Dodaj do ulubionych

Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika

26.05.11, 11:46
Po przestudiowaniu forum i paru stron u uzależnieniach zdałam sobie sprawę, że jestem żoną alkoholika. Ja również lubię wypić na imprezach (nawet do całkiem konkretnego wstawienia), przy czym nigdy nie zawalam nigdy rzeczy ważnych. Mąż pije: koniecznie na imprezach - zawsze przeze mnie kontrolowany, bo wiem, że kombinuje i się chowa - biegam za nim, żeby nie tylko nie padł, w weekendy pije dwa piwka (ograniczenie co do ilości i częstotliwości narzucone przeze mnie) oraz przy każdej nadarzającej się okazji: dzień wolny od pracy, wycieczka na łono natury, wizyta u znajomych itp. itd. Bez moich warunków zawsze kończy się źle, on prawie nigdy nie stawaia sobie ograniczeń. W domu znajduje czasami pochowane puszki po piwie, zniknęła butelka po wódce, krótko: chowa się przede mną, pije sam. Ostatnio trzydniówka dla której okazją były drugie urodziny syna i goście: sobota, niedziela bo goście oraz poniedziałek - kiedy został sam z dzieckiem a ja poszłam do pracy skoczył z rana po dwa piwa (ile wypił on sam tylko wie) i znowu szumiało w główce. Pomijam fakt, że nie dotarł z dzieckiem do lekarza, apteki, jeździł znim w takim stanie na rowerze i po odłożeniu dziecka do łóżka padł tak, że nawet armata nie byłaby w stanie go obudzić. I tu przekroczył tę magiczną granicę mojej tolerancji. Teraz wiem, że ma problem. Znalazłam trzy rozwiązania: I albo w ogóle przestaje pić, II jeżeli twierdzi, że panuje nad piciem to pójdziemy na wizytę do specjalisty, który oceni skalę problemu, III jeżeli żadna z powyższych propozycji mu nie pasuje to to wystąpię o rozwód. Odpowiedź mojego M:"problem z alko to może i mam, mogę nie pić ale w ogóle nie pić, nawet na imprezach????a ze specjalistą nie będę rozmawiał bo... nie umiem". Czy wobec tego pozostaje mi tylko trzecia opcja? Proszę Was bardzo o pomoc i trochę wyrozumiałości dla "Początkującej" w tym temacie.
Obserwuj wątek
    • pawel-7412 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 12:15
      wiem o czym mówisz przepraszam że zwraca się do ciebie alkoholik ale nie wież w to że on umię kontrolować swoje picie ja zachowuję się podobnie i za każdym razem obiecuję że to już się nie powtórzy ale podjąłem dzisiaj decyzję o pójściu do specjalisty ja to zrozumiałem
      • big_zuzanna1981 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 12:57
        Alkoholicy mogą się leczyć w ośrodkach terapii alkoholowej. Tam zostaną nauczeni jak sobie radzić z alkoholizmem tutaj na stronie: leczenie alkoholizmu można dowiedzieć się ciekawych rzeczy o walce z alkoholizmem.
    • kajda28 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 13:03
      Poradzę to co zawsze, idź sama na grupę dla siebie - tylko tyle możesz zrobić. Za niego nic nie zrobisz, choć cały czas próbujesz - jednak jak widać nikłym skutkiem.

      - zawsze przeze mnie kontrolowany
      -biegam za nim,
      -ograniczenie co do ilości i częstotliwości narzucone przeze mnie
      -Bez moich warunków zawsze kończy się źle

      Zastanów się nad tym , nie jesteś tylko żoną alkoholika jesteś współuzależniona i to dość mocno :( Bez pomocy samej sobie nigdy nie pomożesz jemu - a tym samym WAM.
      • fion-a14 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 15:13
        Myślałam raczej o perswazji, dotarcia do niego, uświadomienia mu, że jego picie nie kwalifikuje się już tylko jako picie towarzyskie ale, że coś już jest nie tak. Przed związkiem ze mną miał dwa związki - oba rozpadły się z tego samego powodu, oczywiście po pierwszym znalazł powód, żeby pić, drugi trwał b. krótko ze względu na intensywność picia. Ja też do aniołków nie należę, nie wylewam za kołnierz - ale tylko w celach towarzyskich. Na pierwszy rzut oka nie różnimy się pod tym względem, baaaa to ja na imprezach w oczach znajomych jawię się jako kompan do zabawy i wypitki ale również w oczach znajomych i przede wszytskim jeo rodziny jako żona hetera. Przecież facet musi się czasami napić! i śmieją się, że siedzi pod pantoflem;) Tak, mam z tym spory problem do tego stopnia, czuję lęk przed wyjazdem do jego rodziny, gdzie tradycyjnie synowie muszą napić się od czasu do czasu cytrynówki z ojcem. I pozwalam na to ale w ograniczonej dla niego ilośći i często nawet odnoszę sukces ale jak wyjdę tylko do toalety wiem, że stara się nadrobić zaległości. A ja już alergicznie reaguje jak widze go w stanie nawet lekkiego rauszu (choć jak mówię sama święta nie jestem - hipokryzja???)I patrząc z boku pijemy te same ilości z wyjątkiem tych wypitych przez niego w ukryciu pod pretekstem przyniesienia drewna do kominka, nakarmienia psa itp. Nie chcę rozwalać tego związku, pewnie jeszcze znalazłoby się w nim dużo dobrego. Boje się podejmowania radykalnych kroków tym bardziej, że świadomość problemu spadła na mnie zupełnie nieoczekiwanie. Próbuję znaleźć rozwiazanie dla nas obojga. Czy naprawdę M. musi coś stracić, aby coś zrozumieć. Czy w takim stadium da się już coś zrobić? Jak z nim rozmawiać, jakie argumnety?????ech...
        • yuraathor Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 15:28
          ale dlaczego starasz sie kontrolować dorosłego człowieka??
          z domu to masz??
          pewnie że siedzi pod pantoflem, ma cos swojego? jakąś pasję/
          raczej czy miał bo wszystko juz alkohol przysłonil.
          jaki sukces odnosisz?/ że chwilowo kontrolujesz jego picie??
          a wiesz co sie w srodku jego glówy dzieje?? to narasta, frustracja, itp.
          przeciez on ucieka po prostu ucieka w swiat alkoholowych marzen, tam nie masz wstępu i tyle.

          da się cos zrobic w każdym stadium, on moze zmienić siebie a Ty tylko siebie.
          póki tego nie zrozumiesz nic nie osiągniesz.
          są specjaliści od zmieniania, zostaw jego, pod presją moze i pójdzie tylko po co.
          idź sama i zmieniaj to co mozesz zmienic
          • fion-a14 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 16:30
            > pewnie że siedzi pod pantoflem, ma cos swojego? jakąś pasję/
            > raczej czy miał bo wszystko juz alkohol przysłonil.
            pasji nie miał bo jak napsałam wcześniej w momencie kiedy się spotkaliśmy był na niezłym zakręcie: praca, picie, trzeźwienie - praca, picie, trzeźwienie. Dopiero od jakiegoś czasu zaczyna myśleć o sobie, ale to wszystko i tak z alkoholem w tle (dwa piwka muszą być).
            > jaki sukces odnosisz?/ że chwilowo kontrolujesz jego picie??
            Wcale nie postrzegam tego jako sukces, wręcz przeciwnie, fatalnie się z tym czuję, a sama próba kontroli wpływa b. mocno na moje poczucie WOLNOŚCI.
            > da się cos zrobic w każdym stadium, on moze zmienić siebie a Ty tylko siebie.
            Mam tego świadomość, bo dla przede wszystkim dla mnie albo jedynie dla mnie stara się kontrolować natomiast nie zmienia się jego ogólne podejście. Nie wiem tylko jak pomóc mu zrozumieć, że sprawa jest poważna. Boje się, że kiedy między nami będzie coś nie tak, pojawią się poważne problemy on nie znajdzie umiaru. Wiem już jak reguje na trudne sytuacje. Póki co stara się kontrolować ale to TYLKO ze względu na MNIE, nie ze względu na siebie. To tłumaczy również dlaczego pije w ukryciu. I to nie jest tak, że zabraniam mu pić, o nieeeeee, pije przy każdej okazji, stwarza okazje, szuka ich. Chcę tylko, by zachował w tym zdrowy rozsądek i nie doprowadzał już do takich sytuacji jak ostatnio (narażenie na niebezpieczeństwo dziecka). Nie chcę by każdy dzień wolny od pracy był równoznaczny z wypiciem dwóch browarów (plus czegoś tam jeszcze w ukryciu). I najważniejsze: jak można go skłonić do chwili autorefleksji, czy naprawdę musi się znaleźć na dnie??? Czy naprawdę nie mogęmieć na to wpływu?:(
    • yuraathor Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 15:02
      ludzie, zgroza.
      Ty sie jeszcze dziwisz że chłop pije i to ukrywa??

      jak bym miał w domu takiego żandarma to pewnie piłbym dalej, no szok nawet leczenie chcesz mu organizować. czy on ma cokolwiek do gadania w waszym , ups, Twoim domu??
      pewnie że rozwód (może wystarczy mentalny) bo przy nadkontroli to sie chlopina zapije na śmierć.
      takie zdanie kiedyś gdzzies padlo:
      "drogi mężu wszystko co jest związane z twoim piciem oddaje tobie, kompletnie mnie to nie interesuje"
      i facet przestal, dla siebie przestał bo inaczej sie nie da.
      alkoholik przymuszany do trzeźwosci zwykle pije więcej
      • fion-a14 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 15:29

        > Ty sie jeszcze dziwisz że chłop pije i to ukrywa??
        sugerujesz, że pije i ukrywa się bo go kontroluje? pił i zawalał ważne sprawy jeszcze a może przede wszytskim przed związkiem ze mną. niedawno spłaciliśmy jego niemałe zresztą długi z okresu, kiedy nie byliśmy jeszcze razem. Tak więc problem nie pojawił się teraz, problem istaniał o wiele wiele wcześniej.
        >nawet leczenie chcesz mu organizować.
        nie mówię konkretnie o leczeniu ale o podjęciu jakiejkolwiek decyzji. Jestem otwarta na jego propozycję ale póki co, żadnej nie jest w stanie przedstawić oprócz unikania tematu. Jeżeli twierdzi, że potrafi kontrolować ( w co mu nie wierzę) chcę by potwierdził to specjalista. Jeżeli nie ma problemu - nie wracam do tematu.
        Bez jak to określiłeś "nadkontroli" popadł w spore długi, stracił robotę, dwie dziewczyny. i sam twierdził, że chciał skończyć w ten sposób ze sobą. I to są fakty sprzed naszego związku.
        >drogi mężu wszystko co jest związane z twoim piciem oddaje tobie, kompletnie m
        nie to nie interesuje"
        > i facet przestal, dla siebie przestał bo inaczej sie nie da.
        Próbowałam niejednokrtonie i tego sposobu, kończyło się tak, że zalegal gdzie popadnie albo sikał do naszego łóżka. Miło, prawda?
    • aaugustw Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 15:17
      fion-a14 napisała:
      > ... Czy wobec tego pozostaje mi tylko trzecia opcja? Proszę Was bardzo o pomoc i trochę wyrozumiałości dla "Początkującej" w tym temacie.
      _________________________________________________.
      Pomalutku Fiona, nie badz taka szybka...! - Chcesz rozwodu,
      czy trzezwosci (Twojej i meza) w Waszym domu...!?
      Jezeli to drugie, to zacznij najpierw od siebie... - Tego
      problemu nie zalatwisz ot tak z marszu, w "bialych rekawiczkach".
      Pojdz na spotkanie z takimi, jak i Ty, ktorzy dali sobie juz z tym rade...!
      Spotkania te, zwane Mityngami Al-Anon znajduja sie dzisiaj
      juz wszedzie... - Jezeli nie wiesz jak to znalezc, napisz - pomoge Ci...
      A...
      • fion-a14 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 17:12
        Tak w gorącej wodzie jestem kąpana. Chcę, żeby problem zniknął tak samo szybko jak go sobie uświadomiłam. Rozumiem, że tak się nie da i nie ma prostych recept. Poszukam informacji o Al-Anon. Dzięki wielkie!
        • aaugustw Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 26.05.11, 19:45
          fion-a14 napisała:
          > ... Poszukam informacji o Al-Anon. Dzięki wielkie!
          __________________________.
          Pierwsza trzezwa mysl dzisiaj...
          (ale czy wykonalna...!?) :-(
          A...
        • 7zahir Aj Anon 26.05.11, 20:21
          forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83756029,Al_Anon_rodziny_alkoholikow.html
          Dodatkowe informacje znajdziesz w watku HALT
          • 7zahir Miało być Al Anon pczywiscie :-)) 26.05.11, 20:22
            sorry :-)
            • aaugustw Re: Miało być Al Anon pczywiscie :-)) 26.05.11, 20:32
              7zahir napisała:
              > sorry :-)
              ______________________.
              ;-)
              Robisz fajna robote...! ;-)
              PD: A...
              • 7zahir Re: Miało być Al Anon pczywiscie :-)) 26.05.11, 20:37
                Dziękuję Aauguście.
                Tobie też się zdarza :-)

                Pozdrawiam.
                • aaugustw Re: Miało być Al Anon pczywiscie :-)) 26.05.11, 20:41
                  7zahir napisała:
                  > Dziękuję Aauguście.
                  > Tobie też się zdarza :-)
                  _______________________________________________.
                  Jestem tylko soba...! ;-)
                  A to, czy ktos zechce cos ze mnie zabrac, nie moja juz sprawa...
                  Tego nikt nie wie co komu pomaga..!
                  A...
                  • 7zahir Re: Miało być Al Anon oczywiscie :-)) 26.05.11, 20:45
                    Racja.
                    :-)
                • lindabel Do 7zahir i Aaugust 27.05.11, 10:07
                  Was czyta się z uśmiechem na ustach 
                  • 7zahir Re: Do 7zahir i Aaugust 27.05.11, 10:40
                    My starzy alkoholicy - tak mamy :-)
                    Dzieki.
                  • aaugustw Do Lindabel...! ;-) 27.05.11, 11:35
                    lindabel napisała:
                    > Was czyta się z uśmiechem na ustach...
                    ___________________________________________.
                    Dzieki za te slowa, ale prawdy to Ty nie mowisz... -
                    Niektorzy (ci chorzy) czytaja nas z piana na ustach...!
                    Pozdrawiam pogodnie ;-)
                    A...
                    • lindabel Re: Do Lindabel...! ;-) 29.05.11, 15:43
                      No, wiesz… jeśli ktoś nie potrafi przełknąć gorzkich słów prawdy, to tą pianę będzie toczył i toczył… ;-)
        • lindabel Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 27.05.11, 10:04
          Odpowiedz sobie najpierw na kilka zasadniczych pytań:

          1. Czy jesteś gotowa zrezygnować ze swojego „towarzyskiego” picia na rzecz trzeźwości męża?
          2. Czy jego picie przeszkadza ci dlatego, że musisz go ciągle kontrolować, czy też dlatego, że alkohol niszczy wasze życie?
          3. Jak Wasze picie odbija się na dziecku, waszym codziennym współżyciu, radzeniu sobie z codziennymi problemami? etc.

          Nie stawiaj na "dzień dobry" żądań, że albo przestaje pić, leczy się albo rozwód. Poszukaj terapeuty dla siebie, on uświadomi Ci skalę problemu.
    • boja55 Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 27.05.11, 10:03
      Myślę że będzie Ci bardzo trudno osiągnąć cel aby Twój mąż nie pił.Z tego co o nim piszesz wynika że jest już uzależniony od alkoholu.Próbujesz kierować jego życiem a on choć tego może Ci nie mówi buntuje się i dalej ukradkiem pił będzie.Teraz najważniejsza rzecz.Jeśli chcesz aby on nie pił to Ty też musisz całkowicie odstawić alkohol i dopiero wtedy zacząć walczyć o niego.
      • pierzchnia Re: Nazwałam rzeczy po imieniu - żona alkoholika 29.05.11, 16:21
        Moim zdaniem terapia nie jest Tobie potrzebna.
        Za kołnierz nie wylewasz, a jednak nie uzależniłaś się od alkoholu - nie sądzę żebyś była współuzależniona.
        Twój mąż to po prostu tzw. słaby człowiek - widocznie to Ty nosisz, w domu portki.
        • 7zahir Poczytaj nt współuzaleznienia Pierzchnia... 29.05.11, 19:38
          www.psychologia.edu.pl/slownik/a.search,q.wsp%C3%B3%C5%82uzale%C5%BCnienie,t.items/i.html
          • pierzchnia Re: Poczytaj nt współuzaleznienia Pierzchnia... 29.05.11, 20:56
            To nie jest żadne współuzależnienie - czym się ono niby objawia?
            Najważniejsze, że ma się chłopa, a że pije...
            No cóż - chyba wiedziało się o tym wcześniej.
            A teraz jest dziecko i sprawa się skomplikowała - tatuś ma problem.
            • 7zahir Re: Poczytaj nt współuzaleznienia Pierzchnia... 29.05.11, 21:26
              poczytaj w linku, który Ci podałam.
              • pierzchnia Re: Poczytaj nt współuzaleznienia Pierzchnia... 29.05.11, 22:35
                Przeczytałem, przeczytałem...
                Autorka tego wątku ma lekceważący stosunek do swojego męża i myśli nadzwyczaj pragmatycznie.
                • fion-a14 Re: Poczytaj nt współuzaleznienia Pierzchnia... 01.06.11, 13:26
                  Zgadzam się, sposób "załatwienia sprawy" dziecinny. Górę wzięły emocje po tym jak mąż naraził nasze dziecko zajmując się nim będą wstawionym. Negatywne uczucia minęły i mogliśmy w weekend porozmawiać, bez narzucania sobie gotowych rozwiązań, wyrzutów i osądów. Napewno oboje uzmysłowiliśmy sobie jak łatwo jest stracić nad sobą kontrolę i że gdzieś nas, b. blisko, istnieje ta cienka granica. Nie próbowaliśmy roztrzygać, czy ją przekroczyliśmy.
                  • aaugustw Optymistyczny list Fiony... 01.06.11, 14:30
                    fion-a14 napisała:
                    > Zgadzam się, sposób "załatwienia sprawy" dziecinny. Górę wzięły emocje...
                    > ... Napewno oboje uzmysłowiliśmy sobie jak łatwo jest stracić nad sobą kontrolę i że gdzieś nas, b. blisko, istnieje ta cienka granica. Nie próbowaliśmy roztrzygać, czy ją przekroczyliśmy.
                    ________________________________________________.
                    Wasze ekstremalne emocje, ktore dominuja w Twoim liscie
                    pokazuja tylko, jak wiele jeszcze miedzy Wami uczuc..! ;-)
                    Ale z drugiej strony, nie wierze, ze Wy potraficie juz ze
                    soba rozmawiac spokojnie...! :-(
                    Czy jedno z Was slucha, gdy drugie mowi...? ;-(
                    (a moze to tylko monolog...?).
                    A...
                    • fion-a14 Re: Optymistyczny list Fiony... 01.06.11, 15:35
                      Tak, gadam zazwyczaj ja. Mój mąż z rodzajów milczków, nie tylko w kontakcie ze mną ale nawet dobrzy znajomi się z nim nie nagadają. To ja w gorącej wodzie kąpana, do rozmowy dojrzewałam przez kilka dni, nie zaczynałam jej w pośpiechu i zdziwisz się, jakoś udało nam się porozumieć. Na efekty poczekamy. Masz rację skrajne emocje, począwszy od szantażu emocjonalnego po pozostawienie sprawy rozowjowi wydarzeń. Mam tylko nadzieję, że nie jest to zamiatanie brudów pod dywan...
                      • aaugustw Re: Optymistyczny list Fiony... 01.06.11, 16:15
                        fion-a14 napisała:
                        > ... zdziwisz się, jakoś udało nam się porozumieć. Na efekty poczekamy. Masz rację sk
                        > rajne emocje, począwszy od szantażu emocjonalnego po pozostawienie sprawy rozow
                        > jowi wydarzeń. Mam tylko nadzieję, że nie jest to zamiatanie brudów pod dywan...
                        ______________________________________________________.
                        Nic mi to "na okraglo" nie mowi... - Ile wypiliscie od tego czasu...!?
                        A...
                        • fion-a14 Re: Optymistyczny list Fiony... 02.06.11, 12:39
                          Nic. A zaliczylismy imprezę mocno zakrapioną a ponieważ to nie nasze klimaty (picie wódki z kieliszków i nie tylko to) pojawiliśmy się tam tylko z uwagi przez grzeczność w stosunku do gospodarza i bardzo szybko się zmyliśmy. A w domu po raz pierwszy spędziliśmy wieczór bez browara tylko ...ze sobą. Mieliśmy okazję spokojnie obgadać kilka spraw od dawna odkładanych "na potem". Mam nadzieję, że to, że nie zakupiliśmy browarka na wieczór nie było tylko skutkiem "moralniaka". W każdym razie ten tydzien jest o wiele lepszy od poprzednich:))) Dzięki za pomoc w ratowaniu związku!;)
                          • aaugustw Re: Optymistyczny list Fiony... 02.06.11, 13:30
                            fion-a14 napisała:
                            > Nic.
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            To "Nic" jest warte "Wszystko"...! ;-)
                            ___________________________.
                            fion-a14 napisała dalej:
                            > ... A w domu po raz pierwszy spędziliśmy wieczór bez browara tylko ...ze sobą.
                            > Mieliśmy okazję spokojnie obgadać kilka spraw od dawna odkładanych "na potem".
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Rozmowy bardzo pomagaja... - A tych wieczorkow "sam na sam",
                            od nowa takze mozna sie nauczyc... - (sprobuj popatrzec w jego oczy.. -
                            Zobaczysz jaki fajny to daje efekt...!) ;-)
                            ________________________.
                            fion-a14 napisała dalej:
                            > Mam nadzieję, że to, że nie zakupiliśmy browarka na wieczór nie było tylko skutkiem "moralniaka". W każdym razie ten tydzien jest o wiele lepszy od poprzednich:))) Dzięki za pomoc w ratowaniu związku!;)
                            __________________________________________________.
                            Nie ma za co dziekowac... - Te klucze do ratowania Waszego
                            zwiazku, one leza tylko w Waszych rekach... - Jeden klucz sluzy
                            do zamnkniecia sklepow monopolowych, drugi do otwarcia
                            Waszych serc - na osciez...! ;-)
                            A...
                            • pierzchnia Re: Optymistyczny list Fiony... 02.06.11, 13:56
                              aaugustw napisał:

                              > Rozmowy bardzo pomagaja... - A tych wieczorkow "sam na sam",
                              > od nowa takze mozna sie nauczyc... - (sprobuj popatrzec w jego oczy.. -
                              > Zobaczysz jaki fajny to daje efekt...!) ;-)
                              • pierzchnia Suplement 02.06.11, 13:57
                                bi.gazeta.pl/im/8/4961/z4961238X.jpg
                                • aaugustw Suplement jak komplement...? 02.06.11, 21:00
                                  pierzchnia napisał:
                                  > bi.gazeta.pl/im/8/4961/z4961238X.jpg
                                  _______________________________.
                                  Czy te oczy umia klamac, chyba nie...!?
                                  A...
                                  Ps. Troche tylko przekrwione z przepracowania...! :-§

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka