pizda12345
15.04.04, 20:44
Próbuję to zastosować. Pomagałam mu w pracy (własna działalność), już staram
się nie pomagać, ale przypominam: zrób to, zrób tamto. Walę głową w mur. Pije
na umór, zrobi jedną rzecz, zawali dziesieć innych. Firma pada ale
najlojalniejsi klienci, albo najmniej zorientowani w całej sytuacji (szef
raczej nieobecny w firmie, ani w domu)jeszcze nie zwiali do konkurencji. Gdy
pomagałam było źle (bo wykorzystuję fakt że coś wiem i podobno się mądrzę),
gdy nie pomagam też źle, bo On sam mnie tego uczył a teraz ja "pizda jebana w
dupę, ścierwo i szmata, najgłupsza osoba jaka zna" - przepraszam za
wyrażenia, same cytaty) zostawiam go w potrzebie. Wyzwiska lecą na całą
klatkę. I co zrobić - jak się nie zachowam zawsze źle.
Potrafi być miły i uroczy gdy jest trzeźwy (ale to już rzadkość)- bez setki
Żołądkowej dziennie - dzień stracony. Jeszcze mogę sie wyprowadzić, ale boję
się że spali nasze wspólne mieszkanie (to palenie w łóżku po pijaku),albo
zostawi otwarte drzwi (bo jest nawalony a zamek się śmiał się zaciąć). Mogę
wrócić do rodziców, ale czy to jest jedyne wyjście. Mimo choroby alkoholowej,
mimo wyzwisk - wciąż go kocham. Totalny pat.
A.