0-kuba2006
17.11.10, 18:01
napiszę krótko jak byłam naiwna. wierzyłam, wierzyłam i jeszcze raz wierzyłam alkoholikowi , że sie poprawi, że będzie lepiej, że nie będzie pił. ta wiara zakończyła się jego marskością wątroby. znów pojawiła się wiara - będzie lepiej, dostał w kość - ocknie się. w końcu jest młody mamy 5 letniego syna. i co ? on pije nadal, popija, znów kłamie, że nie, że to ja sobie wymyślam
dziś rano w swoje 35 urodziny przygotowałm pozew rozwodowy a jutro go wyślę
bo jestem wypalona, zmęczona psychicznie i czuje sie jakbym dziś skończyła lat 80 a nie 35