczuwam wyrzuty sumienia, mam poczucie winy ze go zostawilam, jeszcze bardzi
        > ej pograzylam.
        Ty go w ten sposób ratujesz.

        > jutro idziemy do terapeuty, On sam zadzwonil i umowil sie na spotkanie.
        O, kop w dupę pomógł?!?
    • sabinac-0 Re: pytania.. 12.10.10, 20:27
      burza_piaskowa napisała:

      > od okolo roku po praktycznie kazdej imprezie na ktora szlismy z chlopakiem badz
      > tez po jego spotkaniach z kolegami, robilam mu awantury gdy wracal pijany, (...)
      > .reagowal zaprzeczajac, sprowadzajac sprawe d
      > o tego ze on problemu nie ma, "kazdy facet musi sobie od czasu do czasu wypic",
      > a ja jestem paranoiczka.
      > dwa tygodnie temu po jego wyjsciu do kina z kolega po ktorym to wrocil komplet
      > nie pijany,(...)
      > obiecal ze nie bedzie sie u
      > pijal. jednak dwa dni temu, podczas gdy bylam w pracy, upil sie sam w domu,
      > (zmoczenie lozka zdazylo mu sie juz trzykrotnie po upiciu). rano rozplakal sie, powiedzial z
      > e nie wie dlaczego sie upil i ze juz dotarlo do niego ze ma problem z alkoholem
      > . blagal zebym mu pomogla. (...)
      > jestesmy zapisani na wizyte u psychoterapeu
      > ty, pojdziemy tam razem.

      > czy to ze choroba jeszcze nie rozwinela sie calko
      > wicie a on juz zgodzil sie na terapie sprawia ze ma wieksze szanse na sukces?

      Jak widac powyzej, chorobe alkoholowa to on ma calkowicie rozwinieta.
      Niestety, on na terapie nie idzie - to Ty go na nia ciagniesz, a to sukcesu nie wrozy.

      Lepiej skorzystaj z zapisu i idz na te terapie sama, a jego zostaw samemu sobie.
      I tak go nie zmienisz a przynajmniej nie bedziesz musiala spac w obsikanym lozku i zadreczac sie co wieczor w jakim stanie przyjdzie.
      Jesli faktycznie mu zalezy, sam odnajdzie odpowiednia terapie i byc moze kiedys bedziecie mogli byc razem - na trzezwo.
    • anty_alco Re: pytania.. 14.10.10, 14:33
      Moim zdaniem wyraźnie przesadzasz lub masz poważne problemy emocjonalne. To co opisujesz nie odbiega od normalnych zachowań ludzi żyjących w XXI wieku. Jestem 33 letnim męższczyzną, który ma prace, jest wykształcony i ma jasno określone cele życiowe. Mam bardzo dużo przyjaciół z którymi spotykam się dosyć często, mam też dziewczynę która jest ze mną szczęliwa. Odpowiadam na ten post ponieważ myślę, iż błędnie interpretujesz sytuację która zaszła u Ciebie. Jak już wspominałem mam wielu przyjaciół z którymi spotykam sie ok 2 razy w tygodniu i to conajmniej raz na wypicie przysłowiowej "flaszki". Wszyscy pracują i to w niezłych firmach i wszyscy maja się dobrze. Mało tego - wszyscy maja żony , niektórzy i dzieci ale to nie znaczy, że są alkoholikami. No chyba, że alkohol nie pozwala ci normalnie funkcjonować, chodzić do pracy, utrzymywać rodzinę lub gdy jest powodem kłopotów z prawem itd... Dlatego uważam iż Twój partner ma normalne męskie zachowania. Jeżeli ma problemy z prawem, pracą lub z życiem w społeczeństwie to faktycznie Cię popieram w tym co napisałaś, a jeśli nie nie widzę powodu z jego psychiką tylko z Twoją - czyt. za bardzo wrażliwa. Mam jeszcze jedno pytanie do Ciebie...czy próbowałaś na ten temat rozmawiać ze swojo matką lub jakąś b. dobrą przyjaciółką? może zdanie osób które bardziej znają Ciebie i Twojego partnera powinny okazać swoje zdanie na ten temat... zastanów się czy nie jesteś zbyt zaborcza. Chyba, że pije prawie codziennie, trawi pieniądze oraz nie wyobraża sobie wieczoru bez piwka - to masz prawo sie obawiać. Pozdrawiam serdecznie.
      • burza_piaskowa Re: pytania.. 14.10.10, 18:46
        >To co
        > opisujesz nie odbiega od normalnych zachowań ludzi żyjących w XXI wieku.

        heh rozumiem ze za normalne zachowanie uwazasz upijanie sie na umor w samotnosci z finalem w zmoczonym lozku przez czlowieka ktory dwa tyg przed tym zdarzeniem, przysiegal ze juz nigdy nie upije sie ??

        ja sie zgodze ze alkohol jest dla ludzi, nie kazdy musi byc abstynentem. ba! powiem wiecej. tolerowalabym sporadyczne wyjscia mojego chlopaka z kolegami w celu upicia sie. problem w tym ze nie wszyscy moga pic. (jak ktos madry powiedzial: pic trza umic:P) widzisz syndrom uzaleznienia od alkoholu jest dosyc konkretnie opisany w 'fachowej literaturze' i ludzie znajacy sie na tym moga arbitralnie stwierdzic czy ktos ma objawy uzaleznienia czy nie. ja przyznam ze mialam watpliwosci czy to co sie dzieje z moim chlopakiem mozna juz nazwac choroba czy jeszcze nie. nie rozumiem jednak skad u Ciebie takie stanowcze przekonanie ze moj chlopak tego problemu nie ma. przekonanie ktore wysnules po kilku zdaniach napisanych przeze mnie. nie uwazasz ze to ignorancja z twojej strony??

        ps. owszem mam problemy emocjonalne, jestem wrazliwa.nawet przyznam ze z zaborczoscia tez trafiles. tylko wyobraz sobie ze ten fakt jeszcze nie wyklucza tego ze moj chlopak ma problem z alkoholem..
        • anty_alco Re: pytania.. 14.10.10, 21:14
          Witam po raz kolejny. Nie uważa, że to co wypowiedziałem jest ignorancją z mojej strony, bynajmniej...nie mam zwyczaju pisać na forach - uważam, że takie sprawy powinno sie załatwic na poziomie związku i przyjaciół (po to min oni są) ale przez przypadek trafiłem na ten post i powiem Ci szczerze, wnerwiłem się. postanowiłe tylko po to sie zapisać i zalogować po to by odpisać. Studiowałem psychologię i z tego co piszesz wnioskuję, że nie macie, lub Ty nie masz wielu przyjaciół (on chyba ma jesli ma z kim spożywać :) albo i nie skoro sam się upija) natomiast przyznam się, że w chwilach wielkiego stresu, przemęczenia lub nerwów zdarzało mi sie upić samemu...po pracy - i powiem Ci, że pomogło...i nie znaczy to, że zostałem alkoholikiem. Nie opisałaś, że trawi pieniądze na wóde, nie ma pracy itd... a jeśli ją ma to może faktycznie za duzo pracuje...i brakuje mu odprężenia...co byłoby wytłumaczalne jego gwałtownym upiciem się - odstresowaniem. Napisałaś, że po dwóch tygodniach znowu to zrobił...no i co czyżby tak robił co dwa tyg? czy to mu sie zdarzyło tylko ostatnio?
          Obawiam się iż to że go kochasz to jedno ale może przyzwyczajenie albo poczucie bezpieczeństwa odczuwasz jakoby zagrożone? Może jednak faktycznie nie ma z kim "normalnym" sie napic - bo wnioskuję iż Ty panicznie stronisz od alkoholu...powodowane pewnie traumą z młodego wieku gdy obserwowałaś takie sytuacje u ojca (jeśli dobrze pamietam). Obawy moje idą dalej. Moim zdaniem reagowałabyś tak na każdego chłopaka, z którym byś nie była. I tu jest problem bo podejrzewam, że dobrze zdajesz sobie z tego sprawę.
          Dobra bo zaczynam sie zagłębiać. A może to wszystko tylko moje spekulacje...wniosek mam taki, jeśli nie bije Cie, ma pracę, poukładane w głowie, jest na tyle inteligetny, że odreagowanie od czasu do czasu nie zaprowadzi go na dno tylko pomoże mu odreagować...takie jest moje zdanie - bo tak ja mam i moi przyjaciele - czyli praktyka - i nikt nie jest alkoholikiem. Głowa do góry :)
          Pozdrawiam
          • elfkabezhaltera Odreagowywanie 15.10.10, 00:00
            A ile razy już się zlałeś w łóżko po pijaku?
          • trzydziestoletnia Re: pytania.. 16.10.10, 19:35
            anty_alco napisał:

            > Ty nie masz wielu przyjaciół (on chyba ma jesli ma z kim spożywać :)

            Spozywanie z kims alkoholu jeszcze nie czyni zen przyjaciela. Czesto okazuje sie, ze jak nie ma spozywania to nie ma nagle i tych "przyjaciol" od butelki.

            > natomiast przyznam się, że w chwilach wielkiego stresu, przemęczenia lub nerwów
            > zdarzało mi sie upić samemu...po pracy - i powiem Ci, że pomogło...

            Opisales powstawanie mechanizmu nalogowego regulowania emocji - picie na rozladowanie stresu czy rozluznienie jest tego elementem. Tak czy siak nie masz co stawiac swojego wzorca pica za wzor "normalnego, meskiego, bezproblemowego uzywania".

            > Nie opisałaś, że trawi pieniądze na wóde

            Trawi na wode tak samo jak Ty, no chyba ze dają Wam za darmo ;)

            > (...) wnioskuję iż Ty panicznie stronisz od alkoholu...powodowane pewnie traumą

            Ja bym byla ostrozna w takich pseudo-analizach i sugestiach, ze to cos z burza jest nie tak, skoro przeszkadza jej, ze jej mezczyzna pil do zsikania w lozko.

            > (..) jeśli nie bije Cie, ma pracę, poukładane w głowie, jest na tyle
            > inteligetny, że odreagowanie od czasu do czasu nie zaprowadzi go na dno

            "Jest na tyle madry, zeby sie nie uzaleznic" - ha, jakby to bylo kwestia inteligencji to nie byloby zadnego alkoholika np z wyzszym wyksztalceniem. Do kwestii "nie bije Cie, pracuje" odniose sie tylko tak, ze to wiecej mowi o tym jak Ty sobie wyobrazasz alkoholika.
      • sabinac-0 Re: pytania.. 14.10.10, 22:12
        anty_alco napisał:

        > uważam iż Twój partner ma normalne męsk
        > ie zachowania.

        Wracanie do domu na czworakach i sikanie do lozka to "noralne meskie zachowania"?

        Rozumiem, ze jesli twoje dziewczyna czasem wraca na sztywno i obsikuje lozko, uznajesz to za "normalne zachowania kobiece".

        • anty_alco Re: pytania.. 14.10.10, 22:27
          mówimy o męskich zachowaniach...to raz - i takie się zdarzają, ale burza_piaskowa nie pisze, że to sie zdarza ustawicznie. Nie ma co dyskutować z wami bo każda bedzie przeciwna piciu...to normalne zwłaszcza po traumatycznych przeżyciach. Najlepiej to szukajcie takiego który nic nie pije albo poszukajcie sobie kobiety...kobiety.
          • krowka.bordo Re: pytania.. 14.10.10, 23:22
            Próbujesz polemizować z faktem, że były chłopak założycielki wątku jest uzależniony. Wiesz na ten temat więcej od niego? Jeśli facet mówi, że ma problem z alkoholem, to znaczy, że ma problem z alkoholem. Rozumiem, że masz własną opinię w tej sprawie, ale dlaczego z takim uporem ją podkreślasz?

            Piszesz „wnerwiłem się” . Dlaczego to Cię tak porusza?

            Przecież problemu z alkoholem u siebie nie identyfikujesz, albowiem masz dobrą pracę, bogate życie towarzyskie i szczęśliwą dziewczynę. może szukasz usprawiedliwienia dla własnego popijania „po pracy i w chwilach wielkiego stresu”?
            To by tłumaczyło agresję i protekcjonalne traktowanie innych. Skąd ty się urwałeś? Trudno uwierzyć, że z psychologii.

            Zaszczycasz forum swoimi wypowiedziami, mimo że „nie masz zwyczaju pisać na forach - takie sprawy powinno sie załatwić na poziomie związku i przyjaciół”, ale jednak pragniesz oświecić wszystkich błyskotliwą analizą – jakże przydatną, skoro są tu osoby, które „mają poważne problemy emocjonalne”. Okazuje się jednak, że nie ma szansy na dialog, albowiem kobiety tutaj są straumatyzowane i nie znają norm dla męskich zachowań, więc niech lepiej zostaną lesbijkami. brak słów po prostu.

            Dawno nie czytałam bardziej buraczanych wypowiedzi. Narzędziem pracy psychologa jest język - świadczy o tobie bardzo źle.
          • kuk_krakauer Re: pytania.. 15.10.10, 09:36
            Zwykle nie czepiam się szczegółów, ale w przypadku kogoś kto podaje się za psychologa i z dużą dozą pewności siebie wyrokuje w sprawie choroby, na którą ja również choruję, nie mogę powstrzymać się od złoścliwości

            Jestem 33 letnim męższczyzną, który ma prace, jest wykształcony i ma jasno określone cele życiowe.

            Moja subiektywna ocena: Wątpię

            studiowałem psychologię


            Moja subiektywna ocena: najwyżej przez 1 semestr na Wyższej Szkole Gotowania na Gazie.

            I wreszcie moje bardzo subiektywne przekonanie: czas spojrzeć, kolego, na własne picie alkoholu.
            • anty_alco Re: pytania.. 15.10.10, 11:57
              no dobra bo widzę, że zaraz wszyscy mnie zasypiecie takimi samymi wyzwiskami - zgoda - burza napisała, że on postanowił wybrać sie na terapię...czyli albo poddał się i uwierzył iz faktycznie ma problem albo idzie tam by mu powiedzieli, że faktycznie pić pije od czasu do czasu jak i wiele innych osób lecz do problemu jeszcze daleko i nie musi brać udziału dalej w tych spotkaniach - oczywiście decyzja należy do niego.
              Chiałbym - i tu prośba do burzy, by odpisała czy on wybiera się - jeśli tak to kiedy i czy byłaby tak miła by powiedziec nam o wynikach lub o tezie jaką wysunęli terapeuci.
              Kilka lat temu po 3 roku studiów psychologii miałem zajęcia praktyczne z psychologiem przy zakładzie penitencjarnym gdzie założono spotkania aa dla więźniów. Oczywiście w tym środowisku jest więcej ludzi i podatnych na alkoholizm jak i samych alkoholików...lecz było też sporo osób, które przychodziły z ciekawości. Okazywało się iż wielu z nich radzi sobie z tego typu problemami lecz chcieli dalej uczestniczyć by dowiedzieć sie czym to "pachnie". Napewno taka terapia nie zaszkodzi i życzę burz i jej chłopakowi wszystkiego naj naj tylko dajmy sie wypowiedziec fachowcom i nie skazujmy odrazu chłopaka na alkoholizm skoro pije kilka razy do roku. Pozdrawiam i czekam na post burzy_piaskowej
              • sabinac-0 Re: pytania.. 15.10.10, 21:28
                anty_alco napisał:

                > Okazywało się iż wielu z nich radzi sobie z tego typu problemami lecz chcieli d
                > alej uczestniczyć by dowiedzieć sie czym to "pachnie".

                Gdyby sobie radzili z problemami, nie siedzieliby w "kiciu".
              • trzydziestoletnia Re: pytania.. 16.10.10, 19:44
                anty_alco napisał:

                > Kilka lat temu po 3 roku studiów psychologii miałem zajęcia praktyczne z psycho
                > logiem przy zakładzie penitencjarnym gdzie założono spotkania aa dla więźniów.

                Bardzo jestem ciekawa na jakiej zasadzie w spotkaniach AA bierze udzial psycholog czy student-praktykant. Chyba mylisz AA z terapia. A moze ktos z obecnych tu fachowcow do AA cos wie na temat mitingow za murami, czy moze byc tam obecny ktos oprocz alkoholikow? Wyobrazam sobie, ze moze jest przy tych spotkaniach np.straznik? Ale dalej pelni to forme grupy samopomocowej a nie spotkan pod kierunkiem terapeuty?

                > (..) było też sporo osób, które przychodziły z ciekawości.

                Na mitingii AA nie chodzi sie zaspokoic ciekawosci (no chyba ze to miting otwarty, ale w warunkach wieziennych to chyba niemozliwe). To jest grupa dla alkoholikow, a nie serial dla ciekawskich. Z drugiej strony z pewnoscia czesc z tych, co u siebie nie widzieli problemu jednak problem miala, tylko byla na natralnym etapie zaprzeczania. Albo przychoidzili bo mieli z tego inne korzysci penitencjarne. Tak czy siak nie wierze, ze ktos tam przychodzil tylko z "z ciekawosci".

                > Pozdrawiam i czekam na post burzy_piaskowej

                Ja tez :)
                • aaugustw Re: pytania.. 17.10.10, 17:09
                  trzydziestoletnia napisała:

                  > anty_alco napisał:
                  > > Kilka lat temu po 3 roku studiów psychologii miałem zajęcia praktyczne z
                  > psychologiem przy zakładzie penitencjarnym gdzie założono spotkania aa dla więźniów.
                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > Bardzo jestem ciekawa na jakiej zasadzie w spotkaniach AA bierze udzial psychol
                  > og czy student-praktykant. Chyba mylisz AA z terapia. A moze ktos z obecnych tu
                  > fachowcow do AA cos wie na temat mitingow za murami, czy moze byc tam obecny
                  > ktos oprocz alkoholikow? Wyobrazam sobie, ze moze jest przy tych spotkaniach np
                  > .straznik? Ale dalej pelni to forme grupy samopomocowej a nie spotkan pod kieru
                  > nkiem terapeuty?
                  ______________________________________________________.
                  Mityngi AA poza murami "rzadza sie" tymi samymi regulami, jak i te przed murami... :-)
                  A...
                  • trzydziestoletnia Re: pytania.. 17.10.10, 20:13
                    aaugustw napisał:

                    > ______________________________________________________.
                    > Mityngi AA poza murami "rzadza sie" tymi samymi regulami, jak i te przed murami
                    > ... :-)

                    No wlasnie. Czyli udzial psychologa czy studenta-praktykanta nie jest mozliwy.
                    Hmm.. ciekawe swoja droga jak sie zabezpieczaja przed roznego rodzaju "kontrabanda" poprzez spotkania na grupie.
          • sabinac-0 Re: pytania.. 15.10.10, 21:25
            anty_alco napisał:

            > mówimy o męskich zachowaniach...to raz

            Uwazasz, ze mezczyznie wolno wiecej?
    • e.nygma Re: pytania.. 15.10.10, 16:20
      witam wszystkich,
      To ja jestem tym ktorego oskarzacie o alkoholizm. Gdy czytam te forum to sie zastanawiam kto wam dal prawo sie wypowiadac na ten temat i nazywac mnie alkoholikem, nie znajac mnie i calej sytuacji. Wypowiadacie sie na podstawie kilkunastu zdan. Przez ostatni tydzien spalem kilka godzin, nie moge jesc , pale jak oszalaly i ani razu nie przeszlo mi przez mysl zeby sie napic . Jestem w szoku gdyz stracilem osobe ktora kocham i niewiem czy bede w stanie ja odzyskac. Mysle ze mam problemy emocjonalne(postanowilem je rozwiazac) .Wszyscy myslicie ze pije codziennie i nie moge przestac myslec zeby sie nie napic, przepijam wyplaty itd.(to jest nieprawda zapytajcie się się burzy). Przyznam, ostatnio wypilem sobie 3 razy w ciagu 6tyg(zaczelem sie zastanawiac ze mam problem).przez caly rok bylem od 10 do 15 razu pijany, nie mialem ciagowi nie zawsze to sie konczylo mokrym lozkiem i piciem do nieprzytomnosci. Owszem teraz wiem ze mam problem i postaram się go nazwac, znalezc przyczyne moich stresow i lekow.zapisalem sie do terapeuty, na pierwszym spotkaniu bylem z burzo_piaskowo dzisiaj ide na spotkanie klubu AA, opowiedziec im moja historie, poznac te srodowisko i moze poznac odpowiedz czy jestem alkohilikiem, czy mam na niego zadatki jezeli tak to sie poddam terapii(gdyz nie chce zniszczyc swojego zycia). Chce podkreslic ze nigdy nie bylem w stosunku do burzy_piaskowej agresywny nigdy jej nie uderzylem, bylem mily, uczynny, troskliwy i nawet teraz jestem gdy ona jest w stosunku do mnie nie mila. Mam problem w komunikowaniu sie z nia( ciezko mi mowic o swoich lekach i obawach)może w tym lezy problem ale nie bede hipotetyzowac bo nie jestem specjalisto i się na tym nie znam. Mam nadzieje ze uda mi się poznac wszystkie odpowiedzi na nurtujace mnie pytania.
      A teraz dodam cos czego nie dodala burza. Mieszkam w szkocji, mam dobro prace w ktorej w ciagu 3 lat udalo mi się wspiac przez cztery szczeble i mam szanse na dalszy rozwoj. Pracuje na zmiany( dwie dniowki, dwie nocki , dwie popoludniowki i cztery dni wolnego) jestem także na drugim roku dziennych studiow informatycznych (pierwszy rok zakonczylem z wyroznieniem) od nastepnego semestru zamierzam robic dodatkowe kursy z Microsoft Academy. Mam plany i cele do których darze i które zamierzam osiagnac i nie pozwole żeby mi przerzkodzil w tym alkohol. Wiec mysle ze nie jestem do konca takim zapijaczonym majacym problem z rzeczywistoscia pijusem.
      p.s.
      do wszystkich tych którzy wypowiadaja się na temat o którym maja tylko czesciowe pojecie proszę się zastanowic czy wypowiadajac się pomagacie czy szkodzicie?

      • elfkabezhaltera Re: pytania.. 15.10.10, 18:32
        e.nygma napisał:

        > witam wszystkich,
        > To ja jestem tym ktorego oskarzacie o alkoholizm. Gdy czytam te forum to sie za
        > stanawiam kto wam dal prawo sie wypowiadac na ten temat i nazywac mnie alkoholi
        > kem, nie znajac mnie i calej sytuacji. Wypowiadacie sie na podstawie kilkunastu
        > zdan.
        Jestem alkoholikiem. Te kilkanascie zdań opisało osobę zachowującą się podobnie jak ja, kiedy piłem.


        > Przez ostatni tydzien spalem kilka godzin, nie moge jesc , pale jak osza
        > laly i ani razu nie przeszlo mi przez mysl zeby sie napic . Jestem w szoku gdyz
        > stracilem osobe ktora kocham i niewiem czy bede w stanie ja odzyskac. Mysle ze
        > mam problemy emocjonalne(postanowilem je rozwiazac) .
        Witaj w klubie - ja również miałem, mam i mieć będę problemy emocjonalne.

        > Wszyscy myslicie ze pije
        > codziennie i nie moge przestac myslec zeby sie nie napic, przepijam wyplaty itd
        > .(to jest nieprawda zapytajcie się się burzy). Przyznam, ostatnio wypilem sobie
        > 3 razy w ciagu 6tyg(zaczelem sie zastanawiac ze mam problem).przez caly rok b
        > ylem od 10 do 15 razu pijany, nie mialem ciagowi nie zawsze to sie konczylo mok
        > rym lozkiem i piciem do nieprzytomnosci. Owszem teraz wiem ze mam problem i pos
        > taram się go nazwac, znalezc przyczyne moich stresow i lekow.
        W moim wypadku opisane zachowania - upijanie się - nie zawsze do nieprzytomności i nie zawsze do obsikiwania łóżka - było alkoholizmem. Może nie jesteś alkoholikiem, może masz wcześniejsze stadium, może u ciebie rozłożenie akcentów wygląda inaczej - terapia i słuchanie alkoholików pomoże ci znaleźć na to odpowiedź.


        > zapisalem sie do t
        > erapeuty, na pierwszym spotkaniu bylem z burzo_piaskowo dzisiaj ide na spotkani
        > e klubu AA, opowiedziec im moja historie, poznac te srodowisko i moze poznac o
        > dpowiedz czy jestem alkohilikiem, czy mam na niego zadatki jezeli tak to sie po
        > ddam terapii(gdyz nie chce zniszczyc swojego zycia).
        Hura! Tak trzymać! Co do zadatków - swoje zdanie już wyraziłem.

        > A teraz dodam cos czego nie dodala burza. Mieszkam w szkocji, mam dobro prace
        > w ktorej w ciagu 3 lat udalo mi się wspiac przez cztery szczeble i mam szanse
        > na dalszy rozwoj. Pracuje na zmiany( dwie dniowki, dwie nocki , dwie popoludnio
        > wki i cztery dni wolnego) jestem także na drugim roku dziennych studiow informa
        > tycznych (pierwszy rok zakonczylem z wyroznieniem) od nastepnego semestru zamie
        > rzam robic dodatkowe kursy z Microsoft Academy. Mam plany i cele do których dar
        > ze i które zamierzam osiagnac i nie pozwole żeby mi przerzkodzil w tym alkohol.
        > Wiec mysle ze nie jestem do konca takim zapijaczonym majacym problem z rzeczyw
        > istoscia pijusem.
        Czynny alkoholizm nie przeszkadzał mi w pracy zawodowej.

        > do wszystkich tych którzy wypowiadaja się na temat o którym maja tylko czescio
        > we pojecie proszę się zastanowic czy wypowiadajac się pomagacie czy szkodzicie?
        Jesli okaże się, że nie jesteś alkoholkiem, to świetnie.
        Jesli okaże się że jesteś, to też świetnie - masz szansę na to, aby już zacząć budować nowe, zdrowsze życie, nie marnując kolejnych lat.
        • wolfigen Re: pytania.. 15.10.10, 18:55
          biedny chłopiec......taak bardzo sie stara nie wpaść w szpony nałogu, ze aż popuścił w nocy w prześcieradło, z naddmiarru emocjonalności samokontrolnej.
      • kuk_krakauer Re: pytania.. 15.10.10, 21:11
        To ja jestem tym ktorego oskarzacie o alkoholizm.
        Nie ma o co oskarżać. Alkoholizm jest chorobą, a nie przestępstwem.

        kto wam dal prawo sie wypowiadac na ten temat i nazywac mnie alkoholi
        > kem, nie znajac mnie i calej sytuacji.

        Doświadczenie kilkunastu lat czynnego alkoholizmu podpowiada mi, że warto komuś powiedzieć, że może mieć problem z alkoholem. Może posłucha i zastanowi się. Ty to zrobiłeś i o to chodzi.

        zapisalem sie do t
        > erapeuty, na pierwszym spotkaniu bylem z burzo_piaskowo dzisiaj ide na spotkani
        > e klubu AA, opowiedziec im moja historie, poznac te srodowisko i moze poznac o
        > dpowiedz czy jestem alkohilikiem, czy mam na niego zadatki jezeli tak to sie po
        > ddam terapii(gdyz nie chce zniszczyc swojego zycia)

        TAK TRZYMAĆ !!! dobrze zaczynasz!!!

        mam dobro prace
        > w ktorej w ciagu 3 lat udalo mi się wspiac przez cztery szczeble i mam szanse
        > na dalszy rozwoj. Pracuje na zmiany( dwie dniowki, dwie nocki , dwie popoludnio
        > wki i cztery dni wolnego) jestem także na drugim roku dziennych studiow informa
        > tycznych (pierwszy rok zakonczylem z wyroznieniem) od nastepnego semestru zamie
        > rzam robic dodatkowe kursy z Microsoft Academy. Mam plany i cele do których dar
        > ze i które zamierzam osiagnac i nie pozwole żeby mi przerzkodzil w tym alkohol.
        > Wiec mysle ze nie jestem do konca takim zapijaczonym majacym problem z rzeczyw
        > istoscia pijusem.

        Ja jeszcze w ostatnim roku czynnego alkoholizmu dostałem potężne nagrody w pracy. Jak ja się wtedy świetnie czułem. Mówiłem, przede wszystkim sobie, co oni wiedzą, przecież ja świetnie wszystko kontroluję, dostaję nagrody, w pracy mnie cenią... Jestem gościu!!!

        Życzę wytrwałości i do zobaczenia w trzeźwym życiu. Pozdrawiam
      • czlowieek Re: pytania.. 15.10.10, 21:30
        I ja nazwałem Cię alkoholikiem, czy jak mówisz... oskarżyłem Cię o alkoholizm, choć to nie jest przestępstwo przecież. Przepraszam Cię.

        A jeśli nie jesteś alkoholikiem, jeśli nie... to po co chcesz iść na mityng AA, po co zapisałeś się do terapeuty, dlaczego sikasz do łóżka w stanie upojenia, dlaczego chcesz walczyć z alkoholem, który zagraża Twojej karierze, czy rzeczywiście nie jesteś "do konca takim zapijaczonym majacym problem z rzeczywistoscia pijusem."?

        Prosisz, żebym się zastanowił, czy szkodzę, czy pomagam... Otóż kiedy mamy do czynienia z alkoholizmem albo innymi zniewoleniami, to tutaj szczególnie ważna jest prawda, nazywanie rzeczy po imieniu. Jeśli nie będziesz chciał się odkłamać, zobaczyć prawdy na swój temat, to będzie Ci bardzo ciężko. Ciężko zresztą będzie i tak i tak.

        Skąd wiem, że jesteś alkoholikiem? Bo sam nim jestem. Przeszedłem pozytywnie test mokrych spodni. A na mojej drodze spotkałem już setki innych alkoholików. Znam się na tym. Na marginesie... skończyłem bardzo dobre studia.

        Pozdrawiam Cię

      • trzydziestoletnia Re: pytania.. 16.10.10, 19:18
        e.nygma napisał:

        > witam wszystkich

        Hej. Odpowiem ze swojego doswiadczenia zawodowego (jestem terapeuta uzaleznien).

        > (...) ani razu nie przeszlo mi przez mysl zeby sie napic . Jestem w szoku gdyz
        > stracilem osobe ktora kocham (...)

        Alkoholicy nie mysla ciagle o piciu, w sytuacji podobnej do tej (szok, zalamanie, utrata czegos/kogos waznego - jednym slowem kryzys spowodowany piciem) wielu rowniez nie mysli o piciu - ale o ratowaniu (siebie, zwiazku etc). Tak samo jakby toneli, mysleliby o ratowaniu, a nie o piciu.

        > Mysle ze
        > mam problemy emocjonalne(postanowilem je rozwiazac) .

        Chyba każdy alkoholik je ma. Wielu latami leczy np depresje, nerwice itd, obwiniajac te schorzenia za rozne problemy, zamiast naduzywania alkoholu.

        Wszyscy myslicie ze pije
        > codziennie i nie moge przestac myslec zeby sie nie napic, przepijam wyplaty itd

        Ja chyba nie widzialam, zeby ktos tutaj tak pisal. To sa jedynie Twoje wyobrazenia o alkoholiku, a przeciez nie kazdy pije codziennie itd. To, ze i Ty tego nie robisz nie moze wykluczac alkoholizmu.

        > przez caly rok bylem od 10 do 15 razu pijany

        W alkoholizmie nie chodzi nawet o upijanie sie, ale glownie o systematyczne, nawykowe picie. Wiecej powiedzialyby informacje o uzywaniu przez Ciebie alkoholu - w jakichkolwiek dawkach - ile np bylo miedzy upijaniem sie pojedynczych "piwek" itd.

        > (...) Owszem teraz wiem ze mam problem i postaram się go nazwac, znalezc przyczyne moich stresow i lekow.

        Mysle, ze rozsadny terapeuta zajmie sie najpierw kwestia uzywania przez Ciebie alkoholu i diagnoza (nazwaniem jaki to rodzaj problemow z alkoholem), a dopiero kiedy trzezwienie bedzie stabilniejsze siegnie glebiej do przyczyny lekow czy spraw z dziecinstwa.

        > (..) czy mam na niego zadatki

        Masz, to juz sam wiesz (jesli nie jestes jeszcze uzalezniony). Swiadczy o tym chocby niedotrzymywanie waznych obietnic i planow dotyczacych picia - to tak jakbys nie mogl tak do konca, na 100% panowac nad tym co zmierzasz wzgledem picia - i to jest cala istota uzaleznienia, ten brak pelnej kontroli.

        > nie bylem w stosunku do burzy_piaskowej agresywny nigdy jej nie uderzylem, byle
        > m mily, uczynny, (..)

        To znow Twoje wyobrazenia, ze alkoholik to ktos agresywny itd.

        > (...) mam dobro prace (..) mam szanse na dalszy rozwoj.
        > jestem także na drugim roku dziennych studiow (...)

        To super. Tylko to z pewnoscia nie swiadczy, ze nie jestes alkoholikiem. Wielu moich pacjentow ma wyzsze wyksztalcenie, osiagniecia zawodowe itd. Alkoholicy to nie tylko "menele spod budki z piwem".

        > do wszystkich tych którzy wypowiadaja się na temat o którym maja tylko czescio
        > we pojecie proszę się zastanowic czy wypowiadajac się pomagacie czy szkodzicie?

        W jaki sposob te wypowiedzi mogly Ci zaszkodzic, oprocz tego, ze przykro bylo Ci je czytac? Ze uczulaja burze na ew. alkoholizm i mowia, ze dobrze robi? To na pewno nie jest szkodliwe, choc ma przykre konsekwencje w tym momencie dla Ciebie.

        Zycze Ci szerokiej drogi do rozwoju i wytrwalosci, wszystko jedno jakim problemem bedziecie sie zajmowac. Daj znac, jak Ci idzie, czy znalazles odpowiedzi choc na czesc swoich pytan.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka