Dodaj do ulubionych

naiwna żona alkoholika

17.11.10, 18:01
napiszę krótko jak byłam naiwna. wierzyłam, wierzyłam i jeszcze raz wierzyłam alkoholikowi , że sie poprawi, że będzie lepiej, że nie będzie pił. ta wiara zakończyła się jego marskością wątroby. znów pojawiła się wiara - będzie lepiej, dostał w kość - ocknie się. w końcu jest młody mamy 5 letniego syna. i co ? on pije nadal, popija, znów kłamie, że nie, że to ja sobie wymyślam
dziś rano w swoje 35 urodziny przygotowałm pozew rozwodowy a jutro go wyślę
bo jestem wypalona, zmęczona psychicznie i czuje sie jakbym dziś skończyła lat 80 a nie 35
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: naiwna żona alkoholika 17.11.10, 18:08
      Zdrowia i spokoju z okazji urodzin !!

      Wybierz się na mityng Al Anon.
      Spotkasz tam kobiety, które czują tak samo.
      www.al-anon.org.pl/spis.html
    • elfkabezhaltera Brawo 17.11.10, 18:19
      0-kuba2006 napisała:

      > dziś rano w swoje 35 urodziny przygotowałm pozew rozwodowy a jutro go wyślę
      Dobrze zrobiłaś.

      > bo jestem wypalona, zmęczona psychicznie i czuje sie jakbym dziś skończyła lat
      > 80 a nie 35
      Odżyjesz ...
    • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 17.11.10, 18:50
      0-kuba2006 napisała:
      > ... mamy 5 letniego syna. i co ? on pije nadal, popija, znów kłamie, że nie, że to ja sobie wymyślam dziś rano w swoje 35 urodziny przygotowałm pozew rozwodowy a jutro go wyślę
      > bo jestem wypalona, zmęczona psychicznie i czuje sie jakbym dziś skończyła lat
      > 80 a nie 35
      ____________________________________________________.
      Dobry krok, ale nie pozwol na to, zeby cala ta Twoja przeszlosc,
      to cale Twoje wspaniale doswiadczenie zyciowe poszlo teraz na marne...
      Nic jeszcze straconego... - Z tego moze jeszcze powstac wspaniale partnerstwo.
      On klamie, bo jest chory... - Wierz mi; dla niego jestes Ty najwazniejsza,
      mimo ze fakty swiadcza inaczej. To tylko choroba, z ktorej mozna zrobic zdrowie.
      Pozdrawiam i zycze wyrozumienia i zelaznej konsekwencji w postepowaniu...
      (takze dla dziecka...!).
      A...
      • 0-kuba2006 Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 10:00
        nie wydaje mi się aby mogło powstać jakiekolwiek partnerstwo. za dużo padło słów, których nie da się zapomnieć. a on nie chce się leczyć. nie chce się leczyć z alkoholizmu, nie przekonuje go do tego nawet marskośc watroby. woli pić.
        nie czuje sie winny, wręcz mnie obarcza tym, że to ja zniszczyłam mu życie i nastawiam rodzinę przeciwko niemu - dla mnie jest to chore i dłużej nie potrafię tego zrobić.
        nie ma w nim ani odrobiny skruchy i pokory. wszyscy są winnni tylko nie on.
        nie chce żeby dziecko na to patrzyło - przykład: wraca do domu, siada w fotelu i zasypia a dziecko samo organizuje sobie czas (ja jestem w pracy). póxniej mi mówi, że tata spał a on sam się bawił
        • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 10:50
          0-kuba2006 napisała:
          > nie wydaje mi się aby mogło powstać jakiekolwiek partnerstwo. za dużo padło słów, których nie da się zapomnieć. a on nie chce się leczyć. nie chce się leczyć
          > z alkoholizmu, nie przekonuje go do tego nawet marskośc watroby. woli pić.
          > nie czuje sie winny, wręcz mnie obarcza tym, że to ja zniszczyłam mu życie i na
          > stawiam rodzinę przeciwko niemu - dla mnie jest to chore i dłużej nie potrafię
          > tego zrobić.
          > nie ma w nim ani odrobiny skruchy i pokory. wszyscy są winnni tylko nie on.
          > nie chce żeby dziecko na to patrzyło - przykład: wraca do domu, siada w fotelu
          > i zasypia a dziecko samo organizuje sobie czas (ja jestem w pracy). póxniej mi
          > mówi, że tata spał a on sam się bawił
          ________________________________________________________.
          Wszystko to co piszesz jest mi znane a kiedy czytam Twoje listy odzywa
          sie jeszcze dzisiaj bol i zal za nieumyslnie wyrzadzone krzywdy bliskim...
          Sama widzisz, ze kazdy czlowiek ze zdrowa (trzezwa) swiadomoscia
          w ten sposob nie reaguje, jak to robi Twoj maz. On potrzebuje pomocy.
          On nie potrafi juz zrozumiec tego swiata i czuje sie przez Ciebie i bliskich osaczony.
          Decyzje podjelas dobra. Tak trzymaj. Ale nigdy nie mow nigdy... - Wy takze mozecie
          byc jeszcze bardzo szczesliwi, choc chwila obecna mowi zupelnie co innego...
          Badz dalej dzielna i cierpliwa... - Moze to bedzie jego dno, kiedy straci zone i dziecko... - Moze sie wtedy ocknie...(!?). On takze ma szanse...
          A...
          • 0-kuba2006 Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 11:47
            napisz mi proszę (jęsli możesz) co sobie myśli taki człowiek. nie potrafię zrozumieć takiego postępowania. przeciez wie, że poznam że wypił, wie że jest chory i dalej się dobija. pytam go ale on nie odpowiada mi na to pytanie. jak można chcieć stracić rodzinę. jak można nie mieć poczucia winy, skruchy i pokory. jak można niszczyć drugoego człowieka, małego człowieka. ja chciałabym być z nim szczęśliwa ale wszystko wskazuje na to, że on nie che. nie chce pójśc do lekarza, nie chce nic zrobić. wychodzi z założenia ( przynajmniej ja tak sądzę), że "pogada, ponieodzywa się parę dni i jej przejdzie". a ja tak nie chce. wolę być sama niż tkwić w tym toksycznym związku. wiesz ile razy wyciągałam rękę, ile razy proponowałam pomoc, ile razy płakałam, błagałam, wręcz żebrałam o to aby się ocknął. zaklinałam na boga, dziecko rodzinę i co i nic. koledzy sie wstawiali za nim jak raz wyrzuciłam go z domu (przyprowadził sobie do domu pod moją obecnośc bezdomnego - synek miał wtedy 11 m-cy), wrócił obiecywał poprawę i trwało to tydzień. tych obiecanek miałam tysiące, i non stop jestem w tym samym miejscu. czas leci, mam 35 lat i nie chce czekac kolejnych na to że się zmieni. wiem, że tego nie zrobi. wiem co zrobi jak się rozstaniemy. zrobi z siebie ofiarę a ja będę to złą. dodam, że już teraz grozi mi że jak sobie coś zrobi to zostawi list że to moja wina.
            mogłabym tak pisac w nieskończonośc tyle jest we mnie goryczy.
            • 0-kuba2006 Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 11:49
              ten bezdomny to pod moją NIeobecnośc w domu
              • aaugustw Do 0-Kuby2006 18.11.10, 20:30
                0-kuba2006 jezeli poczujesz sie znowu zagubiona i samotna... - Jezeli poczujesz, ze brniesz w slepy zaulek - pisz... - Pisz cokolwiek... Rozmawiaj. To pomaga...!
                A...
                • 0-kuba2006 Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 11:14
                  nie wiem czy jestem zagubiona. ale na pewno jestem WŚCIEKŁA !!!! jestem wsciekła na to że przegrałam, na to że przychodzi do domu (nadal pod wpływem) i nie raczy nawet spróbowac powiedzieć przepraszam. myśli że kim jest ?!!!!!!!!!!! Bogiem, któremu wszystkow wolno. nie nie nabiorę się na kolejną obietnicę ale gdzie jest ta cholerna skrucha ?????????????!!!!
                  jak można nic nie rozumieć. wiem ze się powtarzam, ale jestem taka zła. wolałabym, żeby nie wracał, żebym nie musiała go oglądać. wraca i zasypia - wczoraj na dywanie. nie zapyta jak się czuje dziecko (jest chore od paru dni). nienawidzę go. płakac mi się chce
                  • elfkabezhaltera Jak można ... 19.11.10, 12:15
                    ... nic nie rozumieć.
                    Można. Jesteś dla niego brzęczeniem które mu chciałoby przeszkodzić w piciu.
                    Nie bądź wściekła - wiem, że to trudne. Nie licz NA NIC! Traktuj go jakby nie istniał. Żyj tak, jakby nie istniał.
                  • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 12:29
                    0-kuba2006 napisała:

                    > jestem wsciekł
                    > a na to że przegrałam, na to że przychodzi do domu (nadal pod wpływem) i nie ra
                    > czy nawet spróbowac powiedzieć przepraszam.

                    To nie Ty przegralas - bo nie od Ciebie zalezy jego postepowanie tylko od niego samego.
                    Jego picie nie jest Twoja wina tylko jego a jesli kiedys przestanie pic, jego trzezwienie nie bedzie Twoja zasluga tylko jego.

                    Nie mozesz wygrac jego, mozesz za to wygrac siebie.
                    • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 13:31
                      sabinac-0 napisała:

                      > 0-kuba2006 napisała:
                      > > jestem wsciekła na to że przegrałam, na to że przychodzi do domu (nadal pod wpływem) i nie raczy nawet spróbowac powiedzieć przepraszam.
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > To nie Ty przegralas - bo nie od Ciebie zalezy jego postepowanie tylko od niego
                      > samego.
                      > Jego picie nie jest Twoja wina tylko jego a jesli kiedys przestanie pic, jego t
                      > rzezwienie nie bedzie Twoja zasluga tylko jego.> Nie mozesz wygrac jego, mozesz za to wygrac siebie.
                      _____________________________________________________.
                      Teoretyzowanie, terapeutyzowanie i brak wlasnego (pozytywnego) doswiadczenia...!
                      A przeciez miliony ludzi wyszlo z tego szajsu i zyja dzis szczesliwie...
                      Dlaczego Sabinac nie robisz nic dla siebie...!?
                      A...
                      • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 23:33
                        aaugustw napisał:

                        > Dlaczego Sabinac nie robisz nic dla siebie...!?

                        Alez robie - sporo lat temu szczesliwie, choc nie bez bolu, zerwalam z alkoholikiem, ktorego wczesniej mialam nadzieje uleczyc za pomoca mojej bezgranicznej milosci i oddania.
                        Wyszlam z tego okradziona, zrujnowana, odarta z godnosci, wytykana paluchami przez sasiadow, ale cala i zdrowa.

                        Potem zwiazalam sie z mezczyzna, ktory nie potrzebuje heroicznych wysilkow otoczenia by byc Czlowiekiem.

                        • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 20.11.10, 09:12
                          sabinac-0 napisała:

                          > aaugustw napisał:
                          > > Dlaczego Sabinac nie robisz nic dla siebie...!?
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          > Alez robie - sporo lat temu szczesliwie, choc nie bez bolu, zerwalam z alkoholi
                          > kiem, ktorego wczesniej mialam nadzieje uleczyc za pomoca mojej bezgranicznej m
                          > ilosci i oddania.
                          > Wyszlam z tego okradziona, zrujnowana, odarta z godnosci, wytykana paluchami pr
                          > zez sasiadow, ale cala i zdrowa.

                          > Potem zwiazalam sie z mezczyzna, ktory nie potrzebuje heroicznych wysilkow otoc
                          > zenia by byc Czlowiekiem.
                          ________________________________________________________.
                          Czyli tylko zerwalas, ale nic ze soba dalej nie robilas i dlatego masz problem,
                          inaczej nie bylabys tutaj z nami...
                          Czy Twoj nowy jest szczesliwy w tym zwiazku...!?
                          O ciebie nie pytam, bo widze jak piszesz...
                          A...
                          • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 20.11.10, 19:47
                            aaugustw napisal:

                            > Czyli tylko zerwalas, ale nic ze soba dalej nie robilas i dlatego masz problem,
                            > inaczej nie bylabys tutaj z nami...

                            A co mialabym robic "ze soba"?
                            Biczowac sie?

                            > Czy Twoj nowy jest szczesliwy w tym zwiazku...!?

                            Juz nie taki nowy jako ze niedlugo bedzie dosc okragla rocznica.
                            Znamienne sa Twoje sugestie, iz odpowiadam za czyjes szczescie. :)

                            > O ciebie nie pytam, bo widze jak piszesz...

                            A jak pisze?
                            • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 20.11.10, 20:33
                              sabinac-0 napisała:
                              > ... A jak pisze?
                              _____________________________.
                              Pesymistycznie z domieszka jadu...!
                              A...
                              • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 21.11.10, 01:30
                                aaugustw napisał:

                                > > ... A jak pisze?
                                > _____________________________.
                                > Pesymistycznie z domieszka jadu...!

                                Domyslam sie, ze moja przyziemnosc Cie razi, ale czego oczekujesz?
                                Mam swoje lata, dostalam swoje w d...e od zycia i odarto mnie z paru zludzen. Fakt, spadlam na cztery lapy, ale trudno bym byla rozswiergotana trzpiotka.
                                • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 21.11.10, 15:45
                                  sabinac-0 napisała: (do A...):
                                  > Domyslam sie, ze moja przyziemnosc Cie razi, ale czego oczekujesz?
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  "Pogody Ducha" dojrzalej osoby...!
                                  ___________________________.
                                  sabinac-0 napisała: (do A...) dalej:
                                  > Mam swoje lata, dostalam swoje w d...e od zycia i odarto mnie z paru zludzen. F
                                  > akt, spadlam na cztery lapy, ale trudno bym byla rozswiergotana trzpiotka.
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 21.11.10, 19:30
                                    aaugustw napisał:

                                    > "Pogody Ducha" dojrzalej osoby...!
                                    >
                                    Co uwazasz za "dojrzala pogode ducha"?

                                    > Czyli masz swoje doswiadczenia, a zachowujesz sie jak trzpiotka...!

                                    Jak ma sie owa "trzpiotowatosc" objawiac?
                                    • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 21.11.10, 20:10
                                      sabinac-0 napisała:
                                      > Co uwazasz za "dojrzala pogode ducha"?
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Odpowiedz sobie sama, ja tylko pomoge:
                                      Co to jest "dojrzalosc" - wiesz...!
                                      Co to jest "pogoda" - takze wiesz...!
                                      A co to "duch" sama sobie zinterpretuj...!
                                      PD (zakatarzony):
                                      A...
                                      Ps. PD=Pgoda Ducha

                                      > Jak ma sie owa "trzpiotowatosc" objawiac?
                                      Ono w Twoim wieku nie ma sie objawiac, pisalem...

                                      • sabinac-0 Re: Do 0-Kuby2006 21.11.10, 22:26
                                        Znaczy ja mam sie zajmowac tlumaczeniem pojec, ktore Ty wymysliles?
                                        • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 22.11.10, 08:55
                                          sabinac-0 napisała:
                                          > Znaczy ja mam sie zajmowac tlumaczeniem pojec, ktore Ty wymysliles?
                                          ____________________________________________________________.
                                          Nie przeceniaj mnie. To pojecie jest zbyt czyms "wielkim", abym ja mogl to wymyslic...!
                                          A´propos: Pewna "Dezyderata" sugeruje, zeby od wszystkich sie uczyc. Nawet glupcy i
                                          ignoranci takze maja swoja opowiesc...
                                          A...
                  • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 13:42
                    0-kuba2006 napisała:
                    > nie wiem czy jestem zagubiona. ale na pewno jestem WŚCIEKŁA !!!!
                    - - - - - - - - - - - -
                    Tak sie dzieje, kiedy oczekiwania sa wygorowane i nieadekwatne do sytuacji (do choroby).
                    __________________________________________________________.
                    0-kuba2006 napisała dalej:
                    > ... jestem wsciekła na to że przegrałam, na to że przychodzi do domu (nadal pod wpływem) i nie raczy nawet spróbowac powiedzieć przepraszam. myśli że kim jest ?!!!!!!!!!!! Bogiem, któremu wszystkow wolno.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    To sa te nieadekwatne do sytuacji oczekiwania, wynikajace z nieznajomosci
                    mechanizmow tej choroby, ktore mozna byloby pozna w Al-Anon. ;-)
                    _________________________________________.
                    0-kuba2006 napisała dalej:
                    > ... nie nie nabiorę się na kolejną obietnicę ale gdzie jest ta cholerna skrucha ?????????????!!!!
                    - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Czy tera mowisz o sobie...? - Czy az tak pycha Cie rozpiera...!?
                    ____________________________________________________.
                    0-kuba2006 napisała dalej:
                    > jak można nic nie rozumieć.
                    - - - - - - - - - - - - -
                    No wlasnie, jak mozna...! ;-)
                    (pokazujac na kogos palcem, zawsze trzy palce pokazuha na Ciebie).
                    ________________________________________________________.
                    0-kuba2006 napisała dalej:
                    > wiem ze się powtarzam, ale jestem taka zła.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Tak to juz jest z wiekszoscia ludzi, ze traca czas i energie, zeby utrzymac swoje pieklo,
                    a wystarczyloby zuzyc z tego tylko czastke tej energii, aby zyc w niebie juz za zycia.
                    A...
                    • aaugustw Re: Do 0-Kuby2006 19.11.10, 14:14
                      aaugustw napisał:
                      :::::::::::::::::::::
                      :::::::::::::::::::::
                      __________________________________________________.
                      Mam nadzieje O-Kuba, ze sie na mnie nie pogniewalas za ten
                      bezposredni moj ton i czastke wyjawionej przeze mnie prawdy...!? ;-)
                      A...
            • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 12:10
              0-kuba2006 napisała:
              > napisz mi proszę (jęsli możesz) co sobie myśli taki człowiek. nie potrafię zroz
              > umieć takiego postępowania. przeciez wie, że poznam że wypił, wie że jest chory
              > i dalej się dobija. pytam go ale on nie odpowiada mi na to pytanie. jak można
              > chcieć stracić rodzinę. jak można nie mieć poczucia winy, skruchy i pokory. jak
              > można niszczyć drugoego człowieka, małego człowieka. ja chciałabym być z nim s
              > zczęśliwa ale wszystko wskazuje na to, że on nie che....
              ______________________________________________________.
              Oczywiscie, ze moge podzielic sie z Toba moim doswiadczeniem, ale
              jeszcze lepiej dla Ciebie byloby gdybys poszla do Al-Anonu. Tam spotkalabys ludzi,
              ktorzy zyli we wspoluzaleznieniu alkoholowym majac taki sam problem z alkoholem,
              jaki i Ty masz i dali sobie z tym rade...! (albo napisz do mnie na maila: awyst@t-online.de
              a ja dam podam Tobie moj stacjonarny numer telefonu, abys mogla porozmawiac z moja
              zona na ten temat... Nasze malzenstwo takze bylo juz na upadku...
              To jest choroba paradoksow... - Wie, ze poznasz, ale liczy na to, ze nie poznasz a pije bo
              dotkniety jest obsesja picia... Obiecywalem ze "dzis nie wypije" i sam w to wierzylem co mowie, a za pol godziny stalem juz z butelka piwa w reku, wierzac w to ze bedzie to tylko ta jedna butelka i prawie zawsze zawiodlem. Raz mialem odebrac dziecko z przedszkola, zasnalem w piaskownicy.... - Mowisz; on nie odpowiada na Twoje pytania. On nie potrafi odpowiedziec na Twoje pytania, bo ich odpowiedzi sam nie zna i sam nie rozumie. Jego zzera wstyd i wyrzuty sumienia. Jemu trudno zniesc ten dzien na trzezwo. Pytasz dalej; jak mozna krzywdzic drugiego... - On nie chce tego robic, a wie ze to robi, ale nie moze sobie pomoc poprzez wstyd, zawod i niemoznosc przyznania sie do nie kierowania wlasnym zyciem oraz bezsilnosci wobec alkoholu. Kto z nas potrafi przyznac sie do tego, ze jego dotychczasowy styl zycia nie sprawdzil sie...! On chce pokazac Tobie swoja meskosc, a wychodzi na to, ze jest bezradnym malym, drugim Twoim dzieckiem. Piszesz jeszcze, ze on nie ma poczucia winy.
              On ma to poczucie, ktore skrzetnie potrafi ukryc pod wypitym alkoholem. Zwala na Ciebie wine, bo kazdy alkoholik jest Egocentrykiem. On mysli ze wszyscy od niego ...
              Obiad... - Przerwa.
              A... ;-)
            • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 14:00
              0-kuba2006 napisała:
              > ... a ja tak nie chce. wolę być sama niż tkwić w tym toksycznym związku...
              - - - - - - - - - - - -
              Uwazam to za zdrowe posuniecie, (dla dziecka, dla Ciebie i dla meza...!).
              _________________________________________________________.
              0-kuba2006 napisała dalej:
              wiesz ile razy wyciągałam rękę, ile razy proponowałam pomoc, ile razy płakałam, błagałam, wręcz żebrałam o to aby się ocknął. ..
              - - - - -
              Wiem !
              _____________________________.
              0-kuba2006 napisała dalej:
              zaklinałam na boga, dziecko rodzinę i co i nic. koledzy sie wstawiali za nim jak raz wyrzuciłam go z domu (przyprowadził sobie do domu pod moją obecnośc bezdomnego - synek miał wtedy 11 m-cy), wrócił obiecywał poprawę i trwało to tydzień. tych obiecanek miałam tysiące, i non stop jestem w tym samym miejscu.
              - - - - - - - - - -
              • pierzchnia Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 14:35
                Najlepiej żeby sam miał dość takiego życia ponieważ stawianie warunków nie rozwiązuje problemu.
                Zatruty łeb niczego nie pojmuje dlatego trzeba mu to ułatwić - 100 procent konsekwencji i zero łaskawości, inaczej będzie Tobą manipulował.
                W ten sposób człowiek postępuje uczciwie - nie tylko on się liczy.
                Musi poczuć konsekwencje na własnej skórze.
                • boja55 Re: naiwna żona alkoholika 18.11.10, 15:22
                  0-kuba206 to co robisz teraz jest najlepszym wyjściem z sytuacji dla Ciebie jak i też dla Twojego męża.Weź rozwód,wyprowadź się,lecz Go jeszcze nie przekreślaj.Nie stawiaj mu żadnych warunków,nie wierz też w żadne jego obietnice i przysięgi,bądź do bólu konsekwentna.Teraz piłka jest po jego stronie,będzie miał wybór alkohol lub trzeźwe życie.Ty przyglądaj się temu z boku.Jest pewna szansa że możecie być jeszcze razem,ale na to potrzeba czasu i jego decyzji o niepiciu.Dla Ciebie teraz najlepszy jest Al-Anon,tam zaczniesz odbudowywać swoja psychikę
      • sabinac-0 Re: naiwna żona alkoholika 19.11.10, 12:22
        aaugustw napisał:

        > Z tego moze jeszcze powstac wspaniale partnerstwo.
        > On klamie, bo jest chory... - Wierz mi; dla niego jestes Ty najwazniejsza,
        > mimo ze fakty swiadcza inaczej. To tylko choroba, z ktorej mozna zrobic zdrowie
        > .
        > Pozdrawiam i zycze wyrozumienia i zelaznej konsekwencji w postepowaniu...
        > (takze dla dziecka...!).

        Auguscie, zlituj sie!!!!!!!!!
        Co Ty chcesz dziewczynie wmawiac?!!!
        Ze on "kocha-tylko-jest-chory"? Ze jesli tylko nieszczesna dziewczyna bedzie wystarczajaco dobra, kochajaca, wybaczajaca, wyrozumiala, jesli calkiem, ale to calkiem zrezygnuje z wlasnego spokoju i szczescia, jesli poswieci pijakowi wlasne zdrowie i mlodosc, on nagle zmieni sie we "wspanialego partnera" niczym ropucha w ksiecia?

        Toz ona tylko dlatego znosila latami pieklo, bo liczyla na te cudowna przemiane i owo "wspaniale partnerstwo" po.
        Teraz przestala liczyc - i to jest pierwszy jej krok do zdrowia.

        Wbij sobie kilka faktow:
        1. Dla alkoholika ZAWSZE najwazniejsza jest butelka. Bliscy i przyjaciele sa wazni jedynie wtedy, gdy tej butelce sluza tzn. pomagaja w piciu lub w niepiciu.
        2. Nikt, chocby kochal miloscia najczystsza i poswiecil wszystko z zyciem wlacznie, nie zdola zmienic drugiego czlowieka ani "zrobic mu zdrowia z choroby".

        I jeszcze jedno - nie wciskaj kitu ze autorka "dla dziecka" powinna siedziec przy robiacym ja w balona i rujnujacym jej zdrowie ochlaptusie.
        Dorastanie z butelka w tle ZAWSZE powoduje szkody i TYLKO szkody.
        • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 19.11.10, 13:31
          sabinac-0 napisała:

          > aaugustw napisał:
          > > Z tego moze jeszcze powstac wspaniale partnerstwo.
          > > On klamie, bo jest chory... - Wierz mi; dla niego jestes Ty najwazniejsza
          > > mimo ze fakty swiadcza inaczej. To tylko choroba, z ktorej mozna zrobic zdrowie
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          > Auguscie, zlituj sie!!!!!!!!!
          > Co Ty chcesz dziewczynie wmawiac?!!!
          > Ze on "kocha-tylko-jest-chory"? Ze jesli tylko nieszczesna dziewczyna bedzie wy
          > starczajaco dobra, kochajaca, wybaczajaca, wyrozumiala, jesli calkiem, ale to c
          > alkiem zrezygnuje z wlasnego spokoju i szczescia, jesli poswieci pijakowi wlasn
          > e zdrowie i mlodosc, on nagle zmieni sie we "wspanialego partnera" niczym ropuc
          > ha w ksiecia?
          _______________________________________________________.
          Zastanawiam sie Sabinac, dlaczego w Tobie tyle zolci, czy jestes wspoluzalezniona,
          ktora nie przerobila swego zadania domowego...?
          Ty czytasz to, co chcialabys aby bylo napisane, a nie to co napisane...!
          W kazdej wypowiedzi moje w tym watku, podkreslam autorce watku, (cyt.):
          "Decyzje podjelas dobra. Tak trzymaj..."
          A...
          • deoand Re: naiwna żona alkoholika 19.11.10, 19:47
            Alkoholik prawie zawsze rozwodzi sie z żona a kiedy to tylko kwestia czasu- czego najlepszym wręcz modelowym przykładem jest sir wolf.
            Rozwód przybliza najpierw alko do mamusi bo trzeba gdzieś mieszkac a później niestety do śmietnika

            Zona po rozwodzie znajduje sobie drugiego alkoholika - to tez kwestia czasu

            i zaczynaja chodzic razem na mitingi niczym august ale po chwili znowu zaczyna sie ta sama piosenka - to tylko kwestia czasu
            • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 20.11.10, 09:07
              deoand napisał:
              > Alkoholik prawie zawsze rozwodzi sie z żona a kiedy to tylko kwestia czasu- cze
              > go najlepszym wręcz modelowym przykładem jest sir wolf.
              > Rozwód przybliza najpierw alko do mamusi bo trzeba gdzieś mieszkac a później n
              > iestety do śmietnika
              > Zona po rozwodzie znajduje sobie drugiego alkoholika - to tez kwestia czasu
              >
              > i zaczynaja chodzic razem na mitingi niczym august ale po chwili znowu zaczyna
              > sie ta sama piosenka - to tylko kwestia czasu
              _______________________________________.
              ;-)) Ha, ha, ha.... - "Nie dla psa kielbasa"...!
              Deo, nie wszystkim dane jest osiagnac te progi...!
              A...
            • elfkabezhaltera On i Ona w AA 20.11.10, 10:44
              deoand napisał:
              > Zona po rozwodzie znajduje sobie drugiego alkoholika - to tez kwestia czasu
              >
              > i zaczynaja chodzic razem na mitingi niczym august ale po chwili znowu zaczyna
              > sie ta sama piosenka - to tylko kwestia czasu

              Jeden z terapetów na odwyju był AA. Jego żona też. Dla szczęśliwego pożycia chodzili na mityngi różych grup ...
              • aaugustw Re: On i Ona w AA 20.11.10, 11:40
                elfkabezhaltera napisała:
                > Jeden z terapeutów na odwyju był AA. Jego żona też. Dla szczęśliwego pożycia cho
                > dzili na mityngi różych grup ...
                __________________________.
                Wybrancy losu - szczesliwcy...!
                A...
                • aaugustw Re: On i Ona w AA 20.11.10, 16:15
                  aaugustw napisał:
                  > Wybrancy losu - szczesliwcy...!
                  ___________________________.
                  A inni przyjmuja do siebie to, co chcieliby slyszec... - Stad ich porazki zyciowe...
                  A...
        • kajda28 Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 09:23

          > 1. Dla alkoholika ZAWSZE najwazniejsza jest butelka. Bliscy i przyjaciele sa wa
          > zni jedynie wtedy, gdy tej butelce sluza tzn. pomagaja w piciu lub w niepiciu.

          Miałam się nie wtrącać. Ale nie zgadzam się z tym punktem. Znam osobę która przestała pić i tłumaczy to tym że jak ktoś nie umie pić to nie powinien . Pił 20-30 lat. Ktoś tu kiedyś powiedział że u niego to nie był alkoholizm a jedynie pijaństwo, ponieważ odkąd przestał pić, a to już chyba z 10 lat mineło (umykają mi te lata) wypił kilka razy (3-4, to pamiętam ) po kieluszku wódki i na tym zaprzestał. KIlka razy w tyg. przesiaduje z ludźmi którzy piją, w sytuacji w której on sam pił przez 20 lat i teraz nie pije.

          Znam jeszcze kilku którzy mają już naście lat trzeźwych na swym koncie, a jest pewnie ich więcej tylko o tym nie mówią.


          > I jeszcze jedno - nie wciskaj kitu ze autorka "dla dziecka" powinna siedziec pr
          > zy robiacym ja w balona i rujnujacym jej zdrowie ochlaptusie.

          Ja w tym poście nigdzie nie wyczytałam takiej rady.



          ----
          Dobra rada przyjaciela jest jak lekarstwo, tym lepsza im bardziej gorzka.
          • sabinac-0 Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 19:20
            kajda28 napisała:

            > Znam osobę która prz
            > estała pić i tłumaczy to tym że jak ktoś nie umie pić to nie powinien .(...) odkąd przestał pić, a to już chyba z 10 lat mineło (umykają
            > mi te lata) wypił kilka razy (3-4, to pamiętam ) po kieluszku wódki i na tym za
            > przestał. KIlka razy w tyg. przesiaduje z ludźmi którzy piją, w sytuacji w któr
            > ej on sam pił przez 20 lat i teraz nie pije.

            Tez znam takich ludzi.

            Niestety czesto nawet abstynencja nie zmienia faktu, iz zycie rodziny nadal kreci sie wokol butelki, jedyna roznica ze butelka jest pusta.

            > Ja w tym poście nigdzie nie wyczytałam takiej rady.
            >
            Ja tak.
            • kajda28 Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 19:54
              > Niestety czesto nawet abstynencja nie zmienia faktu, iz zycie rodziny nadal kre
              > ci sie wokol butelki, jedyna roznica ze butelka jest pusta.

              To nie u mnie. Może faktycznie mój ojciec, bo o nim pisałam, byl jedynie pijakiem a nie alkoholikiem. Przestał pić z dnia na dzień, a nawet nie, z minuty na minutę, jeszcze pijany odstawił butelkę i powiedział że już więcej nie pije. Ale takich upartych jak on mało, papierosy też rzucił z dnia na dzień, po tyg dopiero się przyznał że nie pali. Już z 2 lata jak nie pali.
              Kiedyś mój eks chciał sznasę i dał mi przykład mojego ojca, stwierdziłam że ja nie zamierzam czekać 30 lat na jego trzeźwość.
              Jestem zdania że każdy odpowiada za swoje życie i samopoczucie. Każdy ma to na co godzi się.
              • lindabel Re: naiwna żona alkoholika 23.11.10, 17:53
                U mnie też nie. Prowadzimy całkiem normalne życie, tyle, że nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek butelki. To przychodzi - z czasem...........
                • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 23.11.10, 18:10
                  lindabel napisała:
                  > U mnie też nie. Prowadzimy całkiem normalne życie, tyle, że nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek butelki. To przychodzi - z czasem...........
                  _________________________________________________.
                  Lindabel, dlugo Ciebie u nas nie bylo...! ;-)
                  To swieta racja co piszesz... - Nawyki i Tradycje mozna wytrenowac,
                  ale na to potrzeba tylko troche czasu...! ;-)
                  A...
                  Ps. Mam nadzieje, ze wiesz, ze sama abstynencja to nie wszystko
                  aby prowadzic szczesliwe i wolne zycie...(!?).
                • sabinac-0 Re: naiwna żona alkoholika 24.11.10, 12:33
                  lindabel napisała:

                  > Prowadzimy całkiem normalne życie, tyle, że nie ma w nim miejsc
                  > a na jakiekolwiek butelki.

                  Alkohol pity w sposob kontrolowany jest czescia normalnego zycia.
                  Jesli ktos z rodziny musi z niego zrezygnowac z powodow zdrowotnych (bo np. mial zoltaczke), nie wplywa to na zycie reszty rodziny.
                  Niestety w rodzinach uzaleznionych, abstynencja alkoholika czesto (na szczescie nie zawsze) powoduje, ze wszyscy musza wyrzec sie alkoholu calkowicie, nawet jesli sami nie mieli problemu z kontrolowaniem sie.

                  Powstaje sytuacja, ze:
                  1- nikomu nie wolno napic sie w domu piwa, wina czy likieru np. przy posilku lub kawie,
                  2- nie mozna uzywac wina do gotowania, marynat itp. bo potem butelka stoi w kuchni i moze skusic,
                  3- w czasie spaceru nie mozna usiasc pod parasolem bo tam ludzie pija piwo,
                  4- trzeba drobiazgowo selekcjonowac znajomych i miejsca gdzie sie bywa,
                  5- przed wizyta, impreza lub rodzinnym spotkaniem trzeba informowac wszystkich zaproszonych, ze ma nie byc alkoholu,
                  6- jesli ktokolwiek, np. zona lub dorosle dziecko, wypije kieliszek czegos nawet poza domem, okupia to ogromnym poczuciem winy - jakby tym aktem byl winien choroby alkoholika.

                  Zatem: wszystko kreci sie wokol uzaleznionego i jego abstynencji.
                  Czesto jest to cena, ktora krewni chetnie zgadzaja sie placic za odzyskanie bliskiego "miedzy zywymi" - ale normalne zycie to nie jest.
                  • elfkabezhaltera Ciekawy punkt widzenia 24.11.10, 12:48
                    sabinac-0 napisała:

                    > Niestety w rodzinach uzaleznionych, abstynencja alkoholika czesto (na szczescie
                    > nie zawsze) powoduje, ze wszyscy musza wyrzec sie alkoholu calkowicie, nawet j
                    > esli sami nie mieli problemu z kontrolowaniem sie.
                    >
                    > Powstaje sytuacja, ze:
                    > 1- nikomu nie wolno napic sie w domu piwa, wina czy likieru np. przy posilku lu
                    > b kawie,
                    > 2- nie mozna uzywac wina do gotowania, marynat itp. bo potem butelka stoi w kuc
                    > hni i moze skusic,
                    > 3- w czasie spaceru nie mozna usiasc pod parasolem bo tam ludzie pija piwo,
                    > 4- trzeba drobiazgowo selekcjonowac znajomych i miejsca gdzie sie bywa,
                    > 5- przed wizyta, impreza lub rodzinnym spotkaniem trzeba informowac wszystkich
                    > zaproszonych, ze ma nie byc alkoholu,
                    > 6- jesli ktokolwiek, np. zona lub dorosle dziecko, wypije kieliszek czegos nawe
                    > t poza domem, okupia to ogromnym poczuciem winy - jakby tym aktem byl winien ch
                    > oroby alkoholika.
                    >
                    > Zatem: wszystko kreci sie wokol uzaleznionego i jego abstynencji.
                    > Czesto jest to cena, ktora krewni chetnie zgadzaja sie placic za odzyskanie bli
                    > skiego "miedzy zywymi" - ale normalne zycie to nie jest.

                    Dziękuję za nowy punkt widzenia. Nie patrzyłem nigdy na to z tej strony.
                    Co do Punktu 6-tego - moja żona - gdy mnie nie ma - łoi bez żadnych wyrzutów sumienia. Co mnie złości. Ale jakoś muszę z tym żyć ...
                    :)

                    Jeszcze raz dziękuję za podsunięcie ciekawej myśli.
                    Może, tak jak kiedyś wszystko podporządkowywałem piciu, tak teraz brutalnie i bezwględnie podporządkowywuję komfortowi niepicia.

                    • sabinac-0 Re: Ciekawy punkt widzenia 24.11.10, 17:39
                      elfkabezhaltera napisała:

                      > Może, tak jak kiedyś wszystko podporządkowywałem piciu, tak teraz brutalnie i b
                      > ezwględnie podporządkowywuję komfortowi niepicia.
                      >
                      Jest to prawdopodobne.
                      Pamietasz, kiedys opisalam "gre w alkoholika" - rodzina alkoholika przypomina uklad sloneczny w ktorym alkoholik jest sloncem a reszta krazy wokol niego, realizujac sluzebne wobec niego role: wspolbiesiadnika, opiekuna, barmana, glosu sumienia, wybawcy, itd. Czesto role te pozostaja nietkniete nawet jesli alkoholik zachowuje abstynencje.
                      I tak:
                      Wspolbiesiadnik dawniej pil "dla towarzystwa" a teraz "dla towarzystwa" odmawia samemu sobie alkoholu,
                      Barman dozowal alkohol a teraz pilnuje, by nie bylo zadnej butelki na widoku,
                      Opiekun wyciagal go z barow a teraz pilnuje by nie mial okazji do picia,
                      Glos sumienia dawniej wypominal pijackie ekscesy, teraz chwali za niepicie,
                      Wybawca wczesniej utwierdzal w decyzji by przestal pic, teraz utwierdza w niepiciu.

                      Uklad pozostaje niezmieniony - organizm alkoholika odpoczywa od trucizny, ale bliscy nie odpoczywaja, dalej ciezko pracuja na trzezwosc swego Slonca.
                      Ich potrzeby nadal sie nie licza.
                      Czesto widuje, jak dzieci trzezwiejacego alkoholika ukrywaja swoje smutki, klopoty z nauka lub milosne zawody - "bo tata sie zdenerwuje i moglby sie napic". Zony samotnie zmagaja sie z trudnosciami, biora na siebie ciezary zycia, byle tylko nie zdeprymowac abstynenta.

                      W zdrowej rodzinie "slonca" sie zmieniaja - osrodkiem zainteresowania jest ten, kto aktualnie potrzebuje najwiecej troski - z racji trudnosci, zyciowego krachu, choroby itp., gdy jego sytuacja sie poprawi ustepuje miejsca komus, komu sie wlasnie walnelo.
                      W rodzinie alkoholowej role sa sztywne. Alkoholik skupia na sobie cala uwage nawet wtedy, gdy inni cierpia i potrzebuja pomocy.

                      Mysle, ze prawdziwa trzezwosc nastepuje dopiero wtedy, gdy jest sie w stanie zrezygnowac z owego zaszczytnego miejsca posrodku i uwolnic otoczenie od ciezaru odpowiedzialnosci (rowniez zaslugi) za wlasne niepicie.
                    • aaugustw Re: Ciekawy punkt widzenia 24.11.10, 18:10
                      elfkabezhaltera napisała:
                      > Jeszcze raz dziękuję za podsunięcie ciekawej myśli.
                      > Może, tak jak kiedyś wszystko podporządkowywałem piciu, tak teraz brutalnie i b
                      > ezwględnie podporządkowywuję komfortowi niepicia.
                      ____________________________________________.
                      Nie daj sie balamucic od pierwszej lepszej napotkanej blondynki...
                      Miej wlasne wyrobione zdanie w tym temacie...!
                      A...
                  • aaugustw Dobry kawal...! ;-) 24.11.10, 18:08
                    sabinac-0 napisała:
                    > Niestety w rodzinach uzaleznionych, abstynencja alkoholika czesto (na szczescie
                    > nie zawsze) powoduje, ze wszyscy musza wyrzec sie alkoholu calkowicie...
                    > Powstaje sytuacja, ze:
                    > 1-... > 2-... > 3-...,> 4-... > 5-... > 6-... jesli ktokolwiek, np. zona lub dorosle dziecko, wypije kieliszek czegos nawet poza domem, okupia to ogromnym poczuciem winy - jakby tym aktem byl winien choroby alkoholika.
                    > Zatem: wszystko kreci sie wokol uzaleznionego i jego abstynencji.
                    > Czesto jest to cena, ktora krewni chetnie zgadzaja sie placic za odzyskanie bli
                    > skiego "miedzy zywymi" - ale normalne zycie to nie jest.
                    ________________________________________________________.
                    1. - Kto tobie takich glupot nagadal...!?
                    2.- Mowisz, ze to normalne kiedy ludzie zmieniaja swoja trzezwa swiadomosc,
                    w malpia...!? ;-)
                    3.- Co ty robisz lepiej po wypiciu alkoholu...!?
                    A...
                    • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 26.11.10, 11:52
                      aaugustw napisał:

                      > 2.- Mowisz, ze to normalne kiedy ludzie zmieniaja swoja trzezwa swiadomosc,
                      > w malpia...!? ;-)

                      Mam wrazenie, ze w twym nalogu i leczeniu zapomniales, iz na swiecie zyja miliony ludzi, ktorych wypicie kieliszka nie zamienia w malpe, bo potrafia na tym jednym kieliszku poprzestac.

                      > 3.- Co ty robisz lepiej po wypiciu alkoholu...!?

                      Nie wiem, moze lepiej trawie.
                      Nie pije po to, by cos robic lepiej.
                      • aaugustw Re: Dobry kawal...! ;-) 26.11.10, 15:00
                        sabinac-0 napisała (do A...):
                        > Mam wrazenie, ze w twym nalogu i leczeniu zapomniales, iz na swiecie zyja milio
                        > ny ludzi, ktorych wypicie kieliszka nie zamienia w malpe, bo potrafia na tym je
                        > dnym kieliszku poprzestac.
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Sama wiesz, ze na jednym koncza tylko wyjatki...!
                        _________________________________________.
                        sabinac-0 napisała (do A...) dalej:

                        > > 3.- Co ty robisz lepiej po wypiciu alkoholu...!?
                        >
                        > Nie wiem, moze lepiej trawie.
                        > Nie pije po to, by cos robic lepiej.
                        ________________________________________.
                        Wiec po co wogole pijesz...!?
                        • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 17:07
                          aaugustw napisał:

                          > Sama wiesz, ze na jednym koncza tylko wyjatki...!

                          Nie. To wyjatki traca kontrole.

                          > Wiec po co wogole pijesz...!?

                          Z tego samego powodu, dla ktorego slucham muzyki lub jem slodycze - bo mam czasem ochote.
                          • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 17:32
                            > Wiec po co wogole pijesz...!?

                            Z tego samego powodu, dla ktorego slucham muzyki lub jem slodycze - bo mam czasem ochote."

                            Są ludzie, którzy wypijają np. dwa dwa kieliszki wódki - dla zdrowotności.
                            Ja również mogę przyjmować, w ten sposób alkohol /choć tego nie czynię/.
                            Czasem korzystałem z wyciągów roślinnych opartych na alkoholu - 5 kropel na szklankę wody.
                            Prawda jest jednak taka, że ludzie piją alkohol by się upić - w mniejszym lub większym stopniu i właśnie dlatego, o wiele trudniejszą sztuką ,jest radzenie sobie ze stresem bez wspomagaczy, tym bardziej, że przy nerwowym życiu dawki mogą zostać zwiększone.
                            Są też tacy, którzy funkcjonują, będąc uzależnionymi - wielu jest takich.
                            Kupują po robocie kilka piwek i odreagowują - uważają siebie za dostatecznie silnych by tkwić, w takim nałogu.
                            • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 19:14
                              pierzchnia napisał:

                              > Są ludzie, którzy wypijają np. dwa dwa kieliszki wódki - dla zdrowotności.
                              > Ja również mogę przyjmować, w ten sposób alkohol /choć tego nie czynię/.

                              Dobrze wiesz, ze nie mozesz.

                              > Prawda jest jednak taka, że ludzie piją alkohol by się upić

                              Jakiekolwiek motywy im przyswiecaja, jesli pija umiarkowanie nie wyrzadzajac tym szkody sobie i innym, nie widze powodu do ingerowania w ich menu.

                              P.S. Zauwaz, ze sam sobie przeczysz i to w jednym poscie - najpierw cos o "dwoch kieliszkach dla zdrowia" a potem ze nawet jeden kieliszek to tylko zakamuflowane uchlewanie sie.

                              > o wiele trudniejszą sztuką ,jest radzenie so
                              > bie ze stresem bez wspomagaczy,
                              > Są też tacy, którzy funkcjonują, będąc uzależnionymi

                              Rozmawiamy o roznych sprawach.
                              Ja pisze o zwyklym piciu ludzi, ktorzy radza sobie z zyciem i alkohol ani nie jest im niezbedny, ani nie musza sie go calkiem wyrzekac.
                              Ty zas koncentrujesz sie wylacznie na nieumiejacych sie kontrolowac lub uzaleznionych.
                              • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 19:58
                                1.
                                " Dobrze wiesz, ze nie możesz."
                                Ty wiesz oczywiście lepiej
                                Oczywiście, że mogę i jeżeli zajdzie taka potrzeba /inna niż sprawdzanie się czy też upijanie/zrobię to /dla zdrowotności/
                                2.
                                > Jakiekolwiek motywy im przyswiecaja, jesli pija umiarkowanie nie wyrzadzajac ty
                                > m szkody sobie i innym, nie widze powodu do ingerowania w ich menu"

                                Akurat motyw jest tutaj najistotniejszy ponieważ do upicia się nie wystarczy naparstek.
                                Ja nie ingeruję tylko określam.
                                Ludzie pijący okazjonalnie /od święta/ piją kurtuazyjnie - ich motyw jest zrozumiały, natomiast motywem tych drugich jest sprawienie sobie ulgi, a to już jest zupełnie co innego.
                                3.
                                > P.S. Zauwaz, ze sam sobie przeczysz i to w jednym poscie - najpierw cos o "dwoc
                                > h kieliszkach dla zdrowia" a potem ze nawet jeden kieliszek to tylko zakamuflow
                                > ane uchlewanie sie."
                                Ja tego nie napisałem - to jest Twoja interpretacja.
                                4.
                                > Ty zas koncentrujesz sie wylacznie na nieumiejacych sie kontrolowac lub uzalezn
                                > ionych."

                                Nie - ja koncentruję się na mechanizmie, który ma swoją genezę.
                                Człowiek radzący sobie teraz z alkoholem może się kiedyś uzależnić.
                                • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 20:08
                                  pierzchnia napisał:

                                  > Ja nie ingeruję tylko określam.

                                  Ja tez.
                                  Alkoholika siegajacego po trunki okreslam tak samo jak cukrzyka lasujacego w cukierni.

                                  > Człowiek radzący sobie teraz z alkoholem może się kiedyś uzależnić.

                                  A dzis zdrowy moze kiedys zachorowac na cukrzyce.
                                  Niemniej nie znaczy to, ze zdrowi musza sie wyrzec cukru.
                                  • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 20:27
                                    > Ja tez.
                                    > Alkoholika siegajacego po trunki okreslam tak samo jak cukrzyka lasujacego w cu
                                    > kierni."

                                    Określasz, nie ingerujesz, nie zabraniasz...

                                    > > Człowiek radzący sobie teraz z alkoholem może się kiedyś uzależnić.
                                    >
                                    > A dzis zdrowy moze kiedys zachorowac na cukrzyce.
                                    > Niemniej nie znaczy to, ze zdrowi musza sie wyrzec cukru."

                                    To nie jest to samo ponieważ, w wypadku cukrzyka, brak motywu.
                                    Ludzie, którzy odreagowują alkoholem na stres, są na najlepszej drodze do uzależnienia - to chciałem powiedzieć.
                                    • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 20:35
                                      pierzchnia napisał:

                                      > nie ingerujesz, nie zabraniasz...

                                      Nie.
                                      Zreszta nie jest mozliwe zabronienie czegos doroslemu czlowiekowi.
                                      >

                                      > Ludzie, którzy odreagowują alkoholem na stres, są na najlepszej drodze do uzale
                                      > żnienia - to chciałem powiedzieć.

                                      Ludzie zajadajacy stres sa na najlepszej drodze do otylosci, ludzie odreagowujacy stres na silowni na najlepszej drodze do kontuzji, ludzie wogole nie odreagowujacy stresu na najlepszej drodze do zawalu, ludzie nie majacy stresow cierpia na nerwice depresyjna. :)

                                      • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 20:50
                                        Ludzie zajadajacy stres sa na najlepszej drodze do otylosci, ludzie odreagowujacy stres na silowni na najlepszej drodze do kontuzji, ludzie wogole nie odreagowujacy stresu na najlepszej drodze do zawalu, ludzie nie majacy stresow cierpia na nerwice depresyjna. :)

                                        Gdyby to było takie prostej - jak w tym trybie przyczynowo-skutkowym...
                                        Niektórzy bowiem żrą za trzech, a wciąż są chudzi.

                                        Chociaż taki podświadomy nacisk, jak ma to miejsce, w przypadku anoreksji, jest trudny
                                        do wyeliminowania - gdyby hipnoza działała nie byłoby problemu.
                                        • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 21:06
                                          pierzchnia napisał:

                                          > Niektórzy bowiem żrą za trzech, a wciąż są chudzi.
                                          >
                                          Nawet nie wspominaj, bo mnie zawisc zzera. :)

                                          • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 27.11.10, 21:16
                                            Utrzymuję tę samą wagę od 18 roku życia.
                                            Dużo ruchu i nadpobudliwość /niezły patent/.
                                            • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 28.11.10, 15:46
                                              pierzchnia napisał:

                                              > Utrzymuję tę samą wagę od 18 roku życia.
                                              > Dużo ruchu i nadpobudliwość /niezły patent/.

                                              Ja tez sie trzymam, ale musze bardzo sie pilnowac.
                                              • aaugustw Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 10:19
                                                sabinac-0 napisała:

                                                > pierzchnia napisał:
                                                > > Utrzymuję tę samą wagę od 18 roku życia.
                                                > > Dużo ruchu i nadpobudliwość /niezły patent/.
                                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                > Ja tez sie trzymam, ale musze bardzo sie pilnowac.
                                                ___________________________________________.
                                                Dziwne, bo ja aby utrzymac swoja linie, jem duzo...!
                                                A... ;-)
                                                • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 10:40
                                                  Mój znajomy, gdy przestawał pić, od razu tracił na wadze /nerwy go zjadały/.
                                                  Przy codziennym chlaniu był po prostu znieczulony na odbiór bodźców.
                                                  Staram się go wyciągnąć z nałogu, ale to trudna sprawa - osobowość narcystyczna, otwarty dom,a do tego żonka, która funduje mu piwa.

                                                  Jedno wiem - u tzw. alkoholika następuje moment wejścia na ścieżkę, z której nie ma odwrotu.
                                                  • aaugustw Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 11:10
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > ... Jedno wiem - u tzw. alkoholika następuje moment wejścia na ścieżkę, z której ni
                                                    > e ma odwrotu.
                                                    ___________________________________________.
                                                    Nie ma przypadkow beznadziejnych, mowia w AA... -
                                                    Osiagniecie dna na tej sciezce moze byc takim zwrotem...!
                                                    A...
                                                  • sabinac-0 Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 11:20
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Jedno wiem - u tzw. alkoholika następuje moment wejścia na ścieżkę, z której ni
                                                    > e ma odwrotu.

                                                    Zauwazcie, chlopcy, jedna prawidlowosc: o wiele latwiej uzalezniaja sie osoby, ktore nie musza na siebie uwazac - moga jesc i nie tyja, moga pic i nie maja kaca, moga grac bo maja na tyle kasy ze przegrana nie spowoduje wylaczenia im pradu.
                                                    Nie nawykli do samokontroli, zyja chwila, wiec totalne zapomnienie sie i jakis nalog (obojetnie jaki - alkohol, zarcie, prochy, gry, seks) jest tylko kwestia czasu.

                                                    Ludzie leczacy sie z nalogu prawie zawsze zwalaja wine za swoj stan na wszystko wokol - na alkohol w sklepach, na zarcie w reklamach, na wszechobecny seks, na salony gier, na lekarzy wypisujacych recepty - pracowicie negujac jakikolwiek udzial wlasny.
                                                  • aaugustw Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 11:40
                                                    sabinac-0 napisała:
                                                    > Zauwazcie, chlopcy, jedna prawidlowosc: o wiele latwiej uzalezniaja sie
                                                    osoby, ktore... (moga pic i nie maja kaca...)
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    W tej chorobie (podobnie jak w raku) nie ma zadnej reguly....
                                                    To "demokratyczna" choroba, ona dotyka na rowni wszystkie grupy spoleczne,
                                                    a co do kaca powiem tylko tyle, ze nie chcialabys miec malenkiej czastki z tego
                                                    jaki on mnie zawsze towarzyszyl i gnebil...
                                                    To nie byl tylko kac alkoholowy, ale takze, (a moze przede wszystkim) kac moralny, duchowy...!
                                                    A...
                                                  • pierzchnia Re: Dobry kawal...! ;-) 29.11.10, 12:03
                                                    Sabina napisała o życiu bez zasad...
                                                    Ale to nie oznacza, że manipulacja nie istnieje - jesteśmy tylko ludźmi i czasem aż dziw bierze, gdy prześledzimy całą drogę.

                                                    Obawiam się,Auguście, że ta droga równi pochyłej, naprawdę istnieje - choć nie zbadane są wyroki boskie.
                                                  • aaugustw Re: Dobry kawal...! ;-) 30.11.10, 10:01
                                                    pierzchnia napisał:
                                                    > Obawiam się,Auguście, że ta droga równi pochyłej, naprawdę istnieje - choć nie
                                                    > zbadane są wyroki boskie.
                                                    __________________________________________________.
                                                    Wiem, ze droga równi pochyłej istnieje... - Ludzie uzaleznieni,
                                                    czyli i ci, ktorzy takze zyja niezgodnie z Regulami Duchowymi,
                                                    ktorym jestesmy wydani i ktore obowiazuja nas wszystkich bez
                                                    wyjatku, czy to sie komu podoba, czy nie - pedza do przodu nie
                                                    wiedzac o tym, ze w przeciwnym kierunku...
                                                    A...
            • e4ska Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 19:55
              A może nie wokół butelki? Butelka to tylko symbol albo raczej zastępnik.

              Może były już alkoholik to bardzo silna osobowość?

              A może rodzina ma to to siebie, że musi się kręcić? Rodzina, dziewczyna... zawsze w obrocie. Byle co im podstawić.

              Byle słońce. I wszytko leci w pędzie.

              Czy prawa obowiązuje w rodzinach alkoholików różnią się bardzo od praw obowiązujących w innych rodzinach i związkach?
              Może faktycznie: albo absolutna samotność, albo poddanie się siłom grawitacji? :-)
              ???
              • sabinac-0 Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 22:40
                e4ska napisała:

                > A może rodzina ma to to siebie, że musi się kręcić? Rodzina, dziewczyna... zaws
                > ze w obrocie. Byle co im podstawić.

                > Byle słońce. I wszytko leci w pędzie.
                >
                Mysle, ze masz duzo racji.
                Partnerzy alkoholikow, zwlaszcza ci wytrzymujacy bardzo dlugo, czesto maja taki charakter, ze musza sie krecic wokol kogos lub czegos, inaczej czuja sie jak zagubione asteroidy.

                A dzieci - kreca sie, bo nie znaja innego zycia. Jak dorosna, tez beda sie krecic - chyba, ze wezma butelke i zajma poczesne miejsce posrodku.

                > Czy prawa obowiązuje w rodzinach alkoholików różnią się bardzo od praw obowiązu
                > jących w innych rodzinach i związkach?

                Tak.

                > Może faktycznie: albo absolutna samotność, albo poddanie się siłom grawitacji?
                > :-)
                > ???

                Niekoniecznie.
          • aaugustw Ladny dialog... 23.11.10, 12:06
            Ladny dialog prowadzicie... - Naprawde...!
            A...
            • kajda28 Re: Ladny dialog... 23.11.10, 13:16
              Pewnie ze ladny, my ladne kobiety jestesmy to i ladny dialog prowadzimy :)
              • aaugustw Re: Ladny dialog... 23.11.10, 14:40
                kajda28 napisała:
                > Pewnie ze ladny, my ladne kobiety jestesmy to i ladny dialog prowadzimy :)
                _____________________________________________________________.
                To fakt...! A kiedy ten dialog u ladnych kobiet bedzie takze i madry...!? :-()
                (to mial byc zart...!) ;-)
                A...
                Ps. Bardzo lubie kobiece kobiety...!
                • sabinac-0 Re: Ladny dialog... 24.11.10, 12:34
                  aaugustw napisał:

                  > Ps. Bardzo lubie kobiece kobiety...!

                  Znaczy jakie?

                  P.S. ja np. lubie cielece kotlety. :)
    • zuzia36 Re: naiwna żona alkoholika 19.11.10, 21:28
      heej!! chcesz pogadac?? napisz na gazetowego!!!
      • deoand Re: naiwna żona alkoholika 20.11.10, 22:02
        cyt
        elfkabezhaltera napisała:
        > Jeden z terapeutów na odwyju był AA. Jego żona też. Dla szczęśliwego pożycia cho
        > dzili na mityngi różych grup ...
        __________________________.
        Wybrancy losu - szczesliwcy...!
        A...

        Zgodnie z tym co napisałem powyżej - To tylko kwestia czasu !!
        ale niech wam będzie carpe diem !!!
        • aaugustw Re: naiwna żona alkoholika 20.11.10, 22:06
          deoand napisał:
          > Zgodnie z tym co napisałem powyżej - To tylko kwestia czasu !!
          > ale niech wam będzie carpe diem !!!
          _____________________________________________________.
          Ciagle to powtarzasz, widac takie masz doswiadczenie...!
          (w AA jest inaczej, to znaczy tak, jak ja pisalem...!) ;-)
          A...
          • deoand Re: naiwna żona alkoholika 20.11.10, 23:15
            A dziwisz się - jak juz herr wolf to wilczur z odzysku - nigdy bym sie nie spodziewał a tu masz ci los
            • e4ska Re: naiwna żona alkoholika 22.11.10, 11:47
              Dziwne, że się nie spodziewałeś, gdyż po zrobieniu terapii i ponownych notorycznych, tragicznych wręcz zapiciach bieg zdarzeń był nieunikniony.

              Ile szanowna małżonka mogła wytrzymać opowieści cudacznych o ciężkim porodzie i zapyziałych pruskich kamienicach? Do tego pijak traci też intratne zajęcie zarobkowe.

              Cóż, do rzetelnej terapii jakoś się pijak trzyma, a potem... dół i bagienko. Dawka terapeutycznych filozofii bywa gwoździem do trumny. Nie w każdym przypadku, ale nader często się zdarza.
              • pierzchnia Pora na film 23.11.10, 19:38
                www.youtube.com/watch?v=oYqrlU407Qc&feature=related
    • kipur Re: naiwna żona alkoholika 29.11.10, 18:21
      Moja droga pewnie nie pocieszy Cię to to napiszę ale ... To co Ty przeżywasz jest udziałem wszystkich partnerów alkoholików i to bez względu czy chorym jest mężczyzna czy kobieta .Było to również i moim udziałem i jeszcze w jakiejś części jest nadal .W moim przypadku to była żona jest alkoholikiem .W domu problemy identyczne a poza znacznie gorsze i bardziej niebezpieczne dla rodziny . Abyś mogła żyć i funkcjonować dalej to przedewszystkim Ty musisz zmienić swoje życie . Trwanie przy akoholiku będzie pogrążać Cię coraz bardziej tak psychicznie jak i materialnie . Odrzuć to i zacznij dbać o siebie i dziecko . On jeżeli będzie chciał się wyleczyć to się wyleczy a jeżeli nie to poprostu skończy .Ty niczego nie zmienisz . Jego zdrowie zależy od niego samego a Twoje tylko od Ciebie . To co opowiada o Tobie wśród rodziny znajomych jest nieistotne każdy akoholik to robi i jest to oznaka tej choroby .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka